Jacek K. Matysiak z Kaliforni: Amerykanie słynęli z dumy z modelu małego rządu, którego zadaniem było zabezpieczenie warunków swobodnego rozwoju ekonomicznego i osobistego obywateli, ale to się niestety zmieniło.

Czyżbyśmy ponownie żyli w najlepszych i jednocześnie najgorszych czasach jak to w swojej pozycji “Opowieść o dwóch miastach” opisywał Charles Dickens tuż przed i z nadejściem krwawej rewolucji francuskiej? Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent Trump tryskał dumą i wiarą obserwując wskaźniki ekonomii i efekty dalszych podejmowanych reform państwa. Teraz kompletna klapa, w ciągu 6 tygodni  bezrobocie wzrosło z 3,5% do 14,7%! Jednak psychoza i strach siostry pandemi C-19, jak ludzka twarz z upływem czasu ginie w rzeźbiącym ją bogactwie doświadczeń, dając człowiekowi mądrość dystansu płynącą w zmarszczkach ciągle dojrzewającej nadziei. Wydaje się, że ta dobiegająca właśnie końca(?) wielka próba “blitzkriegu” dostarczy think tankom pracującym dla globalistycznego Nowego Porządku Światowego tak dużo materiału do analiz, że dadzą nam nieco czasu na odzyskanie spokojnego oddechu. Teraz powstaje pytanie, czy globaliści przez swój bezpardonowy zmasowany  atak z wykorzystaniem zintegrowanych systemów służby zdrowia, zagonów służb medialnych, a nawet państwowej administracji zgodnie z prawami fizyki (akcja rodzi reakcję) nie wyhodują sobie kontrrewolucji? A może jednak podniesiemy ręce do góry, ulegniemy i pozwolimy na rozkwit miraży totalitarnego zielonego reżimu szczęśliwości, którego “szczepionki” od dekad lewica aplikuje uczniom i studentom, jak i codziennie nam wszystkim przez media?

Kto wie, może jesteśmy naiwnymi świadkami tylko taktycznej przerwy i przegrupowań na zdobytych pozycjach? 1 maja do Kongresu USA wpłynął projekt rezolucji dającej niesamowitą dyktatorską władzę miejscowemu ministrowi zdrowia sprowadzający się do przymusowego testowania obywateli podejrzanych o kontakt z osobą nosicielem C-19. Agenci ministerstwa będą śledzić twój telefon, czy aby nie zbliżyłeś się do osoby będącej nosicielem wirusa. Ci ludzie będą nawet mogli wtargnąć do twojego domu w celu zbadania bądź odizolowania osób z pozytywnym testem. Żeby było zabawniej rezolucja, która może zostać przegłosowana przez Kongres oznaczona jest dziwną numeracją: H.R. 6666 (!). Sponsorem rezolucji jest demokrata ze stanu Illinois Bobby Rush.  Oczywiście w tym bałaganie, przy następnej zwyżce w ilości ofiar (np. tzw. druga fala) taki zamach na prawa i wolności obywatelskie pewnie ma szansę na przejście, wtedy pozostaje jeszcze Senat, no i Prezydent (musiałby to podpisać, aby stało się prawem). Czy ktoś o zdrowych zmysłach mógłby wyobrazić sobie taką sytuację jeszcze pół roku temu?

Nawet na tym przykładzie, ale i na innych mu podobnych widać w jak olbrzymim stopniu amerykańskiej demokracji (i całemu światu zachodniemu) odbija się czkawką bliska współpraca z komunistycznymi Chinami. Jeśli tak szybko przy pierwszej nadarzającej się okazji wchodzimy na drogę totalitarnego reżimu, aby nasze elity w zawrotnym tempie pozbawiły swoich obywateli i przecież wyborców dawno temu wywalczone prawa i wolności. czy możemy dziś wyobrazić sobie jakie będzie nasze jutro (i naszych dzieci), jeśli nie przeciwstawimy się tym zaborcom?

Siły kierujące druzgocącą dla światowej ekonomii ofensywą szastają hasłami naukowości i troski o nasze zdrowie i przyszłość.  Jednocześnie w stosunku do tych, którzy mają czelność zadawać rozsądne, logiczne kwestionujące pytania i posiadają własne zdanie, używają w poszczególnych państwach środków administracyjnych i aparatu przymusu wspieranego kreatywnym atakiem medialnym. Cóż warta jest nauka pozbawiona szans rozwoju właśnie w ogniu nieustannej krytyki i zrewidowania jej założeń? To przecież wejście do świata politruków, a nie świata nauki.

My już znamy takiego “wirusa” z życia w sowieckim totalitarnym imperium, czy ktoś jeszcze pamięta ulubionego naukowca Stalina genetyka Trofima Łysenkę? Każdy naukowiec, który wskazywał na idiotyzm założeń Łysenki był gnojony (kierunek gułag), bądź fizycznie znikał.  W dzisiejszym świecie naukowym jest nieco inaczej (mniej kija, a więcej marchewki)  istnieje szeroko rozbudowany system dotacji, fundacji finansujących badania i kariery naukowe, fundujący nagrody. Często nawet porządni naukowcy pozwalają sobie na uwikłanie się właśnie w głoszenie “sponsorowanych prawd” (przykład: Globalne Ocieplenie). Wyniki, konkluzje badań, odkryć naukowych, których nie wolno poddawać w wątpliwość, nie wolno poddawać krytyce, nie mogą być “naukowe”, bowiem stają się dogmatem, doktryną, czyli są wymieszaniem nauki z religią, bądź polityką. 

Choć wiele wskazuje na to, że  żyjemy w XXI wieku to mimo tylu wspaniałych odkryć naukowych, zadziwiającego postępu w technologii jednak powstaje podejrzenie, że bardzo się cofamy w rozwoju. Skoro zabrania nam się testowania, kwestionowania ustalonych na dzisiaj prawd, a nauką kierują i obowiązujące prawdy określają ludzie “znikąd” jak np. światową medycyną kieruje Bill Gates (facet z portfelem bez medycznego wykształcenia), a o nauce o Ziemi i Globalnym Ociepleniu decyduje nawiedzony lewacki polityk Al Gore, to jak tu nie dostać zawrotu głowy?

Z powyższego wypływa prosty wniosek, że niestety wracamy, staczamy się w uroczą erę czarowników i szamanów posiadających tajemną wiedzę i których wyrokom, natchnionym wizjom i przepowiedniom (jak pandemia C-19) poddają się w większości pokornie szefowie poszczególnych państw (przypomnijmy, że WHO ogłosiło stan pandemii dzień po przelaniu przez Gates na jej konto $50 mln). Jednak ówcześni czarownicy czerpali swoją moc obcując z tajemniczymi nadprzyrodzonymi siłami, dzisiejszymi raczej kieruje duch święty (w wielu osobach)  z centralnych banków i międzynarodowych korporacji.

Amerykanie słynęli z dumy z modelu małego rządu, którego zadaniem było zabezpieczenie warunków swobodnego rozwoju ekonomicznego i osobistego obywateli, ale to się niestety zmieniło. Oczywiście podobne zakusy elit gwałcące i ograniczające prawa i wolności obywatelskie mają miejsce na całym świecie. Czego możemy się logicznie spodziewać? Czy rząd rozwiąże Naród i powoła inny, następny, czy też będzie odwrotnie?

Dodano w Bez kategorii

Jak ustalili nieoficjalnie reporterzy RMF FM, marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosi termin wyborów prezydenckich dopiero po wejściu w życie nowych zasad dotyczących głosowania.

12 maja Sejm przyjął ustawę o wyborach prezydenckich. Projekt zakłada m.in. głosowanie stacjonarne i korespondencyjne (w przypadku wniosku wyborcy), przywrócenie roli PKW oraz utrzymanie dotychczas zarejestrowanych kandydatów.

RMF zwraca uwagę, że jeśli Senat wykorzysta 30-dniowy termin na zajęcie się ustawą autorstwa PiS, to dopiero w połowie czerwca dowiemy się o terminie wyborów.

Według nieoficjalnych ustaleń radia, premier Mateusz Morawiecki może do tego czasu wstrzymać publikację uchwały PKW w Dzienniku Ustaw, a to na jej podstawie marszałek Sejmu ma w ciągu 14 dni ogłosić nowy termin wyborów.

Parlamentarzyści Zjednoczonej Prawicy mówią o dacie 28 czerwca jako o dacie wyborów. Może się więc okazać, że od ogłoszenia terminu do głosowania będziemy mieli około dwóch tygodni. Przeprowadzenie całego procesu w tak krótkim czasie wydaje się niemożliwe. Wykluczałoby to również start nowych kandydatów – podaje rozgłośnia.

Jeśli Elżbieta Witek zarządzi wybory na początek lipca, to – jak zauważa RMF – przed ogłoszeniem ich wyniku może skończyć się kadencja Andrzeja Dudy. W takim przypadku kompetencje głowy państwa przejęłaby sama Witek.

Chęć dyskusji w tym temacie zadeklarował także marszałek Senatu Tomasz Grodzki. Chce on rozmawiać w najbliższych dniach o możliwym kompromisie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

źródło: rmf24.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @KonfederacjaTV

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki spotkał się dziś z prezydentem Andrzejem Dudą, aby omówić najważniejsze kwestie dotyczące prac wyższej izby polskiego parlamentu nad nowym prawem wyborczym. Po spotkaniu polityk Platformy złożył zaskakującą deklarację.

Zapraszam Jarosława Kaczyńskiego do rozmów

Po spotkaniu przedstawiciel opozycji zdał relacje z rozmowy:- spotkanie umawiane było jeszcze wtedy, gdy losy nowego prawa wyborczego nie były znane. Dla obecnie urzędującego prezydenta jest to z pewnością niezręczna rola, ponieważ występuję nie tylko w roli głowy państwa, ale także jako kandydat. Rozmowa tyczyła się aspektów ogólnoustrojowych, istotnych dla naszego kraju- relacjonuje profesor Grodzki.

Polityk wyraził także głębokie ubolewanie z powodu braku rzetelnej, sejmowej debaty nad nowymi przepisami w kontekście wyborów prezydenckich:- Chciałbym wyrazić głębokie rozczarowanie, że po raz kolejny w Sejmie ważna ustawa przemknęła bez rzetelnej debaty. Co najbardziej niespodziewane Marszałek wezwał do wspólnych rozmów na rzecz rozwiązania kwestii wyborczych prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.

” Zamierzam zaprosić prezesa PIS do senatu, aby wypracować z partią rządzącą jakiś kompromis, który ułatwi pracę Senatowi nad ustawą tak, żeby nikt nie mógł powiedzieć, że mamy prezydenta, który został wybrany w wyborach, które nie są wyborami, które nie spełniają standardów demokratycznych, narażają reputację Rzeczypospolitej na świecie.

Tomasz Grodzki potwierdził, że ustawę natychmiast skieruje do komisji senackich. Wprawdzie nie jest w stanie ocenić czy praca nad prawem wyborczym potrwa pełne 30 dni, ale analiza poszczególnych rozwiązań będzie intensywna i wytężona.

Co taka deklaracja oznacza w praktyce? Najprawdopodobniej kolejne działania opozycji mające na cele jak najdłuższą zwłokę w odesłaniu ustawy do ponownego rozpatrzenia przez Sejm.

Kandydat Konfederacji wzywa Senat do rozważnego działania

Do scenariusza, wedle którego opozycja zablokuje szybkie wprowadzenie nowego prawa wyborczego krytycznie odniósł się Krzysztof Bosak. Kandydat na prezydenta RP, celnie zauważył, iż uniemożliwi to zarówno jemu jak i jego kontrkandydatom prowadzenie legalnej kampanii wyborczej i da obecnemu obozowi władzy argumenty do zmasowanej propagandy.

https://twitter.com/krzysztofbosak/status/1260306821643984901?s=20

Zobaczymy czy opozycja zachowa się mądrze i odpowiedzialnie, umożliwiając jak najszybsze procedowanie projektu, czy też zostanie podjęta kolejna próba odgryzania się Zjednoczonej Prawicy. Większość senacka musi w końcu zadecydować między reprezentowaniem opcji totalnej, a staniem się realną, merytoryczną przeciwwagą dla ugrupowania rządzącego.

Dodano w Bez kategorii

Profesor Chodakiewicz w dość ostrych słowach ocenił książkę” The Volunteer” J. Fairweathera. Wedle opinii polskiego historyka, autor kompletnie nie rozumie mentalności polskiego bohatera.

Czym jest” The Volunteer”?

Jest to dzieło opowiadające o wojennych losach Rotmistrza Pileckiego. Napisane zostało po angielsku, a dopiero niedawno w naszym ojczystym języku dzięki Wydawnictwu” Znak”. Czy książka rzeczywiście stanowi wartościową syntezę dziejów legendarnego Polaka? Przekonajmy się co sądzi o niej Pan Jan Marek Chodakiewicz.

Jack Fairweather uznaje Holocaust za zdecydowanie największą zbrodnię wszech czasów” bez równych sobie w historii”. Jako korespondent wojenny dość często czuł się bezsilny, podczas gdy świat zignorował jego ostrzeżenie i prośby o pomoc, którymi napełnił swojej raporty z pól bitwy Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki. Jego doświadczenie bitewne najlepiej rezonowały poprzez odniesienie się do Szoah. Dziennikarza tak torturuje czyste zło czyli ludobójstwo żydów, że odmawia on pogodzenia się z tą zbrodnią deterministycznie i rzuca się w szalonej desperacji szukając, być może, sposobu, w jaki można było zapobiec albo przynajmniej zatrzymać Szoah. Z istną furią poszukuje alternatywnej historii.

Fairweather traktuje historię Pileckiego po macoszemu. Autor całkowicie ignoruje sprawy podstawowe. Nie dostajemy właściwie nic o wierze chrześcijańskiej tego człowieka. Bez większej refleksji pisarz wspomina być może parę razy, iż jego bohater oddawał się modlitwie. Czy to oznacza, że religia nie miała dla Rotmistrza fundamentalnego znaczenia? Czy Fairweather nie powinien jakość mocniej unaocznić aspekut religijnego polskiego patrioty? Niestety dziennikarz ignoruje takie podstawowe sprawy leżące u źródeł heroizmu swego bohatera.

Co więcej Fairweather nie potrafi zauważyć, jak wiara chrześcijańska jego protagonisty jest połączona z jego polskim nacjonalizmem. Mimo, że twórca pozostaje ślepy na jasne sprawy, powiedzmy wprost, że nie chodziło tylko o” fakt, że patriotyzm Witolda wyposażył go w sens służby i moralny kompas, który podtrzymywał jego misje w obozie”. Nacjonalizm bez wymiaru chrześcijańskiego ma tendencje do degenerowania w pogańskie gusła wielbienia narodu jak bożka. To właśnie katolickie chrześcijaństwo dało Pileckiemu potężny” kompas moralny.

Antypolski i Antychrześcijański wydźwięk dzieła

Fairweather rzutuje współczesne uczucia własne na drastycznie odrębną przeszłość. To powoduje, że książka jego jest pełna antychrześcijańskich i antypolskich stereotypów. Występują tu standardowe oskarżenia o” polski antysemityzm”.

Innymi słowy, Fairweather nie rozumie Pileckiego. A na jakiej podstawie mógłby go zrozumieć? Nie chodzi tylko o fakt, że autor nie zna języka polskiego i działał za pomocą asystentów, którzy przetłumaczyli dla niego teksty. Nawet bez języka polskiego człowiek poważny może poznać kulturę, co niestety tu nie następuje.” The Volunteer” jest niewygodnym usiłowaniem zasymilowania bohatera z liberalną narracją. To nie są wody, w których przyjemnie byłoby nawigować Rotmistrzowi. Nigdy do nich nie będzie pasować. Zaznaczamy jednak, że ” The Volunteer” nie jest jednoznacznie zmarnowanym wysiłkiem. Pisząc o Pileckim, utrzymuje się pamięć o nim. Być może kiedyś ktoś napisze o tym bohaterze po angielsku jak trzeba.

To oczywiście jedynie fragmenty szerszej recenzji profesora Chodakiewicza. Niestety omówione przez niego dzieło wpisuje się w kanon historiografii opartej na niewiedzy, braku zrozumienia i wręcz namacalnej poprawności politycznej. Wszyscy żywimy nadzieję, że Rotmistrz doczeka się godnej, obcojęzycznej biografii.

Dodano w Bez kategorii

Związek Nauczycielstwa Polskiego na czele ze Sławomirem Broniarzem niezwykle sceptycznie odniósł się do decyzji dotyczącej powolnego wracania do tradycyjnych form nauczania: -Szkoły nie są na to przygotowane – przekonywał.

Wznowienie zajęć dydaktycznych już od 18 maja

Od 18 maja planowany jest powrót do nauczania w szkołach policealnych. W poniedziałek do działania powrócą również schroniska młodzieżowe, ośrodki sportowe, ale także świetlice środowiskowe. Oczywiście nie odbędzie się to w takiej samej formie jak dotychczas, ponieważ ciągle zachowany ma zostać reżim sanitarny. Do rozwiązania ogłoszonego dziś przez premiera Mateusza Morawiecki i Ministra Edukacji Narodowej Dariusza Piontkowskiego krytycznie ustosunkował się Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

” Minister Piontkowski bardzo chciał nam przekazać, że jest dobrze, a dobrze nie jest. Wystarczy posłuchać ministra zdrowia, który bardzo ostrożnie wypowiada się o możliwości organizacji wypoczynku dzieci i młodzieży”

Według słów lidera ZNP, jeśli na koloniach czy obozach gromadzi się mniejsza ilość dzieci niż w placówkach edukacyjnych, a organizacja wypoczynku stanowi niebezpieczeństwo, to otwarcie szkół tym bardziej.

Minister Edukacji popełnia błąd

Sławomir Broniarz stwierdza, że wypowiedzi ministra edukacji są jeszcze bardzo stonowane, a rozwiązane proponowane przez rząd nietrafione. Wedle najnowszych informacji od 25 maja prowadzenie zajęć opiekuńczo-wychowawczych w klasach 1-3 zostanie wznowione. Nie będzie to jednak oznaczało przymusowego powrotu do placówek. Decyzja o pozostawieniu dziecka w domu będzie należała do rodziców.:- To będzie rozwiązanie na pół gwizdka. Nauczyciele są rozliczani z realizacji całego programu- komentuje Broniarz.

Przedstawiciel Związku Nauczycielstwa Polskiego nie pochwalił także innych zamierzeń Ministerstwa Edukacji. Przypomnijmy, że od 25 maja ruszają zajęcia dodatkowe dla Ósmoklasistów oraz uczniów przygotowujących się do Matur:-Egzaminy ósmych klasach w ogóle należałoby odwołać, bo w obecnej sytuacji naprawdę nie są nam potrzebne. Dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby się nie odbyły. Na zajęcia w formie konsultacji szkoły po prostu nie są przygotowane- Zaznacza rozmówca ” money.pl”

Czas pokaże jak ministerstwu uda się zorganizować powrót( przynajmniej częściowy) do tradycyjnych form zajęć. Z pewnością nauczyciele będą musieli wykazać się sporą dozą cierpliwości i ciężkiej pracy.

Dodano w Bez kategorii

Stanisław Karczewski poinformował o swojej decyzji na antenie RMF FM w rozmowie z red. Robertem Mazurkiem.

Na tę decyzję składa się wiele czynników. Były marszałek Senatu VII i VIII kadencji poinformował, że w tym roku kończy mu się okres wygaszenia prawa do wykonywania zawodu i chciałby poświęcić się pracy w szpitalu. „Nie ukrywam, że ciągnie wilka do lasu. Ostatnio zostałem świetnie przyjęty przez moich przyjaciół w lecznicy.” Senator wyjawił, że czuje wewnętrzną potrzebę powrotu do pracy. Ma zamiar pracować w szpitalu w Nowym Mieście nad Pilicą, ale także w innych placówkach.

Trudna współpraca

Polityk Prawa i Sprawiedliwości stwierdził również w wywiadzie, że źle współpracuje mu się z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim. „Liczyłem, że znajdziemy wspólnie nić porozumienia, tym bardziej, że obaj jesteśmy chirurgami. Tak się nie stało.” Według Karczewskiego, marszałek Grodzki złamał zwyczaje wynikające z kultury politycznej obowiązujące w Senacie. Miało to miejsce przy okazji głosowania nad wyborami korespondencyjnymi. Zdaniem senatora PiS, obecny marszałek w ostatniej chwili przełożył termin posiedzenia na taki, w którym senatorowie Zjednoczonej Prawicy nie mieli szansy zagłosować. „Moja decyzja o rezygnacji jest przyspieszona. Planowałem ją ogłosić w okolicach wakacji, lecz ostatnie wydarzenia zmusiły mnie do jej szybszego podjęcia.”

„W moje miejsce będziemy rekomendować byłego wicemarszałka z poprzedniej kadencji pana senatora Marka Pęka” – poinformował na konferencji prasowej Karczewski.

Pęk zapowiedział, że klub PiS zwróci się do marszałka Senatu, aby jeszcze na obecnym posiedzeniu Izby odbyło się głosowanie nad jego kandydaturą na stanowisko wicemarszałka.

Stanisław Karczewski funkcję wicemarszałka Senatu pełnił od 12 listopada 2019 roku.

źródło: tvp.info; dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Pełniący obowiązki prezesa Sądu Najwyższego prof. Kamil Zaradkiewicz zapowiedział wniosek do prezydenta o zmianę regulaminu Sądu Najwyższego i odroczył obrady Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN.

„Mając świadomość głębokich podziałów między sędziami wyrażam nadzieję, że podjęcie przeze mnie starań o usunięcie powyższych wątpliwości i rozbieżności pozwoli na uniknięcie utrwalania tych różnic. Z ubolewaniem stwierdzam, że w ostatnich dniach byliśmy świadkami sytuacji, które w moim przekonaniu nie powinny mieć miejsca” – powiedział sędzia Kamil Zaradkiewicz. Stwierdził, że jego decyzja została podjęta w trosce o prawidłowy wybór kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego.

Stagnacja trwa

Zgromadzenie Ogólne SN rozpoczęło posiedzenie w piątek, 8 maja. Następnie, do wtorku została zarządzona przerwa w obradach. Dopiero wtedy wyłoniono 20 kandydatów na I Prezesa, a dziesięcioro z nich wyraziło zgodę. Ostatecznie pięcioro z nich będzie oficjalnymi kandydatami. To spośród nich prezydent wybierze pierwszego prezesa.

Głównym przedmiotem sporu jest różna interpretacja regulaminu Sądu Najwyższego przez I Prezesa oraz pozostałych sędziów SN. “Chcielibyśmy, by regulamin pana prezydenta zawierał treści, które są zgodne z prawem. To wątpliwe, by prezydent, tworząc regulamin Sądu Najwyższego, mógł ustalać też przebieg Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego” – powiedział sędzia Laskowski, rzecznik instytucji.

Zamieszanie wokół Sądu Najwyższego trwa w najlepsze i na razie nic nie wskazuje aby zmierzało ku końcowi.

źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Według dokumentów do których dotarł portal Money.pl oraz Gazeta Wyborcza, jedna z dostaw maseczek dla Ministerstwa Zdrowia nie spełniała niezbędnych wymagań technicznych. Mowa o niemal 100 tys. maseczek ochronnych za 5 mln zł.

Resortowi zdrowia miał je sprzedać instruktor narciarski, który zna się z ministrem Łukaszem Szumowskim oraz jego bratem – informuje „GW”. Minister zdrowia, zapewnił w Radiu Zet, że każda transakcja jest traktowana w taki sam sposób. “Nikt nikomu nic nie ułatwiał” – stwierdził. Resort podkreśla, że w identycznym trybie rozmowy i kontrakty były podpisywane z grupą niemal 1 tys. innych firm. Premier Mateusz Morawiecki o dymisji kierownictwa ministerstwa nie powiedział do tej pory ani słowa.

Wiele nieprawidłowości

Próbki do badania resort dostarczył 4 maja, a już 5 maja otrzymał raport. Testy podlegał m.in. na sprawdzeniu filtracji maseczki.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Centralny Instytut Ochrony Pracy, maseczki spełniały tylko wymogi najniższej klasy filtracji (FFP1). Takie maseczki nie chronią przed groźnymi wirusami. Tylko maseczki o wyższych parametrach sprawdzają się w warunkach, gdzie ryzyko przenoszenia chorób płuc jest duże. Mają one swoje zastosowanie w przemyśle chemicznym czy górnictwie.

Drugie badanie wykazało kolejne braki. Jak można przeczytać w dokumencie, drobinki mgły oleju parafinowego bez problemu przenikały w maseczkę.

Maseczki przeszły jednak testy dotyczące wdechu i wydechu oraz zawartości CO2 w wdychanym powietrzu. Mimo to, raport wykazał, że nie spełniają one wymagań.

Szybka reakcja rządu

Podsekretarz stanu w resorcie zdrowia Janusz Cieszyński – odpowiedzialny za zakup sprzętu, zapowiedział odpowiednie kroki prawne względem kontrahentów.  Jak tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską, gdy w ministerstwie zorientowano się, że maseczki od opisanego dostawcy nie spełniają norm, natychmiast zażądano wymiany lub zwrotu pieniędzy. W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że składa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dostawców tych konkretnych maseczek. Swoje zaniepokojenie wyraził także sam Minister Szumowski: „Dziś wyślę list do Komisji Europejskiej, ponieważ te maseczki trafiły do 16 krajów” – dodał szef resortu zdrowia. Problem z maseczkami może być zatem znacznie większy niż się wydaje.

źródło: money.pl

Dodano w Bez kategorii

Michał Nieznański/fot. YT/Media Narodowe

Michał Nieznański zauważa, że trzeba “trzymać rękę na pulsie” w kwestii zapowiadanych przez władzę przymusowych szczepień na koronawirusa. – Sam przymus szczepień nie powinien przejść. […] Niech to będzie wybór osób, które będą się chciały tej szczepionce poddać. Poczekajmy, czy w ogóle będzie nawrót koronawirusa – mówił Michał Nieznański w “Rozmowie Mediów Narodowych”.

Wśród omawianych tematów, pojawiła się także ostatnia aktywność Stanisława Żaryna, rzecznika ministra-koordynatora służb specjalnych. Żaryn od kilku dni atakuje portale, które wzywają do sprzeciwu wobec przymusowych szczepień całego narodu.

Czy twoim zdaniem jest tutaj zainteresowanie służb specjalnych tematem przymusu szczepień i walką ze sprzeciwem? Czy jest to raczej odwrócenie uwagi od czegoś? – zapytał prowadzący program Dominik Cwikła.

Michał Nieznański odpowiedział, że on sam jest przeciwko przymusowi szczepień.

Nie wiemy, jak ta szczepionka będzie działać. Nie wiemy nawet, czy koronawirus wróci – zwrócił uwagę Nieznański.

Wiem, że minister Szumowski mówił, że koronawirus wróci na jesień […] ale przestałem brać na poważnie to, co mówi. Bo co konferencja może być inaczej – dodał działacz Konfederacji.

Ocenił też, że sam rzecznik, to za mało, by ocenić, że sprawą interesują się służby specjalne.

Ale trzymałbym rękę na pulsie. Sam przymus szczepień […] nie powinien przejść. Po prostu, niech to będzie wybór tych osób, które będą chciały się tej szczepionce poddać. […] Poczekajmy, czy w ogóle będzie nawrót koronawirusa – stwierdził Michał Nieznański.

Przypomniał, że w 2009 roku “pani Kopacz szczęśliwie odmówiła zakupu szczepionek”, a świńska grypa “nie wróciła”.

Fajnie, żebyśmy mieli gdzieś w zapasie tę szczepionkę, bo są ludzie, którzy chcą się szczepić i nie można im powiedzieć “nie szczep się”, ale niech to będzie wybór. Natomiast poczekajmy, czy koronawirus do nas wróci. […] Co, jeśli kupimy szczepionki i wydamy miliony na nie, a za chwilę będzie informacja, że nie ma koronawirusa? – stwierdził gość Mediów Narodowych.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. wikipedia

Światłość Boga kontra piekło restrykcji i ograniczeń. Czy pandemia koronawirusa wykorzystywana jest do walki z religią katolicką?

W dniu dzisiejszym obchodzimy 103 rocznicę Objawień Matki Bożej Fatimskiej. Objawienia te są uznawane za jedne z najważniejszych wydarzeń XX wieku, zarówno pod względem religijnym, jak też historycznym. Jest to po prostu (a może aż) przesłanie Matki Bożej na temat tragicznych wydarzeń, jakie miały się zadziać w wieku XX, a także na temat stosunku samego Kościoła do nowej, otaczającej rzeczywistości.

Dlaczego Portugalia?

Z perspektywy czasu można ocenić, że Matka Boża nieprzypadkowo wybrała Fatimę na miejsce swych Objawień. Ma to związek z historią Portugalii. Na „Balkonie Europy” bowiem, w roku 1910 doszli do władzy wolnomularze, zwani Karbonariuszami. Uczynili to na mocy rewolucji 5 października 1910. Oczywiście, w toku rewolucyjnych działań wygnano z Portugalii króla Manuela II, a także proklamowano „świecką” republikę.

Oficjalnie Karbonariusze ogłosili równość i wolność dla wszystkich wyznań. Tak naprawdę już początek ich rządów to lawina antykatolickich represji. Z Portugalii wydalono wszystkie zakony. Zamknięto kościoły, kaplice, szkoły katolickie, a także wszelkie chrześcijańskie fundacje, czy organizacje pożytku publicznego. Cały majątek portugalskiego Kościoła został znacjonalizowany. Można było co prawda organizować nabożeństwa oraz odprawiać Msze Święte, jednak można było to robić jedynie po oficjalnym „wypożyczeniu” świątyni od państwa na z góry określony czas. Poza czasem sprawowania nabożeństw, duchownym nie wolno było nosić strojów liturgicznych, ani sutann – pod groźbą wysokich kar, z których te finansowe były najmniej dotkliwą formą płatności.

Zniesiono święta kościelne i zakazano ich obchodzenia. Buntujących się przeciw tym zarządzeniom hierarchów katolickich skazano na banicję, toteż już od 1912 roku w Portugalii nie urzędował żaden biskup. Zerwano też stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską.

W samej Portugalii ujawniły się antykatolickie, wolnomularskie bojówki, znane jako „Białe Mrówki” („Formadas Brancas”). W latach 1915-1917 zamknięto redakcje wszystkich katolickich pism i seminaria duchowne. Za samo posiadanie różańca można było trafić do więzienia. „Białe Mrówki” atakowały beż żadnych przeszkód nie tylko osoby duchowne, ale i wiernych świeckich. Ponadto, spalono ponad 100 świątyń, jeszcze więcej z nich sprofanowano, czy obrabowano. Przeprowadzano również zamachy bombowe na świątynie, wypełnione wiernymi. Wszystko dla spowodowania jeszcze większej psychozy strachu. Co więcej, na skutek działań „Białych Mrówek” (a także tzw. „nieznanych sprawców”) w latach 1915-1917 zginęło w Portugalii dwa razy więcej katolików (świeckich i duchownych), niż żołnierzy portugalskich na wszystkich frontach II wojny światowej.

Sytuacja w Portugalii jako swoisty “preparat” sytuacji, opisanych przez Maryję w Objawieniach fatimskich

Można powiedzieć, że wydarzenia z ogarniętej rewolucją Karbonariuszy Portugalii były „dobrym” przedsmakiem przed opisami bestialskich wydarzeń, o jakich mówiła Maryja podczas swych Objawień Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie. Matka Boża mówiła tam przecież o Rewolucji Październikowej i prześladowaniach wszystkich wierzących, a także potrzebie duchowej odnowy dla świata. Nieprzypadkowo, rewolucyjna Portugalia była w zamysłach Boga „badawczym wycinkiem” bestialstw, o jakich mówiła w Fatimie Maryja.

Minęło ponad 100 lat… Wydawać by się mogło, że zagrożenia, o jakich mówiła Matka Boża w Fatimie minęły. Nie ma już bowiem komunizmu w Rosji, przed którym ostrzegała Matka Najświętsza, na Starym Kontynencie dawno nie szalała wojenna pożoga… Europejskie narody i społeczeństwa skupione są na pogoni za materialnym dobrobytem i własnymi wygodami, zapominając o duchowej stronie własnej egzystencji… Stop! Nadszedł wirus. Koronawirus. Wstrząśnie on światem, a tym samym stosunkami Bóg-ludzkość głęboko, choć w inny sposób, niż do tej pory.

Koronawirusem w Boga

Jest wiosna 2020 roku. Władze różnych państw świata ogłaszają pandemię COViD-19. Gospodarki przestają działać. Ludzie są zamknięci w swych domach, a rozmaite restrykcje, mające dawać ludziom bezpieczeństwo i zdrowie, ograniczają tak naprawdę ludzką wolność. Nie chodzi tu o zamknięte granice, czy okresowo puste sklepy i punkty rozmaitych usług. Nie można nie odnieść wrażenia, że wraz z rozwijającą się pandemią, w imię zapewnienia bezpieczeństwa, ludzkość została niecnie ograbiona z wolności i możliwości obcowania z religią i Bogiem. Nie chodzi tu tylko o zamykanie kościołów i „digitalizację” Mszy Świętych. Patrząc na działania poprzez tzw. „efekt skali”, chodzi wręcz o odstraszanie wiernych od uczestnictwa w Eucharystii i nabożeństwach. Przykład takich działań doskonale ujęła red. Agnieszka Jarczyk, w swoim wywiadzie z Robertem Bąkiewiczem, prezesem Stowarzyszenia Rot Niepodległości. Powiedziała ona o sytuacji w przede dniu rocznicy Objawień fatimskich, przedstawiając obraz, mrożący wręcz katolikowi krew w żyłach. Powiedziała ona tak:

Sanktuarium Fatimskie jest pilnie strzeżone, aby żaden pielgrzym nie mógł dotrzeć do niego w rocznicę objawień. W operacji bierze udział ponad 3500 policjantów. Odbywa się ona w dwóch etapach: po pierwsze, policja uniemożliwia dostęp do sanktuarium, jak też parkingów, znajdujących się w jego okolicach, doradzając pielgrzymom powrót do domów. Ponadto, w dniach 12-13 maja do akcji wejdą funkcjonariusze na koniach, psy i jednostki interwencyjne, aby „chronić” sanktuarium przed pielgrzymami. Wszystkie drogi dojazdowe zostaną zamknięte.

Do przedstawionej przez red. Jarczyk sytuacji w Fatimie odniósł się Robert Bąkiewicz. Według prezesa Rot Niepodległości, sytuacja moralnej degrengolady w Kościele trwa już od czasów Soboru Watykańskiego II. Nastąpiła „protestantyzacja” katolicyzmu, rozumowo pojmowaną wiarę zastąpiły egzaltowane uczucia,  ponadto, katolicyzm z wolna przestaje być religią wymagającą (wg R. Bąkiewicza najbardziej wymagającą religią na świecie) stając się rodzajem ludycznej tradycji obrzędowości dla coraz mniejszej liczby ludzi. Dlatego też powinniśmy zawierzyć Maryi i modlić się o duchową odnowę Kościoła.

Zaiste, po ponad 100 latach Fatima nadal staje się obiektem ostrzału. Tak jak kiedyś narażona była na terror „Białych Mrówek” tak teraz jest celem ataków zarówno niewierzących, wyśmiewających religię, jak też światowych decydentów, wykorzystujących towarzyszącą pandemii koronawirusa psychozę lęku do walki z kultem religijnym, jak też z Bogiem. Ich metody działania są bardziej wyrafinowane, jednak powinniśmy zatopić się w modlitwie, by ukazać miałkość działań wojska i policji, obstawiających kordonem bodajże jedno z najważniejszych, XX-wiecznych sanktuariów.

Dodano w Bez kategorii