Rafał Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz / Fot. Media Narodowe

Publicysta Rafał Ziemkiewicz był jednym z prelegentów na premierze książki “Mit Marszałka – Legenda Józefa Piłsudskiego w świetle najnowszych badań” Brunona Różyckiego. Powiedział, że mit o Piłsudskim musi być weryfikowany. Stwierdził jednocześnie, że kłamstwo może być… pożyteczne (sic!).

To jest mit w tej chwili dla nas szkodliwy z wielu powodów. On był bardzo pożyteczny w czasach okupacji, w czasach sowieckich. Legenda o takim wodzu się przydawała, dodawała sił. Natomiast w demokracji ta legenda szkodzi.

Ziemkiewicz oznajmił również, że częścią tego mitu jest stwierdzenie, że polityka polega na wyższości moralnej.

Zamiast spierać się o konkrety, o realne sprawy – podatki, politykę przemysłową, partie polityczne nawzajem sobie odmawiają moralnej legitymacji. [To] jest jałowe, bo konkrety można “wydyskutować”, zawrzeć kompromis, a w kwestii moralnej wyższości, czy moralnej słuszności, kompromisu nie ma.

Powiedział także:

Polska po 89 roku sięgnęła po przedwojenną frazeologię, propagandę Sanacji, która ani nie jest zgodna z prawdą historyczną, ani nie jest czymś, co potrzebujemy. Historia jeszcze wymaga odkłamania.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

  • Ariel Kirzon, rabin gminy żydowskiej w Poczdamie, został zaatakowany przez człowieka o arabskim wyglądzie.
  • Kirzon nosił na sobie cicit i rozmawiał w języku hebrajskim, stąd łatwo było skonstatować, iż prawdopodobnie jest Żydem.
  • Agresor krzyknął “Żyd” i chwycił Kirzona. Nie uderzył go jednak.
  • Zobacz też: Rosjanie mają problem. Kupują broń i sprzęt z zagranicy

Strona dziennika “Bild” poinformowała o ataku na Ariela Kirzona, rabina gminy żydowskiej w Poczdamie. Kirzon szedł w poniedziałek z synem do doktora. Nosił cicit (część ubrania żydowskiego) i rozmawiał przez telefon w języku hebrajskim.

Wysiedliśmy z U6 (linia berlińskiego metra – MN) na Westphalweg, byliśmy trochę spóźnieni, musieliśmy się spieszyć. Ale wcześniej musiałem wykonać pilny telefon do ambasady Izraela. Mówiłem po hebrajsku, nosiłem cicit.

“Wielokulturowość” w praktyce

Wtedy został zaatakowany przez napastnika o arabskim wyglądzie. Agresor krzyknął “Żyd” i chwycił Kirzona.

Byłem więc wyraźnie rozpoznawalny jako Żyd, gdy nagle mężczyzna o arabskim wyglądzie znieważył mnie i zaatakował. Krzyknął “Żyd”, podniósł ręce, chwycił mnie. W każdej chwili wydawało mi się, że zamierza uderzyć.

Nie uderzył jednak. Rabin twierdzi, że “atak powinien być udokumentowany. Na miejscu zdarzenia jest kilka kamer”. Zdecydował się zgłosić sprawę na policję w berlińskiej dzielnicy Wilmersdorf. Musiał czekać, bo personel był zajęty. Około godziny później zajęto się sprawą o “napaść i znieważenie”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Sklep Kaufland

Sklep Kaufland / Fot. YouTube

  • Na stronie Klubu Jagiellońskiego pojawił się kolejny artykuł na temat oznaczeń produktów.
  • Autor zwraca uwagę, że biało-czerwona flaga na opakowaniu produktu nie zawsze odzwierciedla narodowość kapitału i producenta.
  • Kupując go, możemy tak naprawdę wspierać obce firmy.
  • Zobacz też: Znamy wstępną lokalizację polskiej elektrowni atomowej

Pewien internauta opowiadał kiedyś, jak w zakładzie pracy w azjatyckim kraju zauważył, że obcokrajowcy noszą odzież patriotyczną z symbolami Polski. Zdziwił się wielce, zapytał więc o to. Okazało się, że niedaleko produkowano takie ubrania.

Jak pisze Mateusz Perowicz na stronie Klubu Jagiellońskiego:

Oznaczenia „Produkt Polski” może używać każda firma, nawet zagraniczna. To wprowadza w błąd konsumentów chcących kupować polskie produkty.

Perowicz zwraca uwagę, że biało-czerwona flaga na opakowaniu produktu nie zawsze odzwierciedla narodowość kapitału i producenta. Kupując go, możemy tak naprawdę wspierać obce firmy.

Made in Poland

Istnieją różne inicjatywy mające na celu propagowanie tzw. patriotyzmu konsumenckiego. Niedawno pisaliśmy o tym z okazji “Dnia polskiej żywności“. Przedsięwzięcia tego typu promują rodzime artykuły spożywcze i ich wytwórców.

Chęć kupowania rzeczy wyprodukowanych w ojczyźnie jest duża wśród Polaków, co pokazują sondaże.

Badania przeprowadzono na zlecenie firmy Barbora i według przedstawionych wyników aż 83% Polaków zwraca uwagę, czy wybierane przez nich artykuły spożywcze są polskie.

Perowicz pisze, że częstość występowania polskich flag na produktach jest odpowiedzią ze strony firm na zapotrzebowanie konsumentów. Aczkolwiek takie flagi mogą być po prostu chwytem marketingowym. Osoba niezaznajomiona z tematem może odnieść mylne wrażenie, iż promująca reprezentację Polski w piłce nożnej sieć sklepów Biedronka jest rodzimą, a nie portugalską, firmą, jak jest w rzeczywistości.

“Biało-czerwone oszustwo”

Autor artykułu powołał się na dane z aplikacji Pola i podzielił produkty z polskimi flagami na trzy kategorie. Pierwszą nazwał “kupczeniem barw narodowych”.

Chodzi tutaj o sytuacje, gdy producent stosuje zupełnie niezrozumiałe oznaczenia i pozoruje znacznie większy związek swoich produktów z Polską, niż jest [to] w rzeczywistości.

Drugą kategorię określił mianem “Polishwashing”. Chodzi o zaznaczenie na produkcie konkretnego związku z Polską. Przykładem może być napis “Wyprodukowano w Polsce. Z polskiego mleka” na opakowaniu twarogu francuskiej firmy Président.

W końcu trzecia i ostatnia kategoria to “biało-czerwony miszmasz”. Perowicz ma na myśli produkty polskich producentów, na których podkreślone jest ich pochodzenie, ale brak jednolitego oznaczenia.

Polski producent musztardy nakleja na etykiecie biało-czerwony prostokąt, a jego zagraniczna konkurencja biało-czerwone serduszko. W efekcie dla konsumenta nie ma zauważalnej różnicy między rodzinną polską firmą a zagranicznym koncernem, który przez 20 lat działalności w Polsce nie zapłacił ani złotówki podatku.

Autor podał też przykład napisu “Produkt Polski” na torebce cukru z Lidla. Okazuje się, że jest to zgodne z prawem stanowionym.

Administracja publiczna nie jest w stanie odpowiedzieć na ten problem zgodnie z oczekiwaniami Polaków, ponieważ według prawa Unii Europejskiej nie możemy wartościować firm ze względu na pochodzenie kapitału. Wszelkie tego typu inicjatywy w innych krajach UE zostały zablokowane przez Komisję Europejską.

Gdyby na opakowaniu każdego produktu widniała flaga jego producenta, bardzo możliwe, iż odnotowano by w Polsce spadek popytu na produkty niemieckich firm. To z kolei nie byłoby raczej na rękę Unii Europejskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Klub Jagielloński, Twitter

Flaga LGBT

Flaga LGBT / Fot. Pxhere

“Wszystkie ssaki mają dwie płcie”

Naukowiec została zapytana m.in. o słowa Svena Lehmanna, „komisarza ds. queer” niemieckiego rządu federalnego, który niedawno miał stwierdzić, że „nienaukowe” jest potwierdzanie, że istnieją tylko dwie płcie.

To jest nienaukowe! Być może Herr Lehmann przegapił podstawowy kurs biologii – odpowiedziała Christiane Nüsslein-Volhard.

Biolog, w rozmowie z magazynem feministycznym EMMA wyjaśniła podstawowe prawidła naukowe.

Wszystkie ssaki mają dwie płcie, a człowiek jest ssakiem – przypomniała.

Niemiecka naukowiec, która w 1995 roku otrzymała nagrodę Nobla za badania nad wczesnym rozwojem embrionalnym, w dalszej części swojej wypowiedzi rozwinęła myśl.

Jest jedna płeć, która produkuje jaja, ma dwa chromosomy X. To się nazywa samica. I jest druga, która produkuje plemniki, ma chromosom X i Y. To się nazywa samiec – podkreśliła.

“To nonsens”

Nüsslein-Volhard nie pozostawiła suchej nitki na tezie, że człowiek może zmienić swoją płeć.

To nonsens! To myślenie życzeniowe. Są ludzie, którzy chcą zmienić swoją płeć, ale nie mogą tego zrobić (…) Ludzie zachowują swoją płeć przez całe życie – powiedziała.

Zwróciła także uwagę na niebezpieczeństwo, jakie się wiąże z terapią hormonalną.

Ciało nie może sobie z tym dobrze poradzić na dłuższą metę. Każdy hormon, który bierzesz, ma skutki uboczne. Przyjmowanie hormonów jest z natury niebezpieczne – wskazała.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

marsz.info

Anna Maria Siarkowska

Anna Maria Siarkowska / Fot. Rafał Zambrzycki / flickr.com CC BY 2.0

Zobacz także: Węgry: Kobiety chcące zamordować swoje dzieci nienarodzone będą musiały posłuchać bicia ich serc

O sprawie głosowania nad kontrowersyjną rezolucją szerzej pisaliśmy tutaj i tutaj. Mimo że od sprawy minęło już trochę czasu, to nadal wywołuje ona oburzenie grupy parlamentarzystów.

W tej rezolucji zawarto zapisy, które promują aborcję, które promują wczesną aborcję jako prawa człowieka. To jest absolutnie niedopuszczalne – podkreśliła poseł Siarkowska podczas wypowiedzi z mównicy sejmowej.

Poseł Siarkowska domagała się od ministra spraw zagranicznych konkretnych informacji na ten temat.

Jak przebiegał proces negocjacji, kto odpowiadał za to, że Polska była współinicjatorem tej rezolucji i dlaczego mimo sprzeciwu posłów wstrzymaliśmy się od głosowania – pytała się parlamentarzystka.

Rządzący zbyli swoją poseł (zasiadającą w końcu w klubie PiS, należącą do koalicyjnej Solidarnej Polski) milczeniem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W dzisiejszych czasach, kiedy większość rozgrywek kasynowych została przeniesiona do sieci, znalazły się osoby, które nadal próbują oszukiwać. We współczesnych kasynach online, takich jak Ice Casino, gdzie tradycyjne automaty zostały zastąpione generatorem liczb losowych i wirtualnymi bębnami, również pojawiają się przypadki oszustwa.

Triki do oszukiwania

Popularną grą w wielu kasynach online jest obecnie poker. Można w niego grać na wielu urządzeniach o każdej porze i z osobami z różnych zakątków świata. Dla najodważniejszych istnieje dzisiaj nawet poker na żywo z prawdziwym komputerem. Otóż popularność pokera online przyciągnęła również oszustów, którzy starają się manipulować generatorem liczb losowych (RNG) na swoją korzyść, wykorzystując pewne strategii.

Od czasu do czasu Hollywood wypuszcza filmy o hazardzie, gdzie bardzo często głównym bohaterem jest osoba, która wykorzystuje triki, aby wygrać pieniądze w kasynie. Do najpopularniejszych trików oszustów, często też spotykanych w scenach kasynowych należą:

  • przeszłe księgowanie — zamiana małych żetonów na większe po wygranej;
  • hand mucking — dokładanie kart I następnie zamiana w nieoczekiwanym momencie;
  • marked decks — wprowadzenie do gry oznaczonej talii, która umożliwia oszustwa.

W wielu przypadkach Hollywood opisuje, jak oszuści wygrywają miliony w Las Vegas za pomocą pewnych schematów. Co roku setki ludzi zostają przyłapani na kradzieży milionów z kasyn. Poniżej przyjrzymy się kilku filmom, w którym ludzie starają się oszukać kasyno.

Casino Royale (2006)

Casino Royale to kolejny film o Jamesie Bondzie, który jest oceniany jako jeden z najlepszych filmów o agencie 007. Po raz pierwszy rolę Bonda odgrywa Daniel Craig. Casino Royale zleca Bondowi zadanie schwytania znanego finansisty terrorystów Le Chiffre. Najlepszym sposobem na zrobienie tego jest doprowadzenie go do bankructwa poprzez grę w pokera w kasynie Royale w Czarnogórze.

W filmie James Bond wkracza w turniej Texas Hold’em w nadziei, że porażka z Le Chiffre zmusi go do ubiegania się o azyl na terytorium Anglii. Bond wykorzystuje swoje mistrzowskie umiejętności w pokera. Film pokazuje nam na konkretnych przykładach, jak wiele można wywnioskować podczas gry, na podstawie ruchów innych graczy.

21 (2008)

Film 21 zdobył miano jednego z najlepszych filmów o blackjacku. Opiera się on na prawdziwej historii lat 70. XX wieku. Oszustwo hazardowe danego filmu polega na liczeniu kart podczas grania w blackjacka w celu zgarnięcia wysokich wygranych.

Cały plan wykonania machinacji hazardowych został zaplanowany i wykonany przez zespół genialnych matematyków z MITu (Massachusetts Institute of Technology). Profesor Kevin Spacey zwerbował młodych studentów, którzy poprzez zaawansowaną technologię i komunikację za pomocą kodów i sygnałów, liczą cyfry w blackjacku i przy tym starają się uniknąć go systemu kontroli kasyna w Las Vegas. Podobnie jak zawodowcy oszukują kasyno za pomocą sztuczek z liczeniem kart, a ich matematyczne zdolności pomagają im z łatwością zapamiętywać kombinacje kart i podejmować decyzje, które prowadzą do ich zwycięstwa.

Kasyno (1995)

Kasyno w reżyserii Martina Scorsese opowiada historię słynnych gangsterów, który dokonali zadziwiających oszustw w kasynach Las Vegas. Jest to film pełen akcji, z Robertem de Niro w roli głównej, w którym mamy wszystko: porwanie, miłość, rozwody, kradzieże, zabójstwa i zawieszenie licencji.

Film Kasyno skupia się bardziej na krwawych działaniach mafii, która obsługuje kasynie, niż na samych grach w pokera i automatach w kasynie. Sam „Ace” Rothstein (Robert de Niro) zostaje zatrudniony przez mafię do pomocy w prowadzeniu kasyna Tangiers. Jest on zręcznym kieszonkowym złodziejem, który dzięki swoim zdolnościom i oszukiwaniu graczy w kasynie szybko podwaja zyski.

W filmie oczywiście pojawia się piękna tancerka, w której zakochuje się Sam. Podczas gry on koncentruje się na swoich problemach małżeńskich, inni okradają kasyno. Cała saga kończy się niezliczonymi morderstwami, aresztowaniami i utratą pracy przez Sama.

Ocean’s Eleven (2001)

Ocean’s Eleven, prawdopodobnie najpopularniejszy film o kasynie, to remake filmu z 1960 roku znowu o kradzieży 160 milionów dolarów z kilku kasyn w Las Vegas. Gwiazdorska obsada George Clooney, Brad Pitt i Matt Damon sprawiły, że film nie mógł być niczym innym tylko wielkim sukcesem.

Danny Ocean, po wyjściu z więzienia planuje obrabowanie trzech kasyn — The Bellagio, MGM Grand i Mirage. W tym celu organizuje grupę fachowców, którzy mają mu w tym pomóc. Napaść na trzy kasyna jednocześnie to doskonałe przestępstwo, które niemniej jednak wymaga dużo planowania i jest niezwykle ryzykowne. Załoga musi stawić czoła niezliczonym wyzwaniom, aby w końcu ukraść pieniądze z Bellagio. W filmie można zobaczyć wiele scen akcji, przemocy i dużą ilość pieniędzy.

Za Granicą Realności (2018)

Akcja danego filmu rozgrywa się we współczesnej Moskwie. Utalentowany hazardzista postanawia zgromadzić grupę ludzi o nadprzyrodzonych umiejętnościach, aby wygrać wielkie pieniądze w kasynie. Członkowie grupy postanawiają wykorzystać swoje moce w kasynie.

Posiadające przez nich moce to superinteligencja i telekineza. Są oni w stanie siły umysłu, aby skierować kulkę ruletki na zwycięski numer lub zaszyfrować urządzenia elektroniczne. Wydaje się, że wygrana dla nich to pikuś. Niestety ich plan nie wypalił i teraz główny bohater samodzielnie musi starać się uwolnić swoich przyjaciół o dziewczynę. Cała ta historia może się wydawać za bardzo fantastyczną dla historii o kasynowych oszustwach, niemniej jednak została ona świetnie zekranizowana i jest bardzo porywająca.

Rzeźba nosząca tytuł „Wilgotna Pani”.

Rzeźba nosząca tytuł „Wilgotna Pani”. / Fot. Jan Bodakowski

Kolejne bluźnierstwo

Najnowszym tego przykładem jest rzeźba (nosząca tytuł „Wilgotna Pani”) przestawiająca wargi sromowe (przez media nazywane waginą, czyli pochwą) upozowane na Matkę Boską. Rzeźbę te można obejrzeć w finansowanym przez władze Warszawy z PO i przez ministerstwo kultury PiS Teatrze Dramatycznym (mieszczącym się w Pałacu Kultury i Nauki).

Złośliwie i z premedytacją raniąca uczucia religijne katolików rzeźba (autorstwa Iwony Demko) została ustawiona 31 sierpnia w celu inauguracji pięcioletniej kadencji nowej dyrektor teatru Moniki Strzępki, której celem jest transformacja Teatru Dramatycznego „w feministyczną instytucję kultury”. Przeciwko tej inicjatywie podpisy pod protestem zbiera Instytut Ordo Iuris – celem protestu jest zaprzestanie finansowania Teatru Dramatycznego przez samorząd warszawski i ministerstwo kultury.

Zobacz także: Węgry: Kobiety chcące zamordować swoje dzieci nienarodzone będą musiały posłuchać bicia ich serc

Tekst listu protestacyjnego, który można podpisać pod tym linkiem.

„Szanowny Panie Ministrze, Szanowny Panie Prezydencie,

Wszyscy wiemy, jak ważne miejsce w naszej cywilizacji zajmuje kultura wysoka, która jest nośnikiem klasycznych wartości, takich jak prawda, dobro i piękno. Niestety stołeczny Teatr Dramatyczny, z którym współpracowało w przeszłości wielu wybitnych artystów, takich jak Gustaw Holoubek czy Konrad Swinarski, stał się w ostatnich dniach miejscem oburzającej wulgaryzacji kultury.

Nowa dyrektor placówki – Monika Strzępka, inaugurując swoją pięcioletnią kadencję, w akcie demonstracji swojego radykalnego feminizmu umieściła we foyer teatru rzeźbę „złotej waginy”, która została tam wniesiona przez nową dyrekcję i artystki tej instytucji w specjalnym orszaku. W opinii dyrektor Teatru Dramatycznego eksponowanie monumentalnej rzeźby przedstawiającej żeński organ płciowy ma być „wyrazem uznania dla kobiecości”. W rzeczywistości jest to jednak poniżające dla kobiet redukowanie kobiecości do jednej, seksualnej sfery życia ludzkiego.

W podobny sposób postrzeganie kobiet zniekształca przemysł pornograficzny. Ignorując ogromne bogactwo ról społecznych, jakie może pełnić kobieta, pornografia redukuje kobiecość do czysto biologicznego aspektu, który sprowadza się do zaspokajania potrzeb seksualnych.

Uważamy, że promowanie w przestrzeni publicznej takiego postrzegania kobiecości jest więcej niż szkodliwe, a czynienie tego za publiczne pieniądze, otrzymywane w ramach dotacji przeznaczanych na rozwój sztuki, jest niedopuszczalne.

Nasz sprzeciw jest tym większy, że do Teatru Dramatycznego uczęszcza również młodzież i dzieci. Niestety zamiast móc w spokoju budować swoją tożsamość w oparciu o kontakt z wybitnymi dziełami wystawianymi na scenie, młodsi widzowie zostają narażeni na demoralizację.

Z ogromnym niepokojem przyjęliśmy również wypowiedź Pani Moniki Strzępki, z której wynika, iż planuje ona przeobrazić Teatr Dramatyczny w „feministyczną instytucję kultury”.

Dlatego też zdecydowanie protestujemy przeciw przeznaczaniu publicznych środków na tego rodzaju godne ubolewania ekscesy. Jednocześnie wzywamy Sz. P. Pana Ministra oraz Sz. P. Prezydenta M.St. Warszawy do wstrzymania finansowania Teatru Dramatycznego ze środków publicznych do czasu usunięcia obscenicznej rzeźby oraz wyjaśnień związanych z wydarzeniem inaugurującym pracę nowej dyrektor”.

Pieniądze marnowane na sztukę nowoczesną powinny pozostawać w kieszeni podatników. Jeżeli ktoś ma ochotę wspierać taką sztukę, to niech to robi za własne pieniądze. Podatki zbierane przez władze państwowe i samorządowe powinny być przeznaczane tylko na cele społeczne, których jednostki same nie są w stanie zrealizować (wodociągi, kanalizację i drogi), a nie na szerzenie nienawiści do jakieś grupy społecznej np. katolików czy Polaków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Osoba nienarodzona

Osoba nienarodzona / Fot. Lifebeat Center

  • Obowiązek ten wynika z zarządzenia ministra spraw wewnętrznych Sándora Pintera.
  • Pomysł uwarunkowania dzieciobójstwa prenatalnego od wcześniejszego posłuchania bicia serca dziecka wyszedł od opozycyjnej partii Ruch Naszej Ojczyzny (węg. Mi Hazánk Mozgalom).
  • Obecnie na Węgrzech można legalnie zamordować osobę nienarodzoną do 12 tygodnia jej życia prenatalnego.
  • Zobacz też: Chiny odkryły nowy minerał na księżycu. Ma potencjał jako źródło energii termojądrowej

Każda kobieta na Węgrzech, która złoży wniosek o zabicie swojego dziecka nienarodzonego, będzie musiała przedstawić zaświadczenie od lekarza specjalisty, że “jednoznacznie znała czynniki wskazujące na istniejące funkcje życiowe zarodka”.

W praktyce oznacza to, że chcąc legalnej egzekucji bezbronnego człowieka, jego matka będzie zmuszona posłuchać bicia serca swojej przyszłej (bądź niedoszłej) ofiary.

Obowiązek ten wynika z zarządzenia ministra spraw wewnętrznych Sándora Pintera. Pomysł uwarunkowania dzieciobójstwa od wcześniejszego posłuchania bicia serca dziecka wyszedł od opozycyjnej partii Ruch Naszej Ojczyzny (węg. Mi Hazánk Mozgalom), która po raz pierwszy weszła do parlamentu w kwietniu ubiegłego roku.

“Ludobójstwo na żądanie”

Obecnie na Węgrzech można legalnie zamordować osobę nienarodzoną do 12 tygodnia jej życia prenatalnego. Warto zwrócić uwagę, że w tym kraju od lat trwa rząd premiera Viktora Orbána, uważany powszechnie za prawicowy, a przez swoich lewicowych krytyków nawet za skrajnie prawicowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24.cz

Niemieckie krematoria nie mają gazu

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Federalny Związek Niemieckich Przedsiębiorców Pogrzebowych alarmuje o niedoborach gazu w krematoriach.
  • Jak wyjaśnił sekretarz organizacji Stephan Neuser, zakłady pogrzebowe muszą dokonywać oszczędności.
  • Większość zakładów zmuszona jest do korzystania z jednego pieca, wprowadzając do tego system pięciu zmian.
  • Zobacz także: Znamy wstępną lokalizację polskiej elektrowni atomowej

W Niemczech aż 75 proc. osób zmarłych jest poddawanych kremacji. 1996 r. była to jedna trzecia zmarłych. Stąd oszczędności uzyskane poprzez oszczędzanie gazu będą widoczne. Sekretarz generalny Federalnego Związku Niemieckich Przedsiębiorców Pogrzebowych Stephan Neuser alarmuje o problemach.

Przede wszystkim dzięki pracy wielozmianowej, jak i przez obniżenie temperatury można zmniejszyć jego zużycie

– wyjaśnił Stephan Neuser.

Choć nie wszystkie ze 162 krematoriów w Niemczech mają takie możliwości, to Neuser wskazuje, że w ten sposób uda się zaoszczędzić dużo paliwa.

Jeden piec na pięć zmian

Propozycje regulujące oszczędzanie zostały przedstawione przez Federalną Grupę Roboczą, która zrzesza przedstawicieli krematoriów miejskich i prywatnych.

Piec może pracować na kilka zmian i praktycznie nie potrzeba do tego gazu

– wytłumaczył przedsiębiorca.

Wiele zakładów już uzyskało wyjątkowe zezwolenia na zmniejszenie temperatury spalania o 100 stopni. Federalne rozporządzenie ws. kontroli emisji wymaga co prawda ws. kremacji minimalnej temperatury 850 stopni.

Jednak w wyjątkowych przypadkach nie sprzeciwia się redukcji do 750 stopni. W zależności od rodzaju pieca oszczędza się wtedy od 20 do 40 proc. gazu

– przekonywał w wywiadzie dla Deutsche Welle Stephan Neuser.

Czytaj więcej: Jaki: “Tchórzostwo ma twarz Niemiec” [+WIDEO]

Wzrosną koszty pogrzebu?

Jednocześnie Stephan Neuser ocenia, że nie wpłynie to znacząco na ogólne koszty pogrzebu. Koszty kremacji to obecnie 300-600 euro, czyli ok. 10 proc. całkowitego kosztu pochówku w urnie.

Prawie wszystkie krematoria w Niemczech mają piece zasilane gazem. Zakłady z piecami elektrycznymi to wyjątki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, dw.com

Premier Szwecji podaje się do dymisji

Premier Szwecji Magdalena Andersson / Fot. PAP/EPA/Jessica Gow. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Szwecji Magdalena Andersson, zapowiedziała, że w czwartek poda się do dymisji.
  • Ma to związek z przegraną lewicowego bloku w wyborach parlamentarnych.
  • Jednocześnie wyraziła ona gotowość do ewentualnej współpracy, aby utworzyć koalicję rządzącą jedną z prawicowych partii.
  • Głównym kandydatem na premiera jest prezes Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Ulf Kristersson.
  • Zobacz także: Biznes i zarządzanie. Nowy przedmiot w szkołach

W czwartek złożę dymisję na ręce przewodniczącego parlamentu

– oświadczyła premier Szwecji.

Podczas specjalnej konferencji prasowej, gdzie skomentowała podane wyniki wyborów parlamentarnych z 99 proc. komisji, Andersson dodał także, że do czasu powołania nowego rządu pozostanie na stanowisku. Zapowiedziała również, że stanie na czele socjaldemokratycznej opozycji w szwedzkim parlamencie.

Czytaj więcej: Rosjanie mają problem. Kupują broń i sprzęt z zagranicy

Andersson gotowa do ewentualnej współpracy z partią prawicową

W przypadku, gdy kandydatowi na premiera Ulfowi Kristerssonowi z liberalno-konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej nie uda się sformować rządu, odchodząca premier wyraziła chęć współpracy. W tym celu gotowa jest zawrzeć sojusz koalicyjny dla utworzenia większości.

Po przeliczeniu 99 proc. głosów tworząca blok prawicowy liberalno-konserwatywna Umiarkowana Partia Koalicyjna zdobyła (19,1 proc.), przeciwni imigrantom Szwedzcy Demokraci uzyskali (20,6 proc.), Chrześcijańscy Demokraci (5,3 proc.), a Liberałowie (4,6 proc.).

Andersson wyraziła niezadowolenie z powodu znakomitego wyniku Szwedzkich Demokratów, która to partia stała się drugą siłą w parlamencie i będzie mieć wpływ na nowy rząd.

Wielu obawia się, że będzie celem ataków. Podzielam ten pogląd 

– stwierdziła Magdalena Andersson.

Partia Robotnicza – Socjaldemokraci straciła władzę po niedzielnych wyborach, mimo zdobycia 30,4 proc głosów, co oznacza wzrost o ponad 2 proc. w stosunku do poprzednich wyborów cztery lata temu. Inne współpracujące z socjaldemokratami ugrupowania wypadły jednak poniżej prognoz. Partia Centrum uzyskała (6,7 proc.), Partia Lewicy (6,7 proc.), a Partia Ochrony Środowiska – Zieloni (5,1 proc.).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl