Ryszard Terlecki, PiS.

Ryszard Terlecki, PiS. / Fot. Facebook.com/szymanski.gps

Wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS, prof. Ryszard Terlecki w ostrych słowach zaatakował Swiatłanę Cichanouską. To reakcja na jej udział w spotkaniu polskiej opozycji. – Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowsiego (pisownia oryginalna – przyp. red.), to niech szuka pomocy w Moskwie, a my popierajmy taką białoruską opozycję, która nie staje po stronie naszych przeciwników – napisał na Twitterze.

  • Prof. Terlecki zaatakował Cichanouską najpierw na Twitterze, a potem szerzej – na Facebooku.
  • To już nie pierwsza osoba zza zachodniej granicy, która straciła sympatię PiS.
  • Wcześniej podobną drogę przeszedł Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog. Zanim skłócił się z polskim rządem był gościem m.in. TV Republika, utrzymywał też dobre kontakty z politykami PiS.
  • Zobacz także: Tusk powróci do polskiej polityki? „Nie pozwolę zatopić PO”

Wpis polityka partii rządzącej wywołał burzę. Jednak to go nie zniechęciło i prof. Terlecki jakiś czas później znów uderzył w Cichanouską. Tym razem zrobił to za pośrednictwem Facebooka. – Oburzonym moim tt wyjaśniam, że w czasie gdy polski rząd upomina się w Europie o wsparcie dla wolnej Białorusi, walczy o prawa polskiej mniejszości, finansuje niezależną telewizję, udziela białoruskim działaczom różnorodnej pomocy, pani Cichanouska zgadza się brać udział w mityngu opozycji, która w Polsce nie uznaje wyniku demokratycznych wyborów, kwestionuje legalność państwowych instytucji i wspiera łamiących prawo sędziów – stwierdził.

– W dodatku pani Cichanouska ma tam występować razem z liderem opozycji wobec rządu Victora Orbana. Gratuluję pomysłu. Co innego spotykać się z kim tylko ma ochotę, a co innego brać udział w werbunku antyrządowych kadr. Oto jak łatwo stracić sympatię większości Polaków – dodał.

Czy to już ostatnia odsłona tej historii? A może prof. Terlecki zaatakuje Cichanouską po raz kolejny, tym razem na jeszcze jakimś innym portalu społecznościowym? Jest jeszcze przecież Albicla, YouTube, Instagram, Gab, Parler, MeWe, Minds, Mastodon…

Kontrowersyjni opozycjoniści zza wschodniej granicy

To nie pierwszy raz, gdy politycy PiS najpierw kogoś zza naszej wschodniej granicy wspierają, a potem, gdy okazuje się jednak wspierać opozycję, mieszają z błotem. Podobnie było z Bartoszem Kramkiem, który przed laty był zapraszany m.in. na antenę TV Republika i do innych pro-pisowskich mediów. Był też w dobrych kontaktach z politykami PiS. Podobnie jak jego żona, Ludmiła Kozłowska. – W znakomitych. To się urwało wraz z rozpoczęciem przez mojego męża działań w obronie praworządności w Polsce. W tamtym momencie skończyły się także moje dobre relacje z innymi posłami PiS, jak z Małgorzatą Gosiewska. Znaliśmy się też z Michałem Dworczykiem – tłumaczyła Kozłowska w jednym z wywiadów. W internecie nadal jest dostępne nagranie z prowadzonego przez red. Michała Rachonia (obecnie TVP INFO) programu, w którym Kramek opowiadał m.in. o kazachskim opozycjoniście. Być może politycy PiS, zamiast popierać jak leci opozycjonistów zza wschodniej granicy, powinni bardziej skupić się na wspieraniu mieszkających tam Polaków?

twitter.com, facebook.com, rmf24.pl, onet.pl

Plansza na YouTube po zablokowaniu wywiadu i kanału Media Narodowe.

Cenzura kanału Media Narodowe. / Fot. YouTube

YouTube w jednym z wywiadów przeprowadzonych przez Media Narodowe dopatrzył się „treści niezgodnych z wiedzą medyczną”, a główne konto stacji zostało zablokowane na dwa tygodnie. Nasze codziennie programy będą emitowane na kanale MN EXTRA oraz na Facebooku.

  • Według YouTube, Media Narodowe zostały zablokowane, ponieważ w wywiadzie red. Agnieszki Borkiewicz z Michałem Murgrabią miały się znaleźć „treści niezgodne z wiedzą medyczną”.
  • Nasze codziennie programy będą emitowane na kanale MN EXTRA oraz na Facebooku.
  • Nie wiadomo, które konkretnie stwierdzenia nie spodobały się amerykańskiemu gigantowi. YouTube nie uznał za stosowne tego wyjaśnić.
  • Zobacz także: Na 100 dni przed beatyfikacją kard. Wyszyńskiego rusza akcja #Beatyfikacja

– YouTube nałożył na Media Narodowe kolejną 2-tygodniową blokadę. Jednak nie wpływa to na naszą pracę, a wręcz rozszerzamy ramówkę – poinformował Tomasz Kalinowski. Jednocześnie zaprosił wszystkich widzów na kanał MN EXTRA i stronę facebookową. Media Narodowe zostały zablokowane przez YouTube w związku z wywiadem red. Agnieszki Borkiewicz z Michałem Murgrabią.

Michał Murgrabia w rozmowie poruszył temat wątpliwości naukowych i moralnych wynikających ze szczepionek na COVID-19. Zwracał uwagę, że czytając wypowiedzi ekspertów, dowiadujemy się, że szczepionki produkowane są przez ok. 8 lat. Te zaś powstały bardzo szybko i są czasowe. Odniósł się też do zachęcania do szczepień przez o. Szustaka. W opinii gościa programu, zakonnik najwidoczniej wyznaje teologię sukcesu i wierzy przede wszystkim w zdrowie i pomyślność doczesną.

Mimo, że YouTube podało konkretne zarzuty wobec programu Mediów Narodowych, nie pojawiły się równie konkretne argumenty. Amerykański gigant w żaden sposób nie wyjaśnił, jakie „treści niezgodne z wiedzą medyczną” miały się rzekomo pojawić podczas wywiadu. Nie przedstawiono także jakichkolwiek badań naukowych, które by obalały którąś z tez, jaka padła na antenie.

Nasze codziennie programy będą emitowane na kanale MN EXTRA oraz na Facebooku.

Strzykawka trzymana przez osobę w rękawiczkach.

koronawirus, covid-19, medycyna, lek, iniekcja / Fot. Vinzenz Lorenz M/Pixabay

Sotrovimab został dopuszczony do stosowania w nagłych przypadkach przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA). To lek na koronawirusa wyprodukowany przez GlaxoSmithKline we współpracy z Vir Biotechnology.

  • Lek ma być podawany chorym na koronawirusa, którzy „nie wymagają dodatkowej tlenoterapii i którzy są zagrożeni progresją do ciężkiej postaci COVID-19”.
  • Trwają badania kliniczne nad skutecznością Sotrovimabu. Decyzja FDA zotała podjęta na podstawie wyników tych przedklinicznych.
  • Sotrovimab może z jednej strony blokować przedostawanie się wirusa do zdrowych komórek, a z drugiej usuwać te zakażone.
  • Zobacz także: Francja: Macron przeciwko obowiązkowym szczepieniom

Skuteczność Sotrovimabu w walce z COVID-19 na razie potwierdziły badania przedkliniczne. Teraz nowy lek na koronawirusa jest badany w trwających badaniach klinicznych. – Przeciwciała monoklonalne, takie jak Sotrovimab, są potencjalnie jednym z naszych najskuteczniejszych narzędzi do zwalczania COVID- 19. Chociaż środki zapobiegawcze, w tym szczepionki, mogą zmniejszyć całkowitą liczbę przypadków, lek jest ważną opcją dla osób, które zachorują na COVID-19 i są w grupie wysokiego ryzyka, pozwalając im uniknąć hospitalizacji lub gorszych skutków – powiedział dr n. med. Adrienne E. Shapiro, specjalista chorób zakaźnych w Fred Hutchinson Cancer Research Center.

Nowy lek na koronawirusa ma być podawany dożylnie w dawce 500 mg. Według dotychczasowych wyników badań, może z jednej strony blokować przedostawanie się wirusa do zdrowych komórek, a z drugiej usuwać te zakażone.

Zgodnie z decyzją FDA, lek ten może być podawany dorosłym oraz dzieciom w wieku od 12 lat i wadze co najmniej 40 kilogramów, w przypadku dodatniego wyniku testu na koronawirusa. Chory musi przechodzić zakażenie w sposób umiarkowany i być w grupie wysokiego ryzyka dalszego rozwoju choroby, w tym hospitalizacji lub śmierci.

– Agencja stwierdziła, że Sotrovimab może być stosowany w leczeniu potwierdzonego COVID-19 u dorosłych i młodzieży, którzy nie wymagają dodatkowej tlenoterapii i którzy są zagrożeni progresją do ciężkiej postaci COVID-19 – podano.

wprost.pl

/ fot. TT/@JakubWiech

Budowa duńskiego odcinka rurociągu Baltic Pipe musi zostać wstrzymana. Tak zdecydowała Duńska Komisja Odwoławcza ds. Środowiska i Żywności. – Wiele wskazuje na to, że prace na duńskim odcinku, którego dotyczy dzisiejsza decyzja, zostaną wstrzymane jedynie czasowo, do momentu spełnienia wymogów środowiskowo-prawnych przez duńskiego inwestora – przekazał wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński.

  • Duńska Agencja Ochrony Środowiska musi teraz przeprowadzić dodatkowe badania konieczne do oceny, czy inwestycja może zniszczyć lub uszkodzić tereny rozrodu lub odpoczynku niektórych gatunków myszy i nietoperzy występujących na obszarze lądowej części planowanego gazociągu o długości 210 km, który ma przebiegać przez Jutlandię oraz wyspy Fionia i Zelandia.
  • Podstawą dzisiejszej decyzji ma być dyrektywa siedliskowa UE.
  • Na pozostałych odcinkach prace trwają w sposób niezakłócony – poinformował wiceminister Paweł Jabłoński.
  • Zobacz także: Kolejne obietnice ws. Pałacu Saskiego. Morawiecki pragnie go odbudować

Do czasu, gdy Duńska Agencja Ochrony Środowiska przeprowadzi dodatkowe badania konieczne do oceny, czy inwestycja może zniszczyć lub uszkodzić tereny rozrodu lub odpoczynku wskazanych w decyzji gatunków, budowa tego odcinka Baltic Pipe musi zostać wstrzymana. Nie wiadomo, czy w związku z tym uda się zatrzymać zapowiedziany termin przyszłego roku jako dany ukończenia rurociągu.

Sprawa dotyczy niektórych gatunków myszy i nietoperzy występujących na obszarze lądowej części planowanego gazociągu o długości 210 km, który ma przebiegać przez Jutlandię oraz wyspy Fionia i Zelandia. Podstawą dzisiejszej decyzji ma być dyrektywa siedliskowa UE.

– Bardzo nam przykro z powodu tej decyzji. Gdy w 2019 roku otrzymywaliśmy od władz pozwolenie w sprawie Baltic Pipe, zaznaczono, że powinniśmy prowadzić dalsze prace nad szeregiem środków zapewniających dobre warunki życia niektórym gatunkom zwierząt. Od tego czasu kontynuujemy wysiłki w celu ich ochrony. Jednak Komisja Odwoławcza twierdzi, że wszystkie środki powinny zostać określone przed wydaniem pozwolenia – zaznaczyła Marian Kaagh, wicedyrektorka spółki Energinet, która realizuje projekt na duńskim odcinku.

– Trzeba pamiętać, że projekt Baltic Pipe ma dla Europy strategiczny charakter, nikt nie powinien tracić tego faktu z oczu – podkreślił wiceminister Paweł Jabłoński. – Na pozostałych odcinkach prace trwają w sposób niezakłócony – poinformował.

wpolityce.pl

USA: Afera po ujawnieniu tysięcy maili doktora Anthony'ego Fauciego

Dr Fauci / foto. Dr. Anthony S. Fauci Delivers Lecture: 30 Years of HIV/AIDS: A Personal Journey Wikimedia Commons

Fala krytyki dotknęła doradcę medycznego Białego Domu, Anthony’ego Fauciego. Wszystko za sprawą ujawnionych maili napisanych w czasie pandemii. Wynika z nich, że lekarz publicznie negował teorię o wycieku wirusa z chińskiego laboratorium, mimo, że dysponował badaniami, które mogły dowodzić tezie o powstaniu wirusa w laboratorium.

  • Republikańscy politycy, z senatorem Randem Paulem, głównym krytykiem Fauciego na czele, skupili się na wiadomościach dotyczących pochodzenia SARS-CoV-2.
  • 31 stycznia 2020 roku wirusolog Kristian Andersen napisał Fauciemu, że niektóre fragmenty wirusa “potencjalnie wyglądają na efekt inżynierii człowieka”. Mówił też, że genom wirusa “jest sprzeczny z oczekiwaniami z punktu widzenia teorii ewolucji”.
  • W kwietniu 2020 Fauci otrzymał maila od Petera Daszaka, prezesa organizacji EcoHealth Alliance. W wiadomości Daszak dziękuje Fauciemu za promowanie teorii naturalnego pochodzenia koronawirusa a nie “teorii o wycieku z laboratorium w Wuhanie”.
  • Fauci przyznał, że nie jest w stanie ręczyć za to, działo się w laboratorium w Wuhanie.
  • Zobacz także: Tusk powróci do polskiej polityki? „Nie pozwolę zatopić PO”

Biorąc pod uwagę wiedzę, w której posiadanie wszedł doradca medyczny Bidena, można przypuszczać, że Fauci kłamał o pochodzeniu COVID-19. Republikańscy politycy, z Randem Paulem, głównym krytykiem Fauciego na czele, próbują dociec rzeczywistego pochodzenia SARS-CoV-2.

Fragmenty wirusa potencjalnym efektem inżynierii człowieka. Fauci kłamał o pochodzeniu COVID-19?

Wirusolog Kristian Andersen napisał Fauciemu w styczniu 2020, że niektóre fragmenty wirusa “potencjalnie wyglądają na efekt inżynierii człowieka”. Dodał również, że genom wirusa “jest sprzeczny z oczekiwaniami z punktu widzenia teorii ewolucji”.

“Dzięki, Kristian. Niedługo porozmawiamy przez telefon” – odpisał krótko Fauci.

Z biegiem miesięcy Anthony Fauci publicznie obstawał przy teorii naturalnego pochodzenia wirusa.

– Jeśli popatrzymy na ewolucję wirusa u nietoperzy, to dowody naukowe bardzo, bardzo mocno sugerują, że SARS-CoV-2 nie mógł zostać stworzony sztucznie – mówił Fauci.

Niejasne powiązania Dr. Fauci z ośrodkami finansującymi labolatorium w Wuhan.

W kwietniu 2020 Fauci otrzymał maila od Petera Daszaka, prezesa organizacji EcoHealth Alliance. W korespondencji Daszak dziękuje Fauciemu za promowanie teorii naturalnego pochodzenia koronawirusa a nie mówienia o potencjalnym wytworzeniu SARS-CoV-2 w laboratorium w Wuhan.

“Z mojej perspektywy pana komentarze są odważne, a ponieważ jest pan zaufaną postacią, pomogą obalić mity wokół pochodzenia wirusa” – komplementował Daszak.

“Bardzo dziękuję za miłe słowa” – odpisał Fauci.

Krytycy zwracają uwagę, że wspomniana EcoHealth Alliance finansowo wspiera instytut wirusologii w Wuhan.

Fauci kontra krytycy

Senator Rand Paul zarzuca Fauciemu, że wiedział o tym, iż teoria wycieku z laboratorium ma merytoryczne podstawy i celowo dyskredytował ją publicznie jako teorię spiskową.

Anthony Fauci odpowiadał na te oskarżenia w mediach.

– Nie mam wątpliwości, że są ludzie, którzy z takich czy innych powodów gardzą mną za to, co robiłem w czasach poprzedniej administracji – powiedział naukowiec w MSNBC.

“Naczelny wirusolog Stanów Zjednoczonych” przyznał, że nie jest w stanie ręczyć za to, działo się w laboratorium w Wuhanie.

– Starałem się uzyskać jak najlepsze informacje i jak najlepsze dane. To czego moi krytycy nie rozumieją, to fakt, że nauka jest dynamicznym procesem – stwierdził Fauci.

– Zawsze powtarzałem i powtórzę to dziś – wciąż wierzę, że najbardziej prawdopodobna jest teoria o zarażeniu się człowieka od zwierząt. Ale absolutnie zachowuję otwarty umysł i wiem, że pochodzenie może być inne i że teoretycznie mogło dojść do wycieku z laboratorium – powiedział w CNN.

Z ujawnionych materiałów jasno wynika, że wyciek wirusa z laboratorium jest mało prawdopodobny wobec innych hipotez, choć nie można go wykluczyć.

polsatnews.pl, wydarzenia.interia.pl

Morawiecki: Limit osób w kościele będzie zmieniony

mateusz-morawiecki / foto. Mueller / MSC Wikimedia Commons

Dziennikarze “Faktu” zapytali premiera Mateusza Morawieckiego o posiadane zagraniczne aktywa. W odpowiedzi szef rządu wyjaśnił, że ani on, ani jego żona nie posiadają żadnego majątku za granicą oraz nie mają w swoim zeznaniu majątkowym żadnych nieujawnionych kwestii.

  • Premier wspomina o swoim doświadczeniu w pracy, zarządzaniu zebranymi funduszami i podsumowuje ostatnie 20 lat swojej kariery zawodowej.
  • W rozmowie dla “Faktu” tłumaczy, że zarówno on, jak i jego żona nie są w posiadaniu żadnych aktywów, środków i funduszy za granicą.
  • Morawiecki czeka na to, by ustawa o jawności majątków najbliższych członków rodzin polityków została odmrożona.
  • Zobacz także: Ambasada RP w Berlinie: Administracja zażądała usunięcia reklamy z hasłem „Nowa Polka babci”

Premier wspomina o swoim doświadczeniu w pracy, zarządzaniu zebranymi funduszami i podsumowuje ostatnie 20 lat swojej kariery zawodowej.

“Od 2007 r. byłem prezesem trzeciego największego banku w Polsce. Rzeczywiście zarabiałem bardzo dużo pieniędzy i nigdy tego nie ukrywałem. Razem z żoną inwestowaliśmy w nieruchomości. Kiedy podejmowałem decyzję o przejściu do polityki, miałem propozycję pozostania w szeroko pojętym sektorze bankowym i zarabiania pieniędzy. Jednak to mnie nie interesowało” – powiedział Morawiecki.

Dodał również, że ten rozdział w jego historii jest zamknięty. Wspomina, że przechodząc do polityki nie chciał, aby wpływała na niego działalność gospodarcza żony. To, jak podaje, jest główny powód dokonania przez małżeństwo Morawieckich rozdzielności majątkowej. Morawieccy umowę o rozdzielności majątkowej podpisali dwa razy: w 2013 i 2015 roku. W efekcie znaczna część pieniędzy, przynajmniej teoretycznie, trafiła w ręce żony premiera. “Fakt” zadał jednak pytanie o zagraniczne aktywa Morawieckiego.

Mateusz Morawiecki podkreślił raz jeszcze, że ani on, ani jego żona nie mają “żadnych aktywów – żadnych środków, żadnych funduszy i żadnych kont za granicą. Żadnych zagranicznych inwestycji – mówił w rozmowie z gazetą “Fakt”.

Morawiecki był pytany, czy jako premier czeka na to, by ustawa o jawności majątków najbliższych członków rodzin polityków została odmrożona. W odpowiedzi wskazał, że jest zwolennikiem jawności.

„Popieraliśmy ustawę o jawności majątku polityków, gdy była ona dyskutowana (jesień 2019). I popieramy ją cały czas” – mówił premier.

tvp.info

Ambasada RP w Berlinie zażądała usunięcia reklamy z hasłem "Nowa Polka babci"

niemiecki autobus / foto. Hanno Böck Wikimedia Commons

Niemiecka firma Procura Care, zajmująca się zatrudnianiem opiekunek dla seniorów w Niemczech wywołała skandal przez swoją reklamę. Użyto w niej hasła: „Nowa Polka babci”. Na plakatach widnieje również zdjęcie uśmiechniętej seniorki w objęciach opiekunki. Ambasada RP w Berlinie poinformowała, że po zbadaniu sprawy zażądała od firmy usunięcia tej reklamy.

  • Niemiecka firma Procura Care, zajmująca się zatrudnianiem opiekunek dla seniorów w RFN, reklamuje się hasłem „Nowa Polka babci”.
  • Polska placówka dyplomatyczna w Berlinie ustaliła, że „wspomniana agencja posługuje się w różnych materiałach i w różnej formie sloganem reklamowym “Omas neue Polin”, względnie “Oma’s neue Polin!” (“nowa Polka babci”) co najmniej od 2016 roku aż do roku bieżącego”.
  • W tej sytuacji „ambasada RP w Berlinie wystosowała do dyrektora zarządzającego Procura Care UG, pana Franka Schluetera, pismo z żądaniem usunięcia reklam z autobusów.
  • Zobacz także: Wybory w Rzeszowie: Kaczyński wesprze Ewę Leniart w ostatnich dniach kampanii wyborczej

Ambasada RP w Berlinie ustaliła, że Procura Care posługuje się w różnych materiałach i w różnej formie sloganem reklamowym “Omas neue Polin” (“nowa Polka babci”) co najmniej od 5 lat.

Potwierdziła to również kancelaria adwokacka CBH Rechtsanwaelte, która występuje w imieniu agencji, i w piśmie z 31 maja 2021 r. informuje nas, że jej klient reklamuje się na autobusach komunikacji miejskiej w Oldenburgu (w kraju związkowym Dolna Saksonia – PAP) od kwietnia ubiegłego roku do dziś – relacjonował rzecznik.

Co zrobi niemiecka firma?

Jak stwierdził rzecznik polskiej ambasady w Berlinie, treść pisma wspomnianej kancelarii „w pełni potwierdza obawy resortu spraw zagranicznych”.

Niemiecka firma nie tylko nie widzi w tym sloganie nic obraźliwego, ale wręcz przeciwnie, twierdzi ona, że hasło reklamowe oddaje w pełni niemiecką rzeczywistość, i w związku z tym nie zamierza nic w tej sytuacji zmienia. -przekazał Pawłoś.

W tej sytuacji „ambasada RP w Berlinie wystosowała do dyrektora zarządzającego Procura Care UG, pana Franka Schluetera, pismo z żądaniem usunięcia reklam z autobusów, jeśli w dalszym ciągu się tam znajdują, wskazując jednocześnie szereg argumentów natury prawnej, społecznej oraz historycznej, domagając się zaprzestania podobnych praktyk. Obecnie czekamy na reakcję agencji” – podał rzecznik.

Pawłoś wyraził wdzięczność dla polskich i niemieckich obywateli za czujność i wrażliwość na dobre imię Polski w Niemczech. Podziękował również organizacjom branżowym i politycznym z Oldenburga, z całej Dolnej Saksonii oraz innych regionów Niemiec, a także przedstawicielom polskich i niemieckich mediów. Zauważyły ten problem i publicznie dały wyraz swojej dezaprobacie.

wpolityce.pl

Francja: Macron przeciwko obowiązkowym szczepieniom

Macron przeciwko obowiązkowym szczepieniom / foto. Remi Jouan Wikimedia Commons

Prezydent Francji stwierdził, że jest przeciwko obowiązkowym szczepieniom na obecnym etapie. Woli przekonywać swoich rodaków o właściwościach szczepionek, niż ich do nich zmuszać. W ciągu doby zaszczepiono we Francji ponad 710 tys. osób.

  • Szef państwa podczas spotkania z emerytami w mieście Martel sprecyzował, że kwestia obowiązkowych szczepień mogłaby być dyskutowana, gdyby naukowcy zalecili wskaźnik szczepień na poziomie 80-90 proc. populacji.
  • Dotychczas pierwszą dawkę szczepionki otrzymało 27 038 449 osób (tj. 40,4 proc. populacji i 51,5 proc. osób dorosłych)
  • W ciągu ostatniej doby zakażenie koronawirusem potwierdzono u 8 161 osób. W szpitalach zmarło 71 chorych z COVID-19.
  • Zobacz także: Kolejne obietnice ws. Pałacu Saskiego. Morawiecki pragnie go odbudować

Prezydent Emmanuel Macron ponownie stwierdził, że woli przekonać ludzi do korzyści płynących z zaszczepienia się przeciwko Covid-19, zamiast czynić je obowiązkowymi. Od listopada 2020 roku wielokrotnie powtarzał, że nie nałoży obowiązku szczepień. Przekaz Macrona stoi w sprzeczności ze stanowiskiem większości francuskich medyków, którzy sugerują wprowadzenie obowiązku szczepień dla osób wykonujących najważniejsze zawody i dla studentów.

Podczas spotkania z emerytami w mieście Martel sprecyzował, że kwestia obowiązkowych szczepień mogłaby być dyskutowana, gdyby naukowcy zalecili wskaźnik szczepień na poziomie 80-90 proc. populacji. Odporność zbiorowa występuje wtedy, gdy populacja jest pośrednio chroniona przed chorobą zakaźną ze względu na fakt, że wystarczająco duży procent populacji jest odporny, poprzez szczepienie lub wcześniejszą infekcję. Trwają debaty na temat tego, jaki procent populacji musiałby być odporny na Covid-19, aby osiągnąć tzw. odporność stadną.

Macron przyznał wczoraj, że szczepionki na inne choroby stały się obowiązkowe pod jego rządami, mówiąc, że w przypadku szczepionek Covid-19 „teoretycznie żadne drzwi nie są zamknięte”. W tej chwili jednak, jest przeciwko obowiązkowym szczepieniom. To dobra wiadomość dla Francuzów, którzy zdecydowali o niezaszczepieniu się przeciwko koronawirusowi.

Dotychczas pierwszą dawkę szczepionki otrzymało we Francji 27 038 449 osób (tj. 40,4 proc. populacji i 51,5 proc. osób dorosłych), a 11 707 481 dwie dawki (tj. 17,5 proc. populacji i 22,3 proc. dorosłych). W pełni zaszczepionych jest w tym kraju 13 041 317 osób. W ciągu ostatniej doby zaszczepiono 710 765 osób, z czego 455 337 pierwszą dawką, a 255 428 – drugą.

Ostatniej doby zakażenie koronawirusem potwierdzono u 8 161 osób. Zmarło 71 chorych z COVID-19. Liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa od początku pandemii wzrosła do 109 857 – podała Agencja Zdrowia Publicznego (SPF). Liczba pacjentów hospitalizowanych zmniejszyła się o 355 do 15 283. Na oddziałach intensywnej terapii leczonych jest 2 677 chorych.

radiomaryja.pl connexionfrance.com

Brama Branderburska, Berlin, Niemcy

Brama Branderburska, Berlin, Niemcy / Fot. Cezary p/ Wikimedia Commons

Departament Stanu USA odniósł się do rosnącej liczby ataków na Żydów, synagogi i instytucje żydowskie w Niemczech. – USA są wielce zaniepokojone wciąż wzrastającym antysemityzmem – przekazał Departament Stanu.

  • W reakcji na eskalację konfliktu pomiędzy Izraelem a Strefą Gazy nasiliła się liczba ataków na Żydów w Niemczech.
  • USA są wielce zaniepokojone wciąż wzrastającym antysemityzmem – przekazał Departament Stanu.
  • Departament Stanu podkreślił zaangażowanie administracji urzędującego prezydenta USA Joego Bidena w walkę z antysemityzmem w kraju oraz za granicą.
  • W oświadczeniu zapewniono, że przedstawiciele Departamentu Stanu spotykają się z przywódcami rządów innych krajów, społeczeństwami obywatelskimi i wspólnotami religijnymi na całym świecie, aby „realizować priorytety polityczne” i omawiać kroki, jakie można podejmować w walce z antysemityzmem.
  • Zobacz także: Podróż Bidena do Europy. Warszawy nie odwiedzi

W miarę rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie, zwiększa się temperatura nastrojów antyżydowskich w społeczeństwie niemieckim. Rozwój konfliktu pomiędzy Izraelem, a Strefą Gazy dał podłoże do eskalacji antysemityzmu w Niemczech. Liczba ataków na Żydów wzrasta i wynosi średnio sześć na dobę. Antysemityzm w Niemczech jest coraz bardziej dostrzegalnym zjawiskiem społecznym. Policja donosi o napadach na synagogi, instytucje żydowskie, podpaleniach flag Izraela i brutalnych atakach na wyznawców judaizmu.

Apel administracji amerykańskiej

Biały Dom podkreślił zaangażowanie administracji urzędującego prezydenta USA Joego Bidena w walkę z antysemityzmem w kraju oraz za granicą. Prezydent mówił o czujności i otwartym przeciwstawianiu się odradzającej się fali antysemityzmu na świecie.

„Stany Zjednoczone są głęboko zaniepokojone wciąż wysokimi poziomami – a w niektórych miejscach wzrastającymi liczbami incydentów – antysemityzmu w wielu krajach. Stany Zjednoczone nie są obojętne na te incydenty i musimy traktować poważnie przemoc, która często towarzyszy antysemityzmowi, i niebezpieczne kłamstwa, które leżą u jej podłoża. Musimy zestawiać kłamstwa z faktami oraz odpowiadać sprawiedliwością na przestępstwa na tle nienawiści” – przekazano w oświadczeniu.

Departament Stanu zamierza podjąć konkretne działania, żeby zwalczać antysemityzm na świecie. Są to między innymi „rozpoznawanie i potępianie przejawów antysemityzmu; budowanie koalicji w celu promowania tolerancji; praca z sojusznikami i partnerami żeby zapewnić fizyczne bezpieczeństwo społecznościom żydowskim, pomoc krajom w rejestrowaniu przypadków, śledztwie, stawianiu oskarżeń oraz wyznaczaniu odpowiednich kar za przestępstwa na tle nienawiści”.

Przedstawiciele Departamentu Stanu spotykają się z przywódcami rządów innych krajów, społeczeństwami obywatelskimi i wspólnotami religijnymi na całym świecie. Ich celem jest realizacja priorytetów politycznych i omawianie kroków, jakie można podejmować w walce z antysemityzmem. W tym celu angażują się w działania Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA).

tvp.info

100 dni przed beatyfikacją kard. Wyszyńskiego prymas tysiąclecia

prymas tysiąclecia, kardynał stefan wyszyński / foto. Cezary p Wikimedia Commons

Publikując w mediach społecznościowych wpisy, filmy czy zdjęcia związane z kard. Stefanem Wyszyńskim i matką Różą Czacką można włączyć się w akcję #Beatyfikacja – poinformował inicjator projektu, informacyjno-społecznościowy portal polonijny PolskiFR.fr.

  • 100 dni przed beatyfikacją na portalu i w mediach społecznościowych zamieszczane będą różnorodne materiały dotyczące kardynała Stefana Wyszyńskiego i matki Róży Czackiej, założycielki Dzieła Lasek.
  • Cytowana w komunikacie dyrektorka Instytutu Prymasowskiego Stefana kard. Wyszyńskiego Michalina Jankowska przypomniała, że od 5 czerwca pozostaje 100 dni do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia i matki Czackiej.
  • Jankowska przypomniała, że w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie co miesiąc 28 dnia miesiąca odprawiana była msza św. z prelekcją prezentującą nauczanie kard. Wyszyńskiego.
  • 23 kwietnia 2021 r. kard. Nycz poinformował, że uroczysta beatyfikacja kard. Wyszyńskiego odbędzie się 12 września 2021 r. w Warszawie wraz z beatyfikacją Matki Róży Czackiej.
  • Zobacz także: KO złoży projekt ustawy dotyczący ochrony zwierząt. Co zawiera?

100 dni przed beatyfikacją na portalu i w mediach społecznościowych zamieszczane będą różnorodne materiały dotyczące Prymasa Tysiąclecia i matki Róży Czackiej, założycielki Dzieła Lasek.

Inicjatywa z założenia daje autorom dużą dowolność w przygotowaniu treści: może to być komentarz do jakiegoś fragmentu nauczania prymasa i przesłania matki Czackiej, własne wspomnienia związane z przyszłymi błogosławionymi, zachęta do sięgnięcia po książkę lub film o prymasie i matce, itp.” – wyjaśniono.

#Beatyfikacja

Cytowana w komunikacie dyrektorka Instytutu Prymasowskiego Stefana kard. Wyszyńskiego Michalina Jankowska przypomniała, od 5 czerwca pozostaje 100 dni do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia i matki Czackiej.

„Zachęcam do dzielenia się w mediach społecznościowych cytatami z wypowiedzi kard. Wyszyńskiego i matki Róży Czackiej, swoimi przemyśleniami o nich oraz różnymi inicjatywami. Każdy może włączyć się w akcję, publikując w mediach społecznościowych wpisy, krótkie filmiki czy zdjęcia. A do tego dajemy hasztag #Beatyfikacja, który połączy wszystkie te treści” – zaapelowała.

Poinformowała, że przygotowaniom do podwójnej beatyfikacji towarzyszą różne inicjatywy.

„Stowarzyszenie Szkół im. Księdza Prymasa zorganizowało konkurs o ABC Społecznej Krucjaty Miłości. Inne szkoły podejmowały podobne działania. My jako Instytut Prymasowski przeprowadziliśmy konkurs kuratoryjny dla dzieci szkół podstawowych” – wymieniła Jankowska.

„Na naszej stronie wyszynskiprymas.pl rozbudowaliśmy galerię zdjęć, pliki dźwiękowe z głosem ks. prymasa, bazę prezentującą jego nauczanie oraz świadectwa osób, które spotkały prymasa lub żyją jego dziedzictwem” – zaznaczyła.

Dodała, że Fundacja „Czas to Miłość” przygotowała czytanki majowe poświęcone kard. Wyszyńskiemu, prezentowane m.in. w kościołach.

Proces beatyfikacji kard. Wyszyńskiego

Jankowska przypomniała, że w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie co miesiąc 28 dnia odprawiana była msza św. z prelekcją prezentującą nauczania kard. Wyszyńskiego.

„Warto wspomnieć też grę planszową o prymasie opracowaną przez państwa Kreczków i książkę „Stefek” Piotra Kordyasza. To są oczywiście tylko przykłady” – podkreśliła Jankowska.

Proces beatyfikacyjny kard. Wyszyńskiego na szczeblu diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1989 r. W stulecie urodzin rozpoczął się rzymski proces beatyfikacyjny.

8 grudnia 2017 r. dekret o heroiczności cnót podpisał papież Franciszek. 29 listopada 2018 r. konsylium lekarskie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud za jego wstawiennictwem, a 2 października 2019 r. papież Franciszek podpisał dekret zatwierdzający ten cud:L uzdrowienie chorej na nowotwór tarczycy.

21 października 2019 r. kard. Kazimierz Nycz ogłosił, że beatyfikacja odbędzie się 7 czerwca 2020 na placu Piłsudskiego w Warszawie, ale 28 kwietnia 2020 r. została ona zawieszona w związku z pandemią koronawirusa.

23 kwietnia 2021 r. kard. Nycz poinformował, że uroczysta beatyfikacja kard. Wyszyńskiego odbędzie się 12 września 2021 r. w Warszawie wraz z beatyfikacją Róży Czackiej.

tvp.info