Ukraiński wywiad wskazuje na “szereg przesłanek”, według których Rosjanie mogą rozpocząć inwazję na byłe państwo radzieckie.
Uważamy, że Kreml podjął już decyzję o ataku na Mołdawię.
– mówi anonimowe źródło cytowane przez “The Times”.
Rozmówca dziennika twierdzi, jeśli ten scenariusz się spełni, otworzy się nowy front, który będzie egzystencjalnym zagrożeniem dla Ukrainy, ponieważ wtedy rosyjska armia mogłaby zaatakować Ukrainę od zachodu, w tym czarnomorski port w Odessie. Już teraz wywiad Ukrainy wskazuje na dziwną aktywność lotniczą na lotnisku w Tyraspolu, stolicy separatystycznej republiki Naddniestrze.
“The Times” podaje, że w tym samym czasie w stolicy Mołdawii Kiszyniowie mają być organizowane protesty i zamieszki. Gazeta pisze następnie, że zachodnie służby wywiadowcze nie dają Rosjanom większych szans na pokonanie trasy wiodącej z Krymu do Naddniestrza bez ryzyka poniesienia strat. Stacjonująca w rejonie Odessy ukraińska obrona przeciwlotnicza mogłaby zestrzelić transportujące żołnierzy samoloty. Co więcej, aby przerzucić amunicję i wojsko, Rosja musiałaby stworzyć korytarz lądowy, napotykając na zaciekły opór sił ukraińskich, z tymczasowo okupowanego Chersonia przez część obwodów mikołajowskiego i odeskiego.
Do otwarcia nowego frontu miałoby dojść 9 maja, kiedy Rosjanie obchodzą Dzień Zwycięstwa. Brytyjscy analitycy twierdzą, że Rosjanie chcą odciągnąć część sił ukraińskich na południowo-zachodnią flankę, osłabić proeuropejską politykę rządu mołdawskiego oraz zastraszyć Zachód, sugerując, że wsparcie dla Ukrainy może doprowadzić do dalszej destabilizacji w regionie, w tym na Bałkanach.
Kolorom od zawsze przypisywano znaczenie. Biel miała symbolizować porządek, szlachetność oraz czystość. Barwa czerwona natomiast kojarzyła się z krwią, ogniem, walecznością i odwagą. Co ciekawe, nie każdy możnowładca mógł sobie pozwolić na używanie czerwonego koloru na tkaninach. Czerwony barwnik produkowano z wydzieliny owadów zwanych czerwcami, toteż mogli sobie na niego pozwolić wyłącznie najdostojniejsi i najbogatsi.
Biały i czerwony przez setki lat znajdowały się na chorągwiach Piastów, a potem Jagiellonów. W swoim kształcie przetrwały czasy wolnej elekcji i Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Po raz pierwszy w charakterze barw narodowych wystąpiły podczas obchodów pierwszej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja w 1792 roku. Damy ubierały wówczas białe suknie przepasane czerwonymi szarfami, a panowie nałożyli biało-czerwone szarfy. Obradujący w czasie powstania listopadowego Sejm Królestwa Polskiego w dniu 7 lutego 1831 r. uznał biel i czerwień za barwy narodowe.
Udający się na emigrację żołnierze powstania listopadowego witani byli w Niemczech biało-czerwonymi kolorami. Dwubarwne kokardy przypinali uczestnicy walk o niepodległość. Żołnierze powstania styczniowego 1863 r. zakładali biało-czerwone opaski. Pierwszą manifestacją, w czasie której niesiono biało-czerwone flagi, był pochód w Warszawie w 1916 r. z okazji 125. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.
Po odzyskaniu niepodległości Sejm Ustawodawczy w dniu 1 sierpnia 1919 r. uchwalił ustawę o godłach i barwach narodowych.
Za barwy Rzeczypospolitej Polskiej uznaje się kolory biały i czerwony, w podłużnych pasach, równoległych, z których górny ˗ biały, dolny zaś ˗ czerwony.
– napisano w dokumencie.
Tak bogata historia kolorów białego i czerwonego sprawiła, że te zostały z nami do dzisiaj, przetrwawszy okupację niemiecką i czasy komunizmu.
W Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, 2 maja 2022 r., w godz. 12-15 na Małym Rynku odbędzie się piknik patriotyczny „Tak smakuje Małopolska. Biało-czerwona”. Oddział IPN w Krakowie wystawi stoisko edukacyjne, na którym zaplanowano atrakcje dla dzieci.
2 maja 2022 r. o godz. 12 na kieleckim Rynku rozpocznie się uroczystość podniesienia na maszt flagi państwowej. Odbędzie się także pokaz musztry paradnej w wykonaniu kompanii reprezentacyjnej Technikum Zawodowego im. Żołnierzy Sił Pokojowych ONZ Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Kielcach.
3 maja wtorek
Rajd Rowerowy „Z Konstytucją na rowerze” to kolejna inicjatywa naszego stowarzyszenia, którą zrealizujemy wspólnie z naszymi partnerami w Narodowe Święto Konstytucji 3 Maja. Rajd rozpoczniemy w Gościeradowie, a chwilę wcześniej zaprosimy do uczestnictwa we Mszy świętej w intencji Ojczyzny. Meta rajdu zaplanowana jest w Łychowie Gościeradowskim, gdzie na uczestników wydarzenia będzie czekać wiele atrakcji! Wśród uczestników wydarzenia rozlosujemy 5 nowych rowerów! Zapraszamy do włączenia się w naszą inicjatywę! Pokażmy wszystkim, czym jest nowoczesny patriotyzm!
3 maja 2022, Gdańsk 9.30 – Złożenie kwiatów pod pomnikiem papieża Jana Pawła II i prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana (park im. Ronalda Reagana na gdańskim Przymorzu) 10.00 – Złożenie kwiatów pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego (plac na skrzyżowaniu al. Grunwaldzkiej i ul. Wojska Polskiego) 10.30 – Złożenie kwiatów pod pomnikiem Anny Walentynowicz (skwer Anny Walentynowicz na skrzyżowaniu al. Grunwaldzkiej i ul. Ludwika Waryńskiego) 11.00 – Msza święta w bazylice św. Brygidy (ul. Profesorska 6). W czasie Mszy świętej odbędzie się poświęcenie tablicy pamiątkowej ku czci marszałka Józefa Piłsudskiego. We wnętrzu bazyliki zostanie udostępniona wystawa przygotowana przez Oddział IPN w Gdańsku „»Zima wasza, wiosna nasza!« Niezależne manifestacje solidarnościowe 1 i 3 maja 1982 roku w Gdańsku”.
Obchody zorganizowane przez Zarząd Okręgu Gdańskiego Związku Piłsudczyków RP, prezydenta Miasta Gdańska i marszałka Województwa Pomorskiego. Odbędą się one pod pomnikiem Jana III Sobieskiego w Gdańsku (na Targu Drzewnych w Gdańsku) 10.45 – Zbiórka uczestników uroczystości przy pomniku 11.00 – Początek uroczystości: odegranie hymnu państwowego, wystąpienie prezesa Okręgu Gdańskiego Związku Piłsudczyków RP, płk ZP Andrzeja Stanisława Adamczyka, wystąpienie przedstawiciela społeczności patriotycznej Gdańska, złożenie kwiatów przy pomniku, odegrania Marsza I Brygady, zakończenie uroczystości 12.00 – Msza święta w intencji uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja (Bazylika Mariacka, ul. Podkramarska 5).
Uroczystości z okazji Święta Narodowego Trzeciego Maja rozpoczną się o godz. 9.30 złożeniem kwiatów przy Pomniku Czynu Zbrojnego Żołnierzy Polski Walczącej (ul. Powiśle). W katedrze wawelskiej (godz. 10.00) pod przewodnictwem metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego odprawiona zostanie msza święta w intencji ojczyzny. Około godz. 11.45 pochód patriotyczny wyruszy ze wzgórza wawelskiego na pl. Matejki. Po drodze delegacje złożą kwiaty pod Krzyżem Katyńskim na pl. o. Adama Studzińskiego. O godz. 12.15 rozpocznie się ceremonia wojskowa przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Wojewoda małopolski wręczy odznaczenia państwowe i akty nadania obywatelstwa polskiego. Całość zakończy defilada służb mundurowych, pojazdów i formacji konnych.
3 maja 2022 r. o godz. 11 w bazylice Katedralnej rozpocznie się msza święta w intencji ojczyzny. Po nabożeństwie nastąpi oficjalna część obchodów pod pomnikiem Stanisława Staszica w parku miejskim. W planie: odegranie hymnu narodowego, okolicznościowe przemówienia, Apel Pamięci, salwa honorowa i złożenie wieńców przed pomnikiem. W dalszej części obchodów przewidziany jest piknik historyczny „Vivat 3 Maja!” (park miejski) oraz koncert Wojskowego Zespołu Wokalnego „Konsonas”.
4 maja środa
2 kwietnia 2022 roku minęło 25 lat od dnia uchwalenia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Minione ćwierćwiecze było czasem dostatecznie długim, by poznać wszystkie jej zalety i wady oraz by móc dokonać oceny jej przydatności dla dalszego funkcjonowania Państwa Polskiego w zmieniających się dynamicznie okolicznościach.
Proponujemy, by pójść za wskazaniem naszych przodków, którzy na kartach Konstytucji Trzeciomajowej napisali: „Zapobiegając z jednej strony gwałtownym i częstym odmianom konstytucji narodowej, z drugiej uznając potrzebę wydoskonalenia onej po doświadczeniu jej skutków co do pomyślności publicznej, porę i czas rewizji i poprawy Konstytucji co lat dwadzieścia pięć naznaczamy”.
Podczas seminarium chcemy poprzez krótkie wystąpienia oraz dyskusję prelegentów zainspirować środowiska obywatelskie oraz przedstawicieli nauki do poddania ocenie fundamentów państwa położonych w Konstytucji 1997 roku.
Seminarium składa się z trzech paneli:
I. Dobro wspólne jako naczelna wartość konstytucyjna. Czym jest dobro wspólne? Czy dobro wspólne jest sumą pomyślności jednostek czy wartością wyższą? Jaka zachodzi relacja pomiędzy dobrem wspólnym, a zasadą demokratycznego państwa prawnego, porządkiem publicznym i moralnym? Czy dobro wspólne stanowi samoistną przesłankę ograniczenia praw i wolności obywatelskich?
II. Podział władzy – ochrona praw i wolności, spory kompetencyjne, sprawność państwa. Co jest istotą podziału władzy? Czy konstytucyjny system „checks and balances” zdał próbę czasu? Czy siła władzy wykonawczej w państwie prawa stanowi zagrożenie dla praw jednostek w epoce globalnych zagrożeń? Jakie są granice niezależności i rozliczalności wymiaru sprawiedliwości? Jak daleko sięga władza kształtowania prawa przez parlament?
III. Przyrodzona, niezbywalna i nienaruszalna godność człowieka. Jakie są źródła ludzkich praw i wolności? Czy katalog praw podstawowych powinien mieć szczególną rolę konstytucyjną? Jakie znaczenie ma prawo ponadpozytywne? Jakie znaczenie ma w tym kontekście chrześcijańska i europejska tożsamość konstytucyjna? Czym jest prawo naturalne?
Seminarium inauguruje cykl lokalnych debat poświęconych podstawowym zagadnieniom ustrojowym, prowadzonych pod wspólnym hasłem namysłu nad „wydoskonaleniem” konstytucyjnym, do którego zobowiązywała naród polityczny pierwsza ustawa rządowa Rzeczypospolitej.
Dlatego seminarium połączy panele akademickie z następującymi po nich dyskusjami panelistów i zgromadzonych przedstawicieli organizacji społecznych uczestniczących w Narodowych Konsultacjach Konstytucyjnych, projekcie zainaugurowanym w związku z 25. rocznicą uchwalenia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (www.fundamentypanstwa.pl).
Seminarium zaplanowane jest na 4 maja br. w godz. 11:00-17:00 i odbędzie się w siedzibie Collegium Intermarium przy ul. Bagatela 12 w Warszawie.
Wstępny program: 10:30 – 11:00 Rejestracja 11:00 – 11:30 Prezentacja Narodowych Konsultacji Konstytucyjnych 11:30 – 13:00 Panel I i dyskusja 13:00 – 14:00 Przerwa obiadowa 14.00 – 15:30 Panel II i dyskusja 15:30 – 15:45 Przerwa kawowa 15:45 – 17:15 Panel III i dyskusja 17:15 – 17:30 Podsumowanie
Zapisz się na wydarzenie https://collegiumintermarium.org/seminarium-ku-wydoskonaleniu-konstytucji-juz-4-maja/
5 maja czwartek
„Księża dla władzy groźni. Duchowni współpracujący z opozycją (1976–1989) cz. III” Centralny Przystanek Historia IPN. Warszawa, ul. Marszałkowska 21/25
Program konferencji
Panel I: 9.30-11.30 9.30–9.50 – ks. dr hab. Dominik Zamiatała prof. UKSW, Duchowni wrocławscy współpracujący z opozycją 9.50–10.10 – ks. dr Jarosław Wąsowicz, Księża współpracujący z opozycją w regionie pilskim 10.10–10.30 – ks. dr Paweł Kostrzewski (Wyższy Instytut Teologiczny w Częstochowie; Archiwum Kurii Metropolitalnej w Częstochowie), Księża częstochowscy wobec środowisk opozycyjnych 10.30–10.50 – dr Zbigniew Stanuch (IPN Szczecin), Msze św. za Ojczyznę na Pomorzu Zachodnim w latach 80. XX wieku. Przebieg i reperkusje 10.50–11.30 – dyskusja 11.30–11.50 – przerwa na kawę
Panel II: 11.50-13.40 11.50–12.10 – dr hab. Krzysztof Sychowicz (IPN Białystok), Postawy opozycyjne duchowieństwa białostockiego 12.10–12.30 – dr Stefan Pastuszewski (Stowarzyszenia Badań Naukowych), Relacje kleru Kościoła rzymskokatolickiego Bydgoszczy i regionu z opozycją polityczną w latach 1976–1979 12.30–12.50 – Marek Kozak (IPN Białystok), Postawy duchowieństwa diecezji drohiczyńskiej w latach 1980–1983 12.50–13.10 – Marcin Sanak (UJ), Prowincjałowie Polskiej Prowincji Dominikanów wobec aktywności opozycyjnej współbraci w latach 1974‒1989 13.10–13.40 – dyskusja 13.40–14.40 – przerwa obiadowa
Panel III: 14.40-16.30 14.40–15.00 – dr hab. Rafał Łatka (BBH IPN), „Wroga działalność” duchownych w latach osiemdziesiątych w świetle raportów kontrolnych centrali UdsW 15.00– 15.20 – dr Ewelina Ślązak (IPN Łódź), Duchowieństwo diecezji łódzkiej wobec opozycji politycznej w świetle akt aparatu wyznaniowego w latach 1976–1989 15.20–15.40 – Katarzyna Jóźwik (Instytut Pileckiego, Uniwersytet Warszawski), „Kontrrewolucyjna organizacja duchownych”? Sieć powiązań duchownych z ks. Jerzym Popiełuszką 15.40–16.00 – dr Grzegorz Szczecina (Polskie Radio. SA), Msze św. za Ojczyznę sprawowane przez bł. ks. Jerzego Popiełuszkę (1982-1984) w świetle dokumentów z działań aparatu represji PRL względem kapelana „Solidarności” 16.00–16.40 – dyskusja 16.40–17.00 – przerwa na kawę 17.00-18.30 – panel dyskusyjny: Księża współpracujący z opozycją – portret zbiorowy dr hab. Rafał Łatka (BBH IPN) dr Bartłomiej Noszczak (IPN Warszawa) dr hab. Paweł Skibiński prof. UW ks. dr hab. Dominik Zamiatała prof. UKSW
Drugie warsztaty z cyklu „Ubrane w historię”, tym razem zatytułowane „Nowa rzeczywistość”, odbędą się 5 maja 2022 r. Zapraszamy na „Przystanek Historia” IPN w Krakowie (ul. Dunajewskiego 8), początek o godz. 17. Zajęcia są bezpłatne i nie obowiązują zapisy. Prelekcję wraz z częścią warsztatową poprowadzi Oskar Broda.
6 maja piątek
„Księża dla władzy groźni. Duchowni współpracujący z opozycją (1976–1989) cz. III” Centralny Przystanek Historia IPN. Warszawa, ul. Marszałkowska 21/25
Program konferencji
Panel IV: 10.00–11.30 10.00–10.20 – dr Grzegorz Waligóra (IPN Wrocław), Organizator opozycji przedsierpniowej na wsi. Działalność opozycyjna ks. Czesława Sadłowskiego w Zbroszy Dużej 1976–1980 10.20–10.40 – dr hab. Leszek Zygner prof. PUZ, Ks. Marian Lipski – kustosz Sanktuarium Matki Bożej w Głogowcu i kapelan podziemnej „Solidarności” 10.40–11.00 – dr Tomasz Ceglarz (IPN Poznań), Ojciec Tadeusz Rydzyk– organizator, katecheta, kapelan Klubu Inteligencji Katolickiej w Szczecinku (1976–1981) 11.00–11.30 – dyskusja 11.30–11.50 – przerwa kawowa
Panel V: 11.50–13.20 11.50–12.10 – dr hab. Elżbieta Wojcieszyk (IPN Poznań), Na plebani u św. Jana w Lesznie. Ks. Józef Drzymała i formy współpracy z opozycją do 1989 r. – próba charakterystyki 12.10–12.30 – dr Jarosław Durka (WOM, UO), Ks. Zdzisław Wajzner (1925–1994) duszpasterz i wykładowca akademicki, proboszcz, kapelan sosnowieckiej „Solidarności” 12.30–12.50 – dr Bogusław Wójcik (IPN Rzeszów), Racjonalność vs. ideologia – ks. Michała Hellera polemika z materializmem dialektycznym 12.50–13.20 – dyskusja 13.20–14.20 – przerwa obiadowa
Panel VI: 14.20–16.30 14.20–14.40 – dr Sebastian Drabik (badacz niezależny), Ks. Ignacy Piwowarski, „Popiełuszko z Berestu” (1941–2017). Działalność kapelana beskidzkiej „Solidarności” w latach 80 ubiegłego wieku 14.40–15.00 – dr Paweł Glugla (badacz niezależny), „… Czy nie jest to parodia?”. Ks. Bolesław Jewulski – antykomunista, więzień stanu wojennego. 15.00–15.20 – dr Mateusz Ihnatowicz (Instytut Dziedzictwa Solidarności), Solidarność we wspomnieniach ks. Eugeniusza Jankiewicza i o. Bronisława Sroki SI 15.20–15.40 – dr Daniel Szlachta (badacz niezależny), Ks. Bernard Czernecki duszpasterz „Solidarności” i duszpasterz ludzi pracy na Górnym Śląsku 15.40–16.00 – dr hab. Mariusz Krzysztofiński (IPN Rzeszów), Zdyskredytować „Solidarność” i Kościół. Glossa do działalności dezintegracyjnej SB w Stalowej Woli 1987 – 1989 16.00–16.30 – dyskusja 16.30 – zamknięcie konferencji
Konferencja „Sowieci w Małopolsce w świetle dokumentów urzędowych 1945-1946” – Kraków, 6 maja 2022 Oddział IPN w Krakowie zaprasza na konferencję popularnonaukową „Sowieci w Małopolsce w świetle dokumentów urzędowych 1945-1946”, która odbędzie się 6 maja 2022 r. w godz. 10.00-12.30 w Centrum Edukacyjnym „Przystanek Historia” (ul. Dunajewskiego 8).
Program
Otwarcie obrad
dr hab. Filip Musiał, prof. Akademii Ignatianum, dyrektor Oddziału IPN w Krakowie Zniewolić alianta. Związek Sowiecki wobec Polski 1943-1945
dr Maciej Korkuć, IPN Oddział w Krakowie/Akademia Ignatianum Armia Czerwona i NKWD wobec polskiego podziemia niepodległościowego w Małopolsce w 1945 roku
dr Dawid Golik, IPN Oddział w Krakowie/Uniwersytet Jagielloński Znad Wisły na nieludzką ziemię. Deportacje mieszkańców Małopolski do ZSRS w 1945 roku
dr Marcin Chorązki, IPN Oddział w Krakowie Akty przemocy seksualnej żołnierzy Armii Czerwonej w świetle meldunków i sprawozdań z terenu Małopolski – przyczynek do badań
dr Anna Czocher, IPN Oddział w Krakowie/Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie „Zdarzają się wypadki grabieży mienia osobistego, biżuterii, rowerów…” – rabunki i kradzieże popełniane przez żołnierzy sowieckich w Małopolsce w świetle przekazów urzędowych (1945-1946)
dr Paweł Mazur, IPN Oddział w Krakowie Sowieci jako sprawcy zabójstw w województwie krakowskim w latach 1945-1946
dr Dominika Pasich, IPN Oddział w Krakowie Relacje Sowietów z komunistycznym aparatem władzy na terenie Małopolski w latach 1945-1946
dr Rafał Opulski, IPN Oddział w Krakowie/Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie
O zbliżających się wydarzeniach proszę informować Jana Bodakowskiego np. za pośrednictwem Facebooka
Konfederacja na Komisji Zdrowia / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Myśleniem ahistorycznym jest jednak postrzeganie zwolenników Brauna sprzed lat, przez pryzmat jego dzisiejszych wypowiedzi polityka Konfederacji. Dzisiejsi krytycy Brauna popierali go przed laty, bo był to inny Braun, a nie ten, jaki jest teraz. Podobnie jak dzisiejszy Radek Sikorski jest innym Radkiem Sikorskim, a Roman Giertych innym Romanem Giertychem niż ten przed laty.
Propozycja startu w wyborach
W 2014 zostałem zaproszony na zlot dziennikarzy katolickich w Hebdowie (w domu rekolekcyjnym we wsi w Małopolsce). Jednym z gości tego zlotu był Grzegorz Braun. W trakcie jednej z nieformalnych rozmów rzuciłem myśl, że w sytuacji nieustannych kompromitacji polityków aspirujących do miana reprezentantów polskich patriotów, robiący ciekawe antykomunistyczne filmy dokumentalne Grzegorz Braun byłby dobrym kandydatem w zbliżających się wyborach prezydenckich.
Kiedy rok później Grzegorz Braun ogłosił chęć kandydowania na prezydenta, zobligowany swoim pomysłem sprzed roku zaangażowałem się w jego kampanię. I tak zaczął się proces mojego rozczarowania osobą Grzegorza Brauna. Szefem komitetu został pan, który deklarował się jako zwolennik PiS (a potem nie widział nic niestosownego w bujaniu się z rosyjskimi nocnymi wilkami). Spotkania sztabu odbywały się w lokalu ZKRPiBWP (kiedyś komunistycznego ZBOWID), gdzie na ścianach w gablocie można było zobaczyć flagi komunistów z II RP walczących w Hiszpanii. Bywał na nich islamski imigrant działający w lewicowej partii. A sam kandydat tak bardzo olewał swoją kampanię, że przez dwa tygodnie nie był w stanie przesłać z USA swojej fotografii do ulotki. Pomimo że mój wywiad z kandydatem był na jego stronie przedstawiany jako jego program, wszystkie te okoliczności (i te, o których nie mogę pisać, bo nie mam na to materialnych dowodów) skłoniły mnie do zajęcia się innymi sprawami.
Dwóch Braunów
W 2015 roku ukazał się wywiad rzeka z Braunem „Kto tu rządzi?”, dziś będący przykładem tego, jak innym Braunem był w 2015 roku Grzegorz Braun. Dla Brauna sprzed lat PZPR „była przedłużeniem sowieckiej partii komunistycznej”, PRL nie był suwerennym krajem, tylko sowiecką kolonią z absurdalnym systemem gospodarczym, który zbankrutował. Reżyser w swych wypowiedziach przypominał, że do 1993 roku Polska była okupowaną przez Armie Czerwoną, a władze PRL nie były legalne. Celem sowietów była globalna tyrania komunistyczna i likwidacja normalnego świata. Zdaniem Grzegorza Brauna Kukliński, ujawniając Amerykanom sowieckie plany agresji na zachód i wywołania nuklearnego holocaustu, który zlikwidowałby wszelkie życie na ziemiach polskich, uniemożliwił realizację sowieckich planów i ocalił biologiczne przetrwanie Polaków.
W tym też roku podczas swojej konferencji prasowej Grzegorz Braun zadeklarował, że: uważa współczesną Rosję i Władimira Putina za kontynuatorów zbrodniczego sowieckiego komunizmu, brzydzi go celebracja pamięci Armii Czerwonej, jest za dekomunizacją przestrzeni publicznej, opowiada się za odebraniem przywilejów emerytalnych komunistom, i za ujawnieniem całych zasobów archiwalnych IPN. Grzegorz Braun uważa też, że należy zdelegalizować wszelkie komunistyczne organizacje działające w Polsce, w tym też te, których członkowie tworzą nową prorosyjską partię Zmiana. Tak ten sam Braun, który po latach przybijał sobie piątkę z Jabłonowskim.
KGB-SB
Niestety już wtedy zaczęły się pojawiać niepokojące symptomy. Choć przemilczę część niezwykle ważnych (były one opisywane przez rozczarowanych uczestników kampanii lub media) to mnie osobiście rozbawiła nazwa komitetu wyborczego powołanego przez Brauna w 2015 roku po przegranych wyborach prezydenckich. Komitet ten nosił nazwę Komitet Wyborczy Wyborców Grzegorza Brauna „Szczęść Boże!”. Powodem mojego rozbawienia było to, że skrót nazwy komitetu KWGB – SB kojarzył mi się z KGB-SB. Zwłaszcza że Braun z wykształcenia jest polonistą.
Podziały
W 2015 roku zbulwersowało mnie stanowisko Brauna, który miał mieć podczas spotkania w Łodzi narodowcom z Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo Radykalnego pretensje do narodowców, że w czasie Marszu Niepodległości nie wywołali sytuacji, która moim zdaniem mogłaby doprowadzić do zamieszek, w czasie Marszu Niepodległości, by uwolnić Macieja Ptasznika, którego w czasie wyjazdu z Łodzi zatrzymała policja.
Zdaniem Grzegorza Brauna mężczyźni i politycy powinni uczestników Marszu Niepodległości poprosić o pozostanie na błoniach stadionu narodowego, i wysłać kilkusetosobową kolumnę marszową, do siedziby kompetentnych władz, by uzyskać odpowiedź, kiedy zatrzymany zostanie zwolniony. Zdaniem Grzegorza Brauna tolerowanie zatrzymania przez Ruch Narodowy, ukazało, że narodowcy wpisali się w układ.
Moim zdaniem urządzanie majdanu na błoniach stadionu narodowego, w zimną listopadową noc, bez dostępu do toalet, wody, żywności, dachu nad głową, dla 100.000 to pomysł chory. Wiadomo było, że na odpowiedź w sprawie zatrzymanego należałoby czekać kilkanaście godzin, w których trakcie emocje doprowadziłyby do krwawych zamieszek, a wypadku biernego oporu do epidemii zapalenie płuc.
Dodatkowo Grzegorz Braun nie precyzuje, co mieliby zrobić uczestnicy Marszu, gdyby władze odpowiedziały, że nie zwalniają zatrzymanego. Trwać na majdanie, rozejść się, czy zaatakować jakiś budynek w Warszawie (pewnie najlepsze byłoby jakieś centrum handlowe, by był kebab, toalety i kino).
Grzegorz Braun nie mówi też, gdzie miałaby pomaszerować kilkusetosobowa kolumna. Zatrzymany był w gestii łódzkiej policji, o aresztowaniu decyduje sąd w Łodzi, a policję nadzoruje w pewnym zakresie wojewoda łódzki. Zważywszy, że Warszawę od Łodzi dzieli 130,5 km, a maszeruje się z szybkością 5 km na godzinę, to marsz zająłby 26 godzin bez przerwy. Oczywiście protestujący mogliby pójść do któregoś z urzędów w Warszawie, po pierwsze pustego a po drugie niekompetentnego w sprawie.
Co zabawne w Marszu Niepodległości uczestniczyli aktywiści Pobudki Grzegorza Brauna. Dziwnym trafem nie okupowali oni ani błoń stadionu narodowego, ani nie wyruszyli kolumną marszową, by uwolnić zatrzymanego. Zapewne do takiej romantycznej wyprawy przyłączyliby się uczestnicy marszu, którzy w zorganizowanych grupach biegali w poszukiwaniu policji albo ci, których fantazje rozgrzała woda ognista. Niewątpliwie na czele marszu na kompetentną instytucję mógłby stanąć sam Grzegorz Braun (istniałoby jednak ryzyko, że część uczestników wyprawy mogłaby go nie poznać z powodu brody i wziąć za np. Dawida Wildsteina).
Moim zdaniem nie wolno ryzykować krwi, zdrowia, życia, wolności, przyszłości młodych polskich patriotów. Młodzi polscy patrioci mają nie gnić w więzieniach, czy leczyć rany po pacyfikacjach, tylko studiować i robić karierę zawodową, by mieć stabilny fundament do działalności publicznej.
Wideo z wypowiedzią Grzegorza Brauna
Sianie paniki
Za to, kiedy już można było demonstrować bez obawy, że policja spacyfikuje protest, w 2016 znani monarchiści Jacek Bartyzel i Grzegorz Braun publicznie zaapelowali o bojkot demonstracji anty KOD organizowanej wspólnie przez środowiska bliskie wyborcom PiS (Ruch Kontroli Władzy, Ruch Kontroli Wyborów, Krucjatę Różańcową), narodowców (z Ruchu Narodowego posła Roberta Winnickiego i Narodowców RP Mariana Kowalskiego) oraz wolnościowców związanych z Kongresem Nowej Prawicy, a wspieranej medialnie przez Radio Maryja i media patriotyczne sympatyzujące z PiS.
W wideo opublikowanym w internecie Jacek Bartyzel i Grzegorz Braun, by zniechęcić do marszu anty KOD, roztoczyli defetystyczną wizję krwawych zamieszek, do jakich ma doprowadzić manifestacja zjednoczonych polskich patriotów przeciwnych pogrobowcom tradycji Targowicy.
Bratanek prezesa TVP za czasów PO Juliusza Brauna, Grzegorz Braun swoją wypowiedź w filmiku nazwał ostrzeżenie przed prowokacją (jak jest prowokacja, to prowokatorami muszą być sympatycy PiS, narodowcy i prawica). Zdaniem reżysera trasy i czas przemarszu są niebezpiecznie zsynchronizowane, co spowodowało, że powstała okoliczność, którą ktoś zechce wykorzystać do wywołania zamieszek, które na zachodzie będą kreować negatywny wizerunek Polski. Zdaniem Grzegorza Brauna takiego ryzyka nie należy podejmować. Według reżysera najlepszą decyzją jest niepodejmowanie walki z wrogiem, tak jak to zrobił książę Józef Poniatowski w 1809 roku. Grzegorz Braun oświadczył w swoim filmiku, że kto się pojawi 7 maja na lewym brzegu Wisły, wymachują narodowym sztandarem pod szyldami patriotycznymi, ten nie będzie służy sprawie polskiej, ani sprawie narodowej. Swoją wypowiedź reżyser zakończył wezwaniem, by nie przechodzić na lewy brzeg Wisły.
Ojciec ówczesnego działacza Nowoczesnej i KOD Jacka Bartyzela juniora (dziś polityka Konfederacji), Jacek Baryzel senior przyłączył się do apelu Grzegorza Brauna. Zdaniem znanego monarchisty sytuacja jest skrajnie niebezpieczna, wrogowie Polski wykorzystają każdą okazję, by doprowadzić do krwawych zamieszek. Media lewicowe dążą do rozlewu krwi. Jacek Bartyzel senior zaapelował by pozostać tylko na prawym brzegu Wisły i nie przechodziły na lewy brzeg Wisły, o jeden most za daleko.
Postulaty Grzegorza Brauna i Jacka Bartyzela były absurdalne. Kto nie uczestnicy w sporze politycznym ten skazuje się przez zaniechanie na przegraną. Jak raz odda się ulice Warszawy we władanie wrogów Polski, jak raz się stchórzy, to lewica będzie wiedziała, że wystarczy non stop organizować demonstracje, by głos polskich patriotów zniknął z debaty publicznej. I może o to chodzi panom Braunom i Bartyzelom. Może celem monarchistów w Polsce jest to by ograniczyć aktywność polskich patriotów do wysłuchiwania kolejnych manichejskich i sprzecznych z duchem katolickim pogadanek o tym, jak to siły zła są wszechmocne, jak to przegraliśmy, i jak to nie ma sensu chodzić na wybory, organizować demonstracji, i wykazywać jakiejkolwiek aktywności społecznej i publicznej.
Absurdalność apeli Jacka Bartyzela i Grzegorza Brauna była tym większa, że manifestacje KOD to imprezy emeryckie, zazwyczaj dziesięć razy mniejsze od marszów organizowanych przez młodych narodowców, pełnych życia i energii. W kraju, w którym Polacy przejęli władzę, mają rząd i prezydenta, w kraju, w którym mogą liczyć na ochronę ze strony policji, która nie dopuści do hipotetycznych, i nieprawdopodobnych, ataków ze strony postkomunistycznych emerytów, nie ma powodu, by obawiać się organizacji patriotycznych demonstracji.
Postawa Grzegorza Brauna jest tym bardziej dziwna, że miał on dwukrotnie pretensje do liderów narodowców, że ci nie organizowali zadym i nie narażali swoich sympatyków w czasach rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy to policja brutalnie pacyfikowała protesty narodowców, a sądy ferowały wyskoki wyroki za krytykę władzy. Tak się działo, kiedy liderzy narodowców nie pozwolili narazić młodzieży na sankcje za wtargnięcie do siedziby PKW i kiedy w czasie ostatniego marszu niepodległości narodowcy nie wszczeli zamieszek w związku z zatrzymaniem jednego z nich przez policje w innym mieście. O co do narodowców Grzegorz Braun miał pretensje.
Oczywiście nic z defetystycznych zapowiedzi Brauna i Bartyzela nie miało miejsca.
Milczenie Brauna
W 2016 roku krytykowałem milczenie Grzegorza Brauna wobec szerzenia przez osoby postrzegane jako jego współpracownicy imperialistycznej propagandy prorosyjskiej. W swoim artykule zastanawiałem się, czy moim błędem nie było to, że przez pryzmat własnych antykomunistycznych poglądów błędnie postrzegałem reżysera przez jego twórczość.
Może się też tak zdarzyło, że ewolucja ideowa reżysera jest sprzeczna z moimi oczekiwaniami. Przez lata obserwacji polskiej sceny politycznej dostrzegłem wiele przemian ideowych, które okazały się sprzeczne z moimi oczekiwaniami. Ewolucja ideowa innych osób często jest niezwykle sprzeczna z naszymi oczekiwania.
Braun uznaje idee Dmowskiego za szkodliwe
W 2020 opisałem to, że to, że zdaniem Grzegorza Brauna idee Dmowskiego są szkodliwe. Jak można się dowiedzieć, z wydanej przez wydawnictwo Fronda (podmiot inny niż portal o tej samej nazwie) 524 stronicowej, rozmowy z posłem Konfederacji Grzegorzem Braunem „System. Od Lenina do Putina”, którą przeprowadził Rafał Otoka-Frąckiewicz, zdaniem Brauna Roman Dmowski nie jest alternatywą dla Piłsudskiego. Według Grzegorza Brauna „ich wizje mają przecież wspólny mianownik kolektywizm. Narodowy lub klasowy, ale zawsze demokratyzm, a więc kolektywizm”.
Nie mogę się zgodzić z reżyserem, że Józef Piłsudski był demokratą. Fakty temu przeczą. Piłsudski był jak monarchiści przeciwnikiem demokracji i parlamentaryzmu, zwolennikiem jedynowładztwa. Sanacja Piłsudskiego zlikwidowała w Polsce demokrację i parlamentaryzm, znacznie ograniczyła prawa człowieka w II RP, była więc z ducha elitarystyczna i antyegalitarna.
Niechęć Grzegorza Brauna do Romana Dmowskiego jest zrozumiała. Reżyser wyznaje utopijną ideologię monarchizmu, która wbrew faktom zakłada, że jednowładca podejmuje lepsze decyzje niż naród. Utopia monarchizmu dodatkowo głosi wbrew faktom, że nauczanie katolickie wskazuje na monarchię jako jedyny dobry ustrój.
Roman Dmowski musi być krytykowany przez monarchistów, bo lider narodowej demokracji był demokratą, realistycznie dostrzegał, że pozytywne zmiany społeczne i ustrojowe są trwałe jedynie, wtedy gdy są wyrazem woli narodu, a nie wtedy gdy są odgórnie narzucane przez nie demokratyczną władzę. Według Grzegorza Brauna idea Dmowskiego to „zubożenie polskiej tradycji i polskiego ducha”.
Zważywszy na to, że sanacja zlikwidowała w II RP demokrację i parlamentaryzm, wprowadziła rządy jednostki i elitaryzm, niezwykłe są twierdzenia reżysera, że sanacja to ”demokraci”. Niezwykle niebezpieczne jest też to, że poseł Konfederacji twierdzi, że sanacja to „nosiciele wszystkich postępowych przesądów, które […] uosabiają bolszewicy”. Uważam, że sankcje należy krytykować za likwidacje demokracji i parlamentaryzmu, odebranie Polakom dużego zakresu praw człowieka, socjalizm i laicyzację, ale porównywanie obozu Piłsudskiego z bolszewikami to przesada. Sanacja, choć mordowała polskich patriotów i wsadzała ich do obozu w Berezie czy więzieniu w Brześciu, to robiła to selektywnie, i nie można mówić o masowym terrorze sanacji wobec Polaków, o eksterminacji milionów ludzi, tak jak to było w komunizmie. Porównując sanacje z komunizmem, Grzegorz Braun dewaluuje zbrodnie komunizmu, co jest bardzo szkodliwe i niebezpieczne.
Braun rozczarował innych niż ja polskich patriotów. Warto byłoby te wszystkie powody zebrać, spisać i opublikować – to nasza wspólna historia.
Ambasadorami akcji są wszyscy, którzy wywieszają flagę podczas święta państwowego lub w ważnym momencie życia. Może to być dowolna flaga – uszyta samodzielnie, kupiona, a nawet zrobiona z papieru. Flagę można wyeksponować przed domem, na balkonie czy w miejscu pracy. W tym roku mija 18. rocznica formalnego uchwalenia Dnia Flagi.
Za pomoc w realizacji spotu dziękujemy wolontariuszom z warszawskich Bielan, Urzędowi Dzielnicy Bielany oraz Tramwajom Warszawskim.
Teraz kolej na Was! Biuro Programu „Niepodległa” zaprasza Polki, Polaków i wszystkich przyjaciół Polski do wywieszania flagi nie tylko 2 maja, ale przez cały weekend majowy!
W 2004 r. Sejm znowelizował ustawę o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Posłowie dodali przepis pozwalający wszystkim używać biało-czerwonych barw nie tylko w czasie oficjalnych świąt państwowych. Wtedy też 2 maja ustanowiono Dniem Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.
Data 2 maja wybrana została nieprzypadkowo. Jednym z powodów było wspomnienie czasów PRL, kiedy to władze, walcząc z przejawami oddolnego patriotyzmu, nakazywały zdejmowanie flag po święcie 1 maja, tak aby nie pozwolić Polakom czcić rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.
Decyzja o wcieleniu Polski do socjalistycznego skansenu, jakim jest Unia Europejska, wynikała z niedemokratycznego referendum. Referendum to polegało na tym, że 100% pieniędzy podatników poszło na propagandę za integracją – podczas gdy przeciwnicy wcielenia Polski do UE byli prześladowani, zastraszani przez policje, wyrzucani ze szkół i miejsc pracy.
18 lat temu razem z Polską do UE wcielone zostały takie kraje jak Czechy, Słowacja, Węgry, Litwa, Łotwa, Estonia, Słowenia, Cypr i Malta. Dzięki temu Polska i inne kraje stały się rynkiem zbytu dla krajów Europy Zachodniej i rezerwuarem taniej siły roboczej. Integracja Europejska była realizowana w interesie Niemiec i innych krajów zachodniej Europy, kosztem Polski i Polaków, i nacji innych krajów ze środkowej Europy.
Polska traci na integracji z UE
Polska non stop traci ekonomicznie na procesie integracji Europejskiej. Zliczając nasze składki i to, co tracimy w wyniku naszej obecności w Unii Europejskiej (np. koszty utraconych szans), to rzekome zyski z obecności w UE są mniejsze od kosztów, jakie ponosimy. Koszty utraconych szans wynikają z tego, że Unia Europejska narzuciła nam wysokie podatki i szkodliwe przepisy niszczące polską gospodarkę oraz uniemożliwiające rozwój gospodarczy Polski, co skutkuje tym, że Polacy nie mogą zarabiać tyle, ile by mogli w gdyby była w Polsce zakazana przez Unię Europejską gospodarką rynkowa i niskie podatki.
Dodatkowo duża część transferów z Unii Europejskiej jest marnowana. Nie jest to nasza wina. Tak została skonstruowana forma transferów z UE – np. UE niszczyła polski handel, pozbawiała Polaków miejsc pracy i dostępu do zdrowej i taniej polskiej żywności, wspierając rozwój w naszym kraju sieci handlowych należących do zachodnich korporacji (które odmiennie od polskich handlowców realnie nie płaciły i nie płacąc podatków w naszym kraju, monopolizująca handel, i według opinii rolników nie dopuszczając do sprzedaży w swoich placówkach tańszej i zdrowszej polskiej żywności, na czym tracą konsumenci).
Antykatolicka UE
Wbrew nauczaniu Kościoła wielu hierarchów i publicystów mediów klerykalnych wspierało integracje. Działo się tak, choć Unia Europejska prowadzi politykę niszczenia Polski, wspierając w Polsce lewicową demoralizację, promując szkodliwe dla zdrowia zachowania homoseksualne, mordowanie nienarodzonych dzieci zwane aborcją, czy chcąc zainstalować w naszym kraju islamskich imigrantów (by ci byli jak zachodzie ciężarem dla naszego budżetu i siali terror wobec polskiej ludności tubylczej).
Polacy powinni zrozumieć, że nie ma innej Unii Europejskiej niż ta tęczowa, marksistowska, komunistyczna, antypolska, wroga wobec katolicyzmu i wolnego rynku, utrzymująca jak każdy lewicowy reżim ludzi w sztucznej nędzy, zmieniająca Europę w islamski kalifat, Unia Europejska ze stolicą w Brukseli.
Polexit
Polska, by przetrwać, by stać się Bastionem Europa, ostoją dla cywilizacji zachodu (dziedzictwa antyku i katolicyzmu), by rozwijać się gospodarczo (dzięki wolnemu rynkowi i niskim podatkom), musi ewakuować się z socjalistycznego skansenu zwanego Unią Europejską. Tak nakazuje zdrowy rozsądek i baczne wsłuchiwanie się w brednie wygadywane przez polityków Unii Europejskiej.
Zazwyczaj integrację z UE popierają lewicowcy lub pseudo liberałowie gardzący Polakami i uważający, że Polacy to głupi naród, który biurokraci z Brukseli muszą wziąć za ryj. Przeciwnikami UE (czyli likwidacji suwerenności i niepodległości Polski) są niemający społecznego poparcia ludzie ideowej prawicy.
Integracja z Unią Europejską zablokowała rozwój Polski. Celem integracji europejskiej była ochrona gospodarek zachodniej Europy przed konkurencją polskiej gospodarki, zapewnienie zachodnim koncernom rynków zbytu w Polsce, i skłonienie milionów młodych Polaków do pracy za grosze na zachodzie.
Proces integracji Europejskiej od dekad wspierali w Europie komuniści, będący agenturą Rosji sowieckiej. Ich celem było przeprowadzenie na drodze Unii Europejskiej rewolucji komunistycznej. Dziś UE ogłasza ojcami założycielami UE wielu komunistów. Równocześnie UE ukrywa to, że prekursorami integracji europejskiej byli niemieccy naziści.
Stan_wojenny_w_Polsce_-_1981-1983 Wikipedia / Stan_wojenny_w_Polsce_-_1981-1983 Wikipedia
Nielegalne pochody 1 i 3 maja
Pierwszą w stanie wojennym dużą konfrontacją uliczną społeczeństwa polskiego z władzami komunistycznymi miała miejsce 1 maja 1982 roku. Do konfrontacji przygotowywała się i nielegalna Solidarność i służby Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. PZPR za publiczne pieniądze zorganizował 170.000 pochód (w całej Polsce na pochody PZPR spędzono 4.300.000 osób). Nielegalny pochód Solidarności prześladowanej przez komunistyczną dyktaturę zgromadził 12.000 osób (w całej Polsce w wiecach Solidarności wzięło udział 31.000 osób) i około 10.000 sympatyzujących gapiów. Demonstrantami byli ludzie młodzi albo bardzo młodzi. Obok pierwszego pochodu, który wyruszył ze Starego Miasta, spod Uniwersytetu Warszawskiego wyruszył drugi nielegalny liczący 2000 demonstrantów. Trzecim widocznym znakiem nieustającego oporu społecznego był krzyż z kwiatów na placu Zwycięstwa – non stop niszczony przez milicjantów. Milicja zajęta ochranianiem pochodu komunistów, nie miała sił i środków, by spacyfikować niezależne pochody opozycji.
Zupełnie inny przebieg miały niezależne obchody 3 maja 1982. Milicja Obywatelska nie musiała już ochraniać oficjalnego pochodu i mogła się skupić na pacyfikowaniu polskich patriotów. Tajniacy ze Służby Bezpieczeństwa wraz z nieumundurowanym aktywem z ORMO wmieszani w tłum manifestantów Solidarności rozsiewali dezinformacje, wszczynali bójki, pomagali milicjantom wyłapywać manifestantów.
Terror MO i ZOMO
Było to jednak dopiero początek terroru w Warszawie. Brutalny atak MO na liczniejszych niż dwa dni wcześniej manifestantów zaowocował zamordowaniem przez milicjantów 3 osób. Milicjanci wbrew zakazom strzelali z granatników (przeznaczonych do wystrzeliwania granatów z gazem) do demonstrantów drobnymi kamieniami i potłuczonym szkłem co dotkliwie kaleczyło ostrzeliwanych opozycjonistów. Walki między Polakami a milicjantami trwały od Ronda Waszyngtona do Starego Miasta, od Powiśla do Woli. Podczas walk demonstranci zbudowali liczne barykady. Oddziały ZOMO biły, ostrzeliwały polskich patriotów granatami gazowymi i płonącymi racami. Używało działek wodnych (umieszczonych na wozach Hydromil 2 zbudowanych na podwoziu Jelcza i zabierających do 10.000 litrów wody), do spacyfikowania robotników. Zomowcy wystrzeliwali granaty gazowe do klatek mieszkań i przez okna do samych mieszkań. Przez wiele godzin po zakończeniu walk warszawskie Stare Miasto było zagazowane. Płonąca rakietnica wystrzelona przez zomowca podpaliła Muzeum Historyczne na Starym Mieście. Na 20.000 demonstrantów 3 maja milicja zatrzymała 290 osób (271 i 19 przygodnych osób). Zatrzymani podczas przesłuchań byli bici. Zaniepokojone licznym udziałem warszawiaków w protestach, władze wprowadziły do 30 czerwca godzinę milicyjną i ponownie odcięły łączność telefoniczną.
Protesty 3 maja 1982 roku miały miejsce w ponad 65 miastach. Milicja Obywatelska zamordowała podczas ich trwania 5 polskich patriotów. 5131 Polaków komuniści zatrzymali. 219 manifestantów znalazło się w szpitalach. Większość zatrzymanych stanowili młodzi robotnicy do lat 30.
ZOMO używało uniwersalnych granatów łzawiących (UGŁ) wypełnionych „chemicznym środkiem trującym, powodującym podrażnienie błony śluzowej, powodującym łzawienie i duszności, a w rezultacie prowadzącym do obezwładnienia człowieka”. Granat taki „posiadał kartonową obudowę, przez co tracił gaz jeszcze przed odpaleniem. Był stosowany zarówno jako granat ręczny, jak i wystrzeliwany z granatników (Ręcznych Wyrzutni Granatów Łzawiących – RWGŁ 3). Ważył powyżej 300 gramów, jego średnica wynosiła 5 cm, a długość powyżej 20 cm. Posiadał zapalnik czasowy o pięciosekundowym opóźnieniu. Toksyczny gaz dymiąc przez około 15 sekund, rozchodził się na przestrzeni około 1000 metrów”.
Odwet polskich patriotów
W odpowiedzi na terror komunistów rósł radykalizm opozycjonistów. Młodzi patrioci przygotowywali się do walki z komunistycznymi siepaczami. Na czele tak zwanych grup specjalnych stał między innymi Adam Borowski. Grupy specjalne gromadziły materiały wybuchowe i żrące. „Przygotowując się […] walk ulicznych członkowie grup specjalnych sięgali po wypróbowane już w historii narzędzia, czerpiąc między innymi pomysły z […] książki Wandy Wasilewskiej o metodach stosowanych przez Gwardię Ludową gdzie znalazł się rozdział o materiałach wybuchowych” (receptura AK okazała się w praktyce zbyt skomplikowana). Adam Borowski koordynował działalność młodych opozycjonistów (absolwentów szkół średnich), którzy mieli za zadanie niszczyć środki transportu wykorzystywane do prześladowań opozycji i konfrontować się bezpośrednio z siepaczami reżimu.
Milicyjni sadyści na dopalaczach
Setki świadectw ofiar i świadków bestialstwa zomowców twierdziło, że zomowcy wyglądali, jakby byli odurzeni substancjami psychoaktywnymi. Zomowcy mieli „czerwone, obrzękłe twarze bez potu, sztywność oczu (musieli [od]wracać głowę, gdy chcieli spojrzeć w bok), rozszerzone źrenice, niezborność ruchów”. Zomowcy nie byli w stanie prosto prowadzić samochodów, wymieniać magazynków. Strzelali na oślep. Jakby byli pijani – choć nie było czuć od nich alkoholu. Przez wiele godzin po zakończeniu walk bezsensownie ostrzeliwali puste ulice gazem i katowali napotkanych przypadkowych przechodniów.
Zatrzymani na komisariatach polscy patrioci byli przez milicjantów sadystycznie torturowani. Biciem wymuszano przyznanie się do winy. Część funkcjonariuszy była irracjonalnie wściekła, w szale katowała zatrzymanych i groziła im śmiercią.
Propaganda komunistyczna zmniejszała rozmiary protestów, twierdziła, że demonstracje były inspirowane z zagranicy, negowała poparcie społeczne dla opozycji. Komunistyczni propagandyści zatajali zamordowanie przez milicjantów kilku manifestantów. Niewątpliwy sukces ZOMO dał PZPR poczucie siły. Komunistów interesowała pacyfikacja społeczeństwa, a nie realny problemy — bieda i zapaść cywilizacyjna PRL.
W kolejnym 1983 roku niezależne obchody 1 maja poprzedziła olbrzymia akcja ulotkowa Solidarności i ogłoszenia na falach Radia Wolna Europa. W oficjalnych obchodach zorganizowanych przez bandytów z PZPR wzięło udział w Warszawie 200.000 spędzonych osób (w całej Polsce 6,5 miliona). Pogrążoną w biedzie Warszawę komuniści oblepili ogromną ilością haseł propagandowych. W wiecu Polaków na placu Zamkowym wzięło udział 3.000 opozycjonistów. Po ataku ZOMO na manifestacje milicja zatrzymała 326 osób (głównie studentów i licealistów). W całej Polsce w manifestacjach opozycji wzięło udział 43.000 opozycjonistów w 35 miastach. Ogromne demonstracje patriotów miały miejsce we Wrocławiu (12.400), Gdańsku i Gdyni (7.700), Krakowie i Nowej Hucie (4.300), Częstochowie (3.000). Zatrzymanych bito na posterunkach MO i karano grzywnami.
Terror w kolejnych latach
W manifestacjach z okazji 3 maja wzięło udział 10.000 osób. MO reagowała incydentalnie. Antyterroryści z MO napadli na Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom mieszczący się na Starym Mieście w klasztorze sióstr Franciszkanek. Milicjanci brutalnie pobili wolontariuszy w tym 5 kobiet (między innymi Barbarę Sadowską jej syna Grzegorza Przemyka milicjanci zamordowali kilka dni później). Podczas ataku milicjanci zniszczyli kartoteki i magazyn leków. Sześciu wolontariuszy milicjanci porwali i wywieźli poza Warszawę. Porwanym po porwaniu grożono śmiercią. Nocą porwanych wypuszczono w Puszczy Kampinoskiej.
W ostatnich latach degeneraci z anyPiS bronili resortowych emerytur takich kreatur jak sadyści z ZOMO, MO i SB.
Część spółek objętych sankcjami dostarczało bowiem gaz do prywatnych domów czy instytucji w kilkunastu miastach i wsiach w Polsce – np. Łebie, Cegłowie, Kałuszynie, Mieścisku, Mrozach, Żurominie czy Lubieniu Kujawskim. M.in te miejscowości zostały nagle odcięte od gazu.
Premier Morawiecki wydał decyzję gwarantującą zabezpieczenie dostaw gazu do miejsc, które korzystały z dostaw od firm objętych sankcjami. Spółki skarbu państwa niezwłocznie podjęły działania w celu szybkiej realizacji tej decyzji.
Marek Sawicki PSL / Fot. PAP/Tomasz Gzell Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Możliwość użycia broni masowego rażenia w Polsce?
Ludzie z innych krajów EU współczują Polsce i Polakom, że musza przez to wszystko przechodzić. Mówią: ,,Przecież to przy waszej granicy.
To nie są żadne strachy na lachy. Putin nie ma żadnej kontroli, żadnego aparatu. On rządzi samodzielnie – powiedział Marek Sawicki z PSL
Od początku wojny na Ukrainie zastanawiamy się co dalej. Zarówno Polska, jak i inne kraje europejskie, przyjęliśmy tysiące a może nawet miliony ukraińskich uchodźców. Cały świat żyje wydarzeniami napływającymi codziennie z Ukrainy. Część ,,narodu europejskiego” trzęsie się ze strachu, co będzie dalej? Czy to kiedyś się skończy? Ludzie z innych krajów EU współczują Polsce i Polakom, że musza przez to wszystko przechodzić. Mówią: ,,Przecież to przy waszej granicy. Jak sytuacja w Polsce? Boicie się?
Oczywiście jesteśmy dumni z naszych rodaków, że nie są obojętni na ludzie cierpienie i potrafią się jednoczyć w imię wolności i uciśnionego narodu. Tylko co dalej? Czy Polska też poniesie konsekwencje, jakie podupadający na zdrowiu Putin może wobec Polski zastosować? Od jakiegoś czasu mówi się głośno o możliwości jądrowego ataku na Polskę. Czy obawy są słuszne? Czy nasi rodacy powinni rzeczywiście się obawiać szaleństwa Władimira Putina? Czy czujemy się zastraszeni przez rosyjskiego mocarza?
Groźby użycia broni jądrowej?
Obawiam się, że Putin może użyć broni masowego rażenia. Nie zdziwiłbym się, gdyby miał testować to, również na państwach NATO. W Polsce? A dlaczegóż by nie?
– powiedział Marek Sawicki z PSL na antenie Radia Zet.
To nie są żadne strachy na lachy. Putin nie ma żadnej kontroli, żadnego aparatu. On rządzi samodzielnie. Jedyna nadzieja w tym, że ci, którzy będą nieśli te teczkę, to jej nie doniosą.
To były naprawdę emocjonujące i szalone dni z Ligą Mistrzów. Pary półfinałowe nas nie zawiodły, czego dowodem były dwa kapitalne mecze na godnym poziomie. W 1/2 finału znalazły się po dwa zespoły z Anglii i Hiszpanii: Real Madryt, Liverpool, Manchester City oraz Villareal. Ci ostatni dla wielu mogą być nie lada niespodzianką. ponieważ wyeliminowali Bayern Monachium na czele z Robertem Lewandowskim, który uczestniczy w kolejnym wyścigu o złotą piłkę, tym razem z Karimem Benzemą.
Mecze są rozgrywane w formacie z dogrywkami, co może powodować rosnący apetyt prawdziwych koneserów futbolu na najwyższym poziomie, bowiem za tydzień czekają nas rewanże, które mogą solidnie namieszać w kontekście wyników końcowych. W pierwszych meczach w roli gospodarzy wystąpiły zespoły z wysp Brytyjskich. Pep Guardiola i jego City stanęli przed piekielnie ciężkim zadaniem zatrzymania najbardziej utytułowanej drużyny w historii Ligi Mistrzów, natomiast Liverpool gościł u siebie czarnego konia tegorocznych rozgrywek.
Manchester City – Real Madryt 4:3
O takich spotkaniach jak to mawia się, że są swego rodzaju małym finałem. City, które w tamtym sezonie musiało uznać wyższość Chelsea w finale oraz Real Carlo Ancelottiego z największą liczbą trofeów LM. Mało kto spodziewał się, że pierwsza bramka padnie już w drugiej minucie. Mahrez genialnie dośrodkował piłkę w pole karne gdzie czekał dobrze ustawiony Kevin De Bruyne. Jeśli ktoś myślał, że ten gol był dziełem przypadku, to niedługo później strzelec bramki genialnie posłał piłkę w pole karne a obrońca Realu – Alaba nie dał rady wybić piłki, która znalazła się idealnie pod nogami Gabriela Jesusa. Ten bez zastanawiania posłał ją w dolny róg bramki nie dają szansy bramkarzowi na obronę.
Pierwsze pół godziny gra należało zdecydowanie do gospodarzy, Real popełniał proste błędy w obronie, co tylko napędzało drużynę Guardioli. Ten jednak denerwował się jakby było cały czas 0:0, gdy jego podopieczni marnowali kolejne dogodne sytuacje. Jednak Hiszpan wiedział, że ten wynik był znacznie bardziej niebezpieczny niż bezbramkowy remis. I właśnie chwilę później nie kto inny jak Karim Benzema dał nadzieje drużynie z Madrytu na odwrócenie losów meczu. Piłka po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do bramki Edersona. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, sytuacja po strzeleniu trzeciej bramki się nieco uspokoiła.
W przerwie obaj trenerzy mieli z pewnością wiele do przekazania swoim piłkarzom. Efekty tych rozmów mogliśmy widzieć niespełna 10 min po rozpoczęciu drugiej połowy. Fernandinho, którego trener wprowadził jeszcze pierwszej połowie udowodnił swoją dobrą dyspozycję. Dośrodkował genialnie piłkę do Fodena, który strzałem z głowy pokonał Courtois’a. Dwie minuty później zmęczony Brazylijczyk gonił Viniciusa, który założył mu klasyczną “siatkę”. Skrzydłowy Realu wykończył akcję niczym rasowy snajper i było już 3:2.
Dziwna sytuacja miała miejsce w 74 minucie. Zinchenko został sfaulowany przez Toniego Krossa przed polem karnym, sędzia dał znać, że pamięta o faulu jednak Bernardo Silva nic sobie z tego nie zrobił tylko zabrał się z piłką w pole karne i oddał tak potężny strzał, że bramkarz Realu odprowadził piłkę wzrokiem do bramki. City kolejny już raz tego wieczoru wyszło na prowadzenie.
Sześć minut później Real próbował zagrozić bramce City, jednak to gospodarze podarowali prezent. Laporte dotknął piłki ręką i sędzia podyktował rzut karny. Na 11 metrze stanął oczywiście kapitan Królewskich – Benzema i ze stoickim spokojem posłał piłkę w sam środek bramki. Do końca meczu obie ekipy miały swoje szanse jednak wynik meczu się nie zmienił. Jedno jest pewne, w tym zestawieniu może się jeszcze wiele pozmieniać.
Liverpool – Villareal
Jeszcze parę tygodni temu mało kto spodziewał się, że w ścisłej czwórce będziemy mogli zobaczyć ekipę Unaia Emery’ ego. Po wyeliminowaniu Bayernu i pozbawieniu Roberta Lewandowskiego korony króla strzelców Ligi Mistrzów przyszedł czas na nieco cięższe zadanie, czyli powstrzymanie Salaha, Mane oraz ekipy Jurgena Kloppa.
Od początku meczu Live znacznie udowadniało, że jest znacznie lepszym zespołem. Gracze Villarealu bronili dzielnie dostępu do swojej bramki. Genialne akcje marnowali odpowiednio: Luiz Diaz, Mohamed Salah oraz Thiago, który mógł strzał z dystansu zamienić na jedną z ładniejszych bramek tej edycji.
W drugiej połowie “Żółta łódź podwodna” nie miała tyle szczęścia. W 53 minucie piłkę do własnej bramki wpakował Estupinan a dwie minuty później gola na 2:0 strzelił Sadio Mane. Po tych ciosach goście nie byli się w stanie podnieść. Liverpool pewnie wygrał ten mecz, jednak świat piłkarski zdąży nas przyzwyczaić do tego, że taki wynik jest bardzo niebezpieczny.
Rewanże już za tydzień
Już w tygodniu majówkowym czekają nas emocje związane z rewanżami. Kolejność meczów zostaje odwrócona:
We wtorek 3.05, 21:00: Villareal – Liverpool
W środę 4.05, 21:00: Real Madryt – Manchester City