Kierowca zabił 19-latkę

Kierowca zabił 19-latkę / fot. PAP

Do zdarzenia doszło w sobotę przed szóstą rano w ścisłym centrum Katowic – w pobliżu przejścia dla pieszych w pobliżu zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej. Kierowca autobusu komunikacji miejskiej z Katowic ruszył z przystanku, mimo że na jezdni znajdowała się grupa osób – jak wynika z nagrań, uczestniczących w bójce. Mężczyzna potrącił m.in 19-latkę, która zmarła. 31-latek po wypadku odjechał z miejsca zdarzenia. Zatrzymano go kilkaset metrów dalej – przy zajezdni. Policji tłumaczył początkowo, że nie zauważył zdarzenia. Później miał jednak przyznać, że widział grupę osób na jezdni.

W niedzielę kierowca został doprowadzony do prokuratury. Przesłuchanie mężczyzny rozpoczęło się około godziny 10:30. Po jego zakończeniu Monika Łata z Prokuratury Okręgowej w Katowicach poinformowała, że kierowca usłyszał zarzuty zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch osób.

Zlecono badania krwi kierowcy. Wiadomo już, że 31-latek był trzeźwy. Z kolei wyniki badań, które zostały przeprowadzone pod kątem obecności środków odurzających, mają być znane od kilku do kilkunastu dni. Według nieoficjalnych źródeł Polsat News kierowca autobusu miał brać silny opioidowy lek przeciwbólowy. Miał na koncie wykroczenia drogowe.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

19-letnia matka dwójki dzieci zginęła pod kołami

19-latka, która została śmiertelnie potrącona w Katowicach, osierociła dwójkę dzieci. Jedno z nich miało dwa lata, a drugie siedem miesięcy. Kondolencje rodzinie zabitej 19-latki złożył prezydent Świętochłowic Daniel Beger. „Jestem głęboko poruszony porannym wydarzeniem w Katowicach, w którym tragicznie zginęła młoda mieszkanka naszego miasta. Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca” – napisał. Do wyrazów współczucia dołączył się także prezydent Katowic. „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc wyjaśnić przyczyny tej tragedii” – napisał na Facebooku Marcin Krupa.

WPROST / PAP

19-latka zginęła pod kołami autobusu

Do tego dramatycznego wypadku doszło w sobotę (31 lipca) przed godziną 6 nieopodal przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej w ścisłym centrum Katowic. To miejsce o dużym nasileniu ruchu pieszego, w pobliżu dużych galerii handlowych i dworca kolejowego.

Kierujący nim 31-latek odjechała z miejsca zdarzenia i został zatrzymany dopiero w zajezdni. Wiadomo, że był trzeźwy. Jak zawsze w podobnych przypadkach pobrano mu krew do badań laboratoryjnych pod kątem środków odurzających.

Zginęła pod kołami autobusu

19-letnia dziewczyna zginęła pod kołami autobusu miejskiego w ścisłym centrum Katowic. Kierowca był trzeźwy. Przyczyny wypadku wyjaśniają policjanci. Dlaczego kierowca ruszył widząc tłum ludzi przed sobą?

Wcześniej mówiło się o nieszczęśliwym wypadku, jednak to nagranie rzuca nowe światło na poranną tragedię. Widać na nim grupę młodych osób prowadzących bójkę na pasie ruchu ulicy Mickiewicza. Nadjeżdżający autobus miejski używa sygnałów dźwiękowych, zwalnia i zatrzymuje się, a chwilę później znów rusza. Nastolatka znajduje się pod kołami pojazdu, a jeden z mężczyzn jest przez kilka metrów popychany przez jadący autobus; pozostali uczestnicy bójki uciekają na boki. Autobus odjechał w dalszą drogę. Policja ujawnia, że 31-latek został już zatrzymany. W niedzielę ma zostać doprowadzony do prokuratury.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jak poinformowała podkom. Żyłka z KWP w Katowicach, nagranie jest znane policji i zostało zabezpieczone jako materiał dowodowy. Policjanci wyjaśniają, dlaczego kierowca ruszył, mając przed sobą grupę osób.

PAP / SE

Marsz Powstania Warszawskiego

Marsz Powstania Warszawskiego / Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Trwa Marsz Powstania Warszawskiego, organizowany przez Roty Niepodległości. Uczestnicy przejdą z ronda Dmowskiego na Plac Krasińskich. W Mediach Narodowych trwa relacja Jana Bodakowskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Powstanie Warszawskie

Na początku 1944 r. nacierająca na Niemców Armia Czerwona przekroczyła granicę Rzeczypospolitej. Po odrzuceniu wysuniętej przez władze RP oferty współdziałania wojskowego z Sowietami, 12 stycznia komendant główny Armii Krajowej gen. Tadeusz Komorowski wydał rozkaz nr 126, zapowiadający wsparcie Armii Czerwonej w walce z Niemcami, “w miarę naszych sił i interesów państwowych”. Tak rozpoczęła się akcja “Burza”, która miała na celu m.in. uświadomienie władzom sowieckim, że na wyzwolonych z okupacji niemieckiej terenach Polski, w granicach sprzed 1939, gospodarzami są Polacy, uznający władzę Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, który był jedynym reprezentantem państwa polskiego. Zanegowany został aliancki podział na strefy operacyjne, w myśl którego Polska znajdowała się w sowieckiej strefie operacyjnej.

Początkowo plan „Burzy” nie przewidywał powstania w stolicy, jednak 31 lipca 1944 r., po rozmowach między komendantem AK gen. Tadeuszem Komorowskim-Borem i delegatem rządu na kraj Janem S. Jankowskim, ustalono na dzień 1 sierpnia 1944 r. godz. 17 (godzina W) termin wybuchu powstania w Warszawie. Podjęta decyzja była spowodowana obawą przed przejęciem władzy w stolicy przez proradziecką Armię Ludową i Armię Czerwoną.

Powstańcy stanęli do walki mając w swoich szeregach 36 tys. żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i mniejszych formacji, dysponując małą ilością sprzętu i słabym uzbrojeniem. Przeciwko nim stanęły doborowe oddziały niemieckie, wyposażone w bardzo dobry sprzęt (broń pancerna, artyleria, lotnictwo). Pomimo rażącej dysproporcji, powstańcy opierali się przez 63 dni, dając wyjątkowe świadectwo odwagi. Zginęły tysiące warszawiaków, a niemiecki okupant po ustaniu działań zbrojnych, niemal całkowicie zrównał z ziemią lewobrzeżną część miasta.

Niezłomny duch żołnierzy powstania jest odtąd inspiracją dla kolejnych pokoleń Polaków, nie tylko mieszkających w Warszawie. Są wzorem również dla nas. Dlatego w rocznicę wybuchu sierpniowej insurekcji oddajemy hołd ich męstwu i chylimy głowy przed cieniami poległych i pomordowanych.

Uroczystości 77. rocznicy Powstania Warszawskiego

Obchody 77. rocznicy Powstania Warszawskiego / Fot. Twitter/Kancelaria Prezydenta

  • W Warszawie odbywały się dzisiaj uroczystości z okazji 77 rocznicy wielkiego zrywu mieszkańców stolicy przeciwko bestialskiemu, niemieckiemu okupantowi
  • Podczas obchodów na Woli, Prezydent Andrzej Duda wygłosił okolicznościowe przemówienie wychwalające bohaterską postawę powstańców
  • Podziękował również ówczesnym mieszkańcom stolicy za przetrwanie drugiej wojny światowej i za poświęcenie przy odbudowie zniszczonej stolicy Polski
  • Zobacz także: Dołącz do Marszu Powstania Warszawskiego 2021. Zobacz harmonogram i trasę

W stołecznej woli odbyły się uroczystości 77 rocznicy Powstania Warszawskiego, w których udział wziął Prezydent Andrzej Duda, a także inni przybyli z tej okazji goście. Przed corocznym przemówieniem, złożył wieniec przed tablicami na fragmencie muru fabryki J. Franaszka, w miejscu pamięci o zamordowanych przez Niemców siedmiu tysiącach mieszkańców warszawskiej Woli.

To dzień pamięci o bohaterach Powstania Warszawskiego, o tych, którzy nie wahali się stanąć do walki, chciałby się powiedzieć – z bronią w ręku, ale prawda jest taka, że w większości przypadków nie mieli broni. Ale to jest także dzień, kiedy czcimy wielkie bohaterstwo w ogóle mieszkańców Warszawy, bo o nich w tym kontekście należy pamiętać

– rozpoczął Prezydent, podkreślając ogólnopolskie znaczenie sierpniowego zrywu w okupowanej przez niemców stolicy Polski.

Przypomniał także o brutalności niemieckich okupantów, którzy bestialsko zamordowali na Woli tysiące mieszkańców Warszawy, tylko w pierwszych dniach powstania.

To były niewinne ofiary cywilne, to byli zwykli mieszkańcy Warszawy, których po prostu gromadzono i mordowano. Cieszę się ogromnie i dziękuję za to, że Warszawa o nich pamięta, że takie miejsca jak to, są przystrojone, że mieszkańcy przychodzą tutaj, składają kwiaty, zapalają znicze, bo to jest wielka martyrologia tego miasta, ale to jest także wielka martyrologia naszej ojczyzny 

– podkreślił Prezydent Duda.

Polski przywódca wspomniał również o niezłomnej postawie Warszawiaków, którzy nie uczestniczyli bezpośrednio w walkach. Pochwalił ocalałych za odbudowę stolicy po drugiej wojnie światowej, dając szansę nie tylko jej mieszkańcom, ale wszystkim Polakom na odbudowę kraju.

To jest właśnie – wierzę w to głęboko – symbol nie tylko Warszawy, ale to jest także symbol całej Rzeczypospolitej, że Rzeczpospolita nawet podeptana przez wroga, nawet pobita, nawet zniszczona za każdym razem podnosi się niezłomnością nas wszystkich, poprzez pokolenia, poprzez zabory, odzyskanie niepodległości, wojnę 1920 roku, II wojnę światową, okupację, właśnie Powstanie Warszawskie, okres komunizmu i żołnierzy niezłomnych, którzy walczyli po to, żeby komunistów pokonać, po to, żeby mieć wolną Polskę 

– powiedział.

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu Niemcy zaczęli systematycznie burzyć.

rmf24.pl

Standardowe wyposażenie poszukiwacza

Foto: Anna Zadrożna / Narzędzia potrzebne do poszukiwań

  • Szukanie skarbów z wykrywaczem metali bez pozwolenia jest nielegalne i zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 2.
  • Wielka Brytania ma zdecydowanie bardziej liberalne przepisy dotyczące poszukiwań prowadzonych przez detektorystów. Dzięki poszukiwaczom, angielskie muzea zapychane są unikatowymi skarbami.
  • Zobacz także: Dołącz do Marszu Powstania Warszawskiego 2021. Zobacz harmonogram i trasę.

Przepisy obowiązujące w Polsce dotyczące poszukiwań w rzeczywistości nie chronią zabytków. Szacuje się, że jest około 150 tysięcy osób, które poszukują hobbystycznie ukrytych w ziemi przedmiotów. To głównie pasjonaci historii, którzy każdy znaleziony w ziemi artefakt witają z wielką radością. Dla każdego znalezionym skarbem jest co innego. Niektórzy najbardziej cenią znaleziska z wczesnego średniowiecza, inni z czasów wojen. Niesamowitym przeżyciem jest trzymanie w dłoni wykopanego przedmiotu, który wiele lat temu służył komuś w codziennych czynnościach. Ileż historii może wiązać się z guzikiem, glinianym kubkiem, łyżką…  Odkrywcy podkreślają, że taka żywa lekcja historii jest dla nich w tym zajęciu najważniejsza. Najczęściej znajdowane są pociski, naboje, odłamki, które na terenie Polski są w zasadzie wszędzie. Takie znaleziska niosą za sobą ogromne pokłady emocji.

A co jeśli poszukiwacz odnajdzie coś naprawdę wartościowego?

Każde znalezisko odkryte na terenie Polski należy do Skarbu Państwa. Poszukiwania usankcjonowane są prawnie. Można to robić tylko za zgodą wojewódzkiego konserwatora zabytków. Zgłoszenie znalezienia skarbu jest obligatoryjne. Zdarza się, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wynagradza znalazcę za obywatelską postawę, przyznając dyplom, bądź symboliczną nagrodę pieniężną. Aby taką nagrodę dostać trzeba jednak spełnić dwa warunki. Pierwszy to taki, że skarb musi zostać odnaleziony przypadkiem. Jeśli szukałeś bez zezwolenia i znalazłeś skarb, zgłaszając go, musisz liczyć się z tym, że grozi ci 2 letnie więzienie. Jeśli jednak nie szukałeś celowo, a skarb znalazłeś przypadkiem, wtedy możesz starać się o nagrodę. Drugim warunkiem jest to, aby znalezisko miało dużą wartość historyczną.

Dlatego też często natykamy się na doniesienia medialne, że ktoś wykopywał w lesie robaki na ryby albo jechał na rowerze, przewrócił się i przypadkiem cos odnalazł. Częściej jednak zdarza się, że poszukiwacz wcale nie zgłasza tego co odszukał, a wykopany przedmiot ukrywa w domu, albo stara się sprzedać na czarnym rynku. W środowisku detektorystów krążą różne historie np. o człowieku, który wykopał złoto i stare średniowieczne księgi. Złoto udało mu się sprzedać ale ksiąg nikt nie chciał kupić, więc spalił je w piecu…

Polska, a Wielka Brytania

W kontekście takich historii, wydaje się, że obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące poszukiwań nie są najlepsze. Podobne regulacje funkcjonują w Niemczech ale nie we wszystkich landach. Natomiast ciekawe rozwiązania prawne znajdziemy w Wielkiej Brytanii, która stała się królestwem dla poszukiwaczy. Można tam bowiem szukać bez przeszkód jeśli ma się zgodę właściciela gruntu, na którym prowadzi się poszukiwania. Oczywiście nie mogą to być miejsca archeologiczne ani obszary kultu religijnego. Detektorysta ma  obowiązek zgłoszenia znaleziska. Prawo pierwokupu odkrytych przedmiotów ma państwo. Kwota za skarb zostaje podzielona na pół, z czego pierwsza część trafia do właściciela gruntu, a druga do znalazcy.

Takie prawo sprzyja dobrowolnemu zgłaszaniu znalezisk, dzięki czemu można tworzyć katalogi, mapę miejsc, oraz poznać wszystkie okoliczności towarzyszące odszukaniu artefaktu. Dzięki takiemu podejściu do eksploratorów podwojono liczbę cmentarzysk anglo-saksońskich i odkryto wiele typów monet celtyckich dotąd nieznanych. Najsłynniejszym znaleziskiem z 2009 r. jest odkrycie anglosaskiego skarbu w Staffordshire. 1500 przedmiotów ze złota i kosztownych kamieni, wyceniono na ponad 3 miliony funtów. Zresztą takich historii jest więcej. Przytoczmy chociażby znaleziony w Harrogate srebrny kielich wypełniony 617 srebrnymi monetami i biżuterią. W Frome znaleziono 52 tys. sztuk rzymskiego bilonu, o łącznej wartości blisko 0,5 mln funtów. Kolejne XV-wieczne znalezisko zawierało 1 237 złotych monet, 4 pierścienie, dwie bransoletki i kilka innych elementów biżuterii, czy skarb z Hoxnegdu, gdzie odnaleziono srebrne łyżki, złotą biżuterię i niezliczoną ilość monet. Prawdopodobnie przedmioty zakopane zostały ok. 407 roku naszej ery przez brytyjskich Rzymian. Wyobraźnie rozbudzają również historie o odkryciach w Lichfield, Berkhamsted czy na wyspach Jersey.

 Dzięki poszukiwaczom angielskie muzea zapychane są unikatowymi skarbami. W związku z tym pojawia się pytanie czy Polskę stać na przepisy w obowiązującym obecnie kształcie.

londynek.net, money.pl

Kierwoca autobusu wjechał w grupę awanturujących się osób!

Tragiczny wypadek w Katowicach / fot. Facebook/Policja Śląska

  • Policja zatrzymała wczoraj 31-letniego kierowcę autobusu, który z premedytacją zabił 19-letnia kobietę oraz odprowadziła dzisiaj rano aresztowanego do Prokuratury Rejonowej w Katowicach
  • Wczoraj nad ranem grupka młodych ludzi w upojeniu alkoholowym biła się na środku ulicy, nie zważając następnie na nadjeżdżający autobus
  • Niestety kierowca miejskiego autobusu postanowił przy małej prędkości zatrąbić i uderzyć w grupę nieświadomych osób
  • Po chwili, gdy część mężczyzn oburzona takim zachowaniem kierowcy próbowała wejść do pojazdu 31-letni mężczyzna postanowił ruszyć dalej
  • Niestety w tym momencie pod koła autobusu wpadła 19-letnia kobieta, lecz kierowca jechał naprzód przez kilkadziesiąt metrów
  • Dziewczyna zginęła na miejscu osieracając tym samym dwójkę swoich dzieci
  • Zobacz także: Tak imigrant ubogaca kulturowo Niemca. Film hitem internetu [+WIDEO]

Mężczyzna odpowiedzialny za zabicie 19-letniej dziewczyny został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji i odprowadzony do Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ. Przesłuchanie kierowcy autobusu został przesłuchany przez prokuratora. Wcześniej policja przekazała odpowiednie materiały dowodowe z miejskiego monitoringu, a także nagrania z telefonów komórkowych zarejestrowanych przez świadków tragicznego wypadku.

Rzecznik katowickiej policji podkomisarz Agnieszka Żyłka poinformowała również, że w niedzielę rano odbyły się przesłuchania świadków, którzy z racji upojenia alkoholowego niebyli w stanie wcześniej złożyć rzetelnej relacji z sobotniego zdarzenia.

Tragiczny wypadek dokonany z premedytacją

W sobotę około 6 rano doszło do bójki na środku ulicy pomiędzy pijanymi uczestnikami nocnych imprezowiczów. Na nagraniach wideo zamieszczonych w mediach społecznościowych widać jak kierowca autobusu z premedytacją wjeżdża w grupkę awanturujących się młodych osób. Kierowca zatrąbił w ich kierunku, jednakże to w pełni nie poskutkowało i część z bijących się osób pozostała jeszcze na środku ulicy. Ostatecznie 31-letni mężczyzna postanowił mimo wszystko ruszyć do przodu nie zważając na ludzi. Większość zdążyła uciec, lecz niestety kierowca autobusy jechał dalej, nawet gdy pod koła pojazdu wpadła 19-letnia dziewczyna, matka dwójki dzieci. Kobieta zginęła na miejscu ciągnięta przez autobus przez kilkadziesiąt metrów.

Jestem głęboko poruszony porannym wydarzeniem w Katowicach, w którym tragicznie zginęła młoda mieszkanka naszego miasta. Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca. Mam nadzieję, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona. Do czasu wyjaśnienia proszę o powstrzymanie się w ferowaniu wyroków i komentowania. Rodzinie i znajomym składam najszczersze wyrazy współczucia.

– napisał zszokowany prezydent Daniel Beger ze Świętochłowic, skąd pochodziła zmarła tragicznie kobieta.

Swoje kondolencje złożył także prezydent Katowic, Marcin Krupa który postanowił wyłączyć sekcję komentarzy pod swoim wpisem na Facebooku uwzględniając dobro rodziny zmarłej 19-latki.

W Katowicach doszło dziś do strasznej tragedii. Pod kołami autobusu zginęła młoda, 19-letnia kobieta. Policja i prokuratura prowadzą czynności w tej sprawie. Rodzinie Zmarłej składam wyrazy głębokiego współczucia. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc wyjaśnić przyczyny tej tragedii. Ze względu na fakt, że ta tragiczna sytuacja budzi wiele emocji – ze względu na szacunek do Bliskich Zmarłej wyłączam możliwość komentowania.

– podkreślił.

Decyzje o treści zarzutów, które może usłyszeć kierowca autobusu, zapadną po analizie zgromadzonego w tej sprawie materiału – policjanci nie precyzują obecnie, pod jakim kątem prowadzone jest postępowanie. Kierowca mógłby odpowiadać np. za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kwalifikacja czynu mogłaby być inna, gdyby śledczy uznali, że sprawca działał z premedytacją. 31-letni kierowca PKM Katowice był trzeźwy; pobrano mu krew do badań na obecność środków odurzających

onet.pl

Ks. Trzaska

Ks Trzaska / fot. facebook

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

– Warszawska Praga była jedną wielką katownią. Jest też cmentarzem. Ile jest jeszcze tutaj szczątków. tego nie wiemy. Na warszawskiej Pradze komuniści przesłuchiwali, torturowali, więzili i mordowali ludzi. Tutaj na Pradze budowano terror stalinowski – powiedział (Janowi Bodakowskiemu z Mediów Narodowych) ksiądz Tomasz Trzaska kierownik Samodzielna Sekcja Informacji i Sprawozdawczości Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej.

W wywiadzie ksiądz Trzaska opowiedział mi o tym, jak: wyglądają kolejne etapy prace badawcze i ekshumacyjne przeprowadzane przez IPN, mechanizm zbrodni komunistycznej bezpieki na polskich patriotów, oraz kim były ofiary komunistycznych zbrodni.

Metody tortur stosowane przez komunistyczną bezpiekę wobec polskich patriotów

Po II wojnie światowej w katowniach bezpieki polscy patrioci byli przez funkcjonariuszy bezpieki bici po całym ciele pięściami, kablami, drągami, gumowymi i drewnianymi pałkami, łańcuchami od roweru w okolicach nerek. Związanych „faszystów” z AK czy NSZ wieszano głową w dół, kneblowano im usta, do nosa wlewano wodę lub ocet, po czym bito po całym ciele. Zatrzymanych bito w pięty, przypalano papierosami, wbijano im gwoździe pod paznokcie, zgniatano im palce drzwiami, skakano po nich, leżących tak kopano by łamać im kości. Więzionych zrzucano ze schodów, ubecy uderzali głowami zatrzymanych w ściany.

Wielu torturowanych w wyniku sadyzmu komunistów umierało, inni w wyniku sadystycznych tortur mieli trwałe uszkodzenia ciała, stawali się niepełnosprawni czy sparaliżowani. Torturom towarzyszyły też wielogodzinne przesłuchiwania.

W ramach walki z polskimi patriotami komuniści na kilkadziesiąt godzin polskich nagich patriotów zamykali w karcerach, czyli zimnych piwnicznych pomieszczeniach, zalanych wodą do kolan tak małych, że można było w tylko w nich stać. Komuniści, przesłuchując ‘Polki z polskich patriotycznych organizacji brutalnie gwałcili kobiety, zmuszali więźniów do lizania zasikanych podłóg.

Kadry bezpieki składały się z Żydów i żuli

Komunistyczne władze za coś normalnego uznawały sadystyczne tortury i morderstwa dokonywane przez komunistów na polskich patriotach. Przełożonych ubeków martwiły, ale nie do tego stopnia, by wyciągać konsekwencje karne, takie patologie wśród funkcjonariuszy bezpieki jak przestępstwa kryminalne (okradanie zatrzymanych, siebie nawzajem, i bezpieki) czy alkoholizm.

Tolerancja władz komunistycznych wobec bezpieki walczącej z polskimi patriotami wynikała z tego, że kadry bezpieki składały się z najgorszego marginesu społecznego, alkoholików, ludzi zdemoralizowanych i pozbawionych jakiegokolwiek wykształcenia. Bezkarność zachęcała funkcjonariuszy bezpieki do dokonywania przestępstw kryminalnych na cywilach (okradania napotkanych ludzi). Ze służby usuwano tylko wtedy gdy patologiczne zachowania zakłócały pracę organów (czyli torturowani i mordowanie polskich patriotów) – np. gdy ubecy byli permanentnie pijani, że nie byli w stanie utrzymać się na nogach, lub popadali w psychozę alkoholową (choć odmiennie od prawa cywilnego upojenie alkoholowe w bezpiece było okolicznością łagodzącą).

Więcej o zbrodniach komunistów można przeczytać, w 464 stronicowej, opublikowanej przez Instytut Pamięci Narodowej, prac „Przestępcze wymuszenie zeznań w postępowaniach przygotowawczych prowadzonych przez organy bezpieczeństwa publicznego w latach 1944–1956. Studium kryminologiczno-prawne”

Komunistyczne katownie na Pradze

Na warszawskiej Pradze komunistyczne katownie mieściły się między innymi w:

Jednym z budynków carskich koszar Kordegarda mieszczący się przy 11 Listopada 68, w którym już od jesieni 1944 był areszt i trybunał wojenny NKWD (aresztowanych polskich patriotów najpierw sadystycznie torturowano, a potem, jak w Katyniu, zabijano strzałem w głowę). Ciała pomordowanych polskich bohaterów do tej pory zapewne znajdują się zakopane w okolicy.

W budynku byłej Kwatery Głównej NKWD i WUBP na ul. Strzeleckiej 8. W budynku tym znajdują się piwnice, w których na ścianach wyryte są napisy wydrapane przez więzionych w tym miejscu polskich patriotów.

W miejscu obecnych ekshumacji IPN w latach 1944-1956 przy ul. Namysłowskiej mieściło się więzienie Toledo.

Siedziba MUBP mieściła się w budynku na ul. Cyryla i Metodego 4, Trybunał Wojenny w budynku dzisiejszego liceum na ul. Jagiellońskiej 38, a siedziba NKWD i WUBP w latach 1946-54 w budynku przy ul. Sierakowskiego 7.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne

Ostatnie lata są okraszone patologiczną aktywnością środowisk lewicowo liberalnych, które próbują zakłócić Marsz Powstania Warszawskiego. W 2018 Marsz został bezpodstawnie rozwiązany przez władze Warszawy z Platformy Obywatelskiej. Doprowadziło to dużego napięcia. Zatrzymano kilkanaście tysięcy osób w kotle na Nowym Świecie. To była celowa prowokacja — próba doprowadzenia do konfrontacji siłowej. Również w zeszłym roku miało miejsce wiele lewicowych prowokacji. Prowokacyjnie wywieszano tęczowe szmaty ze sprofanowanym symbolem Polski Walczącej. Pederaści w oknach w prawie nago epatowali uczestników marszu swoim odrażającym widokiem – profanując tym ekshibicjonizmem obchody powstania i siejąc zgorszenie wśród dzieci. W tym roku możemy spodziewać się podobnych ataków – powiedział Robert Bąkiewicz (prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości, od 2010 roku organizator Marszów Niepodległości, prezes Rot Marszu Niepodległości, inicjator powstania Mediów Narodowych i Straży Narodowej), w rozmowie z Janem Bodakowskim na antenie Mediów Narodowych.

Drugim z uczestników rozmowy był Paweł Michalik (występujący razem z Karat Napalm Grupa, katolik, patriota, raper z Warszawy, trener bokserski w Legia Fight Club, który też będzie uczestniczył w Marszu), który opowiedział o swoim nowym albumie “Nieba Mańka”, który będzie miał premierę 2 października 2021. Zamawiając preorder możn dostać wcześniej singiel/EP “Powstańcze wersy” + niespodziankę w dniu premiery.

Na singlu “Nieba Mańka” znalazły się takie utwory jak:

1. Czuwaj prod. WIZIER, skrzypce Krzysztof Pietkiewicz, śpiew Harcerze
2. Warszawa Wolna feat. Jacol Pewna Pozycja prod. Feru
3. Polska Krew feat. Patriota TGK prod. Szymon TUR, bas Wojciech Ruciński
4. Wielcy Wojownicy REMIX feat. Charakterny Zbój, Bzyku OPS prod.
5. Czuwaj remix
6. Warszawa Wolna remix
7. Polska Krew remix
8. Wspomnienia Hanny Szczepanowskiej

Na albumie “Nieba Mańka” znajdą się takie utwory jak:

Tylko Bogu posłuszny prod. URAZ, skrecze: DJ JanMarian
Zajawka i zarobek feat. JURAS prod. URAZ
Pamiętaj słowa Matki prod. DJ ZEL, gitara elektryczna: Szwarc, skrzypce: Krzysztof Pietkiewicz
Dzieciom opowiadać feat. Mama, DIXI Charakterny Zbój, Bosski Roman prod. FERU
Czuwaj prod. Wizier, skrzypce: Krzysztof Pietkiewicz, bas: Wojciech Ruciński, śpiew: 153 Mazowiecka Druzyna Harcerzy II Kohorta – Stella Matutina i 32 Mazowiecka Druzyna Harcerek,, Mandragora im. hm Zofii Florczak.
Stara Szkoła feat. Lefczuk SA, Kanar, Żółf Fenomen prod. GRCV
Emoty prod. Klimson
Cyrograf feat. Stopa, Sova prod. URAZ
Hierarchie feat. OPS, LEWY BRD prod. Wizier
Zamiast liści feat. Basti, WUEM TPN prod. WUEM TPN
Znicz dla ZNICZA feat. Mikus, prod. Klimson, skrecze: Dj JanMarian
Sparingpartner feat. Łapa TWM, Jeff Wojciechowski prod. URAZ
Miłosierdzie feat. Arkadio prod. Klimson
Klasyk feat. Żebro, Tektyw 7Łez
Warszawa wolna feat. Jacol Pewna Pozycja, prod. Feru
Pułapki feat. Gilak WD prod. Wuem TPN
Bumerang feat. Caine, gitara Michał prod. Klimson,
Życie jest za krótkie prod. Klimson, gitara elektryczna: Szwarc, skrzypce: Krzysztof Pietkiewicz

Prawnicy z Instytutu Ordo Iuris.

Prawnicy z Instytutu Ordo Iuris. / Fot. Facebook

Komu pomaga fundacja?

 Łukasz Karpiela rozmawia z osobami, którym pomogło Ordo luris. Poznamy losy wielodzietnej rodziny, która straciła dobytek w pożarze. Usłyszymy historię człowieka zwolnionego z pracy z powodu swojej wiary. Pracownicy opowiedzą czym zajmują się na co dzień i jaka misja im przyświeca. Osoby, które od lat wspierają fundację, wytłumaczą dlaczego to robią. Rektor Collegium Intermarium, Tymoteusz Zych, opowie o misji i wartościach przekazywanych studentom a także dlaczego prawda, dobro i piękno są tak istotne w kształtowaniu nowych pokoleń.

Warto obejrzeć film na portalu pch24.pl, aby znaleźć odpowiedzi. Ordo Iuris. Kto za nimi stoi?

pch24.pl

Turbo Słowianie

Tematem rozmowy ze Stanisławem Michalkiewiczem była też turbo słowiańszczyzna. Stanisław Michalkiewicz w swoim felietonie „Ubecja z Żydami odkrywa »Turbosłowian«”, który ukazał się na łamach „Magna Polonia”, za groteskowe uznał teorie „o »Turbosłowianach«, którzy panowali nad światem już od wielu tysięcy lat przed Chrystusem, wymyślili nie tylko ogień i koło, ale również język łaciński”.

Jak przypomina Stanisław Michalkiewicz, groteskowe teorie o „Turbosłowianach” są wymierzone w Kościół katolicki, bo jednym z wątków narracji o „Turbosłowianach” jest to, że rzekomą „prawdę” o nich „przez ostatnie kilka tysięcy lat ukrywał złowrogi Kościół katolicki, któremu potężne imperium Sarmatów stało kością w gardle i nie spoczął, aż podstępem i przemocą narzucił idyllicznym »Turbosłowianom« chrześcijański zabobon, od czego rozpoczęły się wszystkie trapiące nasz nieszczęśliwy kraj paroksyzmy”.

Sprzeczne z nauką brednie

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza głosicielom bredni o „Turbosłowianach” nie przeszkadza nawet to, że nie potwierdzają ich żadne kroniki czy badania archeologiczne – pomimo „że historia Europy jest dosyć dobrze znana, podczas gdy po potężnym imperium Turbosłowian tak dobrze, jak nie ma śladu, ani w postaci reliktów materialnych, ani w postaci dokumentów, które przecież takie wielkie imperium musiałoby wytwarzać choćby dla potrzeb administracyjnych”.

Stanisław Michalkiewicz zwraca uwagę, że o rzekomym spisku Kościoła katolickiego rzekomo ukrywającego prawdę o „Turbosłowianach” nie przeciwstawiali się nienawidzący katolicyzmu protestanci ani masoni. Publicysta przypomniał też, że wyznawcy teorii o „Turbosłowianach” każdego, kto nie wierzy w ich brednie, uznają za agenta Watykanu.

Cel ogłupianie patriotów

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza brednie o „Turbosławianach” „przeznaczone są dla uczestników młodzieżowych ruchów patriotycznych, czy choćby tylko »antysystemowych«, którzy w poszukiwaniu korzeni, zaczęli rozgrzebywać przygotowany przez ubecję i żydokomunę śmietnik historii ze spreparowanymi »legendami«, który smrodem swego rozkładu zatruwa w Polsce atmosferę polityczną i moralną”.

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza spreparowana przez środowiska WSI i żydokomuny mitologia „Turbosłowian” ma na celu odwrócenie uwagi młodych od prawdziwych bohaterów Żołnierzy Wyklętych, ośmieszenie polskiego patriotyzmu poprzez propagowanie pod jego szyldem niedorzecznych bredni.

Według Stanisława Michalkiewicza głównym celem działań środowisk promujących brednie o „Turbosłowianach” jest walka z Kościołem katolickim, którego niezależność jest zagrożeniem dla wszechwładzy żydokomuny i komuny. Kościół katolicki dla lewicy to najgroźniejszy wróg, bo to „potężna światowa organizacja, dysponująca kadrami i doświadczeniem, a także — dobrze poinformowana, a w dodatku taka, której cele nie pokrywają się ani z celami bezpieki, ani z celami żydowskich lobbies w państwach osiedlenia. Toteż bezpieka podtrzymuje w swoich szeregach zapiekłą nienawiść do Kościoła”.

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza pomimo sukcesów w promowaniu posoborowej herezji modernizmu dla lewicy „najważniejsze jest odcięcie historycznego narodu polskiego od Kościoła, który dzisiaj, nolens volens, z różnym zresztą skutkiem, jest dla tego narodu, przez komunę pozbawionego organicznej elity, namiastką szlachty, czyli warstwy przywódczej. Odcięcie narodu nawet od takiej namiastki, pozwoliłoby przerobić go na amorficzne „masy” – no i dlatego za głównego winowajcę zagłady pamięci o „Turbosłowianach” został uznany Kościół katolicki”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com