Narasta bezradność szwedzkiej policji wobec rosnących gangów kontrolowanych przez islamskich imigrantów. Walczące między sobą klany wymuszają haracze od ludności cywilnej oraz urządzają krwawe walki o zagarnięcie terytoriów. Rząd przedstawia pakiety rozwiązań karnych, na które nie zgadzają się koalicjanci.

Od kilku tygodniu w szwedzkich mediach usłyszeć można o przeprowadzanych kontrolach w północno-wschodnich dzielnicach Goeteborga. Działa tam islamski klan kurdyjskiej rodziny Ali Khan, który wymusza haracze od ludności cywilnej.

“Zdarzało się, że gangi zatrudniały młodych zwiadowców, którzy ostrzegali ich przed policją. Teraz jednak poszli o krok dalej” – nakreślił sytuację Erik Nord z goeteborskiej policji.

Zobacz także: Siemoniak: Chcę kandydować na szefa klubu PO

Wojna klanów o kontrolę nad Goeteborgiem

Oprócz zwykłego uprzykrzania życia lokalnym mieszkańcom, doszło w ostatnim czasie do krwawych walk pomiędzy wrogimi sobie klanami. Podczas jednej z blokad zginął w samym centrum miasta 25-letni mężczyzna. W sierpniu szwedzka policja z Goeteborga była świadkiem spotkania rodziny Ali Khan z dzielnicy Angered z gangiem pochodzącej z dzielnicy Hisings Backa.

Doszło to tego w luksusowym hotelu usytuowanego przy dworcu kolejowym. Trwały tam wówczas negocjacje pomiędzy zwaśnionymi klanami przestępców. Goeteborska policja była bezradna wobec tego wydarzenia. Ostatecznie nie podjęto się próby zatrzymania choćby jednego przedstawiciela kryminalistów.

Innym wydarzeniem było porwanie oraz pobicie pracownika szkoły podstawowej w dzielnicy Angered, który zgłosił na policję obecność w placówce dwóch uzbrojonych osób. W wyniku tych napięć władze Goeteborga zdecydowały o przydzieleniu ochrony pracownikom dzielnicy Angered m.in. lekarzom i nauczycielom. Będą oni eskortowani z oraz do pracy.

Reakcja rządu i polityków na bieżącą sytuację

Rząd Szwecji wraz z innymi politykami podjęli się w końcu debaty nad rozwiązaniem problemu z Goeteborga. Minister Spraw Wewnętrznych Mikael Damberg z Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej zapowiedział zwiększenie kar za posiadanie oraz przemyt broni i materiałów wybuchowych, a także oczekuję zwiększenia liczby policjantów.

Lider opozycyjnej liberalno-konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej, Ulf Kristersson oskarżył zaś w telewizji SVT rząd o zbyt powolne działanie.

Rozważana jest likwidacja systemu tzw. bonusów przy wymierzaniu kar dla osób poniżej 21 roku życia. System ten sprawia, że młodzi przestępcy otrzymują niskie wyroki. Za utrzymaniem systemu zmniejszającego kary upiera się współrządząca Szwecją Partia Ochrony Środowiska – Zieloni.

onet/pap

Dodano w Bez kategorii

Jestem gotowa być ,,prezydentem przejściowym” do momentu zorganizowania nowych wyborów, ale nie będę w tych wyborach startować – poinformowała kandydatka w minionych wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska.

Pytana w rozmowie z TVN, czy postrzega siebie jako liderkę protestów opozycji na Białorusi, odparła, że nie są to protesty ,,opozycji”, ale ,,większości ludzi, którzy chcą zmian”.

,,Wiem, że ludzie wybrali mnie, że jestem prezydentem wybranym przez naród” – stwierdziła.

Cichanouska oceniła, że obecnie na Białorusi nie jest potrzebny lider, bo ludzie organizują się sami.

Swietłana Cichanouska
Swietłana Cichanouska (źródło: Do Rzeczy)

,,To nie ma znaczenia, kto teraz zostanie prezydentem. Mamy cel, którym będą nowe wybory i do tego celu dążymy. Robimy wszystko, aby go osiągnąć. Jestem gotowa zostać prezydentem przejściowym czy przywódcą przejściowym tylko po to, aby zorganizować nowe wybory. Natomiast po to też stworzono Radę Koordynacyjną, aby zorganizować negocjacje z władzami, które doprowadzą do nowych wyborów” – powiedziała.

Cichanouska pytana o to, czy jest gotowa współpracować z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, odparła, że nie widzi problemu ,,we współpracy z jakimkolwiek krajem sąsiedzkim”.

,,Jak tylko zorganizujemy nowe wybory, wtedy władzę uzyska nowy prezydent i będzie to jego zadanie, aby rozwiązywać te problemy czy też negocjować w imieniu kraju” – dodała.

,,Nie będę uczestniczyć w tych nowych wyborach” – poinformowała Cichanouska.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

Most pontonowy na Wiśle postawi wojsko, ale nadzór i pokrycie wszystkich kosztów będą po stronie miasta; na środę rano zwołane zostało kolejne posiedzenie sztabu kryzysowego w sprawie sytuacji w oczyszczalni ,,Czajka” – poinformował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

We wtorek w kancelarii premiera odbyło się spotkanie sztabu kryzysowego. Po jego zakończeniu szef KPRM Michał Dworczyk potwierdził, że zapadła decyzja, iż wojsko zbuduje tymczasowy most pontonowy na Wiśle, który będzie podtrzymywał alternatywny rurociąg odprowadzający ścieki do oczyszczalni ,,Czajka”. Po południu wtorkowe ustalenia Dworczyk przekazał Trzaskowskiemu.

Prezydent stolicy po spotkaniu z Dworczykiem poinformował, że ratusz zwrócił się do premiera o pomoc w budowie mostu pontonowego na Wiśle w związku z awarią oczyszczalni ,,Czajka”. ,,Ten most pontonowy zostanie postawiony przez wojsko, natomiast cała reszta, jeśli chodzi o organizację całego procesu, przerzucenia rur, spoczywa na nas” – przekazał Trzaskowski.

,,Rządzący powiedzieli, że oczywiście nam pomogą, jeśli chodzi o ekspertyzy, prześledzenie tych doświadczeń, które mieli rok temu, natomiast tym razem proszą nas po pierwsze o nadzór i wykonanie tego wszystkiego poza mostem, który zostanie postawiony przez wojsko, oraz o poniesienie kosztów związanych z mostem pontonowym” – dodał.

,,Wszystko na to wskazuje, że pan premier podjął decyzję o tym, że my mamy ponieść wszystkie koszty” – powiedział Trzaskowski. Dodał, że w zeszłym roku, przy poprzedniej awarii kolektora w ,,Czajce” budowa mostu kosztowała 40 mln złotych.

Prezydent Warszawy poinformował, że w środę odbędzie się kolejne posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem wojska, MPWiK i wiceprezydenta stolicy Roberta Soszyńskiego. “Po pierwszych ustaleniach będzie można rozpocząć pracę” – powiedział Trzaskowski.

Trzaskowski zapewnił, że miastu zależy, aby bardzo szybko doprowadzić do awaryjnego rozwiązania przecisku pod Wisłą. ,,Wygląda na to, że będziemy to w stanie zrobić w ciągu kilku miesięcy i żeby jak najszybciej zatamować zrzut ścieków ozonowanych do Wisły” – dodał.

Pytany o składane oferty przez ewentualnych wykonawców prac, Trzaskowski przekazał, że ,,są dwie oferty, czekamy na dwie kolejne“. ,,Myślę, że już jutro będziemy mogli podejmować decyzje” – zapowiedział.

Jak wskazał, zarówno prace nad awaryjnym przeciskiem pod Wisłą, jak i budowa doraźnego, i tymczasowego mostu pontonowego ,,będą organizowane równolegle”.

CBA w ,,Czajce”

Trzaskowski skomentował też wszczęcie przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie śledztwa ws. niedopełnienia obowiązków służbowych przez urzędników po awarii w oczyszczalni ,,Czajka”. ,,Będziemy współpracowali ze wszystkimi służbami państwa, żeby ponad wszelką wątpliwość wyjaśnić, co się stało. My sprzątamy po latach niestety złego przygotowania tego projektu” – powiedział Trzaskowski.

Zaznaczył, że poprzednią awarię w ,,Czajce” padały m.in. prokuratura, CBA i NIK. ,,Rozumiem, że będą to dalej robić” – zaznaczył.

Trzaskowski pytany, jakie przyczyny awarii bierze się pod uwagę powiedział, że nie chce spekulować. Podkreślił, odwołując do pierwszej awarii w ,,Czajce”, że takie przypadki są bardzo skomplikowane i stać za nimi może wiele czynników.

O awarii kolektora przesyłającego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni ,,Czajka” i prowadzonym w związku z tym zrzucie ścieków do Wisły prezydent stolicy Rafał Trzaskowski poinformował w sobotę. Poprzednia awaria oczyszczalni ,,Czajka”, w efekcie której nieczystości płynęły do rzeki, miała miejsce rok temu. Śledztwo w tej sprawie również prowadzi Prokuratura Regionalna w Warszawie.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump

Donald Trump stanął w obronie 17-letniego Kyle’a Rittenhouse’a, który zastrzelił dwie osoby, a jedną ranił podczas zamieszek w Kenoshy w stanie Wisconsin.

Donald Trump stwierdził, że protestujący w Kenoshy „agresywnie zaatakowali” Kyle’a Rittenhouse’a, który w odpowiedzi zastrzelił dwie osoby i ranił jedną podczas zamieszek, które wybuchły po postrzeleniu czarnoskórego Jacoba Blake’a przez policjantów. Do strzelaniny z udziałem 17-letniego Rittenhouse’a doszło podczas trzeciej nocy zamieszek – 25 sierpnia br. Strzały padły w pobliżu stacji benzynowej, której przed manifestantami broniła grupa uzbrojonych mężczyzn.

W tej grupie znajdował się również 17-latek, który został napadnięty przez protestujących. Był kopany oraz uderzany różnymi przedmiotami, jeden z napastników był uzbrojony w pistolet. Rittenhouse odpowiedział strzałami, po czym odszedł i z podniesionymi rękami skierował się w stronę policyjnych samochodów. Rittenhouse’owi postawiono dwa zarzuty zabójstwa. Został aresztowany i trafił do zakładu poprawczego. Posiedzenie sądu w sprawie jego ekstradycji z Illinois, gdzie został zatrzymany, do Wisconsin zostało przesunięte na 25 września.

„Przemoc jest podsycana niebezpieczną retoryką polityków skrajnej lewicy”

– On chyba próbował uciec od nich, tak mi się wydaje, tak to wygląda. Upadł, a potem bardzo agresywnie go zaatakowali. Przyglądamy się temu i jest prowadzone w tej sprawie śledztwo. Myślę, że był w bardzo trudnej sytuacji. Prawdopodobnie zostałby zabity – ocenił Trump. Prezydent USA zwrócił uwagę, że „fala przemocy i zniszczenia” miała miejsce w miastach kontrolowanych Partię Demokratyczną, którą określił mianem „partii Joe Bidena” – jego kontrkandydata w listopadowych wyborach prezydenckich. – Przemoc jest podsycana niebezpieczną retoryką polityków skrajnej lewicy, którzy demonizują nasz naród i naszą policję – dodał Trump.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. facebook

Chcę kandydować na szefa klubu Platformy Obywatelskiej, jeśli taka będzie wola Borysa Budki i większości platformy – powiedział wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak w RMF FM.

Tomasz Siemoniak był pytany o start w wyborach na szefa PO.

Jeśli to będzie w porozumieniu z Borysem Budką, jeśli to będzie wola większości klubu i misja, która łączy, a nie buduje konflikt, to chcę kandydować. Nie chcę kandydować jako zakładnik jakiejś strony czy w konflikcie – stwierdził w RMF FM wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

Kandydowałem przeciwko Borysowi Budce w styczniu, przegrałem te wybory, ale bardzo dobrze współpracujemy od stycznia – zapewnił. Nie wyobrażam sobie tego, że szukanie nowego szefa klubu miałoby budować jakikolwiek konflikt. Trzeba o tym spokojnie rozmawiać – podkreślił w RMF FM.

Tomasz Siemoniak był również pytany o Rafała Trzaskowskiego.

Rafał Trzaskowski nie szuka sobie dodatkowych zajęć. Zderza się z ogromnym oczekiwaniem, z ogromnymi nadziejami po wynikach wyborów – mówił w RMF FM wiceprzewodniczący PO.

Wyraźnie mówi o tym, że zarządzanie miastem jest najważniejsze, że ze względu na kryzys wokół rury (…) odłożył tamte plany. Myślę, że wszyscy to szanują i doceniają – dodał. Jego rola – jak wierzę, duża – w przyszłej polityce będzie wprost wynikała z tego, jak poradzi sobie w Warszawie z dodatkowymi sprawami – podkreślił Siemoniak.

Źródło: dziennik.pl, rmf.fm

Dodano w Bez kategorii

Nie ma podstaw prawnych do podpisywania przez rodziców w szkole “oświadczeń o świadomości ryzyka i zrzeczeniu się ewentualnych roszczeń w przypadku zakażenia koronawirusem” – informuje MEN. Wskazuje, że podpisanie go nie pozbawia rodzica możliwości dochodzenia odszkodowania w razie zakażenia

Dla 4,6 mln uczniów we wtorek rozpoczął się nowy rok szkolny 2020/2021, a szkoły wracają do stacjonarnego nauczania. Mają w nich obowiązywać wytyczne sanitarne. W razie wystąpienia w szkole zakażenia koronawirusem część lub wszyscy uczniowie będą na oznaczony czas przechodzić na naukę zdalną.

“W obowiązującym systemie prawnym nie istnieje podstawa prawna zobowiązująca rodzica do podpisywania oświadczenia +o świadomości ryzyka i zrzeczeniu się ewentualnych roszczeń w przypadku zakażenia koronawirusem+” – poinformowała rzeczniczka prasowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Anna Ostrowska, komentując dla PAP informacje o oświadczeniach, które dostała do podpisu część rodziców.

Rzeczniczka wskazała też, że podpisanie takiego oświadczenia nie pozbawia rodzica możliwości występowania na drogę sądową z powództwem o odszkodowanie w przypadku zakażenia koronawirusem, gdyż podpisane takiego oświadczenie przez rodzica jest bezskuteczne.

“Ocena zasadności takiego roszczenia będzie każdorazowo przedmiotem rozstrzygnięcia właściwego sądu” – podała. We wtorek w mediach społecznościowych pojawiły się informacje o oświadczeniach, które dostali do podpisu rodzice. W jednej z nich, opublikowanej na Twitterze, można przeczytać, że jedna ze szkół w Krakowie daje rodzicom do podpisu oświadczenie następującej treści: “Oświadczam, że oddając dziecko pod opiekę szkoły działającej w czasie stanu pandemii COVID-19: jestem świadomy/świadoma istnienia licznych czynników ryzyka grożących zarażeniem się COVID-19: a) dziecku, b) rodzicom/opiekunom, c) innym domownikom, i w przypadku zachorowania nie będę wnosił skarg i zażaleń”.

W ubiegłym tygodniu MEN informował, w odpowiedzi na pojawiające się informacje o wymaganiu przed dyrektorów składania przez nauczycieli oświadczeń o stanie zdrowia ich i członków ich rodzin, że nie ma podstaw prawnych do składania przez pracowników jednostek systemu oświaty takich oświadczeń.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii
Aleksandra Dulkiewicz

Aleksandra Dulkiewicz / Fot. YT/screen

Nie traćmy czujności, bo wiemy, że coś, co wydarzyło się raz może wydarzyć się ponownie – powiedziała we wtorek (1 września) na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu na gdańskiej Zaspie podczas obchodów 81. rocznicy wybuchu II wojny światowej prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz.

– W takich miejscach jak cmentarz na Zaspie pewnie najlepiej wypadałoby milczeć. Bo żadne słowo nie odda grozy, strachu, brutalności, ale także nie odda wzruszenia, które przepełnia wielu z nas – mówiła prezydent Gdańska.

Cmentarz Ofiar Hitleryzmu to miejsce, w którym spoczywają szczątki wielu Polaków zabitych w czasie II wojny światowej. Przed 1939 rokiem chowano tu m.in. ubogich, samobójców, zmarłych więźniów i jeńców wojennych. Po wybuchu wojny Niemcy przywozili tu ciała osób zmarłych lub zamordowanych w obozach – chowano ich najczęściej w zbiorowych mogiłach. Według szacunków podczas II wojny światowej pochowano tu około 2-3 tysiące więźniów, głównie z obozu Stutthof.

Dulkiewicz podkreśliła, że pochowani na Zaspie Polacy “każdego dnia z narażeniem życia dawali przykład patriotycznej i obywatelskiej postawy”.

Przypomniała, że na cmentarzu spoczywa ogółem prawie 20 tys. osób, reprezentujących 65 narodowości.

– Właśnie tu w naszym Gdańsku, gdzie patriotyzm nie jest pustym frazesem, pustym słowem. Tu w Gdańsku, gdzie wcielano w życie wykluczające hasła “Gdańsk tylko dla Niemców” wspominamy też inne ofiary hitleryzmu: Żydów, jeńców wojennych. Wszystkich tych, którzy Niemcy uznali za zbędnych, albo za wrogów, w tym także swoich rodaków – powiedziała.

Dodała, że większość grobów jest bezimiennych.

– Pewnie trudno nam to wszystko pojąć dzisiaj w XXI wieku, w Gdańsku tętniącym życiem pełną piersią. W mieście, które zaleczyło swoje wojenne rany, otwiera się na szeroko na świat, bo wierzymy, że wszyscy ludzie są braćmi. Niezależnie, skąd pochodzą, jaki mają kolor skóry, jakiego są wyznania, jak myślą, co czują. Wszyscy jesteśmy braćmi – mówiła Dulkiewicz.

“Gdańsk wyciąga naukę ze strasznej lekcji”

Prezydent Gdańska zaapelowała, aby jednak nie tracić czujności, “bo wiemy, że coś, co wydarzyło się raz może wydarzyć się ponownie”.

– Mówił o tym nie tak dawno w przejmujących słowach Marian Turski, więzień Auschwitz, podczas rocznicy wyzwolenia obozu. Ostrzegał: “Auschwitz nie spadł z nieba”. Biorę sobie do serca jego wezwanie i was też o to proszę. Weźcie sobie do serca jego słowa, jego “jedenaste przykazanie”: “Nie bądź obojętny”. Nie bądź obojętny na wykluczenie, na nienawiść, pogardę. Gdańsk nigdy nie zapomni o swojej prawdzie, trudnej prawdzie. Nie zapomni skomplikowanej przeszłości, skomplikowanych losów Polaków, Niemców, Kaszubów, Żydów, Rosjan. O tych wszystkich, którzy tutaj żyli i żyją. Gdańsk wyciąga naukę ze strasznej, wojennej lekcji – oświadczyła.

Po przemówieniu Dulkiewicz zebrani na cmentarzu zmówili modlitwę oraz złożyli wieńce. Cappella Gedanensis wykonała także wiązankę pieśni patriotycznych.

Po zakończeniu wojny na cmentarzu na Zaspie chowano tutaj szczątki ofiar hitleryzmu ekshumowane w różnych zakątkach Pomorza. Cmentarz stał się m.in. ostatnim miejscem spoczynku dla 67 działaczy gdańskiej Polonii rozstrzelanych w marcu 1940 r. w lesie koło Stutthofu, a także 19 polskich kolejarzy i celników oraz członków ich rodzin zamordowanych przez Niemców 1 września 1939 r. w Szymankowie. Na Zaspę przeniesiono też szczątki 38 obrońców Poczty Polskiej rozstrzelanych przez Niemców w październiku 1939 r. (na zbiorowy grób pocztowców natrafiono przypadkiem w 1991 r. na terenie dawnej strzelnicy na Zaspie).

W 1961 r. na cmentarzu odsłonięto pomnik Ofiar Hitleryzmu, a 20 lat później na jego terenie stanął drewniany krzyż. W 1985 r., staraniem środowisk kombatanckich, nekropolia uznana została za cmentarz-pomnik. Trzy lata później uporządkowano ją i na nowo zaaranżowano według projektu rzeźbiarza Wiktora Tołkina. Większość mogił oznaczono wówczas jednorodnymi betonowymi nagrobkami, a całość (cmentarz ma nieco ponad 3,3 ha powierzchni) ogrodzono. W kolejnych latach na terenie cmentarza stanął też m.in. pomnik ku czci polskich kolejarzy i celników z Szymankowa k. Tczewa.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

Jak donosi korespondent RMF Katarzyna Szymańska-Borginom, Bruksela ma być zdenerwowana na kraje Grupy Wyszehradzkiej. Główną osią sporu na linii Bruksela-Budapeszt jest zamknięcie granicy węgierskiej. Komisja Europejska w liście do węgierskiego rządu żąda wycofania się z podjętej decyzji.

Komisja Europejska wysłała napisany w ostrym tonie list do węgierskiego rządu z pretensjami o zamknięcie swoich granic dla krajów Unii Europejskiej. Z tej decyzji zostały wyłączone kraje Grupy Wyszehradzkiej – “Chodzi o wprowadzone przez Budapeszt wyjątki od zakazu wjazdu dla obywateli Czech, Słowacji i Polski” – wyjaśnił rzecznik KE Christian Wigand.

Zobacz także: Czarnogóra: Proeuropejscy socjaliści wygrali wybory do parlamentu [Exit poll]

“Wysyłamy dziś list do węgierskiego rządu, przypominając o tym, jak ważna jest integralność strefy Schengen oraz że środki graniczne powinny być stosowane w niedyskryminacyjny sposób wobec wszystkich obywateli i mieszkańców UE” – przytoczył fragment listu na Twitterze komisarz ds. Sprawiedliwości Didier Reynders.

Do apelu przyłączyła się również komisarz spraw wewnętrznych Ylva Johansson – “Wszelkie środki, które nie są zgodne z podstawowymi zasadami prawa UE, należy oczywiście natychmiast wycofać” – wskazała wraz z Didierem Reyndersem.

Podobny plan działania co Węgry przygotowuje polski rząd. Zakaz wjazdu do naszego kraju obejmie kilka krajów UE. Rzecznik Komisji Europejskiej zapowiedział już, że Bruksela przyjrzy się tej sprawie.

rmf24

Dodano w Bez kategorii

Prezydent Aleksandr Łukaszenko w swojej ostatniej wypowiedzi mówił o bojaźliwości zachodnich krajów europejskich, które nie chcą wprowadzić wobec Białorusi sankcji. Wyjaśnił również, dlaczego abp. Tadeusz Kondrusiewicz nie został wpuszczony do kraju.

Podczas gospodarczej wizyty w Baranowiczach, Prezydent Aleksandr Łukaszenko powiedział o wprowadzonych przez kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa i Estonia – red.) sankcji na jego państwo – “Silniejsze kraje rozumieją, że z Białorusią nie należy zadzierać, przecież może zamknąć granicę pod Brześciem i Grodnem i niemieckie towary nie będą mogły tak łatwo dotrzeć na wschód” – stwierdził lider Białorusinów.

Zobacz także: Muzułmanie chcą przejąć katedrę w Kordobie! Druga Hagia Sophia?

Znalazł również czas na skomentowanie decyzji o niewpuszczeniu do kraju zwierzchnika Kościoła Katolickiego na Białorusi abp. Tadeusza Kondrusiewicza. Jego zdaniem duchowny wykonał dziwny ruch lecąc do Warszawy na tzw. konsultacje.

“Pojawiła się informacja, że Kondrusiewicz ma więcej niż jedno obywatelstwo” – powiedział Aleksandr Łukaszenko. Poinformował również, że arcybiskup trafił na białorusko-rosyjską listę osób objętych zakazem wjazdu.

onet/pap

Dodano w Bez kategorii

– Raport ws. wysokości odszkodowania od Niemiec dla Polski za zniszczenia podczas II wojny światowej jest finalizowany; obecnie jest tłumaczony na języki niemiecki i angielski – powiedział PAP poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. – To historyczne opracowanie, które obecnie jest tłumaczone na język niemiecki i język angielski.

W 2017 r. został on przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce Od Niemiec Za Szkody Wyrządzone W Trakcie II Wojny Światowej.

– Myślę, że to od decyzji politycznej będzie zależało, kiedy i w jakich okolicznościach zostanie opublikowany. Mamy świadomość, że publikacja raportu, jest konieczna i nieunikniona, a jednocześnie niesie ze sobą dużą wagę natury międzynarodowej i zobowiązanie Niemiec do realizacji swoich historycznych i niespłaconych długów wobec Polski – oświadczył. – Od czasów powojennych nikt nie podjął się nowoczesnych badań nad stratami wojennymi.

Raport o stratach wojennych przygotowany w 1947 r. przez Biuro Odszkodowań Wojennych wycenił polskie starty na 48 mld ówczesnych dolarów czyli równowartość obecnych 850 mld dolarów (niemal 3 biliony złotych) – podało w zeszłum roku TVP Info.

– Ta kwota funkcjonowała w obiegu publicznym i ona jest wiarygodna w oparciu o te dane i metodologię, które zastosowano wówczas po wojnie, natomiast nasz raport jest raportem współczesnym, w którym przedstawimy swoje wyliczenia bazujące też na nowych danych i nowoczesnych metodologiach liczenia strat wojennych – zapowiedział dzisiaj Mularczyk.

Dodano w Bez kategorii