Szewach Weiss

Szewach Weiss / fot. Wikimedia Commons

  • W wywiadzie udzielonym dla “Rzeczpospolitej”, Szewach Weiss domaga się od Polski uregulowania kwestii żydowskiej reprywatyzacji.
  • Były ambasador Izraela w Polsce uważa, że kwestia kompensacji strat poniesionych przez Żydów na ziemiach polskich jest wciąż “otwartą i niewygojoną raną”
  • Weiss potępia nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego oraz oskarża Polaków o kultywowanie antysemityzmu na ziemiach polskich po II wojnie światowej.
  • Zobacz także: Gowin przejdzie do opozycji? Hołownia zaciera ręce: “Kibicujemy temu żeby…”

Weiss mówiąc o roszczeniach żydowskich i sprawie kompensacji strat poniesionych przez Żydów w czasie II wojny światowej twierdzi, że to problem relacji Polski i Izraela.

“To problem relacji Polski i Izraela. To jest otwarta rana, niewygojona – ona istnieje, dopóki nasze pokolenie żyje. W tej kwestii II wojna światowa się nie skończyła. Sprawa nie jest tylko polsko-izraelska, różne państwa mają problemy z reparacjami. W Polsce ona jest bardzo intensywna, ponieważ II wojna światowa toczyła się cały czas na polskiej ziemi. Gruzy, ruiny i popiół zostały na polskich ziemiach. Żydzi byli ofiarą nazizmu i hitleryzmu, ale Polacy również. To jest dyskusja, w której musi być dialog i konfrontacja. Oba narody są tutaj ofiarami i sprawa reparacji jest wciąż aktualna. Różnica jest taka, że Żydzi nigdy nie byli wrogami Polski, a część z nich była nawet polskimi patriotami. Polska może powiedzieć do Niemców, że mordowali miliony Polaków, zburzyli Warszawę itd. i zwrócić się o reparację. Z Żydami wygląda to zupełnie inaczej, bo nawet po wojnie Polska była jedynym krajem, który wypędził i stworzył antysemicką atmosferę w 1956 i 1968 roku.” – mówi Weiss.

Krytyka nowelizacji Kpa

Były ambasador Izraela w Polsce odniósł się również do nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego.

“To nie jest dobre. Europa prowadzona jest na podstawie praw człowieka i prawa do mienia – to podstawowa kwestia w kulturze europejskiej. Polska jako naród i państwo ma problem z całą Europą. Któryś z dziennikarzy mówił, że Izrael nie może za bardzo naciskać na Polskę w tej sprawie, ponieważ Polska jest jednym z nielicznych przyjaciół Izraela w Europie i na świecie, a Izrael potrzebuje polskiego przyjaciela w różnych instytucjach politycznych. To nie jest prawda, to wygląda całkiem inaczej. Polacy nie są mi obcy, czuję się między nimi jak między swoimi. Nie mam złego podejścia do Polaków, jestem z nimi zaprzyjaźniony. Tak też działałem, będąc ambasadorem w Polsce, czyli by się pojednać. Były piękne okresy wspólnej historii tych dwóch narodów, a bez nazistowskiego ataku na Polskę w Polsce żyłoby dzisiaj kilka milionów Żydów.” – powiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Weiss o roszczeniach żydowskich

Weiss oskarża Polaków o kultywowanie antysemityzmu po wojnie. Były szef Knesetu łączy to zjawisko z kolejnymi roszczeniami środowisk żydowskich.

“Po wojnie w Polsce ujawnił się okropny antysemityzm, np. w czasie pogromu kieleckiego. Moja rodzina uciekła z Polski właśnie wtedy. Wtedy w jednym roku z Polski uciekło 100 tysięcy Żydów i musieli zostawić swoje mienie. Trudności w odzyskaniu tego mienia są ogromne, ponieważ na ziemiach polskich żyło najwięcej Żydów, tutaj najwięcej ich zginęło i również pozostawili tutaj najwięcej mienia. Nie wolno stworzyć nowej krzywdy na podstawie starej krzywdy. To, że to mienie nie jest w żydowskich rękach, jest spowodowane tym, że nie ma Żydów, ale ktoś dzisiaj je zajmuje. Oczywiście nie można teraz zapukać do takich drzwi i wypędzić stamtąd jakiejś polskiej rodziny, nigdy bym na to nie pozwolił. Dlatego trzeba załatwić tę sprawę inaczej.”- dodaje Szewach Weiss.

Weiss: sprawę reprywatyzacji trzeba w końcu załatwić

Rozmówca “Rzeczpospolitej” zdecydowanie naciska i domaga się uregulowania kwestii rzekomego zadośćuczynienia Izraelowi ze strony Polski.

“Sprawę reprywatyzacji trzeba w końcu załatwić. Są różne możliwości zadośćuczynienia Żydom przez Polskę, np. kompensując straty. Nigdy nie uzyska się prawdziwej sumy, to jest niemożliwe, ponieważ Polska straciła bardzo dużo i nie może tyle zapłacić. By odbudować się z gruzów potrzebne były ogromne wysiłki. Potrzebna jest tutaj miła i ludzka atmosfera, to bardzo ważne. Ale ten problem trzeba w końcu załatwić.” – powiedział.

Rozwiązania w ramach nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego poparł Mateusz Morawiecki. Dziennikarz powołał się na słowa szefa polskiego rządu.

“Tak długo, jak ja będę premierem, to Polska na pewno nie będzie płaciła za niemieckie zbrodnie. Ani złotówki, ani euro, ani dolara” – powiedział premier na konferencji prasowej w Brukseli.

Zdaniem Szewacha Weissa, Polska ma prawo domagać się od Niemców reparacji za zniszczenia wyrządzone w czasie II wojny światowej. Uważa jednocześnie, że na tej samej zasadzie Żydzi mają prawo wysuwać żądania względem Polaków. Dlatego Weiss uważa, że należy pamiętać o roszczeniach żydowskich.

rp.pl

Mózg wybucha mem

Mózg wybucha mem / fot. You Tube/ Matthew Marchincin

We własnym artykule, twórcy portalu w jednym zdaniu użyli dwóch wyrażeń, które się wzajemnie wykluczają. Powodem, jak można się domyślić, jest chęć pozostania maksymalnie poprawnym politycznie. Z jednej strony autor artykułu chce napiętnować patriotyczną działalność Kossak-Szczuckiej, ale równocześnie czuje się w obowiązku podkreślenia wagi ratowania Żydów z Holocaustu. Totalny bełkot i odlot OKO.press zauważył oraz udostępnił na swoim Twitterze poseł Konfederacji.

Krystian Kamiński nie krył swojego zażenowania oraz rozbawienia kolejną wpadką lewackiej szczujni rodem prosto od George’a Sorosa.

“Pisarka-antysemitka, która w czasie wojny ratowała Żydów. Scharakteryzowali pisarkę słowem, któremu póżniejsza część zdania zaprzecza… oko press i wszystko jasne” – napisał na Twitterze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Artykuł idealnie obnaża braki podstawowej logiki w “rozumowaniu” lewicy. Całkiem nieświadomie, działacze lewicowych mediów dokonali tzw. samozaorania. Portal, o którym mowa, jest doskonałym przykładem na słynne twierdzenie, że “wystarczy dać im mówić, a pogrążą się sami.” Całkowity odlot antyintelektualny OKO.press nie jest niczym nowym dla lewaków. Cała postmodernistyczna, neo-marksistowska ideologia zbudowana jest na praniu ludzkich mózgów wypaczając z nich logikę i rozsądek. Efekty widać nazbyt wyraźnie.

Twitter

Protest przed sądem w Bazylei.

Protest przed sądem w Bazylei. / Fot. Twitter

  • W niedzielę na ulice Bazylei wyszło około 500 osób, którzy zgromadzili się pod budynkiem sądu, oprotestowując skandaliczny wyrok.
  • Decyzją Liselotter Henz 32-letni gwałciciel z Portugalii uzyskał w sądzie apelacyjnym znaczne skrócenie wyroku do zaledwie 3 lat, przy czym już za kilka dni może wrócić na wolność, dzięki dobremu sprawowaniu.
  • Szwajcarska sędzia argumentowała swoją podjętą decyzję tym, że przemoc seksualna trwała za krótko i nie przyniosła ona trwałych szkód na ciele.
  • Ponadto na wyrok w tej sprawie czeka również nastoletni chłopak, który wraz ze swoim kolegą dopuścił się gwałtu na kobiecie.
  • Zobacz także: Kard. Müller wypowiedział się nt. skazania ks. Oko. Jego słowa mogą zaskakiwać

Szwajcarski portal The Local przypomina mrożące krew w żyłach wydarzenie z lutego 2020 roku, kiedy 32-letni mężczyzna oraz nastoletni chłopak obezwładnili kobietę pod jej mieszkaniem i przez kilkanaście minut obcowali z nią płciowo wbrew jej woli. Gwałciciele zostali aresztowani, jak się później okazało pochodzili oni z Portugalii. Ze względu na to, że jeden z nich był nieletni, jego sprawa została przekazana do sądu dla młodocianych przestępców, natomiast starszy napastnik został skazany na 4 lata i 3 miesiące więzienia przez sąd pierwszej instancji.

Sąd apelacyjny po rozpatrzeniu wniosku obrońców skazanego, skrócił ten wyrok do 3 lat, odliczając od pierwotnego postanowienia sądu pierwszej instancji czas, który osadzony spędził w areszcie. Co więcej, uwzględniając warunkowe opuszczenie więzienia, już za kilka dni będzie mógł wyjść na wolność.

Przerażająca argumentacja szwajcarskiej sędzi

Pomijając fakt, iż wyrok był zaskakująco niski, to większe emocje w społeczeństwie wzbudziła argumentacja sędzi Liselotte Henz, która przekonywała, że w świetle obecnego prawa karnego sprawca ponosi tzw. umiarkowaną odpowiedzialność za czyn. Natomiast 11 minut cierpienia gwałconej kobiety uznała za relatywnie krótki, wskazując, że atak nie przyniósł trwałych obrażeń na ciele ofiary.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dodatkowo w swoim wyroku podkreśliła ona, że zgwałcona kobieta miała w pewien sposób prowokować do ataku. Przed wydarzeniami pod domem kobiety, spotkała się ona z dwoma napastnikami w klubie, gdzie nie była zainteresowana ich adoracją. Napastnicy mieli argumentować swoje działania złością, po tym jak ich ofiara poszła do toalety z innym mężczyzną.

Protest pod siedzibą sądu w Bazylei

W ostatnią niedzielę przed sądem apelacyjnym w Bazylei protestowało około 500 osób. Chodź zgromadzenie nie zostało zgłoszone, to miało ono pokojowy przebieg i nie doszło do starć z policją.

Oburzeni wyrokiem manifestujący skandowali “11 minut to 11 minut za dużo”, mieli ze sobą transparenty z hasłami takimi jak: “nie ma czegoś takiego jak krótki gwałt” oraz “sądy wysyłają złe sygnały”. Udostępnione nagranie na Twitterze pokazuje moment, w którym protestujący milczą ze skrzyżowanymi rękami przez 11 minut.

Do skandalicznego wyroku odwołali się również obrońcy praw kobiet, politycy oraz inni aktywiści społeczni. Wiceprzewodnicząca Socjaledmokratycznej Partii Szwajcarii była zszokowana wyrokiem,

Sytuacja, gdzie kobieta przedstawiana jest jako współwinna, bo być może miała kontakt z innym mężczyzną jest krzywdzącym połączeniem gwałtu i domniemanego przyzwolenia

– skomentowała sytuację Ronja Jansen.

Wyrok wywołał też oburzenie wśród członków Szwajcarskiej Partii Ludowej. Polityk Jérômie Repond pytała na Twitterze w jakim państwie przyszło im żyć. a z kolei jej partyjny kolega Pascal Messerli wskazywał, że wyrok jest za krótki w przypadku, gdy ofiara będzie musiała radzić sobie z traumą przez całe życie.

interia.pl

Jarosław Gowin

Jarosław Gowin / fot. You Tube/ polsatnews.pl

  • Anonimowy polityk z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego stwierdził, że Gowin nie ma przyszłości w Zjednoczonej Prawicy.
  • Według źródeł “Wprost”, pożegnanie z Gowinem ma nastąpić jeszcze zanim dojdzie do głosowania nad Polskim Ładem w Sejmie.
  • W sobotę na posiedzeniu zarządu Porozumienia politycy tego ugrupowania postawiły partii Jarosława Kaczyńskiego ultimatum: uwzględnienie poprawek zaproponowanych przez Jarosława Gowina albo zerwanie umowy koalicyjnej.
  • Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia. Kolejny dzień bez zgonów

W rozmowie z “Wprost” polityk z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego zapowiedział koniec Gowina w Zjednoczonej Prawicy.

“Jarosław Kaczyński jest przekonany, że to koniec koalicji z Jarosławem Gowinem. Pytanie, czy wyrzuci go na początku września, czy w tym tygodniu” – poinformował.

Jak dodawał, “Gowin chce się dać wyrzucić”, dlatego staje w kontrze do wielu propozycji Prawa i Sprawiedliwości, a tym samym szkodzi wizerunkowi rządu.

“Każdy kolejny tydzień trwania z nim w rządzie jest przedłużaniem koalicji de facto z partią opozycyjną” – ocenił informator “Wprost”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Koniec Gowina w Zjednoczonej Prawicy jeszcze przed głosowaniem nad Polskim Ładem?

Jak poinformował anonimowy polityk, pożegnanie z Gowinem ma nastąpić jeszcze zanim dojdzie do głosowania nad Polskim Ładem w Sejmie.

“Nie będziemy mu stwarzać dobrej okazji do wyjścia” – zaznaczył.

Przypomnijmy, że obecnie trwa konflikt Prawa i Sprawiedliwości z Porozumieniem Jarosława Gowina. Wicepremier domaga się zmian w ważnych dla PiS projektach: Polskim Ładzie oraz nowelizacji ustawy medialnej, okrzykniętej przez opozycję i część środowiska dziennikarskiego mianem “lex TVN”. W sobotę na posiedzeniu zarządu Porozumienia politycy tego ugrupowania postawili partii Jarosława Kaczyńskiego ultimatum: uwzględnienie poprawek zaproponowanych przez Jarosława Gowina albo zerwanie umowy koalicyjnej.

“Zarząd Porozumienia oświadcza: nie poprzemy zmian podatkowych, zmian w finansowaniu samorządów i zmian w prawie medialnym bez uwzględnienia naszych postulatów. Od tego uzależniamy nasze pozostanie w Zjednoczonej Prawicy” – napisał w sobotę wicerzecznik partii Jan Strzeżek w mediach społecznościowych.

dorzeczy.pl

EAST TIMOR PANDEMIC CORONAVIRUS COVID19 TESTING

EAST TIMOR PANDEMIC CORONAVIRUS COVID19 TESTING / PAP/EPA/ANTONIO DASIPARU

  • W Izraelu odnotowano ponad 5 tys. przypadków SARS-CoV-2. Przedstawiciele resortu zdrowia rozważają częściowe restrykcje, lecz nie pełny lockdown.
  • Minister zdrowia Nican Horowic wypowiedział się przeciwko wprowadzeniu nowego lockdownu. Popiera za to częściowe restrykcje.
  • Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wezwały w poniedziałek podróżnych do unikania Izraela, Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy ze względu na wysokie wskaźniki infekcji.
  • Zobacz także: Najnowsze badania. Niedzielski: Niezaszczepieni zakażają się częściej

Ostatnio w Izraelu odnotowano ponad 5 tys. przypadków SARS-CoV-2, gdy 14 lutego zdiagnozowano 5190 infekcji tym wirusem. Izrael jest gotowy na ponowne restrykcje, ale nie pełne zamknięcie.

Skok zachorowań nastąpił, gdy szef resortu zdrowia powiedział, że rozważane są kolejne restrykcje. Stało się to po wejściu w życie nowych przepisów mających na celu ograniczenie udziału nieszczepionych osób w niektórych wydarzeniach i miejscach.

Według resortu zdrowia, liczba aktywnych przypadków wzrosła do ponad 34 103, w tym 373 osoby hospitalizowane w ciężkim stanie. W poniedziałek stwierdzono zgony kolejnych 17 osób zakażonych koronawirusem.

Izrael gotowy na nowe restrykcje

Dyrektor generalny w ministerstwie zdrowia Nachman Asz powiedział w poniedziałek, że jego biuro jest zaniepokojone zwiększoną liczbą infekcji. W najbliższych dniach resort rozważy rozszerzenie restrykcji, w tym ograniczeń dla firm.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Minister zdrowia Nican Horowic również wypowiedział się przeciwko wprowadzeniu nowego lockdownu. Zdaniem szefa resortu zdrowia, mniej drakońskie środki mogą zmniejszyć liczbę zachorowań.

“Lockdown niesie ze sobą najcięższe reperkusje” – wskazał minister w 13. kanale izraelskiej telewizji.

“Przechodziliśmy przez trzy (lockdowny) i widzieliśmy, jaki to miało wpływ na społeczeństwo, gospodarkę i zdrowie” – powiedział.

Dodał, że władze chcą zapobiec “imprezom masowym i tłumowi w ramach nowych środków”, a “ograniczenia te będą miały wpływ na obniżenie wskaźnika zachorowalności”.

Dyrektor Asz ze swej strony pozostawił jednak otwartą furtkę dla czwartego lockdownu. Informację o tym podaje Times od Israel. Wezwał przy tym Izraelczyków do szczepienia się, żeby rząd uniknął nałożenia kolejnej blokady. Urzędnik powiedział, że jego biuro stara się określić punkt, w którym blokada będzie wymagana. Kanał 12 izraelskiej telewizji podał w piątek, że urzędnicy służby zdrowia uważają, że będzie to wtedy, gdy Izrael osiągnie 600 do 700 ciężkich zachorowań na COVID-19. Dyrektor Asz zastrzegł jednak w poniedziałek, że także inne czynniki mają wpływ na tę decyzję.

Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wezwały w poniedziałek podróżnych do unikania Izraela, Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy ze względu na wysokie wskaźniki infekcji.

dorzeczy.pl

Leo Messi w PSG

Leo Messi w PSG / fot. twitter, flickr

  • Nieoficjalne źródła podają, że Leo Messi podpisze kontrakt z Paris Saint Germain. Piłkarz ma pojawić się w stolicy Francji w ciągu najbliższych godzin.
  • Piłkarz ma związać się kontraktem z klubem na 2 sezony z opcją przedłużenia umowy o kolejny rok. Według Fabrizio Romano, Messi ma zarabiać w Paryżu 35 mln. euro za sezon.
  • Messi ma pomóc PSG przede wszystkim w walce o pierwszy historyczny triumf w Lidze Mistrzów.
  • Zobacz także: Bodakowski rysuje. Satyra na dziś: Czy komunia do ust stanowi zagrożenie epidemiologiczne?

Z nieoficjalnych wiadomości wynika, że Leo Messi zostanie zawodnikiem Paris Saint Germain. Romano podaje więcej szczegółów za pośrednictwem swojego Twittera.

Leo Messi zawodnikiem Paris Saint Germain?

“Lionel Messi dołączy do Paris Saint-Germain… Porozumienie zawarte na 2-letnim kontrakcie. Jest opcja przedłużenia do czerwca 2024 roku. Pensja ok. 35 mln euro netto na sezon w tym dodatki. Messi zaakceptował warunki umowy PSG i będzie w Paryżu w ciągu najbliższych godzin” – poinformował na Twitterze Fabrizio Romano.

Pogłoski należy traktować poważnie. Fabrizio Romano to jeden z najbardziej rzetelnych oraz najlepiej poinformowanych jeżeli chodzi o transfery dziennikarz w Europie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tym samym Messi ma podpisać kontrakt z PSG do końca sezonu 2022/2023 z opcją przedłużenia o kolejny rok. Zgodnie ze słowami specjalisty od transferowego rynku, oficjalna informacja o zawarciu porozumienia może pojawić się jeszcze dzisiaj. 

Messi pierwszy raz w karierze zmienia klub

Messi przez całą seniorską karierę grał w FC Barcelona, do której trafił w 2001 r. jako 14-latek. Umowa z “Dumą Katalonii” wygasła mu z końcem czerwca bieżącego roku, ale nowy prezes Joan Laporta długo zapewniał, że strony dogadają się ws. nowej umowy i w kolejnym sezonie Messi pozostanie piłkarzem Barcy.

Dopiero pod koniec zeszłego tygodnia gruchnęła informacja o zmianie klubu przez Messiego. Wszystko przez przepisy finansowe w lidze hiszpańskiej.

Od początku głównym faworytem do sprowadzenia jednego z najlepszych piłkarzy w historii było PSG, gdzie grają już m.in. Kylian Mbappe czy Neymar. Paryżanie są bowiem jednym z nielicznych klubów, które mogły sprostać wymaganiom finansowym 34-letniego piłkarza.

Messi ma pomóc PSG przede wszystkim w walce o pierwszy historyczny triumf w Lidze Mistrzów. Paryżanie w ostatnich latach byli wymieniani w gronie faworytów do wygrania najcenniejszego klubowego trofeum, ale w 2020 r. przegrali w finale z Bayernem Monachium, a w tym roku odpadli z półfinałów.

wp.pl

Polska 2050

Polska 250 / fot. Wikimedia Commons

  • Na sobotnim posiedzeniu zarządu Porozumienia, politycy Jarosława Gowina podjęli warunkową decyzję o pozostaniu w Zjednoczonej Prawicy.
  • Joanna Mucha była pytana, czy możliwe jest połączenie politycznych sił Szymona Hołowni i Jarosława Gowina. Posłanka twierdzi, że oba środowiska różni zbyt wiele, by mogły się połączyć.
  • W wywiadzie dla Polsat News, reprezentantka Polski 2050 oceniła także plan odbudowy zaproponowany przez rząd Morawieckiego.
  • Zobacz także: “Stop Bzdurom” kończy działalność. Zebrali ogromną kwotę i zamknęli interes

W sobotę podczas posiedzenia zarządu Porozumienia politycy Jarosława Gowina podjęli warunkową decyzję. Mówi ona o pozostaniu w Zjednoczonej Prawicy. Politycy stawiają jednak Prawu i Sprawiedliwości trzy warunki. Wielu ekspertów spekulowało, że w przypadku ich niedotrzymania Gowin dołączy do ruchu Szymona Hołowni.

“Zarząd Porozumienia oświadcza: nie poprzemy zmian podatkowych, zmian w finansowaniu samorządów i zmian w prawie medialnym bez uwzględnienia naszych postulatów. Od tego uzależniamy nasze pozostanie w Zjednoczonej Prawicy” – napisał w sobotę wicerzecznik partii Jan Strzeżek w mediach społecznościowych.

Gowin dołączy do Hołowni?

W studiu Polsat News posłanka Polski 2050 Joanna Mucha była pytana, czy możliwy jest scenariusz, w którym Gowin dołączy do Hołowni.

“Oczywiście wszyscy kibicujemy temu, żeby Jarosław Gowin wyszedł z koalicji i wszyscy wiemy, jak bardzo on chce być z niej wyrzucony. Natomiast my jesteśmy zbyt różni, żebyśmy mogli się połączyć” – stwierdziła.

Dopytywana, czy sama nie żałuje swojej decyzji sprzed kilku miesięcy o odejściu z Platformy Obywatelskiej, zaprzeczyła.

“Bez nas nie będzie wygranych wyborów z PiS-em. Polska 2050 jest tą formacją, która zbiera ludzi, którzy nie zagłosują na PiS, ale też nigdy nie zagłosują na Platformę Obywatelską, dlatego nasz projekt jest potrzebny, żeby wygrać z PiS-em” – oceniła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Mucha mówiła też o Polskim Ładzie.

“Mamy tam kilka dobrych rozwiązań, masę bardzo średnich i kilka bardzo, bardzo złych, więc wygląda na to, że po prostu tej ustawy nie będzie można poprzeć” – powiedziała.

“PiS postanowił, żeby całość tych rozwiązań upakować do jednej ustawy, czyli będziemy mieli rozwiązania, które są bardzo dobre, np. podniesienie kwoty wolnej od podatku, ale jednocześnie 14 mld złotych tracą samorządy” – oceniła.

dorzeczy.pl

Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro / Fot. Flickr.com

  • Wśród polityków Solidarnej Polski panuje przekonanie, że obecnie jest ostatnia szansa na przeprowadzenie głębokich zmian w wymiarze sprawiedliwości.
  • Ustawy, które chce wprowadzić Solidarna Polska zakładają spłaszczenie struktury sądownictwa poprzez likwidację sądów rejonowych lub apelacyjnych, a także ograniczenie liczby sędziów Sądu Najwyższego.
  • Prawo i Sprawiedliwość może przychylić się do planów koalicjanta. Partia liczy każdy mandat przed przystąpieniem do głosowania kluczowych ustaw w Sejmie.
  • Zobacz także: Książę Andrzej oskarżony o molestowanie. Zapłaci potężne odszkodowania?

Informację podają dziennikarze WP. Według nich, wśród polityków Solidarnej Polski panuje przekonanie, że obecnie jest ostatnia szansa na przeprowadzenie głębokich zmian w wymiarze sprawiedliwości. Okazją ku temu ma być zapowiadana przez Jarosława Kaczyńskiego likwidacja Izby Dyscyplinarnej w jej obecnym kształcie. Ofensywa Solidarnej Polski może przyczynić się do zwiększenia komplikacji wewnątrz obozu rządowego.

Były wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik podkreślił, że Solidarna Polska jest zainteresowana wprowadzeniem prawdziwych zmian w obszarze sądownictwa.

“Chcemy, żeby były one głębokie, a nie wyłącznie pudrowane. Do tego konieczny jest powrót do pomysłów Zbigniewa Ziobry z 2017 r., które zostały zawetowane przez prezydenta. Wówczas jechaliśmy z reformami jak walec i o takiej wersji zmian mówimy. Konieczne są zmiany ustrojowe, nie tylko dotyczące Sądu Najwyższego, ale również sądów powszechnych” – ocenił Wójcik.

Ofensywa Solidarnej Polski w sprawie reformy sądownictwa

Oficjalnie politycy z partii Zbigniewa Ziobry nie próbują wzorem Porozumienia stawiać sprawy na ostrzu noża. Jednak widać wyraźnie, że sygnały wysyłane na Nowogrodzką są jednoznaczne.

“Jako posłowie Solidarnej Polski zawsze byliśmy szanowani przez naszych przyjaciół z PiS, dlatego nie wyobrażam sobie reformy wymiaru sprawiedliwości bez udziału ministra sprawiedliwości. Po prostu nie da się tego zrobić bez Zbigniewa Ziobry i naszej formacji – przypomnę, że mamy 19 głosów” – zaznaczył były wiceminister sprawiedliwości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Skomplikowane relacje w Zjednoczonej Prawicy i perspektywa opuszczenia jej przez partię Gowina sprawia, że Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało liczyć każdy głos przed przystąpieniem do głosowania kluczowych ustaw w Sejmie. To potęguje siłę nacisku mniejszych koalicjantów na decyzje podejmowane w obozie rządzącym.

Ustawy, o wprowadzeniu których marzy Solidarna Polska zakładają spłaszczenie struktury sądownictwa poprzez likwidację sądów rejonowych lub apelacyjnych. Dodatkowo mają postulować ograniczenie liczby sędziów Sądu Najwyższego.

I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska w czwartek częściowo zablokowała prace Izby Dyscyplinarnej. To pokłosie wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 15 lipca. TSUE orzekł wtedy, że ustanawiając nowy system odpowiedzialności dyscyplinarnej obowiązujący sędziów SN i sędziów sądów powszechnych, Polska uchybiła zobowiązaniom, które na niej ciążą na mocy prawa Unii.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skrytykował decyzję Manowskiej, jednak los Izby Dyscyplinarnej wydaje się być przesądzony. Jarosław Kaczyński w rozmowie z PAP zapowiedział jej rychły koniec.

“Zlikwidujemy Izbę Dyscyplinarną w tej postaci, w jakiej funkcjonuje ona obecnie” – poinformował.

“We wrześniu pojawią się projekty rządowe dotyczące tej sprawy” – zapowiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.

dorzeczy.pl

KATOWICE BRIEFING NT. IDENTYFIKACJI WARIANTÓW SARS-COV-2

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Andrzej Grygiel. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Resort zdrowia podał najnowsze dane dotyczące zakażeń wirusem SARS CoV-2 w Polsce. Ostatniej doby potwierdzono 200 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Nie odnotowano zgonu pacjenta z COVID-19. 
  • Najwięcej nowych przypadków zachorowań jest w Małopolsce oraz na Lubelszczyźnie.
  • Ministerstwo Zdrowia podaje również informacje o wykorzystaniu sprzętu medycznego oraz obłożeniu szpitali.
  • Zobacz także: TVN24 uzyska europejską koncesję? “Naszym celem jest zapewnienie stacji ciągłości nadawania”

Koronawirus w Polsce. Resort zdrowia podaje najnowsze dane.

Nowe potwierdzone przypadki zakażeń koronawirusem dotyczą województw: małopolskiego (26), lubelskiego (24), mazowieckiego (24), kujawsko-pomorskiego (16), pomorskiego (16), podkarpackiego (13), śląskiego (12), zachodniopomorskiego (12), dolnośląskiego (10), warmińsko-mazurskiego (8), świętokrzyskiego (7), wielkopolskiego (6), lubuskiego (4), łódzkiego (3), opolskiego (3), podlaskiego (2).

14 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Z powodu COVID-19 nie zmarła żadna osoba. Żadna osoba nie zmarła też z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Koronawirus w Polsce. Wykorzystanie sprzętu medycznego

Hospitalizowanych jest 307 chorych z COVID-19, a 48 z nich przebywa pod respiratorami.

Dla pacjentów z COVID-19 przygotowano 6020 łóżek i 575 respiratorów.

tvp.info

komunia, covid, rysunek Jan Bodakowski

komunia, covid, rysunek Jan Bodakowski / komunia, covid, rysunek Jan Bodakowski

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jak informuje Life Site News „dwudziestu jeden austriackich lekarzy napisało list apelujący do Konferencji Episkopatu swojego kraju o zniesienie zakazu przyjmowania Komunii Świętej do ust, który został wprowadzony w życie poprzez wprowadzenie jako dopuszczalnej tylko komunii na rękę”.

Według informacji amerykańskiego portalu biskupi „w takich krajach jak Włochy i Austria postanowiło zobowiązać księży do udzielania Komunii Świętej tylko na rękę, chociaż Komunia na kolanach i do ust jest tradycyjną praktyką Kościoła katolickiego. Dla katolików wiernych tradycji obowiązek ten jest równoznaczny z całkowitym zakazem przyjmowania komunii. Brak szacunku i ryzyko profanacji cząstek z konsekrowanej Hostii udzielanej na rękę dla konserwatywnych katolików jest nie do przyjęcia”.

21 katolickich lekarzy z Austrii w swoim liście do episkopatu Austrii przedstawiło „opinię profesora Filippo Maria Boscia, prezesa Stowarzyszenia Lekarzy Katolickich Włoch, który stwierdził w maju, że ”Komunia do ust jest bezpieczniejsza niż Komunia na rękę””.

Lekarze wskazali, „że gdy wierni klęczą, aby przyjąć Komunię, zanieczyszczenie kropelkami jest mniej prawdopodobne, ponieważ twarz kapłana nie jest na tym samym poziomie, co twarz” osoby przyjmującej komunie.

Lekarze uważają, że „z punktu widzenia higieny absolutnie niezrozumiałe jest dla nas, dlaczego komunia do ust została zakazana w Austrii. Uważamy również, że ta forma dystrybucji jest bezpieczniejsza niż komunia na dłoń”.

Krytykując dyskusje episkopat Austrii o zakazie komunii do ust, lekarze wskazali, „że większość zanieczyszczeń jest skutkiem zabrudzonych rąk […] ręce są częściami ciała najbardziej narażonymi na patogeny”.

Warto dodać, że argumentem przeciwko komunii do ust jest to, że para z ust wirusami z wirusami może osiąść na ręce kapłana. Dzieje się tak też w wypadku komunii na rękę, kiedy wierni z przyzwyczajenia odpowiadają księdzu udzielającemu Eucharystie na jego wezwani „oto Ciało Chrystusa”.

Nie da się uniknąć skażenia rąk wszelakimi wirusami, bakteriami, czy pasożytami w drodze do Kościoła. Ręce dotykają poręczy klamek, blatów ławek, pieniędzy dawanych na tace, ubrania skażonego kontaktem z siedzeniami w autobusie czy ławkami. Nawet poza epidemią przed jedzeniem trzeba myć ręce – wiele chorób pochodzi z brudnych rąk (np. z tego, że dotykamy powierzchni np. poręczy w autobusie, klamek w bloku, których dotykała osoba niemyjąca rąk po wyjściu z ubikacji).

Rzekoma epidemia stała się dla modernistów doskonałą okazją nie tylko do zamknięcia kościołów (choć supermarkety należące do zagranicznych korporacji niepłacących w Polsce podatków mogły swobodnie działać), ale też do wprowadzenia komunii świętej na dłoń (w ramach wykorzeniania katolicyzmu w Kościele katolickim).

komunia, covid, rysunek Jan Bodakowski