W szkołach na Podkarpaciu dzieci będą uczyły się w przyłbicach, a zajęcia wychowania fizycznego będą odbywać się na zewnątrz – to wytyczne podkarpackiego inspektora sanitarnego dla dyrektorów szkół w regionie.

O przygotowaniach do rozpoczęcia roku szkolnego poinformowano we wtorek na konferencji prasowej w Rzeszowie. Udział w niej wzięli m.in. Podkarpacki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny Adam Sidor oraz Podkarpacki Kurator Oświaty Małgorzata Rauch.

Rauch powiedziała, że we wtorek odbyła się konferencja z samorządowcami i dyrektorami szkół w zakresie organizacji nowego roku szkolnego. – Już teraz należy myśleć kompleksowo, całościowo we wszystkich możliwych wariantach zdarzeń, co do nowego roku szkolnego. To, co najważniejsze to to, że rozpoczynamy rok szkolny w tym modelu, który najbardziej znamy, który jest oczekiwany, czyli w modelu tradycyjnym, stacjonarnym – mówiła.

Zaznaczyła, że dyrektorzy placówek dostali wytyczne ministra zdrowia, edukacji narodowej i Głównego Inspektora Sanitarnego. Wytyczne te, jak mówiła Rauch, pozwalają m.in. określić kompetencje poszczególnych osób, które są w szkole i pozwalają zadbać o bezpieczeństwo uczniów i pracowników.

Kurator podkreśliła, że dyrektor po zasięgnięciu opinii powiatowego inspektora sanitarnego będzie mógł zdecydować o formie prowadzenia zajęć, czy będą to lekcje online czy hybrydowe. – Ale będą to działania czasowe – dodała.

Natomiast Sidor zaznaczył, że wśród jego rekomendacji dla dyrektorów szkół jest wyposażenie każdego ucznia w przyłbice oraz prowadzenie zajęć wychowania fizycznego na zewnątrz, bez względu na warunki atmosferyczne. –Każdy dyrektor ma stworzyć warunki do bezpiecznej nauki. I na trzech konferencjach z dyrektorami placówek z regionu mówiłem o moich rekomendacjach i nie słyszałem żadnego głosu sprzeciwu. Żaden dyrektor nie mówił, że będzie z tymi rekomendacjami jakiś problem – zaznaczył.

Sidor argumentował, że w warunkach szkolnych, kiedy nie można zachować dystansu, jedynym sposobem na zmniejszenie ryzyka zakażenie jest zasłanianie nosa i ust. – Póki co nie mamy leku ani szczepionki, dlatego musimy przestrzegać tych zasad – mówił.

Przyłbice zapewnić uczniom ma dyrekcja danej szkoły. Część dyrektorów, jak mówił Sidor, już zakupiła odpowiedni sprzęt. Jego zdaniem, przyłbice mogą też kupić dzieciom rodzice lub zrobić je własnoręcznie w domu. Obecna na konferencji wicewojewoda podkarpacki Jolanta Sawicka powiedział, że jeśli dyrektor nie będzie miał pieniędzy na zakup przyłbic, powinien zwrócić się o ich dofinansowanie do lokalnego samorządu.

Inspektor zapowiedział również, że kluczowa będzie współpraca między dyrektorami a powiatowymi stacjami Sanepidu. – Dlatego każdy dyrektor placówki będzie miał bezpośredni telefon do powiatowego inspektora sanitarnego, aby ta współpraca była dobra – powiedział.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Wiceminister cyfryzacji Wanda Buk odchodzi z resortu. Swoją decyzję wiceszefowa ministerstwa ogłosiła we wtorek na Twitterze. “Miało być na chwilę, na jeden projekt, a wyszło prawie pięć lat” – skomentowała. Tego samego dnia swoją dymisję ogłosił minister zdrowia Łukasz Szumowski, a w poniedziałek wiceminister Janusz Cieszyński.

Wanda Buk pełniła funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji od lipca 2018 r. Wcześniej, przez ponad dwa lata była dyrektorką Centrum Projektów Polska Cyfrowa. 

Odpowiadała za realizację projektów finansowanych przez UE o wartości 10 mld zł, obejmujących m.in.: budowę infrastruktury IT i telekomunikacyjnej zapewniającej dostęp do szybkiego Internetu, rozwój usług elektronicznych o wysokiej dostępności i jakości, cyfryzację w administracji i kulturze, poprawę kompetencji cyfrowych w skali kraju ze szczególnym naciskiem na kodowanie, a także upowszechnianie podstawowej wiedzy informatycznej w różnych grupach społecznych

– czytamy na stronie internetowej Ministerstwa Cyfryzacji.

Wanda Buk odchodzi z Ministerstwa Cyfryzacji

Wanda Buk ukończyła m.in. wydział prawa Uniwersytetu Łódzkiego, wydział francuskiego prawa biznesowego w Université de Poitiers we Francji, a także studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej. W 2017 r. uzyskała tytuł adwokata. W przeszłości pracowała w kancelariach prawnych i zasiadała w radach nadzorczych spółek.

“Miało być na chwilę, na jeden projekt, a wyszło prawie pięć lat. Kończąc swoją przygodę z administracją, dziękuję przełożonym i współpracownikom za wspaniały, intensywny czas. Miałam do Was ogromne szczęście” – napisała we wtorek na Twitterze Wanda Buk.

To kolejna dymisja w obozie Zjednoczonej Prawicy. We wtorek o odejściu z rządu poinformował minister zdrowia Łukasz Szumowski, a dzień wcześniej wiceminister Janusz Cieszyński.

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Dziś nieoczekiwanie swoją rezygnację złożył Minister Zdrowia Łukasz Szumowski. Powiedział, że wraca do swojej pracy jako lekarz, aczkolwiek pozostaje przy mandacie poselskim. Wcześniej swoją dymisję uzgodnił z Premierem Morawieckim.

Tu po godzinie 15. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski podał do informacji publicznej, że rezygnuje z kierowania resortem. Tym samym poszedł w ślady swojego wiceministra, który w poniedziałek również złożył dymisję. Wcześniej powiedział o zmianie systemu walki z koronawirusem.

Zobacz także: Aleksander Łukaszenka mięknie? Prezydent Białorusi zapowiada nową konstytucję!

“Składam rezygnację z funkcji ministra zdrowia, pozostaję posłem, wracam do pracy zawodu lekarza” – powiedział na zakończeniu konferencji prasowej.

https://twitter.com/MZ_GOV_PL/status/1295710473602695170

Poinformował również, że wróci do swojej pracy jako lekarz. Pozostanie natomiast przy obowiązkach poselskich, łącząc obydwa zajęcia – “Umowa dżentelmeńska między mną i panem premierem, panem prezesem była taka, że mam dokończyć parę spraw ważnych dla Polski” – oznajmił były już minister, wyjawiając iż wcześniej zaplanował swoja rezygnację.

wp

Dodano w Bez kategorii

Jeżeli chodzi o wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie, w tym parlamentarzystów, to mamy absolutny bałagan; naprawdę zszokowała mnie wiadomość, że skarbnik m.st. Warszawa zarabia trzy razy tyle co minister finansów – powiedział w piątek prezydencki minister Andrzej Dera.

Dera był pytany na antenie TVN24 o projekt sejmowej komisji przewidujący wzrost wynagrodzeń dla parlamentarzystów i samorządowców.

,,Jeżeli chodzi o wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie, w tym parlamentarzystów, to tu mamy absolutny bałagan. Mnie naprawdę zszokowała wiadomość, że skarbnik miasta stołecznego Warszawa zarabia trzy razy tyle co minister finansów” – mówił Dera.

Jak dodał, w tej kwestii musi dojść do politycznej zgody ponad podziałami. ,,Państwo szanujące się musi mieć dobrze ustawioną siatkę płac” – podkreślił.

Pytany, czy ten projekt był konsultowany z Kancelarią Prezydenta, Dera odparł, że były zapowiedzi w zakresie ,,uporządkowania” kwestii wynagrodzeń. ,,Ja sam z prezydentem rozmawiałem wcześniej na ten temat” – powiedział.

Projekt przyjęty w czwartek przez komisję regulaminową, spraw poselskich i immunitetowych wiąże wysokość wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie nie – jak dotychczas – z kwotą bazową corocznie określaną w ustawie budżetowej, ale z wynagrodzeniami sędziów Sądu Najwyższego.

Podstawę ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN w danym roku stanowi przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale roku poprzedniego (w drugim kwartale 2019 r. kwota ta wyniosła 4839,24 zł). Dla obliczenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN przyjmuje się wielokrotność tej podstawy z zastosowaniem mnożnika 4,13.

Projekt przewiduje m.in., że prezydentowi przysługiwałoby wynagrodzenie w wysokości 1,3-krotności wynagrodzenia sędziego Sądu Najwyższego, a pierwszej damie – wynagrodzenie odpowiadające 0,9-krotności tego wynagrodzenia. W przypadku marszałków Sejmu i Senatu byłaby to 1,1-krotność wynagrodzenia sędziego, natomiast posłom i senatorom przysługiwałoby uposażenie na wysokości 0,63-krotności wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

/ wikimediacommons

Po godzinie 12. zbierze się dzisiaj zarząd Platformy Obywatelskiej, aby przedyskutować bieżące wydarzenia polityczne. Głównie chodzi o spór nad ustawą o podwyżkach dla polityków. Borys Budka samodzielnie podjął decyzję o jej poparciu. Z taką samowolą nie zgadzają się jego partyjni koledzy.

Pełniący od niedawna obowiązki przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Borys Budka przed głosowaniem nad rządową ustawą o podwyżkach dla polityków podjął decyzję, aby jego klub głosował w Sejmie nad jej przyjęciem. Swoje stanowisko miał podjąć po uprzedniej konsultacji z posłami i senatorami ze swojego ugrupowania.

Zobacz także: Rząd podwyższa pensję minimalną. Jesteśmy europejskim średniakiem

Z takim stylem działania swojego przewodniczącego oraz urzędującego szefa klubu poselskiego nie zgadzali się partyjni koledzy. Z tego powodu na godzinę 12 Zarząd PO zwołał swoje posiedzenie, gdzie przedyskutują dotychczasową strategię polityczną oraz bieżącą sytuację polityczną.

Były lider Platformy, Grzegorz Schetyna w poniedziałek w swojej wypowiedzi zawarł zdziwienie wobec takiego postępowania własnego następcy.

Zmiana szefa klubu PO?

Wczoraj poseł PO Tomasz Zimoch wyraził krytyczne zdanie o działaniach Borysa Budki. Jego zdaniem ciche porozumienie z PiS w sprawie kontrowersyjnej ustawy zaburzyło wewnętrzne relacje – “Nowy szef klubu miał pojawić się już dawno, łączenie tej funkcji ze stanowiskiem szefa partii miało być zjawiskiem przejściowym. Konieczne są również nowe wybory całego kierownictwa i kolegium klubu. Od czterech miesięcy nie spotkało się prezydium klubu. Klub jest źle prowadzony, nie ma pomysłu, planu, strategicznych rozwiązań” – podkreślił były komentator sportowy.

Podobne zdanie wygłosili anonimowo inni koledzy Borysa Budki z ław poselskich oraz senatorskich. Ich zdaniem powinno dojść do jak najszybszej zmiany szefa klubu PO.

interia/pap

Dodano w Bez kategorii
Dziewczynka w maseczce.

/ fot. Canva/Pexels

400 euro wynosi we Włoszech kara za złamanie nowych przepisów noszenia maseczek, wprowadzonych przez rząd w związku z notowanym ostatnio wzrostem przypadków zakażeń i częstym zjawiskiem tworzenia się skupisk, zwłaszcza podczas nocnego życia młodzieży.

Najważniejsze decyzje podjęte przez Radę Ministrów to nakaz zamknięcia dyskotek i sal tanecznych w całym kraju, już oprotestowany przez ich właścicieli, a także wymóg noszenia maseczek od godziny 18.00 do 6.00 rano we wszystkich miejscach na otwartej przestrzeni, w których nie jest możliwe zachowanie dystansu społecznego. Jak się zauważa (https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C701167%2Cwe-wloszech-400-euro-kary-za-naruszenie-przepisow-noszenia-maseczek.html), to nowe rozporządzenie dotyczy nie tylko miejsc nocnego życia towarzyskiego w rejonie barów, ale wszelkich przestrzeni publicznych takich, jak place, ulice, nadmorskie promenady.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w okólniku rozesłanym do lokalnych władz zaleciło skrupulatne kontrole przestrzegania przepisów. Patrole sił porządkowych mają sprawdzać, czy ludzie w zatłoczonych miejscach na powietrzu mają maseczki i czy zamknięte zostały wszystkie dyskoteki.

Krajowe stowarzyszenie ich właścicieli zapowiedziało, że decyzję o zamknięciu lokali zaskarży do sądu administracyjnego , gdzie domagać się będzie jej uchylenia i natychmiastowego otwarcia dyskotek. ,,Stały się one kozłem ofiarnym. Nie czujemy się odpowiedzialni” za zakażenia- stwierdził prezes stowarzyszenia Maurizio Pasca.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

Na Białorusi demonstracja zatrzymuje się na czerwonym świetle, na jezdni – zajmuje tylko jej połowę. Na zdjęciach z protestów widać, że ludzie wchodzą na ławki, ale zdejmują wcześniej buty. Po zakończeniu manifestacji Białorusini zbierają śmieci.

Manifestacja, która zatrzymuje się na czerwonym świetle – to można zobaczyć chyba tylko na Białorusi. I nie jest to żaden wynalazek obecnego sezonu, ale wieloletnia tradycja. Tak było np. podczas protestów w 2017 r. i wcześniej.

Gdy 30 lipca na mityng kandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej w Parku Przyjaźni Narodów zmierzały tłumy, na przejście przez jezdnię trzeba było czekać po kilka minut. Nikt nie narzekał, nie popychał. A dodatkowo – chociaż było to naprawdę trudne – nikt nie deptał trawników.

Kilkaset osób idzie kolumną po chodniku. Starają się, żeby nie wejść na jezdnię. To z jednej strony rozsądek, bo jeśli w pobliżu jest drogówka, może ukarać mandatem. Bardziej wynika to jednak z szacunku do innych uczestników ruchu – po co przeszkadzać samochodom. Zanim mityngi nie stały się masowe, pomysł wchodzenia na jezdnię nikomu nie przychodził do głowy.

Obecnie jest inaczej, bo manifestacje są naprawdę liczne. Jednak nawet idąc po jezdni, Białorusini starają się zajmować tylko jej połowę – żeby „dać żyć” innym.

Źródło: Biełsat

Na zdjęciach z trwających na Białorusi protestów widać ludzi, którzy wchodzą na ławki, żeby lepiej widzieć, co się dzieje. Stoją w skarpetkach, a obok leżą złożone buty. Protest to jeszcze nie jest powód, żeby deptać mienie publiczne.

Na czwartkowym mityngu przed Domem Rządu w samym centrum Mińska było kilka tysięcy osób (https://belsat.eu/pl/news/bialorusini-najgrzeczniejsi-demonstranci-na-swiecie/). Ludzie siedzieli i stali na Placu Niepodległości naprzeciwko żołnierzy ustawionych wzdłuż budynku.

Żołnierze nie byli rozmowni i nie chcieli odpowiadać ani na pytania dziennikarzy, ani zwykłych ludzi, którzy wylewali przed nimi swój żal na brutalność i przemoc struktur siłowych w czasie rozpędzania protestów.

Jedynym zdaniem, które dowódca chciał powiedzieć głośno i wyraźnie, było wezwanie do posprzątania po sobie po zakończeniu manifestacji. Wykrzyczał je kilkukrotnie do megafonu. Ludzie byli szczerze oburzeni.

,,Jak to! Ja zawsze po sobie sprzątam. Po co on się w ogóle odzywa! 

powiedziała pani w średnim wieku, którą widać w pierwszym rzędzie niemal każdego protestu.

,,Posprzątamy, posprzątamy, spokojnie!”

uspokajali inni

I rzeczywiście. Gdy tylko wybiła 21:00, zebrani zaczęli się rozchodzić, sprawnie zabierając ze sobą wszystko, co było na placu.

https://www.facebook.com/belsatpopolsku/posts/1619927024829155

Służby komunalne musiały poważniej wkraczać do akcji po pierwszych dniach protestów, gdy dochodziło do prawdziwych starć pomiędzy milicją i protestującymi. Ci drudzy próbowali budować barykady, które potem burzyły siły bezpieczeństwa.

Uczestnicy protestów przekonują jednak, że nie chcą sięgać po przemoc, a jeśli do niej dochodzi – jest odpowiedzią na brutalność milicji i wojska. Ostatnie dwa dni, gdy podczas rekordowo masowych protestów nie było żadnych incydentów, potwierdzają to. Białorusini protestują pokojowo i spokojnie. A potem po sobie sprzątają.

Więcej o sytuacji na Białorusi piszemy między innymi tu: https://medianarodowe.com/aleksander-lukaszenka-mieknie-prezydent-bialorusi-zapowiada-nowa-konstytucje/

Źródło: Biełsat

Dodano w Bez kategorii

Od kilku dni nie milkną echa w kontekście zamieszek na Białorusi. Pod sfałszowanych wyborach, w których triumfował Aleksander Łukaszenka część obywateli Białorusi zdecydowała się na protest. Strajkujący domagają się dobrowolnego odejścia obecnego prezydenta bądź rozpisania nowych-demokratycznych wyborów. Sytuacja z dnia na dzień coraz bardziej się zaognia. Prostujący nie zamierzają poprzestawać w wysiłkach mających na celu obalenie Łukaszenki. W odpowiedzi strajki są brutalnie pacyfikowane przez białoruską policję. Unia Europejska wyraziła wsparcie dla opozycji na Białorusi. Do głosów potępiających działania Łukaszenki dołączył prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Prezydent Donald Trump odniósł się do protestów, jakie mają miejsce w obrębie Białorusi. Potępił on także działania Aleksandra Łukaszenki. Zaproponował Unii Europejskiej wypracowanie wspólnego stanowiska w kontekście narodu białoruskiego.

Trump chce współpracować z UE, w celu stabilizacji sytuacji na Białorusi

Mike Pompeo Szef amerykańskiej dyplomacji odbył wizytę w Słowenii. Wystąpił w niej wspólnie z premierem Janezem Janszą. Zaakcentował, iż liczy, na wypracowanie wspólnie z UE” Lepszego rozwiązania dla narodu Białorusi.”

Od wielu dni trwają protesty, w wyniku których zatrzymano blisko 7 tysięcy obywateli, a wielu z nich dotkliwie pobito. Warto wspomnieć, iż oś konfliktu rozciąga się wokół sfałszowanych wyborów prezydenckich. Wyniki uwidaczniają, iż Łukaszenka może cieszyć się aż 80-procentowym poparciem. Jego jedyna oponentka Swiatłana Cichanouska zdobyła w wyborach 10,1%. Łukaszenka nie zamierza jednak zrzec się urzędu. Posunął się do stwierdzenia, iż dopóki będzie żył, wybory nie zostaną powtórzone.

W poniedziałek rano Łukaszenka usprawiedliwiał także działania białoruskiej policji:-Białoruscy funkcjonariusze służb porządkowych byli celowo prowokowani do siłowych działań-stwierdził. Dodał również, iż kolejne” prowokacje” będą tłumione w podobny sposób.

Interia

Czytaj także: Aleksander Łukaszenka mięknie?

Czytaj także: Sprawy podwyżki dla parlamentarzystów ciąg dalszy

Czytaj także: Lewica przeprasza za głosowanie za podwyżkami dla parlamentarzystów

Dodano w Bez kategorii

Aleksander Łukaszenka zapowiedział stworzenie nowej konstytucji. Miałaby ona dzielić kompetencje między prezydenta, a inne demokratyczne organy. To dość nieoczekiwany ruch zważywszy na to, iż jeszcze kilka dni temu prezydent Białorusi nie był skłonny do jakichkolwiek pertraktacji. Przywódca zaznaczył jednak, iż takie rozwiązanie nie może zostać wprowadzone pod presją demonstracji ulicznych.

Prezydent Białorusi zapowiada stworzenie nowej konstytucji, która w pewien sposób zredukowałby jego dotychczasowe prerogatywy. Polityk dobitnie wyartykułował, że z pewnością nie wydarzy się to jednak pod wpływem presji.

Łukaszenka zapowiada nową konstytucję

Aleksander Łukaszenka postanowił zaproponować zmiany w białoruskiej konstytucji. Miałby się one ukonstytuować na mocy ogólnokrajowego referendum. Co warte odnotowania przywódca Białorusi napomknął o oddaniu części swoich kompetencji innym demokratycznym organom. Projekt zmian konstytucyjnych ma determinować możliwość rozpisanie nowych wyborów: samorządowych, parlamentarnych jak i prezydenckich.

Prezydent Białorusi złożył wizytę w Mińskiej Fabrycy Ciągników Kołowych. Robotnicy nie zgotowali mu jednak przyjemnego powitania. Według relacji mieli oni przerywać wystąpienie Łukaszenki, a polityk nie zdołał wypowiedzieć nawet kilku zdań.

Prezydent grozi, iż wszyscy robotnicy, którzy poparli protest, muszą liczyć się z groźbą usunięcia z miejsca pracy. Łukaszenka zaakcentował, że należy odchodzić od przymusu pracy, a osoby nie chcące podjąć tego trudu powinny dostać wolną rękę. Przywódca Białorusi odniósł się także do podnoszonego przez protestujących wątku rozpisania nowych wyborów prezydenckich- Przeprowadziliśmy wybory. I dopóki mnie nie zabijecie, innych wyborów nie będzie- zadeklarował.

Od wielu dni toczą się protesty w kontekście sfałszowania wyborów prezydenckich na Białorusi. Protestujący postulują dobrowolne odejście Łukaszenki lub rozpisanie nowych wyborów. Przywódca Białorusi nie zgadza się jednak na takie rozwiązanie. Na białoruskich ulicach odbywają się zamieszki z udziałem policji, która brutalnie pacyfikuje strajkujących.

Wprost

Czytaj także:Lewica przeprasza za głosowanie za podwyżkami dla parlamentarzystów

Czytaj także: Wiceminister zdrowia rezygnuje

Czytaj także: Litwa boi się eskalacji napięcia z Białorusią

Dodano w Bez kategorii

Lewica stała się kolejnym ugrupowaniem, które wycofało się ze swojego stanowiska w kontekście kontrowersyjnego projektu podwyżek wynagrodzeń dla parlamentarzystów. Podobną deklarację złożyła także Koalicja Obywatelska. Oba ugrupowania niemal w całości poparły projekt forowany przez obóz Zjednoczonej Prawicy. Przeciw takiemu rozwiązaniu w całości opowiedziało się koło Konfederacji, a także posłowie partii Razem oraz Kukiz 15. Oburzenia taką decyzją nie kryły ważne postacie dla lewicowo-liberalnej opozycji. Głosowanie posłów skrytykował m.in. Donald Tusk, Roman Giertych czy Leszek Miller. Pod naciskiem oburzenia ze strony opinii publicznej kolejna formacja wycofała się ze wcześniejszej decyzji.

Lewica postanowiła przeprosić za poparcie rządowego projektu w sprawie podwyżek wynagrodzenia dla parlamentarzystów. Formacja zapowiedziała, że naprawi swój błąd w ramach Senatu.

Lewica przeprasza za poparcie projektu podwyżek

Lewica podobnie jaki i Koalicja Obywatelska zmieniła zapatrywania w sprawie projektu podwyżek parlamentarnych wynagrodzeń. Rzeczniczka Kluba Lewica Anna Maria Żukowska poinformowała o tym, podczas specjalnie zwołanej konferencji.

“W imieniu klubu i władz klubu Lewicy chciałam przeprosić. Za błędy trzeba przepraszać. Za głupotę też trzeba przepraszać. Jesteśmy mądrzy wtedy, kiedy jesteśmy mądrzy mądrością naszych wyborców i wyborczyń, a także naszych trzech koalicyjnych partii – stwierdziła rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska. – Jesteśmy w tym klubie wspólnie i chciałam jeszcze raz podkreślić, że przez ten czas, przez weekend wiele zrozumieliśmy. Przepraszamy i cieszymy się, że jest taki proces ustawodawczy w Polsce, który błędy pozwala naprawić – dodała.”

https://twitter.com/AM_Zukowska/status/1295317194352603137?s=20

Senatorowie zadeklarowali, iż zachowają się inaczej niż ich poselscy koledzy. Wicemarszałek Senatu Gabriela – Morawska wspomniała, że złoży wniosek o natychmiastowe odrzucenie ustawy. Zaznaczyła, iż Senat winien pełnić rolę izby refleksji.

Wprost

Czytaj także: Sprawy podwyżki dla parlamentarzystów ciąg dalszy

Czytaj także: Wiceminister Zdrowia rezygnuje

Czytaj także: Rząd podwyższa pensję minimalną

Dodano w Bez kategorii