W Radio Poznań nowy wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości wyjaśniał:
– Poprzedni prezes [Robert Bąkiewicz – przyp. red.] dopuścił się szeregu nieprawidłowości w ramach działalności stowarzyszenia, które przez to ma swoje aktualne perturbacje. Nie chcę tego rozwijać, bo przede wszystkim mamy plany pozytywne. Trwał impas proceduralno-polityczny. Ze strony narodowców był szereg zarzutów o zaprzedanie się władzy, czyli pójście na ustępstwa polityczne w zamian za pozyskiwanie dotacji i całego szeregu innych benefitów, ale również wiązało się to z zamieszaniem administracyjnym wewnątrz samego stowarzyszenia i pozostawienie [przez Roberta Bąkiewicza – przyp. red.] stowarzyszenia, niestety, z długami. Mówimy tutaj o ponad 200 tys. zł długów. To efekt przejścia z paradygmatu nastawionego na fundraising, czyli na niezależność – bo jeżeli jesteśmy zależni tylko od naszych darczyńców to jesteśmy niezależni – na styl dotacyjny. Chcemy od tego bardzo drastycznie odejść i na nowo oprzeć się o fundraising.

Wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości przedstawił również najbliższe plany stowarzyszenia:
– Celem jest, aby na bazie Marszu Niepodległości pracować nieustannie. Pierwsza sprawa to przywrócenie Mediów Narodowych, które niestety zostały zbanowane na YouTubie. Powody nie zostały nam ujawnione. Sprawa odwołania się jest w toku.
Chcemy również pracować na żywo nie tylko w przestrzeni internetowej, wirtualnej ale przede wszystkich w ramach projektu, który nazwaliśmy Forum Niepodległości – innymi słowy jest to cykl debat, który oczywiście jest “zagęszczony” w okolicach 11 listopada, ale odbywa się nieustannie, odbywa się co miesiąc.

Ziemowit Przebitkowski został zapytany również o to jak ocenia “marsz Tuska” od strony frekwencyjnej. Uznał, że był to sukces frekwencyjny, wielkości marszu liberalnej opozycji można porównać liczebnie do Marszów Niepodległości. Dodał również, że efekt tego marszu liberalnej opozycji widać w sondażach i pozostałe partie opozycji liberalnej są konsumowane przez Tuska. Dziennikarz w kontekście sondaży zwrócił uwagę, że “najbardziej zyskała Konfederacja” i z takim wynikiem jaki był sondażu IBRiS, w którym Konfederacja uzyskała 13,4%, partia ta stałaby się trzecią siłą polityczną. Ziemowit Przebitkowski, który jest również członkiem Rady Politycznej Ruchu Narodowego, stwierdził:
– Nawet ktoś niechętny Konfederacji musi to stwierdzić, że obecna scena polityczna dzieli się na opozycję liberalną i Prawo i Sprawiedliwość z Koalicjantami, czyli Zjednoczoną Prawicę oraz na Konfederację. Jeżeli więc ktoś nie chce wybierać pomiędzy PiS-em i przystawkami lub PO i przystawkami to wtedy wybiera Konfederację a ten marsz [opozycji liberalnej – przyp. red.], że zarówno Lewica, jak i Szymon Hołownia z panem Kosiniakiem-Kamyszem to są przystawki do Platformy Obywatelskiej i widać to w sondażach.

Źródło: Radio Poznań
Zdjęcie: YouTube/RadioPoznanFM

Trzy główne punkty Walnego Zgromadzenia to:

  • rozpatrzenie odwołań osób, które zostały usunięte przez zarząd z członkostwa w stowarzyszeniu,
  • wybór nowych władz: Zarządu oraz Komisji Rewizyjnej,
  • przedstawienie “aneksu” do raportu nieprawidłowości w Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości.

Zgromadzenie większością głosów odrzuciło odwołania osób usuniętych ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości po zapoznaniu się z treścią każdego odwołania. Żadna z odwołujących się osób nie pojawiła się na Walnym Zgromadzeniu. Następnie wybrano nowe władze stowarzyszenia składające się z 9-sosobowego Zarządu i 3-osobowej Komisji Rewizyjnej.
Zarząd:

  • Bartosz Malewski – Prezes
  • Ziemowit Przebitkowski – Wiceprezes
  • Witold Tumanowicz – Wiceprezes
  • Marcin Bialasek
  • Jakub Kalus
  • Jerzy Wasiukiewicz
  • Barbara Ziemska
  • Arkadiusz Jabłoński
  • Mateusz Marzoch
    Komisja Rewizyjna:
  • Michał Melon – Przewodniczący
  • Piotr Filipek
  • Aleksander Kowaliński

3 czerwca, w sobotę odbędzie się VIII Pielgrzymka Środowisk Narodowych na Jasną Górę. Tego dnia setki polskich patriotów po raz ósmy przyjadą do Częstochowy, aby modlić w intencji Ojczyzny i całego narodu polskiego. Jasnogórska twierdza to miejsce duchowego i zbrojnego zwycięstwa narodu polskiego i cel pielgrzymek setek tysięcy pątników.

“Naśladuj Chrystusa – kochaj i służ” – te słowa Św. Maksymiliana Marii Kolbego to hasło tegorocznej pielgrzymki. Niestrudzony pracownik Winnicy Pańskiej, czciciel Niepokalanej całym swoim życiem świadczył o prawdzie chrześcijańskiej, której i my chcemy pozostać wiernymi. Pragniemy podziękować za otrzymane łaski i pokornie prosić o wsparcie w codziennej pracy na rzecz naszego narodu i Ojczyzny.

Zobacz: wydarzenie na Facebooku

Stowarzyszenie Marsz Niepodległości zaprasza na dwuetapowy cykl debat w ramach konferencji „Patriotyzm gospodarczy”. Debaty odbędą się 22 i 29 maja w Centrum Kształcenia Młodzieży “Kuźnia” w Warszawie”.

– W dobie szalejącej globalizacji w wielu narodach wraca respekt dla interesu narodowego i patriotyzmu gospodarczego, co jako Polacy powinniśmy na nowo przemyśleć, patrząc na sytuację społeczno-gospodarczą oczyma zarówno przedsiębiorców, jak i konsumentów – stwierdza Wioleta Kamińska, prezes Stowarzyszenia Patriotyzm i Wolność, które jest organizatorem konferencji „Patriotyzm gospodarczy”.

Sama konferencja jest częścią większego wydarzenia społeczno-kulturalnego jakim jest „Archipelag Polskości”. „Archipelag Polskości jest dorocznym i rozrastającym się wydarzeniem społeczno-kulturalnym. Jego wizja docelowa to zgromadzenie bez mała wszystkich środowisk i organizacji, dla których patriotyzm i wolność są podstawami światopoglądu i działania. Chodzi o połączenie całego archipelagu dążeń historycznych i rekonstrukcyjnych, kulturowych i religijnych, artystycznych i muzycznych, krajoznawczych i etnograficznych, ideowych i wydawniczych, wychowawczych i edukacyjnych czy gospodarczych i samopomocowych”. Dalekosiężny cel, jaki postawili sobie organizatorzy Archipelagu Polskości to „jednoczenie Polaków wokół wspólnych idei i zadań”. (https://archipelagpolskosci.org.pl/)

Wydarzenie wspiera Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Stowarzyszenie oprócz organizacji wielkich patriotycznych demonstracji, takich jak Marsz Niepodległości czy Marsz Powstania Warszawskiego, pragnie również uczestniczyć w kształtowaniu się współczesnej myśli narodowej. Chcemy tworzyć idee odpowiadające na problemy i wyzwania XXI. wieku, a jednocześnie głęboko zakorzenione w tradycji narodowo-katolickiej. Warto przypomnieć, iż od 2021 bezpośrednio po Marszu Niepodległości organizujemy Forum Niepodległości, czyli dwudniowy cykl debat, wykładów, szkoleń i koncertów, po to aby hasła z jakimi maszerujemy 11 listopada, były twórczo rozwijane.

Program konferencji „Patriotyzm gospodarczy”

Patriotyzm gospodarczy – perspektywa przedsiębiorców
Kiedy: 22 maja (poniedziałek), godz. 17:00
Miejsce: Centrum Kształcenia Młodzieży “Kuźnia” przy ul. Stawki 4B lok. U1 w Warszawie
Prowadzący: Robert Pogorzelski – członek zarządu Stowarzyszenia Patriotyzm i Wolność
Uczestnicy:
Piotr Lisiecki – prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz,
Waldemar Nowakowski – prezes Polskiej Izby Handlu,
Artur Zawisza – prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego i Biometanowego.

Patriotyzm gospodarczy – perspektywa konsumentów
Kiedy: 29 maja (poniedziałek), godz. 17:00
Miejsce: Centrum Kształcenia Młodzieży “Kuźnia” przy ul. Stawki 4B lok. U1 w Warszawie
Prowadzący: Kamil Rybikowski – wiceprezes Konfederacji Inicjatyw Pozarządowych Rzeczypospolitej
Uczestnicy:
– Wojciech Jasiński
– ekspert Akademii Kadr Europejskich,
Jerzy Kenig – członek Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa,
Mariusz Patey – ekspert Warsaw Institute.

w 19 rocznicę akcesji Polski do Uni Europejskiej Stowarzyszenie Marsz Niepodległości wspólnie z Młodzieżą Wszechpolską oraz Ruchem Narodowym organizuje pikietę przeciw działaniom unijnych instytucji.

Organizatorzy zapraszają wszystkich, którym zależy na tym, by o losach naszej Ojczyzny decydowano w Polsce, a nie Brukseli.

Warszawa – 1 maja 2023 godz. 15:30 ul. Jasna

Duda odwiedził Przewodów

Prezydent Andrzej Duda / Fot. PAP/Wojtek Jargiło. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Instytut Ordo Iuris skierował czwarty już apel do Kancelarii Prezydenta RP o wyrażenie sprzeciwu wobec uznawania na arenie międzynarodowej aborcji za prawo człowieka. Ordo Iuris wskazuje, że zmierzające w tym kierunku rezolucje ONZ mogą stać się wiążącą dla państw normą prawa międzynarodowego, zobowiązującą je do poszerzenia dostępu do aborcji. Kancelaria Prezydenta odpowiedziała na poprzedni apel, uznając, że zasady wyrażone w Konwencji wiedeńskiej miałyby zapobiegać tworzeniu się norm prawa międzynarodowego niemających oparcia w traktatach. Instytut w kolejnym apelu zauważył jednak, że w praktyce bezczynność organów państwa odpowiedzialnych za politykę zagraniczną będzie skutkować wykształceniem się normy prawa zwyczajowego, która pozbawi nienarodzone dzieci prawa do życia. Korespondencja między Ordo Iuris a Kancelarią dotyczy rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z września ubiegłego roku, forsującej możliwość uznania w prawie międzynarodowym tzw. prawa do aborcji.

We wrześniu 2022 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję o międzynarodowej współpracy w zakresie dostępu do wymiaru sprawiedliwości, środków zaradczych i wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej. Dokument ten, pod pozorem przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dziewcząt, wzywa państwa do „promocji i ochrony praw reprodukcyjnych”, w tym zapewnienie dostępu do „bezpiecznych i efektywnych metod współczesnej antykoncepcji”, „awaryjnej antykoncepcji” (stanowiącej w istocie środki wczesnoporonne) oraz „bezpiecznej aborcji”. Tym samym, rezolucja forsuje arbitralną wykładnię prawa międzynarodowego, uznającą aborcję za prawo człowieka. Choć żaden traktat międzynarodowy nie przyznaje nikomu „prawa do aborcji” czy „prawa do antykoncepcji”, to w praktyce od wielu lat niektóre organy międzynarodowe przekonują, że te uprawnienia wynikają z prawa do prywatności, a nawet z prawa do życia.

Instytut Ordo Iuris skierował do Prezydenta RP Andrzeja Dudy już cztery listy z apelem o wyrażenie sprzeciwu wobec takiej interpretacji praw człowieka na forum ONZ. W obu listach Instytut przestrzegał, że choć rezolucje Zgromadzenia Ogólnego ONZ nie mają formalnej mocy wiążącej, to w praktyce mogą stać się narzędziem rozwoju prawa zwyczajowego, które jest już obligujące dla państw. Zwyczaj międzynarodowy może zaś zmusić Polskę do uznania „prawa do aborcji” czy „prawa do środków wczesnoporonnych”, mimo że nie podpisała ona żadnego traktatu, który by ustanawiał tego typu uprawnienia. Jedynym sposobem uniknięcia takiego scenariusza jest jednoznaczne wyrażenie przez Polskę – reprezentowaną na arenie międzynarodowej m.in. przez prezydenta – jednoznacznego sprzeciwu wobec tego rodzaju interpretacji traktatów z zakresu praw człowieka. 

Prezydent RP jednak nie podjął kroków, o które apelował Instytut Ordo Iuris. W imieniu głowy państwa, ponownej odpowiedzi udzieliła Małgorzata Paprocka, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta. W liście z 23 stycznia wskazała, że „przypadki wybiórczej interpretacji dokumentów międzynarodowych, dokonywanej z naruszeniem zasad interpretacji zawartych w Konwencji wiedeńskiej (…) nie przekreślają mocy wiążącej i znaczenia tych zasad”. Oprócz tego, minister Paprocka podkreśliła, że zasady interpretacji wyrażone w Konwencji wiedeńskiej „zapobiegają wyrywaniu z kontekstu poszczególnych słów i tworzeniu w ten sposób praw człowieka niemających oparcia w umowach międzynarodowych”.

W odpowiedzi na to pismo, Instytut Ordo Iuris wystosował kolejny list, wyjaśniając, że bezczynność Prezydenta RP i innych organów państwa odpowiedzialnych za politykę zagraniczną w perspektywie kilkunastu lat będzie skutkować wykształceniem się normy prawa zwyczajowego, która pozbawi nienarodzone dzieci prawa do życia, zmuszając takie państwa jak Polska do legalizacji aborcji na żądanie, niezależnie od regulacji konstytucyjnych. Instytut wskazał też, że dokonywanie przez organizacje międzynarodowe wykładni przepisów z naruszeniem zasad interpretacji Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów, faktycznie nie prowadzi formalnie do jej uchylenia i pozbawienia mocy obowiązującej. Nie zmienia to jednak faktu, że w praktyce Konwencja traci na znaczeniu, a zyskuje tzw. dynamiczna metoda wykładni traktatów, dla której dla ustalenia treści przepisu najważniejszy nie jest tekst, ale kontekst społeczny, ustalany przez członków organizacji międzynarodowych. Mimo że, stosując zasady interpretacji wyrażone w Konwencji wiedeńskiej, nie da się wyprowadzić z traktatów praw człowieka prawa do aborcji, nie stanęła ona na przeszkodzie wyprowadzeniu z tych traktatów takiego „prawa człowieka” Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ, Komitetowi Praw Człowieka ONZ, Komitetowi Praw Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych, Komitetowi CEDAW i wielu innym międzynarodowym organom.

– Za nadmiernie optymistyczne uznajemy stanowisko Kancelarii, że zasady interpretacji wyrażone w Konwencji wiedeńskiej „zapobiegają wyrywaniu z kontekstu poszczególnych słów i tworzeniu w ten sposób praw człowieka niemających oparcia w umowach międzynarodowych”. Praktyka organów międzynarodowych świadczy o czymś zupełnie przeciwnym. Kancelaria bagatelizuje jednak jej znaczenie, opierając swoje stanowisko na przestarzałych orzeczeniach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i jednym orzeczeniu Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości dotyczącym dyskryminacji rasowej, czyli problemu niezwiązanego z zagrożeniami, jakie wiążą się z orzecznictwem międzynarodowych organów ochrony praw człowieka, dążących do narzucenia państwom „prawa do aborcji”. Zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem doktryny prawa międzynarodowego, jedynym skutecznym sposobem uniknięcia związania Polski „zwyczajowym prawem do aborcji” jest jednoznaczne wyrażenie sprzeciwu przez polskie władze – najlepiej przez Prezydenta Rzeczypospolitej – wobec takiej interpretacji praw człowieka – podkreśliła Weronika Przebierała, dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris.

Zobacz także: Chiny budują nowe elektrownie węglowe. Wzrost prawie o połowę

Klasa w szkole.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Pomorska Kurator Oświaty Małgorzata Bielang podjęła interwencję w sprawie „jasełek” zorganizowanych w grudniu 2022 r. w Centrum Kształcenia Ustawicznego i Zawodowego nr 1 w Gdańsku. Podczas przedstawienia zaprezentowano m.in. scenę, w której w postać Jezusa wcielił się półnagi uczeń siedzący na taczce. Instytut Ordo Iuris przekazał kuratorium opinię, w której apelował o zobowiązanie dyrektora do podjęcia odpowiednich działań wychowawczych. Kurator, w odpowiedzi na pismo Instytutu, przekazała, że objęła szkołę kontrolą, która zakończyła się wydaniem wobec dyrektora zobowiązujących zaleceń dotyczących m.in. zaktualizowania programu wychowawczo-profilaktycznego szkoły. W przypadku ich niewdrożenia, kuratorium nie wyklucza dalej idących działań.

Sceny zaprezentowane w czasie przedstawienia wzbudziły liczne kontrowersje. W rolę Jezusa wcielił się półnagi uczeńsiedzący na taczce. W „jasełkach” pojawiło się też wiele odniesień politycznych.

– Ochrona wzorców szacunku dla wspólnego dziedzictwa kulturowego ma znaczenie dla budowy zjednoczonej wspólnoty narodowej i europejskiej, z uwagi na wspólne korzenie kulturowe. Dlatego nie można ignorować sytuacji, gdy w szkole jawnie drwi się z wartości i symboli chrześcijańskich. Jest to zarazem działanie demoralizujące i antyspołeczne. Promocja profanacji w ramach przedstawienia szkolnego prowadzi do zgorszenia, a nie do wychowania ku wartościom. Jeśli czyni to nauczyciel za przyzwoleniem dyrekcji, powinien spotkać się z reakcją kuratora oświaty – podkreśla adw. Magdalena Mickiewicz, koordynator Centrum Wolności Religijnej Ordo Iuris.

Instytut Ordo Iuris wskazał w analizie, że obraza uczuć religijnych stanowi przestępstwo z art. 196 Kodeksu karnego. Uczucia religijne są również dobrem osobistym, chronionym na gruncie prawa cywilnego. Nauczyciele ze szkoły w Gdańsku nie spełnili zatem swojej roli wychowawczej i naruszyli obowiązki nauczyciela wskazane w Karcie Nauczyciela, a ponadto narazili młodzież na zgorszenie. Ordo Iuris podkreśla, że w Centrum doszło do celowej promocji postaw sprzecznych z podstawowym wzorcem wychowania, wskazanym w ustawie Prawo oświatowe. Instytut zauważa również, że żaden z przedstawicieli grona pedagogicznego nie ochronił uczniów przed naruszeniem ich uczuć związanych z wyznawaną wiarą. Na widowni mogły bowiem znajdować się osoby, dla których treści przedstawienia były raniące. Dodatkowo, gdyby okazało się, że rodzice uczniów nie wiedzieli wcześniej, jakie treści będą tam prezentowane, doszłoby do naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Ordo Iuris zaznacza też, że, zgodnie z art. 48 ust. 1 Konstytucji RP, „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku  z 12 kwietnia 2011 r. (SK 62/08, OTK-A 2011, nr 3, poz. 22), wychowywanie dziecka przez rodziców jest rozumiane jako zaszczepianie i umacnianie w dziecku określonego światopoglądu, przekonań, systemu wartości, jak i zasad obyczajowych, moralnych i etycznych.Rodzice, w ramach swoich kompetencji, mogą zatem oczekiwać od szkoły pozytywnego i twórczego oddziaływania na ich dzieci.

Z uwagi na szczególną rangę społeczną zawodu nauczyciela i pokładanych w nim oczekiwań w zakresie kwalifikacji merytorycznych, moralnych i obywatelskich, Instytut wskazał na konieczność wnikliwego ustalenia wszystkich okoliczności sprawy, w tym zebranie danych od osób pokrzywdzonych na skutek obrazy ich uczuć religijnych. Istotną kwestią jest to, że zapewne część uczniów tej szkoły oraz część kadry pedagogicznej mogła nie wiedzieć, na jakie treści będą narażeni podczas przedstawienia szkolnego.

Pomorska Kurator Oświaty w odpowiedzi na analizę zaznaczyła, że zapoznała się z opinią Instytutu Ordo Iuris w tej sprawie. Zdaniem Małgorzaty Bielang, „nie ulega wątpliwości, że w ramach przedstawienia doszło do niestosownych zachowań odnoszących się do tradycji i symboliki chrześcijańskiej”. Kurator poinformowała, że zleciła kontrolę w szkole „w zakresie pełnienia nadzoru pedagogicznego przez dyrektora”. Efektem kontroli było zobowiązanie dyrektora do podjęcia „niezwłocznych działań wychowawczych kierowanych do uczniów oraz szkoleniowych dla nauczycieli i wychowawców”.

Kurator wskazała też, że zobligowała dyrektora do „aktualizacji i dostosowania treści programu wychowawczo-profilaktycznego szkoły w zakresie działań mających związek z zaistniałą sytuacją”. Małgorzata Bielang zapewnia także, że wdrażanie zobowiązań przez władze placówki będzie „podlegało monitorowaniu”. Podkreśla również, że, w razie braku efektów działań wychowawczo-profilaktycznych, możliwe będzie wydanie dyrektorowi polecenia „opracowania programu i harmonogramu poprawy efektywności kształcenia i wychowania”.

Kurator zaznaczyła ponadto, że społeczność szkolną obowiązują słowa preambuły ustawy Prawo oświatowe, gdzie stwierdzono, że oświata „respektuje chrześcijański system wartości”. Ponadto, jak wskazuje preambuła, „kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości Ojczyzny oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego”.

Jak zauważa Ordo Iuris, zgodnie z ustawą Prawo oświatowe, w przypadku stwierdzenia niedostatecznych efektów kształcenia lub wychowania w szkole, organ sprawujący nadzór pedagogiczny poleca dyrektorowi placówki opracowanie (w uzgodnieniu z organem prowadzącym) programu i harmonogramu poprawy efektywności kształcenia lub wychowania. Program musi uwzględnić uwagi i wnioski zgłoszone przez organ sprawujący nadzór pedagogiczny. W przypadku zaniechania wdrożenia programu poprawy efektywności kształcenia lub wychowania w określonych w harmonogramie terminach albo nieuwzględnienia w tym programie zgłoszonych uwag i wniosków, organ sprawujący nadzór występuje do organu prowadzącego szkołę z wnioskiem o odwołanie dyrektora placówki z końcem albo w czasie roku szkolnego, bez wypowiedzenia.

– Należy podkreślić, że, pomimo zróżnicowania aksjologicznego, występują wartości ponadczasowe, uniwersalne, ogólnoludzkie, na przykład życie, rodzina, pokój, wolność. Jednym z celów wychowania jest stworzenie systemu wartości, który stanowi fundament życia człowieka, buduje jego osobowość i kształtuje życie, priorytety i umiejętność odróżniania dobra od zła. Chociażby z szacunku do tych wszystkich pokoleń Polaków, którzy oddawali daninę krwi za wolną i niepodległą Polskę, dziś kwestia wychowania młodego pokolenia do wartości i odpowiedzialności powinna być priorytetowa – dodaje adw. Magdalena Mickiewicz.

Zobacz także: Łukaszenka prześladuje Kościół. Wymusza haracze od parafii katolickich

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Naczelny Sąd Lekarski skazał na karę pieniężną w wysokości dwukrotnego średniego miesięcznego wynagrodzenia dr Annę Martynowską. Powodem skazania lekarki miało być naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia członków Okręgowego Sądu Lekarskiego. Wcześniej Okręgowy Sąd Lekarski skazał dr Martynowską na karę zawieszenia prawa wykonywania zawodu lekarza na okres jednego roku, który to wyrok zmienił później Naczelny Sąd Lekarski. Lekarka została postawiona przed sądem m.in. za określenie „sąd nie kapturowy, ale maseczkowy” oraz za słowa o tym, że zmarły pacjent „bez towarzyszenia rodziny, bez kontroli ze strony rodziny” jest „ofiarą panów z Sądu Lekarskiego”. Instytut Ordo Iuris dołączył do postępowania po tym jak zostało złożone odwołanie od wyroku Okręgowego Sądu Lekarskiego. Prawnicy analizują sprawę pod kątem wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego.

Sprawa dotyczy słów lekarki, która użyła sformułowania „sąd nie kapturowy, ale maseczkowy” w odniesieniu do Okręgowego Sądu Lekarskiego. Powiedziała też, że pacjent zmarły „bez towarzyszenia rodziny, bez kontroli ze strony rodziny” jest „ofiarą panów z Sądu Lekarskiego”. Okręgowy Rzecznik Dyscypliny Odpowiedzialności Zawodowej zarzucił dr Martynowskiej, że wypowiadając powyższe słowa, „dopuściła się zachowania nieetycznego” i „naruszyła dobra osobiste oraz dobre imię członków Okręgowego Sądu Lekarskiego”. Jedna z wypowiedzi lekarki miała związek z wcześniejszą sytuacją, kiedy to sąd kazał jej opuścić salę w trakcie rozprawy, ze względu na fakt, że dr Martynowska nie chciała założyć maseczki. Okręgowy Sąd Lekarski uznał ją winną popełnienia zarzucanego jej czynu i skazał na karę zawieszenia prawa wykonywania zawodu lekarza na okres jednego roku.

W uzasadnieniu orzeczenia sąd nie ustosunkował się jednak do meritum sprawy, czyli do treści wypowiedzi lekarki i nie uzasadnił, dlaczego jej słowa miałyby nosić znamiona nieetycznego zachowania oraz naruszać dobra osobiste oraz dobre imię członków Okręgowego Sądu Lekarskiego. Sąd odniósł się za to szeroko do innych medialnych wypowiedzi dr Martynowskiej, niebędących przedmiotem postępowania. Słowa te rzekomo noszą „znamiona podważania konieczności przestrzegania obowiązujących zasad postępowania w czasie zagrożenia zdrowia publicznego pandemią Covid-19 oraz kwestionowania istnienia wirusa Covid-19”.

Obwiniona lekarka wniosła odwołanie od orzeczenia do Naczelnego Sądu Lekarskiego. W toku rozprawy Naczelny Sąd Lekarski oddalił wniosek dowodowy z wyjaśnień dr Martynowskiej jako – zdaniem sądu – początkowo niemający znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy i zmierzający do przedłużenia postępowania. Po dokonanym na wniosek obrońcy obwinionej ponownym rozpatrzeniu postanowienia w tym zakresie, sąd również oddalił wniosek dowodowy, podtrzymując opinię o braku jego znaczenia dla sprawy. Sąd zrezygnował jednak z przesłanki mówiącej o zamiarze przedłużenia postępowania. Ostatecznie Naczelny Sąd Lekarski uznał dr Martynowską winną zarzucanego jej czynu, jednak zmienił orzeczenie co do kary i orzekł karę pieniężną w wysokości dwukrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.

– Jak stanowi art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Polskie sądy powszechne, a także Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie wskazywały, że swoboda wypowiedzi musi również obejmować poglądy, które oburzają czy wprowadzają niepokój. Działanie obwinionej lekarz zdaniem obrony mieściło się w granicach wolności wyrażania poglądów – podkreśla Bartosz Malewski z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Obrońcy obwinionej lekarz zapowiadają, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem orzeczenia, rozważą wniesienie w tej sprawie kasacji do Sądu Najwyższego.

Zobacz także: Dobromir Sośnierz: W konfederacji byliśmy stroną defensywną. Mieliśmy dość korwinizmów [NASZ WYWIAD]

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda, przedstawił we wtorek informacje o systemie dystrybucji węgla.
  • System działa sprawnie, a w umowach dopisano jeszcze dystrybucję około miliona ton.
  • Wiceszef MAP-u przekazał, że do końca czerwca zostanie również wydłużona tzw. sprzedaż końcowa dla osób uprawnionych.
  • Zobacz także: Mięso zdrowsze od burgerów wegetariańskich. Badacze apelują do producentów

Wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda, przedstawił we wtorek informacje o systemie dystrybucji przez gminy surowca importowanego przez spółki Skarbu Państwa.

Jak podkreślił, działa on sprawnie. W umowach zapisano jeszcze dystrybucję około miliona ton węgla. Zaznaczył również, że nie ma obecnie żadnych zakłóceń, a węgiel mogą stale odbierać samorządy.

Zbliżamy się do 2 mln dostarczonego węgla, ale to nie wszystko. Przed wejściem systemu dostarczyliśmy do gospodarstw domowych ok. 3 mln ton z wydobycia. W umowach pozostało do dostarczenia ok. 1 mln ton. Zobaczymy, czy to będzie wynosiło tyle, czy te umowy będą korygowane. Jeśli chodzi o system dystrybucji, to nie mamy żadnych zakłóceń. Węgiel można odbierać praktycznie z dnia na dzień, jeśli jest taka potrzeba i samorządy go odbierają

– powiedział wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda.

W ocenie wiceministra dane te potwierdzają, że spółki Skarbu Państwa dostarczyły Polakom w tym sezonie grzewczym około 90 proc. węgla, na który było zapotrzebowanie.

Czytaj więcej: Badanie NIK ws. Polskich Szwalni. Banaś: “Brak pełnej przejrzystości”

W gminach zalega węgiel

Karol Rabenda zapowiedział, że w środę podczas Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu zostaną zaproponowane rozwiązania dotyczące wykorzystania surowca, który pozostał jeszcze gminom.

Wiceszef MAP-u przekazał, że do końca czerwca zostanie również wydłużona tzw. sprzedaż końcowa dla osób uprawnionych. Gminy dadzą w ten sposób mieszkańcom możliwość zrobienia zapasów na kolejny sezon grzewczy.

Zobacz także: Koalicja coraz bliżej? PiS rozmawia z Konfederacją. Szczegóły tajnych spotkań na Nowogrodzkiej

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

Ukraińskie drony zaatakowały m.in. rafinerię w Tuapse nad Morzem Czarnym, która znajduje się 700 km od linii frontu. Co ciekawe, na tym samym wybrzeżu znajduje się słynny pałac Putina w mieście Gelendżyk.

Takie ataki mocno odbijają się na społeczeństwie, bo nagle okazuje się, że dron może uderzyć daleko od linii frontu. Mieszkańcy regionu przekonują się naocznie, że rosyjskie wojsko nie jest w stanie ochronić zarówno strategicznej infrastruktury, jak i ludności. To bardzo ważny aspekt psychologiczny prowadzonej wojny

– zauważył ppłk rez. Maciej Korowaj w rozmowie dla portalu “wp.pl”.

Media donoszą, że w ataku na rafinerię nikt nie zginął. Oprócz tego dwa drony uderzyły w rosyjski maszt obserwacyjno-komunikacyjny w obwodzie briańskim, a w Biełgorodzie zestrzelono kolejne cztery maszyny. Jeszcze jeden dron spadł we wsi w regionie Adygeja kilkaset kilometrów od granicy Ukrainy.

Korowaj przekonuje, że Ukraina w ten sposób wysłała Rosji sygnał, że potrafi atakować dalekie cele.

Czytaj więcej: Nadwyżka w budżecie. Morawiecki: “Możemy realizować politykę inwestycyjną”

Wybuch na lotnisku

Rankiem 26 lutego w bazie lotniczej Maczuliszcze doszło do eksplozji. Obiekt został otoczony przez wojsko, a funkcjonariusze policji drogowej zaczęli sprawdzać wszystkie przejeżdżające samochody. Z miejsca zdarzenia otrzymano informację, że w wyniku zdarzenia uszkodzony został rosyjski wojskowy samolot transportowy.

Białoruska grupa partyzancka BYPOL poinformowała o uszkodzonym w wybuchach samolocie. Jest on elementem systemu obrony powietrznej A-50U Sił Powietrznych Rosji o numerze RF-5060. Samolot po raz pierwszy pojawił się na terytorium Białorusi w połowie stycznia, a ostatni przylot miał miejsce 24 lutego.

Grupa monitorująca “Białoruski Gajun” poinformowała, że wybuch zorganizowali partyzanci z Białorusi. Użyli dwóch dronów, których panele kontrolne zostały później znalezione przez siły bezpieczeństwa Łukaszenki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, wp.pl