Pojęcie „gender” stopniowo wypiera pojęcie „płeć” w licznych dokumentach wydawanych przez organizacje międzynarodowe. Tendencja ta budzi ogromne wątpliwości – „gender” jest bowiem terminem o charakterze ideologicznym, zakorzenionym w radykalnych koncepcjach marksizmu. Określeniem tym operuje się również w najważniejszych dokumentach unijnych w zakresie polityki równościowej. Na prośbę Dyrekcji Generalnej ds. Analiz Parlamentarnych Parlamentu Europejskiego Instytut Ordo Iuris przedstawił stanowisko na temat pojęć „gender” i „gender equality”.

Istotą koncepcji gender, zarówno na gruncie nauk społecznych, jak i w dokumentach wydawanych przez międzynarodowe gremia, jest radykalne przekonanie, że istniejące role płciowe oraz różnice między kobietami i mężczyznami miałyby być wynikiem opresji, której ofiarami stały się kobiety na przestrzeni dziejów. Ideologiczny charakter pojęcia „gender” oddaje definicja stworzona przez grupę specjalistów Rady Europy ds. gender mainstreaming,  która wprost stwierdziła, że „gender to nie tylko społecznie skonstruowane definicje kobiety i mężczyzny ale również społecznie skonstruowana definicja relacji pomiędzy płciami, obejmująca nierówną relację władzy skutkującą dominacją mężczyzn i podporządkowaniem kobiet w większości sfer życia”.

Wypuszczono dwie nastolatki – Nie wykryto u nich ponownie koronawirusa

Pojęcie „gender” definiuje zatem płeć jako konstrukcję społeczną, ignorując jej biologiczny wymiar. Ponadto, sięga do koncepcji widocznych w doktrynie marksizmu. Różnicą jest zmiana środka ciężkości z walki klas na „odwieczną” walkę płci, którą zakończyć mogłoby jedynie zniesienie różnic między płciami. Pojęcie płci społeczno-kulturowej jest naturalną konsekwencją sposobu myślenia, zgodnie z którym człowiek prawdziwie wolny może być wyłącznie wówczas, gdy zostanie wyzwolony z wszelkich narzuconych mu społecznych norm. W myśl doktryny feministycznej, jedną z tych norm społecznych, jest właśnie pojęciepłci i związanych z nią ról, a rzekomo nierówne stosunki między kobietami i mężczyznami miałyby być jedną z głównych przyczyn domniemanej strukturalnej dyskryminacji kobiet.

Ideologiczny charakter pojęcia „gender”, wyraźnie widoczny zarówno w dokumentach wydawanych przez Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet – CEDAW, jak i w Konwencji stambulskiej, budzi poważne wątpliwości co do zasadności jego stosowania w oficjalnych aktach prawnych. Termin ten jest oparty na błędnych założeniach – społeczne role płciowe nie istnieją bowiem w oderwaniu od płci biologicznej, co sugerowałoby pojęcie „płci społeczno-kulturowej”. Za biologicznym źródłem ludzkiej płciowości przemawiają przede wszystkich współczesne zdobycze nauki, zwłaszcza genetyka. Alarmująca jest również geneza tej koncepcji, która nawiązuje wprost do doktryny marksistowskiej, sprowadzając relacje między kobietami i mężczyznami do odwiecznej walki o władzę.

Pojęcie równości płci w znaczeniu „gender equality” jest również błędnym konstruktem. Nie ma ono zastosowania ani w Konstytucji RP, ani w żadnym innym polskim akcie ustawodawczym. Termin „gender equality”, zdaniem Instytutu Ordo Iuris, powinien być zastąpiony sformułowaniem „równość między kobietami i mężczyznami” lub „równość kobiet i mężczyzn”.

„Określeniem, które powinno być używane w prawie polskim i międzynarodowym jest jednoznaczne i nienacechowane ideologicznie pojęcie płci biologicznej, czyli z angielskiego «sex». Posługiwanie się tym sformułowaniem w żaden sposób nie wyklucza ujmowania ludzkiej płciowości w różnych kontekstach społecznych i kulturowych, co do wpływu których na doświadczenia kobiet i mężczyzn nikt nie ma wątpliwości. Tak jak jednak nie jest możliwe zupełne pominięcie kontekstu społecznego w odnoszeniu się do kobiet i mężczyzn, tak tym bardziej pominięcie biologicznego wymiaru ludzkiej płciowości jest zabiegiem całkowicie błędnym” – zaznacza Magdalena Olek, Zastępca Dyrektora Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris. 

Dodano w Bez kategorii

/ źródło: wlesznie.pl

Z wrocławskiego szpitala wypuszczono dwie nastolatki, które zostały wyleczone z COVID-19. Przeszły ponowny test na wykrycie koronawirusa, którego wynik był negatywny. Dotychczas czterem pacjentom udało się pokonać nowy szczep wirusa.

Jak informują lekarze z wrocławskiego szpitala dziewczyny, które wypuszczono do domu miały łagodny przebieg choroby – “Dzieci przebywały w Klinice Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu od dwóch tygodni. Miały łagodne objawy choroby” – poinformowała Monika Kowalska z USK.

Zobacz także: Dotarł samolot z Chin – Polskie służby medyczne otrzymają środki bezpieczeństwa

Do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu trafiła setka dzieci z podejrzeniem zachorowania na koronawirusa. Wciąż trwają oczekiwania na wyniki dalszych testów – “Łącznie do kliniki trafiła już ponad setka dzieci. Tylko w dwóch przypadkach badania potwierdziły koronawirusa. Obecnie w klinice przebywa 9 dzieci, które czekają na wyniki badań” – powiedziała rzecznik wrocławskiej placówki.

Oprócz dwóch nastolatek z Wrocławia do zdrowia po przebytej chorobie COVID-19 powróciła również dwójka starszych osób również odbywająca leczenie w tym samym mieście. W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. J. Gromskiego przed dwoma dniami wyzdrowiała 74-letnia kobieta, natomiast wcześniej, bo 25. marca udało się wyleczyć 66-letniego pacjenta.

rmf24

Dodano w Bez kategorii

Polscy przedsiębiorcy bardzo krytycznie oceniają rządową “Tarczę Antykryzysową”. Organizacja zrzeszająca rodzimych pracodawców w przeprowadzonej ankiecie wykazała, że ponad 70 procent przedsiębiorców nie uważa, by przygotowany przez rząd pakiet pomocowy miał faktycznie zadziałać. Już jedna trzecia firm rozpoczęła zwolnienia w obawie przed bankructwem.

W ankiecie przeprowadzonej przez organizację Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej wynikło, iż znaczna większość przedsiębiorców krytycznie ocenia rządową “Tarczę Antykryzysową”. Przedsiębiorcy oceniający zawarte w ustawie propozycje jako bardzo złe stanowili blisko 54 procentową grupę. Zaś 23,4 procent oceniło zawartość pakietu jako złą.

Zobacz także: Więcej czasu na złożenie PIT. Wciąż możesz przekazać 1% na Marsz Niepodległości

Główny ekonomista organizacji zrzeszającej blisko 19 tysięcy firm zatrudniających 5 milionów Polaków, dr Sławomir Dudek, skomentował skuteczność propozycji – “Przedsiębiorcy, którzy odczuwają skutki koronawirusa, bardzo negatywnie oceniają instrumenty tzw. tarczy antykryzysowej. W starej szkolnej skali – od dwói do piątki – to „trzy z dwoma”. A dominująca grupa wystawiła rządowi dwóję – było to aż 54 proc. oceniających. Jedynie dla 7 proc. tarcza zasłużyła na czwórkę lub piątkę. Wynika to z faktu, że tarcza jest mocno spóźniona”.

Zdaniem wielu ekspertów epidemia koronawirusa niszczy polską gospodarkę, niezależnie od wielkości firm. Z kolei udział w ankiecie wzięły różne branże oraz spółki Skarbu Państwa. Blisko 93 procent przedsiębiorców odczuło skutki finansowe SARS-COV-2.

Coraz mniejsze dochody zmuszają do cięcia kosztów, a to wiążę się głównie ze zwolnieniami pracowników. Jeszcze w marcu 31 procent pracodawców zdecydowało się na taki radykalny ruch. Natomiast większość przedsiębiorców przewiduje taki ruch w najbliższych miesiącach.

“Przedsiębiorców zagoniono w ślepy zaułek. Jeśli firma stoi, to nie zarabia. Jeśli tak, to nie ma ani sensu, ani możliwości zatrudniania takiej załogi jak jeszcze niedawno, kiedy firma działała na pełnych obrotach” – stwierdził dr Dudek.

Ekspert ds. ekonomii ma ogromny żal do polskiego rządu, że nie skonsultowano wcześniej propozycji z pracodawcami – “Rząd poszedł na łatwiznę i zamiast ograniczone środki zaadresować do tych firm, które są w największej potrzebie, wybrał proste kryterium wielkości zatrudnienia – do dziewięciu osób. Takie odcięcie pomocy nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Można to było lepiej zrobić, gdyby wcześniej odbył się dialog z firmami”.

Zaproponowane przez rząd rozwiązania są wręcz niemożliwe do wprowadzenia. Już teraz ZUS boryka się z problemami natury technicznej otrzymują mnóstwo wniosków nie związanych z tarczą antykryzysową. Przewidywane są dalsze utrudnienia, zwłaszcza iż część urzędników pracuje zdalnie.

forbes

Dodano w Bez kategorii
stetoskop

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o kolejnych 36 przypadkach zakażenia koronawirusem. Zmarły także następne dwie osoby. To pacjenci z Tychów i Warszawy.

Zmarli to mężczyźni w wieku 68 i 83 lat. Obaj mieli choroby współistniejące. Liczba ofiar koronawirusa w Polsce sięgnęła 35.

Depopulacja i „prawa reprodukcyjne” zamiast pomocy ubogim krajom – planowany dokument Komisji ONZ

36 nowych zakażeń dotyczy 10 osób z woj. wielkopolskiego, ośmiu z woj. śląskiego, ośmiu z woj. małopolskiego, czterech z woj. dolnośląskiego, czterech z woj. zachodniopomorskiego oraz po jednej osobie z woj. świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. W sumie liczba zakażonych wynosi 2347.

Dodano w Bez kategorii

/ AFP, Fot: Uwe Zucchi

Ekonomiści chcą rezygnacji z 500 plus i rezygnacji z 13. emerytury – do rządu został dostarczony drugi Alert Gospodarczy.

W pierwszym takim raporcie ekonomiści, którzy podpisali się pod dokumentem podkreślano, że “podstawowym problemem i wyzwaniem jest właściwe pogodzenie bezpieczeństwa zdrowotnego i bezpieczeństwa gospodarczego”. Teraz uważają, że to zachowanie płynności finansowej przedsiębiorstw jest najważniejsze.

Jak czytamy w drugim Alercie Gospodarczym to “realizacja określonych w Alercie Gospodarczym 1 priorytetów polityki gospodarczej wymaga w szczególności zapewnienia płynności finansowej przedsiębiorstw. To zadanie z gatunku >>najpilniejsze z pilnych<<. Bez tego duża część przedsiębiorstw nie będzie w stanie kontynuować swojej działalności”.

Co ma to oznaczać? Między innymi rezygnację z programu rodzinnego 500 plus czy wstrzymanie wypłat 13. emerytury. 13 ekonomistów, którzy podpisali się pod dokumentem chce także, aby powstrzymać spiralę zatorów płatniczych i dostarczyć przedsiębiorstwom dodatkową płynność przez system bankowy.

“Filarem wspomagającym płynność powinna być pomoc banków wspomagana systemem gwarancji i poręczeń BGK. Gwarancje mogłyby obejmować 80 proc. wartości kredytów. Wskazane jest utworzenie specjalnego Funduszu Gwarancji Płynnościowych.” – zaznaczono w Alercie.

Kto się podpisał? Między innymi prof. Jerzy Hausner, prof. SGH dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. dr hab. Jan Czekaj, dr hab. Dariusz Filar, czy dr Mirosław Gronicki – były minister finansów,czy dr Sławomir Dudek – były dyrektor w Ministerstwie Finansów, obecnie główny ekonomista Pracodawców RP.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. youtube.com

Na przełomie marca i kwietnia miała się odbyć 53. sesja Komisji ONZ ds. Populacji i Rozwoju. Wydarzenie zostało odwołane z powodu pandemii koronawirusa. Proponowana treść dokumentu końcowego sesji zawiera postulaty zapewnienia „praw reprodukcyjnych i seksualnych” oraz wdrażania koncepcji depopulacyjnych. Zdaniem autorów projektu aktu, realizacja tych zamierzeń ma być sposobem zwalczania zjawiska niedożywienia na świecie. Ignorują oni przy tym fakt marnowania żywności i problemów z jej dystrybucją.

Teoretycznie, celem konferencji ludnościowych oraz sesji Komisji ds. Ludności i Rozwoju, jest działanie na rzecz polepszenia sytuacji humanitarnej na świecie. Wspomniana sesja miała być poświęcona problemom związanym z odżywianiem i rozprowadzaniem żywności. W rzeczywistości jednak, w projekcie dokumentu przemycone zostały postulaty o charakterze depopulacyjnym, związane również z propagowaniem idei kontroli narodzin.

Proponowany akt w mało rozbudowany sposób odnosi się do problemu niedożywienia i głodu w Afryce. Głównym jego przesłaniem jest kontrowersyjne założenie, że zasoby naturalne się kurczą, a populacja się rozrasta, co miałoby być powodem, dla którego na świecie wciąż panuje głód. Jeden z fragmentów szkicu dokumentu wprost wskazuje, że kluczowe dla zwalczenia problemów z niedożywieniem na świecie jest promowanie „zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego oraz praw reprodukcyjnych” (par. 19). Wszystko po to, by na świecie rodziło się mniej dzieci, a co za tym idzie było mniej osób do wyżywienia. Autorzy aktu nie zauważają jednocześnie, że, zgodnie z szacunkami, rocznie marnowanych jest około 1,3 mld ton jedzenia. Ignorują również liczne głosy ekspertów wskazujących na to, iż głównym problemem nie jest brak żywności, a trudności z jej dystrybucją i dostępem do niej.

Więcej czasu na złożenie PIT. Wciąż możesz przekazać 1% na Marsz Niepodległości

Komisja ds. Ludności i Rozwoju jest jedną z ośmiu komisji funkcjonujących przy Radzie Społecznej i Gospodarczej ONZ. Działa od 1946 r., a od 1994 r. do jej głównych zadań należy monitorowanie wdrażania postanowień Programu Działań Międzynarodowej Konferencji nt. Populacji i Rozwoju w Kairze. To właśnie za sprawą tej konferencji do oficjalnego międzynarodowego dyskursu przedostała się koncepcja „praw reprodukcyjnych”. Ostatecznie, dzięki sprzeciwowi licznych państw, zakres pojęciowy tego terminu został w dużej mierze ograniczony (choć nadal budzi kontrowersje). Wskazano również jednoznacznie, że aborcja nie może być postrzegana jako jedna z metod planowania rodziny, a kraje zobowiązane są do jej przeciwdziałania.

„Organy ONZ związane z ludnością i rozwojem od dziesięcioleci promują idee neomaltuzjanizmu. Rozrost populacji – czyli de facto rodzenie się nowych dzieci – ukazują jako problem i zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa. Dlatego, zamiast skupiać się na rozwiązywaniu najbardziej palących problemów ludzkości, propagują depopulację i kontrolę urodzeń, które mają być realizowane dzięki tzw. prawom reprodukcyjnym i seksualnym. Stąd fakt umieszczenia takich postulatów w dokumencie dotyczącym problemów związanych z walką z niedożywieniem niestety nie dziwi” – powiedziała Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. asta24.pl

Wybory prezydenckie mają odbyć się 10 maja. Od pewnego czasu informujemy o powolnej zmianie w podejściu władzy do przesunięcia wyborów.

Jak doskonale wiemy, wybory prezydenckie zaplanowane są na 10 maja. Kolejne obostrzenia, zakazy i nakazy w “narodowej kwarantannie” w magiczny sposób w żaden sposób nie wpłynęły na termin wyborów. Według większości komentatorów i przeciwników politycznych partii rządzącej, powodem takiego podejścia ze strony PiS jest obawa, że przy przesunięciu wyborów o kilka miesięcy, polityczne konsekwencje kryzysu gospodarczego (który tak naprawdę dopiero przed nami) poniesie obóz władzy. O zwycięstwo Andrzeja Dudy może być więc bardzo ciężko. Gdyby wybory odbyły się teraz, na pewno wygrałby Duda, więc co by się nie działo, PiS miałby swojego prezydenta przez pięć kolejnych lat.

Coś zaczęło się jednak zmieniać. Wpływ na to ma oczywiście wzrost liczby zachorowań, ale też opóźnienie się terminu spodziewanego szczytu pandemii w naszym kraju. Portal Onet informuje, że potwierdzają się przypuszczenia mówiące o tym, że PiS zaczyna pękać ws. przesunięcia wyborów. W Mediach Narodowych cytowaliśmy już wypowiedzi Andrzeja Dudy czy Jarosława Gowina w tej sprawie. Według Onetu, PiS ma kilka pomysłów na obecną sytuację. Plan A ma być rozszerzeniem możliwości głosowania korespondencyjnego na wszystkich obywateli. W organizacji wyborów pomogłyby wszystkie służby. Z perspektywy władzy to najlepsza dla PiS opcja.

ZOBACZ TAKŻE: Nowe bardzo poważne ograniczenia. Walka z koronawirusem trwa

Plan B to wprowadzenie stanu wyjątkowego, o co zabiega od dawna większość sceny politycznej, ale właśnie “na wyraźne życzenie opozycji”. PiS nie ma zamiaru ponosić politycznych konsekwencji wprowadzenia ograniczenia wolności obywatelskich. Najnowsze ograniczenia i tak są jednak bardzo dotkliwe. W PiS myśli się o przesunięciu wyborów aż o rok, a nie kilka miesięcy. Jest jednak bardzo wątpliwe, żeby partie opozycyjne zgodziły się na takie rozwiązanie. Szczególnie, że przesunięcie wyborów o rok musiałoby się wiązać ze zmianami w konstytucji. Niewątpliwie czeka nas jeszcze wiele zamieszania.

Dodano w Bez kategorii

W tym roku, w związku z koronawirusem, mamy więcej czasu na złożenie PIT. Wciąż możesz przekazać 1% na Marsz Niepodległości i wesprzeć największy patriotyczny marsz w Europie!

W dobie pandemii koronawirusa zachęcamy do pozostania w domach, dlatego rozlicz PIT za 2019 rok Online lub pobierz program PIT na komputer. Wybierając aplikację PITax.pl Łatwe Podatki odliczysz wszystkie niezbędne ulgi podatkowe, obniżając należny podatek, a do rozliczenia nie potrzebujesz wiedzy na temat rozliczania PIT!

Przypominamy, że Ministerstwo Finansów wydało komunikat, w którym poinformowało, że mimo iż standardowo termin na złożenie rocznego zeznania PIT upływa 30 kwietnia, w tym roku deklaracje można składać do końca maja: “Dajemy więcej czasu na złożenie rocznej deklaracji PIT, co jest szczególnie istotne dla osób prowadzących działalność gospodarczą. W ich przypadku konieczne jest bowiem samodzielne wypełnienie i przesłanie zeznania do urzędu skarbowego. W tym roku będzie można to zrobić do 31 maja”

Oznacza to, że mamy więcej czas na przekazanie 1% na Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. “Organizując tak wielkie zgromadzenie publiczne, zobligowani jesteśmy do jak najlepszej organizacji marszu pod względem: bezpieczeństwa, promocji, oprawy, zarządzania informacyjnego, nagłośnienia czy tak podstawowych spraw jak zabezpieczenia potrzeb sanitarnych i zapewnienie czystości na terenie Stadionu Narodowego. To wszystko wymaga ogromnych nakładów. Dlatego już teraz pragniemy wszystkim dobrodziejom podziękować, za wsparcie i zaufanie” – czytamy w apelu SMN.

Wypełniając swoje deklaracje podatkowe wesprzyjcie Stowarzyszenie „Marsz Niepodległości” wpisując KRS: 0000406677. Prosimy także o regularne wsparcie: KLIK

Dodano w Bez kategorii

/ fot. wikimedia.org

Do kuriozalnej sytuacji doszło wczoraj w jednym z warszawskich szpitali na Mokotowie. Starszy pacjent, u którego zdiagnozowano obecność SARS-COV-2 wyjechał na wózku inwalidzkim z budynku w kierunku sklepu. Tam zakupił na własny użytek butelkę piwa. Policja znalazła mężczyznę w parku. Teraz grozi mu do 8 lat więzienia za stwarzanie niebezpieczeństwa.

Policja na warszawskim Mokotowie otrzymała wczoraj zgłoszenie o zaginięciu jednego mężczyzny. Jak się okazało, był on już zarażony koronawirusem. Funkcjonariusze z łatwością namierzyli uciekiniera, który poruszał się na wózku inwalidzkim. Skandalicznym powodem ucieczki pacjenta było zapotrzebowanie na spożycie piwa przez 61-latka.

Zobacz także: Nowe bardzo poważne ograniczenia. Walka z koronawirusem trwa

Niestety, dzięki nieodpowiedzialnemu zachowaniu mężczyzny pobliski sklep, gdzie pacjent zakupił alkohol został poddany dezynfekcji. Właścicielka zadzwoniła do sanepidu i poddała się kwarantannie. Udało się także odnaleźć dwie kobiety, które były akurat w tym momencie na zakupach. Te również poinformowano o sytuacji i poddano izolacji.

“Z naszej strony działania mogą być tylko jedne. Zero tolerancji, czynności prowadzimy w kierunku art. 165 kk, za co grozi nawet do 8 lat pozbawienia wolności” – powiadomiła mokotowska policja w komunikacie.

rp.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Screen z CGTN / YouTube

Koronawirus sparaliżował jeden z warszawskich szpitali – tylko w tym miejscu znajduje się jedna szósta osób zarażonych koronawirusem.

Zarażonych zostało już 36 lekarzy oraz innych osób personelu, a także 43 pacjentów. To nie koniec – personel twierdzi, że zarażeń będzie przybywać, ponieważ jak tłumaczą “zawiodły procedury”.

Jak do tego doszło? “Personel szpitala po testach na koronawirusa nadal pracował i miał kontakt z innymi pracownikami i pacjentami, były też przyjęcia na oddziały, na których byli już potencjalnie zakażeni” – podaje portal Onet.

Szpital broni się jednak i uważa, że postępowali zgodnie z otrzymanymi instrukcjami oraz logiką. Szpital Bródnowski zatrudnia 1,8 tysiąca osób – z czego 300 już nie pracuje – część z nich to osoby zarażone, druga część została poddana kwarantannie, inni matomiast zajmują się swoimi dziećmi.

“Tak naprawdę nie zawsze jest podstawa do badań. Staramy się postępować nie tylko zgodnie z wieloma instrukcjami, jakie dostajemy, ale także bazując na wiedzy i doświadczeniu ludzi, którzy wybrali szpital jako miejsce pracy nie z przypadku” – komentuje rzecznik szpitala. Pracownicy jednak obwiniją za paraliż kadrę zarządzającą.

“Personel szpitala, który miał robione testy, w oczekiwaniu na wyniki, nadal pracował” – wprost stwierdził dla Onetu jeden z pracowników placówki. Ci pracownicy, którzy testy pod koniec zeszłego tygodnia nie czekali na wyniki w domu, jeszcze pracowali i mieli kontakt z pacjentami oraz innymi pracownikami.

Dodano w Bez kategorii