Poseł Grzegorz Braun zasłynął z dosadnych wystąpień w sejmie. Po jednym z takich wystąpień, w którym skrytykował działania Ministra Szumowskiego, został ukarany przez Marszałka Sejmu obniżeniem uposażenia poselskiego o 25 % przez okres jednego miesiąca.

Grzegorz Braun był gościem Tomasza Sommera w telewizji internetowej NczasTV. Podczas wywiadu, poseł Konfederacji zdradził treść pisma jakie otrzymał od marszałka sejmu. “Prezydium Sejmu postanawia obniżyć posłowi uposażenie w wysokości 1/4 całego uposażenia na okres jednego miesiąca (…) przyczyną było naruszenie powagi sejmu”. Grzegorz Braun jak sam powiedział ” traktuję ten akt jako wyróżnienie”. Stwierdził także że jego rodzina stała się ofiarą tego postanowienia -” Moja rodzina i dzieci zostały zakładnikami prezydium sejmu”.

Zobacz także : Isakowicz-Zaleski: „W Kościele kwitnie lawendowa mafia”

Minister Szumowski pod ostrzałem

Wszystko to przez jedną wypowiedź skierowaną do ministra zdrowia. “Wypuście naród z kwarantanny, czas najwyższy. Jeśli to teraz uczynicie, może wykręcicie się sianem. Być może nie wszyscy staną przed trybunałem stanu. Być może minister Szumowski nie zostanie powieszony na latarni przy placu trzech krzyży”. Prezydium sejmu uzasadniając swoją decyzję o ukaraniu posła Brauna twierdzi, że ten naruszył powagę sejmu. “Okazuje się, że naruszyłem powagę sejmu odwołując się do wydarzeń historycznych” podsumował kontrowersyjną decyzję, Czy w polskim sejmie panuje cenzura? Sami państwo oceńcie. Przypomnijmy sobie jakie kary finansowe otrzymywał Janusz Korwin-Mikke, kiedy sprawował funkcję unioposła. Widocznie polski sejm uczy się kultury debaty publicznej od najlepszych w tej dziedzinie – parlamentu europejskiego. “Przypominanie o tym, że w historii różnie bywało i że byli mężowie stanu, którzy żałośnie zawiśli na latarniach według prezydium narusza powagę sejmu”. Całość wywiadu poniżej.

Zobacz także : Rządy PiS dbają bardziej o imigrantów niż Polaków? Statystyki nie pozostawiają złudzeń

Dodano w Bez kategorii

Od 2014 roku do Polski przybyło co najmniej 1,5 mln imigrantów zarobkowych. Głównym krajem pochodzenia tych osób stanowiła Ukraina, lecz także z państw azjatyckich, amerykańskich. Cudzoziemcy nie mogą narzekać na niskie zarobki. Znaczna większość otrzymuje pensję powyżej minimalnej. Dane statystyczne kładą gruby cień na rządach PiS.

Portal “Buisness Insider” zamieścił artykuł obrazujący skalę problemu z imigracją zarobkową w Polsce. Do naszego kraju od 2014 roku przybyło co najmniej półtora miliona cudzoziemców, głownie z Ukrainy. Wbrew wieloletnim zapewnieniom rządu Prawa i Sprawiedliwości problem imigracji znacznie wzrósł podczas okresu ich rządów. W samym 2017 i 2018 roku Polska wydała 635 tysięcy pozwoleń na pracę dla osób spoza UE i znaleźliśmy się wówczas nawet przed Niemcami w tej statystyce.

Zobacz także: W Polsce narasta kryzys bezrobocia pomimo tego rząd sprowadza Ukraińców do pracy

W artykule wyraźnie zaznaczono brak odpowiedniej scalonej dokumentacji i całościowego spisu imigrantów oraz rząd nie kwapi się do przedstawienia spójnej wizji imigracyjnej. Wszelkie dane na temat imigrantów są porozrzucane po różnych instytucjach tj. w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, urzędzie ds. cudzoziemców oraz Straży Granicznej.

Mieszanka wybuchowa na własne życzenie

Aktualne dane z Urzędu ds. Cudzoziemców mówią, iż w 2019 roku do Polski za pozwoleniem rządu przybyło 445 539 osób. Pracownicy i inni imigranci przybyli wówczas z m.in.. Ukrainy, Niemiec, Białorusi, Włoch, Rosji, a nawet z krajów azjatyckich jak Chiny, Wietnam czy też Nepal. Nie zabrakło przybyszów z Ameryki Północnej.

Należy pamiętać, że polski urząd ds. cudzoziemców nie notuje wielokrotnie więcej imigrantów przyjeżdżających do naszego kraju za pomocą wyrobionej wizy czy też w ramach ruchu bezwizowego, co dotyczy głównie Ukraińców. Stąd oficjalnie urząd podaje liczbę zaledwie pół miliona imigrantów.

Więcej na ten temat można uzyskać z resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, który udziela informacji o wydawanych oświadczeniach pozwalających na pracę w Polsce. Z takiej opcji mogą skorzystać obywatele Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy. Okres zatrudnienia w tym przypadku wynosi 6 miesięcy lub wydaje się pozwolenie rocznego pobytu.

W roku 2018 takich pozwoleń wydano 446 304 osobom, a rok później liczba ta zwiększyła się blisko dwukrotnie tj. zanotowano 764 759 oświadczeń w ministerstwie rodziny, pracy i polityki społecznej.

Z kolei Główny Urząd Statystyczny informuje, że zezwolenie na pracę w Polsce w 2018 roku wydano 283 334 imigrantom z Ukrainy, Nepalu, Filipin, Wietnamu, Indonezji i wielu innych. Z kolei w roku 2019 liczba ta nieznacznie spadła poniżej 200 tysięcy.

Istotną instytucją, z której można wywnioskować wielkość skali problemu jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który informuje o ilości zarejestrowanych cudzoziemców w tym urzędzie. Po świadczenia socjalne zgłosiło się do końca kwietnia bieżącego roku 623 tysiące cudzoziemców. Rok wcześniej liczba ta wynosiła 610 tysięcy osób, gdzie zdecydowaną większość świadczeniobiorców stanowią Ukraińcy.

Godne zarobki Ukraińców

Zdecydowanie większość przybywających do naszego kraju imigrantów nie może narzekać na niskie zarobki. Tylko 2,8 procent Ukraińców zarabia w Polsce poniżej płacy minimalnej. Aż 36,1 procent zarabia miesięcznie powyżej 3000 złotych co stanowi już pensję powyżej średnich zarobków wśród Polaków. Reszta imigrantów z Ukrainy zarabiała w okolicach 2200 złotych.

Dodatkowo spora część pracowników z zagranicy może liczyć na świadczenia socjalne, pomoc przy wypełnianiu formalności czy też 40,7 procent Ukraińców otrzymuje mieszkanie. Co czwarty może liczyć również na dojazd do miejsca pracy. Mniej więcej 15 % pracodawców przyznaje swoim zagranicznym pracownikom granty na wyżywienie i internet.

buisnessinsider.com.pl

Dodano w Bez kategorii
Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski / fot. Wikimedia Commons

Wywiadu dla portalu “Onet” udzielił ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, w którym to poruszono tematy pedofilii w Kościele Katolickim czy też homo-lobby wśród duchownych. Odniósł się także do ostatnich dwóch produkcji filmowych o problemie wykorzystywania seksualnego nieletnich w Polsce.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski w rozmowie z dziennikarzem “Onetu” Szymonem Piegzą wyznał, że w rok od ostatniej produkcji braci Sekielskich o pedofilii w Kościele Katolickim nie wiele się zmieniło – “W świadomości wiernych świeckich i szeregowych księży zmieniło się dość dużo. Jest większa wrażliwość na te problemy. Jednak w samych strukturach kościelnych zmiana jest niewielka. Doszło wprawdzie do spektakularnych wydarzeń jak np. usunięcie z sanktuarium maryjnym w Licheniu pomnika ks. Eugeniusza Machulskiego, oskarżanego o kontakty seksualne z młodym mężczyzną, ale przełomu ogólnie nie było”.

Zobacz także: Bosak i Braun: „Wzywamy do wypowiedzenia konwencji Stambulskiej”

Jeden z czołowych duchownych udzielających się w mediach podkreślał, że Kościół musi dokonać samooczyszczenia się z przestarzałych hierarchów chroniących pedofilów – “Same filmy niczego nie zmienią. Potrzebne są wewnętrzne reformy polskiego Kościoła. Nadzieją byłby większy udział ludzi świeckich np. w zarządzaniu sprawami finansowymi i gospodarczymi. Dotyczy to także wizytowania parafii czy lekcji katechezy w szkołach” – proponował Isakowicz-Zaleski.

Duchowny zaproponował także, aby w komisjach kościelnych zajmujących się sprawami wykorzystywania nieletnich zasiadły kobiety doświadczone i posiadające wiedzę w tej tematyce. Podał za przykład przypadek kobiety molestowanej w przeszłości przez księdza, która zgłosiła się do nucjatury apostolskiej. Tam pomimo kulturalnego i otwartego podejścia do traumatycznych wydarzeń, księżom zabrakło głosu eksperta w postaci kobiety.

W wywiadzie poruszono problem homo-lobby w Kościele, mającego swoje epicentrum w Watykanie. Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego w archidiecezji krakowskiej pod urzędowaniem abp. Marka Jędraszewskiego kwitnie lawendowa mafia – “Dziś w Krakowie, pod nowymi rządami, lawenda znów kwitnie. Na szczęście jest wielu duchownych i świeckich, którzy coraz głośniej upominają się o prawdę i oczyszczenie Kościoła”.

Kapłan proponuje również, aby powstała państwowa komisja do walki z pedofilią w Kościele, która w prawdzie miała powstać jakiś czas temu, lecz nadal nie scalono jej składu. Po jednym kandydacie miał wskazać Prezydent RP, Senat i rzecznik praw dziecka oraz trójkę pozostałych członków miał wskazać Sejm. Sprawa tej specjalnej komisji jak dotychczas ucichła.

onet

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay.com / CC

Rada Polityki Pieniężnej w komunikacie z dnia 28 maja poinformowała o obniżce stóp procentowych. Jest to trzecia obniżka stóp procentowych od zaledwie kilku tygodni. Podstawowa stopa będzie niewiele wyższa od zera. Poprzednie decyzję miały miejsce 17 marca oraz 8 kwietnia.

Poluzowanie polityki pieniężnej NBP łagodzi negatywne skutki pandemii, ograniczając skalę spadku aktywności gospodarczej oraz wspierając dochody gospodarstw domowych i firm. W efekcie, przyczynia się do ograniczenia spadku zatrudnienia oraz pogorszenia sytuacji finansowej firm, oddziałując w kierunku szybszego ożywienia gospodarczego po zakończeniu pandemii. Działania NBP ograniczają ryzyko obniżenia się inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP w średnim okresie oraz – poprzez pozytywny wpływ na sytuację finansową kredytobiorców – oddziałują w kierunku wzmocnienia stabilności systemu finansowego – poinformował Narodowy Bank Polski w komunikacie dotyczącym obniżki stóp procentowych. 

Ekonomiści zaskoczeni tą decyzją

Większość z obserwatorów rynku nie przewidywało takiej decyzji. Spodziewano się pozostawienie stóp procentowych na podobnym poziomie przynamniej do następnego roku. Przegłosowano także zmianę stopy redyskonta weksli 0,11% w skali rocznej (poprzednio 0,55%) stopy dyskontowa weksli 0,12% w skali rocznej (poprzednio 0,6%).

Obniżka powoduje zmianę w oprocentowaniu dla kredytobiorców oraz posiadaczy kredytów. To jednak w długofalowym okresie.  Oznacza to także realne osłabnięcie złotego w stosunku do innych walut.

Patrząc na badania koniunktury za kwiecień – oceny przyszłej sytuacji finansowej i oczekiwanej sprzedaży – dla trzech głównych sektorów: przetwórstwa przemysłowego, usług i budownictwa widać załamanie, przy niewielkim odbiciu w maju, ale do poziomów znacząco niższych niż przed szokiem. Dokładając do tego znaczące obniżenie stopnia wykorzystania mocy wytwórczych nie ma powodu oczekiwać, że w tym roku obserwować będziemy wzrost inwestycji przedsiębiorstw. Osobiście spodziewam się ich załamania w II połowie roku- powiedział w rozmowie z PAP Jakub Borowski z Credit Agricole Bank Polska.

Źródło:RMF24

Dodano w Bez kategorii

Szef rządu zabrał głos podczas debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.

– Wasz wniosek o wotum nieufności jest wielkim przyznaniem się do winy. Jest jasne dla Polaków, że stosowaliście cała paletę uników po to, żeby do wyborów prezydenckich nie doprowadzić – mówił premier, zwracając się do opozycji.

– Najpierw obwiesiliście światu, że są to śmiercionośne koperty, zabójce koperty. Pamiętamy wszyscy, jakie to miało być niebezpieczne. Pamiętamy doskonale obstrukcję Senatu, chociaż oczywiście w trakcie pandemii już marszałek Senatu wyjechał na narty do Włoch, więc chyba tam się nauczył strajku włoskiego i z tego względu rozumiem, że ten strajk włoski stosował wtedy i stosuje dzisiaj. Dzisiaj jednak Polacy już coraz mniej rozumieją skąd bierze sie taka potrzeba obstrukcji i te wszystkie uniki, które stosujecie, już dzisiaj z całą pewnością przekładają się na to, że dla Polaków było jasne, że trzeba było wtedy działać w takich warunkach, w jakich się znajdowaliśmy – wskazał Mateusz Morawiecki.

– Wasza obstrukcja doprowadziła do tego, że one (wybory) były niemożliwe do przeprowadzenia. Dzisiaj proponujemy wybory w trybie tradycyjnym i też jednocześnie korespondencyjnym – podkreślił. Premier podziękował Jackowi Sasinowi za zaangażowanie w walkę z rozprzestrzenianiem się pandemii koronawirusa: – Pan premier Jacek Sasin był i jest członkiem Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego i specjalnego zespołu do zarządzania kryzysem gospodarczym.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay

Choć do początku sezonu plażowego w Polsce jeszcze trochę czasu, plaże w Polsce dla spacerowiczów są otwarte cały czas to WHO już zwraca uwagę jak sezon w tym roku będzie wyglądał.

Pogoda w Wielkiej Brytanii pozwalała w minionym tygodniu na odpoczynek nad morzem. Większość z krajów Europy, które w sezonie letnim są rajem dla odpoczywających takie jak Grecja czy Włochy planują, jak ma wyglądać sezon turystyczny w tym roku.

„Każde miejsce, gdzie ludzie przebywają obok siebie w bliskiej odległości i dzielą się jedzeniem i napojami, jest podatne na rozprzestrzenianie się wirusa” – powiedział dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia Hans Kluge.  Zalecił także, aby turyści na świecie stosowali się do wytycznych lokalnych władz.

Kąpiel nad morzem nie dla każdego

Państwowy Zakład Higieny przygotował również wytyczne dla samorządów oraz właścicieli kąpielisk. Podał, iż najlepiej byłoby ograniczyć o 1/3 liczbę osób jakie do tej pory znajdowały się w sezonie letnim na plażach. W czasie kąpieli zaleca się także stosowanie 2 metrowej odległości podobnie jak podczas odpoczynku. Na jedną osobę ma przypadać 6 metrów kwadratowych. W wytycznych znalazły się również informacje o potencjalnym liczeniu osób, które na plaże chcą wejść oraz organicznie ich liczby poprzez podział miejsc na sektory.

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay.com / CC

Chiński parlament opowiedział się za projektem ustawy regulującej sprawy bezpieczeństwa w specjalnym regionie Administracyjnym Hongkong. Głosowanie odbyło się niemal jednomyślnie. Nowa ustawa ma za zadanie uporządkować kwestie porządku publicznego w regionie.

Premier Chińskiej Republiki Ludowej Li Keqiang na dorocznej sesji parlamentu, która obradowała od 22 maja z ponad dwumiesięcznym opóźnieniem, stwierdził, że żaden kraj nie powinien ingerować w autonomiczną politykę Chin. Sesja parlamentu odraczana była ze względu na pandemie COVID-19.

Władze w Pekinie chcą regulacji prawnych w regionie, aby przeciwdziałać zamieszkom, jakie rok temu odbywały się w Hongkongu. Do starć z policją dochodziło ze strony różnych opcji politycznych. Protestowały one przeciw przekazywaniu organom porządku publicznego Chin rezydentów Hongkongu podejrzewanych o popełnienie przestępstw. Podczas tych manifestacji protestujący wznosili amerykańskie i brytyjskie flagi. 

Pekin twardo opowiada się przeciw jakiejkolwiek autonomii regionów

Premier Li stanowczo sprzeciwia się jakiejkolwiek „zagranicznej ingerencji” powiedział także, że „Kraje powinny wzajemnie szanować swoje kluczowe interesy.” Nie wyklucza użycia siły w obronie suwerennych interesów Chińskiej Republiki Ludowej.

Wsparcie dla gospodarki

Podczas zgromadzenia parlamentarnego poruszono także kwestie gospodarcze. Premier zapowiedział dalsze wsparcie dla gospodarki, która spowolniła po raz pierwszy od 1992 roku. W pierwszym kwartale zanotowała spadek aż o 6,8 procenta. Gospodarka Państwa Środka aspiruje do pokonania kryzysu oraz powrotu na pułap, na którym funkcjonowała przed wybuchem pandemii.

Zródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

Posłowie Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński w niecodzienny sposób zaprezentowali, jak wiele kart do głosowania zostało zmarnowanych po tym, jak 10 maja nie odbyły się wybory korespondencyjne. Obliczyli, że wysokość “wieży” ułożonej z 30 milionów kart wyniosłaby blisko 30 kilometrów. “Wieża Sasina przy Mount Evereście to pikuś” – stwierdził Tomczyk.

Wybory prezydenckie miały odbyć się 10 maja wyłącznie w formie korespondencyjnej. Choć ustawa wprowadzająca to rozwiązanie nie została podpisana przez prezydenta, rozpoczęto druk kart do głosowania (a także oświadczeń o samodzielnym oddaniu głosu i instrukcji głosowania). 

Pakiety miała dostarczyć Poczta Polska, nadzorowana przez ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. Politycy opozycji wskazują, że wicepremier odpowiada też za bezprawne zlecenie druku kart, które ostatecznie okazały się bezużyteczne. Z kolei Sasin twierdzi, że decyzję o druku kart przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych podjął premier na postawie ustawy “covidowej”. Minister aktywów państwowych utrzymuje też, że nie zna kosztu całej operacji. Portal tvn24.pl ustalił, że druk takiej liczby kart do głosowania to koszt blisko 70 milionów złotych. 

Posłowie KO zaprezentowali wieżę Sasina. “Budynek” liczy ponad 26 kilometrów

W czwartek w Sejmie ma dojść do głosowania nad wotum nieufności wobec ministra aktywów państwowych. Wniosek złożyła grupa posłów Koalicji Obywatelskiej. Przed głosowaniem na sali plenarnej, dwóch posłów KO – Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński – postanowiło zaprezentować “wieżę Sasina”, czyli “budowlę” złożoną z wydrukowanych przed wyborami kart, która ma posłużyć za symbol niegospodarności rządu PiS.

– To gigantyczna niegospodarność, którą można przeliczać na miliony złotych. Miliony złotych, które mogły w czasie epidemii trafić do firm i pracowników, a zostały przez pana Sasina zmarnowane. Skala amatorszczyzny i partactwa na stałe zapisze się w polskiej historii. Kopertowa usługa Sasina miała tak naprawdę sprawić przyjemność Jarosławowi Kaczyńskiemu. Chcemy zaprezentować, jaka naprawdę jest skala tej niegospodarności – mówił Kierwiński, sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej.

Z jak wielu kartek zbudowana jest więc “wieża Sasina”? – W pakiecie wyborczym znalazło się aż 9 kartek A4. Wydrukowano 30 milionów pakietów, które miały trafić do obywateli. Daje nam to w sumie 270 mln kartek A4. Do druku pakietów wykorzystano 540 tysięcy ryz papieru. Jedna ryza papieru ma dokładnie 5,5 cm wysokości – wyliczał Tomczyk. 

– Jak państwo sądzą – jaką wysokość mają pakiety Sasina, gdyby te kartki ułożyć jedna na drugiej? Czy zrobi się nam z tego wysokość kamienicy w jakimś mieście, np. w Sieradzu? Nie, to ciągle za mało. Czy myślą państwo, że jeśli ułożymy 270 mln kartek to wyjdzie nam z tego Pałac Kultury? To był, szczerze mówiąc, mój typ – że będzie to 230 metrów. Nie, ciągle za mało. Czy myślą państwo, że jest to może Burj Khalifa, czyli najwyższy budynek świata, który znajduje się w Dubaju? To ciągle za mało. Czy będzie to w takim razie Mount Everest, najwyższa góra świata, 8848 m n.p.m.? – dopytywał poseł KO.

– Jeżeli ułożymy jedną kartkę na drugiej to wyjdzie nam wieża Sasina, która mierzy blisko 30 km. Wieża, która przy Mount Everest i Burj Khalifa, to pikuś. Jeśli ktoś, zastanawiał się, po co została wycięta puszcza, to już wie. Właśnie, by wydrukować te karty – podsumował Tomczyk.

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Bardzo chciałbym być rzecznikiem całego sądu i będę ze swojej strony dokładał starań, żeby zasypywać podziały – oświadczył rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Aleksander Stępkowski.

Rzecznik SN, który w czwartek był gościem TVP Info, podkreślił, że nie chce, aby podziały w jakikolwiek sposób wpływały na jego komunikaty. Jako przykład sędzia Stępkowski podał sytuację, kiedy inny rzecznik SN – jak stwierdził – wypowiadał się w jego sprawie bez zasięgnięcia jego opinii. Wiem, że do takich sytuacji nie powinno dochodzić, będę starał się dochować innych standardów – podkreślił.

Jak dodał, zależy mu również na tym, żeby nie podkreślać tego, co sędziów dzieli, ale o to, by widzieć to, co łączy i próbować obniżać temperaturę sporu. Uważam, że dobro Sądu Najwyższego polega na tym, abyśmy próbowali rozmawiać ze sobą i dochodzić do porozumienia wskazał.

Stępkowski w rozmowie w TVP Info mówił też o tym, że sędziowie powinni stać na straży tego, aby prawo było interpretowane bezstronnie niezależnie do bieżących sympatii bądź antypatii.

To jest wyzwanie dla prawników, wyzwanie równie wielkie, jak duże są pokusy – mówił. Tym bardziej, że sama klasa polityczna daje przykład tego, jak można destabilizować państwo i czasami sędziowie mogą odczuwać większą pokusę co do tego, aby próbować znaleźć jakiś modus vivendi ponad bieżącym sporem politycznym – dodał. Zauważył przy tym, że wówczas bardzo łatwo można wyjść poza rolę orzeczniczą i wejść w rolę polityczną.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii

Dominic Cummings, główny doradca brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, mógł dokonać drobnego naruszenia restrykcji, wprowadzonych w celu zatrzymania epidemii, ale nie zostaną podjęte w związku z tym dalsze działania – poinformowała policja w Durham.

Policja poinformowała, że Cummings nie popełnił wykroczenia, jadąc z żoną i czteroletnim synem do domu swoich rodziców w Durham, ponad 400 km od Londynu, natomiast przejazd stamtąd do oddalonej o niespełna 50 km miejscowości Barnard Castle, mógł być niewielkim naruszeniem przepisów. Jednocześnie funkcjonariusze nie znaleźli wystarczających dowodów na potwierdzenie zarzutów, iż Cummings był w Durham ponownie po zakończeniu izolacji.

Odpowiadając na weekendowe publikacje “Guardian” i “Daily Mirror”, Cummings wyjaśnił, że w sytuacji, gdy i on, i jego żona mieli symptomy koronawirusa uznał, że jedynym sposobem na zapewnienie opieki dziecku będzie pojechanie do domu rodziców. Przekonywał też, że do Barnard Castle pojechali, by sprawdzić, czy po chorobie będzie w stanie prowadzić przez kilka godzin samochód w drodze do Londynu.

Jak oświadczyła policja, doszła ona do wniosku, że w związku z podróżą do Barnard Castle “mogło dojść do drobnego naruszenia przepisów, które uzasadniałoby interwencję policji”, ale uważa to za “drobne naruszenie, ponieważ nie było widocznego naruszenia społecznego dystansu”.

Cummings to główny doradca polityczny Johnsona. Jest uważany za bardzo sprawnego stratega politycznego. Odegrał kluczową rolę najpierw w kampanii na rzecz brexitu (był on w 2016 r. szefem kampanii na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z UE), jak i podczas wyborów do Izby Gmin w grudniu zeszłego roku, w których konserwatyści przejęli kilkadziesiąt tradycyjnie laburzystowskich okręgów.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii