Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski / Fot. PAP/Tytus Żmijewski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Burzliwa noc w Sejmie. Suski wyrwał telefon Jachirze [+WIDEO]

Polska wycofa się z GMO?

Zdaniem Ardanowskiego przyzwolenie na dalszy import pasz GMO jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce.

Wielcy producenci mięsa, zachodnie koncerny, które produkują mięso drobiowe i mięso wieprzowe w Polsce, cały czas mówią, że nie da rady, że do tego nie dopuszczą, wykorzystując naciski polityczne. To świadczy o słabości państwa. Czy chcemy wspierać takie rolnictwo, gdzie na wielkiej fermie żywienie zwierząt będzie się opierało na zbożu z Ukrainy, śrucie sojowej z Urugwaju czy z Argentyny, pracować będą przy tym Ukraińcy, zarobią na tym zachodnie firmy, a w Polsce zostanie – przepraszam za ostrość wypowiedzi – smród i uciążliwości środowiskowe? Czy takiego rolnictwa chcemy? – pytał Jan Krzysztof Ardanowski.

Stopniowo, ale konsekwentnie

Według byłego ministra rolnictwa, należy stopniowo, ale konsekwentnie odchodzić od pasz GMO.

Teraz w Sejmie jest ustawa, która mogłaby podjąć to zobowiązanie i zacząć realizować stopniowe zastępowanie soi. Podkreślam: stopniowe, ponieważ nie można zastąpić soi gwałtownie. Przy niektórych – szczególnie młodych – zwierzętach, przy drobiu i przy trzodzie chlewnej, trochę tej soi należałoby pozostawić – wskazał.

Jak powiedział Ardanowski na antenie Radia Maryja, jeszcze będąc ministrem rolnictwa przygotował projekt ustawy w tej sprawie. Jego zdaniem odejście od soi GMO miałoby zająć Polsce więcej, niż siedem lat.

Tak, żeby w ciągu pięciu do siedmiu lat przejść do połowy zastępowalności soi – podkreślił były szef resortu rolnictwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Kady Malinowski

Kady Malinowski / Fot. Wikimedia Commons

Zobacz także: Sensacyjne rozstrzygnięcia w Mundialu. “Danke, Señor Havertz” [+WIDEO]

Jak twierdzi dziennikarz, “Polski Związek Piłki Nożnej rozpoczął proces naturalizacji pomocnika”.

Kady to brazylijski skrzydłowy o polskich korzeniach. Jednym z jego nazwisk jest Malinowski, ponieważ jego dziadek ze strony ojca pochodzi z Polski – wyjaśnił.

Jak podaje Alakbarov, piłkarz w najbliższych dniach ma odwiedzić Polskę. W drużynie z Azerbejdżanu gra od 2021 roku, gdy przeniósł się tam z Brazylii. W Karabachu zagrał już blisko 70 meczów, ma na koncie 26 goli i 27 asyst.

Kady Iuri Borges Malinowski urodził się 2 maja 1996 roku w Kurytybie, w Brazylii. Występuje na pozycji skrzydłowego lub ofensywnego pomocnika.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, niezalezna.pl

Gianni Infantino

Gianni Infantino / Fot. PAP/EPA/MOAHAMED MESSARA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Sensacyjne rozstrzygnięcia w Mundialu. “Danke, Señor Havertz” [+WIDEO]

Już dziś wieczorem dowiemy się, kto uzupełni listę uczestników 1/8 finałów Mistrzostw Świata w piłce nożnej w Katarze. Już jest pewne, że doszło do historycznego wydarzenia. Po raz pierwszy w historii do etapu pucharowego Mundialu awansowały reprezentacje z sześciu zamieszkałych kontynentów.

Są to:

Afryka (Maroko, Senegal)
Ameryka Płd. (Argentyna, Brazylia)
Ameryka Płn. (USA)
Australia
Azja (Japonia)
Europa (Anglia, Chorwacja, Francja, Hiszpania, Holandia, Polska, Portugalia)

W fazie pucharowej pozostały jeszcze dwa miejsca, o które bić się będą zespoły z grup G i H.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sport.pl

Unia Europejska

Parlament Europejski, Strasburg / Fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Ministerstwo rolnictwa pod ostrzałem. Kim jest Rafał Romanowski i czy w resorcie panuje zwalczany przez PiS nepotyzm?

Polska za

Do głosowania w tej sprawie miało dojść wczoraj.

Sprzeciw Irlandii, Estonii, Holandii, Litwy, Słowacji… Wstrzymały się Austria, Belgia i Bułgaria – podał Kwaśniewski.

Prezes Instytutu Ordo Iuris zwrócił jednocześnie uwagę, że “takie decyzje zapadają bez żadnej dyskusji w kraju”.

Jeżeli to nie jest właściwy i ostateczny wynik głodowania – z przyjemnością odbiorę sprostowanie ze strony MSZ lub ministerstwa rolnictwa – dodał.

Ideologizacja biznesu

W związku z rosnącą tendencją instytucji europejskich do poszerzania zakresu praw człowieka i uznawania za prawa postulatów ruchu LGBT, założeń ideologii gender i dostępu do aborcji, może się okazać, że dyrektywa ta, zgodnie z polityką UE w tych obszarach, będzie wymagać od przedsiębiorstw przestrzegania dodatkowych „praw człowieka”. Choć prawa określone w załączniku nie zawierają obecnie wyraźnego odniesienia do tych kwestii, Komisja, przedstawiając wniosek, przywołała wytyczne ONZ dotyczące biznesu i praw człowieka z 2011 r., które odnoszą się do szerokiej kategorii przemocy ze względu na gender, jako międzynarodowego standardu należytej staranności. Istnieje także zagrożenie, że poszerzenie listy praw człowieka, zgodnie z prawodawstwem i standardami europejskimi, może doprowadzić do pozywania firm przez osoby fizyczne, jeśli przedsiębiorstwa nie będą przestrzegać nowego zestawu praw w obszarach takich jak ideologia gender – podkreśla Veronica Turetta, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Instytut Ordo Iuris

Obraz Wassily Kandinsky’ego „Ohne Titel” – lot 31 na aukcji w Berlinie

Obraz Wassily Kandinsky’ego „Ohne Titel” – lot 31 na aukcji w Berlinie / Fot. Twitter/krol_rp

  • Redaktor Michał Jelonek do swojego wpisu na Twitterze dołączył nagranie z aukcji.
  • Obraz Wassily Kandinsky’ego „Ohne Titel” – lot 31, jest dziełem sztuki skradzionym w 1984 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie – poinformował konsul RP w Berlinie, Marcin Król.
  • Niemiecki dom aukcyjny zachował się jak zwykły paser – ocenił wicepremier Piotr Gliński.
  • Zobacz także: W szpitalu w Oleśnicy uroczyście obchodzono Dzień Wcześniaka. Działacze pro-life: Obłuda

Skandaliczna aukcja

Redaktor Michał Jelonek do swojego wpisu na Twitterze dołączył nagranie z aukcji.

Do sprawy odniósł się konsul RP w Berlinie, Marcin Król.

Obraz Wassily Kandinsky’ego „Ohne Titel” – lot 31, jest dziełem sztuki skradzionym w 1984 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie. Wskazana przed dom aukcyjny Grisebach proweniencja/historia obrazu wskazuje jasno i klarownie, że obraz znajdował się w polskich zborach publicznych i co ważniejsze, obraz posiada oznaczenia własnościowe jednoznaczne wskazujące na jego pochodzenie z Muzeum Narodowego w Warszawie. W związku z powyższym jakakolwiek jego sprzedaż po momencie kradzieży nie może być uznana za działanie w dobrej wierze. Dom aukcyjny Grisebach został poproszony przez polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wycofanie obrazu z aukcji, co jest w zaistniałej sytuacji jedynym słusznym i moralnym działaniem – stwierdził.

Paserstwo

Apele polskich władz zostały zignorowane.

Berliński Dom Aukcyjny Grisebach sprzedał akwarelę Kandinskiego „Kompozycja” za 310 tys. EUR. Obraz został skradziony w 1984 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie – poinformował konsul RP w Berlinie.

Niemiecki dom aukcyjny zachował się jak zwykły paser – ocenił wicepremier Piotr Gliński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Posłowie podczas obrad Sejmu

Posłowie podczas obrad Sejmu / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Wojciech O. skazany. Spięcie między Patlewiczem a Sommerem

Najpierw, przez absencję w głosowaniu części polityków PiS, na czele z premierem Mateuszem Morawieckim, Sejm odrzucił projekt ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Potem, w wyniku wyjęcia kart przez posłów opozycji, nie było kworum przy okazji głosowania nad uchwałą ws. potępienia Rosji. W Sejmie emocje rosły.

W pewnym momencie posłanka KO Klaudia Jachira podeszła do ław sejmowych zajmowanych m.in. przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, nagrywając siedzących telefonem. To nie spodobało się politykom partii rządzącej. W pewnym momencie Marek Suski wyrwał posłance telefon i zaniósł do sekretarza obrad.

Sytuację skomentował poseł Konfederacji Artur Dziambor.

Co to jest za gimbaza to ja nie mam pytań – napisał polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Niemiecki piłkarz Matthias Ginter

Niemiecki piłkarz Matthias Ginter / Fot. PAP/EPA/Georgi Licovski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Bomba w przesyłce do premiera Hiszpanii. Służby prowadzą dochodzenie

Wieczór z sensacjami i zwrotami akcji

Zanim jednak do ostatnich meczów przystąpiła grupa E, swoje rozgrywki dokończyła grupa F. Tam, po bezbramkowym remisie z Chorwacją Belgia niespodziewanie odpadła z Mistrzostw Świata. Pozycję lidera zdobyła reprezentacja Maroka, która w swoim ostatnim meczu pokonała Kanadę 2:1.

Gdy było więc już jasne, że zwycięzca grupy E w 1/8 finału Mundialu zmierzy się z Chorwacją, a druga z drużyn w tej grupie zagra z Marokiem, do gry przystąpiły reprezentacje Japonii, Hiszpanii, Kostaryki i Niemiec. Do przerwy wyniki były zupełnie standardowe, bo zarówno Hiszpania, jak i Niemcy prowadzili ze swoimi rywalami, zajmując dzięki temu dwa pierwsze miejsca w grupie. To, co stało się w drugiej połowie, przyniosło sensację, a mogło wywołać jeszcze większą. Przez chwilę, gdy na prowadzenie wyszła zarówno Japonia, jak i Kostaryka, to te dwie reprezentacje zajęły dwa pierwsze miejsca w grupie, wypychając faworytów na dół. Japonia ostatecznie pokonała Hiszpanię 2:1, ale Niemcom udało się odwrócić losy spotkania i wygrać z Kostaryką 4:2, co… nic im nie dało. Bardzo za to ucieszyło Hiszpanów, którzy dzięki temu przeskoczyli w tabeli zarówno Niemców, jak i Kostarykę i zajmując drugie miejsce w grupie trafili paradoksalnie na teoretycznie łatwiejszą drabinkę. “Danke, Señor Havertz” – pisze hiszpański dziennik “AS”, zwracając się do strzelca dających zwycięstwo Niemcom bramek.

Nie milkną też echa drugiej bramki dla Japończyków w meczu z Hiszpanią, która wyrzuciła Niemców z turnieju. W przestrzeni publicznej rozgorzała dyskusja, czy przed wpadnięciem do siatki piłka przypadkiem nie opuściła boiska. Decydowały milimetry.

W 1/8 finału MŚ Hiszpania zmierzy się z Marokiem, a Japonia z Chorwacją. Jak zauważają hiszpańskie media, dzięki porażce w ostatnim meczu, Hiszpanie trafili do teoretycznie łatwiejszej części drabinki, unikając Argentyny czy Brazylii.

To było rozbicie statku z nagrodą. Hiszpania tłumi euforię i dociera do fazy pucharowej po przegranej z Japonią w chaotycznym meczu. W fatalnym meczu, bez śladu iskry i radości z otwarcia Hiszpania pokazała katalog problemów. Wrak statku oznacza wejście po drugiej stronie drabinki, gdzie Argentyny i Brazylii nie ma w zasięgu wzroku – czytamy w artykule “Marki”.

Skróty meczów

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sport.pl, Twitter

Gen. Dariusz Wroński

Gen. Dariusz Wroński / Fot. Media Narodowe

Zobacz także: Nowe ustalenia szwedzkiej prokuratury ws. Nord Stream. “Wiemy jaki był to materiał wybuchowy”

Gdzie rozmieścić Patrioty?

“Z czysto wojskowego punktu widzenia nie mam żadnych złudzeń i wątpliwości – rakiety Patriot i wszystkie rakiety sprzyjające wojskom lądowym zawsze powinny być ustawione na podejściu, czyli tam, skąd te rakiety będą nadlatywały. Najlepiej, żeby były rozmieszczone w takim oddaleniu od granic innych państw, aby nie wchodzić w kompetencje tych państw. Nie widzę okoliczności, dla których miałyby stacjonować na terenie Polski. Jako wojskowy i jako człowiek, który uczestniczył w różnych grach strategicznych i wojennych mówię – nie można dowolnie rozmieszczać systemów obrony przeciwlotniczej w takich miejscach, w których życzy sobie człowiek, który nie ma o tym pojęcia” – mówił gen. Dariusz Wroński.

Propozycja Niemiec

“To co zaproponowali Niemcy kłóci się całkowicie z myślą operacyjną i stałą taktyką, to w ogóle nie ma zastosowania. Warto dopowiedzieć, bo winni jesteśmy pewnego wytłumaczenia ludziom, którzy nie mają takiej wiedzy, bo nie muszą jej mieć. Mają nas – wojsko, żołnierzy. Otóż jeśli weźmiemy systemy Patriot, one początkowo, kiedy były budowane jeszcze w latach 80., a o takich “darowanych” przez Niemców mówimy, one były wówczas testowane na odległości od 40 do 80/90 km maksymalnie. To nie jest wielka odległość. Niemcy chcieli nam podarować dwa stare systemy, których nikt nie chciał. Damy Polsce, może PRowo złapią, a my będziemy mieli z tego korzyść medialną, że pomagamy” – dodawał gość MN.

Ukraina może liczyć na USA

“W zależności z jakich źródeł pozyskujemy informacje, taką informację otrzymujemy. Dla mnie bardzo wiarygodnym jest pierwszy żołnierz NATO, czyli gen. Mike Milley, szef połączonych sztabów wszystkich armii natowskich. On powiedział, że Ukraina absolutnie nie będzie opuszczona. Amerykanie nie powiedzą wprost, że dadzą systemy Patriot Ukrainie. Rozważania i ten język przekazu jest podobny do tego, tak jak było z HIMARSAMI czy armatohaubicami. Ukraina zdecydowanie może liczyć na pomoc sojuszników. USA nie mogą sobie po prostu odpuścić, pójść do domu, powiedzieć, że się zmęczyliśmy” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jakub Kużdżał

Jakub Kużdżał / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Tajna klauzula w kontrakcie polskiego selekcjonera. Michniewicz może być zadowolony

Mecz z Argentyną

“Mecz oczywiście oglądałem, choć były takie momenty, że miałem ochotę wyjść i odetchnąć od tych emocji, jakie towarzyszyły temu spotkaniu. Natomiast jeżeli mówimy o tym, w jaki sposób gramy, no, to jeżeli ktoś się spodziewał, patrząc na wcześniejsze mecze reprezentacji, że będziemy grać w sposób inny, to byłbym zaskoczony, że ktoś oczekiwał od nas pięknej gry. Najważniejszy był cel – wyjście z grupy. To udało się zrealizować i z tego należy się cieszyć. Po wielu latach nie kończymy naszego udziału w turnieju MŚ na etapie grupowym, tylko będziemy mieli szansę zagrać w fazie pucharowej i to jest najważniejsze” – mówił Kużdżał.

Teraz Francja

“Nadzieja jest zawsze, ale musimy wiedzieć z kim będziemy się mierzyć. To są aktualni mistrzowie świata, którzy do spotkania z Polską przystąpią wypoczęci, bo trener Francuzów zdecydował, żeby dać odpocząć w ostatnim meczu kilku gwiazdom. Na pewno nie będzie to spotkanie łatwe i przyjemne. To jest sport, dopóki piłka w grze to wszystko jest możliwe. Tutaj nawet najmniejszy błąd może spowodować, że nawet mistrzowie świata mogą z tego turnieju odpaść. Tutaj nie ma już rewanżów, nie ma kolejnego meczu i okazji do nadrobienia punktów. Mamy świetnie dysponowanego Wojciecha Szczęsnego. Oczywiście głowa podpowiada, że trzeba się nastawiać na trudny pojedynek i może się to zakończyć porażką” – dodawał ekspert.

Messi nie podał ręki Lewemu

“Myślę, że to są takie zwykłe, boiskowe sytuacje. Każdy z nas, kto grał choć przez chwilę w piłkę, zdaje sobie sprawę, że na boisku buzują emocje. Wszyscy skupiają się na tym obrazku z meczu, gdzie Leo nie wyciągnął ręki do Roberta, natomiast mało się mówi o tym, że panowie ucięli sobie pogawędkę po spotkaniu. Były uprzejmości i gratulacje. To jest najważniejsze. To jest piłka nożna, to są emocje, to jest sport. Takie rzeczy się zdarzają i nie mają znaczenia, jeżeli chodzi o relacje między jednym a drugim zawodnikiem” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Plakaty Fundacji Pro-prawo do życia przed szpitalem w Oleśnicy

Plakaty Fundacji Pro-prawo do życia przed szpitalem w Oleśnicy / Fot. Fundacja Pro-prawo do życia

  • O alarmujących statystykach napływających ze szpitala w Oleśnicy informowaliśmy po raz pierwszy w lipcu.
  • Organizacja pro-life zwraca uwagę na pewien dysonans, gdy jedne wcześniaki są ratowane, a inne zabijane. Fundacja Pro-prawo do życia przytacza opis procedury aborcyjnej, jaki przedstawił dr Tomasz Dangel z Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci.
  • Wywiesiliśmy tuż przed wejściem do tego szpitala naszą wystawę odsłaniającą prawdę o aborcji w trakcie obchodów „Światowego Dnia Wcześniaka” – poinformowała fundacja.
  • Zobacz także: Nowe ustalenia szwedzkiej prokuratury ws. Nord Stream. “Wiemy jaki był to materiał wybuchowy”

Zastanawiający skok w statystykach

O alarmujących statystykach napływających ze szpitala w Oleśnicy informowaliśmy po raz pierwszy w lipcu.

Do tej pory odpisał nam m.in. Powiatowy Zespół Szpitali w Oleśnicy, w którym, wedle udostępnionych przez placówkę informacji, do 2021 roku nie przeprowadzono ani jednej aborcji z powodu „zagrożenia zdrowia psychicznego matki”. Jednak już w samym 2021 roku przeprowadzono 9 takich aborcji, a od stycznia do kwietnia 2022 roku aż 14 takich aborcji! Wcześniej, w latach 2016-2020 w Oleśnicy wykonywano średnio 24 aborcje rocznie, w zdecydowanej większości eugeniczne, ale nigdy z powodu „zagrożenia zdrowia psychicznego”. Jeśli rosnąca ilość ciąż rzekomo zagrażających zdrowiu psychicznemu kobiet utrzyma się, to na koniec 2022 w Oleśnicy może paść rekord liczby aborcji, pomimo tego, że aborcja eugeniczna od ponad roku nie jest już legalna! – podała Fundacja Pro-prawo do życia.

Wstrząsające szczegóły

Organizacja pro-life zwraca uwagę na pewien dysonans, gdy jedne wcześniaki są ratowane, a inne zabijane. Fundacja Pro-prawo do życia przytacza opis procedury aborcyjnej, jaki przedstawił dr Tomasz Dangel z Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci.

Aborcję w Polsce przeprowadza się przez sztuczne poronienie, tzn. nie zabija się dziecka w macicy, ale doprowadza do przedwczesnego porodu. Dziecko, które rodzi się w ten sposób przed 24. tygodniem ciąży, ma niedojrzałe płuca i z tego powodu odczuwa duszność, tak długo jak jeszcze żyje, np. kilka godzin. Duszność jest znacznie trudniejsza do wytrzymania niż ból (…) Człowiek, który sam tego nie doświadczył, nie może sobie wyobrazić cierpienia sztucznie poronionego dziecka, które próbuje samo oddychać i się dusi – przytaczał wstrząsające szczeegóły lekarz.

To, jak wyglądają w praktyce konsekwencje takiej aborcji, opisała pielęgniarka, która pracowała w jednym ze szpitali, gdzie dokonywano takich praktyk.

Pewnej nocy koleżanka pielęgniarka przyniosła dziecko, które zostało abortowane (…) do naszego brudnego pomieszczenia gospodarczego, ponieważ tam były zabierane te, które przeżyły. Nie mogłam znieść myśli, że to cierpiące dziecko będzie umierało samo, więc kołysałam je przez 45 minut, przez które żyło. Chłopczyk miał 21 do 22 tygodni, ważył około pół kilograma i był mniej więcej wielkości mojej dłoni. Był zbyt słaby, by zbytnio się poruszać, zużywał całą swoją energię próbując oddychać. Pod koniec był tak cichy, że nie mogłam stwierdzić, czy jeszcze żyje, chyba że podnosiłam go do światła, by zobaczyć czy jego serce nadal podbija klatkę piersiową – zrelacjonowała.

Po tym wydarzeniu pielęgniarka zrezygnowała z pracy w szpitalu, gdyż nie mogła po raz kolejny znieść czegoś takiego. Zdaniem Fundacji Pro-prawo do życia, w polskich szpitalach może dochodzić do przestępczego procederu.

Aktywiści aborcyjni bez przerwy reklamują w mediach społecznościowych kontakty do polecanych przez siebie psychiatrów, którzy wystawiają Polkom skierowania na aborcję. Na podstawie wypowiedzi medialnych możemy przypuszczać, że powiązani z aborcjonistami psychiatrzy wystawiają potrzebne do aborcji zaświadczenia każdej chętnej kobiecie, niezależnie od stanu zdrowia jej oraz jej dziecka, a także od wieku poczętego dziecka. Oznacza to w praktyce, że w Polsce legalna jest szpitalna aborcja na życzenie, należy tylko przejść przez odpowiednią procedurę biurokratyczną, którą ułatwiają organizacje aborcyjne – podała organizacja.

Pikieta przed szpitalem

Niepokojące statystyki ze szpitala w Oleśnicy rodzą duże obawy. Działacze pro-life nie pozostali na to bierni.

Wywiesiliśmy tuż przed wejściem do tego szpitala naszą wystawę odsłaniającą prawdę o aborcji w trakcie obchodów „Światowego Dnia Wcześniaka”. Dzięki temu wszystkie kobiety, które wchodziły do szpitala, mogły zobaczyć czym jest i jak wygląda ten proceder. Nie da się wobec tego przejść obojętnie. Nasze działania kształtują świadomość i budzą sumienia Polaków, również lekarzy-aborcjonistów – poinformowała Fundacja Pro-prawo do życia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Fundacja Pro-prawo do życia