Polskie biegaczki sięgnęły po srebro w damskiej sztafecie

Polska sztafeta zdobyła srebrny medal / fot. EPA/PAP/Diego Azubel

  • Doskonały bieg polskiej sztafety damskiej przyniósł naszej reprezentacji olimpijskiej 14 medal na igrzyskach w Tokio
  • W finale 4×400 metrów polskie biegaczki wystąpiły w składzie Natalia Kaczmarek, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty-Ersetic
  • Nasze zawodniczki zdołały nie tylko uzyskać srebrny medal igrzysk olimpijski, ale również osiągnęły rekord Polski na tym dystansie
  • Niestety polska sztafeta męska nie zdołała dorównać paniom i swoją finałową rywalizację ukończyła na piątym miejscu uzyskując jednakże drugi czas w historii polskiej sztafety
  • Zobacz także: Polscy olimpijczycy o krok od historycznego sukcesu! Trzynasty krążek na tych Igrzyskach

Polki w kapitalnym stylu wygrały swój półfinał z czasem 3:23,10 i awansowały do finału, w którym miały mierzyć się o podium. Trener Matusiński dokonał jednej zmiany w składzie, do walki o medal desygnując Natalię Kaczmarek w miejsce Anny Kiełbasińskiej. Polki były wśród faworytek wyścigu.

Po rewelacyjnym biegu polskie biegaczki w składzie Natalia Kaczmarek, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty-Erseticprzegrały tylko z zawodniczkami z USA i zdobyły srebrny medal. Nasze lekkoatletki zdołały również pobić rekord Polski z czasem 3:20.53.

Niestety polska sztafeta mężczyzn nie przebiła się dzisiaj przez mur, będących w świetnej dyspozycji rywali. Dariusz Kowaluk, Karol Zalewski, Mateusz Rzeźniczak, Kajetan Duszyński uzyskali czas 2:58.46. Choć jest to wynik dający drugie miejsce w historii polskiej sztafety, to jednak starczyło to wyłącznie na 5 miejsce. Najlepsi okazali się Amerykanie (2:55,70). Drudzy byli Holendrzy (2:57,18), trzecia kadra Botswany (2:57,27).

Igrzyska Olimpijskie w Tokio znajdują się już na finiszu, jednakże polscy reprezentanci mogą wyjechać z Kraju Kwitnącej Wiśni z podniesionymi głowami. Po słabym początku, pokazali prawdziwą klasę osiągając szczyt swoich umiejętności i zdobywając dla naszego kraju czasem niespodziewane medale, w tym najcenniejszego kruszcu. Wymarzony skład – jak nazwano naszych olimpijczyków wyrównał osiągnięcie z Sydney 2000 roku, gdzie polscy zawodnicy zdobyli także 14 medali olimpijskich. Tym razem do Polski nasi bohaterowie przywożą 4 złote, 5 srebrnych oraz 5 brązowych krążków. Polscy kibice mogą być dumni z uzyskanych osiągnięć, a naszym medalistom należą się gromkie brawa i podziękowania.

onet.pl

Jair Bolsonaro

Jair Bolsonaro / Fot. Twitter

  • W czwartek komisja w brazylijskim Kongresie odrzuciła propozycję Prezydenta ws. przeprowadzenia zmian w systemie wyborczym
  • Jair Bolsonaro kreuje się na obrońcę tradycyjnej metody głosowania, utwierdzają wyborców, że system elektroniczny sprzyja o wiele bardziej w fałszowaniu wyników
  • Brazylijska opozycja twierdzi, że głowa państwa w przypadku upadku swoich reform może posunąć się nawet do organizacji zamachu stanu
  • Zobacz także: Campus Polska Trzaskowskiego. Spotkania tylko dla zaszczepionych przeciw COVID-19

Prezydent Brazylii przejawia się jako wielki przeciwnik wyborów organizowanych wyłącznie metodą elektroniczną, uważając, że taki system prowadzi do wielu fałszerstw wyborczych. Już po wygranych wyborach prezydenckich w 2018 roku jasno stwierdził, że elekcję uzyskałby już w pierwszej turze, gdyby nie system elektroniczny.

Teraz Jair Bolsonaro ostrzega opozycjonistów, że będzie domagał się zmiany systemu głosowania na tradycyjny, gdyż według niego to daje większe bezpieczeństwo przed ewentualnymi fałszerstwami. Wprost zapowiedział, że powrót do papierowych kart wyborczych, będzie warunkiem przeprowadzenia przyszłych wyborów.

Nie potrzeba wielkiej wyobraźni, aby dostrzec w ostrzeżeniu prezydenta, iż grozi zamachem stanu w odpowiedzi na rzekomy spisek Kongresu przeciwko niemu

– napisał w piątek dziennik opozycyjny La Folha de Sao Paulo.

Opozycja straszy przewrotem wojskowym?

Brazylijski przywódca ma brać pod uwagę dwa możliwe scenariusze. Zarówno powziąć drogę instytucjonalną tj. zachować władzę za pomocą wyborów, a także organizując zamach stanu.

Bolsonaro bierze pod uwagę dwa sposoby urzeczywistnienia swych celów: opcję instytucjonalną, to znaczy zachowanie władzy w drodze wyborów, ale także zamach stanu

– stwierdziła brazylijska politolog prof. Filipe Campante.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W swojej wypowiedzi przypomniała słowa Jaira Bolosonaro, który potwierdził, że zamierza powziąć wszelkie możliwe kroki do przeforsowania swojej reformy wyborczej.

Jestem także gotów działać wychodząc poza ścisłe sformułowania zawarte w Konstytucji

– powiedział Jair Bolsonaro.

Zdaniem wielu analityków brazylijskiej sceny politycznej, opozycja może spróbować przeprowadzić impeachment. Powodem do zastosowania tak radykalnej procedury, miałoby być rzekome lekceważenie przez prezydenta epidemii koronawirusa. Niejednokrotnie uspokajał on obywateli, aby tego zagrożenia jako bardzo groźnego. Upominał on również gubernatorów, którzy ograniczali oni Brazylijczykom prawa do swobodnego przemieszczania się, czy też nakladali inne ograniczenia gospodarcze.

Według agencji AFP, która powołuje się na najnowsze sondaże, Bolsonaro nie ma obecnie najmniejszych szans w kolejnych wyborach prezydenckich w 2022 roku. Jak wykazują badania, przegra on zdecydowanie z kandydatem lewicy, Luisem Inacio Lulą da Silvą, już w pierwszej turze.

Pomimo niesprzyjających sondaży Bolsonaro robi wszystko, aby powiększyć swoją bazę wyborców organizując różne spotkania ze swoimi obywatelami. Na niedzielę, 8 sierpnia, Prezydent Bolsonaro, który pojawia się często w stolicy na motocyklu, zaprosił motocyklistów do udziału w kolejnej motocykladzie. Ten zlot motocyklowy organizuje on na wielkim placu przed swą oficjalną siedzibą, pałacem prezydenckim Planalto. W niedziele, już od godziny szóstej rano plac będzie zamknięty dla ruchu kołowego i pieszego.

wnp.pl

Jacek Hoga

Jacek Hoga / Fot. YouTube/MediaNarodowe

  • Prezes Fundacji Ad Arma twierdzi, że program budowy fregat nie powinien być priorytetem. Według niego, nie ma realnego zagrożenia od strony morza tak, żebyśmy potrzebowali stworzenia realnej siły w marynarce wojennej.
  • Karabinek Grot jest przestarzały koncepcyjnie, przeciętny, ale absolutnie wystarczający, a afera jest całkowicie rozdmuchana – mówi gość Mediów Narodowych.
  • Dużo bardziej potrzebujemy nowoczesnej broni przeciwpancernej, nowoczesnego rozpoznawania, bojowych wozów piechoty, artylerii niż czołgów Abrams – przekonuje Hoga.
  • Zobacz także: Loyik o sytuacji we Francji: “Macron bardzo mocno zraża do siebie społeczeństwo”
Redaktor Brunon Różycki w rozmowie o stanie Polskiej Armii z prezesem Ad Arma, Jackiem Hoga

Czy deklaracje polityków pokrywają się ze stanem faktycznym?

Redaktor Różycki zapytał swojego interlokutora o ocenę planowanej budowy trzech fregat.

Zależy to od doktryny państwa polskiego, od tego jak zdefiniujemy zagrożenia i potrzeby – mówi Hoga. Według niego, aby można było realizować doktrynę wojenną powinna ona być znana, w przeciwnym razie nie da się tego zrobić. W jego opinii możliwości są dwie, albo tej doktryny wojennej nie mamy, albo jest tak utajniona, że nie ma możliwości jej zrealizować. Z perspektywy polskiego państwa, realizacja budowy trzech fregat nie jest obiektywnie priorytetem, bo siły zbrojne buduje się od podstaw do góry – twierdzi Hoga. Według niego podstawową potrzebą jest modernizacja sił zbrojnych a dopiero potem potrzeba zapewnienia sobie dostaw drogą morską i otwarcie drogi handlowej. Zdaniem prezesa Ad Arma jest to drugorzędne w stosunku do obronności. Aktualnie nie grozi nam nic od morza tak, żebyśmy potrzebowali stworzenia realnej siły w marynarce wojennej – kwituje gość MN.

Wiedza o sztuce wojennej nie dla wszystkich?

Powiedział pan, że istnienie spójnej doktryny jest niezwykle istotne. Bardzo mało się o tej doktrynie mówi. Mówi się o zakupie uzbrojenia, ale bardzo mało mówi się o sztuce wojennej. Co powinniśmy robić aby wpłynąć  na rządzących aby statystyczny Kowalski mógł wiedzieć więcej?- dopytuje redaktor Brunon Różycki.

Nie jestem demokratą i nigdy nie byłem- odpowiada Hoga, a teza, która pan postawił, że obywatele mogliby coś zrobić w ramach obronności jest odważna. W jego opinii, szary obywatel nie jest od tego aby się zastanawiać nad takimi tematami. Od wpływu na obronność kraju jest administracja państwowa, od tego jest wojsko aby takimi rzeczami się zajmowali – zauważa gość rozmowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Biorąc pod uwagę aktualny stan marynarki wojennej, odnowa jest możliwa tylko od wewnątrz – twierdzi gość Mediów Narodowych. Według jego opinii oficerowie powinni zacząć mówić jaki jest stan faktyczny, a nie dbać o to aby w raportach się zgadzało. Mamy taki problem, że w tabelkach wiele rzeczy się zgadza. Rzeczy, które nie mają prawa się zgadzać, natomiast rzeczywisty stan i możliwości są zupełnie inne. I tu jest rola dla zwykłego Kowalskiego – stwierdza Hoga.

… szary obywatel może coś zrobić, to znaczy w życiu prywatnym i publicznym w swojej dziedzinie życia. Żeby żył w zgodzie z prawdą i żeby nie było tego rozdźwięku pomiędzy rzeczywistością a teorią, między praktyką a teorią, między prawem stanowionym a prawem zwyczajowym, bo to jest ten problem, który doprowadza do zepsucia moralnego, które fałszuje dane i uniemożliwia skuteczne działanie jakiejkolwiek administracji.

– powiedział Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma.

Etatyzacja przemysłu obronnego?

Jest to olbrzymi problem rozpoznany przez fundację Ad Arma na samym początku działalności – mówi Hoga –  zaproponowaliśmy rozwiązania, które miałyby doprowadzić do uwolnienia zdolności Polaków do zwiększenia możliwości zakładania prywatnych zakładów zbrojeniowych, dzięki którym mielibyśmy dostęp do wiedzy, do zdolności, do zdolności produkcyjnych. W jego opinii dopiero po odblokowaniu tego potencjału mamy możliwość rozwoju.  Obecnie zakłady państwowe są w agonii- twierdzi Jacek Hoga.

Czy zakup Abramsów jest odpowiedni dla Polskiej Armii?

To idealny przykład polityki PR PIS -zauważa Hoga. Podana została informacja, że taki zakup będzie miał miejsce. Ja nie wiem czy do transakcji w ogóle dojdzie. Jeśli zakładamy, że w ciągu najbliższych pięciu lat nie grozi nam konflikt zbrojny, to nie ma sensu, jeśli natomiast jest taka groźba, to nie jest potencjalnie zły zakup – mówi gość rozmowy.

W opozycji do decyzji o zakupie Ambramsów, pojawiły się propozycje konsorcjów koreańskich, które proponowali Polsce współpracę – zauważył redaktor Różycki.

Publicznie mało wiadomo o ofercie koreańskiej – twierdzi gość rozmowy. To nie są złe czołgi, natomiast nie uważam, żeby czołg był zaawansowaną techniką XXI wieku – kwituje prezes Ad Arma- nie wiem czy wydatkowanie pieniędzy na czołgi w tym momencie jest najlepszym pomysłem. Według niego dużo bardziej potrzebujemy nowoczesnej broni przeciwpancernej, nowoczesnego rozpoznawania, bojowych wozów piechoty, artylerii.

Co ze spójnością Polskiej Armii?

Według prezesa Ad Arma fundamentem wojsk lądowych, wojsk zmechanizowanych będzie piechota, artyleria i BWP, a nie czołgi. Wyposażenie całej Armii Polskiej i wojsk operacyjnych, Wotów w skuteczne granatniki przeciwpancerne to jest koszt jednego samolotu F35, tak samo jeślibyśmy mówili o nowoczesnych granatach, o nowoczesnych celownikach,  to wszystko są ułamki  kosztów korwet czy systemów przeciwlotniczych średniego zasięgu, a to jest w ogóle nie zrobione – twierdzi Hoga i konkluduje – skandalem jest, żeby piechota nie posiadała skutecznej broni przeciwpancernej ostatniej szansy.

Powstanie Warszawskie: Kompania "Maciek" batalionu "Zośka" po przejściu kanałami do Śródmieścia, na ulicę Warecką, dnia 2.IX.1944.

Powstanie Warszawskie: Kompania "Maciek" batalionu "Zośka" po przejściu kanałami do Śródmieścia, na ulicę Warecką, dnia 2.IX.1944. / Fot. Wikimedia Commons

Pochopna decyzja?

Z przedstawionego rozwoju wypadków widać, że decyzja o rozpoczęciu powstania była podjęta w warunkach niepełnej informacji, wcale nie jednomyślnie i niepozbawiona wątpliwości. Czy słusznie brzmią oceny winiące jedynie rząd londyński, czy gen. Komorowskiego? To był prawdziwy koszmar w obliczu błyskawicznie zbliżającego się frontu, a niestety dowódcy wyraźnie “chcieli” skorzystać z doświadczeń I wojny światowej. Sowieci otwarcie inspirowali wybuch powstania, jednocześnie blokując pomoc ze strony zachodnich aliantów (zakaz lądowania) i aresztując oddziały AK idące na pomoc Warszawie.

Powstanie miało na celu opanowanie stolicy przez AK i wzmocnienie w oczach opinii światowej prawa i roszczeń legalnego Rządu w Londynie do reprezentowania i objęcia władzy w Polsce w obliczu polityki faktów dokonanych Stalina na zajmowanych polskich ziemiach. Powstanie, szczególnie w pierwszym okresie było swoistym festiwalem polskości, patriotyzmu i „swojskości”. Są głosy, że powstanie było przyczyną dla której Stalin nie wchłonął Polski jako 17 republiki, tego chciał ZPP z W. Wasilewską na czele, ideę tę forsowała wpływowa Zofia Dzierżyńska. Jednak Stalin już wiosną 1943, postanowił utworzyć wianuszek państw „narodowych” w środkowo-wschodniej Europie i zupełnie je sobie podporządkować. Intencją przywódców polskich było przeszkodzenie w ustanowieniu się moskiewskiego PKWN w stolicy.

Rozgorączkowani generałowie

Czy powstanie wybuchło, bo gen. Bór uległ nastrojom własnego narodu? Czy podjął decyzję pod wpływem rozgorączkowanych generałów? Czy jak powiedział płk.dypl. J. Bokszczanin („Sęk”, „Wir”, KG A.K.):

„była to albo lekkomyślność albo nerwy nie wytrzymały”?

Nie bez znaczenia dla wyboru godziny „W” było żądanie Delegata Jankowskiego 24 godzin (minimum 12 godzin) przed wejściem Rosjan na zainstalowanie władzy cywilnej. Czy powstanie powinno być przerwane wobec niemieckiego bestialstwa i rozstrzeliwań, nawet bez praw kombatanckich? (Deklaracja rządów Wielkiej Brytanii i USA z 29 sierpnia 1944 o uznaniu AK za wojska sojusznicze, jednak Sowieci pozostali przy “bandytach z AK”). RJN wystąpiła z sugestią kapitulacji ok. 10 września, ale Sowieci podeszli do Pragi i ciągle liczono na pomoc.

Polacy nie chcieli czegoś niezwykłego

Polacy nie chcieli czegoś niezwykłego, 19 sierpnia 1944 wybuchło powstanie w Paryżu, już 24 sierpnia do Paryża wkroczyła francuska 2 Dyw. Pancerna, następnego dnia Niemcy się poddali. Czy to pokolenie, które podjęło nierówną walkę w 1939 r, mogło nie podjąć walki w sierpniu 1944, kiedy losy Polski miały się zdecydować na długie lata? Warszawa z atmosferą rosnącego terroru, nieustannych zagrożeń, ciągłych rozstrzeliwań, deportacji do Niemiec, upokarzania Polaków w każdej możliwej sytuacji, w przeciwwadze uwierzyła w ideę pomszczenia, wymierzenia sprawiedliwości, w ideę powstania wierząc, że właśnie nadszedł odpowiedni czas.

Postępowanie Rosjan wobec powstania odsłoniło wreszcie aliantom ich oblicze, Churchill nazwał to początkiem „zimnej wojny”. Potwierdza to niemiecki historyk, Hans von Krannhals, pisząc o powstaniu Warszawskim:

„Tu i nie gdzie indziej rozpoczęła się „Zimna Wojna” między wschodem a zachodem.”

Reakcja Stalina

Stalin dowiedział się o powstaniu 2 sierpnia o 1.10 po północy od angielskiego Sztabu Generalnego, depesza zawierała prośbę o pomoc. Stalin (weteran przegranej wojny 1920 r), znając plan „Burza” był powstaniem zaskoczony, ale jeszcze tego samego dnia wydał tajny rozkaz marsz. Rokossowskiemu i marsz. Koniewowi, aby natychmiast wstrzymali ofensywę na froncie i zajęli się tylko umacnianiem zdobytych przyczółków. Jednocześnie zaczął taniec pozorów z aliantami. Liczył, że czas rozwiąże sytuacje w Warszawie po jego myśli. Jednak decyzja o wybuchu powstania, zatrzymując ofensywę sowiecką, zdecydowała o tym, ile obszaru niemieckiego zajmą Rosjanie, a ile zachodni alianci (mimo wcześniejszych uzgodnień). Zatrzymując sowiecki blitzkrieg uratowała życie setkom tysięcy Niemcom i pozwoliła im na ucieczkę na zachód. W odpowiedzi Niemcy po upadku powstania przystąpili do realizacji nieaktualnej już koncepcji Hitlera zburzenia Warszawy, na której ruinach miało powstać niemieckie miasto (GENERLAPLAN OST).

Trzeba przyznać, że tak jak stalinowski PKWN reprezentował interesy sowieckie w zagarnianej przez Sowietów Polsce, tak Rząd Polski w Londynie poddawany był ciągłym presjom agentury sojuszników, a nawet tajnych organizacji międzynarodowych, które reprezentował najbliższy współpracownik gen. Sikorskiego „kuzynek diabła” Józef Rettinger. Trzeba przypomnieć słynną Mapę Maurice Gomberga z października 1941 r (czyli przed przystąpieniem USA do wojny!). Outline of post-war new world map. Już wtedy (grubo przed Jałtą, po ataku Hitlera na Stalina) ukazującej przyszły podział Europy na dwie strefy wpływów: sowiecką i amerykańską. Widzimy więc, że polskie ambicje i pragnienia odbudowania Niepodległej wysiłkiem militarnym, czy dyplomatycznym nie miały w tych okolicznościach żadnych szans.

Bezsensowne działania?

Gen. Anders jednoznacznie negatywnie oceniał powstanie określając je jako bezsensowne niszczenie Warszawy, jej żołnierzy i cywilnych mieszkańców, nazywając decyzję rozpoczęcia powstania zbrodnią. Jednak sam zdecydował się wcześniej na uderzenie na dobrze bronione ruiny Monte Cassino mimo negatywnej opinii Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego, który właśnie nie chciał daremnego przelewu polskiej krwi na już (dla Polski) przegranej wojnie (wkrótce po tym Sosnkowski musiał odejść). Sam N.W. jeszcze przed powstaniem udał się do 2 Korpusu i nie zdecydował się na oficjalne wydanie rozkazu jednoznacznie zakazujacego powstanie.

Czy możliwa była inna koncepcja niż zniszczenie powstania i Warszawy, przecież niektórzy Niemcy chcieli wbić „klina” między aliantów i opuszczając Warszawę z jej londyńskim rządem, wrzucić przysłowiowego „szczura” aliantom? W Warszawie powstałby popierany przez zachód rząd, pod nosem Stalina, były takie opinie, ale po zamachu Hitler stwardniał, nie było ochotników, aby go o tym przekonać.

Polacy dali z siebie wszystko

Polacy przegrali powstanie, ale dali z siebie wszystko, zwycięstwo mogło być tylko w sferze duchowej, moralnej. Tym razem nie było wstydu za Zaleszczyki, za ucieczkę Rządu i Dowództwa. Walczyli do końca, ale nie mogli zwyciężyć . Tak jak w swojej długiej historii, w powstaniach: kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym kiedy szanse często nie były większe, wiedzieli o co walczą i za jakie wartości przyjdzie im zginąć. Polska kwadratura koła.

Jednak postawiona w dramatycznej sytuacji generalicja AK zawiodła, a oskarżanie Stalina o brak pomocy świadczy co najmniej o naiwności i o tym, że zaistniała sytuacja przerosła dowódców AK. Piłsudski ze swoim instynktem powiedziałby, że powinni “kury szczać prowadzać”. Swoimi decyzjami dowództwo AK doprowadziło do zniszczenia Warszawy i najmężniejszych z mężnych synów Warszawy. Cóż, w diabolicznych okolicznościach, łatwo o tragiczną w skutkach kalkulację…

Upadające Niemcy chciały uczyć się sztuki oporu i walki pod okupacją od najlepszych…

W marcu 1945, gen. Gehlen (później pracował dla Amerykanów), wybitny znawca wschodniego teatru działań, zakończył przygotowywane dla Himmlera 200 stronicowe opracowanie o organizacji, szkoleniu, taktyce, wywiadzie i łączności Armii Krajowej. Upadające Niemcy chciały uczyć się sztuki oporu i walki pod okupacją od najlepszych…

Stalin miał inne plany

Wszelkie próby kontaktów z Rosjanami nie przynosiły rezultatów (sowieccy szpiedzy: kpt. Konstanty Kaługin, kpt. Iwan Kołos odmawiali przesyłania depesz do Armii Czerwonej, albo przesłane pozostawały bez odpowiedzi). Gen. „Monter” wysłał radiostację z por. „Makiem” do Rosjan, ale kontakt trwał tylko kilka dni. Stalin miał inne plany. Na scenie milionowego miasta miał się rozegrać rozstrzygający akt politycznej polsko – rosyjskiej konfrontacji w celu ostatecznego ustawienia stosunków z rosyjskim molochem. Powstanie było też desperacką próbą zaprzeczenia oskarżeń Stalina, że AK nie walczy z Niemcami, a walczy tylko z sowiecką partyzantką.

Gen. Okulicki: ”Potrzebny był czyn, który by wstrząsnął sumieniem świata”. Zniszczeniu uległo prawie całe miasto, zginęło ok. 200,000 mieszkańców, spłonęły muzea, archiwa i biblioteki. Powstanie paradoksalnie zamiast przeszkodzić, pomogło komunistom z PKWN w przejęciu władzy w Polsce. Stalin dokonał tego przy milczącym przyzwoleniu Londynu i Waszyngtonu. To, że Hitler wykonał mokrą robotę Stalina w Warszawie, nie zmienia imperialistycznego sowieckiego postępowania i tragizmu następnych powstań: berlińskiego 1953, węgierskiego 1956, czy praskiego 1968. Może ta krwawa ofiara warszawska sprawiła, że dlatego nie było powstania w 1956 r w Warszawie i był bezkrwawy sierpień 80? Wszak polskie elity państwowo twórcze zostały wymordowane przez obydwa totalitarne systemy bolszewicki i nazistowski.

Powstanie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej Europie, do walki stanęło ok 45,000 powstańców. Zaplanowane na kilka dni, trwało dwa miesiące, zginęło 18,000 powstańców, a ok. 25,000 zostało rannych. Zginęło ok. 180,000 cywilnych mieszkańców Warszawy, pozostałe przy życiu 500,000 Niemcy wypędzili z Warszawy, a miasto zostało praktycznie zburzone. Oddajmy cześć ofiarom i uczestnikom Powstania Warszawskiego!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Opinie liderów i uczestników

Gen. Anders, d-ca II Korpusu, (p.o. N.W. od 26 II’45 do 28 V’45):

”Jestem na kolanach przed powstaniem, ale to było nieszczęście. Wojskowo powstanie nie miało znaczenia. Niemcy już przegrali wojnę. Trzeba było porozumieć się z aliantami naprzód, przed powstaniem. (…)wywołanie powstania w Warszawie w obecnej chwili było nie tylko głupotą, ale wyraźną zbrodnią.”

Bolesław Biega-„Sanocki” (sekretarz Rady Jedności Narodowej w podziemiu):

”Została podjęta otwarta wojna, otwarta walka z wrogiem uzbrojonym po zęby, nikłymi siłami, bez należytego ekwipunku, no, a co najważniejsze bez jakichkolwiek gwarancji, że będzie poparcie. Ostatni tydzień to był okres zbliżania się wojsk sowieckich, wycofania się właściwie , wojsk niemieckich i to prawdopodobnie wytworzyło w największym stopniu atmosferę wybuchową.”

Płk.dypl. L. Mitkiewicz (delegat N.W. do Połączonego Komitetu Szefów Sztabów w Waszyngtonie):

”Powstanie Warszawskie było niepotrzebne, wybuchło o kilka dni za późno, zniszczono, zburzono Starą Warszawę”. „Powstanie Warszawskie-politycznie i wojskowo, ze względu na sytuacje ogólna było wielkim nonsensem”. „…głównym inicjatorem powstania w Warszawie był Mikołajczyk, a szarą eminencją AK był gen. T. Pełczyński” (były oficer wywiadu i kontrwywiadu).

Stefan Korboński „Nowak”,” Zieliński”, SL, kier. Walki Cywilnej, ostatni Delegat Rządu:

”(…) jeśli stolica będzie uwolniona własnym wysiłkiem i ujawni się w stolicy rząd podziemny, ujawni się Komenda AK, administracja podziemna, wojsko…to przez stworzenie faktu dokonanego zmusimy Rosjan do pogodzenia się z nim.”

Jan Nowak-Jeziorański ”Janek”, „Zych”, emisariusz:

„Po Katyniu Powstanie Warszawskie jest największą zbrodnią reżimu stalinowskiego wobec Polski”

Karol Popiel, SP, (Min. Odbudowy Administracji w Rządzie londyńskim) – uważa, że odpowiedzialnymi byli: Pełczyński, Rzepecki (szef BIP-u), Okulicki (agent Sosnkowskiego), a Mikołajczyk też liczył na powstanie, twierdzi też, że K.Pużak –prezes RJN, nic o wybuchu powstania nie wiedział.

Gen. Marian Kukiel, Min. Obrony Narodowej,(wybitny historyk), uważał, że za gen. Sikorskiego wojsko było instrumentem polityki, później jednak w Warszawie wojsko rządziło, nie było też koordynacji między Rządem, N.W. a Prezydentem w Londynie, słowem bałagan kompetencyjny.

Kazimierz Bagiński „Dąbrowski”, SL, (wiceprezes RJN):

”Gdyby nawet rząd był przeciwny powstaniu, to i tak doszłoby do powstania!…wybuchłoby spontanicznie, zorganizowane przez społeczeństwo lub przez komunistów. Zresztą spodziewaliśmy się wejścia Sowietów w ciągu 3 dni.” (oskarżony w procesie 16-u).

Kpt.Tadeusz Zawadzki (Żenczykowski), „Kania”, szef wydz. BIP:

”Powstanie było nieuniknione. Warszawa musiała pozostać w naszych rękach. To było przecież serce oporu. Bierne czekanie na oswobodzenie stolicy przez Sowiety znaczyłoby, że podziemie- to tylko frazes ,a działa tylko AL, a AK niczego nie dokonała. Warszawa była naładowana dynamizmem, chęcią zemsty, za łapanki, za masowe egzekucje. Walka z okupantem zakończyła się logicznie wybuchem powstania.(…) Należało też się spodziewać możliwości prowokacji ze strony komunistów. Warszawa była beczką prochu, kto miał dać zapałkę: my czy komuniści. Powstanie rozpoczęło się w chaosie. Zaniedbano zupełnie utworzenia rezerw”.

Płk.dypl. Stanisław Weber, szef sztabu Komendy Okręgu Warszawskiego AK.:

”Gdybyśmy rozpoczęli 25 lipca lub 26 lipca, to mielibyśmy więcej szans. Moglibyśmy zdobyć artylerię na Niemcach.”

Gen.Sawicki, „Opór”, d-ca III rzutu sztabu KG AK:

”Do ostatniego tygodnia lipca nikt o powstaniu nie myślał! Powstanie to była regularna bitwa, zaimprowizowana na tydzień naprzód, nie zaplanowana. Więc gdzie tu mówić o rachubie, o jakimś planie”.” Stwierdzam, że przyczyną powstania był motyw polityczny, a nie wojskowy, że decyzja zapadła pod wpływem Okulickiego, emisariusza Sosnkowskiego” ,(Okulicki –więzień Łubianki-był zdruzgotany wiadomością, że jego jedyny syn został zabity we Włoszech- II Korpus Polski, służył w artylerii).

Gen. Tadeusz Pełczyński, „Grzegorz”, „Robak”, szef sztabu KG AK, z-ca dowódcy AK. Do błędów zalicza zmianę godziny z nocy na popołudnie, silniejsze punkty oporu mogły być zdobyte tylko w nocy. Decyzja wybuchu powstania -zbyt późna- broń planowo wysyłano w teren. Liczył na to, że Rosjanie ruszą albo pod naciskiem aliantów, albo w ich własnym interesie. Nic nie wiedział o postanowieniach w Teheranie. Bardzo przeżył śmierć syna w powstaniu (student architektury, poległ 17 września 44 – pułk „Baszty”).

Gen.Kazimierz Sosnkowski, Naczelny Wódz. Relacjonuje interesującą rozmowę z 2 sierpnia 44 odbytą pod Rzymem z d-cą Frontu Śródziemnomorskiego Marszałkiem Wilsonem, który rzekomo zaproponował przerzucenie całego II Korpusu drogą powietrzną do Polski.

Mjr. Eugeniusz Arciuszkiewicz, d-ca polskiego dywizjonu 301. „Rosjanie nie zezwalali na lądowanie w terenie przez nich zajętym. Woleli czekać na Pradze z bronią u nogi, aż Niemcy zniszczą Warszawę. Może to był rodzaj odwetu za ich klęskę w 1920 r w pobliżu tego miasta?”. Straty dywizjonu 301 podczas niesienia pomocy powstaniu były: 15 załóg (90 ludzi) czyli 150% stanu wyjściowego, tylko jedna załoga ze stanu wyjściowego przeżyła okres powstania (ok. 15% zrzutów trafiało do powstańców).

Adam Romer, dyr. Biura Prezydialnego Rady Ministrów RP w Londynie:

”Mikołajczyk uważał, że najważniejszą rzeczą było umożliwienie rządowi powrotu do Polski. Wtedy, w najgorszym razie, zaistniałaby sytuacja taka, jaka była między Rosją a Finlandią. Finlandia, po utracie znacznej części terytorium, zachowała niepodległość, będąc w pewnej zależności od Związku Sowieckiego”.

Ppłk. Roman M. Niedzielski, „Żywiciel”, kmdt. Obwodu Żoliborz:

”Cały czas liczyliśmy się z tym, że akcja zacznie się w nocy, a tu powstanie w biały dzień! A my byliśmy w willowej dzielnicy, z ogrodami, z odkrytymi, obszernymi terenami. To było zabójstwo! „Monter” (…) bagatelizował siły przeciwnika. Kiedy (…)podoficerowie(…) skarżyli się na brak broni to powiedział : „Musicie sobie zdobyć broń, idąc nawet z kijami i pałkami, a ci którzy są do tego niezdolni, pójdą pod sąd”

Kpt. Bohdan Kwiatkowski,”Lewar”,szef sztabu KO Śródmieście-Południe:

”W okolicy Wilczej i Kruczej żądano $20 w złocie za niepełny kubek wody. (…)ok. 10% umarło z głodu, a jednak w niektórych piwnicach urządzano uczty”.

Kpr.pchor. Janina Pierre-Skrzyńska, łączniczka Zgrupowania „Sosny”, wrażenia z końca powstania:

„Napotykałyśmy wszędzie przeraźliwie smutne obrazy. Niewypowiedziana nędza otaczała nas zewsząd. Nędza tych ludzi brudnych, przerażonych, wrogich, którym pozostało tak mało człowieczeństwa. Słyszałyśmy coraz częstsze narzekania, skargi, liczne przekleństwa rzucane w naszą stronę, bo to przez nas stało się to ogólne nieszczęście”.

Heinrich Himmler, d-a Armii Rezerwowej III Rzeszy, (21 września 44-przemówienie do d-ców i komendantów szkół oficerskich:

„Od pięciu tygodni toczymy walkę o Warszawę(…)Jest to najcięższa walka jaką prowadziliśmy od początku wojny. Porównywalna jest tylko z walkami w Stalingradzie. Tak jest ciężka.” Dalej powoływał się na „walkę w Warszawie pod dowództwem Polaka Bora (…) której przykładem moglibyśmy się sami podbudować i w tej postawie nieulegania nigdy, nawet w najcięższych warunkach i niezłomnej wiary w zwycięstwo powinniśmy wychowywać naszą młodzież”.

George Kennan, Minister-radca ambasady USA w Moskwie:

”Paradoksalnym powodem dla którego alianci odnosili się z niechęcią do Polaków, był fakt, że Polacy tak bardzo chcieli obronić swoją niepodległość. Chcieli żeby Polacy stawiali opór Niemcom, ale poddali się Rosjanom. Sądziłem, iż zamiast nakłaniać biednego Mikołajczyka, żeby zrobił coś co byłoby haniebnym sprzedaniem własnej ojczyzny Rosjanom, powinniśmy zatrzymać im pomoc i wyrzec się odpowiedzialności”

Jacek K. Matysiak

Kalifornia, 2021.

Rafał Trzaskowski i Karol Plewa

Rafał Trzaskowski i Karol Plewa / fot. PAP/medianarodowe

Media Narodowe bez lokalu

– Podmioty, które wynajmują lokale od miasta, muszą przestrzegać klauzul antydyskryminacyjnych. To stowarzyszenie nosi znamiona dyskryminacji

– mówiła w marcu Aldona Machnowska, wiceprezydent Warszawy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jak mówi naszemu portalowi Dyrektor Zarządzający Tomasz Kalinowski: “Od wypowiedzenia tych słów trwały ciągłe naciski na naszą redakcję i naszego wydawcę, aż w końcu dano nam pisemne wypowiedzenie i nakaz opuszczenia lokalu do końca lipca”.

W tym momencie redakcja portalu pracuje zdalnie, ale produkcję materiałów wideo musieliśmy wstrzymać do czasu zaadoptowania nowego studia nagrań – mówi dalej Kalinowski.

Chce serdecznie podziękować naszym widzom, czytelnikom i Patronom i wszystkim wspierającym. Redakcja portalu i telewizji internetowej jest utrzymywana z wpłat i darowizn i to dzięki nim mieliśmy możliwość wynajęcia nowej powierzchni biurowej – kończy Dyrektor Zarządzający MN.

– Rafał Trzaskowski słynie z tego, że jest hipokrytą. Pamiętamy, że jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej mówił o tym, że być może weźmie udział w Marszu Niepodległości. Jako organizatorzy nie traktowaliśmy tego poważnie i dzisiaj to się potwierdza. Nie ma żadnych powodów merytorycznych, prawnych ani żadnych innych do tego, żeby usuwać Stowarzyszenie Marsz Niepodległości z lokalu, który zajmuje. To jest pewien rodzaj represji, neobolszewickiej metody utrudniania życia i marginalizowania środowisk patriotycznych, katolickich z przestrzeni publicznej. Myślę, że w tym tkwi zasadność z perspektywy działań pana prezydenta i ewentualne przypodobanie się lewicowo-liberalnym wyborcom, którzy na pewno będą z takiego działania zadowoleni – komentował jeszcze w marcu prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

O sytuacji zostali także poinformowani widzowie MN na portalach społecznościowych.

Na okres przeprowadzki, remontu i dostosowania nowego studia wstrzymujemy emisję naszej ramówki. W naszym najnowszym materiale pokazujemy jak wyglądały dotychczasowe warunki w jakich pracowaliśmy i gdzie teraz będziemy tworzyć dla Was niezależne media. Zapraszamy do obejrzenia!

Ostatni dostępny materiał na kanale Media Narodowe pokazuje prace redakcji od kuchni i to w jakich warunkach pracowali dotychczas dziennikarze i reporteży.

Tu można wesprzeć Media Narodowe – KLIK

Media Narodowe

Media Narodowe to uruchomiony w 2017 roku i finansowany przez internautów projekt medialny, któremu patronuje Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Od grudnia 2020 roku Google postanowił zdemonetyzować treści na kanale YouTube stacji. Od tego momentu redakcja utrzymywana jest wyłącznie przez swoich widzów i czytelników.

Kanał youtube’owy Mediów Narodowych ma 243 tys. subskrybentów, opublikowane na nim materiały odtworzono łącznie 110 mln razy.

medianarodowe.com / youtube.com

Biden nie jest mile widziany na uroczystościach upamiętniających zamach terrorystyczny

Zamach na World Trade Center i Pentagon z 11 września 2001 r. / fot. Twitter

Rodziny ofiar zmachów z 11 września domagają się od Prezydenta Joe Bidena ujawnienia wszystkich dokumentów na temat jak zginęli ich bliscy oraz chcą poznać pełną listę osób odpowiedzialnych za przeprowadzenie ataku na wieżowce World Trade Center oraz Pentagon. Chcą również dowiedzieć się, czy faktycznie Arabia Saudyjska była zaangażowana w atakach terrorystycznych. W innym przypadku nie życzą sobie, aby obecny przywódca Amerykanów pojawił się na uroczystościach. Apel w tej sprawie podpisało już 1800 osób.

Nie możemy w dobrej wierze i w uszanowaniu pamięci poległych, chorych i rannych…powitać prezydenta, dopóki nie wywiąże się z jego zobowiązania

– napisali w liście rodziny ofiar zamachów z września 2001 roku.

W zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r., dokonanych przy użyciu uprowadzonych samolotów pasażerskich, w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Pensylwanii zginęło ok. 3 tys. osób.

Według oficjalnych ustaleń, zamachów dokonali członkowie terrorystycznego ugrupowania Al Kaida. 15 z 19 zamachowców miało być Saudyjczykami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Teoria spiskowa, czy prawda?

Od wielu lat prowadzone są dyskusje na temat zamachów z 11 września. Amerykańskie społeczeństwo, a tym bardziej rodziny ofiar, chcą usłyszeć pełen obraz ogromnej tragedii. Według niepotwierdzonych spekulacji ówczesny rząd Arabii Saudyjskiej miał posiadać wiedzę na temat planów ataków terrorystycznych na amerykańskie cele. Rodziny twierdzą, że zachowali oni wówczas neutralne podejście, nie informując amerykańskich władz o planowanych zamachach Al-Kaidy.

W tej sprawie wkroczono nawet na drogę sądową, lecz Saudyjczycy mocno stoją na stanowisku i zaprzeczają jakoby byli zaangażowani w ataki w jakikolwiek sposób. W ub. miesiącu przesłuchano pod przysięgą kilku byłych funkcjonariuszy saudyjskich, ale treści ich zeznań nie ujawniono, co dodatkowo wzburzyło rodziny ofiar.

Administracje prezydentów George’a W. Busha, Baracka Obamy i Donalda Trumpa konsekwentnie odmawiały ujawnienia wszystkich dokumentów dotyczących zamachów, uzasadniając to względami bezpieczeństwa narodowego.

Zamachy stały się bezpośrednim powodem do ogłoszenia przez Amerykanów tzw. światowej wojny z terrorem, w tym do inwazji wojsk USA na Afganistan, gdzie mieli znajdować się przywódcy ugrupowania, a później na Irak.

wnp.pl

Paweł Rakowski

Paweł Rakowski / fot. You Tube / Media Narodowe

  • Gościem Raportu Geopolitycznego był Paweł Rakowski. Ekspert wypowiedział się na temat genezy konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz możliwości powstania państwa Palestyńskiego.
  • Zdaniem eksperta, od wieków gospodarzami ziem dzisiejszego Izraela byli Arabowie. Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero niecałe sto lat temu. Rakowski uważa, że ten region rozwinął się w dużej mierze dzięki działaniom Izraelczyków.
  • Ekspert do spraw Bliskiego Wschodu wyraził również swoją opinię na temat tez głoszonych przez część lewicowych portali, które twierdzą, że Izrael jest “państwem apartheidu.”
  • Zobacz także: Izrael przeprowadził ostrzał rakietowy. Majowe porozumienie na skraju wyczerpania

Rakowski mówiąc o genezie sytuacji na Bliskim Wschodzie opisuje, że jeszcze sto lat temu, gospodarzami ziem dzisiejszego Izraela byli Arabowie.

“To był od zawsze zintegrowany obszar, od głębokiej starożytności. Od Imperium Perskiego, czyli od 500 lat przez Chrystusem to wszystko było zawsze razem. (…) Jeśli chodzi o kwestię Palestyny, Golda Meyer powiedziała kiedyś, że Palestyńczycy są nierozpoznawalni.” – rozpoczął gość.

Rakowski o rozwoju gospodarczym na Bliskim Wschodzie

Zdaniem eksperta, to Żydzi przynieśli do tego regionu cywilizację. Wcześniej, przez wiele wieków nie było na tych ziemiach praktycznie nic. Rakowski wspomina o koncepcji tzw. “nowego Żyda”, który przybierał postać rolnika, biznesmena i innych funkcji. Dzięki temu obszar dzisiejszego państwa Izrael mógł się znacząco rozwinąć.

“Żydzi, gdy emigrowali na obszary mandatowej Palestyny, to wiedzieli co chcą zrobić. Mieli plan i określoną perspektywę. (…) Z jednej strony to były obszary niemal całkowitej dominacji żywiołu arabskiego. (…) Ten kapitał, twórczość przyjechała razem z Żydami.” -powiedział.

Ekspert podkreślił, że efekt państwa Izrael i obszar Autonomii Palestyńskiej są wynikiem stuletniej próby kooperacji Izraelczyków z Palestyńczykami w dziedzinie organizacji społeczno-gospodarczej na tym terenie. Palestyńczycy zaczęli napływać do nowego państwa Izraela ze względu na możliwości zarobkowe oraz umiejętność przetrwania w tym klimacie.

“Z tego powodu, wielu ekstremistów Żydowskich mówi, że to Palestyńczycy przywędrowali. Częściowo jest to prawda.” – twierdzi ekspert.

Kluczowym momentem dla rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest pojawienie się uchodźców.

“Jeżeli do 1948 roku ta ludność się identyfikowała jako Filistyni, to później w tych wsiach i miasteczkach obok mieszkali ludzie którzy jeszcze 40 lat temu się wymieniali córkami na małżeństwa. Nagle okazało się, że nie. Wy jesteście inni.” – powiedział.

W tej chwili wg. Rakowskiego konflikt na Bliskim Wschodzie rozciągnął się o całość omawianego terytorium.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Izrael “państwem apartheidu”?

Rakowski odniósł się do twierdzeń części lewicowych portali, które określają Izrael mianem “państwa apartheidowego”.

“Ja zawsze mówię, że należy patrzeć na Izrael w innym kontekście. Tam obok jest Bejrut, Damaszek, Jordania i tak dalej. To nie jest Europa. W każdym z tych krajów jest porządek społeczny, który nazwalibyśmy jeszcze gorzej niż apartheid. (…) Tak jest ten świat tam ułożony.” – podsumował gość.

W sprawie roszczeń Izraela do zachodniego brzegu Jordanu, Rakowski uważa, że Izrael próbuje zajmować te terytorium pod pretekstem walki z terroryzmem. Wspomina o sytuacjach, w których wojsko Izraelskie stawia własne bazy wojskowe na terytorium Autonomii Palestyńskiej. Następnie po kilku latach stawiają tam własne domy i zakładają osady.

Na dzień dzisiejszy, zdaniem eksperta, nie możliwym jest powstanie w pełni niezależnego państwa Palestyńskiego. Rakowski uważa, że pomimo prób wizerunkowych, które podejmowane są w tym zakresie, stosunki między Izraelem, a Autonomią nie są gotowe na ostateczne złagodzenie.

Na koniec programu, postawione zostało pytanie, co sprawia, że państwa Bliskiego Wschodu są przychylne Izrealowi.

“Izrael to jest jakość. Możemy ich lubić, albo nie lubić, im na tym nie zależy. (…) Trzeba przyznać, że oni nie zmarnowali dotacji z USA oraz RFN w ramach reparacji za Holocaust.” – odpowiedział gość.

W pozostałej części programu, gość odniósł się do prognoz geopolitycznych z udziałem Izraela oraz innych kluczowych państw dla polityki i geostrategii regionu oraz świata. Całość nagrania znajduje się na kanale Media Narodowe na You Tube.

Rada Medyczna

Andrzej Horban / fot. flickr.com

  • Prof. Andrzej Horban będzie prowadził badania na kilkuset osobach, na temat tego, ile utrzymują się przeciwciała w organizmie.
  • Rzecznik MZ zastrzegł, że dopóki nie zakończą się badania nad trzecią dawką, nie można mówić o jej wdrożeniu w Polsce.
  • Dodatkowa dawka miałaby być podawana osobom z obniżoną odpornością, pensjonariuszom domów pomocy społecznej czy też osobom starszym.
  • Zobacz także: Waldemar Kraska: Wariant Lambda jest już w Polsce

W Polsce w końcu będą prowadzone badania dotyczące utrzymywania się przeciwciał chroniących przed COVID-19. Zajmie się nimi prof. Andrzej Horban. Z badaniami będzie związana ewentualna rekomendacja do podawania lub niepodawania trzeciej dawki szczepionki.

– W Polsce przeprowadzone zostaną badania ozdrowieńców i osób zaszczepionych przeciw COVID-19 pod względem tego, jak długo w organizmie utrzymują się przeciwciała chroniące przed tą chorobą

– powiedział w piątek rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Rzecznik MZ w rozmowie z Polsat News poinformował, że badania przeciwciał sfinansowane z grantu Agencji Badań Medycznych będzie prowadził prof. Andrzej Horban. Badania będą prowadzone w szpitalu zakaźnym przy ulicy Wolskiej w Warszawie na kilkuset osobach, które zostały zaszczepione bądź też wyzdrowiały, na temat tego, ile utrzymują się przeciwciała w organizmie.

Jak dodał, gotowość udziału w takich badaniach zgłosił także Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie.

W tle trzecia dawka szczepionki

Andrusiewicz podkreślił, że z badaniami przeciwciał będzie również związana ewentualna rekomendacja do podawania lub niepodawania trzeciej dawki szczepionki m.in. osobom starszym.

Zastrzegł, że ws. ewentualnej rekomendacji stanowisko Rady Medycznej jest spójne ze stanowiskiem ministra zdrowia. Poinformował też, że ewentualna dodatkowa dawka miałaby być podawana osobom z obniżoną odpornością czy osobom starszym.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zaznaczył jednak, że dopóki nie zakończą się badania nad trzecią dawką, nie można mówić o jej wdrożeniu w Polsce.

W czwartek prof. Magdalena Marczyńska z Rady Medycznej przekazała PAP, że nie ma jeszcze rekomendacji rady w sprawie przypominającej dawki szczepionki przeciw COVID-19.

Europejska Agencja Leków poinformowała w połowie lipca, że jest za wcześnie, aby potwierdzić, kiedy i czy będzie potrzebna dawka przypominająca dla szczepionek przeciw COVID-19.

nczas.com

IDF przeprowadził ostrzał rakietowy na cele Hamasu

Ostrzał rakietowy w Strefie Gazy / fot. Twitter

  • Izraelskie lotnictwo przeprowadziło dzisiaj nad ranem ostrzał rakietowy na naziemne cele należące do zarządzającego Palestyną Hamasu
  • Siły powietrzne zniszczyły przede wszystkim baterię wyrzutni rakiet, jednakże poza tym nie potwierdzono ofiar cywilnych
  • Miała to być odpowiedź na wypuszczane od czasu do czasu przez stronę palestyńską balony z substancją zapalającą, które nie przynoszą ofiar w cywilach, lecz dotkliwie niszczą pola uprawne
  • Do tej pory Hamas nie wydał żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie, jak i również nie odpowiedział na przeprowadzone ataki
  • Zobacz także: Warszawa upamiętniła ofiary Rzezi Woli oraz cywilów poległych w Powstaniu Warszawskim

Podpisane 21 maja b.r. przez władze Palestyny oraz Izraela porozumienie o zawieszeniu broni, nie jest szczelnie przestrzegane przez obie strony. Hamas co jakiś czas wypuszcza nad teren przeciwnika specjalne balony zapalające, które w bardzo dotkliwy sposób niszczą pola uprawne Izraelitów. Choć nie stwarzają one bezpośredniego niebezpieczeństwa na ludność cywilną, to rząd Naftaliego Benneta postanowił odpowiedzieć w bardzo stanowczy sposób.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W sobotę nad ranem izraelskie wojsko zbombardowało naziemne cele w postaci baterii wyrzutni rakiet oraz innych obiektów należących do kontrolującego Strefę Gazy ruchu wyzwoleńczego Hamasu. Rzecznik prasowy izraelskiego wojska nie potwierdził żadnych ofiar oraz zniszczeń po stronie palestyńskiej.

Izraelskie lotnictwo dokonało w sobotę nad ranem nalotów na cele Hamasu w Strefie Gazy w odpowiedzi na wysłanie z tego terytorium balonów zapalających

– brzmi komunikat izraelskiego wojska.

Według strony palestyńskiej balony mają skłonić Izrael do złagodzenia restrykcji wobec Strefy Gazy, które zaostrzono podczas walk z maja. Od tego czasu prowadzone są ze zmienną intensywnością.

tvn24.pl

Robert Bąkiewicz i Stanisław Michalkiewicz

Robert Bąkiewicz i Stanisław Michalkiewicz / fot. medianarodowe

  • Bąkiewicz zaznaczył, że Berlin chce ingerować w kwestie ustrojowe, prawa obywatelskie i mieć narzędzia do nacisku na Polskę.
  • Bąkiewicz: Niemcy po prostu chcą zdominować Polskę, odebrać nam naszą suwerenność, robiąc to bez żadnego wystrzału.
  • Podkreślił, że nie możemy ulec, ponieważ to UE będzie wpływała na wprowadzanie rozwiązań, których Polacy nie chcą.
  • Zobacz także: Bąkiewicz: Niepodległość ważniejsza od wszelkich korzyści z przynależności do UE

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej cały czas prowadzi swoją antypolską batalię i próbuje ingerować w polski porządek prawny. Do sprawy odniósł się Robert Bąkiewicz, który zaznaczył, że jesteśmy w trudnym momencie.

Przychodzą takie momenty w historii państwa i narodu, których nie dostrzega się od razu, a niosą one ze sobą bardzo dalekie konsekwencje. Dzisiaj stoimy przed taką chwilą, dlatego że Berlin – za parawanem Komisji Europejskiej i TSUE – który odbudowuje imperialną politykę podporządkowania słabszych państwa oraz kolonizacji, chce odebrać nam narzędzia do prowadzenia suwerennej polityki. Oni chcą ingerować w kwestie ustrojowe, prawa obywatelskie i mieć narzędzia do nacisku na nasz kraj, który stanie się zapleczem ekonomicznym Niemiec

– powiedział Bąkiewicz.

„Uległość polskiego rządu będzie miała konsekwencje”

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości zaznaczył, że ewentualna uległość polskiego rządu będzie niosła daleko idące konsekwencje w ramach prowadzenia suwerennej polityki.

– Wydaje mi się, że w tej chwili my Polacy, patrioci poświęcamy temu zbyt mało uwagi. Dzieje się tak być może dlatego, iż zagadnienie wydaje się na pozór skomplikowane i zagmatwane. Upraszczając przekaz, trzeba powiedzieć krótko, ktoś chce nam narzucić swoją pozatraktatową, pozaprawną wolę w kwestii konstruowania rozwiązań ustrojowych, obywatelskich

– dodał.

Bąkiewicz zwrócił uwagę, że jeśli dzisiaj ulegniemy, to  UE będzie wpływała na wprowadzanie rozwiązań, których Polacy nie chcą. Wymienił m.in. małżeństwa homoseksualne. Zaznaczył, że powinniśmy bić na alarm i zakończyć uprzejmości.

– Przeciwko nam jest prowadzona wojna za pomocą narzędzi dyplomatycznych, instytucji europejskich oraz sądów. Niemcy po prostu chcą zdominować Polskę, odebrać nam naszą suwerenność, robiąc to bez żadnego wystrzału

– podkreślił Bąkiewicz.

–  Jeśli polski rząd się cofnie, to jako środowiska społeczne i patriotyczne zapowiadamy, że będziemy dążyli do zebrania podpisów pod referendum, w którym będziemy chcieli uzbroić państwo polskie w konkretne narzędzia odwetowe w stosunku do bezprawia dokonywanego przez Komisję Europejską

– zapowiedział Bąkiewicz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl