Budynek Parlamentu Europejskiego.

Budynek Parlamentu Europejskiego. / Fot. Pixabay

Parlament Europejski będzie dziś głosował nad projektem rezolucji dotyczącym decyzji Rady w sprawie „stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Rzeczpospolitą Polską zasady praworządności”. Dokument nie dotyczy jednak tylko kwestii sądownictwa, ale zawiera też wiele postulatów ideologii gender. Autorzy rezolucji domagają się m.in. legalizacji przez Polskę środków wczesnoporonnych, likwidacji klauzuli sumienia czy wprowadzenia wulgarnej edukacji seksualnej. Krytykują także plany wypowiedzenia Konwencji stambulskiej oraz stanowiska samorządów, które przyjęły Samorządową Kartę Praw Rodzin lub deklaracje sprzeciwu wobec ideologii LGBT.

Blisko połowa postulatów znajdujących się w projektowanej rezolucji dotyczy ochrony „praw podstawowych”, które w Polsce miałyby być zagrożone. Jako owe „prawa podstawowe” przedstawiane są – wbrew obowiązującym przepisom – konstrukcje takie jak „zdrowie reprodukcyjne i seksualne”, oznaczające de facto promowanie aborcji oraz „edukacja seksualna”.  Projektowany dokument wzywa polski rząd do zagwarantowania wszystkim uczniom dostępu do edukacji seksualnej zgodnej z „międzynarodowymi standardami”, której celem ma być pozytywna zmiana „szkodliwych norm dotyczących płci i postaw wobec przemocy uwarunkowanej płcią” [pkt 54]. Wezwanie to pojawia się, mimo że to właśnie Polska jest państwem o najniższym w skali całej Europy odsetku przemocy wobec kobiet (przy jednoczesnym bardzo wysokim wskaźniku jej zgłaszalności).

Dla projektodawców rezolucji, również fakt istnienia w Polsce inicjatyw obywatelskich mających na celu wzmocnienie ochrony życia od momentu poczęcia nie powinien mieć miejsca. W projekcie dokumentu wprost wskazane jest, że propozycje te stanowić mają naruszenie „praw reprodukcyjnych i seksualnych”. Co istotne, pojęcie to wciąż pozostaje przedmiotem licznych kontrowersji na forum międzynarodowym i nigdy nie zostało uznane w żadnym traktacie międzynarodowym. Ponadto, w dokumentach wieńczących Konferencje Kairską (1994) i Pekińską (1995), gdzie ten termin po raz pierwszy pojawił się w oficjalnym dyskursie, wyraźnie stwierdzono, że obowiązkiem państw jest zmniejszanie ilości przeprowadzanych aborcji. W tym kontekście, zawarte w projekcie rezolucji sformułowanie, zgodnie z którym aborcyjna „opieka” ma być podstawowym prawem człowieka są tym bardziej rażące.   

Co więcej, autorzy „ubolewają” nad istnieniem w Polsce instytucji klauzuli sumienia, na którą powołują się lekarze, których przekonania nie pozwalają im na dokonanie zabójstwa dziecka nienarodzonego i wzywają Polskę do wykonania wyroków Trybunału w Strasburgu, w którego ocenie polskie prawo aborcyjne narusza „przynależne kobietom prawa człowieka” [pkt 55]. Rezolucja postuluje też zwiększenie dostępu do środków mogących powodować śmierć dziecka w pierwszych dniach jego życia [pkt 56]. Co ważne, kwestia prawa aborcyjnego nie mieści się w kompetencjach Unii Europejskiej wynikających z traktatów unijnych.

Dokument krytykuje też niedawne stanowisko ministra sprawiedliwości dotyczące konieczności wypowiedzenia Konwencji stambulskiej opartej na ideologii gender i niechroniącej skutecznie przed przemocą [pkt 58]. W projekcie powielane są również niemiarodajne i wadliwe metodologicznie badania Agencji Praw Podstawowych, które miałyby wskazywać na rosnącą dyskryminację osób LGBT w Polsce [pkt 59]. Ankieta „EU LGBTI Survey II” przeprowadzona przez APP którą posługują się twórcy projektu rezolucji mogła być wypełniana nieograniczoną ilość razy przez tę samą osobę, a pytanie były tendencyjne. Projektodawcy powielając nieprawdziwe informacje krytykują ponadto „strefy wolne od ideologii LGBT” oraz Samorządową Kartę Praw Rodzin, która w opinii Komisji Wolności Obywatelskich miałyby być dyskryminująca wobec osób o skłonnościach homoseksualnych, a także rodzin z jednym rodzicem. Dodatkowo dokument wzywa do zapewnienia ludziom prowadzącym homoseksualny styl życia specjalnej ochrony prawnej (pkt 60). 

W proponowanym projekcie rezolucji pojawiają się stwierdzenia krytycznie odnoszące się do wprowadzonych w polskim sądownictwie zmian, mających stanowić „poważne, trwałe i systemowe naruszenie praworządności”, takich jak połączenie urzędu ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego [pkt 37]. W projekcie pojawia się wręcz postulat wezwania do wszczęcia wobec Polski postępowania w sprawie uchybień od zobowiązań Państwa Członkowskiego ws. Izby Nadzwyczajnej [pkt 23]. W 2017 roku Rada uchwaliła decyzję w sprawie praworządności, do której odnosi się rezolucja jednak wtedy dotyczyła ona tylko polskiej władzy sądowniczej. Teraz, w ocenie unijnej komisji „sytuacja uległa pogorszeniu” [pkt3] dlatego wniosek należy poszerzyć o „wartości unijne”, które według europosłów są w Polce zagrożone [pkt 4]. Jak widać, po raz kolejny pojęcie to wykorzystywane jest w sposób całkowicie sprzeczny z jego znaczeniem. Tym samym, sama w sobie budząca wątpliwości dyskusja nad reformą sądownictwa w Polsce, ma być dla reprezentujących radykalny punkt widzenia europarlamentarzystów pretekstem do narzucania Polsce ideologicznych rozwiązań.

W konkluzji, PE wzywa Radę do stwierdzenia, że istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia przez Polskę wartości z art. 2 TEU [pkt 64], niestosowania wąskiej interpretacji praworządności [pkt 63] i do wykorzystania wszystkich dostępnych środków takich jak przyśpieszone postępowania w sprawie naruszeń zobowiązań przez Polskę oraz narzędzi budżetowych w postaci sankcji [pkt 65].  Dokument, wyszedł z unijnej Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych.

„Projektowana rezolucja to kolejny dowód na to, że pojęcie «praworządności» czy «wartości unijnych» wykorzystywane jest dziś przez eurokratów w sposób całkowicie sprzeczny z ich pierwotnym znaczeniem. Wątpliwości budzi na samym wstępie już sam fakt angażowania się UE w sprawy wewnętrzne państw członkowskich, co stoi w całkowitej sprzeczności z prawem traktatowym UE. Tym, co jednak szczególnie razi jest umieszczenie w projekcie rezolucji postulatów dotyczących upowszechniania w Polsce aborcji, edukacji seksualnej, likwidacji klauzuli sumienia czy promowania ideologii LGBT, które stoją w sprzeczności z polskim porządkiem konstytucyjnym. Niedopuszczalne jest również powielanie przez europosłów nieprawdziwych informacji dotyczących Polski, m. in. dotyczących rzekomego istnienia «stref wolnych od LGBT» czy rzekomo dyskryminującego charakteru Samorządowej Karty Praw Rodzin” – powiedziała Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Dodano w Bez kategorii

Wojciech Cejrowski zwrócił się do zwolenników zakończenia obostrzeń związanych z COVID-19 i zaapelował o „odwołanie pandemii”. Podkreślił, że tego domagają się Polacy, a władza powinna słuchać woli Narodu. Według znanego podróżnika, „wszystko wiadomo o tym wirusie i nie ma żadnego powodu do paniki”.

12 września w Warszawie odbył się protest pt. “Zakończyć plandemię”. Manifestanci podczas domagali się od rządu reakcji i zniesienia restrykcji związanych z tzw. pandemią koronawirusa. Chodzi m.in. o nakaz noszenia maseczek oraz zachowania dystansu społecznego. Wojciech Cejrowski napisał w liście, że chciał wziąć udział w proteście anty-Covid19, ale nie pozwoliły mu na to inne obowiązki. Podkreślił, że mieszka w dwóch krajach i w obu odbywają się ważne protesty, w których należy uczestniczyć.

„W USA krzyczymy teraz to samo co w Polsce: zakończyć pandemię. Zakończyć to oszustwo; przemoc władzy nad Narodem. Obalić tyranię. Nie będę Państwu przedstawiał argumentów za zakończeniem pandemii, bo wszyscy, którzy tu dzisiaj przyszli mają własne i jest ich wiele.

W demokracji moglibyśmy nawet nie mieć żadnych argumentów, bo skoro Naród sobie czegoś życzy, to władza ma to wykonać i nie musimy uzasadniać dlaczego” – napisał w liście, który odczytano podczas protestu.

“Mamy prawa które nie pochodzą od żadnej władzy”

„My, Naród, mamy pewne prawa, które nie pochodzą od żadnej władzy. Nie ona nam je dała, więc nie ona ma prawo je odbierać. Te prawa to prawo do życia, wolności i dążenia do osobistego szczęścia. Życie wiąże się podejmowaniem ryzyka. Wolność bardzo często wymaga walki na śmierć i życie. A dążenie do szczęścia też bywa ryzykowne, gdy ktoś jedzie z rodziną na narty lub pływa w jeziorze. Jeden się może zabić na Kasprowym, drugi może się utopić” – wskazał w liście do uczestników protestu anty-Covid19.

„Nasze życie więc nasze ryzyko wypadku czy śmierci. Dlatego wołam i tu za oceanem, i tam w Polsce: zakończyć pandemię” – podkreślił. „W grudniu wolałem by być ostrożnym, bo coś dziwnego dzieje się w Chinach i nie znaliśmy szczegółów. Teraz wołam zakończyć pandemię, bo już wszystko wiadomo o tym wirusie i nie ma żadnego powodu do paniki. Normalny wirus na poziomie grypy” – napisał.

źródło: pch24.pl/Facebook

Zobacz także: Morawiecki w niemieckich mediach: „Zachód musi nareszcie stawić czoła Rosji

Zobacz również:

Dodano w Bez kategorii

/ fot. YT/ @MediaNarodowe

Redaktor Naczelny portalu “Nowy Ład” Damian Adamus był dzisiejszym gościem w Mediach Narodowych. Mówił między innymi o wojnie handlowej pomiędzy Chinami, a Stanami Zjednoczonymi. Rozważał również skutki funkcjonowania chińskiej aplikacji Tik-Tok wśród młodego pokolenia.

Gość Mediów Narodowych wypowiedział się w dzisiejszym programie na temat wojny handlowej toczonej się pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Chińską Republiką Ludową. W ostatnich tygodniach nowym frontem tego konfliktu wydaje się być aplikacja Tik-Tok założona przez chińskie przedsiębiorstwo ByteDance.

Prezydent Donald Trump zapowiedział, że do 15. września ma się wyjaśnić sprawa z aplikacją, gdzie finalnie zostanie ona przejęta przez amerykańskie przedsiębiorstwo lub zawieszona zostanie jej działalność w Stanach Zjednoczonych – “Motywacją takich działań jest zagrożenie bezpieczeństwa narodowego oraz Tik-Tok transferuje dane amerykańskich obywateli do Pekinu. Portale branżowe pisały, że istnieją pewne luki w oprogramowaniu do przeprowadzenia takich transferów danych bez zgody użytkownika i jak najbardziej jest to możliwe” – powiedział redaktor portalu “Nowy Ład” Damian Adamus.

Zobacz także: Emilewicz o relacji z Gowinem: Nie jest tajemnicą, że mocno się poróżniliśmy

“Myślę jednak, że przyczyny są znacznie szersze. Nie oszukujmy się. Amerykańskie firmy w równym stopniu szpiegują poprzez swoje urządzenia co opisywał Edward Snowden” – podkreślił.

Nakreślił również charakter biznesowy prowadzony w Chinach, gdzie znaczna większość przedsiębiorstw jest dotowana przez państwo, a przez co pekiński rząd wpływa na wewnętrzne działanie korporacji – “Powiązania na styku biznesu i polityki są bardziej intensywne, aniżeli w Europie czy w Stanach Zjednoczonych” – wyjaśnił.

Redaktor naczelny portalu “Nowy Ład” objaśnił, że skok technologiczny poczyniony przez Chińską Republiką Ludową jest spowodowany szpiegostwem przemysłowym. Władze w Pekinie wymuszają również na zagranicznych przedsiębiorstwach transfer technologii na chiński rynek.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

W poniedziałkowym wydaniu niemieckiego czasopisma “Frankfurter Allgemeine Zeitung” Premier Mateusz Morawicki wypowiedział się na temat sytuacji na Białorusi oraz otrucia Aleksieja Nawalnego. Skrytykował Niemcy za bierną postawę wobec Rosji i wezwał zachodnie kraje do przeciwstawienia się władzy Władimira Putina.

Premier Mateusz Morawiecki w najnowszym wydaniu dziennika “Frankfurter Allgemeine Zeitung” wyjaśniał zachodnim politykom oraz społeczeństwu, na czym opierać ma się władza w krajach sąsiadujących z Rosją i wskazywał, że głównym środkiem do jej utrzymania jest sianie terroru i przemocy. Głównym winowajcą za takie prowadzenie takich praktyk wobec własnych obywateli jest Kreml.

“Dla tego państwa jedynym argumentem jest siła: przemoc, zastraszanie, represje. Jednakże paradoksalnie działania te pokazują być może także słabość i strach przed własnym społeczeństwem, które pewnego dnia, jak dziś na Białorusi, zażąda swojego prawa i podniesie głos” – mówił o Rosji polski premier.

Zobacz także: Pierwszy kraj decyduje się na ponowny lockdown

Przypomniał, że zabójstwa polityczne dokonywane przez moskiewskie władze były niejednokrotnie dokonywanie w granicach państw zachodnich. Wezwał je również do podjęcia wyzwania i stawienia czoła rosyjskiej przemocy – “Rosja prowadzi bezustanną wojnę hybrydową i informacyjna, której celem są zarówno pojedyncze osoby, jak i całe państwa. Zachód musi wreszcie w odpowiedzialny sposób stawić czoła temu wyzwaniu” – powiedział.

“Nie wystarczy przyjąć do wiadomości, że Rosja nie akceptuje demokracji i wolności słowa w rozumieniu zachodnim. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski o znaczeniu dla politycznej, gospodarczej i energetycznej współpracy z Moskwą. Z państwem, które narusza standardy i prawo międzynarodowe nie tylko u siebie, ale i na terytorium krajów członkowskich UE i NATO nie można prowadzić konstruktywnego dialogu” – dodał.

W wywiadzie udzielonym dla niemieckich mediów wskazał, iż otrucie Aleksieja Nawalnego jest próbą dla demokratycznej wspólnoty, która musi zacząć rozważnie wybierać swoich partnerów biznesowych. Podkreślił również, że Nord Stream 2 uzależni jeszcze bardziej Europę od rosyjskiego gazu.

“Gazociąg ten uzależniłby Europę od dostaw gazu z Rosji i dałby rosyjskim oligarchom potężny zastrzyk finansowy. Najbardziej niebezpiecznej jest jednak to, że Rosja pod przykrywką współpracy gospodarczej uzyska wpływ na zachowanie jednego z najważniejszych gospodarczo i politycznie partnera w UE i NATO: na Niemcy” – ocenił Mateusz Morawiecki.

onet/FAZ

Dodano w Bez kategorii

Od 19 września przestaje obowiązywać zalecenie kwarantanny dla podróżnych przybywających do Finlandii z niektórych krajów, w tym z Polski – poinformowało w poniedziałek MSZ za pośrednictwem portalu “Polak za granicą”.

Finlandia od 19 września znosi kwarantannę dla osób przybywających z krajów, w których wskaźnik zakażeń wynosi maksymalnie 25 przypadków na 100 000 mieszkańców notowanych w ciągu ostatnich 14 dni. Obecnie na liście tej znajduje się również Polska. Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Finlandii będzie co tydzień dokonywał przeglądu sytuacji krajów i regionów o niższej i wyższej zapadalności na koronawirusa.

Osoby wjeżdżające do Finlandii z państw o wyższej zachorowalności będą musiały posiadać negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Test powinien być wykonany mniej niż 72 godziny przed przekroczeniem granicy. Następnie osoby te będą musiały poddać się kwarantannie, która zostanie zakończona po otrzymaniu negatywnego wyniku testu. Kwarantanna nie będzie jednak wymagana, jeśli wyjazd miałby trwać poniżej trzech dni.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii
Flaga Białorusi

Flaga Białorusi / Fot. Wikimedia Commons

Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz otrzymał od Państwowego Komitetu Granicznego pismo informujące go o zniesieniu ważności białoruskiego paszportu. Zwierzchnik Kościoła Katolickiego w Mińsku przybył w sierpniu do Warszawy na rozmowy z polskimi hierarchami. Wracając na Białoruś spotkał się z zakazem wjazdu.

Zwierzchnikowi białoruskiego Kościoła Katolickiego unieważniono paszport. Informację o tym fakcie od Państwowego Komitetu Granicznego otrzymał na piśmie abp. Tadeusz Kondrusiewicz, który jeszcze w sierpniu przebywał w Polsce.

Zobacz także: Grzegorz Braun apeluje o poszanowanie suwerenności państw oraz zachowanie pokoju w środkowej Europie [WIDEO]

“Informujemy, że nie wolno było Państwu przekroczyć granicy państwowej w związku z decyzją organów spraw wewnętrznych o uznaniu za nieważny paszportu obywatela Republiki Białorusi” – otrzymał w odpowiedzi na pytanie o powód zatrzymania na granicy ze wschodnim sąsiadem Polski.

W dokumencie poinformowano duchownego o możliwości odwołania się od tego postanowienia, występując w tej sprawie do białoruskiego Ministra Spraw Zagranicznych.

Biskup pomocniczy Juryj Kasabucki w archidiecezji mińsko-mohylewskiej, wyjaśniał wcześniej przyczyny braku powrotu do metropolii swojego zwierzchnika. Informował wówczas, że na przejściu granicznym Kuźnica Białostocka-Bruzgi funkcjonariusze Straży Granicznej odmówili wjazdu do kraju bez podania przyczyny.

catholic.by

Dodano w Bez kategorii

W ubiegłym tygodniu do siedziby PZPN weszło CBA. Agenci pojawili się w piłkarskiej centrali działając na zlecenie Prokuratury Krajowej w Szczecinie i w związku z tzw. “aferą melioracyjną”. “Wywieźli z PZPN wszystkie dokumenty” – zdradził w programie” Liga+Extra” na antenie stacji Canal+ prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Nie ma żadnych zarzutów wobec PZPN. Panowie z CBA zabrali ze związku wszystkie dokumenty, my to udostępniliśmy. Może się ukazać za kilka dni: dotarliśmy do informacji, ile zarabia Jerzy Brzęczek, ile dostali piłkarze. To będzie też papierek lakmusowy, czy te dokumenty są udostępniane tylko do tej sprawy – mówił Boniek.

Według szefa polskiej piłki działania CBA były przesadzone. Myślę, że można to było inaczej załatwić: mogli do nas przyjść ludzie z CBA, poprosić o wszystko co potrzebne i my też byśmy to dali. A tak o szóstej rano się puka do sekretarza generalnego, który ma trójkę dzieci: “Pan wyda komputery”. Mnie trochę szkoda tych dobrych ludzi, których ściągnąłem do PZPN – mówił prezes PZPN.

Boniek nie chciał spekulować, czy wejście CBA ma podłoże polityczne i było zrobione na zlecenie obozu rządzącego. Po pierwszej turze wyborów prezydenckich prezes PZPN napisał na Twitterze: “Prezydent Polski dzisiaj może być wybrany głosami ludzi środowiska wiejskiego, głosami emerytów i ludzi z podstawowym wykształceniem. To chyba trochę dziwne, w tak pięknym i rozwijającym się kraju jak nasza Polska”.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii
Jadwiga Emiliewicz

Jadwiga Emiliewicz / fot. youtube.com

Jadwiga Emilewicz straci stanowisko wicepremiera i ministra rozwoju? Jeszcze niedawno zaprzeczała. Dziś w RMF FM była już mniej stanowcza.

– Takich rozmów jeszcze nikt ze mną nie prowadził – przyznała wicepremier Jadwiga Emilewicz w RMF FM, komentując pytanie o to, czy jest już pewna odejścia z rządu. Skomentowała także wyliczenia, które pokazują, że procentowo Porozumieniu powinna przysługiwać tylko jedna teka ministra. – Polityka to nie jest prosta matematyka, ale Pan premier chce, aby rząd po zmianach był bardziej zwinny i nieco odchudzony – przyznała.

Co będzie robiła wicepremier, gdy straci pozycję w rządzie? – Polityk działa w warunkach ogromnej niepewności. Swoje zadania może realizować w różny sposób – powiedziała Jadwiga Emilewicz. Jednocześnie zasugerowała, że na prawicy jest jeden bardzo ważny poseł, który ma dużo większy wpływ na politykę, niż to wynika z jego funkcji.

Emilewicz skomentowała także słowa marszałka Ryszarda Terleckiego, który nazwał ugrupowania ministra Ziobry i Gowina „małymi”.

– Marszałek Terlecki zawsze w sposób niezwykle barwny określa koalicjantów, ale to taki urok Pana Marszałka – powiedziała wicepremier, odnosząc się do słów marszałka.

Koniec przyjaźni z Jarosławem Gowinem?

Jadwiga Emilewicz i Jarosław Gowin jeszcze niedawno mówili, że są nie tylko współpracownikami politycznymi, ale także przyjaciółmi. W ostatnim czasie relacje między dwoma prominentnymi politykami Porozumienia miały się jednak ochłodzić. Komentatorzy sugerowali, że w partii toczyła się walka o przywództwo, którą Emilewicz miała przegrać.

– Prezesem Porozumienia jest Jarosław Gowin. Dziś nie odbywają się w Porozumieniu żadne wybory. Nie jest jednak tajemnicą, że mocno poróżniliśmy się w sprawie sposobu przeprowadzenia wyborów prezydenckich – przyznała wicepremier Emilewicz.

Jadwiga Emilewicz odejdzie?

Pytania o odejście Jadwigi Emilewicz z rządu, a może nawet z polityki, powtarzają się od kilku tygodni. Jeszcze niedawno wicepremier unikała odpowiedzi na tego typu stwierdzenia. Dziś wypowiadała się już nieco bardziej otwarcie – Ciesze się, że mogłam odegrać rolę w najważniejszym dla Polski czasie po 1989 roku – powiedziała.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

Rząd Izraela zatwierdził wprowadzenie ogólnokrajowych ograniczeń, mających na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się koronawirusa – ogłosił w niedzielę w przemówieniu telewizyjnym premier Benjamin Netanjahu.

Lockdown rozpocznie się w piątek, w przededniu święta Rosz Haszana (Nowego Roku), i ma potrwać co najmniej trzy tygodnie. Zamknięte zostaną m.in. szkoły, restauracje, centra handlowe i hotele. Otwarte mają pozostać supermarkety i apteki. Działać będzie sektor publiczny, ale z mniejszą liczbą pracowników. Firmy i biura prywatne mogą być otwarte, o ile nie przyjmują klientów.

Wprowadzone zostaną także ograniczenia w przemieszczaniu się. W czasie lockdownu Izraelczycy będą musieli pozostać w promieniu 500 metrów od swoich domów, ale będą mogli podróżować do miejsc pracy, które będą funkcjonowały w ograniczonym zakresie.

Netanjahu stwierdził, że zdaje sobie sprawę z “wysokiej ceny” wprowadzenia obostrzeń. “To nie będą takie święta, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. I na pewno nie będziemy mogli świętować z naszymi dalszymi rodzinami” – dodał.

Wprowadzenie nowego środka zatwierdzono po gwałtownym wzroście liczby przypadków COVID-19 w ostatnich tygodniach oraz po cotygodniowych protestach, w trakcie których demonstranci domagali się ustąpienia Netanjahu w związku z oskarżeniami o korupcję i działaniami rządu w sprawie pandemii koronawirusa.

Podczas niedzielnej konferencji prasowej Netanjahu bronił swojej reakcji na pandemię, mówiąc, że gospodarka Izraela wyszła z pierwszego lockdownu w lepszym stanie niż gospodarki wielu innych krajów rozwiniętych. Stwierdził też, że chociaż liczba przypadków była wysoka, to zgonów było mniej niż w innych krajach z podobną liczbą zachorowań.

Ministerstwo finansów oszacowało, że wprowadzenie nowego lockdownu będzie kosztowało izraelską gospodarkę 6,5 mld szekli (ponad 7 mld zł).

Jak podała agencja AP, Izrael na początku roku był chwalony za to, w jaki sposób poradził sobie z epidemią, m.in. za szybką reakcję i zamknięcie granic kraju. Później jednak był krytykowany za zbyt szybkie otwarcie firm i szkół.

Wcześniej w niedzielę w proteście przeciw proponowanym obostrzeniom ze stanowiska zrezygnował minister ds. budownictwa Jaakow Licman, który na początku pandemii pełnił funkcję ministra zdrowia. W szczególności skrytykował wprowadzenie restrykcji, które ograniczą żydom możliwość uczestniczenia w wspólnych modlitwach w synagogach podczas nadchodzących świąt – Rosz Haszana i następującego po nim Jom Kipur.

W Izraelu, w którym mieszka 9 mln ludzi, potwierdzono ponad 150 tys. przypadków zakażenia koronawirusem i ponad 1,1 tys. zgonów. W sobotę poinformowano o 2715 nowych przypadkach.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. youtube.com/Magdalena Ogórek

W ostatnich dniach trwa nagonka na Krzysztofa Bosaka. Polityk Konfederacji wywołał medialną burzę swoim wpisem, który umieścił na Twitterowym profilu:-Stwierdzenie, że życie zwierząt w klatce jest nieustanną męką, jest dogmatem wiary lewicowej i zarazem antynaukowym kłamstwem-brzmiał wpis. Na to sformułowanie negatywnie zareagowali nawet prawicowi politycy, którzy nie mają nic wspólnego ze skrajnie lewicową agendą, jaką w kontekście chowu klatkowego zwierząt przyjęło Prawo i Sprawiedliwość. Swoją dezaprobatę dla opinii Bosaka wyraził były działacz Konfederacji Marek Jakubiak. Co ciekawe publicysta Rafał Ziemkiewicz w tej sprawie mocno skrytykował PIS, który według słów byłego rzecznika UPR-u,:” zakłada sobie pętlę na szyję”. Oliwy do ognia postanowił dorzucić także Jarosław Jakimowicz.

Jarosław Jakimowicz postanowił popisać się żałosnym pytaniem skierowanym w stronę Marka Jakubika. Internauci w dosadny sposób zareagowali na nietrafiony komentarz współprowadzącego programu:”W kontrze”.

Jakimowicz skrytykowany przez internautów

Cała historia bierze swój początek od wpisu jednego z liderów Konfederacji Krzysztofa Bosaka, który skrytykował w nim podnoszony przez Prawo i Sprawiedliwość postulat zakazu chowu klatkowego zwierząt. Ostro zareagował na niego były polityk Konfederacji Marek Jakubiak.

Komentarz Bosaka wywołał w opinii publicznej lawinę komentarzy. Jedni krytykują działacza RN za niewiedzę w kontekście chowu zwierząt, a inni gratulują mu odwagi oraz realnej oceny stanu faktycznego.

Do programu”W kontrze” prowadzonego przez Magdalenę Ogórek oraz Jarosława Jakimowicza został zaproszony wspomniany już wcześniej Marek Jakubiak. Aktor postanowił popisać się żałosnym pytaniem:-Jakie zwierzę futerkowe przypomina Panu Krzysztof Bosak?- dopytywał gościa. Zażenowana była również Magdalena Ogórek, która wyjąkała tylko” O Jezu” oraz”Wiedziałam”. Jakubiak nie dał się jednak sprowokować:-Bardzo lubię Krzysztofa Bosaka, ale wydaje mi się, że się zagubił w retorykach książkowych. Zirytował mnie mówiąc, iż nie ma dowodu, że zwierzaki w klatkach są nieszczęśliwe-podkreślił.

https://twitter.com/TOPTVPINFO/status/1304679822040408064?s=20

Na współprowadzącego programu posypały się gromy.

“Wiecie, że nie byłoby duetu Jakimowicz-Ogórek, gdyby nie abonament”-kpił jeden z internatów.

“To jest epokowa chwila, warto ją zapamiętać. Moment, gdy nawet Ogórek nie wytrzymała bredzenia współprowadzącego”-dodał inny.

Wielu artykułuje także, iż sformułowanie Jakimowicza powinno zostać skierowane do Rady Etyki Mediów.

Wirtualna Polska

Czytaj także: Artur Dziambor o ministrze finansów:”Nawet koledzy nie wiedzą kto to”

Czytaj także: Sawicki i Zgorzelski wykluczają koalicję z Prawem i Sprawiedliwością

Zobacz także: Grzegorz Braun apeluje o poszanowanie suwerenności państw oraz zachowanie pokoju w środkowej Europie

Oglądaj na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii