Krzysztof Bosak/ zdjęcie: Materiały prasowe Konfederacji

Konfederacja odniosła się do projektu ustawy przedłużającej o 4. miesiące przywileje socjalne dla obywateli z paszportami ukraińskimi.

Krzysztof Bosak skomentował nie tylko sposób w jaki projekt wszedł na obrady Sejmu, ale również szeroko omawia wszelkie przywileje jakie otrzymują Ukraińcy w Polsce.

Poniżej fragmenty wypowiedzi wicemarszałka Sejmu Krzysztof Boska na konferencji prasowej:
Dziś znienacka, bez żadnych konsultacji został wrzucony do porządku obrad projekt ustawy przedłużającej wszystkie przywileje socjalne dla ludzi z ukraińskimi paszportami. Przypomnijmy, państwo polskie nie rozróżniało kto jet imigrantem, kto jest uchodźcą, kto zasługuje na pomoc i w jakim zakresie. Po prostu zrównywało wszystkich ludzi z paszportami ukraińskimi w prawach z polskimi obywatelami. To była zła praktyka rządów PiS, którą w tej chwili rząd Lewicy, Polski 2050, PSL-u i Koalicji Obywatelskiej przedłuża.
Mamy projekt o przedłużeniu o 4 miesiące. Dlaczego o cztery miesiące? Nie wiadomo. Ile to będzie kosztować? Nie wiadomo. Co za 4 miesiące? Nie wiadomo. Dlaczego nie są złożone sprawozdania za wykonanie tej ustawy, mimo że miały być co 12 miesięcy. Nie wiadomo. Ale wiemy, że do czerwca muszą być wszystkie socjalne przywileje przedłużone. Że nie będzie żadnych konsultacji. Nie będzie czasu na debatę. Nie będzie czasu na analizy. Projekt już jest w obradach.

To zaprzeczenie wszystkich obietnic nowej koalicji! To także zaprzeczenie obietnic marszałka Sejmu o zmianie sposobu traktowania tej izby. Nie tak to miało wyglądać.

Znów, tak jak powiedział to swego czasu Dobromir Sośnierz, Sejm jest doraźnym pogotowiem legislacyjnym dla rządu. W rządzie coś wymyślą, obudzą się na ostatnią chwilę, do nas przysyłają do przegłosowania.

Jesteśmy jedynym państwem w Unii Europejskiej, które zrobiło taką rzecz, że na podstawie jedynie tej zasady, że ktoś ma obcy paszport konkretnego państwa, daje mu wszystkie przywileje należne Polakom.

W tej ustawie mamy przedłużenie oczywiście 800+, które pobiera 200 tysięcy dzieci ukraińskich. Przypomnijmy, że z interpelacji, zapytań wynika, że Państwo Polskie nie dysponuje aparatem do weryfikacji, czy te dzieci w ogóle przebywają jeszcze na terytorium Polski. ZUS zwracał się o zwrot wyłudzonych świadczeń. Skuteczność w tym zakresie była bardzo niewielka. To są rzeczy, o które pytaliśmy jeszcze rząd PiS-u, który na prawo i lewo rozdawał pieniądze podatnika, i rząd Platformy postanowił nie być gorszy!

To jest także świadczenie pielęgnacyjne, zasiłek pielęgnacyjny, specjalny zasiłek opiekuńczy, 1000+ z tytułu urodzenia dziecka, świadczenie żłobkowe, wyprawka szkolna, rodzinny kapitał opiekuńczy. I oczywiście dostęp za darmo do całego polskiego systemu ochrony zdrowia, nawet jeżeli ktoś nie płaci w Polsce składek na ubezpieczenia zdrowotne. Także dostęp do polskiego systemu edukacyjnego, także jeżeli ktoś nie dysponuje nawet w stopniu podstawowym znajomością języka polskiego. Świat stoi na głowie! To nie są normalne przepisy.

Dlaczego mamy w trybie przyspieszonym to przegłosować? Konfederacja jest jedyną siłą, która w poprzednim Sejmie miała odwagę głosować przeciwko tym przepisom. Za to dziennikarze wyłączali nam kamery. Kiedy powiedzieliśmy jako pierwsi: “pomoc tak, przywileje nie”. I dzisiaj także mamy odwagę powiedzieć, to jest niemądra ustawa.

Chcemy wpierw zobaczyć rozliczenie poprzedniej ustawy i chcemy wiedzieć, co dalej! Nie możemy na łapu-capu od marca do czerwca wydłużać wszystkich przywilejów socjalnych, nie wiedząc w ogóle, elementem jakiej strategii to jest, i dlaczego właściwie jako Państwo Polskie, jedyne państwo w Unii Europejskiej, robimy coś takiego. Krytykujemy tą kontynuację patologii rządu morawieckiego, które kontynuuje rząd Tuska.(…)

Ostatnie dni dla Stowarzyszenia Marsz Niepodległości to nieustanna, codzienna batalia o uznanie Marszu Niepodległości jako wydarzenie cykliczne. Tego statusu Marszowi Niepodległości uparcie odmawia Mariusz Frankowski, nominat Platformy Obywatelskiej na stanowisko Wojewody Mazowieckiego.

Platforma Obywatelska od lat walczy z Marszem Niepodległości. Jak nie pałami, gazem, gumowymi kulami, to prowokacjami, a w ostatnich latach walczy z Marszem Niepodległości na salach rozpraw.

Tak jest i tym razem. Pomimo tego, że Marsz Niepodległości nieprzerwanie maszeruje od 2010 roku, a od kilku lat idzie tą samą trasą, dobrze znaną uczestnikom Marszu, to pojawiają się próby podważenia do uznania Marszu Niepodległości jako wydarzenia cyklicznego.

Od kilku dni informujemy na portalu Mediów Narodowych o tym jak Wojewoda Mazowiecki Mariusz Frankowski uparcie stara się utrudnić życie Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości. Najpierw nie uznał Marszu Niepodległości jako wydarzenia cyklicznego. Po wniesieniu sprawy do sądu przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości i przegranej wojewody, odwołał się do Sądu Apelacyjnego. Ten przychylił się do wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Dzisiaj odbyła się więc kolejna rozprawa w której znowu Wojewoda przegrał.

Tak, tym razem batalia sądowa została kolejny raz wygrana. Ale to nie koniec walki sądowej o Marsz Niepodległości. Politycy Platformy nie odpuszczą. Z pewnością będzie kolejne odwołanie, kolejne koszty jakie poniesie w związku z tym polskie państwo (w końcu Mariusz Frankowski nie za swoje prywatne pieniądze się sądzi) i jakie poniesie Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.

Rafał Mekler

Rafał Mekler / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Działacz Ruchu Narodowego, jeden z inicjatorów protestów przewoźników, Rafał Mekler podsumował swoje rozmowy z przedsiębiorcami. Wyłania się z tego ponury obraz dla różnych branż w Polsce. A sporą tego przyczyną jest otwarcie granic handlowych z Ukrainą.

Rafał Mekler na Twitterze:
Podsumowanie rozmów z pracodawcami w różnych branżach:

Polska paleta nie idzie wcale – ani w Polsce, ani na eksport. Ukraińska paleta wygrywa wszędzie ceną. Na Ukrainie tani prąd, niskie koszty pracy, tani surowiec, tani transport.

Polski pellet nie idzie wcale – ukraiński pellet zalewa polski rynek, polscy producenci nie są w stanie wyprodukować taniej. Drogie media, drogi surowiec, wysokie koszty pracy.

• Branża przetwórcza (chłodnie)- brak możliwości sprzedaży zamrożonych owoców, rynek zalany towarem z Ukrainy. Chłodnie pracują, generują koszty. Drogi prąd.

• Księgowi są przerażeni tempem w jakim z obsługi biur odpadają im ludzie na JDG [jednoosobowa działalność gospodarcza]. Wielu pozostałych deklaruje zamknięcie w najbliższej perspektywie działalności.

• Raty leasingowe masowo płacone z dużymi opóźnieniami, place leasingowe pełne.

Takie wnioski po rozmowach zawodowych z ludźmi z różnych branż z którymi rozmawiałem w ostatnich dniach.

Krzysztof Bosak / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Krzysztof Bosak podczas konferencji prasowej Konfederacji na temat polityki rządu Donalda Tuska nie owijał w bawełnę i mówił co myśli. Zarówno o samej polityce klimatycznej i tego co sufluje nam Unia Europejska, jak i o politykach rządzącej koalicji.

Poniżej fragment wystąpienia z konferencji prasowej wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka:
– Dzisiaj jako Konfederacja zadajemy pytanie o to jaka jest prawdziwa polityka rządu Donalda Tuska w sprawie tzw. regulacji klimatycznych Unii Europejskiej.
Nasze pytanie ma związek z doniesieniami, renomowanej międzynarodowej agencji Reuters, iż polski rząd wycofuje sprzed Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zaskarżenie regulacji związanych z tzw. polityką klimatyczną.

Przypomnijmy, Unia Europejska pod pretekstem ochrony klimatu próbuje całkowicie zmienić zasady w przemyśle, energetyce, transporcie, budownictwie, a także na rynku dóbr przemysłowych, produkcyjnych i konsumpcyjnych – mam na myśli mechanizm tzw. cła węglowego. Liczba tych regulacji, które Unia przyjmuje jest ogromna.

Rząd PiS-u, podobnie jak rząd Platformy wcześniej, zgadzał się na te regulacje, współtworzył je. W 2020 roku zgodził się na cele redukcji 55%. A więc podniesienie aż o 10 punktów procentowych wcześniejszych ustępstw Donalda Tuska i premier Kopacz. Natomiast gdzieś po 2020 roku, kiedy jako Konfederacja zaczęliśmy demaskować szkodliwe efekty tej polityki i ostrzegać przed nimi, coś jakby trochę się ocknęli i zaskarżyli część tych przepisów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Próbowali zaskarżyć iż nie są one zgodne z traktatami. Unia Europejska nie otrzymała od państwa polskiego delegacji traktatowej do zajmowania się tymi wszystkimi rzeczami.

I teraz, agencja Reuters podaje, że polski rząd ten pozew wycofał. Byłoby to działanie wybitnie szkodliwe, jeżeli okaże się prawdziwe. Mówię o tym w formie pytania, dlatego że wczoraj część polityków Koalicji Obywatelskiej odcinała się czy też demontowała. Natomiast wiemy, że są to ludzie zdolni kłamać. Wiemy też, że politycy w rządzie mogą się nie orientować nawzajem kto tam co robi, że jest duży chaos.

Dlatego stawiamy pytanie: Jaka jest rzeczywista polityka rządu polskiego wobec tzw. polityki klimatycznej Unii Europejskiej? Czy chcemy brnąć w to szaleństwo? Czy chcemy renegocjować w Unii Europejskiej warunki życia gospodarczego tak, żeby one były takie jak obiecano Polakom w momencie, kiedy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej – oparte na swobodzie wymiany dóbr, rozwoju, konkurencji na zdrowych zasadach?

Czy też wycofujemy pozwy jako państwo polskie i po prostu idziemy w te wszystkie szaleństwa tak jak chciałaby wiceminister Zielińska (90% redukcji emisji), zamknąć gospodarkę, podnieść ludziom ceny prądu i to będzie polityka rządu? Chcemy jasnych odpowiedzi. (…)

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński/zdjęcie: screenshot YouTube

Grzegorz Płaczek, poseł Konfederacji, skomentował na Twitterze działania szefa Narodowego Banku Polskiego. Jego zdaniem to co robi prof. Adam Glapiński “jest obrzydliwe”.

Grzegorz Płaczek na Twitterze:
Wiem, że tak działa ten system, ale dla mnie jest to obrzydliwe! Od 15 października w Narodowym Banku Polskim, który nadal jest pod kontrolą prezesa Pana Glapińskiego, po utracie władzy przez PiS, w bardzo krótkim czasie ciepłe posadki dostali między innymi:
• była szefowa Kancelarii Sejmu za czasów rządów PiS,
• były dyrektor gabinetu ministra sprawiedliwości Pana Zbigniewa Ziobry,
• była rzeczniczka ministra Pana Przemysława Czarnka,
• były wiceminister finansów,
• członek propisowskiej Polskiej Fundacji Narodowej (utworzonej w 2016 roku przez 17 spółek skarbu państwa), etc.

Lista jest znacznie dłuższa…

Kadencja prezesa NBP kończy się w 2028 r., więc jeszcze z pewnością niejedno nazwisko ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości pojawi się na liście płac banku, zanim PiS straci nad nim kontrolę.

Pytanie, czy Koalicja Obywatelska robiłaby dokładnie tak samo..?

Wojewoda Mazowiecki Mariusz Frankowski (zdjęcie Facebook) i Marsz Niepodległości

Przypomnijmy, że zamieszanie z “cyklicznością” rozpoczął kilka lat temu prezydent Warszawy, również polityk Platformy, Rafał Trzaskowski. Ta polityczna hucpa wywoływana przez polityków Platformy Obywatelskiej, kończy się zawsze w sądach.

Politycy Platformy Obywatelskiej nie uznają bowiem, aby z prawa do organizowania zgromadzeń mogli korzystać wszyscy obywatele. Za poprzednich rządów Donalda Tuska stosowano nawet wobec organizatorów i uczestników Marszu Niepodległości prowokacje (jak np. podpalenie budki policyjnej pod rosyjską ambasadą) lub używano siły. uczestnicy Marszy dobrze pamiętają jak policja nie tylko używała gazu w stosunku do demonstrujących 11 listopada, ale również pałowano i strzelano z broni gładkolufowej. Gumowe kule nie tylko raniły wielu uczestników Marszu, w tym członków władz Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, ale dochodziło do trwałych uszkodzeń ciała.

Działania Wojewody Mazowieckiego Mariusza Frankowskiego wpisują się w tą politykę jaką Platforma stosowała wobec Marszu Niepodległości w latach 2011-2015. Jest zwiastunem tego, że ta przemoc, którą stosowano wobec uczestników Marszu Niepodległości wróci wraz z powrotem Donalda Tuska do władzy.

Po tym jak Sąd Okręgowy w ubiegłym tygodniu uchylił decyzję wojewody Frankowskiego,też złożył apelację, która okazała się skuteczna. W niedzielę Sąd Apelacyjny uchylił postanowienie Sądu Okręgowego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Członkowie władz Stowarzyszenia Marsz Niepodległości pod Sądem Okręgowym w Warszawie

Wojewoda Mazowiecki Mariusz Frankowski wydał decyzję ws. Marszu Niepodległości uznając, że nie jest to wydarzenie cykliczne. Decyzja wojewody była decyzją stricte polityczną i można było przewidzieć takie działanie ze strony polityka Platformy Obywatelskiej.

Stowarzyszenie Marsz Niepodległości natychmiast po wydaniu tej decyzji odwołało się do Sądu Okręgowego. Dzisiaj odbyła się rozprawa na której decyzja Wojewody Mazowieckiego Mariusza Frankowskiego została uchylona.

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości zaraz po rozprawie zamieścił w mediach społecznościowych krótki komunikat w tej sprawie:
Sąd Okręgowy właśnie uchylił decyzję Wojewody Mazowieckiego! Marsz Niepodległości ma prawo do statusu zgromadzenia cyklicznego! Gratulacje dla mec. Magdaleny Majkowskiej!

Pomocy prawnej Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości udzieliła Fundacja na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Wojewoda Mazowiecki Mariusz Frankowski, polityk Platformy Obywatelskiej, odmówił statusu cykliczności dla wydarzenia jakim jest Marsz Niepodległości.

Jest to decyzja stricte polityczna i wpisuje się w te wszystkie działania w stosunku do Marszu Niepodległości jakie miały miejsca za poprzednich rządów Donalda Tuska. Przypomnijmy, że nie tylko dochodziło do prowokacji, jak ze spaloną budką policyjną pod rosyjską ambasadą, ale również mieliśmy do czynienia z pałowanie i gazowaniem uczestników Marszu. Teraz, jak widać wszystko wraca na nowo, a Mariusz Frankowski jako pierwszy daje czytelny znak, że największa w Polsce patriotyczna manifestacja, jej uczestnicy mogą być znowu narażeni na wszelkiego rodzaju szykany, łącznie z pałowaniem, gazowaniem i zatrzymaniami. Tak wygląda bowiem praworządność i wolność według Platformy Obywatelskiej.

Bartosz Malewski, Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości skomentował te działania wojewody w mediach społecznościowych:
Wojewoda Mazowiecki odmówił statusu cykliczności dla Marszu Niepodległości. Można się było tego spodziewać po jego motywowanych politycznie, stronniczych wypowiedziach. Nie składamy broni. Wnieśliśmy odwołanie do Sądu Okręgowego. Bez względu na wynik – Marsz Niepodległości 2024 przejdzie.

Anna Bryłka, dyrektor ds. Unii Europejskiej zadała na konferencji prasowej PiS pytania po których doszło do kłótni pomiędzy nią a politykami PiS.

Anna Bryłka pytała czy politycy PiS nie uważają, że Donald Tusk w kwestii unijnych podatków nie kontynuuje jedynie polityki swojego poprzednika, który już w 2020 roku zgadzał się na unijne podatki. Teraz Tusk zgodził się na kolejne trzy podatki unijne, które zasilą kasę Unii, a pieniądze z tych podatków będą dyspozycji eurokratów:
podatek od przychodu z handlu emisjami CO2,
– podatek od śladu węglowego,
– podatek od zysku korporacji ponadnarodowych.

Zbigniew Kuźmiuk argumentował, że to właśnie te podatki były zawetowane przez premiera Morawieckiego, ale Donald Tusk to weto zniósł. Anna Bryłka tłumaczyła spokojnie, że rząd Morawieckiego zgodził się już w 2020 roku na taką politykę wobec Unii Europejskiej, a rząd Tuska jedynie kontynuuje tą politykę.
– Dokumenty unijne nie kłamią – mówiła Bryłka wskazując na wydruk konkluzji zawartych w dokumentach Rady Europejskiej z roku 2020 r.

Mariusz Błaszczak najpierw pytał z jakiego medium jest Anna Bryłka, a gdy usłyszał, że z Konfederacji to pytał gdzie będzie można obejrzeć ten materiał. Nie znajdując na pytania Anny Bryłki żadnych argumentów w końcu rzucił:
– Konfederacja będzie następna, proszę pani, chyba że się ułożycie z Donaldem Tuskiem, bo będziecie następni. Nie przepuści wam.

Krystian Kamiński / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Były poseł Konfederacji, polityk Ruchu Narodowego analizuje obecną sytuację społeczno-polityczną w Stanach Zjednoczonych.

Krystian Kamiński na Twitterze Sąd Najwyższy USA zadecydował, że federalna straż graniczna ma prawo niszczyć drut kolczasty na zaporach granicznych, jaki został na nich zainstalowany przez władze stanu Teksas. Drut pojawił się tam z inicjatywy władz stanowych, jako środek utrudniania nielegalnego przekraczania granicy z Meksykiem, która stała się w ciągu ostatnich lat progiem wejścia dla istnej wędrówki ludów jaka przetacza się z południa na północ przez zachodnią półkulę. To właśnie na Teksas przypada zdecydowanie najdłuższy odcinek południowej granicy Stanów Zjednoczonych, toteż kwestia nielegalnej migracji jest szczególnie dotkliwa właśnie dla tego stanu.

Sąd Najwyższy trudno określać w USA „trzecią władzą”, bo ten przykład pokazuje, iż bywa władzą pierwszorzędną, ponieważ system przyznaje mu quasi-arystokratyczną funkcję autorytatywnego podejmowania decyzji o bezpośrednim znaczeniu politycznym. Sąd wydał swoją decyzję na wniosek administracji prezydenta Joe Bidena, która uznała taki sposób ochrony granicy, jaki przedsięwzięły władze Teksasu za niehumanitarny, bo mający przyczyniać się do obrażeń, a nawet śmierci niektórych migrantów. Uczciwie trzeba przyznać, że nie jest to pogląd bezpodstawny. W istocie w przypadku próby desperackiego przedzierania się może tego rodzaju zapora może sprowadzić na desperata niebezpieczeństwo. Amerykańscy liberałowie stanęli jednak na stanowisko, że życie, czy też zdrowie takiego migranta i przestępcy jest ważniejsze niż suwerenność państwa do stanowienia i egzekwowania prawa zakreślona granicą państwową.

Tymczasem gubernator Teksasu uznał dokładnie odwrotnie. Greg Abbott publicznie oświadczył, że decyzji Sądu Najwyższego nie wykona i dalej będzie instalował drut kolczasty na granicy z Meksykiem. Wezwał służby podlegające swojemu, archetypicznie republikańskiemu, stanowi do niepodporządkowywania się funkcjonariuszom federalnym, a nawet przeszkadzania, a następnie pełnego przejęcia kontroli nad granicą. Pojawiły się zresztą informację, że miejscowi funkcjonariusze federalni nie palą się do wykonywania poleceń prezydenta i Sądu Najwyższego, a część z nich identyfikuje się z kursem politycznym gubernatora. US Customs and Border Protection oświadczyła wprost, że „nie planuje” usuwania ogrodzeń z drutu kolczastego z granicy. Przedstawiciel tej służby powołał się na „silne” relacje z Teksasem, pomimo sporu tego stanu z Waszyngtonem.

Kurs ten trwa zresztą od trzech lat, bo jeszcze w 2021 r. Abbott ogłosił operację „Samotna gwiazda”, sprowadzającą się do masowego zaangażowania podlegający mu zasobów, w tym najbardziej zmilitaryzowanego – Gwardii Narodowej, w ochronę granicy stanu i państwa. O skali presji migracyjnej niech świadczy to, że przez trzy lata teksańskie służby dokonały pół miliona zatrzymań osób wkraczających nielegalnie na terytorium USA. Za niepełnej kadencji Bidena, do USA napłynęły nie setki tysięcy, ale miliony nielegalnych imigrantów – według oficjalnych danych co najmniej 3,1 mln, ale mogą to być szacunki zaniżone. Mamy do czynienia z wysoką falą migrantów z Ameryki Południowej, a głównie Środkowej, ale sytuację starają się wykorzystać również migranci z całkiem innych zakątków świata. Wszak wątek zapewniania obywatelom państw afrykańskich i azjatyckich wolnej drogi do Meksyku przewinął się i w polskiej aferze wizowej, jaka wybuchła na kanwie działalności wiceministra spraw zagranicznych rządu PiS Piotra W.

Abbott sam wszedł w rolę Sądu Najwyższego interpretując zalew nielegalną migracją jako inwazję, obrona przed którą jest podstawowym konstytucyjnym obowiązkiem władz stanowych. Otrzymał zresztą wyraźne poparcie republikańskich gubernatorów równo połowy stanów – 25. Floryda, którą rządzi jeden z bardziej radykalnych republikanów Ron DeSantis może wysłać żołnierzy własnej Gwardii Republikańskiej na pomoc gwardzistom teksańskim, w tym celu zainicjowano zmianę prawa stanowego, które dotychczas dopuszczało użycie gwardii jedynie na terytorium Florydy.

W Partii Demokratycznej pojawiły się już głosy, by władze centralne po prostu przejęły bezpośrednią kontrolę nad teksańską Gwardią Narodową. Abbott uznał to za „mało prawdopodobne zdarzenie”, jednocześnie, z pewnością siebie deklarując, iż jest przygotowany na taki rozwój wydarzeń cokolwiek miałoby to znaczyć.

Tak oto eskaluje polaryzacja od dawna podważająca już stabilność i sterowność Stanów Zjednoczonych. O polaryzacji świadczy i fakt, że wspomniana decyzją Sądu Najwyższego została podjęta większością pięciu sędziów przeciwko czterem. Sytuacja w tym gremium jak w soczewce skupia obraz współczesnych Stanów Zjednoczonych i ich społeczeństwa.

Odzwierciedla ona polaryzację etniczną i rasową, jaka wylała się kilka lat temu ruchem Black Live Matter. Polaryzację socjo-ekonomiczną, przejawiającą się postępującym rozwarstwieniem majątkowym i upadkiem klasy średniej, przedstawianej przez dekady jako sól amerykańskiej ziemi i filar systemu politycznego. Polaryzację płci, pobudzaną przez entą generację coraz bardziej fanatycznych w wymyślaniu coraz to nowych statusowych rewindykacji feministek. Polaryzację regionalną, przeciwstawiającą rdzewiejące stany dawnego tradycyjnego przemysłu, wyeksportowanego przez wielkich kapitalistów i liberalną politykę do Chin, Indii czy innych państw azjatyckich na przeciwko bogacącym się cyfrowym i usługowym centrom wschodniego i zachodniego wybrzeża. Polaryzację cywilizacyjną między religijnymi grupami wierzącymi w prawo naturalne, a postmodernistami kwestionującymi naturę człowieka i jakąkolwiek obiektywną naturę bytu, nie tylko struktur społecznych ale wręcz biologicznych, jak ruch LGBT.

Wszystko to od dawna znajdowało ujście w procesie politycznym, a jego wadliwe procedury, z absurdalnie zróżnicowanymi procedurami wyborczymi dolały wiele oliwy do ognia nieuznawania się przez mieszkańców USA z różnych grup za współobywateli, z którymi możliwy jest dialog na rzecz jakiegoś dobra wspólnego zamiast całkowitej marginalizacji przeciwników. Sytuacja, w której każdy stan określa procedury wykonawcze głosowania i podliczania głosów jest doskonałym przepisem na chaos obarczony ryzykiem pomyłek bądź nadużyć i manipulacji, z możliwością zafałszowania wyniku. Pierwsze poważne problemy z tym związane miały miejsce prawie ćwierć wieku temu, w czasie kwestionowanego zwycięstwa George’a Busha juniora nad Alem Gore’m. Ta ogólna społeczno-polityczna polaryzacja po raz pierwszy jednak przybrała formę zinstytucjonalizowaną, w sensie konfrontacji dwóch instytucji władzy ze sobą. Konfrontacja ta ma zresztą cechy iście weberowskiego kontrastu miedzy etyką przekonań a etyką odpowiedzialności, między abstrakcyjnym, a przez to łatwym doraźnym humanitaryzmem skupionym na wyabstrahowanej jednostce, a właśnie odpowiedzialnością za realnie kalkulowane odległe w czasie i rozległe w swoim społecznym zakresie konsekwencje podejmowanych decyzji.

Do tej zinstytucjonalizowanej polaryzacji dochodzi w momencie, gdy pozycja światowa USA podważana jest jak nie była podważana od upadku Związku Radzieckiego. Jak już pisałem przed tygodniem działania Jemeńczyków w Zatoce Adeńskiej i na Morzu Czerwonym kwestionują samą podstawę tej pozycji – panowanie Waszyngtonu na oceanie światowym. W niedzielę inni sojusznicy Iranu zaatakowali amerykańską bazę w Jordanii zabijając trzech amerykańskich żołnierzy i raniąc 25, co jest wyraźnym sygnałem, że w Teheranie poczuli krew rannego, jak sądzą ajatollahowie, wroga. Korea Północna zdążyła w ciągu pierwszego miesiąca nowego roku przeprowadzić już trzykrotne testy rakietowe. Tymczasem wielu Polaków i to szczególnie wśród tych, którzy powinni być najbardziej świadomi – polityków, dziennikarzy, publicystów – zachowuje się jakby żyli nadal w świecie niepodzielnej hegemonii Waszyngtonu sprzed 30 lat. Tak bardzo są pewni tej jednej karty, na którą każą postawić nam wszystko?