Materiały prasowe Konfederacji

Trwa wdrażanie Pakietu Fit for 55 na który zgodził się premier Morawiecki. Przypomnijmy, że to radykalizacja unijnej polityki klimatyczno-energetycznej uzgodnionej jeszcze przez rząd Donalda Tuska. To co szkodliwego uzgodnił rząd Donalda Tuska – redukcję do 45% – premier Morawiecki w 2020 roku zgodził się na radykalizację o kolejne 10 punktów procentowych. Aż do 55%! I w tej chwili trwa wdrażanie przepisów, które mają nam zabrać szanse na posiadanie samochodu, na płacenie niskich rachunków za prąd, za ciepło, na rozwój przemysłowy. To wszystko jest nam zabierane w konkretnych przepisach szczegółowych, których prawie nikt nie zna.

– Jako jedyni te przepisy naświetlamy. Zwracamy uwagę na to, że w sposób tajny rząd “wynegocjował”, wziął na Polaków zobowiązanie, że wprowadzi dodatkowe nowe podatki za posiadanie aut. Każdy kto posiada auto będzie jeszcze dodatkowo musiał płacić karny podatek tylko za fakt, że to auto ma… silnik. Nie, to nie żart! Jeżeli ktoś miałby wątpliwości zachęcamy do zajrzenia do załącznika do tzw. Krajowego Planu Odbudowy w którym są tzw. kamienie milowe. Czyli zobowiązania, które Morawiecki wziął na Polaków. Tzw. kamień E3G to wprowadzenie już od przyszłego roku nowej opłaty rejestracyjnej za sam fakt posiadania auta z silnikiem na normalne paliwo. Ten podatek ma być płacony rocznie. I on ma po prostu karać Polaków za to, że ośmielili się posiadać zwykłe auto. Zniechęcać ich do tego.
Drugie zobowiązanie, które Morawiecki i rząd PiS-u stworzyli, to kamień E4G, który oznacza, że już za 3 lata ma być wprowadzona nie jednorazowa opłata rejestracyjna, ale coroczny, karny podatek za posiadanie auta. Rząd nigdy nie wytłumaczył dlaczego wziął to zobowiązanie na Polaków. I nigdy nie wytłumaczył w jakiej wysokości będą te podatki.

Krzysztof Bosak na portalu X: Nie ma w Polsce systemu kontroli jakości, który powodowałby wzrost jakości obsługi pacjenta. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu. Jeżeli minister zdrowia i jego nominowany szef NFZ są jedynym i głównym zamawiającym usługi zdrowotne w całym kraju z pieniędzy publicznych, to nie mają interesu, aby ktoś kontrolował jakość tego, co dostarczają.

Rząd będzie dopiero w stanie odgrywać funkcję kontrolną, kiedy zamawiających będzie wielu. I kiedy oni nie będą bezpośrednio nominatami rządu, a więc gdy będziemy mieli system zdecentralizowanych funduszy ubezpieczeniowych.

Wówczas rząd będzie mógł zacząć w imieniu wyborców dbać o jakość i stawiać wymagania. Będzie mógł powiedzieć – prowadzisz fundusz ubezpieczeń zdrowotnych, to masz dostarczać usługi zdrowotne w dobrej jakości i w dobrym terminie, bo to będzie kontrolowane i ocenione!

Obecnie jedyny efektywny społeczny element kontroli jakości jest taki, gdy ktoś w tragicznych okolicznościach umrze i sprawą zajmie się prokuratura! I dopiero wtedy dowiadujemy się, że gdzieś od lat trwały różnego rodzaju nieprawidłowości.

To co mamy w tej chwili i serce tego systemu, czyli wycena świadczeń, to jest czysty socjalizm. Nie da się mówić o żadnej racjonalnej wycenie, jeżeli nie działa jakikolwiek element konkurencji. Metodę administracyjnej wyceny kosztów stosowano w PRL. Gospodarka PRL właśnie dlatego zbankrutowała, że ta metoda nie może działać.

Ten system musi zostać urynkowiony! Nasza propozycja to propozycja stworzenia systemu publicznego, w którym ludzie są ubezpieczeni na bazie pieniędzy, które są obecnie do tego systemu odprowadzane i które tam pozostaną. Jak ktoś będzie chciał zostać w NFZ, to będzie mógł tam zostać! Nasza propozycja jest bardzo odpowiedzialna i zakłada zmianę ewolucyjną, a nie rewolucyjną.

Zdjęcie: Materiały prasowe Konfederacji
Na zdjęciu: Dariusz Wasilewski i Krzysztof Bosak podczas konferencji prasowej w Sejmie nt. systemu ochrony zdrowia.

Molo w Sopocie

Fot. Diego Delso. CC BY-SA 3.0 / Molo w Sopocie

Dziennikarze portalu dorzeczy.pl ustalili, że ekskluzywne przybrzeżne tereny w Sopocie nie posiadają takich atrakcji, jakie miastu obiecała dzierżawiąca nieruchomość firma. 3 hektary miały imponować turystom nowoczesnymi warunkami dla amatorów sportów wodnych. Co z tego wyszło? To, co zwykle – na obietnicach się skończyło.

Sopotem od lat rządzi związany z opozycją prezydent Jacek Karnowski. Długowłosy samorządowiec dał się poznać jako polityk, któremu zależy na pełnej transparentności umów. No i braku dziadostwa, powszechnego przecież w polityce ogólnokrajowej. W grudniu 2022 roku Karnowski z niechęcią wypowiadał się o fuzji Orlenu z Lotosem. Wówczas to w rozmowie z portalem Gazeta.pl występował w roli tego, który dysponuje mandatem pouczania bogatszych o doświadczenia kolegów po fachu.

„Nie ma tajnych umów, wszystkie umowy muszą być jawne” – twierdził z przekonaniem.

A czy pan prezydent oraz jego podkomendni postępują w myśl tej zasady? Tutaj pojawiły się znaczące wątpliwości, które opisał portal dorzeczy.pl w swoim najnowszym artykule.

Miasto Sopot udziela Kojarowi kredytu zaufania

W 2015 roku miasto ogłosiło publiczny przetarg na sumienne zagospodarowanie gruntu położonego przy ul. Bitwy pod Płowcami 73-79. Lokalizacja liczy sobie ponad 3 hektary. Dzisiaj znajduje się tam ośrodek oraz kemping „Park 45”. Teren w dzierżawę na, bagatela, kilkadziesiąt lat wzięła firma  Kojar Jan Jaroszewicz Józef Kowal spółka cywilna. Jak zauważają dziennikarze dorzeczy.pl, spółka w momencie wygrania przetargu nie mogła pochwalić się większymi osiągnięciami na jakiejkolwiek płaszczyźnie. W końcu powstała niedługo przed ogłoszeniem przetargu. Wypadałoby więc zauważyć, że miasto udzieliło firmie Kojar niemałego kredytu zaufania. Ale które władze odmówiłyby spółce, która z miejsca przedstawia super atrakcyjny plan na zagospodarowanie 3 hektarów? Chodzi naturalnie o dobro turystów i mieszkańców.

„Miała powstać ku temu specjalna infrastruktura – firma Kojar przedstawiła atrakcyjny i najkorzystniejszy (zdaniem miasta) kompleksowy plan zagospodarowania terenu (obejmujący m.in. (1) remont starych budynków, (2) budowę nowych domków i budynków użyteczności ogólnej). W oparciu o tenże plan Spółka zaproponowała miesięczny czynsz w wysokości sześciu tysięcy złotych netto. Wydawać by się mogło, że wszystko jest w porządku, a teren miał być bezpieczną przystanią dla fanów żeglarstwa, windsurfingu i kitesurfingu oraz ciekawym miejscem do spędzenia wolnego czasu na świeżym powietrzu. Na jaw jednak wyszło, że coś nie gra”

– czytamy w artykule dorzeczy.pl.

Kojar Jan Jaroszewicz Józef Kowal spółka cywilna obiecała wykonać minimum 50 stanowisk dla kamperów z przyłączem energii elektrycznej, postawić wypożyczalnię sprzętu do sportów wodnych oraz obiekt przygotowany do ewentualnych napraw i wreszcie – wznieść budynek, który byłby perłą w koronie całej inwestycji. Miał on posiadać basen, tarasy, bar oraz centrum zabaw dla dzieci.  Kojar w przedstawionym projekcie obiecał ośrodek, który mógłby na poważnie konkurować z podobnymi w Europie Zachodniej. Miało być po europejsku, z klasą, a także z myślą o niepełnosprawnych, tak, by nikogo nie wykluczać.

Były wyraźne przesłanki do rozwiązania umowy? Zamiast Wersalu późny PRL

Śledztwo dziennikarskie portalu dorzeczy.pl miało wykazać, że Kojar dosyć swobodnie interpretował swoje ambitne założenia. Spółka miała nie wykonać prac tak, jak przewidywał zaproponowany przez nią projekt.

„Prace, do których wykonania zobowiązał się Kojar albo w ogóle nie zostały wykonane, albo zostały wykonane niezgodnie z tym, co obiecywały dostarczone miastu oferta i wizualizacje. Ujmując rzecz kolokwialnie, miał być mercedes, a jest mały fiat”

– przytacza słowa informatora dorzeczy.pl.

A więc miał być nowoczesny basen i bar, a skończyło się na dzierżawie tak wielkiej powierzchni za marne 6 tysięcy złotych miesięcznie?

„W okolicy działki znajdują się luksusowe trójmiejskie osiedla mieszkaniowe oraz nowopowstałe ośrodki wypoczynkowe: Sopot Marriott Resort & Spa i Hotel Radisson. Więcej kosztuje wynajęcie dużego mieszkania w mieście, nie wspominając już nawet o cenach w okresie letnim”

– zauważają dziennikarze.

Teren zagospodarowywany jest, lecz stan faktyczny nieoczekiwanie rozjechał się z zaprezentowaną wizją. Dziennikarze dorzeczy.pl zapoznali się ze szczegółowym projektem koncepcyjnym. Opisy tego, co i jak miało wyglądać, są nad wyraz dokładne. Więc jak to możliwe, że umowa, choć bardzo restrykcyjna, wciąż nie została rozwiązana? Przecież Kojar zobligował się do tego, by wszystko wyglądało tak jak na obrazku. Od wygrania przetargu minęło 8 lat. Przesłanki do rozwiązania umowy mają być widoczne jak na dłoni.

„Poświadczono realizację basenu i baru, których nie ma. Baru nigdy nie było, basen był, ale inny niż w ofercie. Zamiast nowoczesnego, wbudowanego w ziemię basenu z drewnianym tarasem, co było pokazane w ofercie, postawiono mały stelaż z marketu. Teraz nawet i tego basenu nie ma, mamy jednak zabezpieczoną dokumentację dla organów”

– brzmią zarzuty.

Chodzi tutaj o budynek B2. To właśnie ten gmach miał mieścić w sobie wspomniany basen sezonowy z tarasem, bar, plac zabaw dla dzieci i obsługę plaży.

„Nigdy nie powstał. W jego miejsce, zgodnie z publicznie dostępnymi informacjami pozyskanymi z portalu YouTube.com, ustawiony został mały, tymczasowy basenik, na próżno natomiast w ogóle szukać baru i rozległych eleganckich tarasów”

– czytamy w artykule.

„Choć umowa jest niekorzystna i pojawiają się przesłanki, iż doszło do działań na szkodę miasta, to Prezydent nie tylko nie rozwiązuje umowy z dzierżawcą, ale też zachowuje chłodny dystans wobec dziennikarzy pochylających się nad sprawą. Pomimo niewykonania umowy przez dzierżawcę Miasto Sopot nadal analizuje sprawę i nie kwapi się do rozwiązania niekorzystnej umowy”

– wskazuje portal dorzeczy.pl.

Miasto przymyka oko?

Wszystko powyżej przypomina trochę scenariusz rodem z komedii Stanisława Barei. Dziennikarze dostrzegłszy zaistniały absurd, skontaktowali się z miejskimi organami, m.in.: Biurem Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Sopotu oraz Sekretarzem Miasta Sopotu Wojciechem Zemłą.

Ten ostatni w odpowiedzi na pytania w trybie prasowym przekonuje, że „wszystkie budynki, jakie miały powstać na terenie kempingu zostały wybudowane”. Jak pada w odpowiedzi, miasto „nie znajduje podstaw” do wypowiedzenia umowy dzierżawy. Pracownicy prezydenta Karnowskiego odbijają również piłeczkę, jeśli chodzi o wysokość czynszu, który miesięcznie opłaca Kojar Jan Jaroszewicz Józef Kowal spółka cywilna. Dziennikarze twierdzą, że tak atrakcyjne tereny powinny jednak mieć swoją cenę, zwłaszcza gdy w ciągu 8 lat zaszły przesłanki do wypowiedzenia umowy.

„Jak to możliwe, że w Sopocie więcej trzeba zapłacić za wynajem mieszkania niż ogromnej działki z budynkami i infrastrukturą? Jak to ma się do rachunku ekonomicznego Miasta Sopot?”

– pytają redaktorzy serwisu.

Podsumowując, ze strony miasta nie ma jakiejkolwiek refleksji ani też woli współpracy. Można odnieść wrażenie, że postawione pytania w trybie prasowym mącą spokój urzędników i samego prezydenta Karnowskiego. Sprawa jest na tyle kontrowersyjna, że bada ją Regionalna Izba Obrachunkowa. Doprowadziła do tego skarga sygnalisty, która trafiła na biurko Jacka Karnowskiego. Miasto poprosiło o materiały dowodzące tego, że zamiast Wersalu przy ul. Bitwy pod Płowcami 73-79 jest późny PRL. I je otrzymało. A nuż, widelec, doszło do jakichś nadużyć? Niestety, urzędnicy nie chcą za bardzo brać pod uwagę takiej opcji. Czerwona lampka zapala się i migocze coraz intensywniej, gdyż prezydent Jacek Karnowski nadal nie zajął konkretnego stanowiska.

Źródło: dorzeczy.pl

Jak napisał Sławomir Mentzen: W ostatnich dniach kampanii wyborczej zamierzam wrzucić szósty bieg. W czwartek 12 października zaczynam trasę Piątka z Mentzenem. W ciągu dwóch dni mam zamiar odwiedzić całą Polskę. Będę w 5 miastach dziennie, zachęcał do głosowania na listę nr 5, mówił o 5 Konfederacji, tłumaczył się z 5 Mentzena i przybijał piątki z sympatykami, którzy przyjdą na spotkania.

Plan rzeczywiście jest ambitny po w czwartek 12 października Mentzen chce odwiedzić Gdańsk, Szczecin, Poznań, Łódź, Warszawę. A w piątek 13 października Lublin, Rzeszów, Wrocław i Katowice. Jak zamierza to zrobić? “Żeby zdążyć odwiedzić tyle miast jednego dnia, będę poruszał się helikopterem, emitując bardzo dużo CO2. Mam nadzieję, że kapłani walki z klimatem mi to wybaczą” – skomentował Mentzen.

Dodatkowo w Warszawie i Krakowie po skończonym tak intensywnym dniu kampanii Sławomir Mentzen zapowiada, że uda się z sympatykami… na piwo. Piątka z Mentzenem zapowiada się więc jako szczególnie ciekawe wydarzenie.

Krzysztof Bosak: Suwerenność Polski kolejny raz jest zagrożona przez zakusy eurokratów! Już w Traktacie Lizbońskim wyeliminowano zasadę jednomyślności państw członkowskich w wielu dziedzinach. Alarmowaliśmy, że doprowadzi to do supremacji instytucji unijnych ponad państwa członkowskie. Dokładnie to się dzieje, a teraz jest propozycja, żeby pójść w tym kierunku dużo dalej! Wyłączne kompetencje UE mają być przekazane w takich dziedzinach jak ochrona środowiska i różnorodność biologiczna, a także przeciwdziałanie zmianom klimatu. Każdy, kto obserwuje implementację pakietu Fit for 55, wie że przeciwdziałanie zmianom klimatu dotyczy właściwie wszystkich dziedzin gospodarki! Dla Konfederacji podejście do tych kwestii jest zupełnie oczywiste. Absolutnie się na te sprawy nie zgadzamy i nigdy nie zgodzimy. Uważamy, że dotychczasowe uszczuplenie kompetencji państwa polskiego, ograniczenie polskiej suwerenności, idzie już zdecydowanie zbyt daleko, jak na cel, który Polacy zaakceptowali w referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej!

Krzysztof Bosak podczas konferencji prasowej pod siedzibą UE w Polsce, wyraził jasno jakie jest stanowisko Konfederacji w związku z tymi nowymi zakusami Unii Europejskiej.
– My się absolutnie na te sprawy nie zgadzamy i nigdy nie zgodzimy. Uważamy, że dotychczasowe uszczuplanie kompetencji państwa polskiego, ograniczenie polskiej suwerenności idzie zdecydowanie już zbyt daleko. Nie interesuje nas budowa superpaństwa europejskiego! Nie interesuje nas wzmacnianie centralistycznych, biurokratycznych instytucji w Brukseli. Nie interesuje nas ingerowanie przez instytucje brukselskie czy luksemburskie, jak Trybunał Sprawiedliwości, we wszystkie sprawy w Polsce. Nie interesuje nas paraliżowanie przez Unię Europejską ochrony granic. Nie interesuje nas narzucanie nielegalnych imigrantów w Polsce. Jesteśmy jedyną formacją mentalnie zdolną do tego, żeby odrzucić unijne regulacje.

Zdjęcie: Materiały prasowe Konfederacji

Ten wpis na Twitterze potwierdza tylko niepokojącą tendencję. Pan Rafał Gładysz opisał to co spotkało firmę kosmetyczną jego żony, która w branży działa od 10 lat.

“8 lat temu, 15 września 2015 roku, moja żona wreszcie otworzyła swój wymarzony salon kosmetyczny. Początek był dość skromny, ale szybko z 50m2 i dwóch pracownic zrobiło się 170m2 (dodane dwa lokale obok) i mała armia kosmetyczek, fryzjerek, manicurzystek i pedicurzystek. Świetne miejsce do prowadzenia takiego biznesu, mnóstwo klientek przez te wszystkie lata (baza danych na prawie 4.000 osób), doskonałe opinie, dobra atmosfera. Pracy nigdy nie brakowało.”

Tymczasem minęło 8 lat. Czyli akurat tyle ile przy władzy jest obecna koalicja PiSu i Suwerennej Polski, a żona pana Rafała “oddała ostatni z trzech lokali i zakończyła swoją działalność”. Nie szło jej w biznesie? Nie miała klientów? Źle prowadziła swoją działalność? Nic podobnego. Musiała zamknąć interes “pomimo ciężkiej i uporczywej walki o byt” i “przy pełnym obłożeniu klientkami”.

“Galopująca kawalkada niepojętych kosztów, wszystkie pochodne lockdownów covidowych, podwyżki podatków, ZUS-u, płac minimalnych, cen towarów, energii, inflacja itd. spowodowały, że tego biznesu po prostu nie dało się dalej prowadzić, bo było to tylko zjadanie własnego ogona.”

Pan Łukasz skomentował w kilku zdaniach całą sytuację, która dotknęła działalność gospodarczą jego małżonki. “2015-2023. Te daty nie są przypadkowe. Tak przez te wszystkie lata wygląda w Polsce dorzynanie małych przedsiębiorców i wykrwawianie ich z miesiąca na miesiąc. Takich firm, jak ta mojej żony, upadło i upadnie tysiące. Obecna władza każdego, kto pracuje na własny rachunek, dopadnie wcześniej czy później, w ten czy inny sposób. Chyba że za dwa tygodnie coś się zmieni…”

– Popatrzmy na dane rynkowe. Takie są fakty. Od lipca ceny diesla na londyńskiej giełdzie wzrosły o 38%. Od lipca w hurcie w Polsce spadły o 4% – przytoczył dane Krzysztof Bosak. I skomentował:
– Ktoś za to płaci. Kto za to płaci? Otóż my wszyscy za to płacimy! Poprzez brak zysków i dywidendy, która będzie w Orlenie. Poprzez przejadanie zapasów z rezerw strategicznych, za które płaci rząd.

Redaktor Rymanowski postanowił się upewnić, czy poseł Konfederacji jest “pewien, że te rezerwy są przejadane”. Krzysztof Bosak odpowiedział:
– Panie redaktorze, gdyby było to transparentne, to bym mógł powiedzieć, że jestem pewny. Rząd ukrywa, co się dzieje. Wszelkie rzeczy, które się dzieją w Agencji Rezerw Strategicznych, od kilku lat są ukryte! Krążą plotki wśród polityków, wśród funkcjonariuszy różnych instytucji państwowych i służb, że jest tam złodziejstwo na dużą skalę. Mam nadzieję, że jak PiS zostanie wywalony z rządu, to wyświetlimy to złodziejstwo. To złodziejstwo, które odbywało się przez ostatnie lata w Agencji Rezerw Strategicznych pod pretekstem covida czy wojny na Ukrainie.

Bosak powiedział też o kuriozalnym piśmie jakie Orlen rozesłał do swoich parterów biznesowych:
– Orlen rozesłał do swoich biznesowych partnerów, że będą podwyższać ceny po wyborach. Po piętnastym! W związku z czym ci hurtownicy, którzy są niezależni od Orlenu, nie sprzedają paliwa! Po co mają sprzedawać tanio, jak będą mogli za dwa tygodnie sprzedawać drogo? Z kolei ludzie, którzy potrzebują paliwa i mają gdzie je zmagazynować, tankują na zapas. Widzieliśmy na przykład jednego z członków rządu PiS-u, który do iluś kanistrów do bagażnika tankował.

Zdjęcie: Zrzut ekranowy Polsat

Poseł Krzysztof Tuduj w nieco żartobliwy sposób odniósł się do tego co można ostatnio zaobserwować, jeżeli chodzi ceny paliw. Ale również jeżeli chodzi o “awarie” dystrybutorów, które coraz częściej występują na stacjach paliw:
– Wygląda na to, że PiS chciał dojechać na tanim paliwie do wyborów. Chciał sobie zapewnić tanią kampanię wyborczą na paliwie. Natomiast wygląda na to, że tego paliwa przed wyborami zabrakło.
Dziwna choroba opanowała dystrybutory Orlenu w całej Polsce. Choroba, która polega na tym, że z dnia na dzień mamy do czynienia z awarią tych dystrybutorów. Co ciekawe, dwa dni wcześniej wyciekła wewnętrzna informacja w której było wyjaśnienie spółki Orlen do pracowników, że jeśli zabraknie paliwa to mają wywieszać informację, że jest awaria pompy.

Drugi poseł Konfederacji, który wziął udział w konferencji prasowej, Stanisław Tyszka, już nie żartował. W bardzo mocnych słowach skomentował to co się dzieje w kwestii paliwa. Coraz częściej pojawiają się informacje, że Orlen, chcąc utrzymać niskie ceny paliwa, wykorzystuje do tego rezerwy strategiczne.
– Dochodzą do nas słuchy, że poprzez tą promocję wyborczą paliwową już została naruszona rezerwa obowiązkowa – mówił poseł Tyszka. – To wszystko co się dzieje to są działania o charakterze przestępczym. PiS wykorzystuje spółki skarbu państwa do nielegalnego finansowania swojej kampanii. Po utracie władzy przez PiS będziemy wyciągali z tego konsekwencje. Również w stosunku do zasiadających w zarządach spółek skarbu państwa, którzy działają w tym momencie na szkodę tych spółek drenując je z pieniędzy. A to są pieniądze Polaków.


Jak ujawniła Najwyższa Izba Kontroli co najmniej 117 tys. szczepionek miało wadę klasy II. Oznacza to, że te szczepionki mogły wywoływać choroby. Ale również były partie z wadami klasy I, czyli zagrażającymi życiu lub zdrowiu. Według raportu NIK wszystkie te szczepionki trafiły do obrotu. Czyli wszystkie te szczepionki przyjęli pacjenci. Główny Inspektorat Farmaceutyczny, wg GIF wiedział rok wcześniej o istnieniu wadliwej partii szczepionek. Jednak nie zgłosił tego. Dlatego szczepionki nie zostały wycofane i seria wadliwych szczepionek została podana pacjentom.

Pomimo skali tego zjawiska media głównego nurtu oraz politycy tzw. opozycji nie podejmują tego tematu. Jedynie Konfederacja nie tylko zainteresowała się tematem, ale podjęła konkretne działania. Chce pomóc w sprawdzeniu jaką serię szczepionki przyjęli pacjenci. I czy przypadkiem nie były to serie wadliwych szczepionek.

Na stronie Konfederacja.pl pojawiła prosta Instrukcja jak to można sprawdzić:

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli przez zaniechania rządzących i Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego kilkaset tysięcy dawek szczepionek przeciwko COVID-19, które powinny zostać wycofane z użycia jako zagrażających zdrowiu lub życiu, zostało podanych pacjentom. Być może Tobie lub Twoim bliskim. Wadliwe serie szczepionek:
• Moderna Spikevax: seria nr 000190A
• Johnson&Johnson Jenssen: seria nr XD955

Sprawdź, czy dostałeś dawki serii szczepionek, które mogą zagrażać Twojemu zdrowiu i życiu. Jak to zrobić?
Sprawdź dokumenty, które otrzymałeś w punkcie szczepień. Jeżeli nie możesz ich odnaleźć lub ich nie otrzymałeś, zaloguj się profilem zaufanym do swojej historii szczepień na Internetowym Koncie Pacjenta: https://pacjent.gov.pl/ikp/profilaktyka/szczepienia/historia-szczepien
Tam znajdziesz informację o serii dawek szczepionek, które Tobie podano.

Zdjęcie ilustracyjne screenshot YouTube
Źródło: Konfederacja

Krzysztof Bosak:
– Piąty punkt, który dodajemy, który wydaje się, że powinien być oczywisty: ZERO specjalnego socjalu dla wszystkich z paszportami ukraińskimi.
Muszę to krótko rozwinąć, bo będą nas portretować jako wyjątkowo nietolerancyjnych, więc wyjaśnijmy pewne sprawy. Nie jesteśmy też za rozdymaniem socjalu dla Polaków.
I to nie oznacza, że jesteśmy ludźmi bez serca, albo że nie widzimy, że niektórzy są samodzielnie niezdolni do życia i potrzebują pomocy – nie! Jesteśmy przeciwni takiej filozofii, w której z całego społeczeństwa robi się pacjentów w szpitalu! Nie każdy obywatel potrzebuje pomocy, potrzebują bardzo nieliczni! Tak jest z Polakami.

Natomiast jeżeli chodzi o Ukraińców, to powiedzmy to: słuchajcie, zostały ustanowione specjalne ustawy, specjalne ustawy, które rozciągają wszystkie narzędzia polityki społecznej dostępnej dla Polaków nie tylko na uchodźców, ale na wszystkich z obcym paszportem – jednego konkretnego państwa, państwa ukraińskiego. To jest chore! To jest nienormalne. Tylko my głosowaliśmy przeciwko temu.
Te przepisy trzeba uchylić! Ta sprawa była objęta zmową poprawności politycznej. Kiedy rok temu wyszliśmy na konferencję prasową z prostym przekazem: “Pomoc tak, przywileje nie”, dziennikarze ostentacyjnie nie podeszli do konferencji prasowej. Nawet personel techniczny nie podszedł do kamer! Ostentacyjnie nie włączyli światła i przechwalali się tym, jak piętnują Konfederację za rzekomą wielką nietolerancję! Więc zapytam teraz, po roku, czy hasło “pomoc tak, przywileje nie”, jest naprawdę jakieś skrajnie nietolerancyjne? Czy może jest wyrazem normalności, który w tej chwili powtarzają wszystkie partie?

Mało kto w Polsce mówi o tym, że ustawy o pomocy Ukraińcom były kilkukrotnie nowelizowane, i nowelizowano je specjalnie po to, żeby przywilejami, które są należne dla obywateli Państwa Polskiego, objąć nie tylko tych, którzy wjechali tu z Ukrainy, ale także tych, którzy z paszportem ukraińskim wjechali z innych państw członkowskich Unii Europejskiej!

Rząd Morawieckiego, przy poparciu Platformy, Lewicy i PSL, i przy milczącej akceptacji posłów Szymona Hołowni, uruchomił licytację, pieniędzmi polskiego podatnika, o to, żeby ściągnąć tutaj jak najwięcej ludzi z obcym paszportem! To jest chore! Jeśli ktoś chce tutaj pracować, powinien mieć taką szansę, ale i tu powinniśmy być ostrożni, co do liczby. Natomiast nie możemy licytować się na pakiety socjalne z Niemcami, którzy są 10 razy bogatsi od nas! To jest chore! To trzeba wypowiedzieć i skończyć. I to zapowiadamy w tej nowej Piątce Konfederacji.

Tutaj mówimy o elementarnej roztropności i racjonalności gospodarczej w gospodarowaniu pieniędzmi Polaków. Tutaj musi być interes Polaków na pierwszym miejscu. Po pierwsze, Polacy w swoim własnym państwie – to nie jest radykalizm, to jest rozsądek, to jest roztropność, to jest umiar, to jest odpowiedzialność za przyszłe pokolenia. I my o to zadbamy!

My jako jedyni o to dbaliśmy w tej kadencji Sejmu! Bo wymagało pewnej odwagi zagłosować przeciwko źle skonstruowanym ustawom, przeciwko ustawom złym, szkodliwym, rozrzutnym – my jako jedyni tą odwagę mieliśmy. I teraz apel do Polaków. Tą naszą odwagę, tą naszą niepoprawność polityczną, to mówienie na rok wcześniej tego, do czego inni dochodzą zbyt późno – to trzeba nagrodzić! Trzeba dać więcej mandatów poselskich Konfederacji, żeby więcej złych ustaw było głosowanych “przeciw”. A tych, którzy głosowali za tym, trzeba ukarać!

Jeszcze raz to powtórzę, żeby się utrwaliło. Skróty są potrzebne, powtórzenia są potrzebne. Proste i niskie podatki, dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców, mieszkania i domy tańsze o 30% ze względu na zniesienie wszystkich niepotrzebnych regulacji i barier, ochrona gotówki w Konstytucji RP, inne państwa już to zrobiły, i zero socjalu specjalnie dla wszystkich z paszportami ukraińskimi. To są nasze proste postulaty! Tego chcemy i to zrealizujemy.

Zdjęcie: Materiały prasowe Konfederacji