Reprezentacja Ukrainy wraca do gry

Reprezentacja Ukrainy / Fot. Twitter

  • W hotelu Royal Seginus w Antalyi doszło do bójki między piłkarzami ukraińskiego zespołu FK Mynaj a rosyjskiego Szynnika Jarosław.
  • Hotel zobowiązał się wcześniej, że nie przyjmie w czasie pobytu ukraińskiego klubu zawodników z Rosji.
  • Jednakże pierwotne plany pokrzyżowało trzęsienie ziemi, które nawiedziło Turcję i Syrię.
  • Zobacz także: Zachodnie sankcje zawodzą. Rosja z największą ilością odwiertów od dekady

W hotelu Royal Seginus w Antalyi doszło do bójki między piłkarzami ukraińskiego zespołu FK Mynaj a rosyjskiego Szynnika Jarosław.

Piłkarze przygotowują się do nadchodzącego sezonu ligowego. W ramach przygotowań odbywają obozy w rozmaitych kompleksach sportowych. Zespół z Ukrainy naturalnie nie chciał być zakwaterowany w żadnym hotelu, w którym przebywała by jednocześnie jakaś drużyna rosyjska.

Czytaj więcej: Lubelszczyzna: Odkryto nowe zasoby gazu ziemnego

Bójka Ukraińców i Rosjan w hotelu

Przed zdarzeniem klub FK Mynaj postawił taki warunek władzom hotelu, na co te wyraziły zgodę. Sytuacja zmieniła się jednak po trzęsieniach ziemi w Turcji. Rosyjska drużyna została przeniesiona do hotelu, w którym byli Ukraińcy.

Do scysji doszło już po kilku godzinach. Obie drużyny przedstawiły inne przyczyny co do przyczyn bójki. Według wersji ukraińskiej, jeden z zawodników drużyny rosyjskiej był pijany i obrażał personel hotelu. Zawodnik z FK Mynaj zwrócił mu uwagę, ale jego zachowanie się nie zmieniło i rozpoczęła się awantura. Z kolei według rosyjskich mediów, Ukraińcy zachowywali się prowokacyjnie, wykrzykiwali antyrosyjskie hasła i wtedy doszło do bijatyki.

Po zdarzeniu podjęto decyzję, że Rosjanie opuszczą hotel.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, sport.pl

NATO

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg wykluczył przed rozpoczęciem nadzwyczajnego szczytu przywódców państw Sojuszu wysłanie na Ukrainę żołnierzy i samolotów. / fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030 - dodać opis

W przyszłym tygodniu minie rok od napaści Rosji na Ukrainę.

Nie widzimy żadnych oznak, że prezydent Putin przygotowuje się do pokoju, widzimy wręcz coś przeciwnego – przygotowuje się do kolejnej wojny, nowych ofensyw i nowych ataków, więc jeszcze ważniejsze jest, aby sojusznicy i partnerzy z NATO udzielili Ukrainie większego wsparcia

– powiedział sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg.

Pytany o ewentualne dostarczenie Ukrainie myśliwców, sekretarz generalny Sojuszu powiedział, że kwestia ta jest obecnie tematem dyskusji między państwami NATO. Z kolei sekretarz obrony USA wskazał, że Ukraina udowodniła swoja siłę i wiarę w zwycięstwo.

Tymczasem w dokumencie programowym 59. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, którą zaplanowano między 17 a 19 lutego, czytamy, że inwazja Rosji na Ukrainę zachwiała międzynarodowym porządkiem, jednak rewizjonizmowi można stawić opór, a agresja ujawniła, że nie wystarczy jedynie bronić status quo i należy wypracowywać sojusze z krajami Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji.

Czytaj więcej: Polskie elektrownie jądrowe. Niemcy chcą powstrzymać nasz rozwój

Ukraina kontynuuje wysiłki dyplomatyczne

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaznaczył, że prace dyplomatyczne będą kontynuowane przed pierwszą rocznicą wojny.

Przygotowujemy się i pracujemy nad tym, aby wszystkie nasze negocjacje znalazły odzwierciedlenie w decyzjach obronnych naszych partnerów zarówno w Ramstein, jak i w okresie przed 24 lutego. Planowane są również nowe negocjacje i spotkania bilateralne. Przygotowujemy się. Taką intensywność pracy dyplomatycznej czynimy nową normą minimalną dla Ukrainy

– podkreślił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński.

Tymczasem Sztab Generalny Armii Ukrainy przekazał, że Rosjanie kontynuują intensywne działania ofensywne na pięciu kierunkach na wschodzie kraju.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Polscy strażacy z grupy Husar

Straż Pożarna / Fot. Twitter

Od katastrofalnego trzęsienia ziemi w Turcji i Syrii minął przeszło tydzień. Eksperci mówią, że po upływie 72 godzin radykalnie spadają szanse na odnalezienie w rumowiskach żywych ludzi. Jednak ratownicy nie tracą nadziei i pracują 24 godziny na dobę. W 198 godzin po trzęsieniu ziemi ratownicy odnaleźli dwie kolejne żywe osoby, wśród nich siedemnastoletniego chłopca.  Na miejscu pomagały polskie służby.

Mer Besni podziękował dziś polskim służbom słowami: »Uratowaliście ludzi, naszych braci i siostry, naszych bliskich, którzy byli uwięzieni pod gruzami. Kiedy straciliśmy nadzieję, odzyskaliście ją dla nas. Możecie traktować Besni jako swoją drugą ojczyznę…«

– poinformował na Twitterze komendant główny PSP gen. bryg. Andrzej Borowiak.

Czytaj więcej: Zachodnie sankcje zawodzą. Rosja z największą ilością odwiertów od dekady

Polacy jutro wracają do kraju

Już w środę 15 lutego polska grupa ratowników wróci do kraju, lecz pozostanie w trybie gotowości, jeśli Tury potrzebowaliby większego wsparcia.

Działania grupy HUSAR zbliżają się ku końcowi. Na środę 15 lutego zaplanowano powrót polskiej grupy do kraju, ale jeszcze pozostajemy w gotowości

– wyjaśnił komendant.

Sytuacja w Turcji i Syrii jest dramatyczna. Ludzie stracili cały swój dobytek i nie mają gdzie mieszkać.

To było schronisko dla wszystkich ludzi i nagle o 2:00 nas wyrzucili. Zabrali – nie wiemy kto. Ludzie przychodzili i pukali do naszych drzwi o 2:00, wsadzali do autobusów i zabierali nas gdzie indziej. Dzieci spały. Jesteśmy w takiej sytuacji od tygodnia i cierpimy

– opowiadał ocalały z kataklizmu mężczyzna.

Trzęsienie ziemi, do którego doszło w Turcji i Syrii w ubiegły poniedziałek, miało siłę 7,8 w skali Richtera. Doszło też do wstrząsów wtórnych. Całe połacie miast zamieniły się w betonowe ruiny. Do tej pory bilans ofiar wynosi ponad 37 tys. Służby mówią, że ostateczny bilans może być znacznie wyższy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl, twitter.com

Skutek trzęsienia ziemi

Skutek trzęsienia ziemi / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Trzęsienie miało miejsce na głębokości 40 km. Epicentrum znajdowało się 56 km na północny wschód od Drobeta-Turnu Severin w Rumunii. Według wstępnych informacji Centrum do wstrząsów doszło o godz. 15:16 czasu lokalnego (14:16 w Polsce).

Do trzęsienia doszło na głębokości 40 km. Z informacji przekazanych przez agencję Reutera epicentrum znajdowało się 56 km na północny wschód od Drobeta-Turnu Severin. To już drugie trzęsienie w tym rejonie w ciągu dwóch dni. Nie ma informacji o ewentualnych ofiarach i zniszczeniach.

Czytaj więcej: Kolejny kraj wzywa swoich obywateli z Białorusi. Francja odradza wyjazd na Białoruś

Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii

7 lutego około godz. 04:00 w nocy czasu lokalnego w południowo-wschodniej Turcji miało miejsce trzęsienie ziemi o sile 7,8 stopnia w skali Richtera. Kataklizm nawiedził także Syrię. Po godz. 11 czasu polskiego nastąpił niemal równie silny wstrząs wtórny, a we wtorek doszło do kolejnej tragedii. Trzecie trzęsienie było słabsze od dwóch poprzednich (magnitudzie 5,6).

Dotychczasowe doniesienia mówią o co najmniej 37 tysiącach ofiar śmiertelnych w tych krajach. Dziesiątki tysięcy osób są ranne.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ogłosił siedmiodniową żałobę narodową. Na miejsce katastrofy wyruszyły ekipy ratunkowe z kilkudziesięciu krajów świata. Polska skierowała do pomocy w akcji ponad 70 strażaków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, polsatnews.pl

Wielka Brytania

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP.EPA/Dave Mustaine. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych zwiększyli presję na Ukrainę, aby osiągnął jak najwięcej sukcesów na polu bitwy.
  • Zdaniem Waszyngtonu, obecny pakiet pomocowy mocno wpłynie na obronę Kijowa.
  • Najnowszy pakiet pomocowy warty 10 mld dol. ma zostać przyjęty w rocznicę rosyjskiej inwazji.
  • Zobacz także: Kryzys ekonomiczny? Banki korzystają na nieszczęściu zwykłych ludzi

Według ustaleń “The Washington Post”, przedstawiciele Stanów Zjednoczonych zwiększyli presję na Ukrainę, aby osiągnął jak najwięcej sukcesów na polu bitwy. I chociaż Waszyngton zobowiązał się wspierać Kijów tak długo, jak to będzie konieczne, władze postrzegają najnowsze pakiety pomocowe jako najlepszy sposób na zmianę biegu wojny.

W publikacji zauważono, że wcześniejsze pakiety pomocy spotkały się z silnym ponadpartyjnym poparciem, a Kongres dał Białemu Domowi więcej, niż prosił. Ale to było wtedy, gdy Izba Reprezentantów była kierowana przez Demokratów.

Biały Dom pracuje obecnie z Kongresem nad zatwierdzeniem pomocy dla Ukrainy w wysokości 10 mld dolarów. Ponadto administracja prezydenta Joe Bidena może ogłosić nowy pakiet pomocowy w przyszłym tygodniu, w rocznicę wkroczenia wojsk rosyjskich na Ukrainę.

Czytaj więcej: Nikaragua: Prezydent wydalił przeciwników politycznych z kraju

Rosyjska kontrofensywa na Ukrainę

Waszyngton spodziewa się przełomu w wojnie na wiosnę, kiedy według strony amerykańskiej Rosja rozpocznie ofensywę, a Ukraina – kontrofensywę w celu odzyskania utraconych terytoriów.

Amerykańscy analitycy wojskowi uważają, że Kijów nie będzie w stanie jednocześnie utrzymać Bachmutu i podjąć próby kontrofensywy. Utrata miasta, zdaniem USA, nie doprowadzi do znaczącej strategicznej zmiany na polu bitwy.

Ponadto, według gazety, amerykański wywiad doszedł do wniosku, że Ukraina nie będzie w stanie zająć Krymu – wojska ukraińskie w tej chwili nie mają na to wystarczających możliwości.

Według WP, optymiści uważają, że Ukraina może zapobiec dalszemu posuwaniu się wojsk rosyjskich na wschodzie, zająć tereny na południu i uzgodnić z Rosją zakończenie działań wojennych do końca roku. Sceptycy sądzą, że czas działa na niekorzyść Ukrainy z powodu wzmocnienia przez Rosję swoich wojsk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, magnapolonia.org

Chiński balon szpiegowski

Chiński balon obserwacyjny nad USA / Fot. Twitter

  • Biały Dom poinformował, że po zestrzeleniu w ostatnich dniach trzech niezidentyfikowanych obiektów prezydent Joe Biden powoła międzyagencyjny zespół.
  • Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby poinformował, że grupa zajmie się tym w kontekście szerszych implikacji politycznych.
  • Zespół, będzie konsultował się z firmami sektora prywatnego, produkującymi balony meteorologiczne lub inne jednostki.
  • Zobacz także: Kryzys ekonomiczny? Banki korzystają na nieszczęściu zwykłych ludzi

Biały Dom poinformował, że po zestrzeleniu w ostatnich dniach trzech niezidentyfikowanych obiektów prezydent Joe Biden powoła międzyagencyjny zespół, który ma zbadać, co to były za obiekty. W skład zespołu stworzonego z inicjatywy doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Jake’a Sullivana wejdą m.in. przedstawiciele Pentagonu, Federalnej Administracji Lotnictwa i Ministerstwa Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby poinformował, że grupa zajmie się tym w kontekście szerszych implikacji politycznych, w tym w zakresie wykrywania i analizy niezidentyfikowanych obiektów, stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa USA.

Czytaj więcej: Lewicowi aktywiści protestują przeciw budowie nowego meczetu w Wuppertal

Państwo poprosi o pomoc sektor prywatny

Zespół, który został powołany, będzie konsultował się z firmami sektora prywatnego, produkującymi balony meteorologiczne lub inne jednostki, podobne do obiektów zestrzelonych między piątkiem a niedzielą. Jak powiedział Kirby, zadaniem grupy będzie też wyjaśnienie, kto operuje na tak dużej wysokości, w jakim celu i czy jest to całkowicie legalne.

Stany Zjednoczone wciąż nie wiedzą, do kogo należą trzy obiekty zestrzelone przez amerykańskie wojsko ok. tydzień po tym, jak strąciło chiński balon szpiegowski u wybrzeży Karoliny Południowej

– podaje portal The Hill.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org

Gazociąg

Gazociąg / Fot. YouTube

  • Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek poinformował, że koncern odkrył 500 mln m sześc. nowych zasobów gazu na Lubelszczyźnie.
  • Nowe zasoby pozwolą w najbliższych latach na własną produkcję gazu na poziomie zbliżonym do 20% rocznego zapotrzebowania Polski.
  • Do odkrycia nowych i ogromnych zasobów gazu doszło niedaleko Biłgoraja.
  • Zobacz także: Walentynki. Kościół przypomina o dzisiejszym patronie zakochanych i obłąkanych

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek poinformował na Twitterze, że koncern odkrył 500 mln m sześc. nowych zasobów gazu na Lubelszczyźnie. Nowe zasoby odkryto koło Biłgoraja.

Nowe zasoby pozwolą w najbliższych latach na własną produkcję gazu na poziomie zbliżonym do 20% rocznego zapotrzebowania Polski.

Niedaleko Biłgoraja na Lubelszczyźnie odkryliśmy 500 mln m3 nowych zasobów gazu ziemnego. Połączenie z PGNiG i kolejne odkrycia z rodzimych złóż pozwolą nam utrzymać w najbliższych latach własną produkcję gazu na poziomie zbliżonym do 20% rocznego zapotrzebowania Polski

– poinformował na Twitterze prezes Orlenu Daniel Obajtek.

Czytaj więcej: Via Carpatia. Polska i Słowacja podpisały porozumienie

Orlen będzie wydobywał ropę i gaz z pobliża Norwegii

Lotos Norge i PGNiG Norway – spółki PKN Orlen – wraz ze swymi partnerami, podjęły ostateczną decyzję o zagospodarowaniu złóż ropy naftowej i gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym – poinformował w poniedziałek w komunikacie PKN Orlen.

Lotos Norge ma rozpocząć wydobycie złóż North of Alvheim oraz Fulla w ramach „Projektu NOAKA”. Udział polskiej spółki w tym pakiecie wynosi 12,3 proc, a operatorem jest AkerBP. Z kolei PGNiG Norway wraz z partnerami: Aker BP ASA, „Aker BP”, Equinor oraz Wintershal DEA mają rozpocząć wydobycie na złożu Fenris. Wydobycie ma się rozpocząć w 2027 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, twitter.com

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania / Foto:Christian Charisius/picture alliance/dpa

  • Niemiecki dziennik “Frankfurter Allgemeine Zeitung” donosi, że cztery niemieckie kraje związkowe domagają się wstrzymania polskich planów budowy elektrowni jądrowych.
  • Podano wyniki sondażu, które wykazują duży wzrost zwolenników budowy elektrowni atomowej.
  • Zdaniem niemieckich urzędników nawet niewielkie ilości substancji radioaktywnych mogą mieć poważne konsekwencje.
  • Zobacz także: Via Carpatia. Polska i Słowacja podpisały porozumienie

Niemiecki dziennik “Frankfurter Allgemeine Zeitung” informuje, że najbardziej zaawansowane plany budowy polskiej elektrowni jądrowej dot. Choczewa koło Gdańska. Podano wyniki sondażu, które wykazują duży wzrost zwolenników budowy elektrowni atomowej. W roku 2021 było to 39 proc., dziś jest to aż 75 proc.

W Niemczech istnieje opór zwłaszcza wobec projektu w Choczewie. Cztery kraje związkowe – graniczące z Polską Meklemburgia-Pomorze Przednie, Brandenburgia i Saksonia oraz Berlin, domagają się wstrzymania budowy. Władze powołują się m.in. na awarie jądrowe w Czarnobylu i Fukushimie

– czytamy w artykule niemieckiej gazety “Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Niemcy pytają o standardy bezpieczeństwa, skażenie radioaktywne i wpływ na środowisko.

Warszawa już wcześniej deklarowała, że „transgraniczne (radiologiczne) oddziaływanie polskiej elektrowni jądrowej będzie zupełnie nieistotne”. O ile dane te są poprawne, nie można z nich wywnioskować bezpośredniego radiologicznego zagrożenia zdrowia dla mieszkańców Saksonii

– podaje z kolei niemieckie ministerstwo środowiska.

Zdaniem niemieckich urzędników nawet niewielkie ilości substancji radioaktywnych mogą mieć poważne konsekwencje psychiczne, ekonomiczne i społeczne, jak również dla rolnictwa, hotelarstwa i turystyki.

Dalej niemieccy urzędnicy twierdzą, że trudne i kosztowne składowanie odpadów promieniotwórczych stawia pod znakiem zapytania opłacalność energii jądrowej.

Czytaj więcej: Zielony ład. Radykalne regulacje UE zagrażają polskiemu budownictwu

Polska zyskuje poparcie w Europie, a nawet w Niemczech

W publikacji czytamy jednak, że Polska nie jest osamotniona w swoich planach dot. rozwijania energetyki jądrowej, a nawet sam premier Saksonii Michael Kretschmer z CDU wypowiada się pozytywnie na ten temat. Energetykę jądrową rozwijają niektóre kraje europejskie, m.in. Szwecja czy Finlandia. 

Tam dziwią się krytyce ze strony Niemiec, zwracając uwagę, że produkcja energii elektrycznej z węgla jest znacznie bardziej szkodliwa dla środowiska. W Niemczech ok. 50 procent całej energii elektrycznej wytwarza się z węgla

– podkreślił dziennik.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dw.com, tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • Całkowita liczba odwiertów w Rosji wzrosła w ubiegłym roku o 7 proc. do ponad 7800, a większość kluczowych firm naftowych osiągnęła lepsze wyniki niż w 2021 r.
  • Zachodnie sankcję na firmy serwisowe mają niewielki wpływ na funkcjonowanie rosyjskiego segmentu wydobywaczego.
  • Problem braku dostępu do zaawansowanej technologii z Zachodu jest przez Rosję rozwiązywany m.in. poprzez import z zaprzyjaźnionych państw.
  • Zobacz także: Hutek: “Nie potrafimy wykorzystać własnych złóż, boimy się Unii Europejskiej”

Całkowita liczba odwiertów w Rosji wzrosła w ubiegłym roku o 7 proc. do ponad 7800, a większość kluczowych firm naftowych osiągnęła lepsze wyniki niż w 2021 r.

Analitycy agencji zidentyfikowali trzy główne czynniki, które pomogły Rosji w zwiększeniu wydobycia, pomimo sankcji nałożonych na nią za agresję na Ukrainę, która trwa już prawie rok.

Po pierwsze, duże zagraniczne firmy świadczące usługi naftowe w 2021 r. stanowiły zaledwie 15 proc. segmentu usług naftowych w Rosji. Główną część tego rynku zajmują firmy rosyjskie, w szczególności Rosnieft, Surgutnieftiegaz i Gazprom, więc wycofanie się z Rosji kilku zachodnich firm serwisujących pola naftowe nie miało krytycznego wpływu na wolumen wydobycia.

Po drugie, kilku głównych zachodnich dostawców usług naftowych nadal działa w Rosji. Wśród nich są koncern SLB i Weatherford International

– podaje agencja Bloomberg.

Dyrektor SLB Olivier Le Peche powiedział w lipcu, że struktura korporacyjna jego firmy zapewnia elastyczność świadczenia usług w Rosji, przy jednoczesnym pełnym przestrzeganiu sankcji UE i USA. Z kolei w najnowszym raporcie Weatherford International Rosja nadal figuruje jako jeden z regionów, w których działa ta amerykańsko-irlandzka spółka.

Po trzecie, dwie duże firmy świadczące usługi związane z polami naftowymi, Halliburton i Baker Hughes, sprzedały rosyjskie aktywa lokalnemu kierownictwu, co zdaniem analityków agencji pozwoliło im zatrzymać personel i doświadczenie. Według Bloomberga, problem braku dostępu do zaawansowanej technologii z Zachodu jest przez Rosję rozwiązywany m.in. poprzez import z zaprzyjaźnionych państw.

Czytaj więcej: Kolejny kraj wzywa swoich obywateli z Białorusi. Francja odradza wyjazd na Białoruś

Zachód nakłada pułapy cenowe

Na początku lutego Rada Unii Europejskiej zatwierdziła maksymalne ceny produktów naftowych wytwarzanych w Rosji lub stamtąd eksportowanych. Kraje członkowskie zdecydowały o wprowadzeniu dwóch pułapów cenowych – 100 dolarów za baryłkę produktów droższych od ropy naftowej, takich jak olej napędowy, i 45 dolarów za baryłkę tzw. produktów przecenionych, takich jak olej opałowy.

Przewidziany został 55-dniowy okres przejściowy dla statków przewożących rosyjskie produkty ropopochodne, które zostały zakupione i załadowane do 5 lutego i zostaną rozładowane przed 1 kwietnia 2023 r.

Rada UE poinformowała, że w połowie marca powróci do przeglądu mechanizmu pułapu cen ropy naftowej, a przegląd będzie odbywał się regularnie co dwa miesiące.

Unijne embargo na import rosyjskich paliw gotowych obowiązuje równolegle z wprowadzonym 5 grudnia ub.r. zakazem dostaw rosyjskiej ropy drogą morską do krajów Unii Europejskiej oraz limitem cenowym na rosyjską ropę wynoszącym 60 dolarów za baryłkę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bloomberg.com, dorzeczy.pl

Banknoty PLN

Banknoty PLN / fot. pixabay.com

  • Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała raport, w którym omówione zostały zarobki banków w naszym kraju.
  • Na koniec grudnia 2022 r. odnotowało 12,5 mld zł zysku netto.
  • To o blisko połowę więcej niż w 2021 r., gdy odnotowano 6,5 mld zł zysku.
  • Zobacz także: Nikaragua: Prezydent wydalił przeciwników politycznych z kraju

Wynik finansowy netto na koniec grudnia 2022 r. wyniósł 12,5 mld zł, co w stosunku do poprzedniego miesiąca stanowiło obniżenie o 0,6 mld zł (-4,3 proc. m/m). Wynik ten był wyższy o 6,5 mld zł (+108,8 proc. r/r) od wyniku osiągniętego na koniec grudnia 2021 r.

– poinformowała Komisja Nadzoru Finansowego.

Na koniec grudnia 2022 r. 11 banków komercyjnych wykazało łączną stratę w wysokości 4,8 mld zł. Banki te miały ok. 16,3 proc. udziału w aktywach sektora. Pozostałe banki w sektorze* wykazały łącznie zysk w wysokości 18,5 mld zł

– czytamy dalej.

W okresie dwunastu miesięcy 2022 r. wynik z odsetek wyniósł 76,03 mld zł (+63,1 proc. r/r), zaś wynik z prowizji sięgnął 18,46 mld zł (+7,6 proc. r/r). Koszty działania wyniosły 45,25 mld zł (+27,6 proc. r/r). Odpisy wyniosły 8,94 mld zł (+25,1 proc. r/r) wobec 7,35 mld zł miesiąc wcześniej.

Wskaźnik ROE sektora bankowego na koniec listopada wyniósł 7 proc. (+3,85 pkt proc. r/r, + 2,58 pkt proc. m/m), a ROA sięgnął 0,47 proc. (+0,23 pkt proc. r/r, +0,17 pkt proc. m/m), podano też w prezentacji.

Wskaźniki adekwatności kapitałowej sektora były na poziomie 18,21 proc. (TCR) i 16,35 proc. (T1) na koniec września 2022 r.

– podano w raporcie.

Na koniec grudnia 2022 r. działalność prowadziło: 30 banków komercyjnych, 496 banków spółdzielczych, 34 oddziały instytucji kredytowych i banków zagranicznych.

Czytaj więcej: Via Carpatia. Polska i Słowacja podpisały porozumienie

GUS podał dane o PKB za IV kwartał

Według GUS PKB Polski w IV kwartale 2022 roku urósł o 2 proc. rok do roku, wobec wzrostu o 8,5 proc. w analogicznym okresie 2021 r. Jednak biorąc pod uwagę wyniki kwartalne, polska gospodarka skurczyła się o 2,4 proc. Na przełomie I i II kw. PKB Polski zmalało o -2,1 proc. Część ekspertów mówi już otwarcie o recesji polskiej gospodarki.

GUS podkreśla, że dane mają charakter wstępny i mogą podlegać zmianie. Ostateczne dane o PKB w IV kwartale ubiegłego roku poznamy 28 lutego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

isbnews.pl, dorzeczy.pl