REKLAMA

Rząd podwyższa pensję minimalną. Jesteśmy europejskim średniakiem

Rząd podwyższa pensję minimalną. Jesteśmy europejskim średniakiem

Ponad 300 tys. Polaków zarabiających pensję minimalną wciąż ledwo wiąże koniec z końcem. Pod względem wynagrodzenia minimalnego jesteśmy europejskim średniakiem. 1,5 tys. euro na które może liczyć pracownik z Niemiec to wciąż odległa przyszłość.

REKLAMA

Resort pracy zaproponował w poniedziałek, aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2021 r. wyniosło 2800 zł, a stawka godzinowa – 18,30 zł. Przypomnijmy, że obecnie płaca minimalna wynosi 2600 zł, a stawka godzinowa 17 zł. Jeśli władza uchwali takie minimum, będzie ono stanowiło 53,2 proc. planowanej średniej płacy w gospodarce. Wśród krajów rozwiniętych, zgrupowanych w ramach OECD, tylko Kolumbia ma wyższy wskaźnik, który jest na poziomie 58 proc. Żaden kraj w naszej części świata nie wprowadził tak wysokiej płacy minimalnej.

Z danych jakie wysłało Ministerstwo Finansów do Rady Dialogu Społecznego wynika, że aż 63 proc. pracowników w mikrofirmach i 40 proc. w małych przedsiębiorstwach zarabia płacę minimalną. To właśnie oni najbardziej ucierpią na zmianach rządu. „Koszt podwyżki płacy minimalnej do 2,8 tys. zł dla dużych firm szacowany jest na 826,2 mln zł, zaś dla małych i średnich firm na 3,04 mld zł w 2021” – podano w ocenie skutków regulacji projektu rozporządzenia.

Jak wygląda sytuacja w innych krajach UE?

2142 euro – tyle wynosi pensja minimalna w Luksemburgu. To najwyższe wynagrodzenie podstawowe wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Nieco w tyle jest Wielka Brytania (traktowana jeszcze jako członek UE). Tu w przeliczeniu w 2020 roku pensja minimalna wynosi 1760 euro. Podium zamyka Irlandia, w której – znów w przeliczeniu – pensja minimalna z 2020 roku wynosi 1707 euro.

Polska? Jesteśmy w środku europejskiej stawki. Na 22 europejskie kraje, które mają pensję minimalną (a nie wszystkie ją mają) zajmujemy 13. pozycję.  Podniesienie pensji do poziomu 2,8 tys. zł (czyli około 658 euro) nie podbije naszej pozycji w Unii Europejskiej. Wciąż będziemy unijnym „średniakiem”.

Na nieco mniej mogą liczyć Litwini, bo w przeliczeniu otrzymują 607 euro oraz Estończycy. Oni z kolei mają zagwarantowane 584 euro pensji podstawowej. Dane te sporządziła Europejska Fundacja na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy. 

Jak wynika z ostatniego raportu fundacji, w wielu krajach Europy pensja minimalna to po prostu za mało. W Unii Europejskiej siedmiu na dziesięciu pracowników z minimalnym wynagrodzeniem mówi wprost: ledwo wiążemy koniec z końcem.

Przy czym średnia nie oddaje sytuacji poszczególnych krajów. Co dziesiąty pracownik z minimum w Danii, Finlandii, Niemczech i Szwecji mówi o tym, że żyje mu się źle. W Bułgarii, Chorwacji i na Cyprze mówi już tak co drugi pracownik na minimum oraz 80 proc. Greków zarabiających pensję podstawową (wynoszącą 758 euro).

Dla Polski ten wskaźnik to 22,2 proc. To oznacza, że ponad 300 tys. Polaków pracujących za minimum nie jest w stanie bezpiecznie przeżyć miesiąca. Ich wydatki są wyraźnie większe. Niemal podobne odczucia mają Czesi i Słoweńcy. Tu również co czwarty pracownik na minimum mówi, że to po prostu za mało.

źródło: money.pl/businessinsider.com.pl

Zobacz także: „Zakończyć plandemię!” – protest przeciw rygorom COVID-19 w Warszawie

REKLAMA

Komentarze