Dr Fauci mówi o nowej mutacji COVID-19 i potencjalnych zagrożeniach, jakie może za sobą nieść.
“Jeśli pozwolicie, by wirus rozprzestrzeniał się bez przeszkód, to prawdopodobnie wcześniej czy później otrzymacie wariant, który będzie jeszcze bardziej problematyczny niż Delta” – podkreślił w rozmowie ze stacją NBC główny doradca medyczny amerykańskiego prezydenta.
Jego zdaniem konieczne jest przejęcie pełnej kontroli nad pandemią, a najlepszą drogą do tego są szczepienia.
Już wcześniej dr Anthony Fauci mówiąc o nowej mutacji COVID-19 ostrzegał, by przygotować się na pogorszenie sytuacji. Tłumaczył, że w USA około 100 mln uprawionych do szczepień nie przyjęło żadnej dawki preparatu przeciw COVID-19.
USA stoją obecnie w obliczu gwałtownego wzrostu epidemii, spowodowanej wariantem Delta. Według danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore średnia dzienna nowych przypadków wirusa SARS-CoV-2 w USA przekroczyła już 100 tys. Jest ich najwięcej od prawie sześciu miesięcy.
Neurolog, dr Wojciech Wasilewski: Nagłe uderzenie było tak silne, że wyrwało jej głowę w sensie funkcjonalnym. Skóra i mięśnie wytrzymały, ale więzadła i kości zostały rozerwane.
Pionierska operacja operacja 3-letniej dziewczynki z oderwaną głową trwała 6 godz.
Dzięki lekarzom z Gdańska dziewczynka chodzi, porusza rękoma, i dzięki przyszłej rehabilitacji powinna odzyskać pełną sprawność.
Trzyletnia dziewczynka z poważnie uszkodzonymi kręgami szyjnymi po wypadku trafiła do gdańskiego szpitala Copernicus. Lekarze podjęli się skomplikowanej operacji i uratowali dziewczynkę z oderwaną głową.
6 lipca trzyletnia dziewczynka ucierpiała w wypadku i doznała skomplikowanego urazu głowy. Samochód, którym jechała wraz z dziadkiem i ojcem wypadł z drogi i uderzył w drzewo.
Ojciec dziecka zginął, a dziewczynka i dziadek z obrażeniami trafili do szpitala. Poważne obrażenia szyi dziecka wywołała siła uderzenia, mimo że była zapięta pasami i siedziała w foteliku.
Lekarze z gdańskiego Szpitala im. Mikołaja Kopernika byli przerażeni wynikami badań obrazowych dziecka.
„Wyrwało jej głowę w sensie funkcjonalnym”
– Mechanizm urazu był następujący: pasy dobrze trzymały, ale dziewczynka spała, główka była bezwładna. Nagłe uderzenie było tak silne, że wyrwało jej głowę w sensie funkcjonalnym. Skóra i mięśnie wytrzymały, ale więzadła i kości zostały rozerwane
– powiedział „Dziennikowi Bałtyckiemu” neurolog, dr Wojciech Wasilewski z gdańskiego Copernicusa.
Gdańscy lekarze od lat specjalizują się w leczeniu urazów tych części ciała, jednak dotychczas ich pacjentami były osoby dorosłe. Ośrodki w Polsce odmówiły przyjęcia 3-letniej dziewczynki z oderwaną głową, więc medycy z Gdańska postanowili wykonać poważną operację w ich placówce.
Dziecko od czasu wypadku przebywało w śpiączce farmakologicznej. Chodziło o to, by dziewczynka jak najmniej się poruszała, mogłoby to pogorszyć obrażenia i doprowadzić do przerwania rdzenia kręgowego.
Na operację dziewczynki, zarezerwowano salę na cały dzień. By pomóc dziecku, lekarze musieli zastosować nową metodę, ponieważ techniki łączenia kości stosowane u dorosłych nie są odpowiednie dla tak młodej osoby.
– U dorosłych, aby wytworzyć dziurę w kości, trzeba nabić otwór młotkiem lub zrobić go specjalną rozwiertarką, żeby śruba mogła się w niej w ogóle zakotwiczyć. Natomiast u dziecka, w sytuacji gdy kręgosłup jest tak niestabilny, jest to wręcz niemożliwie
– wytłumaczył prof. Wojciech Kloc, kierownik Oddziału Neurologii z gdańskiego Copernicusa.
Uratowali dziewczynkę z oderwaną głową
W trwającej 6 godzin operacji dziewczynki użyto małych śrubek stosowanych przez ortopedów do łączenia kości m.in. palców. Za pomocą owych śrubek oraz innych implantów połączono kości i zoperowano uszkodzenie kręgosłupa.
Pionierski zabieg zakończył się pomyślnie, dziewczynka przebywa na rehabilitacji. Dzięki niej powinna odzyskać pełną sprawność.
Resort zdrowia poinformował o dobowej liczbie nowych zakażeń COVID-19 oraz liczbie zgonów. Poinformowano o 64 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Ostatniej doby nie odnotowano zgonu pacjenta z COVID-19.
Najwięcej nowych zakażeń wykryto w Małopolsce i na Śląsku.
Ministerstwo Zdrowia dodaje również wskaźnik obłożenia miejsc w szpitalach oraz wykorzystania sprzętu medycznego.
świętokrzyskiego (3), kujawsko-pomorskiego (2), lubuskiego (2), zachodniopomorskiego (2), łódzkiego (1), opolskiego (0). 5 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.
Podpisy pod projektem ustawy “Stop LGBT” złożono w Sejmie w obecności dziennikarzy. Według reporterów Radia Maryja, petycję podpisało 140 tys. osób.
W projekcie Fundacji Życie i Rodzina głównym punktem jest zakaz organizowania parad równości. Niezgodne z prawem mają być wszelkie manifestacje, których celem jest: kwestionowanie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, propagowanie związków partnerskich, małżeństw jednopłciowych, adopcji i przysposobienia dzieci przez pary jednopłciowe czy innej niż heteroseksualna orientacji płciowej.
140 tys. podpisów obywateli składa do #Sejm Fundacja Życie i Rodzina w ramach projektu „Stop LGBT”. Główny cel to zakazanie organizowania parad równości. @RadioMaryjapic.twitter.com/6iiqPWjeQL
W ustawie przewidziano także ochronę symboli religijnych. Na początku września ub.r. bp Artur Miziński, sekretarz generalny Episkopatu, wysłał w tej sprawie pismo do wszystkich biskupów, pisząc, że mogą umożliwić zbieranie podpisów pod projektem na terenach kościelnych.
Lewackie portale i szczujnie antykatolickie utworzyły listę parafii, w których zbierane były podpisy pod petycją “Stop LGBT”. Kościoły te stały się szczególnym miejscem agresji m.in. podczas ubiegłorocznych tzw. strajków kobiet. Nic jednak nie powstrzymało inicjatywy, której przewodniczy Kaja Godek. Teraz inicjatywa leży w ręku przedstawicieli Sejmu.
Marsz przeszedł z historycznego centrum Amsterdamu, gdzie jest umieszczony „Homomonument” pomnik w Amsterdamie upamiętniający osoby homoseksualne, które doświadczyły lub doświadczają prześladowania lub też zostały zamordowane z powodu własnej orientacji seksualnej. Pomnik znajduje się w centrum miasta, na brzegu kanału Keizersgracht i w pobliżu kościoła Westerkerk. Odsłonięty został 5 września 1987 roku. Jest to pierwszy pomnik na świecie upamiętniający ofiary prześladowania ze względu na orientację seksualną.
W tym roku protest przyciągnął 10.000 uczestników, festiwal Gay Pride organizowany do roku 2019, przyciągał zazwyczaj pół miliona uczestników i widzów.
Zdaniem Siepa de Haana, „jeszcze 25 lat temu Amsterdam był rajem dla gejów i musimy go odzyskać. … Czasy się zmieniły i teraz wielu (gejów) nie czuje się już bezpiecznie, nawet w Amsterdamie 70 procent nie odważy się iść trzymając się za ręce””, powiedział aktywista, dla lokalnej AT5, który w 1996 roku zorganizował pierwszą paradę łodzi. Na trasie wywieszone zostały flagi z 71 krajów świata, w których homoseksualizm jest przestępstwem, a także tabliczka opisująca surowe kary przewidziane dla skazanych.
To tyle drodzy państwo info, które obiegło media… Przechodzimy do rzeczy, czyli co kryje się pod przykrywką uciśnionych, „innych” seksualnie.
Pedofile na marszu
Twitter
Holandia, tak jak cała Europa boryka się z problemem pedofilii. Przedstawiciele tych zwyrodnialców, są co roku obecni na „Gay Pride”, w tym roku również na „Pride Walk”. Chociaż nie wszystkie środowiska homoseksualne zgadzają się na ich obecność podczas parady, oni również domagają się „swoich praw”, czyli współżycia z dziećmi.
W 2019 roku Pride Amsterdam zorganizował Junior Drag Contest. Na wybiegu paradowały dzieci od 11 roku życia. W ledwo kryjących ubraniach. Przed pożądliwym okiem dorosłych gejów.
W tym roku na paradzie był obecny Działacz pedofilski Nelson Maatman, wraz z kolegami pedofilami. Maatman napisał na Twitterze: „Podczas Pride Amsterdam będziemy tam, aby zapewnić widoczność i inkluzywną dumę”. Pedofile otwarcie opowiadają się za legalizacją stosunków seksualnych z dziećmi.
Nelson Maatman razem z Marthijnem Uittenbogaardem, z partii pedofilskiej i Stowarzyszenia MARTIJN – jest siłą napędową aktywizmu pedofilskiego w Holandii. Pojawiał się wielokrotnie w programach telewizyjnych nadawcy publicznego, gdzie może szerzyć swoje toksyczne poglądy.
Co na to holenderska prasa?
Wspomagany przez armię publicystów, psychologów i pisarzy, którzy chętnie podkreślają, że pedofilia to „tylko orientacja seksualna”. Ta banda zwyrodnialców, pozostawiaja przesłanie: ludzie tacy jak Nelson Maatman są ofiarami, którym, powinniśmy współczuć.
Osobiście, nie czuję najmniejszej litości dla Nelsona Maatmana. Mężczyzna został aresztowany za posiadanie pornografii dziecięcej. Otrzymał za to wyrok więzienia. Kto wie, co jeszcze zrobił? Nawet boję się o tym myśleć.
Podsumowując, Polska nigdy nie była krajem, w którym homoseksualizm był karany, geje panoszą się w komerycyjnych stacjach podkreślając swoją obecność. Są maskotkami bogatych paniuś z twarzami mumii, nic mi do tego.
Ale wara od dzieci, precz z rewolucją, pod przykrywką tęczowych sztandarów. Tu nie chodzi o wolność i inność. Tu chodzi tylko o to, aby zniszczyć normalność, zniszczyć tradycyjną rodzinę. Ostatecznie zniszczyć wiarę w Boga i Kościół. Kim po takiej rewolucji stanie się człowiek?
pandemia covid zdjęcie Jan Bodakowski / pandemia covid zdjęcie Jan Bodakowski
Skrócona procedura opracowywania nowej szczepionki oznacza wystawienie ludzi na niesłychane niebezpieczeństwo
Zdaniem profesora Stefana Hockertza „skrócona procedura opracowywania nowej szczepionki oznacza wystawienie ludzi na niesłychane niebezpieczeństwo”, bo zgodnie z wszelkimi zasadami nauki „opracowanie szczepionki nowego typu wymaga 8 – 10 lat”. A nie da się przeprowadzić w ciągu kilku miesięcy badań, na które potrzeba 10 lat.
Według profesora Stefana Hockertza tradycyjne „szczepionki składają się z osłabionych lub zabitych patogenów, które same z siebie nie mogą wywoływać choroby, dają natomiast układowi immunologicznemu możliwość nauki, a dzięki temu […] ochrony przed infekcją”. W nowych preparatach zwanych szczepionką na covid „materiał genetyczny, a konkretnie informacyjny kwasu rybonukleinowego, czyli mRNA” transferowany jest „do naszych komórek”. Pod wpływem wprowadzonego do naszych komórek mRNA wirusa, nasze komórki mają wytwarzać białko szczytowe (białko spike), które produkuje tylko koronawirus – to białko ma wywołać obronną reakcję immunologiczną naszego organizmu. Materiał genetyczny wirusa, choć wprowadzony do naszych komórek ma w założeniu nie dokonywać mutacji naszego DNA (choć wielu naukowców twierdzi, że może do tego dojść), bo nie jest wprowadzany do jąder naszych komórek. Celem wprowadzenia mRNA do naszych komórek ma być kopiowanie białka wirusa.
Do tej pory nie pozwalano na wprowadzanie mRNA do naszych komórek
Jak przypomina profesor Stefan Hockertz, do tej pory nie pozwalano na wprowadzanie mRNA do naszych komórek, bo nie wiadomo, jakie będzie to miało skutki dla naszego organizmu – skutki mogą być straszliwe (choroby autoimmunologiczne, zgony). Jak wynika z ulotek preparatów zwanych szczepionkami na covid, producenci preparatu nie przedstawili analizy toksykologicznej produktu, jest za to informacja, że preparat ten, odmiennie od innych normalnych preparatów, nie był testowany na zwierzętach.
Profesor Stefan Hockertz w swojej wypowiedzi stwierdził, że bezpośrednim skutkiem szczepienia jest czasowe obniżenie odporności – mogło być to powodem wysokiej liczby zgonów we włoskim Bergamo, gdzie w styczniu 2020 roku przeprowadzono masowe, finansowane przez lokalny samorząd, szczepienia na grypę, co doprowadziło do spadku odporności i masowych zgonów na covid.
W sytuacji, gdy non stop słyszymy o tym, że należy szczepić osoby starsze i chore, które mają obniżoną odporność z powodu chorowania i starości, warto pamiętać, że zdaniem profesora Stefana Hockertza trzeba być zdrowym i mieć w pełni sprawny układ odpornościowy, by poddać się szczepieniom.
Doświadczenia na zwierzętach pokazują, że poddane działaniom nowatorskich preparatów zwierzęta umierały częściej niż nieszczepione
Według profesora Stefana Hockertza trudno jest zrobić szczepionkę na koronawirusa, bo zakażenie nim wywołuje wytwarzanie przez nasz organizm „dwóch różnych typów przeciwciał” – neutralizujących, czyli zwalczających infekcje i wiążących, powodujących wzmocnienie się infekcji. Nie potrafimy dziś tego procesu kontrolować, więc nie wiemy, jakie będą efekty szczepień. Doświadczenia na zwierzętach pokazują, że poddane działaniom nowatorskich preparatów zwierzęta umierały częściej niż nieszczepione.
Profesor Stefan Hockertz uważa, że preparaty zwane szczepionkami na covid nie przeszły normalnej procedury dopuszczenia do użytkowania preparatów medycznych – nie przeprowadzono niezbędnych badań toksykologicznych, farmakologicznych i bezpieczeństwa, nie wiadomo jak układ odpornościowy reaguje na nowy preparat, komisja etyczna nie zaaprobowała przeprowadzania eksperymentów na ludziach.
Szczepienia na COVID są niepotrzebne?
W opinii profesora Stefana Hockertza szczepienia na covid są niepotrzebne, bo zaszczepieni nie zyskują dzięki nim limfocytów T skutecznie zwalczających wirusa, a dodatkowo covid powoduje niską śmiertelność — jak przy grypie, a co ważne, o wiele mniej osób się covid zaraża niż grypą.
Zdaniem profesora Stefana Hockertza testy PCR, na których opiera się cała propaganda władz, które stały się pretekstem do odebrania ludziom praw obywatelskich, są używane sprzecznie z dotychczasową wiedzą, nie zostały dopuszczone do testowania pacjentów (są przeznaczone do zupełnie innego celu – badań w sterylnych laboratoriach), a sami producenci oficjalnie stwierdzają, że nie powinny być stosowane u ludzi.
Według profesora Stefana Hockertza zakazane przez władze sekcje zwłok (zapewne zakazane by prawda nie została ujawniona) wskazują, że rzekomo na covid zmarli w rzeczywistości z innych przyczyn – można więc mówić o ordynarnym fałszowaniu statystyk zgonów. W rzeczywistości covid nie spowodował zwiększenia umieralności.
Szwajcarska władza wykonawcza postanowiła zakończyć negocjacje z UE. Wraz z końcem negocjacji ostatecznie pogrzebany został projekt umowy handlowej.
Rozwiązania proponowane przez Brukselę stoją w sprzeczności z wartościami, na których swoje państwo budują Szwajcarzy. Nowa umowa handlowa jest skrajnie niekorzystna dla Berna, dlatego zakończono rozmowy w tej sprawie.
Unia Europejska ostrzega, że nieosiągnięcie porozumienia może zaszkodzić wielu istniejącym porozumieniom, w tym współpracy w dziedzinie handlu, edukacji i badań.
W maju 2021 r. szwajcarska władza wykonawcza, Rada Federalna, postanowiła zakończyć negocjacje z UE. Wraz z końcem negocjacji ostatecznie pogrzebany został projekt umowy handlowej. Według Schneidera, powód był nie tylko polityczny. Ekonomista powodu przerwania negocjacji upatruje przede wszystkim w kwestii merytorycznej. IFA naruszyłaby wiele instytucji, które Szwajcarzy uważają za kluczowe dla swojej polityki. Z tego powodu Szwajcaria zerwała negocjacje z Brukselą.
Szwajcaria nie ma na przykład odpowiednika Sądu Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego. Konstytucja Szwajcarii została przyjęta w imieniu kantonów, czyli państw członkowskich Konfederacji Szwajcarskiej oraz narodu. I tylko naród może ocenić, czy ustawa jest zgodna z konstytucją. Projekt tekstu Międzynarodowej Umowy Ramowej dawał jednak Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości możliwość osądzania szwajcarskich ustaw, a nawet unieważniania powszechnych głosowań.
Szwajcaria posiada oparty na zasadach rynkowych system opieki społecznej, w którym owa opieka uzależniona jest od indywidualnych składek. Większość systemów socjalnych w UE jest zaś finansowana przez państwo i ma odgórnie zdefiniowane świadczenia. Według unijnych regulacji, Szwajcarzy mieliby rozszerzyć zakres świadczeń socjalnych i objąć nim również osoby nie płacące składek.
Zdaniem ekonomisty, Szwajcaria jest przywiązana do swojej wersji federalizmu. Polega ona na swobodzie każdego kantonu do regulowania własnej gospodarki, w tym do tworzenia norm lub organizacji znacznie różniących się od tych w innych kantonach. Projekt tekstu Międzynarodowej Umowy Ramowej przewidywał silniejszą harmonizację rynku szwajcarskiego, ograniczając w ten sposób szwajcarski federalizm.
Wreszcie, wolność gospodarcza daje każdemu człowiekowi pełną swobod założenia, prowadzenia i zakończenia działalności gospodarczej w dowolnym czasie i bez uprzedniej zgody lub licencji. IFA narzucałaby jednak unijną koncepcję wolności gospodarczej, wprowadzając w ten sposób skomplikowany mechanizm licencjonowania, co z kolei hamowałoby przedsiębiorczość.
Szwajcaria zerwała negocjacje z Brukselą – szef MSZ Szwajcarii wydał komunikat
Minister spraw zagranicznych Ignazio Cassis powiedział, że rząd o swojej decyzji poinformował przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Podkreślił, że Szwajcaria ma nadzieję pozostać bliskim partnerem bloku.
“Żałujemy tej decyzji”
– przekazała Komisja Europejska w wydanym oświadczeniu.
Dodała, że “już w 2019 roku UE podkreślała, że porozumienie to jest istotne dla zawarcia ewentualnych przyszłych porozumień dotyczących dalszego udziału Szwajcarii w jednolitym rynku, a także stanowi istotny element decydujący o dalszych postępach w kierunku wzajemnie korzystnego dostępu do rynku”. Zdaniem Komisji Europejskiej, bez tej umowy modernizacja stosunków “nie będzie możliwa, a nasze umowy dwustronne nieuchronnie się zestarzeją”.
Na razie relacje Szwajcaria-UE opierają się na umowie o wolnym handlu z 1972 r., umowie ubezpieczeniowej z 1989 r., siedmiu umowach dwustronnych z 1999 r. (Umowy dwustronne I) oraz umowach z 2004 r. (Umowy dwustronne II). Ideą Międzynarodowej Umowy Ramowej było uaktualnienie i rozszerzenie wszystkich tych traktatów poprzez umieszczenie ich w jednym dokumencie.
Wszystkie te umowy nadal obowiązują. Nie są one jednak aktualne i mają istotne ograniczenia. Ponadto, w miarę jak UE będzie się rozwijać, w tym wprowadzać nowe regulacje, niektóre z tych umów mogą ulec erozji, zagrażając dostępowi Szwajcarii do unijnych rynków.
UE ostrzegła wcześniej, że nieosiągnięcie porozumienia może zaszkodzić wielu istniejącym porozumieniom, w tym współpracy w dziedzinie handlu, edukacji i badań.
Maratończycy musieli zmierzyć się z dystansem 42 kilometrów, a dodatkowym utrudnieniem dla sportowców był upał w Sapporo. Temperatura wyniosła prawie 30 stopni. Nic więc dziwnego, że zawodnicy mogli podczas biegu potrzebować nawodnienia. Na 28. kilometrze trasy stał punkt odżywczy. Jest to miejsce, gdzie maratończycy mogli napić się wody. Dobiegając do tego punktu, reprezentant Francji, Morhad Amdouni nie zachował się zgodnie z duchem sportowej rywalizacji. Sięgając po wodę zrzucił prawie wszystkie butelki. Sam chwycił ostatnią z nich. Nie wiadomo, czy zrobił to celowo, jednak oburzające zachowaniefrancuskiegozawodnika nie umknęło uwadze kamer.
BREAKING: The Gold medal for biggest d*ckhead of the Tokyo Olympics goes to French marathon runner Morhad Amdouni who deliberately knocks over all the water for his fellow competitors…Unbelievable! pic.twitter.com/D4IwmlAHlL
Oburzające zachowanie francuskiego zawodnika skomentowali internauci
Zachowanie francuskiego zawodnika wywołało lawinę komentarzy w internecie. Jeden z użytkowników Twittera bardzo dosadnie, lecz celnie skomentował zachowanie reprezentanta Francji.
“Francuska Solidarność w działaniu. Maratończyk mistrz świata strąca wodę żeby nie było dla rywali. A wy się dziwcie , że francuskie firmy nie płacą tu podatków i niszczą polskie firmy u siebie?” – napisał Tomasz Wróblewski.
Francuska Solidarność w działaniu. Maratończyk mistrz świata strąca wodę żeby nie było dla rywali. A wy się dziwcie , że francuskie firmy nie płacą tu podatków i niszczą polskie firmy u siebie? https://t.co/3RAPYvzvYF
Irytujący wszystkich kibiców sportu oraz uczciwej rywalizacji czyn skomentował nawet profil Eurosport Polska.
“Cwaniactwo, taktyka czy niezdecydowanie? Morhad Amdouni strącił wszystkie butelki ze stolika, a sam wziął ostatnią” – napisało polskie przedstawicielstwo stacji.
Cwaniactwo, taktyka czy niezdecydowanie? 🤔
Morhad Amdouni strącił wszystkie butelki ze stolika, a sam wziął ostatnią
Większość internautów, którzy licznie skomentowali to wydarzenie uważa, że maratończyk celowo strącił butelki z wodą. Niektórzy z nich zastanawiają się, dlaczego nikt nie zgłosił tego faktu do komisji zajmującej się naruszeniem zasad rywalizacji. Możemy się tylko domyślać dosyć oczywistego powodu braku postępowania w sprawie czarnoskórego zawodnika z Francji.
W dniu 9 sierpnia obchodzimy rocznice urodzin Romana Dmowskiego, wielkiego ojca niepodległości Polski. Dziś przypada 157 rocznica urodzin wielkiego Polaka.
Dziedzictwem Dmowskiego dla współczesnych Polaków jest nie tylko historyczna droga do odzyskania niepodległości. Są nim również ponadczasowe mądrości zawarte w “Myślach nowoczesnego Polaka”.
28 czerwca 1919 roku Dmowski i Paderewski, w imieniu Polski, podpisali Traktat Wersalski. Polska powróciła na mapy Europy.
W tym szczególnym dniu warto przypomnieć dziedzictwo Romana Dmowskiego dla Polski. Dziś przypada 157 rocznica urodzin wielkiego Polaka.
Roman Dmowski urodził się 9 sierpnia 1864 roku w Kamionku (dzisiaj to obszar Warszawy). Ukończył III Gimnazjum w Warszawie, a w 1886 roku zdał maturę i dostał się na Wydział Matematyczno-Fizyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Trzy lata później został członkiem Związku Młodzieży Polskiej („Zet”), a także wstąpił do Ligi Polskiej.
Ukończył uniwersytet z dyplomem „kandydata nauk przyrodniczych”, co odpowiada dzisiejszemu doktoratowi. Dalej kontynuował studia w Paryżu (1891–1892). Po powrocie do Warszawy przekształcił Ligę Polską w Ligę Narodową i stanął na jej czele.
Wracając z Paryża w roku 1892 został aresztowany przez rosyjską policję w związku z trzeciomajową manifestacją z roku poprzedniego. Dmowski spędził cztery miesiące w warszawskiej Cytadeli. 3 stycznia 1893 r. po wpłaceniu kaucji na kilka miesięcy opuścił więzienie.
Działalność międzynarodowa
W latach 1898-1900 odbył trzy podróże do Francji i Anglii. Był również w Brazylii. W 1901 r. przeniósł się do Krakowa, a wraz z nim trafił tam “Przegląd Wszechpolski”.
Kiedy Rosja zaczęła wojnę z Japonią, a jej sytuacja wewnętrzna była coraz bardziej niespokojna, Dmowski wyruszył do Tokio, aby przedstawić władzom japońskim polskie dążenia niepodległościowe. Na miejscu spotkał Józefa Piłsudskiego, który przybył tam z identycznym zamiarem. Piłsudski jednak chciał zaprezentować Japończykom koncepcję polskiej rewolucji na ziemiach rosyjskich. Dmowski był przeciwnego zdania. Uważał, że działań ze strony Polaków nie należało łączyć ze sprawą rosyjskich rewolucjonistów, gdyż cele jednych i drugich są całkowicie rozbieżne. Ponadto przekonywał, że wsparcie dla polskich rewolucjonistów nie przyniesie nic dobrego Japonii.
W roku 1905 zamieszkał znowu w Warszawie. Dzięki jego staraniom endecja uzyskała decydujący wpływ na życie polityczne w Królestwie Polskim (Kongresowym), a w 1907 roku został wybrany do rosyjskiej Dumy, w której został przewodniczącym koła polskiego.
“W 1908 roku wydał swe główne dzieło geopolityczne “Niemcy, Rosja i kwestia polska”, w którym wskazywał, że największym zagrożeniem dla Polski są Niemcy. Uważał, że sprawę polską należy połączyć z sojuszem brytyjsko-francusko-rosyjskim, zwanym Ententą. Żydów uważał Dmowski za żywioł niepewny, sprzyjający Niemcom, a przez to wysoce niepożądany na ziemiach polskich” – pisał o Dmowskim profesor Wojciech Roszkowski.
To właśnie te krytyczne wobec Żydów słowa sprawiły, że w późniejszych latach Dmowski został jednoznacznie określony jako zaciekły antysemita, a nawet faszysta. Pogląd ten w niektórych środowiskach lewicowych utrwalony jest także dzisiaj, lecz wynika on z braku zrozumienia książek i esejów Dmowskiego.
Dmowski wskazywał ponadto, że dla Rosji i Austrii kwestia polska była problemem lokalnym, podczas gdy dla Niemiec istnienie Polski ma znaczenie zasadnicze i jest związane z możliwościami ekspansji na Wschód. Uważał także, że Niemcy będą podejmować próby współpracy z Rosją przeciwko Polsce, która stoi na drodze ich dominacji.
Droga do niepodległości Polski – dziedzictwo Romana Dmowskiego
W listopadzie 1914 roku, niedługo po wybuchu I wojny światowej wszedł w skład utworzonego w Warszawie Komitetu Narodowego Polskiego. Skupiał on głównie przedstawicieli Narodowej Demokracji oraz Stronnictwa Polityki Realnej. W czerwcu 1915 roku Dmowski wyjechał do Piotrogrodu, lecz już w listopadzie ruszył do Londynu. Przeprowadził tam bardzo intensywną działalność uświadamiającą zachodnich polityków o sytuacji Polaków. Przekonywał o konieczności utworzenia niepodległego państwa polskiego i zachęcał do poparcia tej koncepcji na arenie międzynarodowej. Był coraz bardziej popularny. Jego wykształcenie, znajomość kilku języków były bardzo pomocne w komunikacji z zachodnimi politykami i uczonymi. W roku 1916 otrzymał doktorat honoris causa uniwersytetu w Cambridge.
15 sierpnia 1917 roku został przewodniczącym Komitetu Narodowego Polskiego, który powstał w Lozannie (Szwajcaria). Komitet uważano pośród państw Ententy, Włoch i Stanów Zjednoczonych za oficjalną reprezentację narodu polskiego i sprawy polskiej.
W czerwcu 1918 roku w Szampanii (Francja) wręczył sztandary czterem pułkom Armii Polskiej, na czele której stanął gen. Józef Haller. Dwa miesiące później wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie zabiegał o poparcie Polonii amerykańskiej. We wrześniu i listopadzie tego roku dwukrotnie spotkał się z prezydentem USA, T. W. Wilsonem.
“Najważniejsze cele, któreśmy sobie na Zachodzie w swej akcji podczas wojny postawili, zostały urzeczywistnione. Zjednoczenie Polski i utworzenie państwa polskiego zostało przez sprzymierzeńców ogłoszone jako jeden z warunków pokoju. Polska już miała pozycję państwa sprzymierzonego; państwo to miało w Komitecie Narodowym organ z uznanymi oficjalnie atrybucjami rządu w sprawach zewnętrznych i wojskowych; miało urzędowe przedstawicielstwo dyplomatyczne w mocarstwach sprzymierzonych; Komitet Narodowy miał pod swą władzą armię polską, uznaną za sprzymierzoną i wojującą. Mieliśmy tym samym zapewniony udział w konferencji pokojowej, jako jedno z państw sprzymierzonych” – pisał po latach.
Dmowski o wojskach polskich na Zachodzie
“Trzeba tu zaznaczyć – dodawał – że osiągnięcie tej pozycji byłoby niemożliwe bez utworzenia armii polskiej na Zachodzie, a więc bez tego, co dla tej sprawy zrobiła Francja. Posiadanie armii, stojącej u boku sprzymierzonych, było jedyną naszą legitymacją do tytułu państwa sprzymierzonego, a co za tym idzie, do udziału w konferencji pokojowej. Legitymacja ta była niezbędna. Dobrze, że była uznana za wystarczającą. Inaczej, Polska ze swymi legionami, walczącymi po stronie państw centralnych, ze swym Królestwem listopadowym, ze swą Radą Regencyjną, z rządem warszawskim i z jego ciągle ponawianymi deklaracjami, musiałaby być przez państwa zachodnie uznana za sprzymierzeńca państw centralnych i w końcu znalazłaby się wśród zwyciężonych”
– pisał Dmowski w “Polityce polskiej i odbudowaniu państwa”
Polska odzyskała niepodległość w listopadzie 1918 roku. Wtedy też zakończyła się I wojna światowa.
Roman Dmowski, wraz z Ignacym Paderewskim wyruszyli do Paryża, aby reprezentować Polskę na konferencji pokojowej. Kiedy przyszła kolej na przemowę polskiej delegacji, Dmowski zaczął opowiadać o konieczności utworzenie niepodległego państwa polskiego. Zniecierpliwiony nieprecyzyjnym tłumaczeniem z polskiego na języki obce, przerwał tłumaczom. Dmowski całą sprawę zaczął wykładać sam, naprzemiennie po angielsku i francusku, co wywarło duże wrażenie na zgromadzonych.
28 czerwca 1919 roku Dmowski i Paderewski, w imieniu Polski, podpisali Traktat Wersalski. Polska powróciła na mapy Europy. To jest największe dziedzictwo Romana Dmowskiego, które przejęły następne pokolenia dumnych Polaków.
Zakładając niezgodny z przepisami strój sportsmenki zwróciły uwagę na częsty brak wyboru w kwestii stroju na zawodach, a co za tym idzie brak komfortu i wygody podczas sportowych zmagań. Upomniały się tym samym o wolność wyboru stroju. Jedna z niemieckich gimnastyczek, które wystąpiły w Tokio w strojach z długimi nogawkami, oświadczyła: „Dziś zdecydowałyśmy, że to najwygodniejszy kostium. To nie znaczy, że nie chcemy już nosić wcześniejszego stroju. To decyzja podejmowana każdego dnia, zależna od tego, jak się czujemy i czego chcemy”. Warto zaznaczyć, że gimnastyczki jako nieliczne sportsmenki mają do wyboru aż trzy warianty stroju: kostium z wycięciem do bioder, kostium z krótkimi spodenkami (zwykle zakładany przez gimnastyczki muzułmanki) oraz kostium z długimi nogawkami.
Zbyt skromny strój Norweżek
Takiego wyboru nie miały niestety zawodniczki reprezentacji damskiej siatkówki plażowej, a ich regulaminowy strój jest bardzo skąpy. Zgodnie z wytycznymi Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej podczas zawodów sportowych muszą one nosić spodenki bikini nie dłuższe niż 10 cm, „ściśle przylegające i wycięte ku górze w kierunku pośladków”. Za niezgodność stroju z regulaminem grozi kara. Przekonały się o tym siatkarki plażowe z Norwegii najpierw na tegorocznych mistrzostwach Europy w Warnie, potem na igrzyskach w Tokio, zakładając szorty zamiast wymaganych spodenek bikini. W obu przypadkach ukarano je grzywnami wynoszącymi 150 euro i 1300 funtów.
Przeciwko seksualizacji damskiego sportu
Zawodniczki nie godzą się również na to, że często postrzega się je głównie przez pryzmat wyglądu, makijażu czy fryzury, a nie sportowych osiągnięć. Za przykład może służyć 20-letnia Koreanka An San, zdobywczyni 3 medali na tegorocznej olimpiadzie, której kibice zarzucają zbyt krótką fryzurę. Jak komentuje Sarah Axelson z Women’s Sports Foundation w Nowym Jorku: „To źle, że częściej zwraca się uwagę na wygląd zawodniczek, a nie na ich siłę, wytrwałość i wyniki”. Sportsmenkom przeszkadza również i to, że operatorzy i fotografowie podczas zawodów pokazują ich części intymne lub kamera wychwytuje zbliżenia na pośladki czy dekolt, jak np. podczas zawodów surferek, czego World Surf League zakazało w 2018 roku.