Władysław Kosiniak-Kamysz na kongresie PSL

Przewodniczący PSL Władysław Kosiniak-Kamysz / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Kontrowersyjne słowa Tuska zatrzęsą jego partią?

Miłosz Motyka, rzecznik PSL, w twitterowym komentarzu, odnosząc się do słów Tuska zauważył pewną istotną kwestię.

Zwrócę uwagę na jedną rzecz – Donald Tusk tym sposobem wykluczył wspólne listy – napisał.

Z kolei prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, Jacek Zarzecki zwrócił uwagę, że deklaracja Tuska otwiera przed PSL szansę na wzmocnienie list wyborczych.

To Kosiniak-Kamysz nie musi się martwić teraz o mocne nazwiska na listach, które w kampanii będą zasuwały jak male samolociki. Margot na jedynce w PO gdzieś może się znajdzie – ocenił.

Wśród polityków, którzy w związku z deklaracją Donalda Tuska, mieliby nie znaleźć się na listach Koalicji Obywatelskiej w kolejnych wyborach wymienia się takich posłów jak: Paweł Kowal, Paweł Poncyliusz, Bogusław Sonik, Joanna Fabisiak, czy Marek Sowa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Zmowa Niemców z Rosjanami

Zmowa Niemców z Rosjanami / Fot. Wikimedia Commons

Od dekad Niemcy starają się odpowiedzialność za swoje zbrodnie przerzucić na Polskę i Polaków. Jest to wygodne dla środowisk żydowskich i Rosji. Na szczęście są w Polsce odważni historycy, którzy nie boją się pisać o zbrodniach niemieckich na Polakach. Między innymi Instytut Pamięci Narodowej opublikował doskonałą książkę doktor Marii Wardzyńskiej „Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion”. Książka poświęcona jest zagładzie polskich elit dokonanej przez Niemców na początku II wojny światowej. Książka Wardzyńskiej jest jedną z niewielu publikacji poruszających temat zbrodni niemieckich na narodzie Polskim, pracą naukową będącą wyrazem odwagi (istnieje opinia, że na karierę naukową i zagraniczne dotacje mogą liczyć tylko ci naukowcy, którzy nieporuszających tego tematu lub ograniczają się do martyrologii Żydów).

Zobacz także: Kontrowersyjne słowa Tuska zatrzęsą jego partią?

Niemieckie listy proskrypcyjne Polaków

Państwo niemieckie tworzyło listy proskrypcyjne Polaków w Niemczech dla niemieckiej Służby Bezpieczeństwa. Listy tworzyli ideowi konfidenci nieustanne piszący donosy na mieszkających w Niemczech Polaków. Podobne donosy pisali do władz niemieckich przedstawiciele mniejszości niemieckiej w Polsce. Wynikiem wieloletnich działań niemieckich konfidentów była lista Polaków poszukiwanych przez niemiecką Tajną Policję i Służbę Bezpieczeństwa. Lista ta nazywała się „Specjalną księgą Polaków ściganych listem gończym” („Sonderfahndungsbuch Polen”). Na liście proskrypcyjnej znaleźli się mieszkający w całej Polsce: dyrektorzy kopalń, profesorowie, urzędnicy, robotnicy i rolnicy. W czasie wojny wielu Niemców pisanie donosów uważało za swój obowiązek (nie liczyły się dla nich przyjaźnie i związki rodzinne). Polacy wymienieni w donosach byli mordowani przez państwo niemieckie (donosiciele byli świadomi, że wysyłają Polaków na śmierć). Władze niemieckie listy proskrypcyjne uzupełniały na podstawie akt ze zdobytych polskich archiwów.

Niemiecki aparat terroru

Niemiecki aparat terroru składał się z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy („Reichssicherheitshauptamt” – RSHA). RSHA była niezależna od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy. RSHA podlegała Kripo („Kriminalpolizei” Policja kryminalna) i Służba Bezpieczeństwa („Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS”). RSHA podzielona była na 7 departamentów. Departament III, VI i VII odpowiadał za Służbę Bezpieczeństwa, departamenty IV i V za Policję Bezpieczeństwa, departament V też za Policję Kryminalną a departament IV za Gestapo („Geheime Staatspolizei” Tajną Policję Państwową). Niemcy wykorzystywali w swoich działaniach też Selbstschutz (z czasem na ziemiach włączonych do Rzeszy rozwiązany – funkcjonariuszy wcielono do SS lub Policji). Selbstschutzu (istniejący tajnie już w II RP) zajmował się po wkroczeniu armii niemieckiej: wyłapywaniem Polaków i przekazywaniem ich do Gestapo, ochroną obiektów, wspieraniem niemieckiej policji, sądami doraźnymi, które zlecały mordowanie Polaków (od razu albo w obozach koncentracyjnych). Składał się z przedstawicieli mniejszości niemieckiej. Miał swoje placówki na poziomie powiatu. Podlegał policji, a był dowodzony przez SSmana. Selbstschutz nie posiadał mundurów, ubrani po cywilnemu funkcjonariusze mieli zieloną opaskę z nazwą na lewym ramieniu. W trakcie ataku na Polskę liczebność Selbstschutzu wzrosła z 2360 we wrześniu do 70.000 w październiku. Dodatkowo na własną rękę Selbstschutz torturował i mordował Polaków.

Niemiecka akcja likwidacji polskiej elity

Niemcy w ramach „politycznego oczyszczanie pola” („Politische Flurbereinigung”) przeprowadzili na ziemiach polskich na początku II wojny światowej Akcje inteligencja („Intelligenzaktion”). „Intelligenzaktion” trwała na ziemiach włączonych do rzeszy od jesieni 1939 do wiosny 1940, w Generalnym Gubernatorstwie do lata 1940. Celem akcji była: eksterminacja osób mogących być zarzewiem oporu antyniemieckiego, zniszczenie narodu i państwa polskiego, a ostatecznie skuteczna germanizacja. Niemcy uderzyli w te grupy, które były ostoją polskości podczas zaborów i w dwudziestoleciu międzywojennym. Zniszczenie środowisk będących fundamentem i kręgosłupem narodu miało uczynić z byłych Polaków społeczność bierną, bez tożsamości, niezdolną do oporu, bezwolnych niewolników. Rządzący Niemcami polecili wymordować wszystkich Polaków, którzy mogliby być inspiratorami antyniemieckiego oporu (warstwę przywódczą, inteligencje).

Niemcy przeznaczyli do likwidacji 50.000 Polaków, którzy byli członkami organizacji społecznopolitycznych (w tym i Polskiego Związku Zachodniego), którzy w ramach swej działalności: demaskowali antypolską działalność Niemiec, obserwowali Niemców, wspierali Polaków w Niemczech, dążyli by terytoria Niemiec zmieszane przez Polaków przyłączone były do Polski, ujawniali ingerencje Niemiec w polską gospodarkę i przygotowania Niemiec do wojny. Władze niemieckie poleciły też likwidację: polskich nauczycieli, polskich księży katolickich (którzy według Niemców byli rozsadnikami polskiego nacjonalizmu), sędziów, urzędników, posłów, lekarzy, adwokatów, kupców, rzemieślników i wszystkie inne osoby mające autorytet społeczny.

Ofiary były przez Niemców wybierane spośród polskich działaczy politycznych z okresu dwudziestolecia, osób, które naraziły się Niemcom, Polaków, którzy manifestowali swoją polskość, działaczy społecznych i politycznych, księży, nauczycieli, bogatszych rolników, ziemian. Na niemieckich listach proskrypcyjnych znaleźli się autorzy piszący o polskości ziem zachodnich. Zatrzymani Polacy przed zamordowaniem byli długotrwale sadystycznie torturowani i przesłuchiwani. W wyniku tortur ciała zamordowanych Polaków były tak bardzo zmasakrowane, że rodziny nie były w stanie rozpoznać swoich krewnych. Akcje przeprowadzały Operacyjne Grupy Policji Bezpieczeństwa („Einsatzgruppen der Sicherheitpolizei”).

„Intelligenzaktion”

„Intelligenzaktion” był „pierwszą tego rodzaju akcją przeprowadzoną podczas II wojny światowej”, wyporządzając wykonanie planu ”ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, „dokładnie przemyślaną operacją eksterminacyjną”, podczas której mordowano nie rzeczywistych liderów, ale potencjalnych. „Okupant niemiecki dążył do unicestwienia narodu polskiego jako zorganizowanej wspólnoty, sprowadzając go do roli prymitywnej niewolniczej siły roboczej. „Intelligenzaktion” przeprowadzana była „za pomocą sił policyjnych natychmiast po ustaniu działań wojennych”. Było to możliwe, bo „Intelligenzaktion” był przemyślanym planem „do którego Niemcy przygotowywali się od dłuższego czasu, między innymi zbierając informacje o aktywnych” społecznie i politycznie polakach. Akcja przeprowadzona została zgodnie z niemieckim prawem przez niemieckie sądy specjalne.

Cechą charakterystyczną akcji było to, że nigdzie na świecie Niemcy nie mordowali z taką zaciętością elity jak na ziemiach polskich. Przedstawicieli polskiej elity mordowano od razu albo w obozach koncentracyjnych (o wysłaniu warstwy przywódczej Polaków od obozów koncentracyjnych władze niemieckie zdecydowały 8 września 1939, 14 października Niemcy zadecydowali, że elita polska ma być wymordowana w obozach lub w akcji bezpośredniej). Obozy koncentracyjne w ramach „Intelligenzaktion” były pierwszymi obozami na ziemiach polskich. Liczne dowody zbrodni niemieckich zachowały się w rozkazach, zapiskach, protokołach narad i zeznaniach. Niemcy wymordowali w czasie jej trwania 100.000 przedstawicieli polskiej elity. Nie udało się ustalić nazwisk większości ofiar „Intelligenzaktion”. Pomimo że Polacy ponieśli jedną z najbardziej dotkliwych strat podczas II wojny światowej, Niemcom nie udało się zdławić oporu Polaków. Niemcy na terenach polskich przeprowadzali „Intelligenzaktion” w tajemnicy, nawet polskie podziemie nie wiedziało, czemu Polacy znikają. Po zamordowaniu Polaków Niemcy tworzyli fałszywą dokumentację ukrywającą prawdziwy los Polaków. Równocześnie z mordowaniem polskiej elity Niemcy na terenach okupowanych prowadzili inne akcje, podczas których mordowali ludzi chorych i ich opiekunów, komunistów czy Żydów.

Wraz ze wkraczającym Wehrmachtem na ziemie polskie wkroczyły Grupy Operacyjne Policji Bezpieczeństwa „Einsatzgruppen der Sicherheitszpolizei”. „Einsatzgruppen” funkcjonowały przy konkretnych armiach Wehrmachtu i podporządkowane były SD. Grupy operacyjne wspierane były przez policje porządkowa i SS. W Grupie Operacyjnej służyło 60 funkcjonariuszy Policji Bezpieczeństwa, Gestapo („Geheime Staatspolizei”, czyli Tajnej Policji Państwowej) i Kripo („Kriminalpolizei” Policji kryminalnej), 15 funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa („Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS”), 20 funkcjonariuszy z pionu administracyjnego i technicznego. Łącznie we wszystkich Grupach Operacyjnych służyło 2700 funkcjonariuszy. Funkcjonariusze „Einsatzgruppen” nosili szare mundury Waffen SS z naszywką SD na lewym przedramieniu. Grupy Operacyjne działały pod kryptonimem Operacja Tannenberg („Unternehmen “Tannenberg””). Grupami operacyjnymi dowodził Referat Tannenberg w Urzędzie Policji Bezpieczeństwa. Referat zdawał relacje z działań „Einsatzgruppen” szefowi Policji Bezpieczeństwa (Sipo), szefowi Policji Kryminalnej (Kripo) i szefowi Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy („Reichssicherheitshauptamt” – RSHA).

„Einsatzgruppen”

„Einsatzgruppen” na tyłach frontu zajmowały się terroryzowaniem Polaków, by nie było oporu, mordowaniem polskiej elity, która mogłaby być zarzewiem oporu. „Einsatzgruppen” zajmowały się: aresztowaniem Polaków z list proskrypcyjnych, niedopuszczeniem do zorganizowania się Polaków, internowaniem ludzi, zabezpieczeniem granicy między niemiecką a sowiecką okupacją. Innymi zadaniami „Einsatzgruppen” było: tworzenie pierwszych placówek Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa, zabezpieczenie infrastruktury, przejmowanie zakładów pracy, budynków policji, urzędów (dokumenty z zabezpieczonych archiwów służyły umieszczaniu Polaków na listach proskrypcyjnych, i były przez Niemców wykorzystywane w propagandzie), bibliotek i muzeów, przeszukiwanie i rekwirowanie znalezionych dóbr (w gmachach publicznych, fabrykach, magazynach i mieszkaniach). Wraz z Policją Bezpieczeństwa i Policją Porządkowa Grupy Operacyjne rekwirowały: benzynę, olej napędowy, drewno w tartakach, zapasy rolników, cenniejsze przedmioty (które potem rozdawane były Volksdeutschom), towary ze sklepów, depozyty bankowe. Grupy Operacyjne wraz z policją porządkowa i Selbstschutzem: dokonywały przeszukań mieszkań prywatnych w celu przejęcia pieniędzy i broni, dokonywały aresztowań Polaków znajdujących się na listach gończych i tych, którzy wystąpili przeciw niemieckiej agresji.

Grupy operacyjne działały po zajęciu Polski przez Niemców (które miało miejsca — nie licząc pojedynczych gniazd oporu – 25 września). Po zakończeniu działań wojennych „Einsatzgruppen” i „Einsatzkommando” (Oddziały Specjalne) przekształcono na terenach okupowanych w placówki policji i SD. Niemcy w ramach odwetu za ataki na swoje siły mordowali polskich zakładników. Publiczne mordowanie Polaków dokonywane przez niemieckich funkcjonariuszy było doskonałą zabawą dla niemieckich cywili, którzy w miejsca kaźni zjeżdża się z okolicznych miejscowości jak na festyn. Niemcy jawnie mordowali tylko zakładników i skazanych przez sądy doraźne, mordowanie reszty Polaków było trzymane w tajemnicy. Utajnione mordy Polaków były przez Niemców dokonywane w ustronnych miejscach, do których dostępu bronili wartownicy „Selbstschutzu”, policji pomocniczej i żandarmerii (przykładem takich utajnionych mordów były mordy dokonywane w ramach „Intelligenzaktion”). Niemcy mordowali nie tylko potencjalnych przywódców Polaków, ale i ich rodziny by nikt o zamordowanych nie pamiętał.

Likwidacja polskiej mniejszości w Niemczech

Dzień niemieckiej agresji na Polskę był równocześnie dniem rozpoczęcia likwidacji mniejszości polskiej w Niemczech i Gdańsku. Niemcy aresztowali 2000 przedstawicieli polskiej elity w Niemczech (kto uniknął aresztowania, był przez Niemców zajadle tropiony). Polacy byli od razu zabijani lub trafiali do obozów koncentracyjnych (mężczyźni trafiali do „Sachsenhausen” a kobiety do „Frauen-Konzentrationslager Ravensbrück”). Niemcy likwidowali wszelkie materialne dowody obecności Polaków w Niemczech (szyldy, budynki, instytucje, kluby i organizacje). Działania władz niemieckich zostały poparte licznymi demonstracjami niemieckich obywateli. W Gdańsku Niemcy zbrojnie zajęli polskie instytucje i wymordowali polskich urzędników. Masowe aresztowania Polaków kończyły się masowymi mordami lub wywózkami do obozów koncentracyjnych. Wraz z dorosłymi mordowane były dzieci. Symbolem niemieckich zbrodni była obrona poczty Gdańskiej (12 Polaków zginęło podczas walki, 23 obrońców trafiło do obozu koncentracyjnego, a 39 Niemcy od razu zabili). Niemiecka policja z Gdańska, która wzięła udział w eksterminacji Polaków, była szkolona do dokonania zbrodni na Polakach przed wybuchem II wojny światowej.

Niemieckie zbrodnie na Śląsku

Na Śląsku Wehrmacht został wsparty sabotażem, dywersją i ochroną zajętych zakładów przemysłowych przez „Freikorps” (Korpus Ochotniczy) złożony z Volksdeutschów, którzy ze Śląska wyemigrowali do Rzeszy. Walczące z Niemcami Wojsko Polskie wsparła młodzież, harcerze i powstańcy śląscy. Niemcy wyłapywali i mordowali walczących Polaków oraz polskich harcerzy, działaczy społecznych i pracowników państwowych. Polacy byli mordowani od razu albo wysyłani do obozów koncentracyjnych.

Niemieckie zbrodnie na Pomorzu

Zajmowane przez Niemców Pomorze miało charakter czysto polski. Środkiem germanizacji Pomorza była eksterminacja polskich elit. Równolegle z eksterminacją polskich elit Niemcy mordowali pacjentów polskich szpitali psychiatrycznych i osoby upośledzone w ramach akcji „T4”. Masowe mordy ludności cywilnej dokonywane były przez SS i „Selbstschutz”. Na Pomorzu ofiarami byli głównie: księża katoliccy, nauczyciele, działacze społeczni, harcerze. Ofiarami byli też: lekarze, adwokaci, ziemianie, oficerowie, urzędnicy, rolnicy i działacze społecznopolityczni. Niemcy swoje ofiary określali mianem „fanatische Pole” fanatycznymi Polakami. Wśród zamordowanych były: dzieci, młodzież, kobiety, cywile, chłopcy i dziewczęta. Niemcy rozstrzeliwali całe rodziny. Przed zamordowaniem Polacy byli okradani i torturowani. Polacy byli mordowani od razu, po torturach, po wyroku doraźnego sądu albo w obozie koncentracyjnym. Jednym z największych masowych mordów była eksterminacja większości z 3800 zatrzymanych Polaków w Bydgoszczy. Ze szczególnym barbarzyństwem Niemcy niszczyli księgozbiory i zabytki. Pod koniec wojny Niemcy niszczyli ślady swoich zbrodni.

Niemieckie zbrodnie w Wielkopolsce, na Kujawach, w Ziemi Łódzkiej i Zachodnim Mazowszu

W Wielkopolsce, na Kujawach, w Ziemi Łódzkiej i Zachodnim Mazowszu, Polaków, którzy organizowali zbrojny opór przeciw Niemcom, mordował Wehrmacht. Niemcy szczególnie tropili działaczy polskich, którzy szkodzili interesom niemieckim (w tym księży katolickich, harcerzy i młodzież), polski element przywódczy (nauczycieli, zakonników i zakonnice, urzędników, kupców, rolników i robotników zaangażowanych społecznie). Po dokonaniu mordu Niemcu każdorazowo organizowali libacje. Niemcy mordowali też zakładników w odwecie za antyniemieckie akcje, eksterminacja zakładników była jawna, eksterminacje innych Polaków przeprowadzane w sekrecie. W 1944 roku Niemcy zacierali ślady swoich zbrodni, niszczyli zwłoki wykopane z masowych grobów. Niemcy systematycznie niszczyli „najmniejszy nawet ślad polskości”. Systematycznie konfiskowali i niszczyli „biblioteki, archiwa, muzea” i zabytki. Władze niemieckie likwidowały wszelkie polskie instytucje kultury, a ich majątek przekazywały Niemcom.

Celem Niemców zniszczenie Polski i Polaków

22 sierpnia 1939 Adolf Hitler na tajnej konferencji z dowództwem Wehrmachtu oświadczył, że jedynym celem Niemiec jest zniszczenie Polski i Polaków. Władze niemieckie nakazywały rozstrzeliwać nieumundurowanych Polaków stawiających opór niemieckim agresorom. Podczas agresji na Polskę Wehrmacht i Luftwaffe popełniły niezliczone zbrodnie wojenne na polskich cywilach. Wehrmacht i Luftwaffe bombardowały, ostrzeliwały z broni artyleryjskiej i karabinów: cywilów, obiekty cywilne, miasta, wsie, dzielnice mieszkalne (we wrześniu Niemcy zbombardowali 158 miast, całkowicie zniszczyli 476 wsi), kolumny uchodźców, pociągi ewakuacyjne, szpitale i kościoły. Zgodnie z prawem międzynarodowym do obrony zaatakowanej Polski przyłączyli się polscy nieumundurowani: cywile, działacze organizacji społecznych i politycznych, harcerze i strażacy. Sprzecznie z prawem międzynarodowym „żołnierze Wehrmachtu, najczęściej przy pomocy miejscowych Niemców, którzy wskazywali obrońców, aresztowali i mordowali osoby biorące udział w odpieraniu ataku”. „Zgodnie z artykułem II konwencji” „Haskiej z 1907 r.” o „prawach kombatanta” „ludność terytorium niezajętego, która przy zbliżaniu się nieprzyjaciela dobrowolnie chwyta za broń, aby walczyć ze wkraczającymi wojskami […] będzie uważana za stronę wojującą, jeśli jawnie nosi broń i zachowuje prawa i zwyczaje wojenne”. Wehrmacht nie przestrzegał Konwencji Haskiej i mordował polskich patriotów.

Akcja AB

Akcja AB („Außerordentliche Befriedungsaktion”, czyli Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna) przeprowadzona była przez okupanta na terenach Generalnego Gubernatorstwa na okupowanych ziemiach polskich („Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete” ). Generalne Gubernatorstwo zostało utworzone z ziem polskich, których nie wcielono do Rzeszy, dzieliło się na cztery dystrykty: Warszawski, Lubelski, Radomski i Krakowski. Pierwszymi ofiarami niemieckiego okupanta stali się księża i nauczyciele. Policja Bezpieczeństwa i Służba Bezpieczeństwa swoje wiezienie umiejscowiły na Pawiaku w alei Szucha. Polacy przed śmiercią byli torturowani. Część więźniów rozstrzeliwano, resztę wysyłano do obozów koncentracyjnych. Rodzinom wysłano zawiadomienia o śmierci z podaniem fałszywej przyczyny zgonu. Jedną z najbardziej znanych zbrodni okupanta niemieckiego był masowy mord dokonany na Polakach w nocy z 26 na 27 grudnia 1939 w warszawskim Wawrze. Innym znanym miejscem kaźni narodu polskiego były Palmiry w Puszczy Kampinoskiej. W Palmirach znajdują się 24 zbiorowe mogiły, każda z mogił głęboka na 3 metry (3 długie na 50m, 5 długich na 40m, 3 długie na 20m, 5 długich na 15m, 6 dziesięciometrowych). Ofiarami Niemców padali: księża, oficerowie, działacze społecznopolityczni, nauczyciele, urzędnicy, lekarze, adwokaci, ale także i rolnicy. Niemcy mordowali ich w tajemnicy, by nie stali się oni męczennikami i patriotycznymi symbolami. Niemcy z czasem w celu zatarcia śladu swoich zbrodni niszczyli zwłoki wykopane z masowych grobów.

Pod koniec II wojny światowej Niemcy zacierali ślady swoich zbrodni popełnionych podczas „Intelligenzaktion” w ramach „Akcji 1005” trwającej do jesieni 1944. Podczas „Akcja 1005” Niemcy wydobywali zwłoki zamordowanych z masowych mogił, zwłoki palili, a po spaleniu mielili. Przymusowi robotnicy dokonujący ekshumacji po wykopaniu zwłok byli przez Niemców mordowani. Niemcy mordowali też wszelkich świadków zbrodni.

Współcześnie niestety zagłada Polaków jest w dyskursie publicznym przemilczana, w świadomości społecznej istnieją tylko zbrodnie „Einsatzgruppen” na terenach, które, z których Niemcy wyparli sowietów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Donald Tusk

Donald Tusk / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Weganka zagłodziła dziecko na śmierć. Sąd skazał ją na dożywocie

Jego słowa wywołały poruszenie wśród opinii publicznej, ale wiele wskazuje, że także we własnej partii.

Zapytani przez nas Campusie politycy Koalicji Obywatelskiej nie chcieli “na gorąco” komentować pod nazwiskiem słów Donalda Tuska. Anonimowo przyznawali jednak, że nie było to konsultowane w partii. -Z jednej strony Donald mówi, że chce wszystkich brać na jedną listę, że trzeba się jednoczyć przeciwko PiS-owi, a po chwili pokazuje drzwi każdemu, kto ma inne zdanie ws. aborcji. Obłęd – powiedział jeden z naszych rozmówców – czytamy w artykule Interii.

Portal Media Narodowe skierował pytania o tę wypowiedź do posłów klubu Koalicja Obywatelska: Bogusława Sonika, Pawła Poncyliusza i Joanny Fabisiak. Do momentu publikacji artykułu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Pojawiają się także głosy poparcia dla słów Donalda Tuska.

To PiS zaostrzył prawo aborcyjne (chodzi o rozszerzenie prawa do życia decyzją Trybunału Konstytucyjnego – przyp. red.) (…) Nie ma powrotu do stanu poprzedniego, bo ten kompromis (chodzi o poprzedni stan prawny, ustalony kolejno: głosowaniem Sejmu w 1993 r., zawetowaniem przez prezydenta Wałęsę lewicowej ustawy, przyjęciem przez Sejm i podpisaniem przez prezydenta Kwaśniewskiego lewicowej ustawy w 1996 roku oraz uchyleniem części lewicowej ustawy w 1997 przez TK; nie był nigdy zawierany w tej sprawie kompromis między nikim – przyp. red.) został zniszczony i to nie bez udziału Kościoła. Jeżeli ktoś naruszył prawa obywatelskie (chodzi o możliwość bezkarnego zabijania ludzi w fazie prenatalnej ich życia – przyp. red.), to obywatele mają prawo domagać się swoich praw – bredził w programie “Gość Wydarzeń” Sławomir Nitras.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Interia

Spodnie mom jeans – co to za fason?

Mom jeans zyskały popularność w latach 80. i 90. XX wieku. Rozsławiły je znane aktorki z seriali tamtej ery – na szklanym ekranie można było zobaczyć hity takie jak Beverly Hills 90210 czy serial Przyjaciele.

Spodnie te mają wysoki stan, prosty krój, nogawki lekko zwężające się ku dołowi. Na pierwszy rzut oka przypominają boyfriend jeans, ale są nieco węższe. Charakterystyczny fason pozwoli podkreślić krągłości zwłaszcza u pań o sylwetce klepsydry. Przy dobraniu odpowiedniej góry stroju, mom jeans sprawdzi się świetnie także w przypadku innych typów figury. Te spodnie o niezaprzeczalnym uroku vintage dają wiele możliwości stylizacji, od tych romantycznych, przez bardziej rockowe, aż po te eleganckie.

Mom jeans i koszula? Outfit idealny do biura

Mom slim jeans możesz bez obaw ubrać do pracy, o ile dress-code nie wymaga bardziej eleganckiego stroju. Do stworzenia tej stylizacji będziesz potrzebować:

  • beżowego trencza;
  • czarnych botków na obcasie;
  • klasycznych niebieskich mom jeans;
  • delikatnej białej koszuli o prostym fasonie;
  • czarnej oversize’owej shopperki.

Pamiętaj o tym, żeby koszulę włożyć w spodnie, dzięki czemu podkreślisz talię. Jeśli chcesz zachować profesjonalny wygląd, nie przesadzaj z ilością dodatków. Możesz założyć np. swój ulubiony zegarek. Pojemna torba pomieści twoje drobiazgi, ważne dokumenty, a co najlepsze – ten model jest hitem sezonu! Klasyczne, granatowe jeansy możesz zastąpić białymi – też świetnie sprawdzą się w stylizacji do pracy. Choć kompozycja wydaje się prosta, to całości będziesz prezentować się elegancko i z klasą.

Mom jeans, crop top i koszula skórzana – wypad na imprezę

Zbliża się weekend i czeka cię impreza, a ty nie masz pojęcia co na siebie włożyć? Mamy dla ciebie gotową stylizację. Oto czego będziesz potrzebować:

  • czarne mom jeans z dziurami;
  • koszula skórzana z paskiem;
  • kolorowy crop top, np. różowy;
  • czarne creepersy;
  • mini torebka z łańcuszkiem.

Wybierz kolorowy crop top, najlepiej w geometryczne wzory, z modnej prześwitującej tkaniny. Na to narzuć skórzaną koszulę. Chcesz zaszaleć z dodatkami? Duże kolczyki koła, naszyjnik z kilku łańcuszków i pierścionki będą idealne. Spodnie mom jeans z dziurami to absolutny must have! Dodadzą ci zadziorności i rockowego charakteru. Opisywany model spodni znajdziesz w wielu sklepach stacjonarnie i online – sprawdź np. mom jeans w ofercie sklepu Denley.

Krótki top i mom jeans – czyli romantyczna stylizacja na randkę

Na randkę wcale nie musisz ubierać sukienki. Możesz wyglądać równie delikatnie i atrakcyjnie w stylizacji z jeansami. Dodatkowo zyskasz komfort i wygodę, bez martwienia się, czy sukienka przypadkiem się nie podwinęła. Do wykreowania tego outfitu wykorzystaj:

  • krótki czerwony top z dekoltem w serce;
  • jasnoniebieskie mom jeans;
  • czerwone baleriny;
  • cienki kardigan;
  • mini plecaczek kremowy.

Topy stylizowane na gorsety są teraz prawdziwym hitem. Intensywna czerwień kojarzona jest z miłością, więc świetnie sprawdzi się na randce! Baleriny to stylowe, ale i bezpieczne wyjście, jeśli jeszcze nie wiesz, gdzie dokładnie się wybierzecie. Mini plecaczek jest zarazem uroczy i praktyczny, możesz z nim swobodnie spacerować.

Poznałaś już nasze top 3 stylizacje ze spodniami mom jeans. Którą wybierasz?

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Wbrew przewidywaniom ekonomistów, inflacja osiągnęła w sierpniu poziom 16,1%. GUS informuje na swojej stronie internetowej:

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w sierpniu 2022 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 16,1% (wskaźnik cen 116,1), a w stosunku do poprzedniego miesiąca wzrosły o 0,8% (wskaźnik cen 100,8).

Cena żywności wzrosła o 17,4%, nośniki energii podrożały o 40,3%, a paliwa o 23,3%. W lipcu inflacja konsumencka wyniosła 15,6% w ujęciu rocznym. W stosunku do czerwca ceny towarów i usług wzrosły o 0,5%.

GUS podał również, iż inwestycje w drugim kwartale 2022 roku wzrosły o 7,1%, konsumpcja prywatna o 6,4%, a PKB poszło do góry o 5,5%. To o 3% mniej niż w pierwszym kwartale.

Czwarty kwartał

Polski Instytut Ekonomiczny przewiduje, że czwarty kwartał nie zaowocuje w duże spadki inflacji.

To efekt tańszych cen paliw. Przedsiębiorstwa dalej podwyższać będą ceny w związku z rosnącymi kosztami energii elektrycznej. Mocno zdrożeją również rachunki za ogrzewanie.

PIE napisał na Twitterze:

Inflacja wzrosła w sierpniu do 16,1%. Komunikat GUS wskazuje, że coraz szybciej rosną ceny energii. Rośnie też inflacja bazowa – w sierpniu wyniosła 9,8%. Równocześnie taniej tankujemy na stacjach benzynowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24

Polskie ofiary Rzezi Wołyńskiej

Polskie ofiary Rzezi Wołyńskiej / Fot. Twitter

Dziś Przebraże nazywa się Hajowe (ukr. Гайове). Jest to wieś, w której 79 lat temu toczyły się walki. Polacy bronili się przed Ukraińską Armią Powstańczą.

W drugiej połowie sierpnia 1943 r. dowództwo UPA przygotowało plan ostatecznego rozbicia Przebraża. Miał być to trzeci atak. Poprzedzono go mobilizacją i ćwiczeniami mężczyzn w wieku od 16 do 50 lat z okolicznych wsi ukraińskich. Ściągnięto także sotnie z dalszych rejonów, łącznie około 3 tys. ludzi z Małopolski Wschodniej. Władysław Filar ocenia siły UPA zaangażowane w atak na 6 tys. uzbrojonych ludzi oraz drugie tyle tzw. siekierników i rabusiów.

Jeśli chodzi o stronę polską, to dysponowała ona ok. 1400 ludźmi. UPA planowało otoczyć Przebraże, dokonać ostrzału artyleryjskiego i zaatakować od strony zachodniej. Zakładano wybuch pożarów w bazie samoobrony i wywołanie w ten sposób paniki wśród ludności i obrońców.

Obrona

Polacy nie byli zaskoczeni z powodu dobrego rozeznania. Morale podnosili dowódcy samoobrony – nowski, Henryk Cybulski, Albert Wasilewski, pojawiając się na pierwszej linii walki. Wikipedia podaje:

Po rozpoznaniu rozmieszczenia i wielkości sił przeciwnika dowództwo samoobrony postanowiło poprosić o pomoc oddział płka Prokopiuka, stacjonujący w lasach kilka kilometrów od Przebraża. Jednocześnie przez Błota Warchańskie w kierunku na Hermanówkę przekradła się wyselekcjonowana grupa obrońców Przebraża złożona ze 120 ludzi, wzmocniona 30 osobowym oddziałem zwiadu konnego Przebraża. Wspólnie z partyzantką sowiecką zaatakowała ona główne siły UPA od tyłu. W tym samym czasie obrona Przebraża rozpoczęła kontratak na wszystkich odcinkach.

Zaskoczeni tym manewrem upowcy spanikowali, i rozpoczęli niekontrolowany odwrót. Straty UPA w tej bitwie ocenia się na ok. 400 zabitych, 40 wziętych do niewoli, zdobyto na nich 17 cekaemów, 6 erkaemów i 6 miotaczy min.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wikipedia, Twitter

Prof. Tomasz Grzegorz Grosse.

Prof. Tomasz Grzegorz Grosse. / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Weganka zagłodziła dziecko na śmierć. Sąd skazał ją na dożywocie

Przyszłość KPO

“Wszystko na to wskazuje, że tych pieniędzy nie będzie przed wyborami, czyli przed listopadem przyszłego roku. A to oznacza, że tych pieniędzy również i później nie będzie zbyt dużo. Nawet w przypadku wygranej opozycji. Pod koniec przyszłego roku kończy się formalnie cały program KPO. Później wprawdzie są dwa lata na zakończenie tego programu, niemniej według większości ekspertów, jeżeli do końca przyszłego roku te fundusze nie napłyną, to z całą pewnością wykorzystamy mniej niż 50% przyznanych Polsce alokacji” – podkreślał prof. Grosse.

Poradzimy sobie bez pieniędzy?

“Nie mamy wyjścia. Przede wszystkim pewnym błędem było zgadzanie się na fundusze europejskie w zamian za warunkowość, odnosząca się do praworządności i tak zwanych wartości europejskich. Skoro jednak popełniliśmy ten błąd, to jak najszybciej trzeba by było się z tego błędu wycofać. Zrezygnować z tego całego programu i wszystkich powiązanych z nim warunków, które są dla Polski niekorzystne. Bruksela próbuje zwabić nas poprzez fundusze europejskie, które przedstawia się nam jako coś niesamowicie atrakcyjnego, ale niewiele osób zauważa, jakim to się czyni kosztem. Koszt jest ogromny z punktu widzenia suwerenności narodowej i przesunięcia kolejnych granic interwencji instytucji unijnych w polskie kompetencje” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Mikołaj Drozdowicz

Mikołaj Drozdowicz / Fot. Youtube/MediaNarodowe

Zobacz także: Weganka zagłodziła dziecko na śmierć. Sąd skazał ją na dożywocie

Status polskiej mniejszości

“W pewnym sensie to znacznie bardziej bolesne, dlatego, że pomimo tego, że prawo nazistowskie przestało obowiązywać wraz z wejściem konstytucji RFN z 1949 roku, to do dnia dzisiejszego można powiedzieć, że Niemcy są jego beneficjentami, czy też korzystają ze skutków tego prawa. Haniebny dekret w istocie prowadził do likwidacji organizacji polskich, likwidacji majątku organizacji polskich i wysłania Polaków do obozów koncentracyjnych. Jakie to ma skutki? W ten sposób przerwano ciągłość historyczną, która jest niezbędna do uznania danej grupy narodowościową za mniejszość. Niemcy dzisiaj powołują się w istocie nie tyle bezpośrednio na nazistowskie prawo, ale na skutki tego prawa, które doprowadziło do tego, że ta ciągłość obecności polskiej w Niemczech została przerwana” – podkreślał Drozdowicz.

Asymetria

“Problemem jest polityka i relacje polsko – niemieckie od 1991 roku. Niemcy bardzo solidnie przepracowali okres zjednoczeniowy, co dało im potężny impuls rozwojowy w kolejnej dekadzie. Starali się w relacjach z Polską zachowywać elementy asymetrii. Jeżeli spojrzymy na historię tych najnowszych relacji, to trzeba się odwołać do traktatu o przyjaźni polsko – niemieckiej z 1991 roku. Widać tam, na czym polega ta asymetria. Z jednej strony mamy mniejszość niemiecką w Polsce, która formalnie jest uznawana za mniejszość, z drugiej strony mowa jest o polskich osobach, czy poczuwających się do polskiej tożsamości mieszkających w Niemczech. Tego statusu mniejszości narodowej do dnia dzisiejszego Niemcy nie przyznali” – dodawał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dr Cezary Mech

Dr Cezary Mech. / Fot. Nadesłane.

Zobacz także: Weganka zagłodziła dziecko na śmierć. Sąd skazał ją na dożywocie

Dług i finansowanie długu

“Jeśli chodzi o kwestie dotycząca długu, to należy pamiętać, że my mamy bardzo znaczący dług, taki ukryty, a więc w ZUS-ie, którego zobowiązania są olbrzymie. Ważne jest, jak bardzo produktywne są wydatki związane z finansowaniem długu. Jeśli wydatki są inwestycyjne, w przyszłości powodują przyspieszenie procesu konwergencji i przyśpieszenie powiększenia bazy podatkowej, jest to działanie bardzo skuteczne i przybliżające nas do dobrobytu krajów zachodu. Jeśli wydatki są konsumpcyjne, to są obciążeniem, takim kamieniem młyńskim, który będzie ciążył Polsce” – mówił dr Mech.

Inwestycje zagraniczne w Polsce

“Jest to bardzo istotne, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej się obecnie znaleźliśmy. Jest to bardzo poważny konflikt za naszą wschodnią granicą, gdzie my bardzo aktywnie pomagamy stronie ukraińskiej. To wiąże się z wieloma ryzykami, również z takimi, że kapitał zagraniczny nie do końca czuje się w Polsce bezpiecznie i wstrzymuje inwestycje, albo nawet próbuje się wycofać. Koszty kapitału są wysokie, bo ryzyko jest duże. Z drugiej strony nie ma długoletniej perspektywy wzrostu gospodarczego. Istnieje ryzyko poważnych kosztów energetycznych, co będzie wypychało inwestycje zagraniczne, czyli inwestycje produktywne. Pod względem politycznym jesteśmy na tyle słabi, że pomimo tego, że powinniśmy mieć najtańszą energię, to nie jesteśmy w stanie oprzeć się lobby cieplarnianego i jesteśmy uzależnieni od zagranicznych źródeł energii” – komentował gość Mech.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Weganka skazana za zagłodzenie na śmierć syna

Amerykańska weganka skazana na dożywocie za zagłodzenie syna / Fot. Twitter

  • Amerykański sąd w hrabstwie Lee na Florydzie skazał na dożywocie 38-letnią Sheilę O’Leary.
  • W 2019 r. zagłodziła ona na śmierć swojego 18 miesięcznego syna Ezrę.
  • Zadeklarowana weganka karmiła dziecko wyłącznie mlekiem matki oraz podawała mu surowe warzywa i owoce.
  • Przy tak surowej diecie, małe dziecko ważyło 7,5 kg, czyli o 1/3 mniej niż powinno.
  • Również mąż kobiety, 33-letni Ryan oczekuje więzieniu na wyrok ws. tych samych zarzutów.
  • Zobacz także: Weganie protestowali przed Starbucksem. Powodem było mleko [+FOTO]

Sheila O’Leary już w czerwcu usłyszała zarzut morderstwa pierwszego stopnia za śmierć swojego dziecka w 2019 roku. Weganka usłyszała w sumie sześć zarzutów, w tym znęcania się nad potomstwem i zaniedbania. Teraz sąd hrabstwa Lee na Florydzie wydał wyrok dożywocia. Mąż kobiety, 33-letni Ryan O’Leary, czeka w więzieniu na swój proces w sprawie tych samych zarzutów.

W śledztwie ustalono, że rodzina jadła tylko surowe owoce i warzywa, choć zmarły 18-miesięczny Ezra był także karmiony mlekiem matki. Dziecko ważyło niewiele ponad 7,5 kg, a więc blisko jedną trzecią mniej, niż powinien ważyć półtoraroczny chłopiec.

Gdy zmarł z wycieńczenia, był rozmiarów siedmiomiesięcznego dziecka – zapisano w policyjnym raporcie. Autopsja wykazała, że przyczyną zgonu były powikłania z powodu niedożywienia.

Wegańskie małżeństwo miało jeszcze dwójkę innych dzieci, w wieku trzech i pięciu lat, które również były niedożywione. Czwarte dziecko, 11-latek, wrócił do biologicznego ojca w wyniku wcześniejszych spraw sądowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info, magnapolonia.org