Szczepan Wójcik. FOT. IGR

Szczepan Wójcik. FOT. IGR / Szczepan Wójcik. FOT. IGR

  • Szczepan Wójcik udzielił wywiadu portalowi RadioMaryja.pl
  • Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej mówił o odczuciach, jakie wzbudziła w nim konwencja PiS w Przysusze
  • Politycy partii zapowiedzieli rozwiązanie problemów nadużyć, jakich dopuszczają się skrajnie lewicowi „animalsi”
  • Wójcik wyraził chęć pomocy we współtworzeniu kodeksu, który ustaliłby zasady funkcjonowania branży i jej ochronę

Szczepan Wójcik staje w obronie rolnictwa

Środowisko szefa Instytutu Gospodarki Rolnej do niedawna toczyło spór z Prawem i Sprawiedliwością. Kością niezgody była zaproponowana przed dwoma laty kontrowersyjna „Piątka dla zwierząt”, która zlikwidowałaby branżę futerkową w Polsce. Szczepan Wójcik obronił jednak przemysł przynoszący Polsce olbrzymie zyski. Teraz, kiedy władza zrezygnowała z dalszych prób irytowania hodowców, przyszedł czas na stworzenie porozumienia w walce z tzw. animalsami.

W rozmowie z portalem RadioMaryja.pl pytany, czy odczuwa żal za krzywdy wyrządzone przez PiS, wskazuje, że jest poważnym człowiekiem i nie trzyma długo urazy.

– Jestem zwykłym polskim przedsiębiorcą, jaki mogę mieć żal do tak ważnych ludzi? Protesty natomiast współorganizowaliśmy wspólnie. Faktycznie tamten okres dał nam bardzo „popalić”. W pewnym momencie, gdy już Lewica poczuła krew, razem z moimi współpracownikami pracowaliśmy bez wytchnienia przez ponad dwa lata i to w sposób naprawdę zaangażowany, poświęcając nasze życie rodzinne. Ściągnęliśmy na siebie wiele niebezpieczeństw i sytuacji niekomfortowych. Obrażano nas i grożono śmiercią, szkalowano i próbowano przestraszyć. Mój najbliższy współpracownik, odpowiadający za wiele strategii i realizacji, Marek Miśko, dostawał od „zielonych” życzenia „aby jego dzieci zdechły na raka”… Taki to był czas. Dobrze, że się zakończył – wspomina Szczepan Wójcik.

– Jestem zwykłym polskim przedsiębiorcą, jaki mogę mieć żal do tak ważnych ludzi? Protesty natomiast współorganizowaliśmy wspólnie. Faktycznie tamten okres dał nam bardzo „popalić”. W pewnym momencie, gdy już Lewica poczuła krew, razem z moimi współpracownikami pracowaliśmy bez wytchnienia przez ponad dwa lata i to w sposób naprawdę zaangażowany, poświęcając nasze życie rodzinne. Ściągnęliśmy na siebie wiele niebezpieczeństw i sytuacji niekomfortowych. Obrażano nas i grożono śmiercią, szkalowano i próbowano przestraszyć. Mój najbliższy współpracownik, odpowiadający za wiele strategii i realizacji, Marek Miśko, dostawał od „zielonych” życzenia „aby jego dzieci zdechły na raka”… Taki to był czas. Dobrze, że się zakończył – wspomina Szczepan Wójcik.

Choć zgryzoty i problemy, które natworzył rolnikom PiS, były trudne do pokonania, ostatecznie Wójcik nie zamierza dalej walczyć z władzą.

– Nie ma co chować urazy, ponieważ ona zawsze cechuje ludzi małych, a drugą szansę nakazuje dawać Chrystus. Dajemy drugą szansę i o tę samą prosimy. Trzeba działać, czasu jest niewiele – twierdzi przedsiębiorcy.  

Kodeks dla wsi

Zakopanie topora wojennego Wójcik traktuje jako próbę nawiązania współpracy z partią. Podczas konwencji PiS w Przysusze politycy, w tym minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk, złożyli ważne deklaracje. Jedną z nich jest stworzenie swoistego „kodeksu” dla polskiej wsi, który miałby w przyszłości uregulować kwestie takie, jak choćby obrona przed skrajnie lewicowymi aktywistami, żądającymi m.in. „uwolnienia” zwierząt gospodarczych.

– Uważam, że stworzenie takiego „kodeksu” mogłoby rozwiązać wiele kwestii w dziedzinie porządkowej i raz na zawsze ustalić zasady, na jakich mamy funkcjonować. To dobry ruch – ocenia prezes Instytutu Gospodarki Rolnej w rozmowie z portalem RadioMaryja.pl.

Kodeks stałby na straży polskiego rolnictwa w przypadku przeróżnych klęsk. Dokument przygotowałby hodowców i producentów na ewentualne zagrożenia.

– Zatrzymanie gospodarki w czasie pandemii, wojna, a zarazem kryzys gospodarczy, zweryfikowały wiele naszych planów, wizji oraz wyobrażeń o przyszłości. Wniosek, który należy z pewnością wyciągnąć to mówiący o tym, że bezpieczeństwo żywnościowe stanowi jeden z najważniejszych obszarów, którym wszyscy powinniśmy być zainteresowani. Zaraz obok obronności i energetyki to właśnie gospodarka rolna jest kluczową dla poprawnego funkcjonowaniu państwa. Kruchość łańcuchów dostaw wykazała to niezbicie. Zdolności produkcyjne żywności na potrzeby własnych obywateli to absolutny warunek przetrwania, ale w przypadku takich krajów, jak Polska chodzi o coś jeszcze – podkreśla Szczepan Wójcik.

Przedstawiciel branży zaznacza, że Polska wciąż rolnictwem stoi i należy strzec tego sektora wszelkimi możliwymi środkami. Jednocześnie Wójcik wskazuje na liczne głosy wśród dziennikarzy i polityków, którzy nierzadko bez zastanowienia forsują „samobójczy” dla polskiej gospodarki model. To właśnie przed nimi chroniłby rolników „kodeks dla wsi”.

– Jesteśmy krajem rolniczym czy tego chcemy, czy nie. Spora grupa tego nie rozumie, niestety są wśród niej również politycy i dziennikarze. Oczywiście, jeżeli ktoś ma do zaproponowania inny model gospodarczy dla Polski, to słucham, ale na razie jesteśmy krajem rolniczym, który musi produkować, żeby zarabiać, a tu potrzebny jest zwiększony wolumen sprzedaży – stwierdza rozmówca portalu radiomaryja.pl.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Źródło: Radio Maryja

MON kupuje drony od Saab

System treningowy AUV 62-AT / Fot. Twitter

Ministerstwo obrony narodowej zawarło umowę z Saab Dynamics AB na dostawę bezzałogowego systemu treningowego AUV 62-AT dla Wojska Polskiego. Informację podał na Twitterze wicepremier, szef resortu Mariusz Błaszczak. To kolejne w ostatnim czasie zamówienie dla polskiej armii.

Dziś zawarliśmy umowę z Saab Dynamics AB na dostawę bezzałogowego systemu treningowego AUV 62-AT dla Wojska Polskiego

– poinformował minister obrony narodowej.

System przeznaczony jest do zaawansowanego szkolenia załóg okrętów i lotnictwa morskiego w zakresie zwalczania okrętów podwodnych.

– wyjaśnił wicepremier Mariusz Błaszczak.

Czytaj więcej: Konflikt pomiędzy dwoma mocarstwami nuklearnymi. Indie przetestowały nową rakietę.

“Polska armia potężna jak nigdy!”

Niedawno premier Mateusz Morawiecki opublikował na Facebooku grafikę obrazującą plany rządu w zakresie rozbudowy polskich sił zbrojnych.

Pierwsza zamieszczona na grafice informacja przypomina, że w przyszłym roku budżet na obronność ma wynieść ponad 97 mld zł., a dodatkowe środki z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – 40 mld zł. Stanowi to zapowiadane 3 proc. PKB.

Na grafice jest też mowa o czołgach Abrams. Dzień wcześniej Morawiecki przekazał, że być może pierwsze sztuki Abramsów dotrą do nas już w przyszłym roku. Premier napisał na swoim koncie na Facebooku, że rząd podejmuje działania w zakresie przyspieszenia dostaw.

Wicepremier, szef MON Mariusz Błaszczak jest w trakcie negocjacji ze stroną amerykańską i możliwe, że pierwsze sztuki Abramsów dotrą do nas już w przyszłym roku

– czytamy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Posiedzenie senackiej komisji

Komisja senacka ws. fuzji Orlenu i Lotosu / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Podczas wspólnego posiedzenia komisji senackich ws. fuzji Orlenu i Lotosu doszło do sporów.
  • Przedstawiciele partii rządzącej zaciekle bronili tej kwestii, a także sprzedaży 30 proc. udziałów Rafinerii Gdańskiej firmie Saudi Aramco.
  • Byli ministrowie gospodarki skrytykowali działania Daniela Obajtka, uważając że narusza dobro polskiej gospodarki.
  • Zobacz także: Francuska nauczycielka tańca była dyskryminowana. Nie mogła należycie przekazywać wiedzy

Komisje senackie na wspólnym posiedzeniu zajęły się dziś kwestią sprzedaży udziałów Lotosu firmie Saudi Aramco w związku z fuzją Orlenu z Lotosem. Senatorowie dyskutowali, czy sprzedaż Saudyjczykom 30 proc. udziałów Lotosu w Rafinerii Gdańskiej odbyła się z naruszeniem ustawy o kontroli niektórych inwestycji.

Prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek, powiedział w piątek, że transakcja jest zabezpieczona w umowach i na poziomie ustaw, a Saudyjczycy są alternatywą wobec dostaw ropy z Rosji.

Z kolei wicemarszałek senatu Marek Pęk, ocenił, że senacka opozycja blokuje ważne inwestycje strategiczne.

Wszystkie strategiczne, ambitne, ważne inwestycje polskiego rządu są w Senacie kontestowane, są w Senacie lekceważone, krytykowane, ośmieszane, podważane. Mam nadzieję, że po tych tyradach, już tak naprawdę kilkugodzinnych, zwolenników jednej postawionej tezy, czyli krytykujących całą fuzję i jej przebieg, będą mogli się też w sposób kompetentny, pełny, wypowiedzieć przedstawiciele Orlenu, bo chyba to ich zdanie jest w tym momencie najważniejsze i najbardziej kompetentne. My nie mamy dostępu do odpowiednich materiałów, do precyzyjnych treści umów, więc tak naprawdę można tutaj snuć najróżniejsze tezy

– stwierdził wicemarszałek senatu Marek Pęk.

Czytaj więcej: Rosyjski ostrzał rakietowy. Ukraina informuje o ofiarach

Sprzedaż części Lotosu to błąd strategiczny

Na posiedzeniu komisji wystąpił również m.in. Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu w latach 2002-2016. Przypomniał, że państwo zainwestowało w spółkę 10 mld złotych, a udziały w rafinerii sprzedaje Saudyjczykom za ponad miliard złotych, choć zysk Lotosu tylko w jednym półroczu wynosił ponad 4 mld zł.

Zawsze wychodziłem z założenia, że właściciel może wszystko. Może zbudować, ale może też zrujnować(…) Nie mogę zrozumieć, dlaczego jedną z lepszych firm na rynku likwiduje się. To osłabienie bezpieczeństwa energetycznego państwa

– przekonywał były prezes Lotosu Paweł Olechnowicz.

Natomiast były prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa oraz były minister gospodarki Piotr Woźniak stwierdził podczas posiedzenia komisji, że wszystkie zapisy umowy przedstawione mu do oceny, choć podkreślił, że nie wie, czy to ostateczna wersja umowy, były skrajne niekorzystnie dla inwestora sprzedającego, czyli dla Polski.

Gościem senackiej debaty był także były wicepremier w minister gospodarki Janusz Steinhoff, który urzędował w latach 1997-2001 również skrytykował fuzję Orlenu z Lotosem.

Problem połączenia Lotosu z Orlenem pojawiał się wielu rządach, ale żaden rząd takiej decyzji nie podjął. Zrealizowano go w tej chwili, to był błąd strategiczny. UOKiK powinien wyrazić decyzję negatywną, a ta powinna odwieść premiera od realizacji tego pomysłu

– podkreślił były minister gospodarki Janusz Steinhoff.

Samo wykonanie umowy oceniam jako skandaliczne. Nie sądziłem, że arogancja i niekompetencja osób odpowiedzialnych za tę transakcję zaszła tak daleko, że złamano obowiązuje prawo w naszym kraju

– dodał.

Zgodnie z umową, koncern Saudi Aramco z Arabii Saudyjskiej nabył 30 proc. udziałów spółki Lotos w Rafinerii Gdańskiej. PKN Orlen wskazuje, że transakcja odbyła się zgodnie z prawem, a umowy zostały zaakceptowane przez Komisję Europejską.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

money.pl, radiomaryja.pl

Atak hipopotama na dziecko

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W Ugandzie dwuletni chłopiec Paul Iga bawiło się przy lokalnym jeziorze, znajdującym się niedaleko domu.
  • Wówczas zaatakował go hipopotam, który prawie połknął chłopca.
  • Na szczęście nieopodal stał mężczyzna, który w rozpaczy zaczął rzucać w kierunku zwierzęcia kamieniami.
  • Hipopotam w końcu odpuścił i wypluł małego chłopca, a ten został przewieziony do szpitala.
  • Zobacz także: Spotkanie premiera z prezydentem. Muller: “Będą rozmawiać o nowelizacji ustawy o SN”

W Ugandzie niedaleko granicy z Demokratyczną Republiką Konga doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Niczego nieświadome dziecko bawiło się nad jeziorem Edwarda, które znajduje się w pobliżu jego domu. W pewnym momencie dwuletni Paul Iga został zaatakowany przez hipopotama, który próbował go połknąć.

Chwycił on dziecko swoimi ogromnymi szczękami i był w trakcie połykania, gdy zobaczył to stojący nieopodal mężczyzna i zaczął gorączkowo obrzucać zwierzę kamieniami

– opisuje brytyjski dziennik “The Daily Telegraph”.

Jak podaje ugandyjska policja chłopiec został w końcu wypluty przez ogromne zwierzę, które wróciło do wody.

To pierwszy tego rodzaju incydent, w którym hipopotam wyszedł z jeziora Edward i zaatakował małe dziecko

– podaje ugandyjska policja.

Z informacji funkcjonariuszy wynika, że chłopiec został przewieziony z niewielkimi obrażeniami do szpitala w pobliskim mieście Bwera. 

Jako środek ostrożności podano mu szczepionkę przeciwko wściekliźnie, a następnie wypisano ze szpitala i zwrócono rodzicom

– czytamy w brytyjskiej prasie.

Czytaj więcej: Ordo Iuris w obronie wolności wypowiedzi nauczyciela akademickiego

Hipopotamy są bardzo groźne dla ludzi

Chociaż hipopotamy są roślinożercami, mogą być bardzo agresywne, gdy czują się zagrożone i znane są m.in. z atakowania łodzi i kajaków. W lipcu 2022 roku w internecie pojawił się film z Narodowego Parku Krugera w RPA, przedstawiający hipopotama atakującego trzy lwy, przepływające przez rzekę.

Hipopotam ze swoją siłą szczęki, wyjątkowym rozmiarem pyska i ostrymi zębami, może z łatwością przeciąć ludzkie ciało jednym ugryzieniem

– zauważa brytyjska gazeta, cytujac badanie “Hippopotamus Bite Morbidity”.

Według BBC hipopotam jest najbardziej zabójczym dużym ssakiem lądowym na świecie, który zabija około 500 osób rocznie w Afryce.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Szopka bożonarodzeniowa w Parlamencie Europejskim

Szopka bożonarodzeniowa w Parlamencie Europejskim / Fot. Twitter/EPPGroup

Mer Beziers Robert Menard ma 24 godziny na usunięcie żłóbka pod karą 100 euro dziennie. Został on oskarżony przez Ligę Praw Człowieka w postępowaniu uproszczonym sądu administracyjnego w Montpellier o to, że żłóbek narusza obowiązujące we Francji prawo o laickości.

Żłóbek podświetla instalację bożonarodzeniową, a zatem ta instalacja w ogrodzeniu budynku użyteczności publicznej narusza przepisy art. 28 ustawy z 1905 r. oraz wymogi związane z zasadą neutralności osób publicznych

– stwierdził sąd administracyjny w Montpellier.

Czytaj więcej: Berlin: Gigantyczne akwarium pękło i zalało hotel. Przyczyną mrozy? [+WIDEO]

Twórca szopki bożonarodzeniowej godzi się z porażką

Żłóbki w Beaucaire, w Gard i Beziers są regularnie pozywane, ale nadal są instalowane każdego roku przez merów tych miast. W tym roku również żłóbek w Perpignan, także w Oksytanii jest przedmiotem oskarżenia w sądzie administracyjnym Montpellier przez LDH, a rozprawa zaplanowana jest na 20 grudnia.

Jesteśmy posłuszni decyzji sądu, ale żałuję tego środka, który jest bardzo brutalny w obliczu czegoś, co jednak łączy

– powiedział mer Beziers Robert Menard.

Aby ominąć prawo, Menard instalował już żłóbki na kołach i przemieszczał je w sposób przypominający wóz Drzymały. Wszystko po to, by uniknąć oskarżeń o instalowanie ich w przestrzeni publicznej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Francuska nauczycielka tańca poddana dyskryminacji

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Po wielu stoczonych bataliach, z francuskiego Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu odeszła nauczycielka tańca Valerie Plazenet.
  • Kobieta według jednego ze studentów nie chciała uczyć pary dwóch mężczyzn.
  • Według samej Plazenet, poprosiła ona ich, aby zajęli odpowiednie pozycje, czyli odpowiednio dla kobiet i mężczyzn.
  • To miało się nie spodobać jednej z podopiecznej, która złożyła skargę do dyrekcji.
  • Zobacz także: Francja: Nie mógł znieść widoku choinki. Podczas ścinania krzyczał: “Allahu akbar”

Z prestiżowego Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu odeszła nauczycielka tańca Valerie Plazenet. Organizacja odmawia udzielenia informacji co dokładnie zarzucano kobiecie i podania konkretnych przykładów, tłumacząc, że chodzi o seksistowską, dyskryminującą, poniżającą i minimalizującą seksistowską oraz seksualną przemoc.

Jeden ze studentów poinformował, że Plazenet odmówiła uczestniczenia w zajęciach parze dwóch mężczyzn, którzy chcieli razem tańczyć.

Czytaj więcej: Berlin: Gigantyczne akwarium pękło i zalało hotel. Przyczyną mrozy? [+WIDEO]

Konflikt między studentami i wykładowcami

Od kilku dni na Science Po trwa konflikt między studentami i wykładowcami, którzy opowiadają się za tzw. inkluzywnością, a tymi, którzy martwią się wzrostem totalitaryzmu.

Tancerze zapisali się na zajęcia jako liderzy, wierząc, że chodzi o wyższy poziom kursu, a nie o pozycję w tańcu

– podkreśliłą nauczycielka tańca Valerie Plazenet.

Nauczycielka poinformowała, że zaproponowała studentom zajęcie pozycji, czyli mężczyźni po jednej stronie, kobiety po drugiej. Użycie tych słów wywołało jednak irytację studentki i skargi do dyrekcji.

Powiedziano mi, że teraz trzeba bardzo uważać na uczniów, że są bardzo wrażliwi, że nie możemy już rozmawiać o pewnych rzeczach

– tłumaczyła kobieta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nczas.com

/ fot. @Twitter

  • Minister ds. parlamentarnych Indii Pralhad Joshi powiedział, że program rakietowy Agni-V wzmocni bezpieczeństwo kraju.
  • Nowy pocisk balistyczny o zasięgu przekraczającym 5,4 tys. km zdolny jest do przenoszenia ładunków nuklearnych.
  • W ostatnim czasie doszło także do wzrostu napięcia pomiędzy Indiami, a Chinami.
  • Zobacz także: USA: Ujawniono tysiące dokumentów o zabójstwie Kennedy’ego

Minister ds. parlamentarnych Indii Pralhad Joshi powiedział, że program rakietowy Agni-V wzmocni bezpieczeństwo kraju oraz doda wartości dla sił obronnych.

Natomiast stacja Al-Dżazira przypomina, że test rakiety przeprowadzono w okresie szczególnie napiętych relacji między Indiami, a Chinami, ze względu na ciągnący się od lat konflikt graniczny.

Indie zbudowały całą grupę pocisków rakietowych dalekiego zasięgu ziemia-ziemia pod nazwą Agni

– podała arabska stacja Al-Dżazira.

Warto mieć na uwadzę ostatnią potyczkę żołnierzy z Indii i Chin, do której doszło w okręgu Tawang w indyjskim stanie Arunachal Pradesh. W jej wyniku zostało rannych kilka osób po obu stronach konfliktu.

Czytaj więcej: Rosyjski ostrzał rakietowy. Ukraina informuje o ofiarach

Konflikt chińsko-indyjski

W czerwcu 2020 roku w brutalnej potyczce na pięści, kamienie i metalowe pręty w dolinie rzeki Galwan w himalajskim Ladakhu zginęło 20 indyjskich żołnierzy. Chińczycy nie ujawnili strat po własnej stronie.

Był to najpoważniejszy incydent na spornej granicy od blisko 50 lat. Warto przypomnieć, że oba kraje posiadają silny arsenał nuklearny.

Spór terytorialny pomiędzy Chinami, a Indiami toczy się od dziesięcioleci, a obie strony oskarżają się wzajemnie o prowokowanie agresji i naruszanie ustalonej linii podziału.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Rząd chce znieść pozwolenia na budowę domów jednorodzinnych

Minister Rozwoju i Technologii Waldemar Buda / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda podkreślił w piątek, że mieszkanie to prawo, a nie towar, przyjmując tym samym narrację lewicy. Przedstawił on również rozwiązania, które rząd planuje wdrożyć.

Bez względu na to, czy mówimy o dwudziestolatku czy czterdziestolatku dążymy do tego, żeby posiadać własne mieszkanie. Wyjątkowo w Polsce mamy takie poczucie, że stabilność i bezpieczeństwo to posiadanie własnego mieszkania

– powiedział Waldemar Buda.

Nasz program daje możliwość nabycia mieszkania w najbliższym roku, ale też daje perspektywę za kilka lat. Mówimy o dwóch rozwiązaniach. Pierwszy z nich to: “Bezpieczny kredyt 2 proc.”, a drugi to konto mieszkaniowe

– dodał minister rozwoju i technologii.

Czytaj więcej: Ustawa budżetowa na 2023 r. Sejm zwiększył wydatki na obronność

Bezpieczny kredyt 2 proc.

Waldemar Buda przekazał, że rząd planuje wprowadzić oprocentowanie do kredytów hipotecznych na poziomie 2 proc.

Program zakłada obniżkę raty o różnicę między stałą stopą ustaloną w oparciu o średnie, pomniejszone o marżę, oprocentowanie kredytów o stałej stopie w bankach kredytujących, a oprocentowaniem kredytu zgodnie ze stopą 2 proc. Bezpieczny kredyt będzie trwał przez 10 lat, uwzględnia możliwość korzystania z programu “Mieszkanie bez wkładu własnego”. 

Rząd zakłada również brak limitu ceny metra kwadratowego mieszkania, a marża banku ma być nie wyższa niż w innych kredytach. Program będzie skierowany do osób, które nie ukończyły 45. roku życia.

Według danych GUS-u, niektórzy czterdziestolatkowie nie mają jeszcze swojego mieszkania. Oczywiście musi to być pierwsze mieszkanie – mówił Waldemar Buda. Z programu nie skorzystają osoby, które posiadały nieruchomość.

Maksymalna wysokość kredytu to 500 tys. zł w zakresie jednoosobowego gospodarstwa domowego oraz 600 tys. zł w przypadku pary, małżeństwa, osób wychowujących dzieci

– wyjaśnił minister, dodając że program będzie trwał 10 lat.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

money.pl, twitter.com

Dmitrij Miedwiediew

Dmitrij Miedwiediew / fot. youtube

  • Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny wygłosił szaloną teorię.
  • Na Telegramie zamieścił wpis, gdzie oskarża Sojusz Północnoatlantycki o wypowiedzenie Rosji wojny hybrydowej.
  • Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa wyraźnie jest zaniepokojony doniesieniami ws. systemu Patriot.
  • Zobacz także: Rosyjski ostrzał rakietowy. Ukraina informuje o ofiarach

Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew znów szokuje swoimi wpisami w mediach społecznościowych. Tym razem rosyjskiemu politykowi nie podoba się zaangażowanie Sojuszu Północnoatlantyckiego i Zachodu we wspierane ukraińskiej armii. W szczególności złość Miedwiediewa wywołały doniesienia ze Stanów Zjednoczonych dotyczące systemu Patriot.

Administracja Joe Bidena chce wysłać systemu obrony przeciwlotniczej walczącym z Rosjanami Ukraińcom. Według CNN, prace nad tą kwestią są już na finiszu. Pomysł Pentagonu musi jeszcze zostać zatwierdzony przez sekretarza obrony Lloyda Austina, zanim zostanie wysłany do podpisu prezydenta Joe Bidena. Z informacji CNN wynika, że oczekiwana jest zgoda prezydenta.

Tymczasem Miedwiediew odnosząc się do tych doniesień stwierdził, że jest to przykład na rusofobię, uprawianą przez zniedołężniałe osoby z Senatu USA. Polityk jest również zdania, że między NATO, a Rosją trwa wojna hybrydowa.

Dziś jednak pojawia się zasadnicze pytanie: czy wojnę hybrydową, de facto wypowiedzianą naszemu krajowi przez NATO, można uznać za wejście Sojuszu do wojny z Rosją? Czy dostawę ogromnej ilości broni na Ukrainę można uznać za atak na Rosję?

– zastanawiał się Dmitrij Miedwiediew.

Przywódcy krajów NATO śpiewają jednym głosem, że ich kraje i cały Sojusz nie są w stanie wojny z Rosją. Ale wszyscy dobrze wiedzą, że sprawa wygląda inaczej

– dodał były prezydent Rosji.

Czytaj więcej: Grecka lewica oskarża rząd. Powiązują skorumpowaną Kaili z prawicą

Miedwiediew szokuje

Były rosyjski przywódca jest znany ze swoich szokujących wpisów w mediach społecznościowych. Niedawno Miedwiediew odniósł się do słów prezydenta Łotwy, który stwierdził, że międzynarodowy trybunał do osądzenia zbrodni wojennych popełnionych przez rosyjskich żołnierzy na Ukrainie mógłby powstać w Rydze.

Cóż mogę powiedzieć: im mniej znaczący kraj i głupszy jego przywódca, tym większe ambicje

– stwierdził na koniec swojego wywodu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Rzecznik Rządu Piotr Müller

Rzecznik Rządu Piotr Müller / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jeszcze w piątek dojdzie do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z prezydentem Andrzejem Dudą.
  • Ma to związek z mocną odmową prezydenta ws. ewentualnego podpisania ustawy o Sądzie Najwyższym.
  • Obecny projekt nie był konsultowany z polskim przywódcą, a wyłącznie z Komisją Europejską.
  • Zobacz także: Spór o nowelizację ustawy o SN. Duda: “Nie konsultowano ze mną projektu”

Propozycja zmian w przepisach dotyczących Sądu Najwyższego to efekt negocjacji z Komisją Europejską w sprawie odblokowania środków z Krajowego Planu Odbudowy. Projekt wywołał jednak wiele kontrowersji. Negatywną opinię na jego temat wydał Sąd Najwyższy stwierdzając, że nowelizacja jest niekonstytucyjna oraz wprowadziłaby chaos prawny.

Swoje krytyczną ocenę propozycji Prawa i Sprawiedliwości wyraził także prezydent Andrzej Duda, dając do zrozumienia, że w przypadku, gdy ustawa trafi na jego biurko, zawetuje jej zapisy. Prezydent skrytykował także fakt, że nikt z rządu nie konsultował z nim proponowanych zmian w ustawie o SN.

W piątek po południu rzecznik rządu Piotr Muller zapowiedział, że jeszcze dzisiaj dojdzie do spotkania premiera Morawieckiego z prezydentem Dudą. Politycy będą rozmawiać na temat przygotowanej nowelizacji.

Czytaj więcej: Kanclerz Austrii: KE powinna przekazać Bułgarii 2 mld euro na płot na granicy z Turcją

Spotkanie premiera z prezydentem

Rzecznik zdementował również kilka informacji dotyczących zaprezentowanego projektu krążących w obiegu medialnym. Minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk otrzymał od premiera upoważnienie do negocjacji w sprawie zmian w SN.

Druga sprawa, że Rada Ministrów została poinformowana przed złożeniem tego wniosku, tego projektu ustawy, nawet odbyło się specjalne spotkanie o 16 we wtorek na które premier zaprosił wszystkich członków Rady Ministrów lub wiceministrów, na którym ten projekt był szczegółowo przedstawiony punkt po punkcie przez ministra Szynkowskiego

– poinformował rzecznik rządu.

Muller zapewnił, że dalsze prace nad nowelizacją będą prowadzone, ponieważ jest on bazą do dalszych działań legislacyjnych.

To jest projekt, który został wynegocjowany w trudnych negocjacjach ze stroną unijną również, ale zawiera szereg naszych propozycji, które wychodziły z naszej strony

– zaznaczył Piotr Muller.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

300polityka.org, dorzeczy.pl