Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

  • Jay Langadinos jako nastolatka wierzyła, że jest „transpłciowa”. W 2010 roku kobieta została skierowana przez swojego endokrynologa do psychiatry, dr. Patricka Tooheya.
  • Ten podczas pierwszego spotkania zdiagnozował u niej dysforię płciową i „stwierdził, że nadaje się do terapii hormonalnej”. Z kolei w wyniku drugiej wizyty skierował kobietę na podwójną mastektomię (zabieg usunięcie piersi). Na trzecim spotkaniu Langadinos została wysłana na histerektomię (zabieg chirurgicznego usunięcia macicy).
  • Anna Kerr, prawnik, stwierdziła, że przypadek Langadinos to jedynie wierzchołek góry lodowej, a w nadchodzących latach możemy się spodziewać fali tego typu pozwów. 
  • Zobacz także: Opuchnięte palce Karola III. Lekarz: “To może być zapalenie stawów”

Błędy młodości

Jay Langadinos jako nastolatka wierzyła, że jest „transpłciowa”. Portal marsz.info jako powód takiego jej zachowania podaje “skomplikowaną sytuację rodzinną”. W 2010 roku kobieta została skierowana przez swojego endokrynologa do psychiatry, dr. Patricka Tooheya.

Ten podczas pierwszego spotkania zdiagnozował u niej dysforię płciową i „stwierdził, że nadaje się do terapii hormonalnej, w tym przypadku testosteronu, który sprzyja rozwojowi męskich drugorzędowych cech płciowych”. Z kolei w wyniku drugiej wizyty skierował kobietę na podwójną mastektomię (zabieg usunięcie piersi). Na trzecim spotkaniu Langadinos została wysłana na histerektomię (zabieg chirurgicznego usunięcia macicy). Psychiatra stwierdził, że nie dostrzega „żadnych psychiatrycznych przeciwwskazań do przeprowadzenia histerektomii w ramach zmiany płci”.

Opamiętanie przyszło za późno na odwrócenie szkód

Zalecone przez psychiatrę działania nie pomogły kobiecie odnaleźć szczęścia. Wręcz przeciwnie – z każdą kolejną operacją odczuwała coraz większą depresję. Kiedy zdała sobie sprawę, że tzw. zmiana płci tylko pogarsza stan jej zdrowia psychicznego, zaczęła szukać innej pomocy psychiatrycznej. W listopadzie 2016 roku, będąc pod opieką dr. Roberta D’Angelo, zrozumiała, że hormony i operacje były błędem.

Teraz ponownie identyfikuje się jako kobieta, jednak szkody poczynione przez nieodpowiedzialne zalecenia psychiatry są nieodwracalne. Jay Langadinos twierdzi, że dr Toohey „nie podjął środków ostrożności”, aby zapewnić, że „utrata piersi, macicy, jajowodów i jajników” nie zaszkodzi jej nieodwracalnie. Australijka twierdzi również, że Toohey powinien był powiedzieć jej, aby uzyskała drugą opinię psychiatryczną przed tak drastycznym krokiem.

Jak podkreślono, Langadinos „cierpiała i nadal cierpi z powodu urazów i niepełnosprawności” z powodu jej terapii hormonalnej, w tym „komplikacji związanych z wczesną menopauzą”, „zaburzonego funkcjonowania psychologicznego, ciągłej potrzeby leczenia i zmniejszonej zdolności do zatrudnienia”.

“Wierzchołek góry lodowej”

Anna Kerr, prawnik, stwierdziła, że przypadek Langadinos to jedynie wierzchołek góry lodowej, a w nadchodzących latach możemy się spodziewać fali tego typu pozwów. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

marsz.info

Kazimiera Szczuka

Kazimiera Szczuka / Fot. Wikimedia Commons

Kazimiera Szczuka jest już prawie emerytką. Urodziła się w 1966, ma więc 56 lat. Jest córką prawicowca i patrioty Stanisława Szczuki. Jej mama pochodziła z zasymilowanej rodziny żydowskiej – zapewne patriotycznej, bo dziadek ze strony matki Kazimiery Władysław Winawer był przed wojną legionistą, a po wojnie bronił więźniów politycznych.

Zobacz także: Skandaliczna ignorancja izraelskiej prasy. Żaryn: “Element promowania fałszywej historii”

Feministka

Feministka Kazimiera Szczuka jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Na uczelni uczestniczyła w seminarium magisterskim nestorki feminizmu Marii Janion. Za swoją magisterkę dostała wyróżnienie imienia masona Jana Józefa Lipskiego.

Jej teksty publikowane były na łamach takich czasopism jak „Gazeta Wyborcza”, „Res Publica Nowa”, „Teksty Drugie”, „Zadra” oraz „Pismo Ośrodka Informacji Środowisk Kobiecych”. Wykłada gender studies w Instytucie Badań Literackich PAN oraz na wydziale reżyserii Akademii Teatralnej w Warszawie.

Od 21 lat występuje na antenie różnych stacji telewizyjnych. Najpierw na antenie TVP, a potem w TVN gdzie prowadziła teleturniej. Napisała też promującą aborcję, “edukację seksualną” i antykoncepcję książkę „Milczenie owieczek”. Jest w składzie „Krytyki Politycznej” i Feminoteki. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego w LXI Liceum Ogólnokształcącym im. Janiny Zawadowskiej w ramach Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii nr 1 „SOS” w Warszawie. Była jedną z twórczyń inicjatywy Porozumienie Kobiet 8 Marca organizujących Manify.

Działa w partii Zieloni 2004. Próbowała zostać europarlamentarzystką z listy partii Palikota. Wstąpiła do tej partii. Startowała do parlamentu z listy Lewicy. Po kolejnej klęsce wyborczej wystąpiła ze swojej drugiej partii. W jednym z programów telewizyjnych naśmiewała się z niepełnosprawnej działaczki katolickiej. Na jednej z demonstracji uderzyła w twarz reportera Pyty pl.

Ojciec z innej parafii

Ojciec Kazimiery, Stanisław Szczuka był adwokatem. Od 1956 roku bronił w procesach oskarżanych przez komunistów polskich patriotów (rehabilitowanych w 1956, studentów w 1968, taterników, uczestników grudnia 1970, działaczy Ruchu, Wojciecha Ziembińskiego, Siłę Nowickiego, robotników 1976, ofiary MO, działaczy Solidarności i WiP).

Stanisław Szczuka sam też zajmował stanowisko opozycyjne. Był jednym z sygnatariuszy (wraz z Janem Olszewskim i Wojciechem Ziembińskim) Listu 14. Sygnatariusze tego listu domagali się zaprzestania represji wobec robotników 1976 i zmian w konstytucji (wprowadzających sojusz z ZSRR). Współpracował też z KOR. W III RP kandydował do Sejmu w 1993 z listy Porozumienia Centrum (Jarosława Kaczyńskiego) i w 1997 do senatu jako kandydat Unii Prawicy Rzeczypospolitej (Janusza Korwin-Mikke).

Dziadek ze strony matki Kazimiery Szczuki, Władysław Winawer był adwokatem pochodzenia żydowskiego. Od 1915 roku należał do Polskiej Organizacji Wojskowej i był żołnierzem I brygady Legionów. W 1920 roku jako żołnierz Wojska Polskiego walczył z agresją rosyjską. Brał udział też w wojnie 1939. W czasie wojny wraz z rodziną ukrywał się u polskiej rodziny.

Po wojnie w procesach politycznych bronił działaczy Polskiego Państwa Podziemnego i osoby prześladowane w PRL (Kazimierza Moczarskiego, żołnierzy AK).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Janusz Korwin-Mikke

Warszawa, 22.06.2022. Poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke na sali obrad Sejmu w Warszawie. / Fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Janusz Korwin-Mikke oznajmił w wywiadzie na kanale Tomasza Sommera, że wkrótce odda władzę w partii swojemu następcy.
  • Powiedział, że “już ledwo chodzi”.
  • Prowadząca wywiad stwierdziła, iż “są konkretne podejrzenia wyborców, kto może tą osobą być”.
  • Zobacz też: Czechy zamrażają ceny prądu i gazu

Na kanale YouTube Tomasza Sommera gościł Janusz Korwin-Mikke. Mówił między innymi o anarchokapitalizmie. Prowadząca rozmowę red. Marta Markowska zapytała o to, kogo jej interlokutor widzi jako swojego następcę w partii KORWiN.

Prezes odparł na to sugestią, że dowiemy się tego w niedługim czasie.

To już, wie Pani, będziemy myśleli za jakiś miesiąc.

“Tak szybko?” – zareagowała prowadząca.

Myślę, że tak. Bo już widzi Pani, ja już ledwo chodzę, teraz znów nogę sobie złamałem.

Kto nim będzie?

Prowadząca stwierdziła, że “są konkretne podejrzenia wyborców, kto może tą osobą być”. Na to Korwin-Mikke odpowiedział, że “jeszcze żaden sowietolog nie zgadł, jaki będzie pierwszy sekretarz Związku Sowieckiego”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kontrrewolucja.net

Kaczyński zapowiedział stałe ceny prądu

Prezes PiS Jarosław Kaczyński / Fot. PAP/Andrzej Lange. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jarosław Kaczyński objeżdża Polskę.
  • W podwarszawskim Pruszkowie zapowiedział, że kierujący spółkami Skarbu Państwa nie otrzymają w tym roku premii.
  • Stwierdził, że zmiana ta będzie miała wymiar zarówno ekonomiczny, jak i moralny.
  • Zobacz też: “Magyar Nemzet”: Wojna miażdży gospodarkę Ukrainy

Prezes partii rządzącej Jarosław Kaczyński w ramach politycznego tournée odwiedził podwarszawski Pruszków. Tam zapowiedział, że ludzie kierujący spółkami Skarbu Państwa nie będą mogli w tym roku otrzymywać premii.

Prezes PiS-u mówił między innymi o oszczędzaniu. Choć zdaniem Jarosława Kaczyńskiego polityka jest “z natury rzeczy grzeszna”, stwierdził, że zmiana ta będzie miała wymiar zarówno ekonomiczny, jak i moralny.

Jeżeli chodzi o tę zmianę o charakterze moralnym, bo tak to chyba trzeba określić, chociaż ma też aspekt ekonomiczny – zabronimy w tym roku ludziom, którzy kierują spółkami Skarbu Państwa, brania premii. Będą też inne zabiegi, ale nie chcę wyręczać pana premiera.

Szef “Prawa i Sprawiedliwości” poinformował, iż detale tychże posunięć będą wkrótce przedstawione przez premiera Mateusza Morawieckiego.

“Droga dobra dla społeczeństwa”

Zdaniem Kaczyńskiego rząd przyjął “drogę, która wolniej zmniejsza inflację, ale jest dobra dla społeczeństwa”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja, Twitter

Kopalnia Turów

Kopalnia Turów / Fot. YouTube

  • Pół miliona euro dziennie – taką karę zarządził TSUE w 2021 roku dla Polski, aż nie przestanie wydobywać węgla w kopalni w Turowie.
  • Kary był ściągane przez KE z pieniędzy, jakie miała otrzymać Polska.
  • Okazuje się, że Komisja Europejska nie dysponuje żadnym dokumentem prawnym, który uzasadniałby takowe działanie.
  • Zobacz też: Dania: Lewicowy rząd wdraża antyimigracyjną politykę

Rok temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zarządził dla Polski karę pół miliona euro dziennie, aż nie przestanie wydobywać węgla w kopalni w Turowie. Choć skarga została wycofana przez Czechów, kary były wciąż ściągane przez Komisję Europejską z pieniędzy, jakie miała otrzymać Polska.

Dziennikarz TVP Bartłomiej Graczak opublikował odpowiedź ze strony pracownika KE w sprawie dokumentów czy opinii prawnych w tej sprawie.

W wyniku analizy dokumentacji Służby Prawnej informuję, że służba ta nie stwierdziła istnienia żadnego dokumentu odpowiadającego treści Pana wniosku.

Autorem zapytania jest prawnik Michał Dukiel. Napisał:

KE potrąca kary, ale nawet nie zapytała służb prawnych, czy może to zrobić.

Odpowiedź

Z pełną treścią odpowiedzi można się zapoznać w poniższym wpisie na Twitterze.

Ponieważ Służba Prawna nie stwierdziła istnienia żadnego dokumentu odpowiadającego powyższemu opisowi, nie może udzielić Panu do niego dostępu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol.pl, Twitter

Premier Czech Petr Fiala

Premier Czech Petr Fiala / Fot. PAP/EPA/Martin Divisek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Czeski rząd uzgodnił maksymalną cenę energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Ministrowie ustalili pułap na 6 koron (1,13 zł) za kWh w przypadku energii elektrycznej i 3 korony (0,57 zł) w przypadku gazu. Ceny będą obowiązywać dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw od listopada, jak ogłoszono w poniedziałek na konferencji prasowej po nadzwyczajnym posiedzeniu rządu.

Premier Petr Fiala oświadczył, że zatwierdzone w poniedziałek przez rząd maksymalne ceny energii będą obowiązywać gospodarstwa domowe i dostawców usług publicznych. Według niego, wszyscy odczują spadek płatności w listopadzie. Fiala dodał, że rząd przygotowuje też rozwiązanie dla przemysłu.

Minister spraw wewnętrznych Vít Rakušan stwierdził, że łącznie ze składnikiem regulowanym całkowita cena energii elektrycznej wyniesie od 7 do 9 koron (1,37 do 1,75 zł) za kilowatogodzinę. Według niego, gospodarstwo domowe, które wykorzystuje energię elektryczną do ogrzewania, powinno zaoszczędzić do 111 000 koron (21 360,31 zł) rocznie.

“Warunek konieczny”

Minister finansów Zbyněk Stanjura oszacował skutki budżetowe ograniczenia cen energii elektrycznej i gazu, zgodnie z decyzją rządu, na maksymalnie 130 mld koron. Jak przekazał, państwo w celu sfinansowania tego rozwiązania pozyskuje dochody od wszystkich spółek państwowych, podatek od nadzwyczajnych zysków oraz dochody z uprawnień do emisji.

Hurtowa cena energii elektrycznej osiągnęła w piątek poziom 496 euro za MWh, po tym jak pod koniec sezonu wakacyjnego wzrosła do 984 euro. Minister finansów Zbyňek Stanjura mówił, że aby środek zadziałał, konieczne będzie wprowadzenie obowiązku sprzedaży przez producentów energii części swojej produkcji, około 10 do 20 procent, państwu lub państwowemu detaliście.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Irozhlas

Jakub Kalus

Jakub Kalus, członek zarządu Ruchu Narodowego, biuro prawne Konfederacji Wolność i Niepodległość. / Fot. Jakub Kalus.

Zobacz także: Stała cena za prąd? Kaczyński zapowiedział przyszłe działania rządu

Kopalnie do likwidacji

“Jeżeli chodzi o kwestie węgla, to już dzisiaj powinna być zapowiedź rządu. Po pierwsze, wypowiedzenia pakietu klimatycznego i wszystkich umów w UE, które nas obowiązują, ale także zmiana filozofii politycznej, a więc zapowiedź otwarcia nowych kopalni. Niestety trzeba wypomnieć, że rząd PiS doprowadził w ostatnich latach do likwidacji 14-stu kopalń. Nawet wczoraj kolega mi opowiadał, że kopalnia Krupiński w Suszcu została zlikwidowana błyskawicznie. Barbarzyński sposób, w jaki rząd PiS rozprawił się z tą kopalnią, no powiem szczerze, że wydaje mi się, że nawet Niemcy uciekając w 1945 r. ze Śląska takich szkód nie wyrządzili, więc zachodzę w głowę, czy przypadkiem PiS nie będzie płacił reparacji” – mówił Kalus.

Nierealne marzenia PiS

“Gdyby rząd poszedł dziś po rozum do głowy, to wypowiedziałby ten drastyczny harmonogram likwidacji kopalń. Jest koniunktura na węgiel, więc jest to najlepszy moment, aby w Unii Europejskiej, w Komisji Europejskiej zacząć negocjować i osiągnąć kompromis, który zapewni stabilność i bezpieczeństwo. Plany, które rząd wykreował w 2020 roku, które są streszczone w dokumencie Polityka Energetyczna Polski 2040 są skrajnie nierealne. Opierają się na marzeniach, żeby OZE zapewniało nam stabilne źródło energii” – podkreślał gość MN.

KGHM i Nuclearelectrica zbudują elektrownię?

“Z tego co słyszałem, to jest to pomysł marzycielski, bo w Rumunii jeszcze te reaktory nie powstały. Nie postawiono żadnego reaktora. Wracając na ziemię, trzy oferty są przed nami – francuska, koreańska, amerykańska. Wszystkie są ciekawe, ale mnie najbardziej interesuje koreańska. Możliwość transferu technologii, którą spółka koreańska zapewnia, jest czymś, czego Polska potrzebuje” – komentował polityk Konfederacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Krym

Krym / Fot. PAP/EPA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Założona w 2021 roku Platforma Krymska miała na celu ożywienie wśród sojuszników Ukrainy dyskusji na temat wyzwolenia półwyspu, ale brakowało konkretnych propozycji przerwania uścisku Rosji.
  • Nie sądzono, że już wkrótce przyjdzie wojna, a wraz z nią okazja.
  • Krymskotatarska historyk Gulnara Abdulajewa skomentowała nastroje swoich bliskich słowami: “To była czysta radość”.
  • Zobacz też: Baltic Pipe jest już gotowy do odbioru gazu

W sierpniu wojna Rosji z Ukrainą wróciła tam, gdzie wszystko się zaczęło, na Krym. Począwszy od ataku na bazę lotniczą w Nowofedoriwce 9 sierpnia, który zniszczył około tuzina rosyjskich samolotów bojowych, cele wojskowe były regularnie atakowane na półwyspie w ciągu następnych tygodni. W dniach po pierwszych uderzeniach na Moście Krymskim widać było ogromne kolejki kierujących się z “okupowanego terytorium” do Rosji.

Krymskotatarska historyk Gulnara Abdulajewa skomentowała nastroje swoich bliskich:

To była czysta radość. Powiedzieli mi, że piją uroczystą kawę.

Filmowiec Akhtem Sejtablajew z kolei oznajmił:

Patrząc na reakcje moich przyjaciół na Krymie, na korek na moście, nie było nic poza szczęściem… szczęściem i wiarą.

Tatarzy krymscy, rdzenni mieszkańcy półwyspu, od początku stanowczo sprzeciwiali się aneksji, na co Rosja odpowiadała brutalnymi represjami. Dla Tatarów krymskich liczby 1783, 1944 i 2014 są wypalone w ich historii, oznaczając lata, w których padli ofiarą rosyjskiego kolonializmu. W 1783 roku Chanat Krymski został zaanektowany przez rosyjską cesarzową Katarzynę II. W 1944 roku cała ludność została deportowana do Azji Środkowej na podstawie oskarżeń o kolaborację z Niemcami.

Lata czekania?

Rok 2022 może się zapisać się w zbiorowej pamięci wszystkich Tatarów krymskich. Będący na emigracji mają nadzieję na powrót do “domu wyzwolonego z rosyjskich kajdan”. Artysta i aktywista Rustem Skybin stwierdził:

Mamy boleśnie negatywne doświadczenia historyczne z Rosją. Wszystko, co jest związane z działalnością tego kraju, będziemy naturalnie postrzegać z głęboką nieufnością.

Według Centrum Dziedzictwa Tatarów Krymskich, na Krymie przetrzymywanych jest obecnie 262 więźniów politycznych, z czego 188 jest pochodzenia krymskotatarskiego. Raport ONZ z 2021 roku opisuje liczne przypadki arbitralnych aresztowań i tortur w areszcie, a także 43 nierozwiązane przypadki wymuszonych zaginięć.

Wspomniana już historyk Gulnara Abdulajewa zwróciła uwagę na system edukacji w Rosji:

Jak tylko rok szkolny rozpoczął się ponownie w 2014 roku, wydali nowe podręczniki, w których Rosja wygrała wojnę krymską, a w których Tatarzy krymscy, nawet chanat, zostali ledwie wspomnieni.

Założona w 2021 roku Platforma Krymska miała na celu ożywienie wśród sojuszników Ukrainy dyskusji na temat wyzwolenia półwyspu, ale brakowało konkretnych propozycji przełamania uścisku Rosji.

W zeszłym roku kwestia wzięcia Krymu za pomocą środków wojskowych nie mogła być po prostu podniesiona. Teraz to wszystko się zmieniło – powiedziała Abdulajewa.

Platforma Krymska jest międzynarodowym forum konsultacyjnym, którego szczyt inauguracyjny odbył się 23 sierpnia 2021 roku w Kijowie. Jej celem, zgodnie z opublikowaną w marcu ubiegłego roku Strategią deokupacji i reintegracji Krymu, jest konsolidacja międzynarodowych wysiłków na rzecz odzyskania przez Ukrainę kontroli nad Półwyspem Krymskim.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The Kyiv Independent, PISM

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikipedia

Koniec z czekaniem imigrantów w Danii na rozpatrzenie wniosków o azyl. Lewicowy rząd będzie teraz deportował ich do Rwandy. Afrykański kraj zgodził się ich przyjąć w ramach dwustronnego porozumienia.

Plan, który od dawna był celem duńskich partii prawicowych, wymagał ponad roku negocjacji, ale cel jest teraz bliżej niż kiedykolwiek do realizacji. Dania od dłuższego czasu dąży do tego, by centra dla osób ubiegających się o azyl tworzyć w Afryce. Pierwsze z nich powstanie w Rwandzie. Umowa dotyczy nie tylko rwandyjskich migrantów – wszyscy ubiegający się o azyl byliby zmuszeni czekać w Afryce do czasu zakończenia procedury azylowej. Fakt, że plan jest wdrażany przez lewicowy rząd wskazuje na dziwne okoliczności w Danii, w której lewica przyjęła wiele antyimigracyjnych polityk prawicy.

Dania rozmawiała z kilkoma krajami afrykańskimi, oferując miliony euro pomocy rozwojowej, ale jak dotąd Rwanda jest jedynym krajem, który się zgodził. Ogłoszono deklarację dwustronnej współpracy “przewidującą ustanowienie programu, w ramach którego osoby ubiegające się o azyl (…) mogłyby zostać przeniesione [tam] w celu zbadania ich akt, jak również opcji osiedlenia się w Rwandzie”.

Afrykański kraj ma już na swojej ziemi ponad 127 tysięcy migrantów.

Polityczny zwrot akcji

Duńska premier Mette Frederiksen stała się znana ze swojego parcia na ograniczenie imigracji i deportację migrujących przestępców.

Co piąty młody człowiek o niezachodnim pochodzeniu urodzony w 1997 roku złamał prawo przed ukończeniem 21 lat. To trwa już od zbyt wielu lat. Dziewczynki, które są nazywane uwłaczającymi imionami, ponieważ są Dunkami. Wózek z kiełbaskami w Brønshøj, który jest atakowany petardami, ponieważ sprzedaje wieprzowinę.

Co ciekawe, uważa się, że partie opozycyjne mogą dążyć do rozluźnienia przepisów imigracyjnych. Ci, którzy wspierają neoliberalną politykę gospodarczą, często domagają się taniej zagranicznej siły roboczej, aby wspierać wielki biznes. Thomas Gammeltoft-Hansen, profesor w Copenhagen Law School, powiedział:

Większość Duńczyków popiera bardzo restrykcyjną politykę azylową i migracyjną. Większość partii politycznych w duńskim parlamencie również chce zmian w migracji. Jednak (…) w ostatnim czasie pojawiły się np. głosy, szczególnie w partiach prawicowych, aby zasady zostały złagodzone, ponieważ rynek pracy wymaga więcej pracy z zagranicy.

Minister spraw wewnętrznych tego kraju, Mattias Tesfaye, pochwalił politykę migracyjną Węgier, zauważając, że kraj ten uniknął przestępczości i problemów z integracją widocznych w innych krajach Europy Zachodniej. Dania rejestruje 1000 do 2000 wniosków o azyl rocznie, przy czym Tesfaye powiedział, że jego “marzeniem” jest, aby w Danii było zero wniosków o azyl.

Dania nie jest jednak wyjątkiem w Europie. Wielka Brytania próbowała tego samego procesu przeniesienia wniosków o azyl do kraju trzeciego. Pomimo podobnego porozumienia podpisanego z Rwandą, które zostało podtrzymane przez brytyjski Trybunał Sprawiedliwości po apelacji wniesionej przez stowarzyszenia, do deportacji nigdy nie doszło. Pierwszy lot zaplanowany na czerwiec ubiegłego roku został in extremis utrudniony decyzją Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dania, również będąca członkiem ETPC, może spotkać się z takim samym wyzwaniem ze strony kontrowersyjnego organu sądowego, co skutecznie unieważni politykę migracyjną demokratycznego rządu. ETPC od dawna jest oskarżany o obsadzenie go pro-lewicowymi sędziami, z których wielu pracowało w organizacjach powiązanych z miliarderem oligarchą George’em Sorosem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

  • Jak zwraca uwagę serwis RMX News, za węgierskim “Magyar Nemzet”, pod koniec sierpnia Ukraina stanęła właściwie na krawędzi bankructwa, ponieważ nie była w stanie w pełni spłacić swoich długów.
  • Według ukraińskiego rządu kraj potrzebowałby międzynarodowego wsparcia w wysokości 9 miliardów dolarów miesięcznie na pokrycie deficytu budżetowego.
  • Przed wojną eksport Ukrainy sięgał 40 proc. PKB kraju, a dwiema wiodącymi grupami produktów były materiały hutnicze i zboże.
  • Zobacz też: Apache trafią do Polski? Błaszczak: “Wysłaliśmy do USA zapytanie ofertowe”

Podczas gdy prasa międzynarodowa codziennie donosi o konflikcie zbrojnym na Ukrainie w najdrobniejszych szczegółach, o wpływie wojny na gospodarkę mówi się głównie w kontekście innych krajów i sankcji. Tymczasem wojna ma duży wpływ na gospodarkę ukraińską.

Jak zwraca uwagę serwis RMX News, za węgierskim “Magyar Nemzet”, pod koniec sierpnia Ukraina stanęła właściwie na krawędzi bankructwa, ponieważ nie była w stanie w pełni spłacić swoich długów. Niektórzy z wierzycieli udzielili zwolnienia, dzięki czemu Ukraina mogła zasadniczo rozłożyć spłatę swojego zadłużenia. Ukraina nie jest w stanie sama generować pieniędzy na pokrycie kosztów utrzymania z powodu wojny. Według ukraińskiego rządu kraj potrzebowałby międzynarodowego wsparcia w wysokości 9 miliardów dolarów miesięcznie na pokrycie deficytu budżetowego.

Kruszenie ukraińskiej gospodarki – oprócz strat materialnych i ludzkich – ma wiele wspólnego z ważnymi obszarami przemysłowymi i bogatymi w surowce, oddanymi siłom rosyjskim podczas inwazji. Wpływ był niemal natychmiastowy, a dane o eksporcie wskazują na gwałtowne spowolnienie gospodarcze. Przed wojną eksport Ukrainy sięgał 40 proc. PKB kraju, a dwiema wiodącymi grupami produktów były materiały hutnicze i zboże. Jednak inwazja rosyjska zaszkodziła w szczególności tym dwóm głównym obszarom eksportu.

W walkach zrównano z ziemią dwa najważniejsze zakłady hutnicze działające w Mariupolu.

Zboże

Zboże opuszczało Ukrainę głównie przez Morze Czarne (oprócz lądu i innych dróg wodnych), i to nie w małych ilościach. Ukraina była dotychczas piątym co do wielkości eksporterem pszenicy na świecie, ale także znaczącym graczem na światowym rynku kukurydzy i jęczmienia. Po wybuchu wojny Rosja zablokowała porty czarnomorskie. Impas został rozwiązany dzięki podpisanym 22 lipca porozumieniom, które gwarantują lokalne zawieszenie broni, zezwalając na wypłynięcie ukraińskich dostaw zboża z portów nad Morzem Czarnym w trzech miastach: Odessie, Czarnomorsku i Piwdennym.

Chociaż Ukraina eksportuje obecnie coraz więcej zboża, ilość ta jest nadal znacznie niższa niż wcześniej. Według oficjalnych informacji do końca sierpnia tego roku Ukraina wyeksportowała 3,4 mln ton zboża, czyli mniej niż połowę całkowitej ilości do sierpnia 2021 roku. Do tego czasu w ubiegłym roku do zagranicznych odbiorców trafiło 7 mln ton ukraińskiego zboża.

Warto zauważyć, że wbrew międzynarodowym oczekiwaniom większość ukraińskiego zboża transportowanego drogą morską nie trafiła do Afryki. Największym klientem była Turcja: 16 z 36 zarejestrowanych dostaw wody dotarło do wybrzeży Turków. Wśród krajów docelowych znalazły się m.in. Włochy, Niemcy, Rumunia i Irlandia, a także Iran, Korea Południowa, Egipt, Dżibuti i Sudan. Ostatni był jedynym odbiorcą subsaharyjskim. Jednak miejsce, w którym przesyłka dociera do brzegu, nie musi oznaczać, że produkty są tam używane.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News