Marsz Niepodległości 2022 / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Marsz Niepodległości jak co roku wyruszył z ronda im. Romana Dmowskiego w Warszawie. Wśród uczestników są m.in. rodziny z dziećmi, weterani, działacze organizacji społecznych czy politycy.
Według naszych wstępnych szacunków w Marszu Niepodległości uczestniczy znów niemal 100 000 Polaków! – napisał Robert Bąkiewicz.
Dzisiaj ulicami Warszawy przechodzi największa patriotyczna manifestacja Marsz Niepodległości. Jak pochwaliła się Młodzież Wszechpolska jej działaczki postanowiły spalić emblemat lewackiego i samozwańczego Strajku Kobiet, który domaga się m.in. powszechnej aborcji.
Działaczki Młodzieży Wszechpolskiej palą flagę samozwańczego Strajku Kobiet w imieniu wszystkich kobiet odrzucających feministyczne bzdury
Jak czytamy dalej, działaczki MW uczyniły to w imieniu tysięcy kobiet, które sprzeciwiają się nieludzkim postulatom, które uderzają głównie w płeć piękną.
Marsz Niepodległości 2022 / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Marsz Niepodległości 2022Marsz Niepodległości 2022Marsz Niepodległości 2022Marsz Niepodległości 2022Marsz Niepodległości 2022Marsz Niepodległości 2022Marsz Niepodległości 2022
I etap prac poszukiwawczych na terenie jednostki wojskowej JW. 4226 w Rembertowie rozpoczęto pod koniec października tego roku. To tutaj w latach 1944-45 znajdował się obóz dla jeńców wojennych NKWD, a wcześniej niemiecki obóz pracy przymusowej dla Polaków (filia Stalag 333).
Przygotowanie do przeprowadzenia prac poszukiwawczych rozpoczęto jesienią 2020 r., w związku ze zgłoszeniem dokonanym przez aktualnego dysponenta terenu – 2. Regionalną Bazę Logistyczną (JW. 4226). Z informacji przekazanych przez wnioskodawcę wynikało, iż na wspomnianym terenie wciąż mogą znajdować się pochówki więźniów obozu. Potwierdzeniem przypuszczeń są zarówno zachowane relacje świadków, jak również fakt odnalezienia w 2015 r. na pobliskim terenie szczątków w ramach prac prowadzonych przez b. Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – podał IPN.
Przypuszczenia się potwierdziły. Dalsze działania zostaną podjęte na wiosnę przyszłego roku.
Na przebadanym terenie ok. 45 arów ujawniono osiem grobów, w tym dwa zbiorowe oraz liczne luźne fragmenty ludzkich szczątków kostnych przemieszczonych na skutek prowadzonych w tym miejscu różnorodnych prac ziemnych. Ze względu na rozległy obszar ujawnionych miejsc pochówku oraz konieczną do zastosowania metodologię prac, a także niezbędny do ich przeprowadzenia czas i zasoby, podjęto decyzję o zawieszeniu działań, zabezpieczeniu terenu i kontynuacji prac wiosną 2023 roku – poinformował IPN.
Uczestnicy Marszu Niepodległości na Rondzie Dmowskiego. / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Według władz Krakowa, nagroda należy się ukraińskiej pisarce za “wybitne osiągnięcia w popularyzacji kultury regionu”.
Ogromna praca Oksany Zabużko na rzecz uświadamiania światu specyfiki historycznej, kulturowej i egzystencjalnej Ukrainy w szerszym kontekście cywilizacji, historii współczesnej i więzi między narodami, a także jej dorobek literacki w sposób szczególny przybliżający wrażliwość mieszkańców naszego makroregionu sprawiają, że Kapituła Nagrody niemal jednogłośnie przyjęła jej kandydaturę – mówi Rafał Komarewicz, Przewodniczący Rady Miasta Krakowa i Przewodniczący Kapituły Nagrody.
Innego zdania co do zasadności nadania tej nagrody jest dr Łukasz Adamski, wicedyrektor Centrum Mieroszewskiego, a także prof. Grzegorz Motyka.
Nagroda Rady Miejskiej Krakowa ma być przyznana Oksanie Zabużko. Ukraińska pisarka jest admiratorką „geniuszu” Romana Szuchewycza i zwolenniczką radykalnej banderowskiej interpelacji Rzezi Wołyńskiej, za co ją wielokrotnie krytykował prof. Grzegorz Motyka. https://t.co/LovjWEj3x0pic.twitter.com/xM9ueJjtBj
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Luisella Planeta Leoni/Pixabay
Władze francuskie szacują, że w kraju działa blisko 75 rosyjskich agentów pełniących rzekomo funkcje dyplomatyczne, co w razie aresztowania gwarantuje im immunitet.
W niektórych przypadkach francuska policja poprosiła agentów o opuszczenie kraju.
Inni szpiedzy z dyplomatyczną przykrywką zostali dyskretnie ostrzeżeni, aby natychmiast zaprzestali tych operacji.
Rosyjski szpieg podawał się za czeskiego konsultanta we Francji, aby pozyskać do współpracy obiecujących młodych inżynierów. Poinformował o tym dziennik Le Monde, powołując się na źródło w MSW, które powiedziało, że rosyjscy agenci szukali obiecujących studentów i absolwentów prestiżowych szkół na stronie internetowej oferującej korepetycje. Na spotkaniach próbowali wydobyć z nich wrażliwe informacje dotyczące polityki, badań naukowych lub innowacji technologicznych.
W 2020 roku pracownik dużej francuskiej firmy technologicznej oferował korepetycje z matematyki na portalu ogłoszeniowym Leboncoin.fr. Za pośrednictwem strony zgłosił się do niego czeski konsultant, który chciał pogłębić swoją wiedzę. Ich lekcje odbywały się wtedy raz na trzy tygodnie.
Czeski konsultant podawał się jednak za Walentego Władimirowicza Zakharowa, członka rosyjskiego wywiadu cywilnego SVR, który był odpowiedzialny za sprawy naukowe i technologiczne w biurze ekonomicznym ambasady rosyjskiej w Paryżu. Po kilku godzinach Zakharow zaproponował, że młody inżynier może zarobić trochę pieniędzy, dostarczając mu dokumenty dotyczące badań naukowych w pewnych dziedzinach techniki.
Mężczyzna, którego gazeta opisuje jako “nowicjusza ze świetlaną przyszłością we francuskiej dziedzinie wojskowo-przemysłowej”, był początkowo nieświadomy jakichkolwiek ukrytych motywów. Rozmowy wydawały mu się “niegroźne i uzasadnione”. Jednak wątpliwości zaczęły się pojawiać, gdy Zakharow nalegał na uzyskanie wrażliwych informacji związanych bezpośrednio z jego pracą.
Szpiegostwo
W listopadzie 2020 roku szpieg został deportowany po tym, jak został przyłapany na wręczaniu gotówki inżynierowi w zamian za dokumenty zawierające analizę zaawansowanej technologii. Podczas aresztowania mówił policjantom, że jest czeskim konsultantem, dopóki nie skonfrontowano go z kopią jego oficjalnej akredytacji dyplomatycznej z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Według gazety, przypadek ten ilustruje nową taktykę rosyjskich szpiegów we Francji. Według źródła MSW w ostatnich latach udokumentowano kilkanaście podobnych przypadków rosyjskich agentów odpowiadających na ogłoszenia na stronach internetowych. Za każdym razem celowali w “niedoświadczonych, ale o wysokim potencjale” studentów, absolwentów prestiżowych szkół i młodych profesjonalistów. Wybrani kandydaci zostali uznani za osoby, które w przyszłości mogłyby zajmować odpowiedzialne stanowiska w firmach technologicznych lub we francuskiej służbie cywilnej. Ich celem było uzyskanie poufnych lub wrażliwych informacji dotyczących głównie polityki wewnętrznej, badań naukowych i innowacji technologicznych.
Według gazety władze francuskie szacują, że w kraju działa blisko 75 rosyjskich agentów pełniących rzekomo funkcje dyplomatyczne, co w razie aresztowania gwarantuje im immunitet. Dokument opisał trzy inne przypadki, w których szpiedzy próbowali wydobyć informacje od młodych profesjonalistów, najpierw pod pozorem korepetycji, a później za wynagrodzeniem.
W niektórych przypadkach francuska policja poprosiła agentów o opuszczenie kraju, podczas gdy inni szpiedzy z dyplomatyczną przykrywką zostali dyskretnie ostrzeżeni, aby natychmiast zaprzestali tych operacji.
W swym liście do zebranych z okazji odsłonięcia pomnika marszałek Marek Jurek podkreślił, że Roman Dmowski był wybitnym Polakiem, który zasłużył na wdzięczność całego narodu.
Przeciwko pomnikowi Romana Dmowskiego protestowali lewicowi pseudo ekolodzy, Marek Edelman i Maria Janion.
Inicjatorami budowy pomnika byli działacze Stowarzyszenia Ogólnopolskiego Komitetu Budowy Pomnika Romana Dmowskiego. Pomnik został sfinansowany przez miasto Warszawa (kosztował 535 tys. złotych). Pomnik znajduje się na placu na Rozdrożu u zbiegu alei Szucha i alej Ujazdowskich. Ma wysokość 5 metrów i jest zrobiony z brązu. Autorami rzeźby są dr Wojciech Mendzelewski, Maria Marek-Prus i Piotr Prus. Na cokole pomnika widnieje cytat z „Myśli nowoczesnego Polaka” — „Jestem Polakiem więc mam obowiązki polskie”. Pomnik stoi w pobliżu budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, bo Dmowski zapewnił Polsce niepodległość, współpracując z zachodem w czasie I wojny światowej, reprezentując Polskę na Konferencji w Wersalu i był szefem dyplomacji w 1923.
Protesty lewicowe przeciwko pomnikowi przybrały na siłę w 2014, kiedy lewica sprzeciwiła się składaniu kwiatów przed pomnikiem Dmowskiego przez ówczesnego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego.
Lewicowe protesty w kolejnych latach
Jak można się dowiedzieć ze stron portalu Wyborcza.pl „O ominięcie pomnika Dmowskiego zaapelowało szereg polityków (Barbara Nowacka, Agnieszka Grzybek, dr Adam Ostolski, Agata Nosal-Ikonowicz), ludzi nauki i kultury (dr Agnieszka Graff, dr Robert Suski, Jacek Poniedziałek), pisarzy (Jaś Kapela, Antoni Pawlak, Roberto Salvadori), dziennikarzy (Piotr Szumlewicz, Piotr Bratkowski, Jan Ordyński), publicystów (Agnieszka Ziółkowska) oraz działaczy opozycji demokratycznej (Piotr Niemczyk)”.
Lewicowcy swój apel argumentują tym, że Roman Dmowski był „zajadłym antysemitą, inspiratorem ataków na robotników walczących z caratem w rewolucji 1905 roku, politykiem jawnie zafascynowanym faszyzmem niemieckim i włoskim”.
Według lewicowców „ideowe dzieci Romana Dmowskiego atakują squoty, dokonują pobić imigrantów i homoseksualistów, odwołują się do tradycji przedwojennego antysemityzmu”.
Pomniki Piłsudskiego lewicowcom nie przeszkadzały
Co ciekawe, lewicowcy nie mają żadnych obiekcji przed składaniem kwiatów pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego. Gdy Roman Dmowski był zwolennikiem demokracji, zachodnioeuropejskiego parlamentaryzmu, a jego ruch cieszył się w demokratycznych wyborach poparciem większości Polaków, to Józef Piłsudski zapisał się w historii walką z demokracją, parlamentaryzmem i wolnością słowa. Piłsudski na drodze wojskowego zamachu stanu, wbrew woli większości Polaków, obalił reprezentujący większość Polaków katolicki rząd, zlikwidował demokrację i parlamentaryzm, wprowadził dyktaturę i oddał władzę swoim kumplom z masonerii i sekt okultystycznych. Skutkiem dyktatury Piłsudskiego było zniszczenie polskiej gospodarki i wojska, bieda, nepotyzm, korupcja, prześladowania polityczne. Pod rządami Piłsudskiego polscy patrioci trafiali do obozów albo byli mordowani. Prześladowani byli też i politycy lewicowi. Służby represjonowały Polaków nawet za noszenie Szczerbca w klapie marynarki. Widać więc, że lewicowcom bliższa jest niedemokratyczna tradycja Piłsudskiego niż demokratyczna tradycja Dmowskiego.
Jeżeli współczesna Polska aspiruje do miana państwa demokratycznego, do parlamentaryzmu i wolności słowa, to z szacunkiem powinna spotykać się właśnie postać Romana Dmowskiego i Wincentego Witosa, nie Józefa Piłsudskiego. Lewicowe protesty przeciw Dmowskiemu świadczyły i świadczą tylko o degeneracji intelektualnej lewicy i jej antydemokratycznym charakterze.
W międzywojennej Polsce 11 listopada świętowano tylko dwa razy w 1937 i 1938 roku. W demokratycznej Polsce, zanim klika Piłsudskiego zlikwidowała demokrację, święto niepodległości miało miejsce 3 maja – co do tej daty była zgoda wszystkich sił politycznych.
Niemający poparcia społecznego Piłsudczycy w swym wyobcowaniu z narodu planowali już w latach dwudziestych przenieść datę dnia niepodległości na 5 sierpnia, czyli rocznicę wymarszu I Kompani Kadrowej dowodzonej przez Piłsudskiego. Choć formalnie, po przewrocie majowym 1926, wprowadzeniu sanacyjnej dyktatury i likwidacji demokracji, nie ogłoszono nowej daty dnia niepodległości, to od 1926 roku 11 listopada był dniem wolnym od pracy, a od 1932 od nauki. Sanacyjna klika organizowała tego dnia defilady i rewie.
11 listopada 1918 nic ważnego się nie stało. Ustanowiona przez niemieckiego okupanta i niemająca poparcia społecznego Rada Regencyjna Królestwa Polskiego przekazała władzę przywiezionemu przez Niemców współpracownikowi niemieckiego wywiadu (który też nie miał poparcia społecznego i na którego nikt w Polsce nie czekał – po 1926 roku sanacja fałszował podręczniki, przedstawiając zdjęcie z grudnia 1916 jako fotografię Warszawiaków witających Piłsudskiego w 10 listopada 1918) Józefowi Piłsudskiemu. Warto to podkreślić – 11 listopada władzę Piłsudskiemu dali Niemcy, bo był ich agentem. W historii świata data 11 listopada 1918 jest ważna, bo tego dnia zakończono I wojnę światową podpisując rozejm z Niemcami.
Nowe sanacyjne święto zostało przyjęte przez Polaków bez entuzjazmu. Uważano, że jest to święto sanacyjne, a nie polskie. 11 listopada był elementem sztucznie kreowanego przez sanację kultu Piłsudskiego. Niestety propaganda sanacyjna była bardzo sprawna. W trakcie okupacji i po wojnie, podczas komunistycznej okupacji świętowanie 11 listopada było zakazane.
Niezależne obchody w PRL
Niezależne i nieoficjalne obchody 11 listopada były w PRL wspierane przez Kościół katolicki. Tego dnia odbywały się Msze św. za ojczyznę. Obchody te wspierał kardynał Karol Wojtyła, w Krakowie na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych organizował je opozycyjny nieformalny Związek Legionistów Polskich.
Pierwszy warszawski marsz z okazji 11 listopada 1978 zorganizowali w 60. rocznicę działacze Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Po Mszy w warszawskiej katedrze świętego Jana do Grobu Nieznanego Żołnierza przeszedł pochód 2000 osób. Niezależne obchody miały też miejsce w Krakowie, Gdańsku i Łodzi.
Obchody miały też miejsce 11 listopada 1979 w Warszawie. Po przy w katedrze świętego Jana, pochodzie, przed Grobem Nieznanego Żołnierza do zgromadzonych przemówili: Andrzej Czuma, Jan Janowski, Bronisław Komorowski, Wojciech Ziembiński i Nina Milewska – za co zostali skazani (nie licząc Milewskiej, której SB nie udało się zidentyfikować) 10 grudnia na kary od 1 do 3 miesięcy pozbawienia wolności – wyroki zatwierdził sędzia Andrzej Kryże (w III RP sekretarz stanu i podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w rządach PiS Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego).
W czasie legalnej działalności NSZZ “Solidarność” przed stanem wojennym władze nie przeszkadzały w niezależnych obchodach 11 listopada w Gdańsku (gdzie wzięło udział 20.000 osób), w Warszawie (6.000), Krakowie, Łodzi, Radomiu, Rzeszowie, Szczecinie, we Wrocławiu, w Białymstoku, Tarnowie, Suwałkach i Kaliszu – w sumie według SB w niezależnych obchodach 11 listopada wzięło w nich udział 100.000 osób w 31 z 49 województw.
W stanie wojennym klika Jaruzelskiego systematycznie pacyfikowała niezależne obchody 11 listopada, w tym i siedemdziesiątą rocznicę, jaka miała miejsce Katowicach, Gdańsku i Poznaniu, gdzie marsze zostały zaatakowane przez SB i ZOMO. 11 listopada stało się świętem jeszcze w PRL 15 lutego 1989 ustawą sejmu PRL IX kadencji (czyli przed wyborami 4 czerwca).
W III RP narodowcy zabrali sanacji święto niepodległości i zaczęli organizować od 2010 marsz Niepodległości. Tak jak za komuny, tak w III RP, PO jak PZPR, starała się pacyfikować patriotyczną manifestację, wysyłając oddziały prewencji, by te strzelały do uczestników, ich gazowały i biły (tak jak to robiło ZOMO i SB).
Prace mają odbywać się w miejscowości Puźniki na Podolu, w dawnym województwie tarnopolskim – poinformowała Fundacja Wolność i Demokracja.
To miejsce, gdzie w lutym 1945 roku oddziały UPA zgotowały kaźń swoim polskim sąsiadom.
Dziękujemy Władzom Ukraińskim za tę ważną decyzję oraz wszystkim przedstawicielom RP w szczególności Prezydentowi, Premierowi, Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którzy podejmowali działania na rzecz umożliwienia poszukiwań i ekshumacji naszych Rodaków, których szczątki spoczywają na terenie Ukrainy – podała Fundacja Wolność i Demokracja.
Za decyzję strony ukraińskiej podziękował już Michał Dworczyk.
Władze Ukrainy wyraziły zgodę na pierwsze poszukiwania, a w konsekwencji następnie ekshumacje Polaków pochowanych na UA. Po odsłonięciu Lwów i wspólnym hołdzie oddanym Orlętom Lwowskim i Strzelcom Siczowym to niezwykle ważne wydarzenie. Dziękujemy Przyjaciele! 🇵🇱🤝🇺🇦 pic.twitter.com/i1GnzajLDy