Rzecznik Praw Dziecka był gościem “Mediów Narodowych”. Agnieszka Jarczyk dopytywała Macieja Pawlaka o słynne już słowa dotyczące podawania dzieciom leków hormonalnych oraz farmakologicznych determinujących zmianę płci przez edukatorów seksualnych. Pawlak sprecyzował, iż wypowiedź ta nie odnosiła się bezpośrednio do kwestii działań mających miejsce na terenie szkoły, ale skupiała się na swoistym mariażu transaktywistów oraz edukatorów seksualnych. Według Rzecznika takie sytuacja są właściwie normą i z tymi patologiami należy walczyć.

Rzecznik Praw Dziecka wypowiedział się na temat głośnego,ostatnimi czasy,sformułowania o podawaniu leków na zmianę płci przez seksualnych edukatorów, którego sam jest autorem.

Rzecznik Praw Dziecka nie wycofuje się ze swojej deklaracji

Na pytanie Agnieszki Jarczyk o swoją głośną wypowiedź Pawlak zaznaczył, iż został źle zrozumiany:-Ani razu nie artykułowałem, iż jakiekolwiek wspomniane przeze mnie działania mają miejsce na terenie placówek edukacyjnych. Środowiska lewicowe uczyniły wszystko, aby wzmóc na mnie nagonkę. Pokazuje to jedynie, że moje obawy i wnioski są jak najbardziej uzasadnione. Prokuratura warszawska wszczęła postępowanie w sprawie podawania dzieciom przed owych edukatorów oraz aktywistów na rzecz transseksualizmu, leków powodujących zmianę płci. Takie wypowiedzi, jak chociażby ta prezydent Gdańska, dobitnie świadczą o braku kultury i dobrego wychowania. Rodzice często zajęci swoimi bieżącymi sprawami nie dostrzegają, że pod pięknym płaszczykiem niektóre środowiska próbują swej nachalnej i lewackiej propagandy-zaznacza.

Gość mówił także o obrzydliwych przypadkach nauki”lewatywy”, którą zainicjowały poznańskie środowiska:-Są to obrzydliwe i niedopuszczalne działania zmierzające do indoktrynacji młodzieży. W gestii rodziców pozostaje przekazywanie informacji na takie tematy-zaakcentował.

Maciej Pawlak skrytykował także sam system edukacji seksualnej:W Polsce posiadamy dobry i sprawdzony przedmiot jakim jest wychowanie do życia w rodzinie. Podstawa programowa została zaaprobowana przez większość rodziców. Nie pozwolimy na wkraczanie lewicowej propagandy do polskich szkół. Jeśli liderami tych środowisk są takie postaci jak chociażby Michał Sz. to możemy tu mówić o skrajnie antypolskiej i niepatriotycznej postawie-skonkludował.

Cała rozmowa dostępna jest na kanale”Media Narodowe”

Czytaj także: Minister Edukacji ostrzega przed pochopnymi sądami

Czytaj także: Korzenie ideologi Gender

Zobacz także: Stop dyskryminacji pracowników i doktorantów na Uniwersytecie Warszawskim(Petycja)

Dodano w Bez kategorii
Dariusz Piontkowski

Dariusz Piontkowski / Fot. Wikimedia Commons

Od 1 września uczniowie powrócili do placówek. Nauczanie odbywa się(oczywiście z pewnymi sanitarnymi rygorami) w zwykłym trybie. Niepokoi jednak fakt, iż musimy liczyć się z jesienną drugą falą pandemii.W większości szkół pojawiły się już płyny służące do dezynfekcji, a także maseczki tudzież przyłbice. Zmniejszono także mobilność uczniów wprowadzając na terenie wielu szkół, zakaz zgromadzeń na szkolnych korytarzach. Jak do tej pory jedynie kilkanaście placówek zostało zobligowanych do zmienienia trybu swej pracy. Minister Dariusz Piontkowski tonuje jednak nastroje. Według szefa MEN-u właściwy ogląd sytuacji będziemy mieli dopiero po 2-3 tygodniach.

Dariusz Piontkowski wypowiedział się na temat dotychczasowej sytuacji jeśli chodzi o bezpieczny powrót dzieci i młodzieży do swych placówek.

Piontkowski rekomenduje spokój i cierpliwość.

Na antenie Poranków Rozgłośni Katolickich Dariusz Piontkowski wypowiedział się na temat obecnego stanu epidemicznego w kontekście powrotu dzieci i młodzieży do stacjonarnego nauczania:-Okazało się, że, na szczęście, nie ma poważniejszych zakażeń, przynajmniej na razie, a tam, gdzie trzeba było podjąć decyzje, zadziałał ten szybki kontakt pomiędzy dyrektorami szkół a powiatowymi stacjami sanitarno-epidemiologicznymi. Szybko i sprawnie podejmowano decyzje –artykułował.

Według szefa MEN-u sytuacja jest mocno niepewna, a forowanie wyroków powinniśmy odłożyć na 2-3 tygodnie, gdyż wtedy zdobędziemy miarodajny ogląd sytuacji. Minister edukacji zapewnił jednak, iż pobieranie nauki w formie stacjonarnej na ternie innych krajów nie stanowi większego niebezpieczeństwa:-Doświadczenia innych państw, takich jak Szwecja czy Irlandia, które nie przerwały praktycznie nauki stacjonarnej, wskazują, że szkoły nie są poważnym »rozsadnikiem« tej choroby i wirusa. Zresztą przedszkola w Polsce praktycznie od maja działają nieprzerwanie, a zdarzały się tylko, na szczęście, pojedyncze przypadki, aby któreś z przedszkoli trzeba było zamknąć, bo pojawiło się tam zakażenie lub podejrzenie zakażenia-mówił.

Piontkowski zaprzeczył również, jakoby MEN wydał zbyt późne wytyczne dotyczące szkół na ternie Polski:-Inne państwa podobne dyrektywy wydawały kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Polska uczyniło to już na początku sierpnia.

Wprost

Czytaj także:Korzenie ideologi Gender

Czytaj także:Stop dyskryminacji pracowników i doktorantów na Uniwersytecie Warszawskim(Petycja)

Zobacz także: Rzecznik Praw Dziecka:Ataki mnie nie zrażają

Materiał dostępny na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

Władze Uniwersytetu Warszawskiego zapowiedziały wdrożenie Planu Równości Płci – dokumentu, który pod pozorem promowania „równości i różnorodności” wprowadza założenia, mające w istocie charakter dyskryminujący i sprzeczny z polskim prawem, w tym z Konstytucją. Dotyczy to zwłaszcza kwestii związanych z zatrudnieniem pracowników badawczo-dydaktycznych, rekrutacją na studia doktoranckie, a nawet z promocjami doktorskimi. Po wprowadzeniu Planu, pierwszeństwo w rekrutacji mogą mieć nie kwalifikacje osoby ubiegającej się o stanowisko, a jej płeć. Instytut Ordo Iuris zapowiedział przekazanie analizy dokumentu Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na stronie maszwplyw.pl można także podpisywać petycję do rektora UW o odstąpienie od Planu. Apel poparł szereg organizacji społecznych i akademickich.

PODPISZ PETYCJĘ – LINK

Plan Równości Płci stanowiący załącznik do zarządzenia Rektora UW, prof. Marcina Pałysa, ma być wdrażany w życie już w tym roku akademickim. Rektor zobowiązał władze uczelni do rozstrzygania konkursów na pracowników w oparciu o kryterium płci. W Planie wprost jest mowa o konieczności prowadzenia „akcji afirmacyjnej”, czyli nadaniu przywilejów w kształceniu i zatrudnieniu w oparciu nie o kwalifikacje, tylko przynależność do grupy. Te postanowienia ograniczają zarówno kobietom, jak i mężczyznom możliwość rozwoju i prowadzenia kariery zawodowej.

Plan narusza także prawo wyborcze w komisjach konkursowych. Według dokumentu, mają one „być zrównoważone płciowo bądź składać się z przedstawicielek i przedstawicieli obu płci”, a „przewodniczenie komisji konkursowej powinno być funkcją sprawowaną naprzemienne przez kobiety i mężczyzn (zmiana co kadencję)”. W dokumencie zadeklarowano także zrównanie liczby składanych przez kobiety i mężczyzn w poszczególnych jednostkach uniwersytetu projektów grantowych oraz liczby „przewodów doktorskich i obron doktoratów”. Nie wyjaśniono jednak celu wprowadzenia tych zapisów ani sposobu ich realizacji. Mogą to być kolejne obszary, w których kryterium płci uzyska pierwszeństwo przed kwestiami merytorycznymi.

Rzecznik Praw Dziecka o wypowiedzi dotyczącej środków zmieniających płeć: „Ataki mnie nie zrażają”

Przyjęte postanowienia naruszają art. 32 Konstytucji, który stanowi, że „nikt nie może być dyskryminowany” w życiu społecznym i politycznym z jakiejkolwiek przyczyny, oraz z art. 33 ustawy zasadniczej, stwierdzający, że kobiety i mężczyźni mają równe prawa „do kształcenia, zatrudnienia i awansów”. Zasada równości kobiet i mężczyzn oraz zakaz dyskryminacji zostały również wyrażone w przepisach Kodeksu pracy.

„Rozwiązania, jakie znalazły się w Planie Równości Płci Uniwersytetu Warszawskiego budzą zasadnicze wątpliwości. Nie jest choćby jasne, jak Uniwersytet zamierza «wyrównać odsetek otwierania przewodów doktorskich oraz obron doktoratów przez kobiety i mężczyzn». Czy wynika z tego, że kryterium płci będzie miało pierwszeństwo wobec merytorycznej wartości rozprawy doktorskiej? Czy w takiej sytuacji utrudniana będzie kariera młodych naukowców, którzy znaleźli się w «nadreprezentowanej» grupie, czy też może dojdzie do promowania za wszelką cenę tych osób, które pomimo braku predyspozycji lub wystarczającego zaangażowania nie prezentują wysokiego poziomu merytorycznego prowadzonych badań, ale za to znajdują się w grupie «niedoreprezntowanej»? Takie rozwiązania nie mogą być akceptowane w demokratycznym państwie prawnym” – komentuje mec. Bartosz Zalewski z Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris.

Instytut zapowiedział również opracowanie analizy Planu Równości Płci Uniwersytetu Warszawskiego. Zostanie ona przedłożona Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W internecie można także podpisywać petycję do rektora UW o rezygnację z wdrożenia Planu. Apel poparły organizacje społeczne – Polski Instytut Rzeczypospolitej Suwerennej, Stowarzyszenie KoLiber, Fundacja Ratio et Dignitas, Stowarzyszenie Fidei Defensor, Młodzi dla Polski, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży i Fundacja im. Bolesława Pobożnego. Poparcia udzieliły również organizacje akademickie – Akademicki Klub Tradycji Katolickiej – PAX, Studenckie Towarzystwo Patriotyczne, Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum z Lublina, PK!A Silesia Superior, Koło Myśli Klasycznej UŚ, Koło Naukowe Ordo Iuris UŚ oraz Koło Naukowe Prawa Konstytucyjnego Uczelni Łazarskiego.

Dodano w Bez kategorii

Na 25 rocznicę przyjęcia Deklaracji Pekińskiej, 1 października 2020 w siedzibie ONZ w Nowym Jorku zaplanowano spotkanie poświęcone „przyspieszeniu urzeczywistnienia równości płci oraz wzmocnieniu pozycji wszystkich kobiet i dziewcząt.”

Przedstawiciele ONZ podkreślają, że „25 lat po przyjęciu Deklaracji Pekińskiej i Platformy Działania (…) przegląd postępów w 2020 r. po raz pierwszy będzie odbywać się w kontekście Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030 i jej celów.

Jeden z celów Agendy 2030 obejmuje m.in.: „zakończenie dyskryminacji we wszystkich formach wobec kobiet i dziewcząt na całym świecie, wyeliminowanie wszelkich form przemocy wobec kobiet i dziewcząt w sferze publicznej i prywatnej (…), zapewnienie powszechnego dostępu do ochrony zdrowia seksualnego  i reprodukcyjnego oraz korzystanie z praw reprodukcyjnych zgodnie z Programem Działań Międzynarodowej Konferencji na Rzecz Ludności i Rozwoju, Pekińską Platformą Działania i dokumentami końcowymi konferencji przeglądowych.”

Od 1995 roku uczyniono zdaniem ONZ „postępy”, jednak „w ostatnich latach nie były one wystarczająco szybkie i głębokie (…) , a nawet utknęły w martwym punkcie (…)  Żaden kraj nie osiągnął w pełni równości płci, wzmocnienia pozycji kobiet i dziewcząt” – zaznacza ONZ w notce z 25 sierpnia 2020 r. W tekście wskazano, że pomimo „kurczącej się przestrzeni obywatelskiej, aktywiści na całym świecie zainspirowani ruchami kobiet i pobudzeni przez działaczy młodzieżowych, mobilizują się do przyspieszenia postępu i osiągnięcia zmiany systemowej.”

Notka podaje, że „pandemia COVID-19”  pogłębiła nierówności i kluczowe jest przyspieszenie działań na rzecz wdrożenia Deklaracji Pekińskiej i Platformy Działania.

Podczas sesji ONZ szefowie rządów będą zachęcani do przedstawienia konkretnych zobowiązań w celu przyspieszenia realizacji rewolucji genderowej, czyli upowszechnienia ideologii lobby LGBT+, aborcji, sterylizacji, edukacji seksualnej deprawującej dzieci od najmłodszych lat.

Deklaracja Pekińska – co to?

W 1995 r. państwa zaakceptowały Deklarację i Pekińską Platformę Działania. „IV Konferencja w sprawie Kobiet w Pekinie – jak zauważa Marguerite Peters pisząca o rewolucji seksualnej i feministycznej w opracowaniu zatytułowanym „Globalizacja zachodniej rewolucji kulturowej” – rozpowszechniła na całym świecie ideologię feminizmu genderowego.” A było to możliwe wskutek wcześniejszych działań i „zamachu stanu” na konferencji w Kairze, otwierającej radykalnym organizacjom kobiecym dostęp do forum międzynarodowego,  przyznając im status niemal równy rządom państw członkowskich ONZ.

W 1995 r., jeszcze przed konferencją w Pekinie, organizacja Planned Parenthood – znana dzisiaj przede wszystkim ze świadczenia „usług aborcyjnych,” handlu częściami ciała zabitych dzieci poczętych oraz promocji ideologii gender – przyjęła Kartę Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych, dokonując manipulacji i rażąco nadinterpretując Deklarację Praw Człowieka.

Ten strategiczny dokument, przetłumaczony na wiele języków i rozpowszechniony na świecie, miał przekonać decydentów, że program tzw. praw seksualnych i reprodukcyjnych stanowi nieodłączną część międzynarodowych traktatów, konwencji i deklaracji dotyczących praw człowieka.

Podczas uzgadniania Platformy Działania w Pekinie doszło do licznych kontrowersji z powodu nowej terminologii stosowanej przez feministki. I chociaż duża grupa państw ONZ skutecznie sprzeciwiła się nowej interpretacji gender, to jednak na forum międzynarodowym wciąż trwają zabiegi, by wszystkie państwa ją zaakceptowały. Temu m.in. służy chociażby ratyfikacja Konwencji stambulskiej.

Ideologia gender a Unia Europejska

W marcu br. Komisja Europejska przyjęła strategię genderową do 2025 roku w sprawie „wzmocnienia pozycji kobiet” w razie, gdyby nie udało się ratyfikować Konwencji stambulskiej, propagującej ideologię gender, seks-edukację od najmłodszych lat i aborcję.

Strategia została opracowana przez socjalistów zaniepokojonych „sprzeciwem wobec praw kobiet i równości płci na całym świecie.” „Po 25 latach od Pekinu publiczna frustracja nigdy nie była większa” – stwierdzono. Dodano, że „poczyniono zbyt mały postęp, aby rozbić struktury patriarchalne”. Dlatego, zaznaczono, konieczne jest podjęcie działań w całej UE. Eurokraci z partii socjalistycznych oceniają, że „rok 2020 może stanowić zmianę paradygmatu dla kobiet”.

Dokument wzywa wszystkich do ratyfikacji Konwencji stambulskiej. Jeśli ratyfikacja nie powiedzie się w tym roku, KE przewiduje rozszerzenie listy przestępstw z powodu domniemanej przemocy na tle płciowym z uwzględnieniem tzw. różnych płci kulturowych.

Bruksela nadal będzie wspierać m.in. „prawa kobiet, ich obrońców, seksualność i zdrowie reprodukcyjne  oraz prawa  i wysiłki na rzecz ograniczenia przemocy seksualnej i przemocy na tle płciowym na całym świecie, w tym w sytuacjach niestabilności, konfliktu i kryzysowych.”

Zobacz także: Barbara Nowak: „Duża część młodzieży jest zmanipulowana” [WIDEO]

Zobacz również:

źródło: pch24.pl

Dodano w Bez kategorii
Krzysztof Bosak

/ Fot. YouTube/Media Narodowe

Wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak przedstawił swój pogląd na temat rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream 2. W jego odczuci godzi on w polski interes narodowy, poprzez ominięcie naszego kraju w tranzycie gazu ziemnego.

W związku z pikietą środowiska Konfederacji pod niemiecką ambasadą, Krzysztof Bosak wypowiedział się na temat rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nordstream 2 nazwany przez nich “gazociągiem Ribbentrop-Mołotow”. Jego zdaniem rurociąg, który pomija inne kraje w tym Polskę nie jest częścią tzw. solidarności europejskiej jak często podkreślają to niemieccy politycy oraz analitycy.

Zobacz także: Viktor Orban komplementuje Polskę: „Za dziesięć lat będzie potęgą gospodarczą”

“Na Zachodzie panuje ogromna rusofilia. Takim przykładem może być Francja, gdzie od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy jest rusofilia wśród elit. Wśród zachodnich elit politycznych mało kto do Rosji podróżuje. Wielu zachodnich polityków i przedstawicieli elit zna Rosjan z relacji z przedstawicielami oligarchii rosyjskiej” – wyjaśniał.

Zdaniem wiceprezesa Ruchu Narodowego polscy dyplomaci powinni badać grunt oraz poznawać opinie innych nacji na temat Nordstream 2 – “Należy uświadamiać zagraniczną klasę polityczną o agresywnej polityce Rosjan, a także zachęcać do gry zespołowej wobec Rosji. Natomiast nie będzie woli w silnych państwach to żadne słowa, gesty ze strony polskiej tego nie zmienia” – powiedział Bosak.

Odniósł się również do sprawy nowego niemieckiego ambasadora w Polsce Arndta Freytaga von Loringhovena, który jest synem niemieckiego adiutanta w bunkrze Adolfa Hitlera – “Widziałem krytykę tej informacji o rzekomym adiutancie Hitlera. Szczerze powiedziawszy to bez znaczenia. Po pierwsze urodził się po wojnie, a z kolei jeśli w Polsce nie ma problemu z potomkami komunistycznych elit nawet wśród elit tzw. prawicy to nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy dyskwalifikować kogoś kto miał ojca w Wehrmachcie” – stwierdziła poseł Konfederacji.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

Gościem Mediów Narodowych była Barbara Nowak – małopolska kurator oświaty. W rozmowie odniosła się m.in. do niedawnego marszu środowisk LGBT, który odbył się w Krakowie.

29 sierpnia 2020 w Krakowie odbyła się manifestacja środowisk LGBT. Tego samego dnia odbyła się również kontrmanifestacja, w której uczestniczyła małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak.

“Modliłam się z różańcem w ręku, nie tylko za tych co zbłądzili, ale także za siebie. Była to dla mnie absolutnie normalna reakcja na zgromadzenie ludzi, którzy chcą zniszczyć mój świat. Niektóre osoby uczestniczące w tęczowej paradzie wykrzykiwały pod moim adresem bardzo wulgarne słowa, a nawet żądali mojego usunięcia. Młodzi ludzie mieli na sztandarach słowo “edukacja”, z którym ja się absolutnie zgadzam, jednak mamy zupełnie inny pogląd na sposób jej przeprowadzania” – powiedziała kurator.

Barbara Nowak pochwaliła się również, że udało jej się zaprosić na rozmowę grupę działaczy LGBT, aby przekonać ich do powrotu na drogę normalności.

“Gdy wracałam do domu ulicą Sławkowska natknęłam się na dużą grupę aktywistów. Zaczęli krzyczeć w moim kierunku niepochlebne słowa, więc podeszłam do nich i zaproponowałam rozmowę. Obustronnie stwierdziliśmy, że poruszane tematy wymagają dłuższej dyskusji, toteż zaproponowałam spotkanie w kuratorium, w przyszłym tygodniu. Obiecaliśmy sobie, że będziemy siebie nawzajem słuchać i porozmawiamy w cywilizowany sposób. Myślę, że dużo dobrego wyniknie z tego spotkania” – stwierdziła.

Niektórzy młodzi ludzie obrali złą hierarchię wartości

“Osoby z manifestacji LGBT z którymi miałam okazję rozmawiać mają zupełnie inne, hedonistyczne postrzeganie świata. Tematem, który zawsze poruszają w rozmowie jest płciowość. Byłam zdumiona, gdy młoda dziewczynka wyraziła swój sprzeciw wobec moich słów o posiadaniu jednego partnera. Według niej zawsze na pierwszym miejscu powinna być przyjemność, a nie tradycyjny porządek. To pokazuje, że to środowisko nie zetknęło się z naszym systemem wartości. Moim zdaniem zawiedliśmy wszyscy, jako społeczeństwo. Porzuciliśmy wszczepianie zasad tym młodym ludziom. Obecnie, prawa strona nie jest dla nich atrakcyjna. Rozpoczynający się właśnie rok szkolny powinien zostać jak najlepiej wykorzystany pod kątem kontaktu z młodym człowiekiem, aby zapobiegać takim wypaczeniom i wpajać uniwersalne wartości” – powiedziała Nowak.

Więcej poniżej:

Zobacz także: Rzecznik Praw Dziecka o wypowiedzi dotyczącej środków zmieniających płeć: „Ataki mnie nie zrażają”

Dodano w Bez kategorii

Rzecznik Praw Dziecka jest atakowany przez media i środowiska liberalno-lewicowe. „Tygodnik Solidarność” w sierpniu pisał o tajnych kontach internetowych transaktywistów, na których odbywał się również handel nielegalnymi hormonami z udziałem dzieci. Mikołaj Pawlak złożył zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

“Zawiadomienie do prokuratury to standardowa procedura po tym, jak zostanę poinformowany w sposób wiarygodny o podejrzeniu przestępstwa wobec dziecka. Takie informacje pochodzą czasami także z mediów. W tym przypadku nie chodziło wyłącznie o artykuł „Tygodnika Solidarność”, ale też inne sprawy. Uznałem, że mogło dojść do sytuacji, że osoby, które są aktywistami ruchu LGBT, uczestniczą w procederze nielegalnego sprzedawania czy nakłaniania do zażywania środków farmakologicznych, hormonalnych, wspomagających proces transformacji płci. Stąd był skrót myślowy, że można dać dziecku taki lek w formie tabletki na zmianę płci” – powiedział Rzecznik Praw Dziecka. 

Mikołaj Pawlak odniósł się także do ataków na jego osobę przez lewicowe media oraz organizacje.

“To mnie nie zraża, będę dalej stał na straży praw dziecka. To samo dotyczy aborcji, bo również w tej sprawie te same osoby mnie atakują. Najistotniejsze jest to, że za każdym razem, gdy wpływa do mnie uprawdopodobniona sprawa dotycząca przestępstwa wobec dziecka, zgłaszam to do prokuratury” – powtarza.

RPD został też zapytany o to, jak duże jest dziś niebezpieczeństwo promowania ideologii LGBT w placówkach wychowawczych.

“Truizmem jest, że trwa intensywna akcja przekonywania całego społeczeństwa do treści LGBT. Są osoby, które identyfikują się w ten sposób, i im należą się takie same prawa jak każdemu z nas. Ale jest też idea, pewien zbiór pomysłów na działalność LGBT, i to nie jest już powszechnie akceptowalne” – powiedział Pawlak.

źródło: tvp.info/rp.pl/radiomaryja.pl

Zobacz także: Viktor Orban komplementuje Polskę: „Za dziesięć lat będzie potęgą gospodarczą”

Zobacz również:

Dodano w Bez kategorii

Dzisiejszym gościem w Mediach Narodowych była Natalia Nitek-Płażyńska, która od lat zmaga się z problemem prześladowania polskich pracowników przez niemieckich przedsiębiorców. Żona polityka Prawa i Sprawiedliwości przez sprawę z Hansem G. może zostać pozbawiona wolności jeśli nie przeprosi przedsiębiorcy.

Natalia Nitek-Płażyńska, żona posła Prawa i Sprawiedliwości Kacpra Płażyńskiego przedstawiła na łamach Mediów Narodowych sprawę swojego procesu sądowego przeciwko niemieckiemu przedsiębiorcy Hansowi G. którego oskarżała o chwalenie systemu nazistowskiego oraz prześladowania polskich pracowników.

“Słyszałam jak mówił, że nas Polaków powinno się postawić pod ścianą i rozstrzelać, a to co robił Adolf Hitler było rzeczą słuszną. Dla mnie to było za wiele. Nagrywałam rozmowy z moim byłym prezesem, które potem trafiły do sądu” – opowiadała.

Zobacz także: Trump ogłosił walkę z anarchistycznymi przybytkami. Bezprawne miasta stracą fundusze federalne

W czasie procesu nie dostała ona wsparcia od swoich byłych koleżanek i kolegów z pracy, którzy nie uważali kierowanych pod nich obelg za obraźliwe – “Problem leży w tym środowisku jakie wytworzyło się w tej firmie. Brakowało elementarnego poczucia godności i przywiązania do narodu, do którego należą” – mówiła, wspominając również składanie przez nich całkiem różnych zeznań.

Żona posła Kacpra Płażyńskiego mówiła również o niesprawiedliwości, którą kierował się sąd drugiej instancji podczas, gdy pierwszy wyrok wskazywał na ukaranie niemieckiego przedsiębiorcy – “W marcu tego roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał wyrok absolutnie skandaliczny. Zmienił on karę dla Hansa G., aby ten przeprosił mnie tylko listownie, gdzie wcześniej miał on zamieścić przeprosiny w mediach, które opisywały sytuację. Jednocześnie, ja w związku z powództwem wzajemnym mam zapłacić 10 tysięcy na WOŚP, mam pokryć koszty postępowania oraz mam go przeprosić w obszerny sposób na łamach moich mediów społecznościowych” – wyjaśniała Nitek-Płażyńska.

“Nie będę go przepraszała. Nie mam za co go przepraszać. To jest sprawa zbyt poważna aby się teraz wystraszyć. Myślę, że występuje też w imieniu Polaków” – podkreśliła, informując jednocześnie o złożeniu kasacji wyroku do Sądu Najwyższego.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

Premier Węgier Viktor Orban w wywiadzie udzielonym dla Radia Kossuth udzielił politycznego komplementu w kierunku Polski oraz polskiego rządu. Chwalił on nasz kraj za rozwój gospodarczy zauważalny w ostatnich latach. Jego zdaniem za dekadę Polska będzie potęgą gospodarczą na miarę Niemiec.

Podczas audiencji w Radiu Kossuth, premier Węgier Viktor Orban nakreślił panującą obecnie sytuację ekonomiczną i gospodarczą w Europie. Zauważył, że jeszcze kilkanaście lat temu nasz kontynent stanowił o potencjale gospodarczym na świecie. Teraz proporcje odwróciły się na korzyść Wschodu, który jak powiedział ma obecnie około 58 procent wkładu w inwestycje.

Zobacz także: Ostre starcie na sejmowej komisji. Poszło o Michała Sz.

“Zachodzi na świecie wielka zmiana, która przesądzi o tym, gdzie będzie miejsce Zachodu, ludzi Zachodu, świata Zachodu, Europy, a w niej Europy Środkowej. Jesteśmy w środku wielkiego procesu przeobrażeń” – wyjaśniał węgierski przywódca.

Podzielił się także wizją Europy w światowej produkcji do roku 2050, gdzie analizowano spadek udziałów do 15-17 procent, przedstawiona w jednym z raportów sprzed ośmiu lat – “Mamy 2020 rok i już jesteśmy na tym poziomie. Wszystkie procesy zachodzą dużo szybciej. Odwrót Europy następuje dużo szybciej niż wcześniej” – spostrzegł Orban.

Jego zdaniem tą niepokojącą tendencję powinni odwrócić Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy. Uznał ich bowiem za odpowiednio silnych gospodarczo do przeprowadzenia wektora sił.

Pochwalił również rozwój gospodarczy Europy Środkowej, a zwłaszcza Polski którą komplementował za szybki wzrost ekonomiczny, twierdząc iż w przeciągu dekady staniemy się krajem stojący na równi z potęgami gospodarczymi – “Europa Środkowa jest w bardzo dobrej kondycji i patrząc na liczby oraz polskie wyniki gospodarcze zaryzykuje strategiczne twierdzenie, że za dziesięć lat Polska będzie nowymi Niemcami Europy” – powiedział.

interia/pap

Dodano w Bez kategorii

Dzisiaj do życia wchodzi nowelizacja ustawy o wykroczeniach. Od teraz strażnik miejski może ukarać odpowiednim mandatem osoby niepłacące za wywóz odpadów oraz za brak ich uprzedniej segregacji. Prezes spółdzielni mieszkaniowej w Warszawie uważa, iż mandaty najbardziej dotkną mieszkańców domów jednorodzinnych.

Miejscy radni mogą od dzisiaj świętować swoje starania w temacie segregacji odpadów. Od dzisiaj wchodzi nowelizacja ustawy o wykroczeniach, która pozwoli strażnikom miejskim na egzekwowanie nowych wykroczeń mandatami. Za sam brak odpowiedniej segregacji śmieci lub ich nieopłacania można zostać ukarany mandatem w wysokości 500 złotych.

“Wchodzi w życie nowelizacja rozporządzenia w sprawie wykroczeń, które uprawnia strażników straży gminnych do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego. Nowe przepisy przewidują, że strażnik miejski (gminny) ma prawo nałożyć mandat do 500 zł na osobę, która nie złożyła deklaracji śmieciowej” – opisuje Rzeczpospolita.

Zobacz także: Otrucie Aleksieja Nawalnego. Czym jest nowiczok?

Ponadto od teraz ma zostać rozwiązana sprawa przydomowych kompostowników. Dotychczas nie korzystanie z niego lub posiadanie go bez wcześniejszej deklaracji było dla radnych sporym wyzwaniem – “Do tej pory straż miejska, jeżeli ustaliła, że dana osoba nie złożyła deklaracji i nie płaci za śmieci albo nie kompostuje, co najwyżej mogła dać jej pouczenie. Grzywna jest zdecydowanie lepsza. Nie bez znaczenia jest również nieuchronność kary” – żalił się wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Przepisy dotkną mieszkańców wsi

Jak informuje grupa radnych nowe przepisy nie dotkną w głównej mierze mieszkańców bloków mieszkalnych, u których ciężko ustalić powyższe przekroczenie przepisów prawnych. Ich zdaniem na zmianach ucierpią najbardziej mieszkańcy wsi oraz domów jednorodzinnych, gdzie strażnik miejski ma łatwiejszą możliwość rozpoznania sytuacji.

“Takie mandaty mogą być jakąś dolegliwością dla właścicieli domów jednorodzinnych. Łatwo bowiem udowodnić, że nie segregują odpadów lub nie płacą za ich wywóz. W wypadku mieszkańców bloków jest to nierealne. W każdym budynku naszej spółdzielni mieszka od 500 do 1000 osób, jak więc udowodnić konkretnej osobie, że nie segreguje. Przecież nikt nie zatrudni babci śmietnikowej ani nie zamontuje całodobowego monitoringu przy śmietniku” – powiedział prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Ruda w Warszawie, Dariusz Śmierzyński.

rp/interia

Dodano w Bez kategorii