Uczelnia

uszelnia, studenci / Fot. pixabay.com

  • Raport “Studenci zagraniczni w Polsce 2022” pokazuje, że w Polsce studiowało 89 420 osób z zagranicy.
  • Zagraniczni studenci stanowią obecnie 7,34 proc. ogółu studentów w naszym kraju.
  • Od lat najliczniejszą grupą studentów zagranicznych w Polsce są Ukraińcy.
  • Z raportu wynika także, że rośnie liczba studentów z Afryki.
  • Należy spodziewać się dalszych wzrostów studentów zagranicznych na polskich uczelniach.
  • Zobacz także: SpaceX ogranicza Ukraińcom korzystanie ze Starlinków. Chodzi o wojskowe wykorzystywanie

Raport “Studenci zagraniczni w Polsce 2022” oparty jest na niepublikowanych danych GUS za rok akademicki 2021/2022, danych Zintegrowanego Systemu Informacji o Szkolnictwie Wyższym i Nauce POL-on, badaniu własnym Fundacji Edukacyjnej “Perspektywy”, a także na danych OECD, UNESCO oraz Project Atlas.

W roku akademickim 2021/22 studiowało w Polsce 89 420 studentów zagranicznych ze 180 krajów, czyli o 4 731 więcej, niż rok wcześniej (wzrost o 5,6 proc.). Zagraniczni studenci stanowią obecnie 7,34 proc. ogółu studentów w naszym kraju

– czytamy w raporcie.

Wskazano w nim, że trzynaście lat temu było ich tylko 0,82 proc., a w roku akademickim 2016/17 roku – 4,88 proc. Trend wzrostowy utrzymuje się od 2005 roku

Prezes Fundacji Edukacyjnej Perspektywy dr Bianka Siwińska wyjaśniła, że część zagranicznych studentów uczęszcza na wykłady poprzez zdalne nauczanie.

Część studentów realizuje oczywiście edukację w trybie online, ale oficjalne statystyki nie posiadają danych w tym zakresie – nie analizują tego zjawiska. Są tylko szacunkowe dane cząstkowe. Przykładowo, z niepełnych danych zebranych przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich wynika, że w odniesieniu do studentów I roku pochodzących z Ukrainy w trybie online studiuje ok. 10 procent; dotyczy to głównie mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie mogli przekroczyć granicy

– powiedziała dr Bianka Siwińska.

Czytaj więcej: Rocznica zbrodni we wsi Parośle. “Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”

Polskie uczelnie zmagają się z napływem studentów ze Wschodu

Od lat najliczniejszą grupą studentów zagranicznych w Polsce są Ukraińcy. Jednak ich liczba zaczęła się obniżać. Dr Siwińska poproszona o komentarz dotyczący tego zjawiska, zwróciła uwagę, że liczba studentów z Ukrainy w polskich uczelniach zmniejsza się już od roku akademickiego 2018/19, kiedy osiągnęła maksimum, czyli 39 203 osoby.

Jest to naturalne, bo Ukraina, podobnie jak Polska, znajduje się w okresie spadku demograficznego, szczególnie w grupie wiekowej 17-25 lat. Wpływ wojny jest również w tym zakresie istotny, choć nie jest on jednoznacznie negatywny, gdyż do Polski przyjechała prawdopodobnie część młodzieży, która wcześniej wyjeżdżała tradycyjnie na studia w Rosji – było to ok. 7 tysięcy

– dodała prezes Fundacji Edukacyjnej Perspektywy.

Z raportu wynika także, że rośnie liczba studentów z Afryki. W analizie podano, że mimo wzrostu liczby studentów zagranicznych w ciągu ostatnich lat, w Polsce nadal uczy się procentowo mniej studentów, niż w najbardziej rozwiniętych krajach OECD, czy nawet w Chinach.

Jak wyjaśniła dr Siwińska pewnym ograniczeniem jest w Polsce potrzeba posiadania wizy. Jej zdaniem liczba zagranicznych studentów mogłaby być znacznie wyższa. W podsumowaniu dokumentu napisano, że należy spodziewać się dalszych wzrostów studentów zagranicznych na polskich uczelniach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org

granica w Kuźnicy

granica w Kuźnicy / fot. Twitter

  • Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński zawiesił do odwołania ruch na polsko-białoruskim przejściu w Bobrownikach.
  • Jak podał minister, jest to spowodowane ważnym interesem bezpieczeństwa Polski.
  • Ograniczenie ruchu zostanie wprowadzone od 10 lutego od godz. 12.
  • Zobacz także: Ziobro o ustawie wiatrakowej: “To zły dzień dla Polaków”

Mariusz Kamiński poinformował, że jako minister spraw wewnętrznych i administracji wprowadzi zawieszenie ruchu na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Bobrownikach.

Z uwagi na ważny interes bezpieczeństwa państwa zdecydowałem o zawieszeniu do odwołania od 10 lutego od godz. 12 ruchu na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Bobrownikach – poinformował szef MSWiA Mariusz Kamiński

– poinformował minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński.

Minister nie podał konkretnego powodu, lecz ma to leżeć w interesie bezpieczeństwa państwa polskiego.

Czytaj więcej: Poczobut skazany przez białoruski sąd. Dziennikarza czeka 8 lat kolonii karnej

Wyrok dla Poczobuta

Sąd w Grodnie skazał na 8 lat więzienia Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza polskiej mniejszości na Białorusi, przewodniczącego Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi. Polskie władze, włącznie z premierem Mateuszem Morawieckim potępiły wczorajszy wyrok.

8 lat więzienia dla Andrzeja Poczobuta. Nieludzki wyrok białoruskiego reżimu. To kolejny akt prześladowania Polaków na Białorusi. Zrobimy wszystko, by pomóc polskiemu dziennikarzowi, odważnie pokazującemu prawdę

– napisał premier Mateusz Morawiecki.

Andrzej Poczobut został aresztowany w marcu 2021 roku, razem z szefową zdelegalizowanego przez białoruski reżim Związku Polaków na Białorusi Andżeliką Borys, a także innymi członkami ZPB – Ireną Biernacką, Marią Tiszkowską i Anną Paniszewą, które dzięki staraniom polskich władz opuściły Białoruś. Jego działania, takie jak publikowanie artykułów historycznych o Armii Krajowej czy też kultywowanie polskich tradycji, zostały określone mianem rehabilitacji nazizmu. W październiku Poczobut został wpisany na listę osób zaangażowanych w działalność terrorystyczną. Jest także oskarżony o wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, rmf24.pl

Obrady Rady Europejskiej w Brukseli

Szczyt Rady Europejskiej w Brukseli / Fot. PAP/EPA/Kenzo Tribouillard. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W Brukseli rozpoczyna się dziś dwudniowe posiedzenie szefów rządów i głów państw Unii Europejskiej.
  • Unijni liderzy mają omówić podczas szczytu m.in. najnowsze wydarzenia związane z rosyjską agresją na Ukrainie.
  • Szefowie państw omówią również kwestię napływu imigrantów i działanie tzw. mechanizmu solidarnościowego.
  • Zobacz także: Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii. Liczba ofiar przekroczyła 16 tys.

Unijni liderzy mają omówić podczas szczytu m.in. najnowsze wydarzenia związane z rosyjską agresją na Ukrainie oraz dalsze wsparcie Unii Europejskiej dla tego kraju. Dzisiejsze spotkanie to pochodna szczytu Unia Europejska-Ukraina oraz działań Parlamentu Europejskiego, który będzie dziś obradował, a w swojej ostatniej rezolucji podkreślił, że konieczny jest stały dopływ pomocy humanitarnej do Ukrainy oraz wezwał Unię i Ukrainę do omówienia potrzeb około 8 mln Ukraińców, którzy uciekli przed wojną i tymczasowo przebywają w krajach członkowskich Wspólnoty.

W Brukseli dyskutuje się też o napływie migrantów w kontekście tzw. mechanizmu solidarnościowego. Migracja to jeden z punktów rozpoczynającego się dziś w belgijskiej stolicy szczytu prezydentów i premierów europejskich.

Czytaj więcej: Katastrofa ekonomiczna w Rosji. Powstanie ogromna dziura budżetowa

Czarnecki: “Nagle politycy z Europy Zachodniej zaczynają zmieniać zdanie”

Były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, europoseł Ryszard Czarnecki, nawiązując do ostatniego posiedzenia Europarlamentu, przypomina, że szefowie rządów i głowy państw Unii mają rozmawiać o migracji w kontekście oceny realizacji wcześniejszych konkluzji w sprawie kompleksowego podejścia do tego problemu.

Nagle politycy z Europy Zachodniej, zwłaszcza z Europejskiej Partii Ludowej (socjaliści jeszcze nie), zaczynają zmieniać zdanie. To, co od lat mówiła Polska; to, co mówił rząd Prawa i Sprawiedliwości, czyli kwestia kontrolowania imigracji, blokowania napływu uchodźców, zwłaszcza spoza Europy, głównie muzułmanów, którzy nie chcą się adaptować. To, co nie było problemem dla naszych zachodnich sąsiadów – bliższych i dalszych – teraz już rozumieją, że jest bardzo poważnym problemem

– europoseł Ryszard Czarnecki.

Unijni liderzy mają skupić się m.in. na skutecznej kontroli granic zewnętrznych, szerszych działaniach zewnętrznych, ale także na aspektach wewnętrznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Elon Musk

Elon Musk / Fot. Youtube/TED

SpaceX podjął kroki w celu ograniczenia korzystania przez Ukrainę z satelitarnych połączeń internetowych firmy do celów wojskowych

– poinformowałą dyrektor generalna SpaceX .

Są rzeczy, które możemy zrobić i zrobiliśmy

– dodała Gwynne Shotwell.

Shotwell dodała, że wykorzystanie Starlinka przez ukraińskie wojsko do typowych celów komunikacyjnych jest dozwolone, a szybki internet oferowany przez firmę pomógł również w pomocy humanitarnej, pozwalając na komunikację rodzin, ale także medyków.

Oferujesz produkt komercyjny, aby zapewnić ludziom łączność, która jest pomocna w konfliktach, ale chcesz też uważać na to, jak z niego korzystają

– podkreśliła.

Czytaj więcej: Łuksza: “Marcin Rola sprzedał się Konfederacji” [+WIDEO]

Starlinki na Ukrainie

Media przypominają, że Starlink, jak nazywa się sieć łączności satelitarnej, odegrał znaczącą rolę w trwającym konflikcie Ukrainy z Rosją, zapewniając usługi internetowe w całym kraju za pośrednictwem swoich satelitów. We wrześniu Elon Musk podkreślał, że Starlink jest przeznaczony wyłącznie do użytku pokojowego.

Starlink nie jest zaprojektowany ani przeznaczony do użytku z bronią ofensywną lub defensywną ani do innych tego typu zastosowań końcowych

 – czytamy w dokumencie dotyczącym warunków świadczenia usługi Starlink.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Początek zbrodni wołyńskiej

Pomnik zbrodni w Paroślu / Fot. Wikimedia Commons

  • Dzisiaj 9 lutego mija 80. rocznica zbrodni we wsi Parośla, która uznawana jest za początek Rzezi Wołyńskiej.
  • Uzbrojona głównie w noże i siekiery sotnia UPA rozstawiła straże w pobliżu polskich gospodarstw.
  • Zażądali, by wszyscy Polacy położyli się na ziemi i pozwolili się związać, następnie zamordowali ich oni w okrutny sposób.
  • Zobacz także: Ziobro o ustawie wiatrakowej: “To zły dzień dla Polaków”

Dzisiaj 9 lutego mija 80. rocznica zbrodni we wsi Parośla. Wielu ekspertów uznaje ją za początek Rzezi Wołyńskiej dokonanej przez Ukraińską Powstańczą Armię i jej sojuszników w postaci ludności cywilnej.

9 lutego 1943 r. sotnia UPA pod dowództwem Hryhorija Perehijniaka wymordowała ludność polską we wsi Parośla. Zbrodnia ta jest uważana za początek rzezi wołyńskiej – krwawych czasów dla Polaków z Kresów Południowo-Wschodnich. Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary

– przypomniał polityk Ruchu Narodowego Rafał Mosiołek.

Czytaj więcej: Sejm przyjął nowelizację prawa. Piekarnie zapłacą mniej za energię

Polacy nie spodziewali się ciosu w plecy

Mieszkańcy Parośli I nie spodziewali się ataku. Uzbrojona głównie w noże i siekiery sotnia UPA bez problemu weszła do wsi podając się za partyzantkę radziecką, po czym rozstawiła straże w pobliżu polskich gospodarstw. Upowcy weszli do domów i zażądali podania sobie obiadu. W domu rodziny Kołodyńskich, gdzie wkroczyło dowództwo sotni, przesłuchali i zamordowali siekierami sześciu prowadzonych ze sobą jeńców kozackich. Upowcy otoczyli wieś i zatrzymywali każdego, kto chciał przez nią przejechać. Po zjedzeniu obiadu rzekomi partyzanci radzieccy stwierdzili, że Parośla zostanie niedługo napadnięta przez hitlerowców i w związku z tym muszą zabezpieczyć ludność przed ich zemstą za udzielanie pomocy partyzantom.

Zażądali, by wszyscy Polacy położyli się na ziemi i pozwolili się związać. Miało to dowieść, że zostali zmuszeni do wsparcia partyzantki i uratować ich od niemieckich represji. Mieszkańcy wsi zgodzili się lub też zostali do tego zmuszeni – napastnicy posługiwali się językiem ukraińskim, a nie rosyjskim, co wzbudziło podejrzenia niektórych Polaków.

Związanych i bezbronnych mieszkańców wsi napastnicy zamordowali przy użyciu noży i siekier, zabijając od 149 do 173 osób, w tym kobiety, dzieci i niemowlęta. Ze szczególnym okrucieństwem zamordowano komendanta miejscowego Związku Strzeleckiego Walentego Sawickiego. Udało się uratować jedynie 12 Polakom, w większości dzieciom. Część z nich do końca życia pozostała niepełnosprawna. Majątek zabitych został zrabowany i wywieziony na saniach.

Zamordowani zostali pochowani we wspólnym grobie, nad którym usypano kurhan. Wieś Parośla przestała istnieć. Napad przeżyła również sześcioosobowa rodzina żydowska, którą ukrywał w piwnicy Klemens Horoszkiewicz i która nie została odkryta przez sprawców zbrodni.

Siemaszkowie podają, że w zbrodni brali udział Ukraińcy mieszkający w sąsiednich wsiach, dobrze znający zamordowanych, zaś napastników określają jako “bulbowców”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Tragedia w Turcji

Skutki trzęsienia ziemi w Turcji / Fot. Twitter

Jak podaje agencja AFP, do tej pory tureckim służbom udało się ustalić, że w trzęsieniu ziemi zginęło 12 873 osoby, a aż 62 914 osób zostało rannych. Z kolei w poniedziałkowej katastrofie w Syrii zginęło 3 162 osoby.

Warto jednak podkreślić, że wciąż trwają prace poszukiwawcze, a pod gruzami zawalonych tysięcy budynków mieszkalnych znajduje się jeszcze spora liczba ludności. Należy spodziewać się wciąż wzrastającej liczby ofiar.

Czytaj więcej: Rosja odzyskała inicjatywę na Ukrainie. “Rosyjska ofensywa prawdopodobnie nie osiągnęła jeszcze pełnego tempa”

Trzęsienia ziemi w Turcji i Syrii

6 lutego kilka regionów w Turcji i Syrii nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,8, które spowodowało ogromne zniszczenia na kilkusetkilometrowym odcinku od syryjskiego miasta Hama do tureckiego Diyarbakir. Potem nastąpiło jeszcze kilkadziesiąt słabszych wstrząsów wtórnych.

Szanse na odnalezienie żywych pod gruzami eksperci oceniają jako niewielkie. Tureckie media donoszą jednak, że ratownicy uratowali m.in. rocznego chłopca, który spędził 53 godziny pod gruzami pięciopiętrowego budynku i 5-letnią dziewczynkę, która spędziła pod gruzami 58 godzin.

Akcję ratowniczą, prowadzoną przez ekipy ratunkowe z wielu państw, w tym z Polski, utrudnia mroźna pogoda. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Zbigniew Ziobro

Warszawa, 24.06.2022. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro (L) podczas konferencji prasowej w siedzibie Prokuratury Krajowej w Warszawie, 24 bm. Szef resortu sprawiedliwości odniósł się do wyroku uniewinniającego Marka M. oskarżonego m.in. o nawoływanie do zabójstwa abp. Jędraszewskiego. (amb) PAP/Radek Pietruszka / fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Sejm uchwalił w środę nowelizację ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych – tzw ustawy wiatrakowej.
  • Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podchodzi do uchwalonego prawa bardzo sceptycznie.
  • Jego zdaniem ustawa podniesie w Polsce rachunki za energię oraz wesprze zagraniczne firmy.
  • Zobacz także: Litwa: Mleczarze protestują przeciw niskim cenom

Sejm uchwalił w środę nowelizację ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych – tzw ustawy wiatrakowej. Zgodnie z nowymi przepisami turbiny wiatrowe będą mogły powstawać w odległości minimum 700 metrów od budynków mieszkalnych, przy spełnieniu szeregu dodatkowych warunków.

Sejm odrzucił też wszystkie 14 poprawek senackich do nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Według autorów noweli, posłów PiS, ma ona wypełnić kluczowy “kamień milowy” dla odblokowania przez Komisję Europejską pieniędzy na Krajowy Plan Odbudowy. Nowelizacja stanowi m.in., że sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów ma rozstrzygać Naczelny Sąd Administracyjny, a nie Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN. Nowela trafi teraz do prezydenta.

To zły dzień dla Polaków jeśli chodzi o decyzje, które zapadły w Sejmie – z dwóch powodów. Po pierwsze ustawa o SN wyszantażowana przez Unię Europejską. Uleganie szantażystom to zły pomysł – czy to jeśli chodzi o relacje między państwami, czy też chodzi o relacje w życiu codziennym. A ta ustawa jest realizacją szantażu; to uderzenie w polską suwerenność, w polską konstytucję i polskie sądownictwo

– powiedział minister sprawiedliwości.

Pytany, czy Polskę stać na to, by nie płynęły do niej pieniądze z KPO Ziobro odpowiedział, że SP wzywała prezydenta Andrzeja Dudę do zainicjowania debaty na temat kosztów środków z KPO.

Solidarna Polska wzywała prezydenta do zainicjowania debaty na temat kosztów środków z KPO. Chodzi o to, czy nas stać na to, by płacić tak ogromny kredyt, drogi kredyt, jakim jest KPO

– podkreślił Zbigniew Ziobro.

Lider Solidarnej Polski wskazał, że ustawa wiatrakowa nie zagwarantuje niższych rachunków za energię elektryczną. Wskazał, że nasz kraj jeszcze bardziej uzależni się od gazu.

Natomiast jeśli chodzi o ustawę wiatrakową, która ma zdaniem jej zwolenników, być gwarancja tańszego prądu i polskiej suwerenności energetycznej, to obie te tezy są nieprawdą. Prąd będzie droższy, energia będzie droższa, a Polska – jeszcze bardziej uzależniona od gazu, bo taki jest skutek przyjęcia rozwiązań promujących wiatraki

– ocenił Ziobro.

Według niego oczywiście zarobią na tym producenci tych technologii, którzy nie są z Polski, tylko z najbogatszych krajów UE i na pewno zacierają ręce.

My mamy inny pogląd na temat wad elektrowni wiatrowych, wyższych kosztów prądu płynących z tego powodu i innych alternatywnych rozwiązań z zakresu energii zielonej

– dodał lider Solidarnej Polski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

gazetaprawna.pl, twitter.com

Marcin Rola i Krzysztof Lech Łuksza

Marcin Rola i Krzysztof Lech Łuksza / Fot. Twitter

  • Niezależny dziennikarz, pracujący obecnie w wRealu24 Lech Krzysztof Łuksza ponownie, otwarcie skrytykował Marcina Rolę.
  • Zasugerował, że jako redaktor naczelny, nie kontroluje pracy we własnych mediach.
  • Zdaniem Łukszy, start Roli z list Konfederacji jest sprzedażą swoich idei i wartości.
  • Zobacz także: USA kontra Chiny. Obroty między państwami rosną mimo rywalizacji

Niezależny dziennikarz, pracujący obecnie w wRealu24 Lech Krzysztof Łuksza ponownie, otwarcie skrytykował Marcina Rolę. Zasugerował, że jako redaktor naczelny, nie kontroluje pracy we własnych mediach.

Nie mogą tak wyglądać media niezależne, jak robi to Marcin Rola. Nic tak naprawdę nie robi, bo ten człowiek nie kontroluje tego co tutaj się dzieje. Jest fatalnym liderem

– podkreślił rozżalony Lech Krzysztof Łuksza.

Na sugestię prowadzącego program Marcina Masnego, na temat sukcesów Marcina Roli, dziennikarz podkreślił, że większość z nich stała się pomimo jego osoby.

Wszystkie sukcesy były mimo Roli, a nie dzięki niemu. I to jest moja ostra ocena, a jeżeli jest ona za mocna to pozostaje to do dyskusji. Jednakże w tej chwili uważam, że Rola się najzwyczajniej sprzedał

– zaznaczył.

Czytaj więcej: Niemieckie media: “Pistorius musi pokazać w Polsce, że na Niemcach znów można polegać”

Rola sprzedał swoje dziennikarskie wartości?

Wyjaśnił również, że Rola ma startować do sejmu z list Konfederacji, co zdaniem Łukszy jest sprzedażą swoich idei i wartości.

Ma mieć ostatnie miejsce i kandydować z Konfederacji i chciał zamknąć usta niezależnemu dziennikarzowi. (…) Sprzedał swoje wartości, za obietnicę kandydowania z list Konfederacji. Ja uważam, że nie ma takich możliwości, by taki człowiek kandydował

– zaznaczył Łuksza.

Poprosił go również, aby porozmawiał ze współtwórczynia wRealu24 Magdaleną Derucką i opracowali strategię na przyszłość.

Niech on się zajmie sobą. Tutaj naprawdę niedługo mogą takie rewelacje wyjść, a nie chciałbym tego

– wyjawił dziennikarz.

Podkreślił on, że stacja wRealu24 to jego dom i chciałby, aby zaczął on funkcjonować w poprawny sposób.

Ja kocham wRealu24. To jest mój matecznik i wszyscy tutaj tworzymy jedna wielką rodzinę. Marcin Rola do niej nie należy, bo nigdy go nie ma, nie wie co się dzieje.Nie chcę mówić jak potraktował ostatnio Karola Plewę. Trzeba umieć postępować z ludźmi

– podkreślił na końcu swojego wywodu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

youtube.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Rzecznik Komendy Rejonowej Policji Warszawa V, podinsp. Elwira Kozłowska poinformowała o zatrzymaniu 17-latka.
  • Młody mężczyzna został złapany na palaniu marihuany, lecz w trakcie interwencji zachowywał sieagresywnie.
  • Policjanci odnaleźli w jego mieszkaniu spore ilości narkotyków, kilka telefonów oraz gotówkę w różnych walutach.
  • Zobacz także: Zatrważające wyniki badań. Pogarsza się stan psychiczny Polaków

Rzecznik Komendy Rejonowej Policji Warszawa V, podinsp. Elwira Kozłowska, przekazała, że kilka dni temu w trakcie służby patrolowej policjanci z Bielan w rejonie ulicy Bogusławskiego zauważyli mężczyznę, który palił skręta.

Zapach zasugerował policjantom, że młody mężczyzna może palić marihuanę. Funkcjonariusze chcieli wylegitymować nastolatka, lecz ten zaatakował ich gazem. W ten sposób młody mężczyzna wydał na siebie mocne podejrzenia, że jest uwikłany w coś bardziej poważnego. Pojechali więc z podejrzanym do jego miejsca zamieszkania.

Tam znaleźli ponad 230 gramów 3 CMC, ponad 70 gramów haszyszu, prawie 20 gramów marihuany, prawie 5 gramów metamfetaminy, kilka porcji kokainy i DMT oraz ponad 190 sztuk tabletek zawierających MDMA, 70 listków zawierających LSD i 40 sztuk żelek zawierających haszysz

– poinformowała rzecznik policji z Bemowa.

Ponadto funkcjonariusze zabezpieczyli jeszcze wagę jubilerską, telefony komórkowe oraz gotówkę w różnych walutach

– dodała podinsp. Elwira Kozłowska.

Czytaj więcej: Niemieckie media: “Pistorius musi pokazać w Polsce, że na Niemcach znów można polegać”

Nastolatkowi grozi 10 lat więzienia

Zatrzymany 17-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz. Tam przedstawiono mu zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających oraz czynną napaść na funkcjonariusza policji.

Mężczyźnie przedstawiono zarzuty za posiadanie znacznej ilości środków odurzających, udzielanie ich w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz czynną napaść na funkcjonariusza policji

– poinformowała prok. Aleksandra Skrzyniarz.

Sąd na wniosek prokuratury zastosował tymczasowy areszt na trzy miesiące. Za zarzucane czyny może mu grozić do 10 lat więzienia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Szojgu odwiedził rosyjskie okopy

Szef rosyjskiego MON Siergiej Szojgu / Fot. PAP/EPA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Instytut Studiów Wschodnich podaje, że rosyjska kontrofensywa dopiero nabiera rozpędu, lecz już teraz odnosi pewne sukcesy na froncie.
  • Zaangażowanie co najmniej trzech głównych dywizji rosyjskich w działania ofensywne w tym regionie świadczy o rozpoczęciu rosyjskiej ofensywy.
  • Think-tank wskazuje, że siła rosyjskiej ofensywy zależy od obrony ukraińskiej armii.
  • Zobacz także: Sejm przyjął nowelizację prawa. Piekarnie zapłacą mniej za energię

Tempo rosyjskiej operacji w zachodnim obwodzie ługańskim znacznie wzrosło w ciągu ostatniego tygodnia, a źródła rosyjskie szeroko donoszą, że konwencjonalne wojska rosyjskie atakują ukraińskie linie obronne wzdłuż granicy obwodu charkowsko-ługańskiego, szczególnie w pobliżu Kupiańska i na zachód od Kreminnej

– czytamy w najnowszej analizie Instytutu Badań nad Wojną.

ISW zaznacza, że rosyjskie dowództwo wojskowe w pełni zaangażowało elementy kilku dywizji konwencjonalnych do decydujących operacji ofensywnych w tamtym rejonie. Chodzi o elementy kilku pułków 144. i 3. Dywizji Strzelców Motorowych (20. Armii Połączonej, Zachodni Okręg Wojskowy) oraz pułku 90. Dywizji Pancernej, wspierane przez 76. Dywizję Powietrznodesantową i Południowy Okręg Wojskowy.

Czytaj więcej: Wizyta Zełeńskiego w Wielkiej Brytanii. W czwartek ma wygłosić przemówienie

Rosyjska ofensywa nabiera rozpędu

Zaangażowanie co najmniej trzech głównych dywizji rosyjskich w działania ofensywne w tym regionie świadczy o rozpoczęciu rosyjskiej ofensywy, nawet jeśli siły ukraińskie jak dotąd uniemożliwiają siłom rosyjskim uzyskanie znaczących zdobyczy.

Rosyjska ofensywa prawdopodobnie nie osiągnęła jeszcze pełnego tempa; Dowództwo rosyjskie nie wysłało jeszcze 2. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych (1 Armia Pancerna Gwardii, Zachodni Okręg Wojskowy), która w styczniu zostały rozmieszczone w obwodzie ługańskim

– podaje dalej think-tank.

Siły rosyjskie stopniowo rozpoczynają ofensywę, ale jej sukces nie jest pewny. Podczas gdy siły rosyjskie w obwodzie ługańskim mają teraz inicjatywę, ich pełne zaangażowanie może doprowadzić do ich ostatecznej kulminacji wzdłuż linii Kreminnej, bez osiągnięcia celu, jakim jest zajęcie całości obwodów ługańskiego i donieckiego. Ta kulminacja prawdopodobnie stworzyłaby okazję dla sił ukraińskich do przeprowadzenia swojej kontrofensywy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

understandingwar.org, dorzeczy.pl