Donald Trump

Choć wcześniej Prezydent Donald Trump przytaczał możliwość odroczenia jesiennych wyborów prezydenckich, to ostatecznie z tego pomysłu się wycofał. Podkreśla on jednak swoje obawy wobec opcji wyborów korespondencyjnych. Uważa on je za zbyt ryzykowne oraz łatwe do sfałszowania.

Podczas ostatniej konferencji prasowej w Białym Domu, Prezydent USA Donald Trump podkreślił po raz kolejny swoje obawy wobec ewentualnego przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych. Niejednokrotnie mówił, iż nie ufa takiemu systemowi który jest szczególnie wrażliwy oraz niesie ze sobą ryzyko sfałszowania wyników.

“Chcę wyborów i ich rezultatu o wiele, wiele bardziej niż wy. Nie chcę odroczenia. Chcę wyborów. Ale również nie chcę musieć czekać trzy miesiące i później przekonać się, że głosy zniknęły i wybory nie mają znaczenia” – wyjaśniał zebranym dziennikarzom swoje obawy.

Zobacz także: Ustawa 447. USA publikują raport. Wśród wszystkich państw najwięcej miejsca poświecono Polsce

Swoje przekonania argumentuje informacjami przekazywanymi przez media, które mówią o problemach z dużymi opóźnieniami między oddaniem głosu na pocztę, a dostarczaniem ich do odpowiednich komisji wyborczych.

“Musimy poznać wyniki wyborów w noc wyborczą, nie za kilka dni, miesięcy czy nawet lata!” – grzmiał na Twitterze.

https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1288933078287745024

Możliwości prezydenta, a wybory prezydenckie

Pomimo, że Prezydent Stanów Zjednoczonych posiada wiele możliwości, nie ma on jednak mocy prawnej do zmiany terminu wyborów. Taką opcję posiada natomiast Kongres, który jest obecnie kontrolowany przez Demokratów.

Datę wyborów w USA sankcjonuje ustawa Kongresu z 1845 roku, która mówi o przeprowadzeniu ich w pierwszy wtorek po pierwszym listopadzie.

Trump wielokrotnie w tym roku zarzucał, bez przedstawienia dowodów, że zwiększenie możliwości głosowania pocztą doprowadzi do sfałszowania wyborów. Głosowanie korespondencyjne jest od dawna dozwolone we wszystkich stanach, choć różne są warunki, które trzeba spełnić, by to zrobić.

interia

Dodano w Bez kategorii
Justin Trudeau

Justin Trudeau

Kanadyjski Premier Justin Trudeau tłumaczył się wczoraj przed parlamentarna komisją ze wspierania jednej z bliskiej mu organizacji. Miał przeznaczyć on blisko miliard kanadyjskich dolarów na WE Charity. Od trzech tygodni w Kanadzie trwa żywa dyskusja na temat faworyzowania jednej organizacji pozarządowej przez lewicowego polityka.

W czerwcu Premier Kanady przyznał organizacji WE Charity 912 milionów dolarów kanadyjskich na poszczególne granty dla studentów należących do stowarzyszenia. Afera wyszła na jaw na początku lipca, gdy media oraz politycy opozycji zainteresowali się koneksjami członków tejże organizacji z rodziną Premiera oraz z nim samym. Wczoraj doszło do składania pierwszych wyjaśnień przed komisją parlamentarną.

Zobacz także: Szydło interweniuje ws. polskich samorządów: Stanowisko KE sprzeczne z wolnością poglądów

Justin Trudeau tłumaczył się, że listę stowarzyszeń i osób otrzymał na kilka godzin przed spotkaniem się członków gabinetu jego rządu, który miał miejsce 8. maja b.r. Jego zdaniem granty te miały pomóc studentom pracującym w okresie letnim, a którzy utracili by tą możliwość ze względu na epidemię COVID-19. Sam zainteresowany wyjaśniał, iż program miał być w jego odczuciu realizowany przez Canada Service Corps – rządowa organizacja wspierająca wolontariat młodych ludzi. Natomiast urzędnicy wskazali, że odpowiednią organizacją do dysponowania środkami dla studentów będzie jednak WE Charity.

Premier Kanady nie ukrywał, iż ze względu na bliskie relacje z organizacją oraz na wygłaszane wykłady podczas spotkań WE Charity, jego samego, matki, brata oraz żony taka decyzja może zbudzić kontrowersje i nie był przekonany, aby zgodzić się na to – “Wiedzieliśmy, że te decyzje będą bardzo dokładnie analizowane” – mówił Trudeau. Bronił się tym, iż rząd podejmował tylko decyzję wobec przedstawionych przez urzędników kandydatur. Żałuje on także swojej decyzji, z której chciał się wycofać.

Chronologia afery medialnej

Obecnie parlamentarny komisarz ds. etyki prowadzi dochodzenie w sprawie Trudeau oraz ministra finansów Billa Morneau. Swoje własne dochodzenie prowadzą inni parlamentarzyści. Na początku lipca Trudeau informował, że WE Charity wycofała się z prowadzenia programu, a jego administrowanie przejmie rząd federalny. 9 lipca br. jeden z niszowych portali, a za nim inne media, opublikowali informację, że WE Charity wypłaciła w minionych latach łącznie ok. 300 tys. CAD honorariów za wystąpienia matce premiera i jego bratu. Później pojawiły się informacje o pracy w WE Charity córki ministra finansów. Żona premiera Sophie Gregoire Trudeau otrzymała, za zgodą komisarza ds. etyki, zwrot kosztów podróży związanych z udziałem w spotkaniach organizowanych przez WE Charity.

W przeszłości przed komisją parlamentarna stawało dobrowolnie tylko kilku premierów. Zdaniem kanadyjskich mediów jest to ewenement, a ostatni taki przypadek był w 2006 roku, gdy na taki ruch zdecydował się konserwatywny polityk Stephen Harper – rządził Kanadą od 2006 do 2015 roku.

onet

Dodano w Bez kategorii

Lech Wałęsa zapowiedział, że nie przyjmie zaproszenia na zaprzysiężenie Andrzeja Dudy. Były prezydent uważa, że zwycięstwo kandydata obozu Zjednoczonej Prawicy w ostatnich wyborach było nieuczciwe. – Nie wezmę w tym udziału. Nie podałbym ręki Andrzejowi Dudzie z powodu oszustwa wyborczego – powiedział w rozmowie z “Wirtualną Polską”.

W dalszej części swojej wypowiedzi były prezydent dziwił się Rafałowi Trzaskowskiemu, że ten przyjął zaproszenie i spotkał się z Andrzejem Dudą. Jego zdaniem był to “błąd”.

– Nie wezmę w tym udziału. Nie podałbym ręki Andrzejowi Dudzie z powodu oszustwa wyborczego. Dziwię się Rafałowi Trzaskowskiemuże poszedł do Pałacu Prezydenckiego. To błąd. Nie można spotykać się, podawać ręki komuś, kto dopuścił się oszustwa – stwierdził Wałęsa.

Były przewodniczący “Solidarności” oskarżył również rząd o to, że wprowadzając obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, wykorzystał Polaków do własnych celów. Jego zdaniem, władza potrzebowała wysokiej frekwencji, dlatego w krytycznym momencie rozprzestrzeniania się wirusa zaczęła dbać od zdrowie obywateli.

– Wtedy dbali o obywateli, bo chcieli mieć dobrą frekwencję. A teraz Polacy nie są już ani potrzebni, ani ważni – powiedział były prezydent.

Zgodnie z postanowieniem Marszałek Sejmu Elżbiety Witek zaprzysiężenie Andrzeja Dudy na drugą kadencję na urząd prezydenta RP odbędzie się 6 sierpnia w budynku Sejmu. Prezydent złoży ślubowanie przed Zgromadzeniem Narodowym. Lech Wałęsa, jako były prezydent, otrzymał zaproszenie na tę uroczystość.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Można się spierać, ale nikt nie ma prawa obrażania innych – stwierdził wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz po wystąpieniu Macieja Laska (KO) na posiedzeniu komisji obrony. Szef podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz zarzucił Laskowi fałszowanie materiału dowodowego i oszukiwanie narodu.

W czwartek (30 lipca) sejmowa komisja obrony narodowej zebrała się na wniosek posłów Koalicji Obywatelskiej, by omówić działalność rządowej podkomisji ds. ponownego zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, którą kieruje były szef MON Antoni Macierewicz.

Wystąpienie Laska

W imieniu wnioskodawców głos zabrał Maciej Lasek (w latach 2010-2011 wchodził w skład Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, utworzonej do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej), który zarzucił podkomisji smoleńskiej brak kompetencji, odpowiednich działań, a w konsekwencji efektów ponad czterech lat pracy. Zaapelował też do rządu o likwidację podkomisji, której okres pracy określił jako “ponury rozdział polskiej polityki”.

Wiceszef MON: Pan gardzi tymi osobami

Po wystąpieniu posła KO wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz zwrócił uwagę, że na posiedzeniach komisji można się spierać, ale “nikt nie dał prawa obrażania innych”. Zwracając się do Laska wiceszef MON powiedział: “Pan gardzi tymi osobami, które pracują w komisji, i które chcą dojść do prawdy”.

Ponadto Skurkiewicz stwierdził, że wbrew temu, co mówił poseł KO, podkomisja “jest organem, ciałem zupełnie niezależnym” i została powołana na mocy ustawy z 2002 roku o prawie lotniczym oraz rozporządzenia ministra obrony narodowej z 2012 roku, gdy PiS “nie sprawowało rządów”. Skurkiewicz zaznaczył, że podkomisja ta jest “podmiotem samodzielnym, który jest uprawniony i upoważniony do realizacji określonych zadań”, a więc jest niezależna także od kierownictwa resortu obrony, czy jakichkolwiek czynników politycznych.

Komentarz Macierewicza

Antoni Macierewicz nazwał wystąpienie Laska “niebywałym”. “W tradycji polskiej jest ono niebywałe, ale w tradycji sowieckiej jest naturalne, jest powszechne, jest codzienne, jest sposobem klasycznym działania” – dodał. W tym kontekście Macierewicz stwierdził, że szefowa rosyjskiej komisji MAK Tatiana Anodina, gdy przedstawiała – jak mówił – “fałszywe sprawozdanie swojego raportu, oskarżające Polskę i oskarżający Polskę i oskarżające pana generała (Andrzeja) Błasika (dowódcę Sił Powietrznych) o to, że był pod wpływem alkoholu i doprowadził do tej tragedii”.

“Tę tradycję przejął pan Maciej Lasek, przejął także raport pana (Jerzego) Millera (b. szefa MSWiA i przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego badającej w. 2010-2011 przyczyny katastrofy smoleńskiej) dlatego, bo te tezy zostały tam powtórzone” – powiedział Macierewicz.

Były szef MON stwierdził, że dorobek Laska jest “szczególny”. “Bowiem Platforma Obywatelska i opozycja jak rozumiem, podjęła decyzję, żeby reprezentował ją człowiek, który fałszował materiał dowodowy, który oszukiwał naród polski, oszukiwał społeczeństwo, który za wszelką cenę wykreślał słowo wybuch, zamieniając je tak, żeby Polska opinia publiczna nie wiedziała o tym, że eksperci amerykańscy, którzy zostali zaproszeni do tej współpracy, którzy przekazali ekspertyzę, właśnie prokuraturze i komisji, z którą współpracował pan Lasek, stwierdzili jednoznacznie, że doszło do eksplozji” – powiedział Macierewicz. 

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

1 sierpnia, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, ulicami stolicy przejdzie marsz pod hasłem „Niemieckie zbrodnie nierozliczone” – zapowiedział wiceprezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Tomasz Kalinowski. Dodał, że celem marszu jest uczczenie pamięci tych, którzy walczyli i polegli za wolność Polski.

Kalinowski wskazał, że marsz wyruszy o godzinie 17 z ronda Romana Dmowskiego i przejdzie Alejami Jerozolimskimi, przez w Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście, a zakończy się na placu Krasińskich pod pomnikiem Powstania Warszawskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Brytyjski rząd popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce? Tak twierdzi izraelska prasa!

Niemieckie zbrodnie nierozliczone

– Marsz przejdzie pod hasłem „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”. Odwołujemy się tutaj do polityki historycznej. Zbrodnie niemieckie i zburzenie Warszawy nie zostały rozliczone. Dlatego, też wzywamy rząd PiS-u do podjęcia realnych działań w tej sprawie. Wyrazem tego jest hasło marszu – powiedział Kalinowski.

Dodał, że uczestnicy marszu będą chcieli przede wszystkim uczcić pamięć tych, którzy polegli, walczyli i oddali życie za wolność Polski.

Organizatorzy zachęcają do przynoszenia na wydarzenie biało-czerwonych flag.

CZYTAJ TAKŻE: Bąkiewicz reaguje na raport Departamentu Stanu: „Kolejny element nacisku na Polskę” [+VIDEO]

Każdego roku 1 sierpnia o godzinie 17 na rondzie Dmowskiego zbierają się tysiące Polaków, którzy składają hołd walczącym i poległym w Powstaniu Warszawskim.

PAP

Dodano w Bez kategorii

Departament Stanu opublikował coroczny raport poświęcony zadośćuczynieniu ofiarom Holocaustu ze szczególnym uwzględnieniem roszczeń dot. mienia. Raport jest częścią budzącej wiele kontrowersji ustawy 447. Polsce, jako jednemu z 46 opisanych w raporcie państw, poświęcono 9 z 209 stron dokumentu.

W udostępnionym przez Departament Stanu corocznym raporcie będącym częścią tzw. ustawy 447 wskazano jak kilkadziesiąt krajów, które podpisały tzw. deklarację terezińską radzi sobie z zadośćuczynieniem ofiarom Holocaustu. Amerykańska ustawa nie nakłada na żaden z krajów formalnego obowiązku wypłaty pieniędzy, czy zwrotu mienia, w tym mienia bezspadkowego, a jedynie zobowiązuje do monitorowania, w jaki sposób w poszczególnych krajach wdrażane są zapisy deklaracji terezińskiej.

Wielu prawicowych polityków obawia się jednak, że raporty mogą być podstawą do mniej lub bardziej formalnych nacisków na stronę polską do wypłaty zadośćuczynień i zwrotu ofiarom holocaustu majątku, w tym majątku bezspadkowego, który na mocy prawa przejęło państwo polskie.

Ustawa 447: Raport o zadośćuczynieniu ofiarom Holocaustu

Na 209 stronach raportu uwzględniono wdrażanie postanowień deklaracji terezińskiej przez 46 państw. Polsce poświecono 9 stron, czyli najwięcej ze wszystkich sygnatariuszy deklaracji. Pełen tekst raportu w języku angielskim można pobrać ze strony Departamentu Stanu USA. Natomiast na stronie amerykańskiej ambasady w Polsce znajduje się nieoficjalne tłumaczenie części raportu dotyczącego Polski.

Na początku raport przybliża czytelnikowi kwestie historyczne. „Druga wojna światowa rozpoczęła się w Europie od inwazji nazistowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku. W okresie pomiędzy 1939 r. a połową 1941 r. Niemcy nazistowskie zajęły zachodnią Polskę, a Związek Radziecki, w porozumieniu z Niemcami nazistowskimi, okupował wschodnią część Polski. W czerwcu 1941 r. Niemcy zaatakowały Związek Radziecki, w wyniku czego cała Polska znalazła się pod okupacją nazistowską” czytamy w raporcie. „Nazistowska okupacja Polski była brutalna i pochłonęła życie milionów Polaków, zarówno żydowskiego, jak i nieżydowskiego pochodzenia. Według amerykańskiego Muzeum Pamięci Holokaustu (United States Holocaust Memorial Museum – USHMM) naziści utworzyli na terenie okupowanej Polski co najmniej 700 gett oraz sieć obozów koncentracyjnych i obozów zagłady. Uczeni szacują, że spośród przedwojennej ludności Polski liczącej około 35 100 000 mieszkańców, podczas II wojny światowej życie straciło od 5,5 do 6 mln osób, w tym około 3 mln Żydów” – dodano.

W raporcie zarysowano też kwestie skomplikowanego ustawodawstwa komunistycznego dotyczącą znacjonalizowanego po wojnie mienia.

Brak ustawy reprywatyzacyjnej

Raport podkreśla, że w Polsce brakuje systemowych rozwiązań w zakresie zwrotu mienia lub wypłaty odszkodowania za własność prywatną utraconą w czasie wojny, w sprawach, w których można wskazać spadkobiercę mienia.

„Podczas gdy władze polskie utrzymują, że wdrożyły szeroko zakrojone ustawodawstwo, Polska jest jedynym krajem członkowskim Unii Europejskiej, w którym pozostały poważne kwestie związane z mieniem z czasów Holokaustu i który nie uchwalił kompleksowej krajowej ustawy reprywatyzacyjnej” – czytamy w raporcie. „Ocaleni z Holokaustu i ich potomkowie będący obywatelami amerykańskimi twierdzą, że procedury wymagane do odzyskania ich prywatnych nieruchomości za pośrednictwem polskiego systemu sądowniczego lub w drodze ugody z władzami centralnymi lub samorządem lokalnym są długotrwałe, uciążliwe, kosztowne i w dużej mierze nieskuteczne” – dodano.

Jednocześnie w raporcie podkreślono, że polskie władze rozstrzygnęły około 45 procent z około 5500 wniosków o zwrot nieruchomości należących do gmin wyznaniowych żydowskich, gdy wspólna komisja majątkowa dla kościoła katolickiego nie rozstrzygnęła jedynie 216 wniosków spośród całkowitej liczby 3063 wniosków, a w około połowie rozstrzygniętych spraw roszczenia odrzucono. Podkreśla się jednak, że istniejące przepisy pozwoliły na zwrot wielu synagog.

Jednocześnie raport podkreśla, że Polska nie uchwaliła ustawy, która dotyczyłaby majątku bezspadkowego z czasów Holokaustu. „Polska nie przyjęła ustawy dotyczącej znacznej ilości własności prywatnej pozostawionej bez spadkobierców w wyniku Holokaustu. Zamiast tego, majątek bezspadkowy podlega polskiemu prawu spadkowemu, na mocy którego majątek ten wraca do samorządu lokalnego lub Skarbu Państwa” – czytamy w raporcie.

Polska angażuje się na rzecz upamiętnienia Holocaustu

Jednocześnie autorzy raportu podkreślają i doceniają działania Polski na rzecz upamiętnienia Holocaustu. „Polska podejmuje znaczące działania na rzecz upamiętnienia Holocaustu. Rząd finansuje muzea i pomniki, między innymi osiem państwowych muzeów pamięci na terenie byłych hitlerowskich niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady, które działały na terenie okupowanej Polski. Polskie władze zaplanowały duże międzynarodowe wydarzenie w styczniu 2020 r. w celu upamiętnienia 75. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego i obozu zagłady Auschwitz-Birkenau” – czytamy w raporcie. „Polska wprowadziła obowiązkową edukację o Holokauście począwszy od uczniów piątej klasy szkoły podstawowej aż do końca szkoły średniej” – dodano.

W raporcie wskazano też, że Polska przeznacza fundusze publiczne na rzecz ocalałych z Holokaustu. „W 2014 r. Polska przyjęła ustawę, na mocy której osoby ocalałe z Holokaustu pochodzące z Polski, bez względu na obecne miejsce zamieszkania, otrzymują comiesięczne świadczenie w wysokości równej świadczeniom otrzymywanym przez emerytów w Polsce” – czytamy.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

Europosłanka Beata Szydło wystosowała zapytanie do Komisji Europejskiej o powody odrzucenia wniosków polskich samorządów o dofinansowanie w ramach programu “Partnerstwo miast”. Odpowiedź KE jest zaskakująca. “Powodem odrzucenia były rezolucje samorządów w obronie rodziny” – napisała na Twitterze była premier.

We wtorek unijna komisarz ds. równości Helena Dalli poinformowała, że sześć wniosków polskich samorządów o dofinansowanie ze środków unijnych zostało odrzuconych. Jak twierdzi komisarz odrzucone wnioski zostały złożone przez polskie władze lokalne, które przyjęły rezolucje dotyczące “stref wolnych od LGBT” lub “praw rodzinnych”.

Europosłanka Beata Szydło interweniowała w tej sprawie w Komisji Europejskiej. Zadała pytanie, czy wnioski polskich samorządów rzeczywiście zostały odrzucone z powodu uchwalonych przez lokalne władze Samorządowych Kart Rodziny. Była premier chciał się również dowiedzieć, czy decyzja unijnej komisarz była zgodna z prawem i jeśli tak, to na jakiej podstawie została ona podjęta.

Odpowiedź jaka została udzielona europosłance przez Komisję Europejską może być zaskakująca. Zgodnie z nią, polskie wnioski o dofinansowanie zostały odrzucone właśnie z powodu przyjętych Kart Rodziny. O otrzymanej odpowiedzi Szydło poinformowała na swoim Twitterze.

“Skierowałam do KE zapytanie nt odrzuconych wniosków polskich samorządów o dofinansowanie. Komisarz ds równości stwierdziła, że powodem odrzucenia były rezolucje samorządów w obronie rodziny. Takie stanowisko KE jest sprzeczne z zagwarantowaną w Traktatach wolnością poglądów.” – napisała na swoim profilu była premier.

Jak twierdzi Szydło, takie działanie KE jest niezgodne z prawem do wolności poglądów.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Sytuacja w związku z pandemią COVID-19 nieustannie się pogarsza. Od ponad tygodnia krzywa zachorowań rośnie. Dziś doszło do rekordu dziennych zachorowań. Do tej pory liczby zakażonych osób, w skali jednego dnia nie przekroczyła 600 przypadków. Kilka tygodni temu wzrost liczby zainfekowanych wyniósł 599. Dziś ten stan rzeczy mocno się pogorszył, gdyż liczba ta wyniosła rekordowe 615. Minister zdrowia Łukasz Szumowski przerwał swój urlop wypoczynkowy i pojawi się jutro w ministerstwie zdrowia.

Profesor Łukasz Szumowski przerwał swój urlop. Powodem jest rekordowa liczba przypadków COVID-19, która wyniosła w czwartek aż 615.

Minister zdrowia przerywa urlop

Według Wirtualnej Polski profesor Łukasz Szumowski pojawi się w piątek w ministerstwie zdrowia. Decyzja ta spowodowana jest prawdopodobnie największym dobowym wzrostem zachorowań. Co warte odnotowania jeszcze kilka dni temu szef resortu zdrowia uspokajał wszystkich Polaków sugerując, że sytuacja ulega stabilizacji oraz krystalizacji. Wspomniał także, iż pandemia koronawirusa nabrała charakteru ogniskowego, w związku z czym sprawa wydaje się dość klarowna. Tymczasem w Czwartek ministerstwo zdrowia podało komunikat, że nastąpił największy dobowy wzrost liczby zakażonych od czasów pojawienia się pandemii na ternach Polski.

Do sprawy odniósł się Wojciech Andruszkiewicz, który pełni funkcje rzecznika ministerstwa zdrowia:- Minister Szumowski jest każdego dnia w bieżącym kontakcie ze sztabem zajmującym się walką z epidemią. Dziś z samego rana przekazał pilne dyspozycje do wszystkich instytucji zajmujących się walką z koronawirusem w związku z dość dużym dobowym wzrostem zakażeń z zaleceniem jak najszybszej realizacji dyspozycji. Na bieżąco odbywa się dziś zdalne spotkanie ze służbami sanitarno- epidemiologicznymi-informuje Andruszkiewicz.

Jak podkreśla Łukasz Szumowski spotka się w piątek z przedstawicielstwem osób zajmujących się walką z pandemią.

Wirtualna Polska

Czytaj także: Rafał Trzaskowski i Andrzej Duda spotkali się w pałacu prezydenckim

Czytaj także: Skandal! Rząd Brytyjski popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce

Czytaj także: Ustawa 447. Jest długo wyczekiwany raport Departamentu Stanu USA

Dodano w Bez kategorii
Borys Budka

Pozycja Rafała Trzaskowskiego w strukturach Platformy Obywatelskiej ciągle rośnie. Po wyniku wyborów prezydenckich, w których włodarz Warszawy osiągnął ponad 10 mln głosów, wiceprzewodniczący PO zapowiada stworzenie nowego ruchu obywatelskiego. Trzaskowski stwierdził, iż nie można zmarnować wielkiej energii, jaką podczas prowadzenia kampanii wyborczej dostrzegł u milionów Polaków. W czwartek odbyła się także rozmowa Rafała Trzaskowskiego oraz Andrzeja Dudy w pałacu prezydenckim. Rosnąca pozycja prezydenta Warszawy może niepokoić nieco Borysa Budkę. Wśród niektórych komentatorów życia publicznego pokutuje przekonanie, że wkrótce w obozie PO dojdzie do personalnych roszad. Sam Budka zaprzecza jednak takiej możliwości.

Borys Budka nie zrzeknie się kierowniczej pozycji w ramach Platformy Obywatelskiej.

Budka ucina spekulacje w temacie rzekomej zmiany lidera PO

Borys Budka stanowczo zaprzeczył, jakoby miał oddać stanowisko przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Rafałowi Trzaskowskiemu. Uciął tym samym spekulacje niektórych komentatorów życia publicznego, którzy wieszczyli rychłą zmianę na fotelu lidera PO. Poseł KO podkreślił, iż jest póki co niezwykle ukontentowany współpracą w ramach PO. Dodał również, iż razem z włodarzem Warszawy i innymi członkami ugrupowania, tworzą świetną drużynę.

Szef PO odniósł się do rzekomych roszad, jakie mają dokonać się w strukturach PO. Niektórzy domniemali, iż nowym liderem partii po wyborach prezydenckich zostanie oponent prezydenta Andrzeja Dudy Rafał Trzaskowski:- Rafał Trzaskowski był jedną z pierwszych osób, które namawiały mnie do tego, żebym startował na szefa Platformy. Jest wiceprzewodniczącym i tak zostanie- zaopiniował Budka.

Lider PO podkreślił, iż Trzaskowski zajęty będzie tworzeniem nowego ruchu politycznego, który ma pociągnąć osoby nie wyrażające chęci wstępowania do konkretnych formacji politycznych:- Ruch ten ma zajmować się sprawami obywatelskimi i nie posiadać twardego kierownictwa- zaznaczył.

Budka dodał, że między nim, a Rafałem Trzaskowskim nie ma żadnych nieporozumień. Szef PO podkreślił, że współpraca z włodarzem Warszawy układa się bardzo dobrze.

Gazeta.pl

Czytaj także: Rafał Trzaskowski i Andrzej Duda spotkali się w pałacu prezydenckim

Czytaj także: Skandal! Brytyjski rząd popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce?

Dodano w Bez kategorii

To kolejny element nacisku na Polskę w sprawie restytucji tzw. mienia żydowskiego – powiedział podczas konferencji prasowej Robert Bąkiewicz lider Rot Marszu Niepodległości.

W środku nocy opublikowany został Raport Departamentu Stanu USA dotyczący ustawy 447. Ambasada USA w Polsce udostępniła w środę wieczorem całość raportu Departamentu Stanu USA w sprawie Ustawy 447 w języku polskim.

447. Nacisk na Polskę

Na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej do raportu odnieśli się liderzy Rot Niepodległości, którzy od początku pilnują sprawy wyłudzenia od Polski 300 mld dolarów.

-W nocy opublikowany został Raport Departamentu Stanu USA dot. Ustawy 447. To kolejny element nacisku na Polskę w sprawie restytucji tzw. mienia żydowskiego. Żądamy podjęcia legislacji nad Obywatelskim Projektem #STOP447 oraz nieuznania zapisów Deklaracji Terezińskiej – powiedział Robert Bąkiewicz.

CZYTAJ TAKŻE: Skandal! Brytyjski rząd popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce? Tak twierdzi izraelska prasa!

Na publikacje strony amerykańskiej zareagował także Tomasz Kalinowski pisząc: Departament Stanu USA długo czekał z publikacją raportu JUST Act. Pierwotnie miał się pojawić w listopadzie 2019, ale najwidoczniej stwierdzono, że lepiej po wyborach, w środku wakacji. Dlaczego? Bo Polska w raporcie jest na celowniku, aby zwrócić olbrzymie pieniądze organizacjom żydowskim.

Dodano w Bez kategorii