Szczepionka

Szpital COVID-19 / Fot. pixabay.com

  • Ministerstwo Zdrowia informuje o 52 nowych przypadkach COVID-19. Największa ilość zakażonych znajduje się w woj. mazowieckim.
  • Resort zdrowia podał również wiadomość, że ostatniej doby nikt nie umarł na COVID-19.
  • Ministerstwo podało również raport dotyczący szczepień. Na poniedziałek 28 czerwca, liczba w pełni zaszczepionych osób w Polsce wynosi niemal 13 mln.
  • Zobacz także: Dyplomaci Izraela wezwani do polskiego MSZ. Stanowisko Izraela bez zmian

Ostatniej dobry nikt nie zmarł na COVID-19. Resort zdrowia informuje o 52 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. To mieszkańcy województw: mazowieckiego (10), wielkopolskiego (8), podkarpackiego (7), małopolskiego (6), śląskiego (4), dolnośląskiego (3), świętokrzyskiego (3), kujawsko-pomorskiego (2), lubuskiego (2), łódzkiego (2), lubelskiego (1), pomorskiego (1), warmińsko-mazurskiego (1), zachodniopomorskiego (1), opolskiego (0), podlaskiego (0). 1 zakażenie to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Ostatniej dobry nikt nie zmarł na COVID-19

Bilans epidemii koronawirusa w Polsce to 2 879 689 zakażonych. Zmarło 74 979 chorych na Covid-19. Wyzdrowiało dotąd 2 651 681 zarażonych.

Na kwarantannie pozostaje 64 751 osób.

Do tej pory wykonano 28 447 379 szczepień przeciwko Covid-19. Pierwszą dawką zaszczepiono 16 681 699 osób. W pełni zaszczepionych jest 12 682 542 osób

rmf24.pl

COVID-19

Szczepionka przeciw COVID-19. / Fot. pixabay

  • Po kilku miesiącach stosowania przez ludzi na całym świecie szczepionek na koronawirusa, eksperci nadal nie są pewni ich skuteczności
  • Niewykluczone, że na jesieni koncerny farmaceutyczne zaproponują rządom oraz bezpośrednio pacjentom możliwość zakupy nowych dawek preparatu
  • Członek Rady Medycznej prof. Magdalena Marczyńska ostrzega przed czwartą falą zakażeń i informuje o ewentualnej sprzedaży szczepionek obywatelom
  • Dotychczas preparaty w dwóch dawkach są podawane “bezpłatnie” w ramach budżetu zgromadzonego z rąk polskich podatników
  • Zobacz także: Johnson&Johnson zapłaci odszkodowanie. Produkowali leki na bazie narkotyków

W rozmowie z radiem “RMF FM” prof. Magdalena Marczyńska, zasiadającą w Radzie Medycznej przy polskim rządzie wyznała, że Minister Zdrowia Adam Niedzielski wraz z Premierem Mateuszem Morawieckim nie wykluczają bardzo podobnego scenariusza o wzroście zakażeń na COVID-19 wraz z początkiem jesieni. Analogiczna sytuacja miała miejsce w zeszłym roku, gdzie po okresie wakacyjnym – nacechowanym niskim przyrostem zakażeń – nastąpił szczyt zachorowań, w okresie, gdy ludzki organizm jest osłabiony. Koncerny farmaceutyczne wyprodukowały w tym czasie odpowiednie szczepionki, które były masowo sprzedawane rządom na całym świecie.

Koncerny farmaceutyczne wyczuwają niezwykłą okazję do biznesu

Niewykluczone, że nowe dostawy szczepionek w liczbie 30 milionów sztuk zostanie przeznaczona już do bezpośredniej sprzedaży. Rząd objął na koszt polskich podatników dwie pierwsze dawki preparatów przeciwko COVID-19. Od jesieni usługa ta, może zostać przestawiona na zysk.

Rozważany jest pomysł, żeby wprowadzić odpłatność za usługę szczepienia przeciwko koronawirusowi. Odpłatność za szczepionki może wejść w życie najwcześniej późną jesienią

– powiedziała prof Magdalena Marczyńska z Rady Medycznej.

Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych tłumaczy, ze immunolodzy zauważają, że poziom przeciwciał na koronawirusa spada po pewnym czasie, dlatego niewykluczone, że aby podnieść odporność, będzie trzeba przyjąć kolejne dawki preparatów.

Immunolodzy zaznaczają, że obserwują dynamikę spadku przeciwciał. Więc pojawia się obawa, że spadną one do takiego poziomu, który jest niewystarczający, by nasz organizm odpowiedział na tyle skutecznie, aby ochronić się przed chorobą. Wtedy dawka przypominająca będzie konieczna 

-podkreślił Grzegorz Cessak.

W dalszej części swojej wypowiedzi, zaznaczył on, że eksperci nie są jeszcze do końca pewni, czy będzie potrzeba przyjęcia po raz trzeci preparatów przeciwko koronawirusowi. Polski rząd ma zapewnić co najmniej jedną dawkę preparatu na osobę. Koncerny farmaceutyczne widząc znakomity interes w sprzedaży kilkuset milionów sztuk szczepionek, z pewnością będą lobbować za taką procedurą.

rmf24.pl

  • Według GUS “główną przyczyną wzrostu liczby zgonów w Polsce w 2020 roku była pandemia SARS-CoV-2, której szczyt zakażeń przypadł na ostatnie miesiące roku”.
  • Raport nie rozróżnia zgonów spowodowanych zachorowaniem od zgonów na skutek zamkniętej służby zdrowia.
  • Największą umieralność odnotowano w IV kwartale 2020 roku.
  • Zobacz także: Abp Gądecki krytykuje rezolucję PE:”Przekracza wszelkie granice etyczne”

GUS podał, że “główną przyczyną wzrostu liczby zgonów w Polsce w 2020 roku była pandemia SARS-CoV-2, której szczyt zakażeń przypadł na ostatnie miesiące roku”. Nowa choroba została uwzględniona w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych.

Nie rozróżniono zgonów spowodowanych zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 od śmierci na skutek zamkniętej dla pacjentów z innymi schorzeniami służby zdrowia. GUS podsumował, że w 2020 roku zmarło 477 335 osób. Oznacza to wzrost liczby zgonów w stosunku do 2019 roku o prawie 68 tys. Największą umieralność odnotowano w IV kwartale 2020 roku. W tym okresie widoczny jest ich wzrost o ponad 60 proc. względem roku poprzedniego.

“Szczególnie krytyczny okazał się 45 tydzień roku (przypadający na dni od 2 do 8 listopada), w którym odnotowano ponad 16 tys. zgonów”

– wynika z informacji GUS.

Jak podaje portal Interia.pl, analiza danych o zgonach w latach 2019 i 2020 według struktury wieku wskazuje wzrost niemal we wszystkich grupach. Największy wzrost wynoszący blisko 20 proc. odnotowano wśród osób najstarszych,  w grupie 70-84 lata. Współczynniki śmiertelności dla mężczyzn są wyższe niż dla kobiet.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego najwięcej zgonów w 2020 roku spowodowanych było chorobami układu krążenia (37%) oraz nowotworami (22%). Śmierć z powodu zachorowania na COVID-19 odnotowano w 8% przypadków.

Współczynnik zgonów w 2020 roku był najwyższy od 70 lat. Jego wartość na 100 tys. ludności przekroczyła 1240. Na 100 tys. ludności osiągnął najwyższą wartość od 1951 roku. Średnia tygodniowa w 2020 roku wyniosła ponad 9 tys., natomiast w 2019 – niespełna 8 tys. zgonów.

polsatnews.pl interia.pl

Leki

Leki / Fot. pixabay.com

  • Stan Nowy Jork postanowił walczyć z kryzysem opioidowym, który od lat 90-tych zebrał żniwo około pół miliona ofiar. Na drodze sądowej wygrał z koncernem farmaceutycznym Johnson & Johnson, który produkował leki na bazie uzależniających substancji.
  • Koncern zobowiązał się do wypłaty 230 mln dolarów odszkodowań, jednocześnie tłumacząc, że nie jest to przyznanie się do winy.
  • Coraz więcej stanów pozywa koncerny farmaceutyczne za produkcję leków zawierających substancje narkotyczne.
  • Zobacz także: Czarnek walczy z lewicą w szkole. Koniec z praniem mózgów dzieci?

Opioidy to grupa silnych substancji stosowanych do uśmierzania bólu. Przykładowe substancje opioidowe to: kodeina, morfina i kokaina. Substancje na bazie opioidów mają silne działanie uzależniające. Jak podaje BBC, wielkie koncerny farmaceutyczne sprzedawały leki na bazie tych substancji, co spowodowało fale uzależnień a w efekcie śmierci w USA.  Johnson&Johnson zapłaci odszkodowanie wysokości 230 mln dolarów.

Kryzys opioidowy w Stanach Zjednoczonych trwa nieprzerwanie od lat 90tych. Według ekspertów jest to epidemia uzależnienia od silnych leków przeciwbólowych.

Johnson&Johnson po raz kolejny zapłaci odszkodowanie

Jak informują Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom, z powodu przedawkowania leków na bazie opioidów zmarło około pół miliona ludzi latach 1999–2019. Przełomowym wyrokiem w sprawie epidemii opioidowej, była decyzja sądu w Oklahomie, który nakazał w 2019 roku koncernowi J&J uiszczenie 572 mln dolarów kary.

“Epidemia opioidów spowodowała spustoszenie w niezliczonych społecznościach w stanie Nowy Jork i reszcie kraju. Wciąż w USA miliony osób są uzależnione od niebezpiecznych i śmiertelnych opioidów”

– powiedziała Letitia James, prokurator generalna Nowego Jorku.

“Johnson & Johnson podsycił tę epidemię, ale dziś zobowiązują się do odejścia z branży opioidowej – nie tylko w Nowym Jorku, ale w całym kraju”

– dodała.

Nie tylko Johnson&Johnson zapłaci odszkodowanie. We wtorek ma rozpocząć się proces koncernów farmaceutycznych w sprawie handlu opioidami. Są to m.in AbbVie i Teva Pharmaceutical Industries oraz kilku innych dystrybutorów. Nie wiadomo, czy dojdzie do ugody jak w przypadku J&J.

Johnson&Johnson oraz najwięksi amerykańscy producenci leków – AmerisourceBergen, Cardinal Health i McKesson zaproponowali zapłacenie łącznie 26 miliardów dolarów. Chcą zakończyć tysiące spraw sądowych dotyczących opioidów.

Procesy dotyczące koncernów farmaceutycznych prowadzone będą też w innych stanach. Johnson&Johnson poinformował, że deklaracja wypłaty zadośćuczynienia nie jest równoznaczna z przyznaniem się do winy.

polsatnews.pl

Ruszyła budowa morska gazociągu Baltic Pipe

Specjalistyczny statek Castorone na Morzu Bałtyckim / fot. Twitter/Baltic Pipe

  • Budowa gazociągu Baltic Pipe, trwa pomimo opóźnień spowodowanych przez duński rząd, wkraczając w decydującą fazę
  • Statek specjalistyczny Castotone rozpoczął kilkumiesięczną pracę nad układaniem spawanych części rurociągu na dnie Bałtyku
  • Polska nitka gazociągu ma wkrótce dołączyć do prac na dnie morskim, a zgodnie ze słowami prezesa Gaz-System zostanie ułożonych 275 km rurociągu
  • Zobacz także: Spadek bezrobocia w maju. Najnowsze dane GUS

Budowa Baltic Pipe wkracza w decydującą fazę

Zgodnie z informacją przekazaną przez pełnomocnika rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej, wczoraj ruszyła budowa morskiego odcinka gazociągu Baltic Pipe, który jak należy przypomnieć miał problemy prawne po stronie duńskiej. Pod koniec maja duński rząd cofnął pozwolenie na budowę spółce Energinet za rzekome naruszenia ekologiczne, lecz tydzień temu ostatecznie przywrócono koncesję.

W dniu 27 czerwca Castorone – jeden ze statków morskich odpowiedzialnych za ułożenie gazociągu podmorskiego między Polską, a Danią, rozpoczął układanie Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim. Układanie rozpoczęło się w miejscu znajdującym się niedaleko połowy trasy całego gazociągu podmorskiego, tj. na wodach duńskich, w pobliżu wyspy Bornholm.Castorone sukcesywnie będzie przesuwał się wzdłuż trasy gazociągu, w kierunku północno-zachodnim

– podaje polska spółka Gaz-System.

Pełnomocnik polskiego rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej zapewnia, że Balticpipe powstanie zgodnie z obranym wcześniej harmonogramem, pomimo sytuacji z początku czerwca. Już w październiku 2022 roku mają popłynąć pierwsze dostawy gazu.

Baltic Pipe jest inwestycją realizowaną krok za krokiem i w założonych terminach. Pogody i inne okoliczności, na które nie mamy wpływu, bywają zmienne, ale my nie zwalniamy tempa i robimy swoje. Dziś GAZ-SYSTEM rozpoczyna układanie podmorskiego odcinka, by cały projekt mógł być ukończony i uruchomiony z pełną przepustowością w 2022 roku. Baltic Pipe będzie wówczas jednym z głównych elementów, gwarantujących bezpieczeństwo energetyczne Polski 

– oświadczył Piotr Naimski.

Natomiast prezes polskiej spółki państwowej Gaz-System zachwalał budowę polsko-duńskiego gazociągu, a także poinformował, że firma zamierza zespawać i ułożyć na dnie Bałtyku 275 km rurociągu.

GAZ-SYSTEM osiągnął kolejny ważny etap w realizacji Baltic Pipe. Po 5-letnim okresie prowadzenia uzgodnień, projektowania i wyboru wykonawców rozpoczęło się układanie pierwszego w historii polskiego gazownictwa przesyłowego gazociągu podmorskiego.  Do końca tego roku planujemy zespawać i ułożyć na dnie Bałtyku 275 km gazociągu, który połączy wybrzeża Polski i Danii. Na najgłębszych wodach prace będą wykonywane przez Castorone – jeden z największych specjalistycznych statków tego typu na świecie

– powiedział Tomasz Stępień.

Spółka informuje, że oprócz specjalistycznego statku Castorone, wezmą udział dwa bliźniacze statki Castorone Rei i Castorone 10. Są największymi tego typu łodziami zajmującymi się układaniem rurociągów na dnie morskim. Dynamiczny system pozycjonowania, pozwala łodziom na precyzyjne pozycjonowanie na morzu.  Zespawany gazociąg opuszczany jest z użyciem specjalnej rampy znajdującej się na rufie statku. Składa się ona z trzech części, które poprzez regulację nachylenia pozwalają na instalację rurociągu na różnych głębokościach.

wnp.pl, gaz-system.pl

Minister Czarnek

Minister Czarnek / Fot. You Tube / Ministerstwo Edukacji i Nauki

  • Minister edukacji i nauki udzielił wywiadu tygodnikowi “Sieci”. Wypowiedział się w nim na temat wolności, tolerancji oraz organizacji oświaty w świetle nowego prawa.
  • Czarnek wskazał, że choć każdy człowiek jest równy i wolny, to pewne zachowania wykluczają jednostkę z korzystania z tych praw.
  • Według ministra receptą na powstrzymanie kryzysu edukacji oraz postępujący nihilizm wśród młodzieży jest wychowanie i edukacja zgodna z wartościami.
  • Zobacz także: Atak hakerski na Izrael! Wyciekły dane setek tysięcy studentów

Przemysław Czarnek postawił sobie za cel reformę przejmowanego przez neomarksistowską ideologię systemu edukacji. Z powodu swoich działań znajduje się pod ciągłym atakiem środowisk lewicowych i liberalnych. Czarnek walczy z lewicą w szkole. Jego zdaniem odpowiedzią na postępujący nihilizm wśród młodzieży jest wychowanie w wartościach.

Równość i tolerancja w wykonaniu środowisk lewicowych

Minister edukacji i nauki w wywiadzie dla tygodnika „Sieci” omawia kwestię wolności i tolerancji w kontekście organizowania parad równości. Według Czarnka, to osoby ze skrajnej lewicy, często niosące na sztandarach symbole LGBT posuwają się do wykluczania osób posiadających inne poglądy.

„Ci ludzie wychodzą na ulicę, w wulgarny sposób obrażają katolików, wykrzykują niecenzuralne hasła, zachowują się obscenicznie i to ma być w porządku? Natomiast gdy nasza strona mówi, że to nie jest zachowanie normalne, a wręcz demoralizujące, to wtedy się okazuje, że jesteśmy wrogami świata postępu i równości. Tak być nie może”

– ocenił polityk.

„Albo mamy równość i każdy może powiedzieć, co myśli, albo tej równości nie ma. W przypadku skrajnych środowisk lewicowych, liberalnych, wielu rzekomych reprezentantów społeczności LGBT nie ma mowy o tolerancji”

– podkreślił Czarnek.

Szef MEiN wskazał w wywiadzie dla “Sieci”, że choć każdy człowiek jest równy wobec prawa i równy „w godności osoby ludzkiej”, to nie mamy takich samych uprawnień, bo te zależą od naszych zachowań.

„Człowiek, który zachowuje się obscenicznie i wulgarnie, nie może mieć takiego samego prawa do spaceru po mieście jak człowiek, który zachowuje się normalnie i spaceruje z dzieckiem. Ktoś, kto zakłóca porządek, sieje zgorszenie, demoralizuje innych, pozbawia się sam tego prawa”

– zaznaczył minister.

Czarnek walczy z lewicą w szkole

Minister został zapytany o sytuację młodzieży mającej problem z identyfikacją płciową. Czarnek zauważył, że do takich tragedii dochodzi „dlatego, że pozwala się na demoralizowanie młodzieży, która później nie radzi sobie z piętrzącymi się przez to problemami”

„Receptą jest wychowanie na wartościach, a nie nihilizm i etyka »róbta, co chceta«. Nie ma wolności bez odpowiedzialności”

– podkreślił.

„Mamy dziś problem oderwania młodzieży od wartości i serwowania kłamstwa pod postacią prawdy, a zła pod płaszczykiem dobra. (…) Często się zastanawiam, dlaczego ludzie zamiast mówić prawdę, wolą wejść do szafy i siedzieć cicho. Jeśli przemilczymy zło, to ono będzie się rozprzestrzeniać, a zło rozprzestrzenia się dlatego, że ludzie dobrzy są bierni”

– dodał Przemysław Czarnek.

Minister odniósł się też do zmian w prawie oświatowym.

„Ta ustawa daje większe bezpieczeństwo tym rodzicom, dla których jest ważny system wartości, który chcą przekazać. Będą mieć większą pewność, że za ich plecami nie będą przekazywane treści, których nie akceptują. Bez zgody kuratora nic poza podstawami programowymi przekazywane nie będzie”

– podkreślił minister.

tvp.info

Polski MSZ

Polski MSZ / Fot. flickr.com

  • Zakończyło się właśnie spotkanie w polskim MSZ. Przedstawicielka izraelskiej dyplomacji została wezwana przez wiceministra Pawła Jabłońskiego.
  • Według Tal Ben-Ari Yaalon, stanowisko Izraela w sprawnie nie zmieniło się po spotkaniach zarówno w polskim, jak i izraelskim MSZ.
  • Paweł Jabłoński podkreślił, że Polska również nie zamierza ustępować Izraelowi i prowadzi suwerenną politykę.
  • Zobacz także: Winnicki gromi ambasadę Izraela: Bezczelny antypolonizm nie będzie tolerowany

Zakończyło się właśnie spotkanie w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dyplomaci Izraela wezwani zostali do polskiego MSZ w związku ze sprawą nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego. Po czwartkowym głosowaniu w tej sprawie pojawił się spór na linii Tel Awiw – Warszawa.

Ja przyznaje przedstawiciel strony polskiej w negocjacjach, kierująca izraelską placówką w Polsce Tal Ben-Ari Yaalon nie otrzymała żadnych instrukcji, które zmieniałyby dotychczasowe stanowisko władz tego kraju. Paweł Jabłoński podkreślił przy tym, że Polska również nie zmienia zdania w sprawie KPA. Według niego polska legislacja nie jest wymierzona w kogokolwiek.

Dyplomaci Izraela wezwani do polskiego MSZ. Jabłoński komentuje

Jabłoński został zapytany przez dziennikarzy o charakter wczorajszego wezwania ambasadora RP w Izraelu. Pytano także o odpowiedź strony izraelskiej na argumenty Polski w sprawie nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego.

“Jak do tej pory stanowisko strony izraelskiej, także to wyrażone w trakcie spotkania z ambasadorem Magierowskim, ale również w późniejszym wpisie twitterowym ministra spraw zagranicznych, pozostaje bez zmian. Odczytujemy to jako prymat polityki wewnętrznej nad stosunkami międzynarodowymi”

– dodał wiceminister.

“Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że w dyskursie politycznym w Izraelu dominują postawy albo krytyczne wobec Polski, albo wręcz wprost antypolskie – stwierdził. Wielu polityków w Izraelu uważa, że opłaca im się zaognianie sporu z Polską, bo dzięki temu mogą zyskać większe poparcie w polityce wewnętrznej – mówił wiceszef MSZ. Uważamy, że to jest bardzo złe podejście dlatego, że stosunki polsko-izraelskie są dla nas czymś bardzo cennym, my chcemy, żeby te stosunki były jak najlepsze. Nasza dyplomacja, nasza strona unika tego rodzaju wypowiedzi, choć bardzo często są powody do wypowiedzi bardzo krytycznych”

– podkreślił Jabłoński.

Według niego, Polska chce przedstawiać sprawy na podstawie faktów, a nie zaogniać emocje. 

Przedstawiciel polskiego MSZ przyznał, że rozmowy w sprawie noweli Kodeksu postępowania administracyjnego toczą się również ze stroną amerykańską.

“Tłumaczymy na czym polega potrzeba wprowadzenia tej ustawy, jakie jest jej uzasadnienie, jaka jest przyczyna wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2015 roku. Mam wrażenie, że to zrozumienie ze strony amerykańskiej jest dziś nieco większe” 

– ocenił wiceminister. 

Spór o Kodeks postępowania administracyjnego niepotrzebną eskalacją

Paweł Jabłoński uważa kwestię sporów z Tel Awiwem za niepotrzebną eskalację i nadwyrężenie stosunków miedzy Polską, a Izraelem. Wskazuje również na niezrozumienie polskiej legislacji przez drugą stronę.

“Jeżeli politycy izraelscy odwołują się do kwestii nieobecnych w tej sprawie, odwołują się do kwestii Holokaustu, o którym ta ustawa w żadnym stopniu się nie wypowiada, świadczy to, mam wrażenie, o nieznajomości faktów. Naszym celem jest to, żeby te fakty były znane, dlatego będziemy konsekwentnie o nich mówili”  

– powiedział Jabłoński. 

Podczas spotkania z kierującą ambasadą Izraelską w Warszawie przekazał treść ustawy z uzasadnieniem oraz prośbą o przekazanie ich swoim przełożonym. Minister podkreślił, że Polska jako suwerenne państwo uchwala prawo zgodne ze swoją Konstytucją i nie ulega naciskom. Wyraził również nadzieję, że po zaprezentowaniu racji strony polskiej, nastawianie Izraela w tej sprawie się zmieni.

rmf24.pl

Marek Jakubiak

Marek Jakubiak / Fot. Andrzej Bugajski/ Wikimedia Commons

  • Na Twitterze ukazał się skandaliczny wpis Jana Grabowskiego. Stwierdza w nim, że należy przypominać, iż “niemiecki plan ludobójczy był wymierzony w Żydów i tylko w Żydów, że obozy zagłady były dla Żydów, a nie dla Polaków”.
  • Wypowiedź Grabowskiego wpisuje się w narrację dziennikarki Jewish Telegraphic Agnecy Katarzyny Markusz, która zaprzecza zagładzie Polaków podczas II wojny światowej.
  • Na wpis Grabowskiego zareagował Marek Jakubiak, który w ostrych słowach skrytykował wpis “historyka”.
  • Zobacz także: Antony Blinken: “W Białymstoku przed II wojną światową rabinom palono brody i synagogi”

Wpis Grabowskiego ukazał się na Twitterze. Autor stwierdza w nim, że w Polsce należy “nieustannie” przypominać, że “niemiecki plan ludobójczy był wymierzony w Żydów i tylko w Żydów, że obozy zagłady były dla Żydów, a nie dla Polaków”. Wpis wzbudził kontrowersje m.in. u prezesa Federacji dla Rzeczpospolitej. Jakubiak odpowiada Grabowskiemu na Twitterze: “Jest Pan ignorantem historycznym”.

Grabowski szkaluje Polskę

Grabowski wpisuje się w narrację jednej z dziennikarek, która również na Twitterze pomniejszała cierpienie Polaków podczas II wojny światowej.

“Pierwsze zdanie jest manipulacją. Dla Polaków nie powstały nigdy obozy masowej zagłady, w czasie wojny mogli chodzić po ulicach, pracować, żyć. Nikt ich nie zabijał za to, że są Polakami. Polskich Żydów zginęło 90%, a etnicznych Polaków 10%”

– napisała Katarzyna Markusz na Twitterze.

Dziennikarka Jewish Telegraphic Agency oraz portalu Jewish.pl nawiązała do fragmentu wypowiedzi lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, w którym stwierdził on, że: „Polacy, tak jak Żydzi, byli ofiarami II wojny światowej. Nie może być zgody na jakikolwiek moralny szantaż. Tak nie buduje się zgody, tylko pogłębia podziały między naszymi narodami”.

Grabowski stwierdza w zamieszczonym przez siebie fragmencie, że w związku z uchwaleniem przez Sejm nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego “wywiązała się gorąca i nieprzyjemna debata”.

“Z miejsca w Polsce podniosły się głosy – od lewicy po prawicę – o równowadze polskiego i żydowskiego cierpienia podczas wojny. Jest to rzecz jasna, nienowy i zgrany syndrom zniekształcania historii Zagłady. W Polsce trzeba ciągle przypominać, że niemiecki plan eksterminacji dotyczył Żydów, wyłącznie Żydów, że do obozów Zagłady wywożono Żydów, nie Polaków

– napisał historyk.

Grabowski dodał także, że potwierdzeniem jego tezy jest fakt, że naród Polski przetrwał II wojnę światową, podczas gdy “naród polskich Żydów, wraz ze swym językiem i tradycjami – przestał istnieć”. ” I to wszystko” – kończy swój wpis Grabowski.

Jakubiak odpowiada Grabowskiemu

Szokujący wpis Grabowskiego nie pozostał bez echa. Odpowiedział mu prezes Federacji dla Rzeczpospolitej Marek Jakubiak. Były kandydat na prezydenta RP określił autora jako “historycznego ignoranta”.

“Jest Pan ignorantem historycznym. Niemcy zamordowali 6 mln Polaków, w tym 3mln polskich Żydów. Około 35 000 Polaków oddało swoje życie za ratowanie waszego życia. Nie mieli obowiązku a jednak ryzykowali. Zamiast wdzięczności – żydowska nienawiść”

– napisał polityk.

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Rysunek: Jan Bodakowski
Rysunek: Jan Bodakowski

Badania socjologiczne wskazują, że wiele kobiet ulega politycznie poprawnej propagandzie — według badań młode Polski irracjonalnie wierzą, że zagraża im wyjście Polski z Unii Europejskiej i rzekomy kryzys klimatyczny, podczas gdy młodzi Polacy racjonalnie widzą zagrożenie w gender i islamskiej imigracji.

Zapewne wiele kobiet daje sobie też wmówić (nachalnie promowane w mediach i popkulturze) homoseksualne skłonności seksualne. Tęczowa presja kulturowa propagandy spotyka się jednak z naturalnymi skłonnościami seksualnymi. W czasach gdy szaleństwo staje się normą, ludzie próbują się odnaleźć – jest to zapewne powód, dla którego coraz popularniejsze są związki ”lesbijskie” składające się z kobiety i trans kobiety (czyli biologicznego faceta, który nie został poddany okaleczeniu). Taka trans kobieta w związku ”lesbijskim” nie musi nawet zachowywać pozorów i stroić się w kiecki niczym Hermann Göring – wystarczy jej deklaracja, że jest kobietą – podobnie jak w sporcie, dzięki czemu wielu cwaniaków za cienkich na sukcesy w męskim sporcie po zadeklarowaniu bycia kobietą odnosi sukcesy w starciu ze słabszymi biologicznie kobietami.

Oczywiście jest to wersja optymistyczna. Rzeczywistość nie musi być taka zabawna. W takim oryginalnym związku kobiety z trans kobietą nie wiemy kto kogo. Są przecież plastikowe atrapy. I cwaniak chcący sobie użyć pod legendą operacyjną trans kobiety, może okazać się nagle tym którego, a nie tym który.

Jan Bodakowski

Abp Stanisław Gądecki.

Abp Stanisław Gądecki. / Fot. flickr.com

  • W czasie Mszy Świętej w Wieluniu, abp Gądecki skrytykował rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie aborcji.
  • Hierarcha podkreślił, że rezolucja jest pogwałceniem wszelkich praw człowieka zapewnianych przez traktaty międzynarodowe.
  • Arcybiskup wyznał, że aborcja jest szczególnie odrażającym pogwałceniem prawa do życia oraz skrytykował zapisy rezolucji podważające tzw. klauzulę sumienia.
  • “Rezolucja Maticia” wzywa wszystkie kraje członkowskie do zapewnienia “powszechnego dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji”.
  • Zobacz także: Atak hakerski na Izrael! Wyciekły dane setek tysięcy studentów

Podczas niedzielnej homilii w Wieluniu, polski duchowny odniósł się do rezolucji uchwalonej przez Parlament Europejski. Abp Gądecki krytykuje w niej decyzję PE, który w ramach “rezolucji Maticia” wezwał wszystkie kraje członkowskie do zapewnienia “powszechnego dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji” oraz zagwarantowania, że “aborcja na żądanie jest legalna na wczesnym etapie ciąży” i później, “gdy zdrowie ciężarnej jest zagrożone”. Hierarcha podkreślił, że rezolucja “wykroczyła poza swój mandat”, a jej autorzy “wezwali do naruszenia prawa unijnego”.

Abp Gądecki krytykuje rezolucję PE

Abp Gądecki podkreślił, że rezolucja jest pogwałceniem wszelkich praw człowieka zapewnianych przez traktaty międzynarodowe. Wspomniał także o języku, jakim została napisana.

“Już sama jego nazwa bardziej przypomina język charakterystyczny dla hodowli bydła niż rozwoju człowieka. Jest to rezolucja, która przekroczyła wszelkie dotychczasowe granice etyczne, po raz pierwszy bowiem w tym dokumencie aborcję nazwano prawem człowieka”

– powiedział arcybiskup.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że aborcja jest szczególnie odrażającym pogwałceniem prawa do życia, gdyż dotyczy bezbronnego człowieka.

“Sama prawna legalizacja aborcji głęboko zniekształca życie społeczne, uznając ją za „podstawową usługę opieki zdrowotnej” (…) Prawo do życia jest poniekąd papierkiem lakmusowym demokracji. Tam, gdzie nie jest ono w pełni zagwarantowane państwo przestaje być „wspólnym domem”, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości”

– stwierdził.

W swojej homilii, abp Gądecki krytykuje również zapisy rezolucji, które podważają klauzulę z sumienia.

“We wspomnianej rezolucji skrytykowano też tzw. klauzulę sumienia, dzięki której lekarze mogą odmówić aborcji, gdy sprzeciwia się to ich przekonaniom. Eurodeputowani stwierdzili bowiem, że lekarze powołujący się na klauzulę sumienia uderzają w prawa kobiet. W ten sposób jej autorzy usiłują wykluczyć z zawodu ginekologa wszystkich ludzi wierzących, jeśli nie złamią oni swojego sumienia i nie zaczną zabijać na żądanie”

– powiedział.

Europosłowie poparli w czwartek rezolucję autorstwa chorwackiego eurodeputowanego z frakcji socjaldemokratów Predraga Maticia. Stwierdza, że “prawo do zdrowia, w szczególności prawa do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego (SRHR), jest podstawowym filarem praw kobiet i równości płci, którego nie można osłabić ani w żaden sposób znieść”.

Za dokumentem opowiedziało się 378 eurodeputowanych, przeciw było 255, a 42 wstrzymało się od głosu.

dorzeczy.pl