Pokrywa kanalizacyjna

Pokrywa kanalizacyjna / Fot. Pixabay

Sir James Bevan to dyrektor naczelny brytyjskiej Agencji Środowiska i były dyplomata, wyznawca “globalnego ocieplenia”, który jest powiązany ze Światowym Forum Ekonomicznym. W 2012 roku otrzymał tytuł szlachecki. Popełnił niedawno artykuł w The Times o wielce wymownym tytule: “Sir James Bevan: Picie ścieków pochodzących z recyklingu to przyszłość”.

Pisze w nim, że ostatnie opady nie zmieniły podstawowej sytuacji w Wielkiej Brytanii. Część terenów prawdopodobnie pozostanie w suszy przez wiele miesięcy, a jeśli będziemy zima będzie sucha, przyszły rok będzie jeszcze większym wyzwaniem.

Dalej stwierdza:

Będziemy musieli być mniej przeczuleni odnośnie tego, skąd pochodzi nasza woda pitna.

Już to zdanie jest alarmujące. Bevan wyjaśnia, o co chodzi:

Częścią rozwiązania będzie ponowne przetworzenie wody pochodzącej z oczyszczania ścieków i przekształcenie jej z powrotem w wodę pitną — całkowicie bezpieczną i zdrową, ale nie jest to coś, co wielu ludziom się podoba.

Z powodu suszy wg Bevana społeczeństwo musi “zmienić sposób myślenia o wodzie” i “traktować ją jako cenny zasób, a nie darmowe dobro”.

Wszyscy będziemy musieli myśleć inaczej. Niektóre z tych środków będą niepopularne, więc przyszłe rządy będą musiały wykazać wolę polityczną.

Rok temu Bevan powiedział, że ekstremalne powodzie w Wielkiej Brytanii wskazują na pilną potrzebę zmian, jeśli ludzkość ma przetrwać. Tym razem jednak głosi potrzebę zmian z powodu suszy.

Woda z recyklingu

Na początku tego roku singapurska agencja wodna wprowadziła na rynek piwo wyprodukowane z przetworzonych ścieków. Szef firmy Nestle, Brabeck-Letmathe, nazwał ideę, że “woda jest prawem człowieka” “ekstremalną”. Brad Coffey z Metropolitan Water District w Południowej Kalifornii powiedział:

Istnieje spuścizna zdrowia publicznego, w której praktyki inżynierii sanitarnej i organy regulacyjne uważały ścieki za odpad, coś, czego należy unikać, coś, czego należy się obawiać. Teraz, gdy mamy technologię … opinia publiczna, organy regulacyjne, społeczność naukowa ma znacznie większe zaufanie do naszej zdolności do bezpiecznego ponownego wykorzystania tej wody.

Jesus Gonzalez z Departamentu Wody i Energii w Los Angeles powiedział:

To będzie przyszłość wody w Los Angeles, przyszłość zaopatrzenia w wodę stanu.

Plany LA są jednak znacznie większe – ponieważ miasto postanowiło poddać recyklingowi 100% swoich ścieków do 2035 roku, zgodnie z obietnicą złożoną kilka lat temu przez burmistrza Erica Garcettiego. Aby to osiągnąć, zakład odzysku wody Hyperion w Los Angeles – który obecnie oczyszcza ścieki, aby były wystarczająco czyste, aby mogły zostać odprowadzone do zatoki Santa Monica – musi zostać całkowicie przekształcony w zaawansowany zakład oczyszczania wody, który produkuje wodę wystarczająco czystą do spożycia.

Dziennikarz Baxter Dmitry pisze żartobliwie, nawiązując do ostatniego trendu na promowanie jedzenia owadów:

Idealna do popicia robaków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

News Punch, Wikipedia

Protest w Indonezji

Protest w Indonezji / Fot. Twitter

  • Indonezyjska Konfederacja Związków Zawodowych wezwała do ogólnokrajowych demonstracji w zeszłym tygodniu, kiedy zaczęły się rozprzestrzeniać pogłoski o podwyżce cen paliw.
  • Na wezwanie odpowiedziały inne grupy robotnicze i studenci. Tysiące maszerowały w Dżakarcie i innych dużych miastach.
  • Rzecznik powiedział, że demonstracje dopiero się zaczynają i potrwają co najmniej do grudnia, prawdopodobnie przeradzając się w ogólnokrajowy strajk robotniczy.
  • Zobacz też: Kolejny atak terrorystyczny na rosyjskiego urzędnika

Tysiące demonstrantów przemaszerowało we wtorek przez miasta Indonezji, protestując przeciwko pierwszej od ośmiu lat podwyżce dotowanych przez rząd cen paliw. Prezydent Widodo ogłosił, że wysokie dotacje rządowe na paliwo będą musiały zostać zmniejszone ze względu na rosnącą inflację i koszty energii. Cięcia dotacji spowodują wzrost cen paliw o około 30%, do czego doliczy się wzrost o 32% w ciągu ostatniego roku.

Paliwo pozostaje bardzo tanie w Indonezji według międzynarodowych standardów, około 67 centów za galon po podwyżkach, ale średnia indonezyjska pensja wynosi tylko około 10 000 dolarów rocznie. Widodo powiedział, że podwyżki cen paliw są godne ubolewania, ale nie miał wyboru, ponieważ koszt subsydiów energetycznych potroił się w ciągu ostatniego roku do 34 miliardów dolarów, napędzany przez rosnące ceny ropy.

Indonezyjska Konfederacja Związków Zawodowych (znana pod lokalnym akronimem KSPI) wezwała do ogólnokrajowych demonstracji w zeszłym tygodniu, kiedy zaczęły się rozprzestrzeniać pogłoski o podwyżce cen paliw. Na wezwanie odpowiedziały inne grupy robotnicze i studenci. Tysiące maszerowały w Dżakarcie i innych dużych miastach.

Kryzys

Demonstranci spotkali się z oddziałami prewencji, w tym siłami rozmieszczonymi w celu ochrony stacji benzynowych przed wandalizmem i paniką zakupów. Przedstawiciele związków stwierdzili, że podwyżka cen gazu najmocniej uderzyłaby w pracowników i biednych ludzi mieszkających w miastach, zwłaszcza że wciąż walczą oni z inflacją i rosnącymi kosztami żywności.

Administracja Widodo odpowiedziała, oferując ulepszone programy socjalne, ale demonstranci domagali się zarówno pełnego przywrócenia subsydiów paliwowych, jak i podniesienia płacy minimalnej. Rzecznik KSPI powiedział Associated Press we wtorek, że demonstracje dopiero się zaczynają i potrwają co najmniej do grudnia, prawdopodobnie przeradzając się w ogólnokrajowy strajk robotniczy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Breitbart News

Widok na Marsa

Mars / Fot. Aynur Zakirov/Pixabay

Zobacz także: Kryzys energetyczny. Niespotykane kolejki przed kopalnią węgla

MOXIE (Mars Oxygen In-Situ Resource Utilization Experiment) to jeden z instrumentów testowych na pokładzie łazika NASA Perseverance. Urządzenie wytwarza około 6 gramów tlenu na godzinę. Jak informują amerykańscy naukowcy na łamach czasopisma “Science Advances”, od lutego 2021 roku, kiedy łazik Perseverance lądował na Marsie, MOXIE pomyślnie przeszło siedem prób, w różnych porach roku, w różnych warunkach ciśnienia i temperatury, we dnie i w nocy. W każdym przypadku urządzenie było w stanie dostarczyć co najmniej 6 gramów tlenu na godzinę.

Bardzo dużo się przy okazji nauczyliśmy, będziemy mogli to wykorzystać w przyszłości, przy budowie systemu w większej skali – powiedział szef ekipy MOXIE, Michael Hecht z MIT Haystack Observatory.

Wydajność innowacyjnego urządzenia jest porównywania z małym drzewem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24

Stop aborcji

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

Naciski posłów uchroniły od totalnej kompromitacji

O tym, że grupa posłów naciskała na polski rząd, aby nie popierał kontrowersyjnej proaborcyjnej rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, napisała poseł Solidarnej Polski Anna Maria Siarkowska.

Grupa posłów interweniowała w tej sprawie na najwyższym szczeblu – podała polityk.

Kulisy

Kulisy sprawy odsłonił dziennikarz Tygodnika Katolickiego “Niedziela”, Artur Stelmasiak.

Chyba nie ma co bronić naszego stanowiska w ONZ. Jeszcze w zeszłym tygodniu była rekomendacja by głosować za rezolucją. Opór konserwatywnych posłów spowodował, że nie głosowaliśmy – napisał.

Polska wśród projektodawców rezolucji

Jak podkreślił prezes Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski, Polska “jest wymieniona wśród projektodawców rezolucji”.

W imieniu Polski i bez jej sprzeciwu rezolucję poparł przedstawiciel Unii Europejskiej. Nieoddanie głosu oznaczało brak zdania odmiennego. Brak poparcia poprawek to potwierdził. Aborcja i <<pigułki po>> zostały wymienione w kategorii praw człowieka – dodał Kwaśniewski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Rząd chce znieść pozwolenia na budowę domów jednorodzinnych

Minister Rozwoju i Technologii Waldemar Buda / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Rezolucja ONZ ws. aborcji. Szczerski się tłumaczy, są szczegółowe wyniki głosowania

Negatywne zmiany?

“DGP” podał, że w projekcie nowelizacji, przygotowywanej przez resort rozwoju i technologii mają znaleźć się rozwiązania prowadzące do tego, że “właściciele zapłacą za wartości nieruchomości nawet gdy nie będą planowali ich sprzedaży”. Na te informacje zareagował poseł PiS Rafał Bochenek.

Panie Ministrze Buda, czy rzeczywiście pracujecie nad takimi rozwiązaniami w zakresie renty planistycznej, które doprowadzą do tego, że z dnia na dzień, setki tysięcy ludzi, w szczególności najbiedniejszych, w sposób niezawiniony będzie na lata pogrążonych w długach?! – oburzył się we wpisie na Twitterze.

Wśród polubień jego wpisu można znaleźć m.in. to od wiceministra sprawiedliwości, wiceprezesa Solidarnej Polski, posła Michała Wosia.

Minister w dyskusji ze swoim zapleczem parlamentarnym

Słowa posła PiS doczekały się riposty ministra.

Panie Pośle pracujemy nad ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ale takich rozwiązań w projekcie ustawy, który stanie na Radzie Ministrów z pewnością nie będzie. To postulat samorządów ale nieuzasadniony. W przypadku wątpliwości proszę o twitta albo kontakt tel. – odpowiedział.

Do dyskusji włączył się dziennikarz portalu wp.pl, Patryk Słowik.

To fragment projektu ustawy, który kierowane przez Pana ministerstwo przygotowało. Te wszechpotężne samorządy to już nawet rządowi piszą projekty ustaw – skomentował.

Swoją odpowiedź opublikował też poseł Bochenek:

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zełenski i Szmyhal

Zełenski i Szmyhal / Fot. PAP/Andrzej Lange Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Choć Europa stoi w obliczu kryzysu energetycznego, broniąca się przed Rosją Ukraina posiada gaz i energię elektryczną w zanadrzu.
  • Oferuje podzielić się gazem w zamian za dostawy broni.
  • Ukraina ma w swoich złożach 30 mld metrów sześciennych gazu.
  • Zobacz też: Śledztwo w sprawie śmierci dziennikarki Al-Jazeery

Premier Ukrainy Denys Szmyhal zaapelował do państw Unii Europejskiej o zwiększenie dostaw ciężkiej broni do jego kraju w obliczu rosyjskiej agresji. Premier odwiedził Brukselę i Berlin, gdzie zaoferował ukraiński gaz jako rekompensatę za zamknięcie rosyjskiego gazociągu Nord Stream 1.

Potrzebujemy bardziej nowoczesnej broni, takiej jak obrona powietrzna, obrona przeciwrakietowa i obrona okrętów.

Dodał, że Ukraina ma w swoich złożach 30 mld metrów sześciennych gazu.

Możemy w dużej mierze zastąpić rosyjski import.

Schmyhal przedstawił także kanclerzowi niemieckiemu Olafowi Scholzowi konkretne propozycje dostaw niemieckich czołgów Leopard-2. Podczas spotkania z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem Szmyhal powiedział, że Ukraina ma nadzieję, że Niemcy odegrają ważną rolę w obronie powietrznej w wojnie z rosyjskim agresorem. Pochwalił, że samobieżne haubice PzH 2000 i wyrzutnie rakiet Mars II “sprawdziły się” na polu bitwy.

Mamy nadzieję, że uda się zwiększyć podaż ciężkiej broni.

Niemiecki rząd do tej pory obiecywał Ukrainie broń o wartości 700 mln euro, z której większość wysłała już do Kijowa. Wśród broni ciężkiej jest m.in. dziesięć samobieżnych haubic, 15 czołgów przeciwlotniczych, trzy wyrzutnie rakiet Mars II i trzy czołgi ratunkowe. Do tej pory wyrażano sceptycyzm co do możliwych dostaw czołgów bojowych. Ponadto żaden inny kraj NATO nie dostarczył Ukrainie czołgów bojowych produkcji zachodniej. Kanclerz Scholz zapewnia, że ​​Niemcy nie będą działać samodzielnie w tej sprawie.

Energia z elektrowni atomowych

Szmyhal planował przemawiać w Berlinie, a w poniedziałek także w Brukseli na temat eksportu ukraińskiej energii z elektrowni jądrowych. Ukraina dostarcza jej teraz do Polski, Mołdawii, Rumunii i Słowacji 400-700 megawatogodzin dziennie. Szmyhal chce znacznie zwiększyć tę kwotę, bo

Unia Europejska dostałaby więcej energii, a my dostalibyśmy walutę, której bezwzględnie potrzebujemy.

Energia pozyskiwana w ten sposób stanowi ponad połowę energii elektrycznej produkowanej na Ukrainie. Jej konsumpcja znacznie spadła po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji z powodu walk, migracji ludności i spadku gospodarczego, dzięki czemu kraj ma zdolność eksportową.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24.cz

Wrak samochodu

Wrak samochodu / Fot. Telegram

  • Zamachy na prorosyjskich działaczy przy użyciu ładunków wybuchowych umieszczonych w samochodach stają się już “klasyką gatunku”.
  • Po tym jak Aleksiej Kowaliow przeżył taką detonację, do podobnego ataku doszło na komendanta władz okupacyjnych Berdiańska.
  • Artem Bardin trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami.
  • Zobacz też: Morawiecki wręczył Fiali nagrodę. W tle Bocian II

Niedawno publikowaliśmy wpis o zamachach na prokremlowskich urzędników. Ataków na członków władz okupacyjnych było już co najmniej kilkanaście. Przykładowo Aleksiej Kowaliow przeżył detonację bomby w samochodzie, lecz niedługo potem został znaleziony zastrzelony we własnym domu.

Tym razem na skutek detonacji ładunku wybuchowego doszło do eksplozji samochodu należącego do komendanta władz okupacyjnych Berdiańska, Artema Bardina. W wyniku wybuchu uszkodzone zostały pobliskie pojazdy, a następnie doszło do strzelaniny. Bardin przeżył, odnosząc ciężkie obrażenia.

Z silnymi obrażeniami został eskortowany do szpitala. Rosyjskie media poinformowały o jego śmierci. Jednak agencja RIA Nowosti przekazała później, że komendant Berdiańska jest w “ciężkim, ale stabilnym stanie”, cytując Nikołaja Miroszniczenko, szefa miejskiego wydziału zdrowia.

Terroryzm

Członek administracji okupacyjnej Władimir Rogow oznajmił:

Takie przypadki [ataków terrorystycznych] są tu powszechne.

Rogow uważa, że za zamach odpowiedzialni są “terroryści reżimu kijowskiego”.

Konstantin Skorkin, ekspert ds. polityki wschodniej Ukrainy w Carnegie Endowment for International Peace, powiedział:

Jeśli kontrofensywa Kijowa na południu Ukrainy zatrzyma się, liczba i częstotliwość zamachów dokonywanych przez ukraińskich partyzantów może wzrosnąć, ponieważ „szerzenie chaosu” na tyłach rosyjskich wojsk staje się substytutem odbicia terytorium.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rp.pl, Echo24.cz

Flaga ONZ

Flaga Organizacji Narodów Zjednoczonych / Fot. Pixabay

  • Polska nie znalazła się wśród 24 państw przeciwnych rezolucji, ani 20 wstrzymujących się od głosu.
  • Skąd ta niechęć do wyrażenia sprzeciwu? Tego Krzysztof Szczerski nie wyjaśnił. W przestrzeni publicznej już pojawiły się zarzuty, że Polska przyjęła “postawę Piłata”.
  • Co ciekawe, wśród państw, które otwarcie poparły rezolucję, są m.in. Węgry.
  • Zobacz także: Morawiecki wręczył Fiali nagrodę. W tle Bocian II

Po tym, jak pojawiło się wiele krytycznych głosów pod adresem polskiego rządu, Krzysztof Szczerski, stały przedstawiciel RP przy ONZ zabrał głos ws. kontrowersyjnej rezolucji ONZ, która ma wpisywać się w tendencję do forsowania proaborcyjnej polityki przez międzynarodowe organizacje.

Wbrew emocjom: Przedstawicielstwo Polski w ONZ zgodnie z instrukcjami MSZ, w związku z wrażliwymi treściami NIE POPARŁA tekstu rezolucji, sam tekst też nie ustanawia nowego prawa człowieka a w kwestii aborcji odwołuje do regulacji krajowych i nie wykracza poza przepisy już obowiązujące – napisał Szczerski.

Jak wynika ze szczegółowych wyników głosowania, ujawnionych przez poseł Annę Marię Siarkowską Solidarnej Polski, Polska nie znalazła się wśród 24 państw przeciwnych rezolucji, ani 20 wstrzymujących się od głosu. Po prostu przedstawiciel Polski nie wziął udziału w głosowaniu. Skąd ta niechęć do wyrażenia sprzeciwu? Tego Krzysztof Szczerski nie wyjaśnił. W przestrzeni publicznej już pojawiły się zarzuty, że Polska przyjęła “postawę Piłata”.

Użyty w rezolucji język traktuje aborcję jako prawo człowieka, mimo że nie ma w tej sprawie międzynarodowego porozumienia ani wiążącego aktu, który by to potwierdzał. Rezolucja ignoruje również i reinterpretuje ustalenia Międzynarodowej Konferencji na temat Ludności i Rozwoju (ICPD) z 1994 r., która odbyła się w Kairze. Zaznaczono wówczas (par. 8.25), że aborcji nie można promować jako metody planowania rodziny i że rządy powinny pomagać kobietom w unikaniu aborcji.

Przeciw rezolucji opowiedziały się: Algieria, Białoruś, Kamerun, Egipt, Erytrea, Etiopia, Gambia, Gwatemala, Indie, Iran, Irak, Libia, Mauretania, Nikaragua, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Rosja, Senegal, Sudan, Syria, Uganda i Jemen.

Od głosu wstrzymały się: Bahrain, Boliwia, Brazylia, Brunei, Chiny, Dżibuti, Indonezja, Jordania, Kenia, Jamajka, Kuwejt, Madagaskar, Malezja, Katar, Arabia Saudyjska, Sri Lanka, Surinam, Togo, Trynidad i Tobago oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Co ciekawe, wśród państw, które otwarcie poparły rezolucję, są m.in. Węgry.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nasz Dziennik, Salon24, Twitter

Shireen Abu Akleh

Shireen Abu Akleh / Fot. Twitter

  • Izraelscy śledczy nie kwestionują, że ich żołnierze mogą stać za śmiercią arabskiej dziennikarki Abu Akleh.
  • Twierdzą jednak, że jeśli tak było w istocie, trafienie kobiety nie było celowe.
  • Departament Stanu USA stwierdził w lipcu, że Abu Aklah prawdopodobnie została zabita przez ostrzał z pozycji izraelskich, ale nie ma dowodów na to, że izraelscy żołnierze strzelali do niej celowo.
  • Zobacz też: 500 lat od powrotu wyprawy Magellana – wywiad ze znanym historykiem Piotrem Boroniem [NASZ WYWIAD]

W maju media obiegła wieść o śmierci Shireen Abu Akleh, dziennikarki arabskiej telewizji Al-Dżazira. 51-letnia reporterka zginęła od strzału w tył głowy. W chwili postrzału Shirin Abu Akleh nadawała korespondencję o izraelskim ataku na obóz dla uchodźców w mieście Jenin. Z informacji gazety Haaretz wynika, że gdy otworzono ogień, dziennikarka miała na sobie kamizelkę z napisem “prasa”.

Izraelscy śledczy ogłosili, że kobieta prawdopodobnie została przypadkowo postrzelona przez izraelskiego żołnierza i że nie był to atak ukierunkowany. Według wojska żołnierze nie odgadli, że była dziennikarką.

Armia powiedziała, iż

istnieje duże prawdopodobieństwo, że pani Abu Aklah została przypadkowo trafiona przez ogień Sił Obronnych Izraela, którego celem były podejrzane osoby, które zostały zidentyfikowane jako bojownicy palestyńscy.

Jednak według wojska możliwe jest również, że dziennikarka została zastrzelona przez palestyńskich uzbrojonych bandytów.

Śmierć Abu Aklah, która przez dwie dekady była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy donoszących o konflikcie izraelsko-palestyńskim, wywołała oburzenie na całym świecie, zwłaszcza po tym, jak policja pobiła żałobników na jej pogrzebie w Jerozolimie. Rzecznik prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas powiedział:

Wszystkie dowody, fakty i śledztwa dowiodły, że Izrael był sprawcą i powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności za swoją zbrodnię.

Śledztwo

Izraelskie śledztwo, które obejmowało wywiady z izraelskimi żołnierzami, analizę miejsca zbrodni, a także nagrania audio i wideo, wykazało, że “nie jest możliwe definitywne ustalenie źródła strzału”, który zabił kobietę.

Możemy powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że żaden żołnierz [Sił Obronnych Izraela] nie strzelił celowo do reportera ani świadka na miejscu zdarzenia.

Raport Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka z czerwca powiedział, że Abu Aklah stała z innymi dziennikarzami i była wyraźnie rozpoznawalna jako dziennikarka po hełmie i niebieskiej kamizelce kuloodpornej z napisem “prasa”, kiedy została postrzelona przez pojedynczy pocisk. Inny palestyński dziennikarz, Ali Samudi, został zastrzelony w tym incydencie. Według raportu, na podstawie dostępnych informacji, dziennikarz został zabity przez izraelskich żołnierzy, a nie palestyńskich bandytów. Urzędnicy palestyńscy i rodzina Abu Aklah powiedzieli, że wierzą, że dziennikarka została zamordowana celowo, odrzucając izraelskie twierdzenia, że ​​strzelcy byli blisko miejsca, w którym stała.

Nasza rodzina nie jest zaskoczona tym wynikiem, ponieważ jasne jest, że izraelscy zbrodniarze wojenni nie mogą prowadzić dochodzenia w sprawie własnych zbrodni. Jednak pozostajemy głęboko zranieni, sfrustrowani i rozczarowani.

Analiza kryminalistyczna śmiertelnego pocisku przeprowadzona pod amerykańskim nadzorem w lipcu była niejednoznaczna, ponieważ pocisk był zbyt uszkodzony. Departament Stanu USA stwierdził w lipcu, że Abu Aklah prawdopodobnie została zabita przez ostrzał z pozycji izraelskich, ale nie ma dowodów na to, że izraelscy żołnierze strzelali do niej celowo.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24.cz

Petr Fiala i Mateusz Morawiecki

Petr Fiala i Mateusz Morawiecki / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu Fiala otrzymał z rąk premiera Morawieckiego nagrodę “człowieka roku”.
  • Czechy i Polska wznowiły współpracę w zakresie przygotowania gazociągu Bocian II, który połączy oba kraje.
  • Rozmowy premierów Czech i Polski poprzedzają piątkowe nadzwyczajne spotkanie ministrów energetyki państw członkowskich Unii Europejskiej.
  • Zobacz też: Pieskow o gazie. “Popłynie do Europy, gdy ta zniesie sankcje”

Rządy premiera Petra Fiali są ostro krytykowane w Czechach. Krytyka działań premiera czeskiego rządu sięga ostatnio apogeum. Były premier Czech Andrej Babiš nazwał koalicyjny rząd Fiali narodową katastrofą. Na początku czwartkowego posiedzenia, wezwany przez opozycję do wyrażenia wotum nieufności do rządu, Babiš ostrzegł przed groźbą załamania się energetyki i niepokojami społecznymi. Wezwanie do rezygnacji gabinetu Fiali było najczęściej powtarzającym się hasłem demonstrantów na niedawnym wielkim proteście.

Tymczasem podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu Fiala otrzymał z rąk premiera Morawieckiego nagrodę “człowieka roku”. Czechy i Polska wznowiły współpracę w zakresie przygotowania gazociągu Bocian II, który połączy oba kraje. Pozwoli na większą dywersyfikację dostaw gazu ziemnego w Europie.

Nie możemy popełnić błędu naszych poprzedników w rządzie, którym nie zależało na bezpieczeństwie energetycznym, dziś widzimy konsekwencje. Gdyby poprzedni rząd pracował nad gazociągiem Bocian II, bylibyśmy dziś w innym miejscu. Słowacja niedawno otworzyła połączenie z Polską.

Mottem 31. edycji forum gospodarczego w Karpaczu jest Europa na tle nowych wyzwań, a Fiala we wstępie otrzymał wspomnianą nagrodę.

To dla mnie wielki zaszczyt, wiem, kto otrzymał tę nagrodę – Lech Wałęsa, Václav Havel, Jan Paweł II. To ogromne osobowości, które bardzo szanuję. Myślę, że prawdziwymi ludźmi roku są ci, którzy walczą dziś na Ukrainie i narażają swoje życie za niepodległość, za wolność, za europejskie wartości. To są ludzie, którzy cieszą się moim podziwem.

Gaz

Rozmowy premierów Czech i Polski poprzedzają piątkowe nadzwyczajne spotkanie ministrów energetyki państw członkowskich Unii Europejskiej.

Zgodziliśmy się, że istnieje potrzeba znalezienia europejskiego rozwiązania i interweniowania w ceny energii, tak aby były akceptowalne dla obywateli i przedsiębiorstw. Cieszę się, że również w tej kwestii mamy jasne porozumienie. Na pewno musimy mówić o jakiejś formie ograniczenia cen, jakiejś formie dostosowania tego, jak kształtują się dziś ceny energii elektrycznej w środowisku europejskim.

Jeszcze pod koniec kwietnia Fiala skrytykował poprzedni rząd Andreja Babiša za “niedostateczne poparcie polityczne” dla projektu czesko-polskiego gazociągu Bocian II. Babiš odrzuca krytykę Fiali, i twierdzi, że Polacy stracili zainteresowanie budową gazociągu Bocian II.

Zgodnie z pierwotnym planem gazociąg Bocian II miał być częścią paneuropejskiego projektu korytarza Północ-Południe, którego celem było zmniejszenie zależności od rosyjskiego gazu poprzez połączenie magazynów skroplonego gazu (LNG) w Polsce. Plan połączenia systemów gazowych krajów wyszehradzkich narodził się w 2009 roku.

Pierwszy odcinek – gazociąg Stork I – został oddany do użytku w 2011 roku i połączył Polskę z Czechami. Umożliwił przesyłanie gazu z Czech do Polski. Po gazociągu Bocian I miał nastąpić gazociąg Bocian II, który ciągnąłby się od granicy z Republiką Czeską do Świnoujścia. Jednak projekt został zatrzymany w 2018 roku po inauguracji rządu Andreja Babiša.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24.cz