Roty Niepodległości zapraszają na społeczne obchody 76. rocznicy Powstania Warszawskiego. Organizują coroczny przemarsz ulicami Warszawy.

Jak mówi Robert Bąkiewicz z Rot Niepodległości: Ten marsz to wyraz hołdu wszystkim powstańcom, którzy oddawali krew za naszą Ojczyznę, abyśmy dziś mogli żyć w wolnym kraju. Zapraszamy wszystkich patriotów od 16:30 na rondo Romana Dmowskiego.

Poniżej znajduje się relacja NA ŻYWO z Marszu Powstania Warszawskiego.

Trasa Marszu Powstania Warszawskiego

Uczestnicy marszu przejdą przez następującą trasę: Aleje Jerozolimskie – Nowy Świat – Krakowskie Przedmieście. Koniec planowany jest na placu Krasińskich pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Organizatorzy zachęcają do przynoszenia na wydarzenie biało-czerwonych flag.

Hasło przemarszu

Niemieckie zbrodnie nierozliczone – pod takim hasłem przejdą w sobotę warszawiacy w Marszu Powstania Warszawskiego organizowanego przez Roty marszu Niepodległości.

„W tym roku marsz idzie pod hasłem ‚Niemieckie zbrodnie nierozliczone’” – dodano. Jak tłumaczył wiceprezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Tomasz Kalinowski cytowany przez PAP, organizatorzy odwołują się do polityki historycznej.

CZYTAJ TAKŻE:

Bąkiewicz reaguje na raport Departamentu Stanu: „Kolejny element nacisku na Polskę” [+VIDEO]

Marsz Powstania Warszawskiego 2020 pod hasłem: „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”

Skandal! Brytyjski rząd popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce? Tak twierdzi izraelska prasa!

– Zbrodnie niemieckie i zburzenie Warszawy nie zostały rozliczone. Dlatego, też wzywamy rząd PiS-u do podjęcia realnych działań w tej sprawie. Wyrazem tego jest hasło marszu – powiedział Kalinowski.

Dodano w Bez kategorii

Lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej w rozmowie z Krytyką Polityczną przekonuje, że czas pozbyć się złudzeń, co do możliwości utrzymania przez opozycję większości w Senacie. – Sądzę, że tak, że PiS odwojuje Senat – stwierdził polityk.

Nie jest tajemnicą, że Prawo i Sprawiedliwość usilnie zabiega o zdobycie senackiej większości poprzez polityczne transfery. Według Czarzastego szanse na powodzenie tych działań są bardzo duże. Zdaniem polityka nie można mieć w tym względzie żadnych złudzeń.

CZYTAJ TAKŻE:

Marsz Powstania Warszawskiego 2020 pod hasłem: „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”

Skandal! Brytyjski rząd popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce? Tak twierdzi izraelska prasa!

Bąkiewicz reaguje na raport Departamentu Stanu: „Kolejny element nacisku na Polskę” [+VIDEO]

– Na pewno układ sił w Senacie cywilizuje proces legislacyjny, jest możliwość prowadzenia konsultacji, debaty, ale nie miejmy złudzeń: PiS już się nauczył, że ma dodatkowy miesiąc, który po prostu musi uwzględnić, pisząc ustawy – stwierdził.

Dopytywany, czy rzeczywiście opozycja może stracić większość w Senacie, odparł: – Sądzę, że tak, że PiS odwojuje Senat.

DORZECZY

Dodano w Bez kategorii

W piątek sąd w Lublinie wymierzył karę trzech miesięcy więzienia Marcinowi S., którego uznał winnym udziału w zbiegowisku zakłócającym Marsz Równości we wrześniu ubiegłego roku. Sędzia wskazał, że „nie podejmował aktywnych działań”, ale „w sensie prawnym brał czynny udział w zbiegowisku”. Sześć innych oskarżonych wraz z Marcinem S. osób zostało uniewinnionych.

Drugi Marsz Równości, który przeszedł przez Lublin we wrześniu ubiegłego roku, blokowany był przez kontrmanifestantów. W dwóch miejsach stanęli oni na trasie marszu i trzymali baner, który blokował przejście. Policja blokady usuwała siłą z wykorzystaniem gazu łzawiącej i armatki wodnej.

Skazany, bo był przeciw LGBT

Siedem osób zostało oskarżonych o udział w zbiegowisku blokującym marsz i rzucanie różnymi przedmiotami w jego uczestników oraz policjantów.

W piątek przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód sąd uniewinnił sześciu oskarżonych. Sędzia Łukasz Czapski uzasadniając wyrok stwierdził, że nie ma dowodów, że brali czynny udział w zakłócaniu marszu. Z nagdań monitoringu wynika, że wprawdzie byli na trasie przemarszu, ale jedynie przyglądali się bądź robili zdjęcia, niektórzy trzymali baner czy wznosili okrzyki, ale nie w sytuacji, gdy interweniowała policja. Policjant zeznający w tej sprawie stwierdził, że w stronę policji były rzucane przedmioty, ale nie był w stanie wskazać, czy robili to oskarżeni.

Jedynie Marcina S. nagrano, gdy trzymyał baner podczas spychania opierającej się grupki kontrmanifestantów przez kordon policji. – Mimo że nie podejmował aktywnych działań, to jednak w sensie prawnym brał czynny udział w zbiegowisku. Jego zachowanie polegało wyłącznie na trzymaniu banera, nie wykazywał agresji wobec innych osób, sąd to poczytał jako okoliczność łagodzącą – powiedział sędzia.

Marcina S. skazano na trzy miesiące więzienia. Sąd nie zawiesił wykonania kary, ponieważ S. był już wcześniej karany. Ma też zapłacić 100 zł na fundusz pomocy pokrzywdzonym. Wyrok nie jest prawomocny.

CZYTAJ TAKŻE:

Marsz Powstania Warszawskiego 2020 pod hasłem: „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”

Skandal! Brytyjski rząd popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce? Tak twierdzi izraelska prasa!

Bąkiewicz reaguje na raport Departamentu Stanu: „Kolejny element nacisku na Polskę” [+VIDEO]

Wsparcie od narodowców

W sprawie oskarżono 7 osób. 6 zostało uniewinnionych, w tym członek lubelskiego Ruchu Narodowego. Skazany na 3 miesiące bezwzględnego więzienia został pan Marcin. Zdaniem sądu trzymanie baneru z cytatem Norwida („Naród, który się oburza, ma prawo do nadziei, ale biada temu, który gnije w milczeniu”) miało na celu ochronę rzekomo agresywnych osób, które po ataku na policję chowały się za banerem. Wyrok jest nieprawomocny i dzięki staraniom Ruchu Narodowego pan Marcin otrzyma wsparcie adwokata – powiedział w rozmowie z portalem kresy.pl Piotr Zduńczyk, rzecznik prasowy lubelskiego Ruchu Narodowego.

Warto wspomnieć, że we wczorajszej Panoramie Lubelskiej TVP opisywało tę sprawę posługując się nagraniami z 2018 roku. Manipulacja podobna do dorocznego materiału TVN ws. Marszu Niepodległości. 2 lata temu policja użyła przeciw kontrmanifestantów gazu łzawiącego oraz granatów hukowych. W 2019 roku nie było nawet poważnych starć z mundurowymi, a jedynie statyczna manifestacja – dodał Zduńczyk.

KRESY.PL

Dodano w Bez kategorii

76 lat temu, 1 sierpnia 1944 r., na mocy decyzji Dowódcy AK gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, wybuchło powstanie warszawskie. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z wojskami niemieckimi heroiczną i osamotnioną walkę, której celem była niepodległa Polska. Czy słusznie?

Przedstawiamy kilka cytatów, które mogą być pouczającą lekturą dla naszych czytelników.

– Bohaterskiego waszego dowódcę oskarża się o to, że nie przewidział nagłego zatrzymania ofensywy sowieckiej u bram Warszawy. Nie żadne inne trybunały, jeno trybunał historii osądzi tę sprawę. O wyrok jesteśmy spokojni. Zarzuca się Polakom brak koordynacji ich zrywu z całokształtem planów operacyjnych na wschodzie Europy. Gdy trzeba będzie, udowodnimy, ile naszych prób osiągnięcia tej koordynacji spełzło na niczym. Od lat pięciu zarzuca się systematycznie Armii Krajowej bierność i pozorowanie walki z Niemcami. Dzisiaj oskarża się ją o to, że bije się za wiele i za dobrze. Każdy żołnierz polski powtarzać sobie musi w duchu słowa Wyspiańskiego:

…podłość, kłam.
Znam, zanadto dobrze znam.

(Rozkaz nr 19 Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego do żołnierzy AK z 1 września 1944)

– Byłem całkowicie zaskoczony wybuchem powstania w Warszawie. Uważam to za największe nieszczęście w naszej obecnej sytuacji. Nie miało ono najmniejszych szans powodzenia, a naraziło nie tylko naszą stolicę, ale i tę część Kraju, będącą pod okupacją niemiecką, na nowe straszliwe represje. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność?

(gen. Władysław Anders)

CZYTAJ TAKŻE:

Marsz Powstania Warszawskiego 2020 pod hasłem: „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”

Skandal! Brytyjski rząd popiera restytucję mienia żydowskiego w Polsce? Tak twierdzi izraelska prasa!

Bąkiewicz reaguje na raport Departamentu Stanu: „Kolejny element nacisku na Polskę” [+VIDEO]

– Mein Führer! Moment jest niesympatyczny. Z punktu widzenia historycznego jest jednak błogosławieństwem, że ci Polacy to robią. W ciągu pięciu-sześciu tygodni pokonamy ich. Ale wtedy Warszawa – stolica, głowa, inteligencja tego niegdyś szesnasto-, siedemnastomilionowego narodu Polaków, będzie starta. Tego narodu, który od siedmiuset lat blokuje nam Wschód i od pierwszej bitwy pod Tannenbergiem (Grunwaldem) ciągle nam staje na drodze. Wtedy polski problem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, a nawet już dla nas – nie będzie dłużej żadnym wielkim problemem historycznym.

(Heinrich Himmler do Hitlera, 21 września 1944 r.)

– Decyzje wybuchu powstania powzięli gen. Bór-Komorowski i urzędnicy Delegatury Rządu bez pozwolenia, a nawet powiadomienia przedstawicielstwa społeczeństwa, tj. Rady Jedności Narodowej. Odpowiedzialność w pierwszym rzędzie ponosi Komenda Główna Armii Krajowej. Była ona emanacją sanacyjnej kliki wojskowej, skompromitowanej już we wrześniu 1939 r. Trudno dziś orzec jaki nią przy wywołaniu powstania, postanowienie jej musi być jednak ocenione co najmniej jako lekkomyślne. Mimo to, ludzie ci próbują już dziś, – podobnie jak po 1939 r. zrzucać z siebie odpowiedzialność za spowodowaną tragedię. Podają następujące przyczyny swojego kroku: primo, że bolszewicy dochodzili do Pragi. Stwierdzonym jest jednak, że wywiad AK orientował się w charakterze zbliżających się sił sowieckich. Były to jedynie podjazdy, niezdolne do zajęcia stolicy. Secundo: że Niemcy mieli z Warszawy wyprowadzić 100 do 200 tysięcy ludzi. Stwierdzone jest jednak, że nie istniały żadne dane co do tych zamysłów niemieckich. Z drugiej strony zaś likwidacja Warszawy oddała się w ręce niemieckie bez porównania większe rzesze ludzi. Tertio: że powstanie miało być atutem dla premiera Mikołajczyka w jego ówczesnej podróży do Moskwy. W tym argumencie widać polityczną ignorancję tych, którzy podnoszą go. Powstanie było kłodą rzuconą pod nogi premierowi, środkiem, którym mógł go szantażować Stalin, uzależniając pomoc Warszawie od przyjęcia jego żądań. Wreszcie czwarta tzw. przyczyna próbuje obciążyć młodzież. Wydanie rozkazu do powstania było jakoby koniecznym, w przeciwnym razie bowiem rozgorączkowana młodzież spowodowałaby mogła szereg nieprzewidzianych, samowolnych akcji, które przyniosły jeszcze dotkliwsze straty. Nastrój rozgorączkowania zawsze narzucony był szeregom z góry. Znając swoje zasoby broni nie moglibyśmy patrzeć bez troski na wywoływane wypadki. Zresztą zbyt określona była i jest postawa młodzieży wobec bolszewików, a niepokojące wiadomości o ich stosunku do AK, abyśmy nie odnosili się z największą rezerwą do akcji, opartej na rachubach bolszewickiej pomocy.

(Oświadczenie Młodzieży Wszechpolskiej, listopad 1944)

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne

Już jutro 1 sierpnia. Roty Niepodległości zapraszają na społeczne obchody 76. rocznicy Powstania Warszawskiego. Organizują coroczny przemarsz ulicami Warszawy.

Jak mówi Robert Bąkiewicz z Rot Niepodległości: Ten marsz to wyraz hołdu wszystkim powstańcom, którzy oddawali krew za naszą Ojczyznę, abyśmy dziś mogli żyć w wolnym kraju. Zapraszamy wszystkich patriotów od 16:30 na rondo Romana Dmowskiego.

Trasa Marszu Powstania Warszawskiego

Uczestnicy marszu przejdą przez następującą trasę: Aleje Jerozolimskie – Nowy Świat – Krakowskie Przedmieście. Koniec planowany jest na placu Krasińskich pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Organizatorzy zachęcają do przynoszenia na wydarzenie biało-czerwonych flag.

Hasło przemarszu

Niemieckie zbrodnie nierozliczone – pod takim hasłem przejdą w sobotę warszawiacy w Marszu Powstania Warszawskiego organizowanego przez Roty marszu Niepodległości.

“W tym roku marsz idzie pod hasłem ‘Niemieckie zbrodnie nierozliczone'” – dodano. Jak tłumaczył wiceprezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Tomasz Kalinowski cytowany przez PAP, organizatorzy odwołują się do polityki historycznej.

CZYTAJ TAKŻE: Marsz Powstania Warszawskiego 2020 pod hasłem: „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”

– Zbrodnie niemieckie i zburzenie Warszawy nie zostały rozliczone. Dlatego, też wzywamy rząd PiS-u do podjęcia realnych działań w tej sprawie. Wyrazem tego jest hasło marszu – powiedział Kalinowski.

Dodano w Bez kategorii
Narodowy Bank Polski

Jak Polacy oceniają walkę rządu z inflacją?

Najnowsze dane statystyczne pokazują, że inflacja w Polsce spadła o 0,2 procent w stosunku do poprzedniego miesiąca. Wynosi ona obecnie 3,1 procent i wciąż jest powyżej trzech procent od kilku miesięcy. Od lipca ubiegłego roku wciąż rosną ceny za prąd oraz paliwo.

Główny Urząd Statystyczny podał do informacji publicznej dane na temat bieżącego wskaźnika inflacji w Polsce za miesiąc lipiec. Wynosi on obecnie 3,1 procent i jest mniejszy niż w poprzednim miesiącu, gdy inflacja wynosiła 3,3 procent. Niestety wskaźnik powyżej trzech procent utrzymuje się w naszym kraju od kilku miesięcy i jest najgorszy w Unii Europejskiej. Taki stan utrzymuje się od grudnia 2019 roku.

Zobacz także: Ursula von der Leyen popiera atak na Polskę. Chodzi o strefy wolne od LGBT

Z powodu wysokiej inflacji w naszym kraju, ceny produktów i żywności w Polsce stale rosną. O lipca zeszłego roku ceny za żywność i napoje bezalkoholowe wzrosły o 3,9 procent. Natomiast nośniki energii elektrycznej podrożały o 5,1 procent, a ceny paliwa do prywatnego środka transportu spadły o 16,1 procent. Warto jednak zwrócić uwagę na zawirowania na rynku ropy naftowej, które miały miejsce w ostatnich miesiącach w związku z rozmowami krajów OPEC Plus.

Ceny nad Wisłą w dwóch poprzednich miesiącach rosły najszybciej w całej Unii Europejskiej. Czerwcowym wynikiem (3,8 proc.) wyprzedziliśmy: Czechy (3,4 proc.), Węgry (2,9 proc.) i Rumunię (2,2 proc.). O tym, że mamy niedobre trendy informuje także GUS, który powiadomił ostatnio, że inflacja bazowa (czyli po wyłączeniu cen żywności i energii) wyniosła w czerwcu 4,1 proc., co jest najwyższym wynikiem od 19 lat.

Według najnowszych prognoz Komisji Europejskiej, inflacja konsumencka w Polsce wyniesie w ostatnim kwartale 2021 roku aż 4,5 proc. a to oznacza, że będzie aż trzykrotnie wyższa niż szacowana średnia dla całej UE.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. MediaNarodowe.com

Poseł Konfederacji, Krzysztof Bosak był gościem Mediów Narodowych, gdzie przedstawił swoje stanowisko wobec aktów profanacji i prowokacyjnego zachowania aktywistów LGBT. Odniósł się również krytycznie do fuzji spółki Orlen i Lotos.

Krzysztof Bosak zauważył, że ostatnie ruchy środowisk homoseksualnych, które mają miejsce w Polsce dotychczas działy się głównie na Zachodzie, gdzie tamtejsze rządy przesiąknięte są polityczną poprawnością, a lobby LGBT wywiera silne naciski na władze oraz społeczeństwo – “Strategia tego ruchu polega na przekraczaniu kolejnych granic i przyzwyczajaniu opinii publicznej. Posuwają się coraz dalej, a następnie wyśmiewają się z oburzonych. Wskazują, że są oni ciemni, mniej postępowi, nienowocześni” – ocenił były kandydat na Prezydenta.

Zobacz także: Prezydent Trump obawia się wyborów. Nie chce on głosowania korespondencyjnego

Zadaniem opinii publicznej i środowisk prawicowych jest w opinii posła Konfederacji, kładzenie nacisku na władzę, aby te reagowały na pojawiające się prowokacje i odpowiednie wyciąganie wniosków prawnych. Zaznaczył jednakże, że w obozie rządzącym nie ma ludzi do odpowiedniego reagowania na takie sprawy.

W trackie udzielonego wywiadu, Krzysztof Bosak opowiedział o sytuacji na Zachodzie. Mówił głównie o przemianach w społeczeństwie jakie się dokonały po rewolucji ideologicznej z 1968 roku. Z relacji Polaków jakie pozyskuje z zagranicy, środowiska prawicowe, konserwatywne, chrześcijańskie są obecnie tam szykanowane i poniżane przez wszelką maść organizacji lewicowych i LGBT.

Konwencja stambulska i fuzja Orlenu z Lotosem

W ostatnim czasie przez Polska opinie publiczna na czele z politykami i obozem władzy przetoczyła się dyskusja nad Konwencja Stambulską. Premier Mateusz Morawiecki wczoraj zakomunikował, że poprosi Trybunał Konstytucyjny o zgodność międzynarodowego dokumentu z polskim prawem, choć jak zauważyli eksperci w akcie ratyfikacyjnym jest zaznaczona zgodność z najwyższą polską uchwałą prawną.

Wiceprezes Ruchu Narodowego i poseł z ramienia Konfederacji jasno i wyraźnie podkreślił zagrożenie wynikające z Konwencji Stambulskiej, która wprowadza ukradkiem groźne lewicowe ideologie – “Naiwni są ci co uważają, ją za niegroźną” – zaznaczył, że akt ten stoi wyżej nad polskim prawem co prędzej czy później wykorzysta lewica – “Nie bądźmy w sytuacji prawicowców z Zachodu, którzy też nie widzieli zagrożenia we wcześniejszych latach, a teraz są bezradni” – podsumował.

Jest również przeciwnikiem fuzji Orlenu z Lotosem. Uważa on, że tam gdzie polski kapitał ma przewagę w udziałach należy nie wychylać się i zwłaszcza , gdzie mamy do czynienia ze skrajną ingerencją obcych sił w postaci Unii Europejskiej, która musiała się zgodzić na taką fuzję dwóch koncernów paliwowych. Tym bardziej jest ona dla nas niekorzystna, gdyż połowa udziałów musi być sprzedana zagranicznym podmiotom

“30 procent Lotosu ma zostać sprzedane, dla jakiegoś zagranicznego udziałowca. Należy zbyć 80 procent sieci dystrybucyjnej Lotosu w Polsce. Następnie należy udostępnić połowę mocy rafineryjnej zagranicznemu udziałowcowi” – przedstawiał Bosak, podkreślając, że tych minusów jest znacznie więcej.

Wyraził on nadzieję, że ktoś z polskiego rządu się opamięta i zablokuje tą fuzję. W jego ocenie obóz rządzący nie chce przyznać się przed opinia publiczną do porażki, którą jest wyprzedaż strategicznego rynku energetycznego w Polsce.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

Rząd Zjednoczonej Prawicy szykuje kontrowersyjny eksperyment ekonomiczny. Polska płaca minimalna w przyszłym roku ma wynieść 2,8 tys. zł, czyli 53,2 proc. planowanej średniej płacy w gospodarce. Wśród krajów rozwiniętych, zgrupowanych w ramach OECD, tylko Kolumbia ma wyższy wskaźnik, który jest na poziomie 58 proc.

Rząd na wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów zaproponował, aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2021 r. wyniosło 2800 zł brutto, a stawka godzinowa – 18,30 zł brutto. Przypomnijmy, że obecnie płaca minimalna wynosi 2600 zł, a stawka godzinowa 17 zł.

Marlena Maląg w rozmowie z PAP powiedziała, że propozycja minimalnego wynagrodzenia powstała w oparciu o sytuację gospodarczą spowodowaną pandemią COVID-19 oraz o czynniki makro- i mikroekonomiczne. “Jeżeli byśmy chcieli obliczyć minimalne wynagrodzenie za pracę na rok 2021, to zgodnie z przepisami ustawy wzrost powinien wynosić 4,5 proc., czyli minimalne wynagrodzenie wynosiłoby 2716,10 zł. Podjęliśmy jednak decyzję najbardziej optymalną na ten czas. Minimalne wynagrodzenie będzie wynosiło 2800 zł, a więc jest to wzrost w porównaniu do 2020 r. o 7,7 proc.” – wskazała szefowa MRPiPS.

Okazuje się, że z tak wysokim minimalnym wynagrodzeniem do średniej będziemy ewenementem w tej części świata. Raporty na ten temat przygotowuje OECD, czyli organizacja grupujące najbardziej rozwinięte państwa na globie.

Wyższy wskaźnik wysokości minimalnej do średniej pensji od naszego kraju posiadałby tylko jeden kraj – Kolumbia z pułapem 58 proc. (mówimy o ostatnich dostępnych danych za 2018 r.). Polska ze swoimi 53,2 procentami uplasowałaby się na drugim miejscu tuż przed Nową Zelandią – 52 proc. W pierwszej piątce tego rankingu znaleźlibyśmy jeszcze Francję i Kostarykę (po 50 proc.). Według OECD w 2018 r. Polska posiadała płacę minimalną w wysokości 43 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce.

Kolejny cios w przedsiębiorców podczas pandemii

Drugie miejsce Polski w tym ciekawym rankingu budzi olbrzymie kontrowersje. Po dwóch stronach barykady w tym temacie stoją od lat przedsiębiorcy i pracownicy. Tym razem nie jest inaczej.

“W dobie pandemii tak drastyczna podwyżka płacy minimalnej może doprowadzić do odwrotnych niż zakłada rząd skutków” – mówi szef Business Centre Club, jednej z największych organizacji pracodawców w kraju.

Jego zdaniem podniesienie płacy do 2,8 tys. zł w dobie pandemii uderzy przede wszystkim w małe firmy, pracowników gorzej wykształconych z uboższych regionów. “Można spodziewać się znacznie wyższych kosztów w firmach, w tym w służbie zdrowia, która również zatrudnia pracowników na minimum” – wyjaśnia.

źródło: businessinsider.com.pl

Zobacz także: Ursula von der Leyen popiera atak na Polskę. Chodzi o strefy wolne od LGBT

Dodano w Bez kategorii

Przewodnicząca Komisji Europejskiej – Ursula von der Leyen zajęła w czwartek stanowisko w sprawie zabierania unijnych funduszy polskim miastom, które przyjęły rezolucje przeciw ideologii LGBT. Wynika z niego, że Von der Leyen popiera linię nakreśloną przez unijną komisarz ds. równości – Helenę Dalli w tej kwestii.

We wtorek Helena Dalli, komisarz UE ds. równości, poinformowała o fakcie odrzucenia wniosków do unijnego programu, złożonych przez polskie miasta, które zadeklarowały się jako „strefy wolne od ideologii LGBT”, względnie przyjęły Samorządową Kartę Praw Rodziny.

Jak podała Polska Agencja Prasowa, rzeczniczka KE Dana Spinant została w czwartek zapytana, czy Komisja Europejska podtrzymuje decyzję o odrzuceniu wniosków złożonych w ramach unijnego programu „Partnerstwo miast” przez te polskie samorządy, które przyjęły rezolucje przeciwko ideologii LGBT. W odpowiedzi Spinant przedstawiła stanowisko Ursuli Von der Leyen w tej sprawie. Komunikat ukazał się także na twitterowym koncie szefowej KE. Rzeczniczka zapowiedziała, że komisarz Dalli jeszcze w tym roku zaprezentuje opracowywaną obecnie unijną strategię równości dla LGBTI+.

„Nasze traktaty zapewniają, że każdy człowiek w Europie może być tym, kim jest, żyć tam, gdzie chce, kochać kogo chce i mierzyć tak wysoko, jak chce. Będę nadal forsowała Unię Równości” – brzmiało oświadczenie Von der Leyen, które na Twitterze opatrzono hashtagiem „LGBTI”.

Rzecznik KE Stefan de Keersmaecker dopytywany, czy teraz wnioski o unijne środki z polityki spójności będą podlegały sprawdzaniu pod kątem tego, czy wnioskodawca nie dopuszcza się „dyskryminacji LGBT”, odparł, że beneficjenci unijnych środków, oraz podmioty odpowiedzialne za zarządzanie nimi muszą przestrzegać unijnego prawa, w tym Karty Praw Podstawowych. „Jeśli dane państwo członkowskie nie przestrzega tych praw właściwie, (…) może to stanowić nieprawidłowość” – mówił de Keersmaecker.

źródło: kresy.pl

Zobacz także: Polski MSZ komentuje raport Departamentu Stanu w sprawie żydowskich roszczeń

Dodano w Bez kategorii

Raport Departamentu Stanu USA odnoszący się do kwestii roszczeń do mienia bezdziedzicznego w Polsce, odbiega w niektórych punktach od naszej oceny tego problemu – stwierdziło w czwartek Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort odpowiedział na pytania Polskiej Agencji Prasowej w związku z opublikowaniem raportu Departamentu Stanu USA. Do publikacji takiego opracowania rząd USA został zobowiązany ustawą nr 447, podejmującą temat mienia bezdziedzicznego, zwyczajowo przejmowanego przez państwa.

„Z zadowoleniem odnotowaliśmy, że strona amerykańska wskazała w raporcie na podejmowane na bardzo szeroką skalę przez Polskę działania z zakresu upamiętnienia ofiar II wojny światowej, w tym ofiar Holokaustu. Podkreślono w nim wysiłki władz polskich, w tym opiekę nad miejscami pamięci, terenami obozów koncentracyjnych i obozów zagłady oraz wielkość środków finansowych wydatkowanych na te cele. Jest również zawarta pozytywna informacja o finansowym wsparciu ofiar represji, w tym ofiar Holokaustu bez względu na ich miejsce zamieszkania oraz o podejmowanych przez władze polskie działaniach w zakresie zapewnienia nauczania o Holokauście i jego ofiarach” – zauważa MSZ.

Raport stwierdza, że zarówno Polska, jak i inne kraje „nie uchwaliły jeszcze kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia krajowego lub odszkodowań za konfiskaty związane z Holokaustem”.

“Każdy były właściciel może ubiegać się o zwrot utraconego mienia”

„Należy jednak podkreślić, że Just Act nie jest ustawą, która ustanawia jakikolwiek nowy reżim prawny dotyczący roszczeń, jest wewnętrznym amerykańskim aktem prawnym. Ani Deklaracja Terezińska, ani ustawa Just Act (447) nie są instrumentami, które stanowiłyby jakąkolwiek podstawę prawną do wysuwania roszczeń o zwrot mienia w Polsce – podkreśla polska dyplomacja. „Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że opinia Departamentu Stanu dotycząca procesu restytucji mienia w Polsce odbiega w niektórych punktach od naszej oceny tego problemu” – napisali polscy dyplomaci Podkreślili również, że każdy były właściciel bądź jego następca prawny może ubiegać się o zwrot utraconego mienia bądź rekompensatę za nie.

W dokumencie jest napisane, iż Polska „nie uchwaliła jeszcze kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia krajowego związanego z Holokaustem. Memorandum wymienia w podobnym kontekście także m.in. Białoruś, Ukrainę, Chorwację, Łotwę oraz Rosję. W intencji autorów raport to „istotne narzędzie unaoczniające ważne działania podjęte przez kraje, by zapewnić restytucję lub rekompensatę za mienie skonfiskowane w czasie Holokaustu lub następnie znacjonalizowane w czasach komunistycznych”.

źródło: pch24.pl

Zobacz także: Marsz Powstania Warszawskiego 2020 pod hasłem: „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”

Dodano w Bez kategorii