Donald Trump

Joe Biden ciągle zwiększa przewagę w sondażach nad Donaldem Trumpem. Obecnie oddanie na niego głosu deklaruje 51,1 proc. badanych. Na obecnego prezydenta chce głosować 42,2 proc. Kluczowe znaczenie ma jednak rozkład głosów w Kolegium Elektorskim. Tutaj, według sondaży, Biden ma już dość poparcia do zwycięstwa.

Ostatni raz na temat sytuacji w sondażach przed wyborami prezydenckimi w USA pisaliśmy pod koniec września. Dzień przed pierwszą debatą Biden-Trump.

W czwartek wieczorem czasu amerykańskiego miała się odbyć druga, została jednak odwołana. Organizująca je specjalna komisja chciała przeprowadzić ją zdalnie z powodu pandemii oraz niedawnego zakażenia i choroby prezydenta, jego sztab nie zgodził się jednak na taką formułę.

Do głosowania zostało 18 dni. Amerykanie pójdą do urn trzeciego listopada. W wielu stanach trwa już jednak od września proces oddawania głosów listownie i w ramach przedterminowego głosowania osobistego.

Przewaga Bidena jest już znaczna

W USA przeprowadza się nieustannie mnóstwo sondaży przedwyborczych. Przedstawianie ich wszystkich nie ma sensu, więc powszechną praktyką stało się wyciąganie wyników uśrednionych. I tak aktualnie uśredniony poziom poparcia dla Bidena to 51,1 proc. Pod koniec września było to 49,8 proc. Trump może według sondaży liczyć obecnie na poparcie 42,2 proc. Amerykanów. Adekwatnie pod koniec września było to 42,5 proc.

Zmiana w sondażach nie jest więc bardzo duża. Trend jest jednak taki, że przewaga Bidena powoli rośnie i zbliża się już do dziesięciu procent. Cztery lata temu, na tym samym etapie rywalizacji Hillary Clinton i Trumpa, przewaga na jej korzyść wynosiła zaledwie kilka procent. Obecnemu prezydentowi zostało więc już niewiele czasu, aby poprawić swoje wyniki. Zwłaszcza, że w ostatnich tygodniach tylko się one pogarszają.

Ogólnokrajowy sondaż ma jednak drugorzędne znaczenie. To głównie miara ogólnego nastroju społecznego. Kluczowe jest głosowanie na poziomie stanów, ponieważ każdy stan dysponuje określoną liczbą głosów w Kolegium Elektorskim, gdzie dokonuje się faktyczny wybór prezydenta. To kontrowersyjny system, ponieważ w skali całego kraju może wygrać jeden kandydat, ale ze względu na rozkład głosów prezydentem zostanie drugi. Tak jak cztery lata temu z Clinton, która ogólnie zdobyła trzy miliony głosów więcej niż Trump. On jednak wygrał w kluczowych stanach i zdobył więcej głosów elektorskich.

Według trzech różnych portali zajmujących się gromadzeniem informacji na ten temat i przekładaniem ich na rozkład głosów w Kolegium Elektorskim, Trump ma poważny problem.

Spora szansa na zwycięstwo demokraty

Portal 270towin ocenia, że według obecnych sondaży Biden ma już wygraną w kieszeni. Może bowiem liczyć na co najmniej 279 głosów w Kolegium Elektorskim. 270 wystarczy do zwycięstwa. Trump może liczyć na zaledwie 125. Do tego 134 głosy przypadają na stany, w których sondaże nie dają żadnemu z kandydatów wyraźnej przewagi, więc pozostają “niezdecydowane”. Nawet jeśli we wszystkich z nich wygrałby Trump, to i tak przegra.

Portal RealClearPolitics daje natomiast Bidenowi 216 głosów, podczas gdy Trumpowi 125. Za niezdecydowane uznaje 197 głosów. Taka różnica wynika z przyjęcia innej metodologii. Na przykład bardzo ważny stan Pennsylwania, dysponujący 20 głosami, nadal jest określany jako niezdecydowany, choć średnio w sondażach Biden ma tam siedem punktów procentowych przewagi. Portal 270towin zalicza go już do puli wspierających kandydata Demokratów.

Trzeci portal, FiveThirtyEight, nie uznaje natomiast niezdecydowania i stan z przewagą któregoś kandydata zalicza do jego puli. W ten sposób Biden wygrywa zdecydowanie, 348 do 192.

Trump potrzebuje więcej niż cudu

Wszystko wskazuje więc na to, że kandydat Demokratów wygra i rządy Trumpa skończą się na jednej kadencji. Portal FiveThirtyEight szacuje prawdopodobieństwo takiego wydarzenia na 87 procent. Uwzględnia przy tym popularne w USA, i nie tylko, przekonanie, iż Trump ma rzesze ukrytych zwolenników, którzy mogą zupełnie odmienić jego sytuację podczas głosowania.

Takie przekonanie bazuje na sytuacji z 2016 roku, kiedy sondaże też skazywały Trumpa na porażkę. Portal zwraca jednak uwagę, że wówczas przewaga Clinton tuż przed głosowaniem stopniała do zaledwie 3,3 punktu procentowego w skali kraju. Czyli bardzo blisko maksymalnego błędu statystycznego w sondażach. No i jak się po fakcie okazało, rzeczywiście sondaże myliły się o około trzy punkty procentowe. Różnica w rzeczywistości była minimalna i Trump wygrał w szeregu kluczowych stanów, zapewniając sobie zwycięstwo.

Teraz różnica w ogólnokrajowych sondażach zbliża się już jednak do dziesięciu punktów procentowych. Daleko ponad wszelki możliwy błąd statystyczny. Dodatkowo po poważnej wpadce wizerunkowej, jaką były sondaże przed poprzednimi wyborami, firmy sondażowe w USA zapewniają, że poprawiły swoją metodologię. Głównie poprzez położenie większego nacisku na wyborców słabiej wykształconych. Czyli tych, których głosy dały prezydentowi zwycięstwo w 2016 roku. Trump potrzebuje więc teraz znacznie więcej do powtórki. I o ile nie stanie się coś wyjątkowego, to jego szanse są marne.

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Zatrzymany w czwartek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne adwokat Roman Giertych zemdlał podczas przeszukania jego willi w Józefowie – poinformowała dziennikarzy córka adwokata, Maria Giertych. Tata zemdlał, czekamy na pogotowie – powiedziała.

Roman Giertych został wyniesiony nieprzytomny z domu do karetki na noszach. Obecnie jest przewożony do szpitala.

Roman Giertych znalazł się w grupie zatrzymanych przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Zatrzymanie ma związek ze sprawą wyprowadzenia kwoty niemal 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej. Zdaniem Giertycha, celem jego zatrzymania jest, jak napisał na Twitterze, „przykryci katastrofy epidemicznej rządu PiS”.

Przez CBA w czwartek przeszukane zostały willa Giertycha w Józefowie i jego kancelaria adwokacka na Nowym Świecie w Warszawie. Podczas przeszukania w willi adwokat zasłabł. Na miejsce przyjechała karetka pogotowia. Został wyniesiony nieprzytomny z domu na noszach do karetki. Teraz trafi do szpitala.

Jak powiedziała dziennikarzom jego córka, Giertych zemdlał w toalecie, do której wszedł z funkcjonariuszem CBA.

Źródło: wpolityce.pl

Dodano w Bez kategorii

W związku z rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem rząd przedstawił nowe restrykcje. Obostrzenia wchodzą w życie 17 października. Czy baseny i siłownie będą otwarte?

Zgodnie z przewidywaniami z początkiem jesieni uderzyła druga fala pandemii koronawirusa. Rząd mimo to nie spodziewał się tak dużego wzrostu zachorowań, mówił rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Dobowa liczba zachorowań przez ostatnią dobę wzrosła o 1,5 tys. osób. Ministerstwo Zdrowia 15 października podało, że liczba zdiagnozowanych pacjentów z pozytywnym testem na koronawirusa to 8099 osób, co jest dotychczasowym rekordem. W kwarantannie przebywa już 296 tys. osób.

W związku z lawinowym wzrostem zachorowań rząd 15 października przedstawił nowe obostrzenia. Restrykcje w życie wchodzą w sobotę 17 października. Zdecydowano się też objąć kolejne powiaty strefą czerwoną. Łącznie należeć będą do niej 152 powiaty w tym 11 miast wojewódzkich: Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Kielce, Kraków, Lublin, Łódź, Olsztyn, Poznań, Rzeszów i Warszawa.

Siłownie i baseny w strefie żółtej i czerwonej

Rozprzestrzeniająca się szybko w Polsce epidemia Sars-CoV-2 zmusiło rząd do podjęcia radykalnych działań w kwestii sportu. W strefie czerwonej i strefie żółtej od soboty 17 października zamknięte będą siłownie, baseny i aquaparki. 

Ograniczono także publiczność na wydarzeniach sportowych. Wszystkie tego rodzaju imprezy będą musiały obyć się zupełnie bez kibiców. 

Restrykcje w strefie czerwonej i żółtej

Rząd wprowadza restrykcje w każdej dziedzinie życia. Ograniczona będzie liczba osób w pojazdach transportu zbiorowego. Restauracje w całym kraju mogą być otwarte dla klientów tylko od 6 do 21. W strefie czerwonej zakazano organizacji wesel i innych imprez okolicznościowych, w żółtej liczba gości nie może być większa niż 20 osób i będzie trzeba obyć się bez zabaw tanecznych. 

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikipedia Commons/Mateusz Włodarczyk

Nie myliłem się, niestety. Za dobrze ich znam – napisał w czwartek b. premier Donald Tusk odnosząc się do zatrzymania przez CBA Romana Giertycha i nawiązując do swej wcześniejszej opinii, że “Giertych naraził się władzy ujawniając jej korupcyjny charakter” i władza mu tego nie daruje.

“Nie myliłem się, niestety. Za dobrze ich znam” – napisał Tusk na Twitterze, dołączając swój twitterowy wpis z lutego br., w którym stwierdził: “Roman Giertych naraził się władzy ujawniając jej korupcyjny charakter i broniąc jej oponentów. Dziś po raz kolejny obnażył też istotę jej bezprawnych działań w wymiarze sprawiedliwości. Nie darują mu tego. Możemy się z nim różnić, ale w tej sprawie bądźmy z nim solidarni”.

O zatrzymaniu Romana Giertycha poinformowała w czwartek Prokuratura Regionalna w Poznaniu. Na polecenie śledczych CBA zatrzymało grupę osób w związku ze sprawą wyprowadzenia kwoty niemal 92 mln złotych z giełdowej spółki deweloperskiej. Wśród zatrzymanych jest też biznesmen Ryszard K. Po doprowadzeniu do prokuratury zatrzymani mają usłyszeć zarzuty przywłaszczenia środków spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Zarzucanych czynów mieli dopuścić się w latach 2010-2014.

Sam Giertych – adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007) – napisał na Twitterze, że został zatrzymany “pod zarzutem działania na szkodę jakiejś spółki”. “Skuto mnie kajdankami w przeddzień sprawy aresztowej L. Czarneckiego, którego jestem jedynym obrońcą. Nie pozwólcie, żeby moje zatrzymanie przykryło katastrofę epidemiczną rządu PiS, bo taki jest tego cel” – napisał Giertych.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii
Senat

Senat odrzucił wniosek Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi ws. odrzucenia w całości ustawy o tzw. ochronie zwierząt. Obecnie trwa dyskusja plenarna nad przegłosowaniem zaproponowanych zmian do ustawy. Odrzucono również możliwość przyjęcia ustawy bez żadnych poprawek.

Po godzinie 15. Senat rozpoczął blok głosowań, na którym rozpatrywano ustawę o ochronie zwierząt, mającej zamknąć branżę futrzarską oraz zakończyć produkcję mięsa na ubój rytualny, a także przyzwoliłaby ona prywatnym organizacjom na większe prawa wobec hodowców. W tym celu senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi zarekomendowała odrzucenie ustawy w całości.

Zobacz także: Kaczyński: „Ardanowski ostatnio zachowuje się irracjonalnie”

Senat większością głosów nie zgodził się jednak na odrzucenie ustawy. Przeciwko wnioskowi komisji głosowało 64 senatorów, za było 24 z kolei 9 senatorów się wstrzymało od głosu.

https://twitter.com/Swiat_Rolnika/status/1316383666839445504

Następnie odrzucono również wniosek Lewicy o przyjęcie “Piątki dla zwierząt” w całości bez uchwalania poprawek. Za wnioskiem głosowało dwóch senatorów, przeciwko było 97, zaś jeden się wstrzymał.

Senator Jacek Bogucki (PiS) zgłosił we wtorek w Senacie jako wnioski mniejszości poprawki, które były zapowiedziane w poniedziałek przez premiera Mateusza Morawieckiego. Zakładają one m.in., że zakaz hodowli zwierząt na futra oraz zmiany dotyczące uboju rytualnego wejdą w życie od 1 stycznia 2022 r., przy czym ma być nadal możliwy ubój rytualny drobiu. Poprawki dotyczą też odszkodowań dla hodowców z ograniczanych przez nowelę branż oraz powstania Państwowej Inspekcji Ochrony Zwierząt.

Z kolei szef senackiej komisji ustawodawczej senator Krzysztof Kwiatkowski złożył wniosek mniejszości dotyczący wprowadzenia do noweli i określenia minimalnej wysokość świadczenia dla opiekuna zwierzęcia na tzw. zwierzęcej emeryturze.

Senator Bogdan Borusewicz (KO) złożył poprawki dotyczące wydłużenia vacatio legis – w przypadku zakazu hodowli zwierząt na futra do 2 lat od wejścia w życie noweli, a w przypadku ograniczenia uboju rytualnego do 4 lat.

polsatnews

Dodano w Bez kategorii
Bazylika św. Piotra w Rzymie

medianarodowe / Fot. wikimediacommons

Trybunał Państwa Watykańskiego rozpoczął proces karny dwóch księży posądzonych o gwałt oraz tuszowanie go przez zwierzchnika Preseminarium św. Piusa X. Watykan po raz pierwszy ma wolną rękę do podejmowania takich działań, gdyż rok temu Papież zezwolił na wszczynanie postępowań pomimo braku oskarżenia ze strony pokrzywdzonej.

Sprawa dotyczy obecnie 28-letniego księdza Gabrielle Martinelli oskarżonego o seksualne wykorzystanie swojego o rok młodszego kolegi z czasów seminaryjnych. Koszmar dla ofiary trwał w latach 2007-2012, gdy oskarżony pełnił w Preseminarium funkcję starszego koordynatora aktywności mieszkańców seminarium. Gwałty odbywały się również w czasie, gdy obaj byli niepełnoletni.

Zobacz także: Rekordowe cumowanie na ISS! Sojuz pomyślnie zadokował kilka godzin po starcie

Drugim z oskarżonych jest 71-letni ksiądz Ernesto Radice, który wówczas był rektorem. Zarzuca mu się ukrywanie przed resztą władz uczelni i Watykanu popełnianych przez swojego wychowanka czynów homoseksualnych oraz molestowania seksualnego kolegi.

Papież i polski seminarzysta

Dzięki interwencji polskiego seminarzysty z Watykanu, po latach chowania brudów sprawa wyszła na jaw. W 2017 roku nagłośnił on m.in. za pomocą listów sprawę nadużyć na tle seksualnym w Preseminarium. Następnie dwóch innych młodych kleryków złożyło zeznania przed watykańską prokuraturą.

Trybunał Państwa Watykańskie mógł podjąć śledztwo z urzędu, gdyż przeszło rok temu Papież Franciszek zezwolił tamtejszym służbom ścigania na wszczynanie śledztw pomimo, iż strona poszkodowana nie składała zawiadomienia.

Po krótkiej środowej rozprawie zapowiedziano, że następna odbędzie się 27 października.

interia/pap

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Flickr.com

O krok od tragicznego losu dla noworodka z Nowego Jorku. Amerykanka urodziła dziecko w łazience, a następnie wyrzuciła je przez okno. Cudem zostało uratowane przez sąsiadkę. Teraz na 23-letnią kobietę czeka amerykański wymiar sprawiedliwości. Sąd za kaucją wypuścił ją z aresztu do czasu rozprawy.

Do niebywałego okrucieństwa doszło w nocy z soboty na niedzielę. W Nowym Jorku 23-letnia Sabita Dookram samotnie urodziła dziecko we własnej łazience. Los dla noworodka okazał się być nielitościwy, albowiem młoda Amerykanka postanowiła wyrzucić swoje dziecko przez okno, które spadło obok kosza na śmieci z pierwszego piętra.

Zobacz także: Wiceszef MSZ: Praworządność to polityczny pretekst bogatych państw do prób ograniczania budżetu

Na jej nieszczęście, płaczące, ciężko ranne dziecko usłyszała jej sąsiadka, która wpierw spytała się młodej kobiety, czy nie urodziła właśnie i to jej dziecko płacze, zaprzeczała temu stanowczo. Dopiero kobieta wyszła około 10 w niedzielny poranek i zauważyła nagiego, zakrwawionego chłopczyka. Wezwała ona na miejsce służby medyczne oraz policjantów. Jeden z nich zauważył krew, która pięła się po ścianie budynku, aż do okna od łazienki przestępcy.

Podczas aresztowania, Sabita Dookram opowiadała, że w wyniku paniki, obcięła pępowinę nożyczkami i wyrzuciła chłopczyka przez okno – “Poszłam do łazienki i wyskoczyło ze mnie dziecko. Nie wiedziałam co robić, przepraszam” – wyznała kobieta, mówiąc jednocześnie, że ojcem dziecka jest pracownik lotniska JFK, z którym spędziła noc podczas własnych urodzin.

Tylko cud może uratować dziecko

Jak informuje asystent prokuratora z Nowego Jorku, dziecko zostało natychmiast przewiezione do szpitala i podłączone do aparatury podtrzymującej go przy życiu – “Ma liczne urazy, w tym krwawienie z mózgu, obrzęk mózgu, a także pękniętą czaszkę i uszkodzenia zewnętrzne i wewnętrzne ciała” – wymieniała Mellisa Kelly.

Obecnie za zgodą sądu Sabita Dookram została wypuszczona za kaucją o wysokości 50 tysięcy dolarów amerykańskich. Jej prawnik David Guy, zapewnia że kobieta jest niewinna. Poinformował również, że jej dom rodzinny może być użyty jako zabezpieczenie pod kaucję.

Sąd wystosował również zakaz zbliżania się do dziecka dla młodej matki. Sama podejrzana o popełnienie przestępstwa ma stawić się 5. listopada na rozprawie. Kobieta przyjęła również do wiadomości konsekwencje prawne z jakimi się może spotkać.

nypost.com

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikimedia commons

Gazeta Polska przeprowadziła obszerny wywiad z nowym wicepremierem. Jarosław Kaczyński nie spodziewał się, jego zdaniem tak irracjonalnego podejścia do “Piątki dla zwierząt” byłego ministra rolnictwa. Skomentował także obecną sytuację w Zjednoczonej Prawicy oraz zapowiedział zmiany w Prawie i Sprawiedliwości.

Wicepremier Jarosław Kaczyński udzielił obszernego wywiadu dla “Gazety Polskiej”, w którym to poruszył kilka bieżących tematów życia społeczno-politycznego. Wyraził on przekonanie, że niedawny kryzys w Zjednoczonej Prawicy jest czymś normalnym. Ze spokojem podchodzi do dalszej współpracy politycznej ze Zbigniewem Ziobro oraz Jarosławem Gowinem.

Zobacz także: Andrusiewicz: „Do noszenia maseczek musi nas zmuszać policja”

“I choć oceniam kryzys jako bardzo poważny, to tak samo oceniam także podpisane między nami porozumienie. Nie powiem dziś, że Zjednoczona Prawica na 100 proc. dotrwa do końca kadencji, bo w polityce nic nie jest na 100 proc. Ale jestem dobrej myśli, naprawdę dobrej” – powiedział minister “bez teki” w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Zapowiedział również przeprowadzenie zmian w samym zarządzaniu Prawem i Sprawiedliwością jak i również obranie nowego kierunku działań – “Wszystko jest dynamiczne, tym bardziej, że Prawo i Sprawiedliwość jest dziś na etapie pewnych zmian – bez wątpienia wywołają one emocje, ale też w moim najgłębszym przekonaniu są konieczne, byśmy mogli utrzymać władzę po 2023 r. To jest w naszym zasięgu” – ocenił współpracę z Solidarną Polską oraz Porozumieniem.

Koordynator Bezpieczeństwa i Obronności, a także sprawa z Ardanowskim

Jarosław Kaczyński nakreślił swoje zadanie jako szefa Komitetu ds. Bezpieczeństwa i Obronności – “Na pewno uruchomię mechanizm koordynacji działań w obszarach, które dotyczą szeroko rozumianego bezpieczeństwa kraju. To oczywiście zadanie nie na tydzień czy dwa. Ten proces potrwa znacznie dużej. Teraz natomiast sprawą priorytetową jest epidemia i na tym przede wszystkim koncentrujemy swoją uwagę” – podkreślił wicepremier.

“Patrząc na wystąpienia byłego ministra rolnictwa, mogę tylko powiedzieć, iż oceniam je właśnie w kategoriach zachowań raczej irracjonalnych, ale też mam nadzieję, że to tylko przejściowy nastrój. Rzeczywiście nałożyły się dwie sprawy – dymisja i tzw. piątka dla zwierząt. Proszę pamiętać, iż wiele lat temu pan Ardanowski głosował przeciwko zakazowi uboju rytualnego” – przypomniał Kaczyński, przytaczając zarówno słowa byłego ministra rolnictwa o nierozbijaniu koalicji.

Skomentował także, sprawę tzw. “Piątki dla zwierząt” własnego autorstwa, która wzburza ogromne emocje wśród rolników, producentów drobiu i hodowców, a także wśród reszty społeczeństwa – “Zadeklarowaliśmy także wyłączenie zakazu uboju rytualnego drobiu, a to był ten element, który gospodarczo mógł budzić najwięcej wątpliwości. Będzie również dopracowana kwestia rekompensat. Chcę bardzo jasno podkreślić – nie mamy zamiaru nikogo krzywdzić, zachowywać się nie fair wobec jakichś grup rolników, ale też nie ustąpimy z działań mających na celu wzmocnienie troski o dobrostan zwierząt, humanitarne ich traktowanie” – mówił.

onet/gpc

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@roscosmos

Po zaledwie trzech godzinach od startu statku kosmicznego Sojuz MS-17 z trójką astronautów na pokładzie zacumował w rekordowym czasie na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Rosjanie zastosowali nową technikę ekspresowego zbliżenia do stacji. Do tej pory najszybsze dotarcie na ISS zajmowało około sześciu godzin.

Dziś o godzinie 7:45 czasu polskiego nastąpił start statku kosmicznego Sojuz MS-17 z 42-letnią Amerykanką Kate Rubin i dwójką rosyjskich kosmonautów: 46-letnim dowódcą misji Siergiejem Ryżykowem i 37-letnim Siergiejem Kud-Swierczkowem. Wcześniej astronauci przeszli miesięczną izolację wraz z wielokrotnymi testami na obecność COVID-19. Cała trójka spędzi na stacji kosmicznej blisko pół roku. Powrót załogi do domu ma nastąpić w kwietniu 2021 roku.

https://twitter.com/roscosmos/status/1316253944629399563

Zobacz także: Holenderski sąd nie chce wydać Polaka, sprawą zajmie się TSUE. „Konflikt o rządy prawa w Polsce”

Z perspektywy załogowych lotów kosmicznych odbyło się również rekordowo szybkie dokowanie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W ciągu zaledwie 3 godzin i 3 minut nastąpiło cumowanie do portu dokowego, po wykonaniu przez statek kosmiczny zaledwie dwóch ziemskich orbit.

Standardowe zbliżenie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej po starcie pojazdu kosmicznego następuje po kilkunastu do ponad doby od startu rakiety nośnej. Rosjanie dotychczas używali innego szybkiego trybu podejścia, który trwał ponad sześć godzin.

Na ISS przebywają obecnie Amerykanin Chris Cassidy jako jej dowódca oraz dwaj Rosjanie: Anatolij Iwaniszyn i Iwan Wagner. Ich powrót na Ziemię na pokładzie statku Sojuz MS-16 zaplanowano na 21 października.

Roscosmos/NASA

Dodano w Bez kategorii

Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński wyraził we wtorek pogląd, że tzw. praworządność to pretekst polityczny, używany przez grupę bogatych państw UE, po to by próbować ograniczyć unijny budżet. Potwierdził, że Polska może skorzystać z weta UE, jeśli ustalenia budżetowe będą dla nas niekorzystne.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla “GPC” zagroził wetem unijnych wieloletnich ram finansowych oraz Funduszu Odbudowy. “Jeśli groźby i szantaże będą utrzymane, to my będziemy twardo bronić żywotnego interesu Polski. Weto. Non possumus. I tak będziemy działać wobec każdego, kto będzie stosował wobec nas jakieś wymuszenia. Powtórzę jeszcze raz – bo już to mówiłem – jesteśmy po dobrej stronie historii. To ci, którzy chcą nam odebrać suwerenność, narzucić jakieś swoje widzimisię, są na drodze do upadku” – powiedział wicepremier.

O komentarz do wypowiedzi lidera PiS został poproszony we wtorek w Telewizji Republika wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Według wiceszefa MSZ, Polsce chodzi o to, żeby budżet UE oraz budżet Funduszu Odbudowy mogły zostać jak najlepiej wykorzystane w interesie Polski i całej wspólnoty. Unia Europejska musi mieć te narzędzia, jeśli chce się ambitnie rozwijać. Natomiast niestety jest grupa kilku państw, które starają się za wszelką cenę ograniczać budżet unijny. To jest grupą, którą dziennikarze brukselscy (…) nazywają +państwami skąpcami+. To są państwa bardzo dobrze rozwinięte, bardzo bogate i dziś od wielu miesięcy mówią, że budżet unijny powinien być jak najbardziej ograniczony, jak najszczuplejszy, jak najbardziej skąpy właśnie i wykorzystują do tego celu wszystkie możliwe preteksty, w tym również pretekst tzw. praworządności – stwierdził Jabłoński.

Jego zdaniem państwom tym nie chodzi o praworządność czy łamanie unijnych reguł, ale o pretekst polityczny, by wymyślać pewne fikcyjne naruszenia prawa unijnego, które w rzeczywistości nie istnieją. W zasadzie w każdym państwie unijnym można byłoby się różnych systemów dopatrzeć, nigdy to nikomu nie przeszkadzało, nagle się wymyśla tego rodzaju naruszenia po to, żeby to był argument budżetowy – powiedział wiceszef MSZ.

Przyznał, że weto to ostateczność, “broń atomowa”, ale – podkreślił – każde państwo unijne ma prawo jej użyć. Ocenił też, że obecnie podejmuje się próby reinterpretacji wynegocjowanego w lipcu budżetu UE. Jeżeli dojdzie do narzucania nam takich narzędzi, które mogą potencjalnie być dla nas bardzo dużym zagrożeniem, to oczywiście możemy skorzystać z prawa weta – dodał Jabłoński. Zwrócił uwagę, że wetem “straszą” też inne państwa, m.in. Węgry, Holandia, także Parlament Europejski. Te negocjacje cały czas trwają, stawka jest bardzo wysoka, liczymy przede wszystkim na to, że uda się doprowadzić do takiego porozumienia, które będzie dobre dla całej Europy. Jeżeli natomiast by się nie udało, to każde państwo będzie mogło się sprzeciwić – zaznaczył wiceminister spraw zagranicznych.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii