Maseczka ochronna

Maseczka ochronna / Fot. pixabay.com

  • Wiceminister Kraska zapowiedział na łamach RMF FM zmiany w przepisach dotyczących odbywania kwarantanny.
  • Z jego wypowiedzi wynika, że kibice powracający z Rosji po meczu Polska-Szwecja będą zmuszeni do odbycia minimum tygodniowej kwarantanny. Przepis ten nie dotyczy piłkarzy.
  • Nowe regulacje Ministerstwa Zdrowia dotyczą także obowiązku odbywania kwarantanny dla dzieci osób zaszczepionych.
  • Zobacz także: Ile reprezentacja Polski zarobiła na Euro 2020? Znamy szczegóły

W sprawie nowych ograniczeń i przepisów epidemicznych wypowiedział się dla RMF FM wiceminister zdrowia. Zapowiedział on zmiany w zasadach kwarantanny.

“Przywracamy kwarantannę dla osób przyjeżdżających zza granicy. Kwarantanna będzie obowiązywała przyjeżdżających z państw niebędących w strefie Schengen i nienależących do Europejskiego Obszaru Granicznego” – mówił w środę wiceminister zdrowia Waldemar Kraska

Kibice wracający z Rosji trafią na kwarantannę, piłkarze nie

Z wypowiedzi Kraski wynika, że osoby wracające z Rosji muszą odbyć 10-dniową kwarantannę. Skrócić ją można do 7 dni, gdy po tym okresie otrzyma się negatywny wynik testu na obecność COVID-19. Kibice znaleźli się zatem w niespodziewanej sytuacji. A co z piłkarzami reprezentacji Polski? Okazuje się, że zrobiono wyjątek.

“Wróciliśmy o trzeciej w nocy do Gdańska. Nie jesteśmy na kwarantannie. Niezaszczepieni piłkarze nie zostali objęci kwarantanną po powrocie z Rosji” – mówi Marek Koźmiński w RMF FM.

Pojawiają się głosy oburzenia, że piłkarzy potraktowano ulgowo. Jak podaje portal wp.pl, wszystko jednak odbyło się zgodnie z przepisami. Według regulacji podanych przez Ministerstwo Zdrowia, osoby zaszczepione są zwolnione z kwarantanny, a Koźmiński zdradził, że w kadrze “zdecydowana większość” przyjęła szczepionkę.

Dodatkowym powodem nie wprowadzania kwarantanny dla piłkarzy są wyjątki, które zwalniają z przymusowej izolacji. Taki przywilej mają na przykład osoby, które przekraczają granicę w związku z wykonywanymi czynnościami zawodowymi (np. dyplomaci lub żołnierze), a podopieczni Paulo Sousy w Sankt Petersburgu wykonywali swoją pracę.

Sytuację na Twitterze skomentował znany dziennikarz śledczy, Wojciech Sumliński.

Zmiany w zasadach kwarantanny dla dzieci osób zaszczepionych

Drugim aspektem zmiany w zasadach kwarantanny jest sytuacja dzieci osób zaszczepionych. Chodzi o zdjęcie kwarantanny z dzieci do 12 roku życia, które podróżują z zaszczepionymi rodzicami lub opiekunami. Do tej pory, cały ciężar związany z jej organizacją spadał m.in. na przedstawicieli straży granicznej. Również sanepid miał poważny problem z interpretacją zapisów. Nie byli pewni, czy dzieci mają być kierowane na kwarantannę, czy też nie.

Według środowych zapewnień Ministerstwa Zdrowia, dzieci osób zaszczepionych, które przylatują z Wlk. Brytanii mają być zwolnione z odbywania kwarantanny. Jednak w poprzedniej wersji rozporządzenia został zapis, że dotyczy to tylko wewnętrznej granicy UE. A to oznacza, że dzieci – jak i rodzice – musiałyby trafiać na kwarantannę. Przepisy mają więc zostać doprecyzowane w piątek.

Przywrócenie kwarantanny dla podróżujących zza granicy wynika z faktu, że w Polsce przybywa groźnych mutacji. W dodatku w niektórych krajach widoczny jest wzrost zakażeń, a taka sytuacja jest właśnie m.in. w Rosji.

rmf24.pl wp.pl

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

Lewicowa demoralizacja jest szkodliwa nie tylko w wymiarze indywidualnym — ma też swój wymiar społeczny. Jak można się dowiedzieć z opublikowanego w 36 numerze czasopisma „Rzeczy Wspólne” artykułu profesora socjologii Antoniego Kamińskiego „upadek wartości prowadzi do dezintegracji społecznej”. Socjolog uważa, że dziś „aktywna mniejszość wykorzystuje demagogiczne hasła, usiłując narzucić większości opinie i oceny, za którymi kryje się etyczny nihilizm”.

Lewica dąży do demoralizacji społecznej

Za upadek wartości prowadzący do dezintegracji społecznej współodpowiedzialna jest lewica, która kiedyś dysponowała teorią (że fałszywą to inna sprawa), a dziś „nie jest w stanie zaproponować konstruktywnych idei”. Co gorsze dziś lewica „neguje na gruncie fundamentalizmu aksjologicznego spuściznę historyczną i cywilizacyjną zachodu”. Zdaniem profesora Kamińskiego nie czynił tego nawet Marks, który nie negował spuścizny kulturowej zachodu i z tego względu nie należy współczesną lewicę określać mianem neomarksistowskiej.

Dla profesora Kamińskiego ideowym ojcem współczesnej lewicy jest Zygmunt Freud, bo jedynym celem współczesnej lewicy jest „uwolnienie libido, reszta to gołosłowne slogany”. Współczesna lewica nie interesuje się ani konsekwencjami swoich działań, ani kosztami społecznymi, ani źródłami finansowania swoich pomysłów.

Takie lewicowe połączenie „anarchizmu z etatyzmem jest dla liberalnej demokracji zabójcze”. Dodatkowo w świecie kształtowanym przez współczesną lewicę subiektywna narracja staje się ważniejsza od prawdy. Dominacja subiektywnej narracji tworzy nie społeczeństwo a tłum działający pod wpływem emocji narzucanych przez demagogów za pośrednictwem mediów i popkultury.

Antydemokratyczna i anty wolnościowa tożsamość lewicy

Tożsamość współczesnej lewicy wbrew jej deklaracjom jest antydemokratyczna i anty wolnościowa. Profesor Kamiński uważa, że oddziałujący na kulturę i uniwersytety „populizm lewicowy powołuje się wybiórczo na demokrację i rządy prawa, dopóty, dopóki służy to realizacji jego celów, ale odmawia tych dymach praw swoim przeciwnikom”.

Podobnie jak w Polsce dzieje się i na zachodzie. Na zachodzie dominuje populizm lewicowy, który na organach państwa wymusza stworzenie przepisów, które dają „jego wyznawcom specjalne przywileje”. Tęczowym populizm lewicowy gwarantuje zakaz terapii dla tych osób, które chcą porzucić homoseksualizm i zostać heteroseksualistami – równocześnie niezależnie od wieku transseksualiści mają mieć prawo do zmiany płci. Według lewicowego populizmu prawo działa tylko w jednym kierunku, można porzucić heteroseksualizm i zostać homoseksualistą, ale nie wolno do heteroseksualizmu wrócić i porzucić homoseksualizmu.

Kolejnym przykładem specjalnych przywilejów dla wyznawców lewicowego populizmu były kalifornijskie próby wprowadzenia przepisów wymuszających na uczelniach wyższych rekrutacje na studia czy do pracy nie na podstawie wiedzy, ale na podstawie rasy, płci, koloru skóry, pochodzenia etnicznego i narodowego.

W Wielkiej Brytanii lewica doprowadziła do zakazu działalności katolickich ośrodków adopcyjnych, bo te odmawiały adopcji homo związkom, choć istniała dla takich katolickich ośrodków alternatywa w postaci ośrodków przekazujących dzieci homoseksualistom.

Tęczowa rewolucja nie szanuje praw człowieka

Dzieje się tak, bo „LGBT i ruch feministyczny podchodzi do ideałów praw człowieka wybiórczo, żądając dla siebie praw, których odmawia innym”. Dzieje się to nawet w sferze symbolicznej, kiedy tęczowi zakazują krytykować homoseksualizmu, to na swoich demonstracjach są wulgarni i obsceniczni, dokonują profanacji i bluźnierstw, krzywdząc swoim zachowaniem innych, wykazując swój brak tolerancji i wrażliwości dla innych, pogardę dla nie podzielających ich zabobonów.

Lewicowy populizm triumfuje (zdaniem profesora Kamińskiego) w Polsce, gdzie zapewnia swoim wyznawcom przywileje – na Uniwersytecie Jagiellońskim „trans płciowi i niebinarni studenci” mogą (by nie mieć depresji) brać udział w zajęciach online nie pod imieniem formalnym, ale tym używanym w związku z subiektywną tożsamością płciową – pod subiektywnymi, a nieformalnymi imionami są zapisani w systemach informatycznych uniwersytetu.

Te lewicowe zmiany to przejaw politycznej poprawności, będącej „narzuconą cenzurą, która eliminuje z debaty publicznej treści, niezależnie od ich prawdziwości”. Polityczna poprawność jest już sformalizowana i prowadzi do wyrzucania z pracy ludzi niemających lewicowych poglądów. W opinii profesora Kamińskiego polityczna poprawność „eliminując pojęcia i związane z nimi treści […] prowadzi do zubożenia kultury”. Obecna lewicowa rewolucja kulturowa jest dla socjologa równie destruktywna, jak ta, jaką w Chinach przeprowadzili komuniści Mao.

Jan Bodakowski

Ambasador RP w Berlinie

Ambasador RP w Berlinie / Fot. You Tube/ Radio Szczecin

  • Polski Ambasador udzielił wywiadu niemieckiemu portalowi. Przyznał w nim, że popiera legislację parlamentu węgierskiego w sprawie ochrony dzieci przed “wczesną seksualizacją”.
  • Działania Węgier potępia wiceprzewodnicząca Bundestagu Caludia Roth, która domaga się od Unii Europejskiej działań przeciwko węgierskiemu rządowi.
  • Ustawa przegłosowana przez węgierski parlament zakazuje nieletnim dostępu do pornografii, filmów promujących zmianę płci oraz homoseksualizm. Zaostrzy również kary związane z pornografią dziecięcą.
  • Zobacz także: Spadek bezrobocia w maju. Najnowsze dane GUS

Ambasador RP broni Węgier

Profesor Przyłębski rozmawiał z niemieckim portalem RedaktionsNetzwerk Deutschland (RND). W udzielonym wywiadzie Ambasador RP broni Węgier przed europejską krytyką.

„Prawo węgierskiego parlamentu do prawnej ochrony uczniów przed zajmowaniem się kwestiami homoseksualnymi jest oczywiste i niepodważalne

– powiedział Przyłębski.

“I nie ma to nic wspólnego z nietolerancją, a tym bardziej z prześladowaniem homoseksualistów czy ograniczaniem ich praw obywatelskich”

– dodał.

Polski ambasador twierdzi, że celem Węgrów jest ochrona dzieci przez “wczesną seksualizacją”.

W tym samym materiale zawarta została również wypowiedź wiceprzewodniczącej Bundestagu Claudi Roth, która wezwała Unię Europejską do działań przeciwko Węgrom. Zdaniem Roth legislacja na Węgrzech „masowo ogranicza młodym ludziom możliwość zdobywania informacji na temat homoseksualizmu i transseksualizmu”.

„Węgierska ustawa, którą Viktor Orban i jego klika chcą zakazać informacji i przedstawień homoseksualizmu, jest woltą w niegodnej i szemranej grze z podstawowymi wartościami Unii Europejskiej”

– powiedziała.

„Postępowanie Komisji Europejskiej w sprawie praworządności przeciwko Węgrom, które trwa od 2018 r., jest właściwym podejściem do polityki Viktora Orbana, ale jest zbyt powolne. W tym tempie obecny węgierski rząd będzie w stanie wyrządzić znaczne, a w niektórych miejscach nieodwracalne szkody”

– mówiła Roth.

Według wiceprzewodniczącej Bundestagu potrzebna jest nowa inicjatywa polityczna UE i Komisji. Apeluje, aby „położyć kres autokratycznej taktyce salami w demontażu podstawowych praw i wolności”.

Ustawa chroniąca dzieci przegłosowana na Węgrzech

W zeszłym tygodniu parlament Węgierski przegłosował ustawę, która uznaje, że szkolne zajęcia podejmujące kwestie seksualności nie mogą propagować zmiany płci ani homoseksualizmu, a także że państwo chroni prawo dziecka do zachowania tożsamości, odpowiadającej płci w chwili urodzenia. Ambasador RP broni Węgier i popiera walkę rządu Orbana z tzw. “wczesną seksualizacją” dzieci i młodzieży.

Dodatkowo, w ustawie zapisano przepis o zakazie udostępniania treści pornograficznych młodzieży do 18 roku życia. Przepis ten dotyczy także filmów propagujących procedurę zmiany płci zapisanej w chwili urodzenia oraz homoseksualizm.

Węgierska ustawa przewiduje także utworzenie rejestru pedofili oraz zaostrzenie kar związanych z przestępstwami dotyczącymi pornografii dziecięcej. W świetle nowych przepisów, za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą grozić będzie nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

tvp.info

Zrzut ekranu.

Polacy zarobili na Euro łącznie 10 mln euro / Fot. You Tube/ TVP Sport pixabay.com

  • UEFA premiuje wyniki sportowe w następujący sposób: 1,5 mln euro za każdą wygraną, 750 tys. euro za remis.
  • Do tej pory tylko trzy drużyny zgarnęły pełną pulę wynagrodzenia za mecze na tej imprezie. Są to Włochy, Belgia i Holandia.
  • Polska łącznie zarobiła na Euro 2020 około 10 mln euro. To 4,5 mln euro mniej niż w 2016 roku.
  • Zobacz także: Kibic reprezentacji Polski nie wytrzymał! Wyrzucił telewizor przez okno

Według zasad UEFA, każde zwycięstwo na turnieju premiowane jest wynagrodzeniem drużynowym w wysokości 1,5 mln euro. Stawka za remis wynosi połowę tej sumy, a więc 750 tys. euro. Za porażkę zawodnicy nie dostają nic. Maksymalną kwotę 4,5 mln zarobiły do tej pory dzięki trzem wygranym tylko Włochy, Belgia i Holandia. Po remisie z Hiszpanią, reprezentacja Polski zarobiła na Euro 750 tys. euro dzięki swoim wynikom sportowym.

Każda z federacji, której reprezentacja znalazła się w 1/8 finału, może liczyć na kolejne dwa miliony euro. Za kolejne etapy premie finansowe będą wyższe.

Za sam awans do turnieju finałowego, związek sportowy każdej z drużyn otrzymał 9,25 mln euro. Po łatwej kalkulacji wychodzi więc, że PZPN na występie Biało-czerwonych podczas mistrzostw Europy 2020 zarobił około 10 mln euro.

Zarobek Polaków podczas Euro 2020 jest o 4,5 mln euro niższy niż w 2016 roku. Wówczas reprezentacja Polski zarobiła za swoją grę 14,5 mln euro. Podczas mistrzostw Europy we Francji, Polacy dotarli aż do ćwierćfinału rozgrywek. Wtedy udział w imprezie europejska centrala wyceniła na 8 mln euro, a polscy piłkarze zarobili na murawie dodatkowe 6,5 mln.

polsatnews.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w maju zanotowano spadek bezrobocia o 0,2 proc. Obecnie wynosi ono 6,1 proc.
  • Jak podaje portal tvp.info, współczynnik aktywności zawodowej wśród Polaków wzrósł.
  • Poziom bezrobocia oscyluje na niższym poziomie, niż przewidywała to ustawa budżetowa na 2021 rok.
  • Zobacz także: Cyberataki w Polsce: Departament Stanu o rosyjskiej dezinformacji

Przekładając liczby na procenty można zauważyć, że spadek bezrobocia w maju odznacza się jego wartością na poziomie 6,1 proc. Jest to spadek o 0,2 proc. względem kwietnia.

Jak podaje portal tvp.info, stopa bezrobocia liczona wg Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) wyniosła w Polsce w I kwartale 2021 r. 4,0 proc. wobec 3,1 proc. w IV kwartale 2020 r.

Współczynnik aktywności zawodowej wyniósł w I kw. 2021 roku 57,3 proc. wobec 56,5 proc. kwartał wcześniej, natomiast wskaźnik zatrudnienia wyniósł 55,0 proc. wobec 54,7 proc. w IV kw. 2020 r.

Ustawa budżetowa na 2021 rok zakłada, że stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec 2021 roku wyniesie 7,5 proc., a więc więcej, niż wyniosła rzeczywiście według danych GUS.

tvp.info, 300gospodarka.pl

Rozbity telewizor na chodniku w Kościanie.

Rozbity telewizor na chodniku w Kościanie. / Zdjęcie czytelnika

  • W środę wieczorem, po przegranym meczu Polski na Euro 2020, w Kościanie doszło do niecodziennej sytuacji. Rozwścieczony kibic wyrzucił telewizor przez okno.
  • Na miejsce wezwano Policję. Jednak w mieszkaniu, z którego wyleciał odbiornik nikogo nie zastano.
  • Trener Paulo Sousa w przekazie do kibiców apeluje, aby ci nadal wierzyli w polski zespół.
  • Zobacz także: UE będzie forsować przyzwolenie na zabijanie nienarodzonych? Parlament podejmie decyzję

Zdarzenie miało miejsce w środę po ostatnim meczu fazy grupowej Euro 2020, w którym Polska uległa Szwecji 2:3. Mieszkaniec osiedla Piastowskiego w Kościanie wyrzucił telewizor przez okno. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Informację podał portal Kosciannasygnale.pl.

Na miejsce wezwano policjantów z Komendy Powiatowej Policji. Osoba zgłaszająca wskazała mundurowym okno, z którego prawdopodobnie wyrzucono telewizor. Jednak policjanci nikogo nie zastali w mieszkaniu.

Po przegranym ze Szwecją meczu reprezentacja Polski odpadła z turnieju Euro 2020. Wcześniej Biało-czerwoni przegrali ze Słowacją 2:1. W następnym meczu Polacy zremisowali z Hiszpanią 1:1 i z dorobkiem jednego punktu zajęli ostatnie miejsce w grupie E. Po zakończeniu spotkania w Sankt Petersburgu, trener Sousa zaapelował do kibiców reprezentacji Polski o wiarę.

“Wierzcie w nas dalej. Rozwijamy się, czujemy się związani z kibicami a oni z nami. W przyszłości chcemy dać fanom więcej powodów do dumy. Oni rozumieją nasz wysiłek, presję, z którą się zmagamy. W tym turnieju nie poszło nam tak, jak chcieliśmy. Mam nadzieję, że w przyszłości razem staniemy się silniejsi i będziemy osiągać lepsze wyniki”

– powiedział.

Reprezentację Polski czeka teraz krótka przerwa i przygotowania do kolejnej fazy eliminacji Mistrzostw Świata, które w 2022 roku odbędą się w Katarze. Najbliższy mecz Polacy rozegrają 2 września, a ich rywalem będzie reprezentacja Albanii. Warto dodać, że kontrakt obecnego selekcjonera reprezentacji Polski Paulo Sousy trwa do końca eliminacji.

Miejmy nadzieję, że słowa selekcjonera reprezentacji Polski uspokoiły osobę, która w środę wieczorem wyrzuciła swój odbiornik przez okno.

kosciannasygnale.pl, sport.wprost.pl

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. pixabay.com

  • Departament Stanu USA oznajmił, że Stany Zjednoczone są zaznajomione ze szczegółami akcji “Ghostwriter”. Polegała ona m.in. na publikacji maili polskich polityków.
  • W ramach walki z cyberterroryzmem ujawniono, że za atakami stoi grupa UNC1151 związana z rosyjskimi tajnymi służbami.
  • Dyrektor analiz Mandiant Intelligence nie potwierdził, że zgromadzono dowody na poparcie tezy o ataku cybernetycznym na Polsce z terytorium obcego państwa.
  • Zobacz także: UE będzie forsować przyzwolenie na zabijanie nienarodzonych? Parlament podejmie decyzję

Departament Stanu USA komentuje cyberataki w Polsce

Amerykański rzecznik resortu dyplomacji podkreślił świadomość administracji Stanów Zjednoczonych w dziedzinie akcji “Ghostwriter”. Stwierdził, że cyberataki w Polsce mogą być elementem wrogich działań Rosji w przestrzeni internetowej.

“Polski rząd publicznie zauważył, że ostatni cyberatak został przeprowadzony z terytorium Rosji. Rosja używa szeregu narzędzi, w tym dezinformacji i wrogich działań w cyberprzestrzeni, by wykorzystać postrzegane przez nią słabości i wzmagać podziały wewnątrz i między demokracjami.”- powiedział.

Departament Stanu oznajmił, że Polska jest niezłomnym sojusznikiem w Europie Środkowej. Dodał, że państwo Polskie jednym z najsilniejszych partnerów Stanów Zjednoczonych w promowaniu bezpieczeństwa i dobrobytu w regionie, Europie i świecie.

“Jesteśmy zaangażowani by pracować z sojusznikami i partnerami, by przeciwdziałać wrogim działaniom i podtrzymać nasze wspólne demokratyczne wartości i ideały” – podkreślił rzecznik.

We wtorek do wiadomości publicznej udostępniono informację, że za cyberatakami w ramach operacji “Ghostwriter” stoi grupa UNC1151. Według specjalistów związana jest z rosyjskimi tajnymi służbami.

Działalność tej grupy rejestrowana jest przez amerykańską firmę zajmującą się cyberbezpieczeństwem Mandiant Intelligence od 2016 roku. Jednak jest to pierwszy przypadek, kiedy UNC1151 podejrzane jest o cyberataki w Polsce.

Zobacz także: “Krul” jest nagi. Korwin-Mikke zszokował strojem w sklepie

Jak powiedział dyrektor ds. analiz Mandiant Intelligence Ben Read, firma “odkryła liczne operacje grupy UNC1151 przeciwko polskim podmiotom”. Read dał jednak do zrozumienia, że ośrodek nie zgromadził do tej pory wystarczających dowodów, by przypisać atak konkretnemu państwu. Jednocześnie w ocenie Mandiant grupa UNC1151 jest związana z obcym państwem. Z powodu ataków cybernetycznych w Polsce Komisja Europejska zaproponowała utworzenie zespołu ds. cyberbezpieczeństwa.

polsatnews.pl

Parlament Europejski

Parlament Europejski / Fot. Pixabay

  • Autorem raportu, który będzie przedmiotem głosowania Parlamentu Europejskiego jest Chorwat, Predrag Matić.
  • Dokument jego autorstwa wnosi o legalizację aborcji w państwach członkowskich Unii Europejskiej oraz wprowadza terminologię „zdrowia i praw seksualnych i reprodukcyjnych”.
  • Matić otwarcie krytykuje tzw. klauzulę sumienia, na którą powołują się lekarze nie chcący uczestniczyć w dokonywaniu aborcji. Zachęca za to do wprowadzenia edukacji seksualnej w szkołach oraz promocji antykoncepcji.
  • Raport chorwackiego europarlamentarzysty spotkał się z ostrą krytyką m.in. niemieckich biskupów oraz polskiego Episkopatu.
  • Zobacz także: Sejm: Wotum nieufności wobec ministrów rządu zostało odrzucone

Raport, którego autorem jest chorwacki europarlamentarzysta Predrag Matić nosi prowokacyjny tytuł. Brzmi on: „Sprawozdanie w sprawie sytuacji w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw w tej dziedzinie w UE w kontekście zdrowia kobiet”. Już sam tytuł dokumentu budzi kontrowersje wielu komentatorów oraz polityków. Mianowicie w terminologii prawa międzynarodowego nie istnieje zjawisko „zdrowia i praw seksualnych i reprodukcyjnych”. Przegłosowanie przez Parlament Europejski raportu Maticia może sprawić, że zabijanie nienarodzonych w Unii Europejskiej stanie się w pełni legalne.

Czy zabijanie nienarodzonych będzie legalne w Unii Europejskiej?

Raport chorwackiego polityka wzbudza mnóstwo kontrowersji, gdyż uznaje on w sposób bezpośredni aborcję za prawo każdego człowieka. Z uwagi na ten fakt, tekst dokumentu wyraźnie wzywa państwa członkowskie do poczynienia wszelkich kroków prawnych, aby sprawić, że zabijanie nienarodzonych będzie legalne w Unii Europejskiej.

“Zwracamy się do państw członkowskich o dokonanie przeglądu krajowych przepisów prawnych dotyczących aborcji i dostosowanie ich do międzynarodowych standardów praw człowieka i regionalnych najlepszych praktyk oraz zapewnienie, aby aborcja na życzenie była legalna we wczesnej ciąży, a w razie potrzeby również w późniejszym okresie”

– czytamy w dokumencie.

W dalszej części dokumentu przeczytać można zachętę do wdrażania edukacji seksualnej w szkołach oraz promowania antykoncepcji.

Dokument utworzony przy udziale Maticia krytykuje tzw. klauzulę sumienia. Do tej pory powoływali się na nią lekarze odmawiający udziału w dokonywaniu aborcji.

„Ubolewamy, że niekiedy powszechna praktyka w państwach członkowskich umożliwia lekarzom, a w niektórych przypadkach także całym instytucjom medycznym, odmowę świadczenia usług zdrowotnych na podstawie tzw. klauzuli sumienia, co prowadzi do odmowy opieki aborcyjnej ze względu na religię”.

– mówi dokument.

Warto dodać, że raport o został przyjęty w maju bieżącego roku przez Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia Parlamentu Europejskiego. Zostało zgłoszonych do niego ponad 500 poprawek, ale w większości były one odrzucone. W tej chwili dokument znajduje się w Parlamencie Europejskim, gdzie 24 czerwca ma odbyć się głosowanie w jego sprawie. Jak przekazał red. Artur Stelmasiak z Tygodnika Katolickiego “Niedziela”, europosłowie powinni podjąć decyzję w tej sprawie około godziny 14:30.

Ostra krytyka raportu Maticia

Raport spotkał się z krytyką w całej Europie. Niemieccy biskupi zwrócili uwagę, że intencja raportu Maticia, aby chronić zdrowie i prawa kobiet jest ważna. Jednak prawo do życia jest nadrzędnym prawem człowieka, „bez którego nie będzie można rozwijać innych praw”. W ich opinii „problematyczne jest to, że obecny projekt rezolucji nie uwzględnia praw dziecka nienarodzonego”. W opinii niemieckich duchownych sprawia on wrażenie, że aborcja jest „prawem człowieka i całkowicie normalną lub podstawową usługą medyczną”.

Natomiast słowacki parlament stwierdził, że raport narusza Unijną zasadę pomocniczości. W myśl tej zasady, kwestia zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego wchodzi w zakres polityki zdrowotnej państw. Wobec niej UE ma jedynie kompetencje pomocnicze. Z tego właśnie powodu dokument, nad którym zostanie przeprowadzone głosowanie 24 czerwca wykracza poza kompetencje Parlamentu Europejskiego.

Sprzeciw wobec projektu Maticia okazał również przewodniczący polskiego episkopatu abp Stanisław Gądecki. Podkreślił w oświadczeniu, że kompetencja w zakresie ochrony zdrowia nigdy nie została przekazana Unii Europejskiej. Należy ona do wyłączności państw członkowskich. Przypomniał, że wszelkie działania Unii Europejskiej w tym obszarze powinny być prowadzone z poszanowaniem polityki zdrowotnej państw członkowskich.

Swój “stanowczy sprzeciw” przeciw projektowi wyraziła też grupa polskich posłów. W opublikowanym oświadczeniu podkreślili, że forsuje on idee, “które zmierzają do samozagłady społecznej państw członkowskich, krzywdzą dzieci i niszczą rodzinę”. Co ciekawe, głosowanie przeciw rezolucji zapowiedzieli już m.in. chorwaccy euroosłowie z Europejskiej Partii Ludowej.

stacja7.pl

Władza królewska była mocno ograniczona przez demokrację szlachecką, a cywilizowane prawo sięgało na zadnieprzańskie kresy jedynie w warstwie symbolicznej. Poszczególni magnaci poczynali sobie tam niczym suwerenni władcy. Nie zważali na wyroki sądowe, upomnienia królewskie oraz gnębili ludność do granic wytrzymałości, będąc de facto panami ich życia i śmierci. Podział na bogatych i uprzywilejowanych oraz biednych i pozbawionych praw nałożył się na równoległe różnice narodowościowe i religijne, gdyż elity były przeważnie spolonizowane w rycie katolickim, natomiast pozostali to prawosławni Rusini.

Wprawdzie nie dochodziło do jakiejś specjalnej dyskryminacji z akurat tych powodów (od początku do końca głównym czynnikiem były kwestie gospodarcze), jednak dla zwykłego mieszkańca kresów prawidłowością stało się stereotypowe myślenie, że szlachcic = lach = katolik. Z tego też powodu nienawiść do szlachty sprzężona była z nienawiścią do katolicyzmu a w szczególności do przedstawicieli zasłużonego na polu polonizacji Zakonu Jezuitów. W tym wypadku bez znaczenia dla chłopstwa i kozaków było to, że Jezuici (np. Andrzej Bobola) zwalczali podstawowy problem kresów czyli łamanie prawa i gnębienie gospodarcze ludności. Inną grupą nielubianą przez czerń i kozactwo byli Żydzi. Oni to współpracowali ze szlachtą i dzierżawili od niej wiejskie młyny oraz karczmy, dążąc do maksymalizacji zysku w krótkim czasie. Odbywało się to oczywiście kosztem miejscowej ludności. W takich warunkach historycy zarówno polscy jak i ukraińscy jako główne przyczyny wybuchu powstania podają ucisk gospodarczy oraz kwestie religijne. Według mnie stanowią one dogodny dla powstania grunt społeczny, jednak nie były decydujące i dały o sobie znać dopiero w drugiej fazie walk tj. po klęsce hetmanów pod Korsuniem.

Znienawidzony przez chłopów i kozaków

Powstanie Chmielnickiego nie było pierwszą lecz jedną z kolejnych, co kilka lat wybuchających rebelii. Nie rozpoczynali ich uciskani chłopi lecz wolni Kozacy, głównie ze względu na próby ograniczenia tzw. Rejestru. Za buntami nie stali oczywiście Kozacy nim objęci ale ci których wypisano tzw. wypiszczyki. Kolejnym argumentem przeciwko decydującej roli kwestii gospodarczo – społecznych była sprawa Jeremiego Wiśniowieckiego, który z pochodzenia był Rusinem. Co szczególnie istotne dla tego wątku, nie był on ani zdziercą ani tyranem. W swoich zadnieprzańskich włościach zaprowadził porządek, równość wobec prawa oraz daleko posuniętą tolerancję religijną. Prowadził intensywną i skuteczną kolonizację opartą o sprawdzoną metodę wolnizny dla nowo osiadłych. W krótkim czasie doprowadził do znacznego rozwoju gospodarczego i ludnościowego swoich włości. Jego poddani żyli w pokoju i względnym dostatku. Mimo to człowiek ten był jednym z najbardziej znienawidzonych przez chłopstwo i kozaków magnatem ukrainnym.

Rola Władysława IV

Zwykle pomijaną kwestią odnośnie przyczyn powstania była działalność króla Władysława IV. Druga połowa lat 40. XVII wieku to okres jego wzmożonych przygotowań do wielkiej wojny z Turcją, której celem było zupełne zniszczenie Chanatu Krymskiego oraz wyparcie Osmanów z Europy. Według królewskich planów miało to być wyjście z pułapki geopolitycznej w jakiej znalazła się wciąż silna lecz powoli słabnąca Rzeczpospolita. Wojna ta miała także inny cel, jakim było załagodzenie nabrzmiałych konfliktów społecznych, wśród których na plan pierwszy wysuwał się problem kozacki. Na drodze do zbudowania szerokiej koalicji antytureckiej, w 1644 roku król oddał Moskalom miasto Trubeck. Prowadził też tajne rozmowy z niektórymi magnatami oraz przedstawicielami starszyzny kozackiej. Co szczególne istotne, w rozmowach tych brał udział pisarz wojsk zaporoskich Bohdan Chmielnicki. Plany wojenne były bardzo zaawansowane. Niestety sprzeciw magnaterii obawiającej się wzmocnienia pozycji władcy, doprowadził do ich fiasku. Demokratyczny Sejm Walny zamiast nałożyć podatki wojenne, skłaniał się raczej do kolejnych prac nad ograniczeniem Rejestru. Kozacy czuli się oszukani i pozbawieni zarobku, gdyż liczyli na znaczne łupy w toku wojny z Turcją. To było ważnym czynnikiem na drodze do powstania, jednak wciąż nie stanowiło przysłowiowej iskry rzuconej na proch. Iskry takie były dwie. W okolicznościach rozgoryczenia i straconych nadziei, na przełomie 1647 i 1648 roku na Siczy znalazł się Bohdan Chmielnicki. Nie przybył z niczym lecz z królewskimi listami, wykradzionymi wcześniej pułkownikowi Iwanowi Barabaszowi. W listach tych król obiecywał podniesienie rejestru i łupy na wojnie tureckiej. Posłużyły one do podbuntowania zaporożców przeciwko zdradzieckiej szlachcie i magnatom, którzy sprzeciwili się woli Władysława IV. Oprócz tego były silnym argumentem w ręku Chmielnickiego w czasie późniejszych układów sojuszniczych z Chanatem Krymskim, nad którym w przypadku wojny tureckiej zawisła możliwość zupełnego zniszczenia. Mimo bardzo przychylnego przyjęcia na Siczy, nie udało się Chmielnickiemu doprowadzić do wrzenia ogółu Kozaków. To było dla nich wciąż za mało.

Decydujący okazał się początek 1648 roku. Wówczas doszło do świadomego, bądź nieświadomego podgrzania atmosfery przez samego króla. W lutym, znienawidzony przez zaporożców Jeremi Wiśniowiecki otrzymał królewskie nadanie nowych, rozległych obszarów zadnieprzańskich, ciągnących się aż do Porohów. Tereny te były siedzibą kolejnych Siczy czyli miejscem koncentracji Kozaków ruszających na wyprawy łupieżcze. Gdyby Wiśniowiecki przeprowadził na tym obszarze skuteczną akcję kolonizacyjną -z czego zresztą słynął- wolna kozaczyzna w ciągu kilkunastu, maksymalnie kilkudziesięciu lat, przestałaby istnieć. Gdyby zaś w międzyczasie wybuchło powstanie, to podobnie jak wiele poprzednich, miało zostać spacyfikowane przez wojska koronne. Co ciekawe wojska te właśnie w lutym zaczęły opuszczać leża zimowe i kierować się na południowy wschód, zupełnie jakby hetmani wiedzieli, iż za miesiąc/dwa mogło być w tym rejonie “gorąco”. Gdyby w trakcie walk spaliło się nieco posiadłości magnackich, król byłby dodatkowo usatysfakcjonowany zemstą na ludziach, którzy torpedowali jego plany tureckie.

Podsumowanie

Reasumując – do bezpośrednich przyczyn powstania, można z pewnością zaliczyć informację o królewskim nadaniu Zadnieprza oraz niedwuznacznych ruchach wojsk polskich. Możliwe, że to przeważyło szalę – stało się decydującym czynnikiem, który wywołał bunt. Chmielnicki nie był głupi i wiedział, że siłami samych Kozaków nie da rady wojskom królewskim i magnackim. Dlatego, mając już pewność co do kozackiego poparcia, na początku marca 1648 roku wysłał poselstwo do Chana Krymskiego. Królewskie listy traktujące o wojnie z Turcją i potencjalnym zniszczeniu Chanatu, były bardzo pomocne w przekonaniu Tatarów. Kwiecień to już pamiętna bitwa pod Żółtymi Wodami.