Stowarzyszenie Polska 2050 uzyskało osobowość prawną; teraz możemy w pełni i bez przeszkód działać – poinformował w środę Szymon Hołownia zapraszając do wspólnej pracy na rzecz umacniania społeczeństwa obywatelskiego, solidarności i propagowania odpowiedzialności za otaczającym nas świat.

Informację o uzyskaniu osobowości prawnej przez stowarzyszenie Polska 2050 Hołownia przekazał na Facebooku. ,,Teraz możemy w pełni i bez przeszkód działać oraz zapraszać Cię do wspólnej pracy na rzecz umacniania społeczeństwa obywatelskiego, solidarności i propagowania odpowiedzialności za otaczającym nas świat” – napisał.

Hołownia zapowiedział też dalsze budowanie struktur ogólnopolskich; zachęcił do rejestracji na stronie www.polska2050.pl i kontakt z liderami wojewódzkimi. ,,Chcemy być obecni jak najbliżej Ciebie i problemów, z którymi mierzy się Twoja lokalna społeczność. Docelowo będziemy działać w każdym powiecie w całej Polsce” – podkreślił (https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C705941%2Cholownia-stowarzyszenie-polska-2050-uzyskalo-osobowosc-prawna.html).

Jak poinformowano w przesłanym PAP komunikacie w skład zarządu stowarzyszenia weszli: Szymon Hołownia – jako jego prezes, a także Michał Kobosko, Agnieszka Buczyńska, Adriana Porowska i Miłosława Zagłoba.

Cele statutowe stowarzyszenia obejmują: działanie na rzecz umacniania społeczeństwa obywatelskiego, polegające w szczególności na wspomaganiu osób, wspólnot lokalnych, organizacji pozarządowych i innych instytucji działających na rzecz dobra publicznego, upowszechnianie zasad demokratycznego państwa prawa, ochrony praw człowieka i swobód obywatelskich, a także propagowanie idei odpowiedzialności za otaczający świat, integracji, wspólnotowości i solidarności.

Stowarzyszenie Hołowni stawia sobie za cel także: podnoszenie jakości debaty publicznej w Polsce, wspieranie działań dotyczących efektywności energetycznej, ochrony środowiska naturalnego i zrównoważonego rozwoju, czy wspieranie osób zmagających się z wykluczeniem i marginalizacją, wyrównywanie szans dzieci, młodzieży i osób dorosłych.

Ponadto stowarzyszenie Polska 2050 zamierza zajmować się wspomaganiem rozwoju gospodarczego, w tym rozwoju przedsiębiorczości, kształtowaniem postaw obywatelskich, wspieraniem i upowszechnianiem idei działalności dobroczynnej i wolontariatu oraz prowadzeniem działalności charytatywnej.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikimedia Commons

Stan byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko, która choruje na Covid-19, jest krytyczny – poinformował deputowany z jej opozycyjnej partii parlamentarnej Batkiwszczyna Wadym Iwczenko. Wyjaśnił, że liderka ugrupowania nie jest podłączona do respiratora.

,,Julia Tymoszenko jest w krytycznym stanie, ma wysoką temperaturę, korzysta ze wszystkich zgodnych z trybem (leczenia) środków do wentylacji płuc, ale nie z respiratora, to inne aparaty (…)” – oznajmił deputowany.

Wcześniej niektóre ukraińskie media, w tym serwis RBK-Ukraina, podały, że Tymoszenko podłączono do respiratora. ,,To nieprawda” – przekazał Iwczenko.

Wszyscy modlimy się i życzymy jej powrotu zdrowia – dodał na kanale Ukraina 24.

W niedzielę rzeczniczka Tymoszenko Maryna Soroka poinformowała, że była premier (2005 i 2007-2010) zachorowała na Covid-19, a jej stan oceniany jest jako ciężki. We wtorek przekazała, że stan Tymoszenko ,,pozostaje ciężki” i jest ona poddawana intensywnej terapii.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

“Proces zmian w górnictwie jest nieuchronny, ale będzie przebiegał inaczej niż restrukturyzacja, jaką pamiętamy sprzed 20 lat” – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Rząd planuje, by w miejsce każdego miejsca pracy znikającego w górnictwie powstawało nowe – w innej dziedzinie przemysłu.

Morawiecki zapewniał, że w sprawie górnictwa będzie kontynuowany dialog z górnikami, ze związkowcami, a także naukowcami. Apelował, by w Programie dla Śląska i transformacji tego regionu zachowywać odpowiednie proporcje i brać pod uwagę specyfikę i możliwości polskiej gospodarki. Program zakłada przedsięwzięcia warte w sumie 62 mld zł, z czego na innowacyjne projekty – 14,5 mld zł. Chodzi o stosowanie takich technologii, które będą opłacalne – dodał.

“My bardzo mocno przygotowujemy się do tego i mogę tutaj i górnikom, i społeczności naszej całej górnośląskiej obiecać, że ten proces będzie na pewno całkowicie odmienny od tego jak wyglądał chociażby 20 lat temu” – stwierdził premier. Jak mówił, rząd chce, by każde miejsce pracy, które zostałoby zredukowane w górnictwie, zastąpić nowym w przemyśle energetycznym, ciężkim lub motoryzacyjnym.

Zobacz także: Naloty izraelskich myśliwców na bazy Hezbollahu

Morawiecki, pytany o ograniczanie wydobycia węgla, odpowiedział, że tam gdzie wydobycie jest opłacane, nie ma potrzeby redukcji produkcji, a tam gdzie nie – będzie rozmowa o kolejnych krokach i rozwiązaniach, które będą dla wszystkich akceptowalne. Zaznaczył, że to warunek zmian.

źródło: businessinsider.com.pl

Dodano w Bez kategorii

W nocy z wtorku na środę na granicy z Libanem miały miejsce naloty izraelskich myśliwców na bazy Hezbollahu oraz na placówki Hamasu. Były one odpowiedzią za atak na żołnierzy z Izraela. Od kilku tygodni trwa pomiędzy tymi siłami wymiana ognia.

Na granicy z Libanem doszło w nocy z wtorku na środę do ataku na punkty obserwacyjne Hezbollahu skąd miały zostać ostatnio oddane strzały. Najpierw izraelskie myśliwce rozproszyły nad budynkami flary dymne, a następnie za pomocą śmigłowców ostrzelano oznaczone budynki islamskich bojowników.

Zobacz także: Misiewicz pod lupą prokuratury. Zapadła decyzja

Izraelska Agencja Prasowa nie podaje informacji o ewentualnych ofiarach poniesionych po stronie Hezbollahu. Prawdopodobnie w najbliższym czasie spodziewany jest odwet. W lipcu Izrael zlikwidował jednego z bojowników szyickiej organizacji, który zginął podczas bombardowania w Syrii. Wówczas rząd z Tel-Avivu informował, że zabicie Libańczyka nie było zamierzonym działaniem.

W nocy przeprowadzono również naloty na cele powiązane z Hamasem znajdujące się w Strefie Gazy. Był to odwet za trwające od tygodni ataki na terytorium państwa żydowskiego z użyciem balonów ze środkami zapalającymi, które doprowadziły do pożarów po izraelskiej stronie muru granicznego. W odpowiedzi Izrael niemal codziennie od dwóch tygodni bombarduje Strefę Gazy. We wtorek nie odnotowano żadnych ofiar tych uderzeń. 

PAP/interia

Dodano w Bez kategorii

Aleksiej Nawalny – krytyk Kremla – nadal przebywa w jednym z berlińskich szpitali, gdzie lekarze walczą o jego życie.

Po tym jak lekarze berlińskiej kliniki Charite potwierdzili, że w organizmie Aleksieja Nawalnego znaleziono ślady wskazujące na próbę otrucia, kanclerz Angela Merkel (CDU) i minister spraw zagranicznych Heiko Maas (SPD) wezwali władze rosyjskie do zbadania rzekomego zamachu na Nawalnego. “Ze względu na jego znaczącą rolę w rosyjskiej opozycji zbrodnia musi zostać szczegółowo i transparentnie wyjaśniona. Osoby odpowiedzialne muszą zostać zidentyfikowane i pociągnięte do odpowiedzialności” – stwierdzili niemieccy politycy.

“Kreml nie ma zamiaru wszczynać śledztwa w sprawie okoliczności rzekomego otrucia Aleksieja Nawalnego” – powiedział rzecznik Kremla Dimitri Pieskow. Oraz dodał, że z ustaleń lekarzy niemieckich nie wynika jasno, że Nawalny został otruty. “Nie rozumiemy pośpiechu niemieckich kolegów” – mówił urzędnik.

Aleksiej Nawalny otruty? Reakcja rosyjskiej prasy

Według Pieskowa najpierw należy zidentyfikować substancję, która wprowadziła Nawalnego w śpiączkę. “Aby prowadzić badania, potrzebny jest powód. Do tej pory mamy tylko pacjenta w śpiączce” – powiedział rzecznik prezydenta Rosji, stwierdzając: “Nie możemy traktować takich zarzutów poważnie”.

Według badań lekarzy berlińskiej kliniki Charite, wyniki kliniczne wskazują na “zatrucie substancją z grupy substancji czynnych zwanych inhibitorami cholinoesterazy”, chociaż konkretna substancja nie jest jeszcze znana.

Na niemieckie doniesienia błyskawicznie zareagowała prasa rosyjska. “Jeśli fakt (próby) otrucia Nawalnego i substancja, którą go podtruto, zostaną wyraźnie zidentyfikowane, to wywoła to poważny skandal międzynarodowy” – czytamy w “Wiedomosti”. Gazeta w tekście powołuje sę na ocenę moskiewskiego politologa Aleksieja Makarkina. Ten stwierdza, że “efekt polityczny będzie mniejszy, jeśli medycy jedynie potwierdzą, że doszło do próby otrucia, ale nie ustalą użytej trucizny”.

“Oficjalny komunikat kliniki (Charite), już od dawna specjalizującej się w ‘chorobach politycznych’ pacjentów z krajów, które w RFN określa się jako reżimy autorytarne, jest – jak można było oczekiwać – mglisty, ale niepokojący” – pisze z kolei “Niezawisimaja Gazieta”.

Aleksiej Nawalny w Berlinie. Oskarżenia pod adresem Putina

Znany działacz antykorupcyjny i ostry krytyk prezydenta Rosji Władimira Putina jest leczony w berlińskiej klinice od weekendu po tym, jak stracił przytomność podczas przelotu w Rosji. Współpracownicy Nawalnego oskarżają prezydenta Rosji o udział w zamachu.

Pieskow odparł te zarzuty. “Nie możemy traktować takich zarzutów poważnie” cytowała na Twitterze moskiewska korespondentka BBC Sarah Rainsford. “Absolutnie nie jest to prawdą. Jest to wrzawa, której nie zamierzamy traktować poważnie” – powiedział Pieskow.

Aleksiej Nawalny w Berlinie. Poważny stan opozycjonisty

Klinika Charite informuje, że Nawalny jest na oddziale intensywnej terapii i nadal jest w sztucznej śpiączce. Jego stan zdrowia jest krytyczny, ale nie ma poważnego zagrożenia dla jego życia. Zgodnie z diagnozą pacjent jest leczony antidotum atropiną, która stosowali już także rosyjscy lekarze w Omsku. Skutki zatrucia są równie niepewne, co długofalowe konsekwencje, zwłaszcza w obszarze układu nerwowego.

Pieskow poinformował, że lekarze w Omsku również zauważyli niski poziom cholinoesterazy i leczyli Nawalnego odpowiednim antidotum. Jednak kilka godzin po diagnozie lekarzy z Charite rosyjscy lekarze powiedzieli w poniedziałek w Omsku, że ich badania nie wykryły śladów zatrucia inhibitorem cholinoesterazy.

Jeszcze przed przewiezieniem Nawalnego do Berlina rosyjscy lekarze oświadczyli, że w ciele pacjenta nie znaleziono trucizny. Bardziej prawdopodobne jest “zaburzenie metaboliczne”, prawdopodobnie spowodowane “gwałtownym spadkiem poziomu cukru we krwi”.

Źródło: wp.pl

Dodano w Bez kategorii

Jesteśmy przeciwni podziałom i wymogowi popierania władzy – mówili PAP we wtorek nauczyciele, którzy wzięli udział w kilkugodzinnym proteście przed siedzibą ministerstwa edukacji. W poniedziałek prezydent Alaksandr Łukaszenka zagroził zwolnieniami tym, którzy nie popierają ideologii państwowej.

„Nasze dzieci potrzebują uczciwych nauczycieli” – głosił napis na jednym z plakatów. „Liczyć głosy na wyborach i nie bić ludzi – uczą w szkole, uczą w szkole, uczą w szkole” – napisał ktoś inny, parafrazując słowa znanej wszystkim na Białorusi radzieckiej piosenki dla dzieci, zwanej hymnem pierwszoklasistów.

„Kto nie idzie za Łukaszenką, dla tego nie ma miejsca w szkole? Jestem przeciwna filtrowaniu nauczycieli na słusznych i niesłusznych ideologicznie” – powiedziała PAP Alena, która uczy w klasach początkowych od 1989 r.

„Nauczyciele, którzy nie popierają ideologii państwowej, nie powinni pracować w szkole” – oświadczył dzień wcześniej prezydent Białorusi.

„Co to znaczy ideologia państwowa dzisiaj? To uzurpatorstwo, tyrania, ludobójstwo własnego społeczeństwa, to zwalnianie za poglądy” – nie przebierała w słowach Zemfira, również nauczycielka. „My nie chcemy uczyć dzieci czegoś takiego” – dodała.

Dla Aleny, jak mówiła, przełomowy był dzień wyborów prezydenckich 9 sierpnia. „Kiedy zaczęło się to kłamstwo na kolosalną skalę, kiedy ludzie przychodzili z białymi wstążkami, widzieliśmy tę gigantyczną frekwencję i nagle okazuje się, że nas jest tylko 10 proc. To po prostu okropne kłamstwo” – oceniła, nawiązując do oficjalnych wyników wyborów. Według nich Łukaszenka zdobył 80,1 proc. głosów, a jego oponentka Swiatłana Cichanouska – 10,1 proc.

Rozmówczynie PAP opowiadały, że były świadkami, jak w dzień wyborów dyrektorki szkół wzywały OMON do rozpędzania ludzi, czekających na wywieszenie protokołów w komisjach wyborczych na terenie szkół.

Przed siedzibą ministerstwa edukacji zgromadziło się we wtorek co najmniej kilkaset osób. W czasie gdy trwał tam protest, obok ustawiały się nadjeżdżające ciężarówki z OMON-em i samochody do rozpędzania demonstracji. „To nie dla nas, a na wieczór, bo planowany jest mityng na Placu Niepodległości” – wyjaśniła Alena. To dosłownie 100 m dalej.

PAP zapytała nauczycielki o to, czy i jak białoruska szkoła uczy o symbolice biało-czerwono-białej flagi, która nawiązuje do historii Wielkiego Księstwa Litewskiego i prób utworzenia samodzielnego państwa w 1918 r. przez ogłoszenie Białoruskiej Republiki Ludowej. Do 1995 r. flaga ta była oficjalnym symbolem państwa, potem – z inicjatywy Łukaszenki zmieniono ją po referendum na flagę w kolorze czerwono-zielonym, nawiązującym do historii Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

W niedzielę ministerstwo obrony nazwało będącą symbolem protestu biało-czerwono-białą flagę – „flagą, pod którą faszyści organizowali masowe mordy Białorusinów, Rosjan, Żydów i innych narodowości”.

„W czwartej klasie jest przedmiot +Moja ojczyzna, Białoruś+. Tam mówi się o historii WKL i BRL, pojawia się temat biało-czerwono-białej flagi” – mówiły nauczycielki. „Pod tą flagą nasz prezydent składał przysięgę podczas pierwszych wyborów” – przypomniała Alena. „Dla nas ta flaga to symbol protestu. Nie jesteśmy przecież przeciwko fladze państwowej. Gdybyśmy jednak chodzili z czerwono-zieloną, to telewizja przedstawi nas jako mityngi poparcia dla Łukaszenki” – powiedziała.

„Ale już są ludzie, którzy chodzą z dwoma flagami. Pojawił się nowy symbol protestu – serce, złożone z dwóch flag” – zauważyła.

Źródło: gazetaprawna.pl

Dodano w Bez kategorii

Międzynarodowy zespół naukowców opracowuje suplement diety hamujący infekcje SARS-CoV-2 w ramach projektu SPIN (SPermidin and eugenol INtegrator for contrasting incidence of coronavirus in EU population). Suplement ma być działaniem doraźnym w czasie, kiedy wciąż trwają prace nad szczepionką.

W skład międzynarodowego zespołu wchodzą także naukowcy z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności olsztyńskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk. Liderem projektu jest Uniwersytet w Turynie we Włoszech. Opracowywany suplement zawiera spermidynę i eugenol i ma być w stu procentach naturalny.

Suplement na SARS-CoV-2 – przełom w ochronie zdrowia?

Suplement miałby wykazywać dwojakie działania. Ma po pierwsze ograniczać działanie wirusów, a po drugie – wzmacniać mechanizm odpowiedzi odpornościowej. Suplement ma być dostępny na europejskim rynku wraz z początkiem przyszłego roku.

Spermidyna i eugenol, czyli substancje, które znajdą się w składzie suplementu, mają potencjalne działanie przeciwwirusowe. Wcześniej wykazano już w drodze badań, że eugenol jest w stanie inaktywować koronawirusa zwierzęcego, a ponadto ogranicza namnażanie się wirusów w komórkach zainfekowanego gospodarza. Spermidyna natomiast wykazuje pozytywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy. Spożycie tej substancji jest powiązane z niższym ciśnieniem krwi. Działa również korzystnie na układ immunologiczny poprzez indukowanie autofagii czyli m.in. degradacji uszkodzonych lub niepotrzebnych komórek i białek.

Badania wykazały, że obecność egzogennej spermidyny zmniejsza rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2. Wszystkie te udowodnione właściwości odczytuje się jako sugestię, że przyjmowanie suplementu na bazie spermidyny i eugenolu może hamować rozwój zakażenia SARS-CoV-2 i powikłania Covid-19.

Projekt obejmuje także warsztaty dla naukowców, dietetyków, ekspertów ds. żywności i żywienia, pracowników sektora farmaceutycznego oraz studentów.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii
Bartłomiej Misiewicz

Bartłomiej Misiewicz / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Prokuratura po raz kolejny przedłuża śledztwo ws. byłego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomieja Misiewicza.

Informację w tej sprawie przekazała za pośrednictwem Twittera Polska Agencja Prasowa. “Śledztwo przeciwko m.in. b. rzecznikowi MON Bartłomiejowi M. zostało przedłużone do końca roku przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu (Podkarpackie). M. wraz z pięcioma innymi osobami jest podejrzany o działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA.” – napisano.

Przypomnijmy, że 28 stycznia ub. roku Misiewicz został zatrzymany w Warszawie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Oprócz niego zatrzymano również byłego posła Mariusza Antoniego K., członka zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Radosława O., dwóch byłych dyrektorów PGZ i byłą pracownicę MON.

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu postawiła Bartłomiejowi Misiewiczowi m.in. zarzuty “powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.. Misiewicz spędził w areszcie pół roku.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Swietlana Cichanouska wystosowała kolejny apel do społeczności międzynarodowej. W swoim przemówieniu potwierdziła dążenia do przeprowadzenia kolejnych wyborów prezydenckich na Białorusi. Po wygranej Aleksandra Łukaszenko u naszego wschodniego sąsiada trwają protesty.

Przywódca białoruskiej opozycji Swietlana Cichanouska od dwóch tygodni bezustannie podgrzewa atmosferę w swoim kraju nie akceptując rezultatu wyborów prezydenckich, w których to wygrał Aleksandr Łukaszenka. Wczoraj w swoim przemówieniu wystosowanym w języku angielskim zaapelowała do międzynarodowej społeczności o solidarność.

Zobacz także: Wicepremier Emilewicz krytykuje drakoński postulat Ziobry:”To nie jest najlepszy pomysł”

“Protestujący są zastraszani, zatrzymywani i torturowani. Grozi im się codziennie, a to wszystko dzieje się w samum sercu Europy” – powiedziała o bieżącej sytuacji na Białorusi, gdzie trwają protesty opozycji.

Podziękowała również Parlamentowi Europejskiemu za okozany gest solidarności – “O sfałszowaniu wyborów prezydenckich na Białorusi mówiły poszczególne partie Parlamentu Europejskiego, potwierdzając tym samym solidarność z naszym narodem. Serdecznie za to dziękuję” – zaznaczyła Cichanouska.

“Demonstracje nie maja związku z Rosja”

Swietlana Cichanouska podkreśliła jednocześnie, że demonstracje nie maja powiązania z Rosją oraz nie są nastawione przeciwko temu państwu – “To nie jest rewolucja anty- i prorosyjska. Nie jest też anty- i prounijna. To po prostu demokratyczna rewolucja. Naród chce w końcu decydować o swoich przywódcach i swoim losie. Nie ma tu przemocy, jest to rewolucja pokojowa. Chcemy cieszyć się swoimi wolnościami” – mówiła.

Nawiązywała również do europejskich korzeni Białorusi. Wyznała również, że podziela dążenia Unii Europejskiej do wprowadzania praworządności oraz respektowania demokratycznych idei.

Pomimo negatywnego nastawienia do urzędującego prezydenta, wykazała ona w swojej wypowiedzi chęć do dialogu – “Chcemy dialogu z władzami. Jesteśmy gotowi włączyć w ten proces międzynarodowych mediatorów. Stworzyłam radę koordynującą działania opozycji. Niestety, władza odpowiedziała na to groźbami i przemocą. Wszelkie próby zastraszenia nie odniosą sukcesu, żądamy zaprzestania zastraszania i przemocy”.

wp

Dodano w Bez kategorii

Funkcjonariusze olsztyńskiej policji zatrzymali rodziców dwuletniej dziewczynki. Otrzymali oni zgłoszenie o podejrzanym zachowaniu mężczyzny i kobiety. Okazało się, że byli oni pod wpływem alkoholu w trakcie opiekowania się swoją pociechą.

Olsztyńska policja otrzymała w ostatnim czasie zgłoszenie o dziwnym podejrzanym zachowaniu dwójki osób, która zajmowała się małą dziewczynką. Podejrzewano, że matka oraz ojciec dziewczynki mogą być w tym czasie pod wpływem alkoholu.

Zobacz także: Kampania prezydencka w USA. Energetyczne grupy interesów w tle

Do mieszkania dwójki rodziców przyjechała policja, która potwierdziła poprzez badanie alkomatem przypuszczenia donosicieli. 26-letni mężczyzna miał około 2 promili, a 25-letnia kobieta ponad 3 promile alkoholu we krwi.

“W mieszkaniu policjanci nie zastali dziecka, a opiekunowie nie wiedzieli, gdzie aktualnie ono przebywa. Po chwili okazało się, że dwulatka wyszła bez nadzoru na klatkę schodową budynku. Na szczęście samodzielnie wróciła do mieszkania” – poinformował st. sierż. Andrzej Jurkun.

Sprawą nietrzeźwych rodziców zajmie się sąd rodzinny. Jeśli sąd uzna, że swoim zachowaniem opiekunowie dwulatki stworzyli realne zagrożenie dla jej życia lub zdrowia, może im grozić kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Natomiast dziewczynkę oddano do tego czasu pod opiekę krewnych.

onet/pap

Dodano w Bez kategorii