Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro / Fot. Flickr.com

  • Raport NIK w sprawie Funduszu Sprawiedliwości może być niebezpiecznym narzędziem Mariana Banasia przeciwko Zbigniewowi Ziobro. Z kontroli wynikają liczne nieprawidłowości, łącznie z “Mechanizmami korupcjogennymi”.
  • Póki co, NIK informuje o sprawie bardzo oględnie, nie może w tej chwili ujawnić szczegółów raportu.
  • Z wynikami kontroli zapozna się premier Mateusz Morawiecki oraz szef CBA. Celem jest rozpoczęcie postępowania ws. wykrytych nieprawidłowości.
  • Zobacz także: Bosak o podwyżkach polityków: “Prezydent i premier powinni zarabiać tyle, ile otrzymują prezesi największych firm”

Fundusz Sprawiedliwości ma przede wszystkim pomagać ofiarom przestępstw. Jego dysponentem jest minister sprawiedliwości, a pieniądze z Funduszu przyznawane są “w drodze otwartych konkursów ofert lub naboru wniosków”. Teraz działanie Funduszu oceniła Najwyższa Izba Kontroli. Raport NIK krytycznie oznajmia o podejrzanych działaniach Funduszu Sprawiedliwości.

Na razie NIK informuje o sprawie bardzo oględnie, nie może w tej chwili ujawnić szczegółów raportu. Trwa oczekiwanie na ostateczne stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości, przy którym działa Fundusz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dzisiaj jednak dyrektor Michał Jędrzejczyk z Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego wymienił wśród stwierdzonych nieprawidłowości m.in. dowolność w podejmowaniu decyzji o finansowaniu z Funduszu czy brak mechanizmów kontrolnych.

Wskazał również inne zastrzeżenia.

“Są to pewnego rodzaju powiązania personalne pomiędzy władzami, można powiedzieć, organizacji pozarządowych, które korzystały ze środków z Funduszu Sprawiedliwości” – przekazał.

W grę wchodzić ma kilkanaście milionów złotych.

Raport NIK o Funduszu Sprawiedliwości został jednak przekazany dalej. Władze NIK wysłały już ustalenia swych kontrolerów do premiera Mateusza Morawieckiego. Chcą by ten podjął działania zaradcze, a także do szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego – by rozpoczął postępowania ws. wykrytych nieprawidłowości.

rmf24.pl

Sejm RP

Sejm RP / Fot. Flickr

  • Według najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Research Partner, na najwyższy wynik może nadal liczyć Prawo i Sprawiedliwość.
  • Na drugim miejscu utrzymuje się Koalicja Obywatelska, lecz passa tej partii uległa odwróceniu. Pierwszy raz od miesiąca, środowisko polityczne Donalda Tuska odnotowało spadek w sondażu.
  • W badania opinii publicznej wynika, że poza parlamentem znalazłyby się Kukiz’15 oraz PSL.
  • Zobacz także: USA: Obowiązek szczepień dla pracowników gastronomii

O wynikach badania poinformował Polsat News. Sondaż Research Partner pokazuje, że na polskiej scenie politycznej zdecydowanym liderem pozostaje partia Jarosława Kaczyńskiego, którą wybrało 30,8 proc. respondentów. To o 0,6 proc. więcej niż w sondażu przeprowadzonym w połowie lipca.

Na drugim miejscu znalazła się Koalicja Obywatelska; poparcie tej formacji deklaruje 22 proc. biorących udział w badaniu. Oznacza to spadek o 2,1 pkt. proc.

Podium zamyka słabnąca Polska 2050 Szymona Hołowni, która uzyskała wynik 15,1 proc. W poprzednim sondażu partia byłego prezentera TVN miała 17,4 proc.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Próg przekroczyłaby jeszcze Konfederacja (6,9 proc.), która notuje wzrost o 1 pkt. proc. 6,8 proc. ma Lewica, która zaliczyła spadek o 0,7 pkt.

Sondaż wskazuje, że Kukiz’15 i Polskie Stronnictwo Ludowe znalazłyby się poza parlamentem. Aż 13,2 proc. badanych nie zdecydowało, na kogo oddać swój głos.

Szacowana frekwencja wynosi 65 proc.; w poprzednim badaniu była wyższa o 6 pkt. Sondaż został od 30 lipca do 2 sierpnia na grupie 1040 osób.

tvp.info

Francis Collins

Francis Collins / fot. flickr.com

  • Dr Francis Collins wygłosił na antenie stacji CNN bardzo kontrowersyjną tezę. Jego zdaniem rodzice niezaszczepionych dzieci powinni nosić maski również w domu.
  • Lekarz zauważył, że istnieje wiele przykładów młodych ludzi, którzy zachorowali na COVID-19. Ekspert przytoczył nowe zalecenia dla dzieci poniżej 12 roku życia.
  • Jeszcze tego samego dnia we wtorek wieczorem naukowiec napisał na Twitterze, że “przeinaczył” swoją własną myśl.
  • Zobacz także: Szwecja: Trzecia dawka szczepionki przeciw COVID-19 do końca roku

Francis Collins jest szefem amerykańskiego Narodowych Instytutów Zdrowia. Organizacja ta zajmuje się badaniami medycznymi. We wtorek gościł na antenie CNN-u. Mówił o niebezpieczeństwie jakie stwarzać ma dla dzieci wariant Delta, kolejna mutacja koronawirusa. Amerykański naukowiec szokuje w swoich zaleceniach.

Przedstawił słuchaczom szereg zaleceń, zwracał uwagę, aby dzieci nie przebywały z innymi w zamkniętych pomieszczeniach i stosowały się do zaleceń instytucji sanitarnych: częstej dezynfekcji, zasłaniania ust i nosa w szkołach.

Lekarz zauważył, że chociaż jest to rzadkie, istnieje wiele przykładów młodych ludzi, którzy zachorowali na COVID-19 i przytoczył nowe zalecenia dla dzieci poniżej 12 roku życia. Polegają one na tym, aby unikać przebywania w miejscach, w których mogą się zarazić, a także stosować się do powszechnego zalecenia zakładania maseczek w szkołach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Amerykański naukowiec szokuje w swoich wypowiedziach

Co szokujące, według Collinsa rodzice w trosce o swoje pociechy powinni nie rozstawać się z maseczkami również w domach.

“Rodzice nieszczepionych dzieci powinni się nad tym zastanowić i zaleca się noszenie tam również masek” – powiedział w CNN.

“Wiem, że to niewygodne, wiem, że wydaje się to dziwne, ale to najlepszy sposób na ochronę dzieci” – ocenił.

Z tej niebywałej tezy wycofał się jeszcze tego samego dnia. W swoich mediach społecznościowych mówił, że został źle zrozumiany.

“Zaszczepieni rodzice, którzy mieszkają w społecznościach o wysokim wskaźniku przenoszenia COVID, powinni maskować się, gdy przebywają w publicznych pomieszczeniach, aby zminimalizować ryzyko dla ich nieszczepionych dzieci. Nie ma potrzeby noszenia masek w domu” – napisał.

dorzeczy.pl

Szpital

Szpital / Fot. Borys Kozielski/ Wikimedia Commons

  • Ministerstwo Zdrowia podało najnowsze dane dotyczące zachorowań na COVID-19 w Polsce. Według raportu resortu zdrowia, w środe 4 sierpnia odnotowano 164 nowe przypadki zakażenia koronawirusem. Z powodu COVID-19 nie zmarła żadna osoba.
  • Najwięcej nowych przypadków zakażeń odnotowano na Mazowszu i w Małopolsce.
  • Resort zdrowia podaje informacje na temat obłożenia szpitali oraz wykorzystania sprzętu medycznego.
  • Zobacz także: Sondaż Pollster. Jedna partia zdecydowanie traci wyborców

Koronawirus w Polsce. Ministerstwo Zdrowia podaje najnowsze dane.

Nowe potwierdzone przypadki zakażeń koronawirusem dotyczą województw: mazowieckiego (29), małopolskiego (27), lubelskiego (12), podlaskiego (11), śląskiego (11), kujawsko-pomorskiego (10), łódzkiego (9), podkarpackiego (9), pomorskiego (9), dolnośląskiego (7), wielkopolskiego (7), zachodniopomorskiego (7), opolskiego (3), świętokrzyskiego (2), warmińsko-mazurskiego (2), lubuskiego (1).

8 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Z powodu COVID-19 nie zmarła żadna osoba, z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 4 osoby.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Koronawirus w Polsce. Obłożenie szpitali i sprzętu medycznego

Hospitalizowanych jest 292 chorych z COVID-19, a 39 z nich przebywa pod respiratorami.

Dla pacjentów z COVID-19 przygotowano 6072 łóżka i 595 respiratorów.

Ministerstwo przekazało ponadto, że na kwarantannie przebywają 75 282 osoby. Wyzdrowiało dotąd 2 653 981 zakażonych.

tvp.info

Punkt Szczepień Zamość

Punkt Szczepień Zamość / fot. You Tube/ StanyBlogPl_wordpress_com

  • Gen. Jarosław Szymczyk mówił na antenie Programu 1 Polskiego Radio o najnowszych ustaleniach w sprawie ochrony punktów szczepień.
  • Komendant główny policji przyznał, że po rozmowie z ministrem Mariuszem Kamińskim wprowadził całodobową ochronę punktów szczepień w całej Polsce.
  • Policjant odniósł się także do podpalenia placówki medycznej w Zamościu. Według jego informacji, śledztwo w tej sprawie trwa.
  • Zobacz także: Była dyrektor Planned Parenthood: “Aborcja to kara śmierci dla nienarodzonych”

Całodobowa ochrona punktów szczepień jest priorytetem dla gen. Jarosława Szymczyka. Komendant główny przyznał, że od kilkunastu dni obserwuje rosnąca agresję środowisk przeciwników szczepień w obrębie punktów medycznych.

Szymczyk wskazał nie tylko na podpalenie punktu szczepień i stacji sanepidu w Zamościu. Przypomniał także, że w Grodzisku Mazowieckim doszło do wtargnięcia do punktu i naruszenia nietykalności osób, które pilnowały porządku. Komendant nawiązał również do naruszenia nietykalności interweniujących funkcjonariuszy.

“Obserwujemy, że ta agresja rośnie. Chcę jasno i wyraźnie powiedzieć, że przyzwolenia ze strony policji na tego typu zachowania nie będzie i nasze działania będą bardzo zdecydowane i będą stanowczą odpowiedzią na groźby wobec personelu (medycznego) i osób, które do tych punktów przybywają” – oznajmił generał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Całodobowa ochrona punktów szczepień

“Po rozmowie z ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariuszem Kamińskim wydałem polecenie wszystkim wojewódzkim komendantom policji objęcia całodobową ochroną mobilnych punków szczepień oraz doraźną wszystkich pozostałych punktów szczepień” – poinformował Szymczyk.

Komendant główny policji zapewnia, że w sprawie podpalenia punktu szczepień w Zamościu trwa intensywne śledztwo.

“Cały czas napływają do nas informacje, badamy szczegółowo, analizujemy. Dla nas ta sprawa jest sprawą honoru i prestiżową i jestem przekonany, że pracują przy niej najlepsi ludzie. Zatrzymanie sprawcy jest tylko i wyłącznie kwestą czasu” – podkreślił.

polsatnews.pl

Krzysztof Bosak

Krzysztof Bosak / Fot. Wikimedia Commons

  • Krzysztof Bosak w rozmowie z “Faktem” wypowiedział się na temat podwyżek wynagrodzeń polityków. Zdaniem posła, prezydent, czy premier powinni zarabiać tyle, ile prezesi największych firm.
  • Bosak ocenił, że wynagrodzenia w sektorze publicznym są zdecydowanie niższe niż w prywatnych firmach. Były kandydat na prezydenta właśnie w tym aspekcie doszukuje się powodu przechodzenia polityków do spółek skarbu państwa.
  • Według polityka, na podniesienie wynagrodzeń zasługują również pracownicy innych zawodów służby publicznej.
  • Zobacz także: Loteria szczepionkowa: Dzisiaj pierwsze miesięczne losowanie

Krzysztof Bosak wypowiedział się o proponowanych podwyżkach płac dla polityków.

„Moim zdaniem jest to kwestia uznaniowa. Jeżeli w ogóle przygotujemy wspólnie jakieś przepisy w tej sprawie, powinny one wchodzić w życie od kolejnej kadencji parlamentu i obowiązywać niezależnie od tego, kto rządzi” – powiedział w rozmowie z „Faktem” Krzysztof Bosak.

Zdaniem posła Konfederacji wynagrodzenia polityków powinny zależeć od „obiektywnych czynników i wynikać z pewnego rozsądku i porównania pozycji”.

“Prezydent i premier powinni zarabiać tyle, ile otrzymują prezesi największych firm. Ministrowie, wiceministrowie, szefowie najważniejszych agencji czy służb – tak jak dyrektorzy wysokiego szczebla w sektorze prywatnym. Natomiast pozostałe osoby [powinny zarabiać] tak jak wysoko wykwalifikowani specjaliści” – zaznaczył.

Krzysztof Bosak ocenił, że wynagrodzenia w sektorze publicznym są zdecydowanie niższe niż w prywatnych firmach. Stwierdził, że m.in. dlatego wielu polityków woli pracę w Parlamencie Europejskim, gdzie zamiast 8 tys. zł brutto (obecna pensja posła w Sejmie RP), mogą zarobić ok. 40 tys. zł miesięcznie plus dodatki.

Podobnie wygląda sytuacja ze spółkami Skarbu Państwa i spółkami miejskimi, w których zarabia się znacznie więcej. Jednak Bosak sceptycznie wypowiada się o obecnych podwyżkach dla polityków.

„Nie jest jednak teraz właściwy moment na podwyżki” – ocenił polityk.

Zaznaczył, że przez epidemię wiele osób borykało się z problemami finansowymi i podnoszenie wynagrodzeń parlamentarzystów akurat w takim momencie to złe rozwiązanie.

Przypomniał, że zarobki wielu zawodów pracujących dla państwa – jak np. ratowników medycznych – również są zbyt niskie.

tvp.info

Szczepienie przeciwko COVID-19 działają u pacjentów z rakiem

Szczepienie. / Fot. Rhoda Baer Wikimedia Commons

  • Nowy Jork jako pierwsze miasto w Stanach Zjednoczonych wprowadza obowiązek szczepień dla pracowników gastronomii.
  • Jak tłumaczą władze miasta, restrykcje wynikają z rosnącej liczby zachorowań na nowy wariant Delta COVID-19. Liczba zakażeń rośnie również na Florydzie i w Luizjanie.
  • Powrót do obostrzeń zapowiada również gubernator stanu Arkansas. Przeciwne stanowisko utrzymuje gubernator Florydy Ron DeSantis.
  • Obostrzenia związane z obowiązkiem szczepień wprowadza także sektor prywatny. Tyson Foods stał się jednym z największych prywatnych pracodawców, którzy wymagają od pracowników szczepień ochronnych. Duże firmy technologiczne jak Google i Facebook, ogłosiły, że wszyscy ich pracownicy w USA muszą się zaszczepić, aby wejść do biur.
  • Zobacz także: Tokio 2020: Kolejny polski medal! Żeglarki wywalczyły srebro

Obowiązek szczepień przeciw COVID-19 dla gastronomii wejdzie w życie w Nowym Jorku.

“Nowojorskie przepisy wymagają przedstawienia certyfikatu przyjęcia co najmniej jednej dawki szczepionki i będą egzekwowane od 13 września” – pisze Reuters.

“Podobnie jak w przypadku wymogu noszenia maseczek i zeszłorocznych nakazów pozostania w domu, plan ten prawdopodobnie spotka się z silnym oporem społecznym” – przewiduje agencja.

Restrykcje w Nowym Jorku oraz w innych częściach USA wynikają z rosnącej liczby przypadków zakażenia nowym wysoce zakaźnym wariantem Delta. Wzrost zakażeń odnotowano ostatnio zwłaszcza na Florydzie i w Luizjanie. Demokratyczny gubernator Luizjany John Bela Edwards, nakazał w związku z tym mieszkańcom noszenie maseczek w pomieszczeniach zamkniętych.

Obowiązek szczepień dla gastronomii w Nowym Jorku pociągnie za sobą kolejne stany?

W Arkansas republikański gubernator Asa Hutchinson zapowiedział, że zwróci się stanowego parlamentu w środę, aby ten odstąpił od egzekwowania prawa, które zabrania stanowym i lokalnym władzom, a także szkołom nakładania wymogu noszenia maseczek.

“Aby walczyć z rozprzestrzenianiem się wirusa w Kalifornii, przywódcy polityczni w ośmiu hrabstwach regionu Zatoki San Francisco w tym tygodniu przywrócili obowiązek noszenia maseczek w pomieszczeniach. Gubernator Gavin Newsom, Demokrata, pod koniec zeszłego miesiąca nakazał wszystkim pracownikom stanowym zaszczepić się poczynając od 2 sierpnia lub poddawać się testom na obecność Covid-19 przynajmniej raz w tygodniu” – przypomina Reuters.

Jak podkreśla agencja, republikański gubernator Florydy Ron DeSantis zajął przeciwne stanowisko. W zeszłym tygodniu wydał rozporządzenie zakazujące szkołom wymagać zakrywania twarzy. Twierdził, że rodzice powinni podjąć taką decyzję za swoje dzieci. Bronił decyzji na wtorkowej konferencji prasowej.

“Nie zamykamy się. Będziemy mieli otwarte szkoły. Chronimy pracę każdego mieszkańca Florydy. Osłaniamy małe firmy” – przekonywał DeSantis.

W odpowiedzi na zagrożenie wariantem Delta obostrzenia wprowadził też sektor prywatny, w tym wiele dużych amerykańskich firm.

Ograniczenia w sektorze prywatnym

Tyson Foods we wtorek stał się jednym z największych prywatnych pracodawców, którzy wymagają od pracowników szczepień ochronnych. Duże firmy technologiczne – jak Google i Facebook, ogłosiły, że wszyscy ich pracownicy w USA muszą się zaszczepić, aby wejść do biur.

“Wielka trójka producentów samochodów z Detroit i związek zawodowy United Auto Workers (UAW) zapowiedziały przywrócenie wymogu noszenia maseczek we wszystkich amerykańskich zakładach, biurach i magazynach począwszy od środy, ale nie zobowiązują pracowników do szczepień” – pisze we wtorek Reuters.

Uniwersytet Johnsa Hopkins w Baltimore odnotował we wtorek 127 976 nowych zakażeń. Zmarło 451 osób. Od początku epidemii w USA potwierdzono 35 mln 237 057 zakażeń i 614 295 zgonów z powodu COVID-19.

dorzeczy.pl

Szczepienie przeciw COVID-19

Szczepienie przeciw COVID-19 / PAP/EPA/RICARDO MALDONADO ROZO

  • Urząd Zdrowia Publicznego w Szwecji informuje o planach wprowadzenia trzeciej dawki szczepionki przeciw COVID-19.
  • Do końca roku, kolejną dawkę preparatów mają otrzymać osoby szczególnie narażone na osłabienie odporności. Od 2022 roku trzecia dawka ma być dostępna dla pozostałych obywateli.
  • Urząd szacuje, że szczepienia dwiema dawkami zostaną zakończone jesienią tego roku.
  • Zobacz także: Anita Włodarczyk z olimpijskim złotem po raz trzeci z rzędu. Brąz dla Malwiny Kopron

O decyzji w tej sprawie poinformował we wtorek szwedzki Urząd Zdrowia Publicznego. Powołał się on na badania tamtejszych naukowców. Urząd twierdzi, że w pierwszej kolejności trzecia dawka szczepionki przeciw COVID zostanie zaproponowana m.in. osobom mieszkającym w domach opieki, mającym więcej niż 80 lat lub posiadającym obniżoną odporność. W tych wypadkach, trzecia dawka szczepionki zostanie wprowadzona do obiegu jeszcze w tym roku.

Według szwedzkich ekspertów jest za wcześnie, aby określić dokładny zakres szczepień trzecią dawką.

“Będzie to zależeć m.in. od pojawienia się nowych wariantów koronawirusa oraz badań naukowych na temat skuteczności szczepień w miarę upływu czasu” – napisano w komunikacie.

Trzecia dawka szczepionki dla ogółu społeczeństwa od 2022 roku?

Od 2022 szczepienia trzecią dawką obejmą pozostałych obywateli. W ocenie głównego epidemiologa kraju Andersa Tegnella jedynie w ten sposób można walczyć z pandemią, której jego zdaniem i tak nie uda się „do końca wyeliminować”.

“W związku z tym prace w zakresie szczepień powinny być długoterminowe i skoncentrowane na ograniczeniu poważnych zachorowań oraz zgonów” – powiedział Tegnell.

Dodaje, że wciąż należy zachęcać do szczepień mieszkańców na obszarach o niskim poziomie zaszczepienia. W Szwecji problem ten dotyczy głównie przedmieść, w których mieszkają imigranci. Ze wcześniejszych badań wynikało, że najbardziej nieufne są osoby pochodzące z Afryki.

Urząd Zdrowia Publicznego szacuje, że szczepienia dorosłej populacji dwiema dawkami zostaną zakończone jesienią. Następnie preparat zostanie zaoferowany 16-17 latkom, a także dorosłym, którzy z różnych powodów nie zostali wcześniej zaszczepieni.

W Szwecji do tej pory co najmniej jedną dawką szczepionki zaszczepiono 78 proc. dorosłej populacji, a dwiema 51 proc.

pch24.pl gazetaprawna.pl

Sala Plenarna Sejmu RP.

Sejm RP / Fot. flickr.com

Na pierwszym miejscu niezmiennie znajduje się partia Jarosława Kaczyńskiego. Sondaż Pollster wskazuje, że partia może liczyć na poparcie 34,48 proc. To w porównaniu do badania sprzed miesiąca spadek o 1 pkt. proc. (35,79 proc.).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Na drugim miejscu znalazła się Koalicja Obywatelska, na którą wskazało 25,78 proc. respondentów. Taki wynik oznacza wzrost o 5 pkt. proc. (20,96 proc.).

Wyniki badania skomentowała szefowa koła parlamentarnego Polski 2050 Hannę Gill-Piątek.

Jej zdaniem taki wynik badania to efekt zjednoczenia się elektoratu Koalicji Obywatelskiej po powrocie Donalda Tuska, ale także wynik tego, że wielu wyborców odwróciło się od polityki, zniechęconych powracającą polaryzacją na PiS i antyPiS.

“Tak jak Szymon Hołownia napisał żartobliwie – Tusk jest jak afrykańskie słońce, uciec się przed nim nie da. Chcemy jednak poczekać, aż to słońce trochę zmęczy upałem media i wtedy zobaczymy, jakie wyrosną pod nim plony” – zaznaczyła Gill-Piątek.

Podium z wynikiem 16,29 proc. zamyka Polska 2050 Szymona Hołowni, która traci aż 7 pkt. W poprzednim badaniu formacja byłego prezentera TVN miała 23,04 proc.

Do Sejmu weszłyby jeszcze: Konfederacja (9,68 proc.; wzrost o 2 pkt.) i Nowa Lewica (8,27 proc.; wzrost o 2 pkt.).

Sondaż Pollster wskazuje, że poza Sejmem znajdą się PSL i Kukiz’15, które zanotowały kolejno po 3 i 2 proc.

Badanie zrealizowano przez Instytut Badań Pollster w dniach 30.07-2.08.2021 roku na próbie 1049 dorosłych Polaków.

tvp.info

Demokraci za życiem

Demokraci za zyciem / fot. Facebook

  • Mayra Rodriguez przemawiała na corocznej konferencji “Demokraci za życiem”. Była dyrektor Planned Parenthood mówiła głośno tym, że aborcja jest morderstwem nienarodzonych.
  • Kobieta opowiedziała także, jakimi technikami manipulacji posługuje się sieć klinik wykonujących aborcję w USA.
  • Rodriguez przyznaje, że większość życia nie miała problemu z akceptacją aborcji. Jej podejście zmieniło się, gdy zaczęła uczestniczyć w tym zbrodniczym procederze.
  • Zobacz także: Relacja FOTO + WIDEO z Marszu Powstania Warszawskiego

W środowisku amerykańskich zwolenników życia znów zrobiło się głośno o byłej dyrektorce kliniki aborcyjnej Planned Parenthood, która całkowicie odmieniła swoje stanowisko w sprawie aborcji i podjęła walkę z amerykańskim gigantem. Mayra Rodriguez przemówiła w weekend na dorocznej konferencji „Demokraci za życiem”. Była dyrektor Planned Parenthood mówi głośno, że aborcja to kara śmierci dla nienarodzonych.

Rodriguez opowiedziała własną historię, jak przybyła do Stanów Zjednoczonych jako nielegalna imigrantka i została zatrudniona przez klinikę aborcyjną, aby pozyskiwać klientki wśród kobiet również bezprawnie przebywających w Ameryce. Awansując w strukturze placówki, w końcu została dyrektorką największej kliniki aborcyjnej w Arizonie. Wtedy też zrozumiała, jak nieuczciwymi praktykami Planned Parenthood nakłania kobiety do pomnażania zysków firmy.

Taktyka, w której kobieta uczestniczyła jako pracowniczka Planned Parenthood, polegała na przekonywaniu imigrantek będących w ciąży, że jeżeli zechcą rodzić w szpitalu, spotka je niechybna deportacja. Argument ten przekonał wiele z nich do dokonania aborcji właśnie w placówkach amerykańskiego aborcyjnego giganta, którego pracownicy zapewniali przy tym, że nie zgłoszą nielegalnego pobytu służbom.

“Zauważyłam wszystkie okrucieństwa. Również zauważyłam nieprawidłowości. Zauważyłam nadużycia. Zauważyłam wszystkie rzeczy, które aborcjoniści z Planned Parenthood ukrywają przed ludźmi. I składałam na to skargi” – mówiła Rodriguez.

Była aborcjonistka opisała też okoliczności, w jakich zakończyła 16-letnią współpracę z Planned Parenthood.

„Zwolnili mnie i wrobili. Zostałam fałszywie oskarżona o posiadanie narkotyków w moim biurze, gdy byłam poza biurem” – tłumaczyła.

Mayra w 2019 roku pozwała swojego byłego pracodawcę o bezpodstawne zwolnienie i wygrała sprawę w sądzie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Aborcja to kara śmierci dla nienarodzonych

Jak wyznała podczas weekendowej konferencji, przez większość życia nie miała problemu z zaakceptowaniem aborcji, lecz jej podejście zmieniło się za sprawą osobistego obserwowania i nadzorowania procederu zabijania nienarodzonych dzieci.

„Aborcja zajmuje od 15 do 26 minut. Zaduszają dzieci, a także wstrzykują roztwór soli fizjologicznej do serca, aż ich serce zatrzyma się na 24 godziny, zanim wyciągną je kawałek po kawałku” – relacjonowała kobieta.

„Jest to więc kara śmierci dla nienarodzonych” – skwitowała.

“Musimy zatrzymać działalność Planned Parenthood. Musimy powstrzymać działalność innych aborcjonistów atakujących nasze kobiety i ścigających nasze społeczności imigrantów i mniejszości” – zaapelowała.

dorzeczy.pl