Sala Plenarna Sejmu RP.

Sejm RP / Fot. flickr.com

  • W sierpniu wśród Polaków, którzy zadeklarowali gotowość wzięcia udziału w wyborach do Sejmu, największe poparcie uzyskało ponownie Prawo i Sprawiedliwość.
  • Na pozostałych miejscach sondażowego podium uplasowały się Koalicja Obywatelska oraz Polska 2050 Szymona Hołowni.
  • Kantar wskazuje wysoką frekwencję wyborczą. Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, to do urn wyborczych poszłoby niemal 70 proc. badanych.
  • Zobacz także: Gowin krytycznie o Morawieckim: “Głosowałbym za odwołaniem Morawieckiego z funkcji premiera”

Kantar opublikował wyniki comiesięcznego badania Barometr Opinii. Wskazuje ono, że PiS z ogromną przewagą góruje w stawce partii politycznych. Sondaż został przeprowadzony jeszcze przed przegłosowaniem w Sejmie tzw. ustawy lex TVN oraz odwołaniem Jarosława Gowina.

PiS z ogromną przewagą

W sierpniu wśród Polaków, którzy zadeklarowali gotowość wzięcia udziału w wyborach do Sejmu, największe poparcie uzyskało ponownie Prawo i Sprawiedliwość razem z Solidarną Polską, Porozumieniem i Republikanami, osiągając wynik na poziomie 35 proc. W stosunku do poprzedniego miesiąca, PiS zyskało aż 5 punktów procentowych.

Drugie miejsce przypadło Koalicji Obywatelskiej, która zdobyła 22 proc. głosów (spadek o 1 punkt procentowy).

Podium zamyka Ruch Polska 2050 Szymona Hołowni, który to zostałby poparty przez 9 proc. wyborców (spadek o 6 punktów procentowych).

Tuż za podium uplasowały się Lewica oraz Konfederacja, uzyskujące poparcie na poziomie kolejno 7 proc. (wzrost o 2 punkty procentowe) oraz 6 proc. głosów (wzrost o 1 punkt procentowy).

Pod progiem wyborczym znalazły się z kolei: PSL-Koalicja Polska, osiągając 4 proc. poparcie wyborcze, oraz ugrupowanie Kukiz’15, uzyskując 2 proc. głosów. W przypadku tych ugrupowań poziom poparcia nie uległ zmianie.

15 proc. respondentów nie potrafiło zdecydować, na kogo oddałoby głos.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sondaż wskazuję wysoką frekwencję

69 proc. Polaków zadeklarowało chęć udziału w wyborach do Sejmu. 31 proc. zdecydowanych jest do wzięcia udziału w głosowaniu, natomiast 38 proc. raczej planuje wziąć udział w wyborach.

Przeciwne stanowisko wyraża 20 proc. respondentów. 12 proc. zapowiada, że raczej nie pójdzie głosować, natomiast 8 proc. zdecydowanie nie weźmie udziału w wyborach.

11 proc. Polaków jeszcze nie wie, czy odda swój głos w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Badanie przeprowadzono w dniach 6 –11 sierpnia 2021 roku. Na reprezentatywnej próbie 981 mieszkańców Polski w wieku 18 i więcej lat, deklarujących „zdecydowanie” lub „raczej” zamiar uczestniczenia w wyborach. Technika: wywiady bezpośrednie wspomagane komputerowo (CAPI).

dorzeczy.pl

Czwarta fala w Niemczech

Czwarta fala w Niemczech / fot. flickr.com

  • Instytut twierdzi, że infekcja dotknie w szczególności osoby młode.
  • Niektóre z osób dotkniętych chorobą zakaziły się koronawirusem podczas wyjazdów wakacyjnych, na przykład na Bałkanach, w Turcji lub Hiszpanii.
  • W piątek RKI poinformował o 9280 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Tydzień temu liczba ta wynosiła 5578.
  • Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Ministerstwo Zdrowia podaje dane

Niemcy oficjalnie ogłaszają początek czwartej fali COVID-19 w swoim kraju. Raport wydał Instytut Roberta Kocha.

“Odsetek pozytywnych próbek w testach PCR w laboratoriach wzrósł z 4 do 6 proc. proc. w ciągu tygodnia do połowy sierpnia” – wskazano.

Szczególnie osoby młode są obecnie narażone na infekcje. W grupach wiekowych 10-49 lat zachorowalność wzrasta od początku lipca.

“To wyraźnie pokazuje początek czwartej fali, która nabiera tempa, szczególnie ze względu na infekcje w populacji młodych dorosłych” –napisano w najnowszym raporcie RKI.

Niektóre z osób dotkniętych chorobą zakaziły się koronawirusem podczas wyjazdów wakacyjnych, na przykład na Bałkanach, w Turcji lub Hiszpanii.

Nadal wzrasta liczba zachorowań na 100 tys. mieszkańców w ciągu siedmiu dni. Według RKI w piątek wartość ta wynosiła 48,8. Poprzedniego dnia było to 44,2, a tydzień temu – 30,1.

W piątek RKI poinformował o 9280 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Tydzień temu liczba ta wynosiła 5578.

Według nowych danych w całych Niemczech w ciągu 24 godzin odnotowano 13 zgonów. Tydzień temu było 19 ofiar śmiertelnych Covid-19. Łącznie odnotowano 91 956 zgonów związanych z koronawirusem.

Od początku pandemii w RKI naliczono 3 853 055 potwierdzonych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Początek czwartej fali COVID-19 również w Polsce?

“Polska służba zdrowia jest przygotowana na ewentualną czwartą falę koronawirusa” – mówił w czwartek wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Stwierdził, że ma nadzieję, że dzięki szczepieniom będzie ona zdecydowanie łagodniejsza niż poprzednie.

Nadzieję na to, że czwarta fala będzie łagodniejsza – jak powiedział – opiera na tym, że Polacy jednak się szczepią.

“To nie jest tak, że zapomnieliśmy, że te szczepienia są ważne, że wakacje spowodowały to, że zakażeń jest mniej i uznaliśmy, że koronawirusa już nie ma. Tak się nie stało” – stwierdził wiceminister.

Kraska zauważył, że również punkty szczepień, które będą uruchamiane w szkołach, gdy 1 września wróci młodzież, także zwiększą liczbę zaszczepionych.

“Polska służba zdrowia jest przygotowana na ewentualną czwartą falę. Mamy przygotowane od wielu tygodni plany zabezpieczenia łóżek szpitalnych i laboratoriów. W tej chwili możemy w naszym kraju wykonać dziennie ponad 166 tys. testów na dobę. Obserwujemy powolny, ale jednak wzrost wykonywanych testów przeciwko koronawirusowi. Jest to pierwszy symptom tego, że nowych zakażeń może być zdecydowanie więcej” – powiedział.

dorzeczy.pl

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki w Zakrzewnie / Fot. PAP/Tytus Żmijewski

  • Premier jeździ obecnie po Polsce i promuje Polski Ład, czyli program reform Zjednoczonej Prawicy.
  • Morawiecki: 500+ było taką próbą, jest cały czas taką próbą i myślę, że wszyscy państwo się zgodzicie, że bez tego byłoby jeszcze gorzej.
  • Program „Rodzinny Kapitał Opiekuńczy” ma wspomagać młode rodziny, które posiadają drugie, trzecie i kolejne dziecko.
  • Zobacz także: Polski Ład. Rząd planuje duże zmiany rozwiązań podatkowych

Premier Mateusz Morawiecki przyznał, że wprowadzony w 2016 roku program Rodzina 500 plus nie spełnił „proludnościowych” oczekiwań rządu. Przyczynił się jednak do ograniczenia ubóstwa w Polsce.

Mateusz Morawiecki w czwartek kontynuował objazd Polski promujący Polski Ład PiS. Premier spotkał się z mieszkańcami gminy Zakrzewo w województwie kujawsko-pomorskim. 

Podkreślił, że w Polskim Ładzie zaplanowano kolejne „wielkie środki na inwestycje” dla samorządów, a jest to możliwe m.in. dzięki naprawie systemu finansów publicznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Morawiecki zadeklarował, że w ramach „Polskiego Ładu” rząd zaplanował m.in. kontynuację, ale też poszerzenie obecnych programów społecznych. Szef rządu przedstawiał szczegóły dotyczące „Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego”. Program ma wspomagać młode rodziny, które posiadają drugie, trzecie i kolejne dziecko.

– Wtedy najtrudniej wrócić na rynek pracy mamie czy tacie, wtedy trzeba im najbardziej pomagać, wtedy mają najniższe wynagrodzenia, wiadomo, że tak jest na początku drogi zawodowej. Dlatego w Polskim Ładzie mamy Rodzinny Kapitał Opiekuńczy

– powiedział Morawiecki.

Program 500 plus nie spełnił oczekiwań

Premier przyznał, że działający od kilku lat program 500 plus był „próbą”, która nie spełniła oczekiwań „proludnościowych” rządu.

– Ale spełnił nasze oczekiwania społeczne, bo nie ma już tak wiele ubóstwa, nie ma już tak wiele kupowania w sklepach na zeszyt, na kredyt. (…) Dzisiaj trochę łatwiej jest związać koniec z końcem. Łatwiej jest dzisiaj planować życie w gminie, życie w powiecie, życie w gospodarstwie rolnym. I dlatego, szanowni państwo, zaplanowaliśmy też kolejne programy

– zaznaczył Morawiecki.

bankier.pl, msn.com

Flaga ONZ

Flaga ONZ / fot. msz.gov.pl

– Agencja UNICEF miała pierwotnie za zadanie wspomóc miliony sierot i uchodźców po II wojnie światowej. Dziś stała się narzędziem ideologów do promowania kontrowersyjnych koncepcji, co do których szkodliwości, jak w przypadku pornografii, mogłoby się wydawać, że już nikt nie ma najmniejszych wątpliwości. Na bieżąco monitorujemy działalność różnych agencji ONZ i reagujemy na kolejne publikowane przez nie raporty i plany – podkreśla Anna Kubacka z Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Przedstawiony przez UNICEF plan strategiczny bazuje na uwzględnieniu wśród praw przysługujących najmłodszym, również prawa do aborcji oraz permisywnej edukacji seksualnej. W ramach takiej edukacji promuje się m.in. transseksualizm oraz próby „zmiany płci” w sposób chirurgiczny i farmakologiczny. Co istotne, propagowanie aborcji jest jednoznacznie sprzeczne z Konwencją Praw Dziecka, która stwierdza, że dziecko wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

Razem z powyższym strategicznym planem, realizowany jest również Plan na rzecz Równości Genderowej (Gender Action Plan).  Termin „równości w oparciu o gender” nie posiada oficjalnej legalnej definicji prawnomiędzynarodowej, dlatego może być inaczej wykorzystywany i interpretowany w zależności od założeń autora. Najpopularniejszym postulatem kryjącym się za tym określeniem jest całkowite zlikwidowanie społecznych różnic charakteryzujących kobiety i mężczyzn.

Komisja Europejska chce uznawania homoadopcji. Trwają konsultacje

Gender Action Plan zakłada ograniczenie praw rodziców w zakresie konieczności wyrażenia zgody na badania lekarskie. Obowiązek uzyskania takiej zgody jest, według twórców planu, wynikiem dyskryminacji ze względu na płeć i zniechęca młodych do szukania pomocy w sytuacji kryzysu tzw. zdrowia reprodukcyjnego. W ten sposób próbuje się realizować postulat, w myśl którego rodzice nie muszą wiedzieć, że ich dziecko decyduje się na aborcję, czy podejmuje kroki w kierunku próby „zmiany płci”.

Jak przypomina Center for Family and Human Rights, UNICEF podejmuje również działania wiążące się z propagowaniem pornografii wśród dzieci. Kontrowersyjny raport agencji ONZ wydany na początku tego roku zachęca kraje do wprowadzenia klasyfikacji filmów pornograficznych, tak, aby pornografia o treści „odpowiedniej” dla dzieci została odpowiednio oznaczona i dopuszczona dla najmłodszych.  

Krzysztof Bosak

Krzysztof Bosak / Fot. Wikimedia Commons

Poseł Konfederacji Krzysztof Bosak w wywiadzie dla Interii odniósł się do sytuacji w Afganistanie. Stwierdził, że otworzenie granic dla afgańskich uchodźców to groźny pomysł. – Uważam, że najskuteczniejszym sposobem jest pomaganie na miejscu – powiedział.

Do Polski trafili afgańscy współpracownicy polskiej armii i ambasady oraz ich rodziny. Wiceminister obrony narodowej na antenie Polskiego Radia powiedział, że na pokładzie polskiego samolotu byli też obywatele innych państw.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Interia zapytała Krzysztofa Bosaka, czy Polska powinna otworzyć granice dla większej liczby afgańskich uchodźców. Stwierdził, że to groźny pomysł i należy go odrzucić.

– Nie odrzucam natomiast prowadzenia tradycyjnej polityki azylowej opartej na rozpatrywaniu przez naszych dyplomatów indywidualnych wniosków o azyl. Jeżeli są osoby zagrożone, które bezpośrednio współpracowały z naszym wojskiem, służbami czy dyplomacją i są znane z imienia i nazwiska, to można im pomóc. Pod warunkiem, że żołnierze czy dyplomaci znają ich i mogą za nich ręczyć

– powiedział poseł.

Krzysztofa Bosaka zaznaczył, że im mniej przyjmiemy uchodźców, tym lepiej.

– Należy przyjąć tylko tych, których chcemy, by u nas zamieszkali na stałe i docelowo stali się pełnoprawnymi obywatelami. Pozostałym możemy udzielać pomocy na miejscu lub w państwach ościennych, np. wesprzeć jakiś obóz dla uchodźców

– dodał.

W programie „Gość Wydarzeń” zaznaczył, że granic należy strzec i nie należy nikogo przepuszczać przez granicę w sposób nielegalny.

– Państwa, które pozwalają na nielegalne przekraczanie granic kończą z kryzysem migracyjnym, ponieważ są miliony ludzi na świecie, które chciałyby żyć w bogatych krajach Unii Europejskiej

– powiedział Bosak.

Imigranci na granicy polsko-białoruskiej

Zapytany o obecną sytuację na granicy polsko-białoruskiej, Bosak powiedział, że trzeba określić, po której stronie granicy są ci ludzie.

– Jeżeli są po stronie białoruskiej rozumiem, że Białorusini zaopiekują się tymi ludźmi

– stwierdził Bosak.

Poseł zaznaczył, że jest za tym, aby obywatele pomagali uchodźcom. Natomiast rolą Służb Granicznych jest strzeżenie granic. Skomentował także pomysł umieszczenia drutu kolczastego na granicy polsko-białoruskiej. Stwierdził, że jeżeli jest skuteczny, znaczy, że jest dobry.

wprost.pl, polsatnews.pl

Dziecko, dziewczynka.

/ fot. pexels.com

Działania legislacyjne w kształcie proponowanym przez Komisję Europejską nie tylko wykraczają poza kompetencje przyznane Unii w Traktatach, ale też nie przyczyniają się do realizacji swobody przepływu osób. Obowiązujące unijne rozporządzenie z 2016 r. reguluje już kwestię wzajemnego uznawania dokumentów urzędowych krajów członkowskich, jednak bez niedopuszczalnej ingerencji w materialne prawo rodzinne państw wspólnoty” – zaznaczyła r.pr. Katarzyna Gęsiak, zastępca dyrektora Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Do 25 sierpnia trwają konsultacje publiczne dotyczące zapowiedzianej przez Komisję Europejską inicjatywy ustawodawczej mającej na celu zobowiązanie wszystkich państw członkowskich do uznawania na swoim terytorium rodzicielstwa poświadczonego w innym państwie członkowskim. W praktyce, dotyczy to w głównej mierze uznawania adopcji dokonanych przez pary homoseksualne w krajach, których prawo na to zezwala. Zapowiedziana przez Komisję inicjatywa prawodawcza miałaby formę rozporządzenia, co oznacza, że w momencie wejścia w życie stałaby się obowiązującym prawem we wszystkich krajach UE, także tych, których prawo wewnętrzne sprzeciwia się takim sytuacjom.

TYLKO U NAS. Straż Narodowa na granicy polsko-białoruskiej. Imigranci chcą się dostać do Polski [FOTORELACJA]

Instytut Ordo Iuris po raz kolejny zabrał głos w sprawie inicjatywy Komisji Europejskiej wchodzącej w zakres prawa rodzinnego, tym razem poprzez wzięcie udziału w trwających konsultacjach publicznych. Eksperci Instytutu krytycznie odnieśli się do zapowiadanej ingerencji Komisji w prawo rodzinne materialne państw członkowskich poprzez wprowadzenie obowiązku uznawania rodzicielstwa poświadczonego w innym kraju wspólnoty. W udostępnionej na potrzeby konsultacji ankiecie przypomnieli, że prawo rodzinne materialne należy do sfery wyłącznych kompetencji państw członkowskich, a przyjmowanie przez UE aktów prawnych w tym obszarze stoi w sprzeczności z przepisami Traktatów.

Prawnicy Instytutu podkreślili, że aktualnie obowiązujące przepisy zapewniają obywatelom UE swobodny przepływ osób w obrębie wspólnoty, regulują też kwestię uznawania autentyczności dokumentów urzędowych dotyczących m.in. rodzicielstwa. Przepisy te nie obejmują jednak uznawania skutków prawnych dokumentów wydawanych przez urzędy w innych państwach członkowskich, bowiem określenie takich kwestii jak np. uznawanie rodzicielstwa, pozostaje w indywidualnej gestii każdego kraju. Nie zmienia to jednak faktu, że, zgodnie z orzecznictwem polskich sądów, w tym Sądu Najwyższego, zagraniczne akty stanu cywilnego wywołują określone skutki na terytorium naszego kraju i mogą stanowić dowody w sprawach przed sądami powszechnymi. W konsekwencji, nie jest koniecznym wprowadzanie odgórnych regulacji, które nakazywałyby np. dokonywanie wiernej transkrypcji zagranicznych aktów stanu cywilnego przez właściwe miejscowo polskie urzędy.

Straż Graniczna

Straż Graniczna / Fot. PAP/Artur Reszko

Przedstawiciele Mediów Narodowych znajdują się w miejscu, gdzie przebywają uchodźcy próbujący przedostać się do Polski. Ekipie naszej stacji towarzyszą również osoby związane ze Strażą Narodową. Uchodźcy przebywają na granicy Polski i Białorusi od kilku dni.

Na polsko-białoruskiej granicy w Usnarzu Górnym od kilkunastu dni koczuje kilkudziesięciu migrantów, którzy przebywają w bardzo trudnych warunkach. Afgańczycy, ale również obywatele Iraku oraz Tadżycy i Ormianie, znaleźli się w impasie – nie mogą przekroczyć polskiej granicy,nie mają również możliwości powrotu na Białoruś.

Na zdjęciach widać jednostki wojskowe, które zabezpieczają teren przygraniczny. Znajdują się tam również funkcjonariusze Straży Granicznej oraz sprzęt gotowy do przeciwdziałania nielegalnym próbom przekroczenia polskiej granicy.

Fotorelacja z Usnarza Górnego obejmuje również zdjęcia polityków i aktywistów lewicy, którzy próbują wywierać presję na funkcjonariuszach. Celem przedstawicieli opozycji jest utrudnianie pracy służb oraz stosowanie nacisku psychologicznego, aby ci przepuścili nielegalnych przybyszów.

Na miejscu jest także prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który zadeklarował pomoc w obronie polskiego terytorium. Robert Bąkiewicz stwierdził, że nachodźcy stali się elementem wojny hybrydowej Rosji z Polską. Dlatego też żąda postawienia muru na granicy, który zabezpieczy nasz kraj przed masową migracją. Uchodźcy tłoczący się od kilku dni na granicy Polski mogą stanowić zagrożenie dla obywateli naszego kraju.

Zespół reporterów terenowych naszej stacji nagrywa dla Państwa najświeższe materiały i doniesienia z Usnarza Górnego. Cała dokumentacja, już niebawem znajdzie się na kanale Mediów Narodowych na You Tube.

twitter.com wprost.pl

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/Tytus Żmijewski

Reforma systemu sądowniczego jest koniecznością narodową. Znaczna bowiem część sędziów nie utożsamia się z wartościami niepodległego państwa polskiego. Na patologię systemu sądowniczego wskazywał prof. Andrzej Rzepliński w słynnym artykule z 2004 r., zwracając uwagę na jego wady (powoływał się przy tym na krytyczne opinie Unii Europejskiej i Banku Światowego). Według Jana Rokity, który rozmawiał z prof. Rzeplińskim, wyrwanie Krajowej Rady Sądowniczej z rąk sędziów jest koniecznym warunkiem naprawy systemu sądowniczego w Polsce.

Reforma sądów

PiS przystępując do reformy ustroju sądowniczego w 2017 r. nie wziął pod uwagę w dostateczny sposób politycznego kontekstu jej wprowadzania. Po pierwsze, wejście w życie traktatu lizbońskiego wzmocniło proces federalizacji Unii, a tym samym ograniczenia suwerenność państw narodowych (co w praktyce następuje także w zakresie kompetencji nie przekazanych w traktatach europejskich). I po drugie, rządy „centroprawicy” w Polsce zostały bardzo niechętnie przyjęte nie tylko przez establishment brukselski, ale przede wszystkim przez Berlin, stojący za parawanem brukselskiej polityki. Dlatego z tej strony należało się spodziewać dużych trudności w realizacji nawet wewnętrznej
polityki. Należało zakładać, że wszelkie działania podejmowane w polityce wewnętrznej spotkają się z działaniem osłabiającym zarówno rządów pisowskie w kraju, jak też pozycji Polski w płaszczyźnie unijnej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Atak na Polskę w reakcji na wybór przez PiS sędziów Trybunału Konstytucyjnego w analogiczny sposób, jak zrobiła to poprzednia ekipa rządząca, nie pozostawiła w tym zakresie złudzeń. Ta właśnie sytuacja powinna stanowić sygnał dla rządzących, że wszelka reforma sądownicza spotka się z podobnym kontratakiem.

Dlatego należało ją zaprojektować w sposób bardziej przemyślanej, a wprowadzać stanowczo i ze znacznie większa finezją, a tym samym w możliwie największym zakresie zminimalizować unijne uderzenia.

Drugim niedocenionym zjawiskiem przy podejmowaniu reformowania sądów był oportunizm znacznej części sędziów, traktujących jakiekolwiek zmiany w wymiarze sprawiedliwości jako atak na swoje partykularne i wręcz osobiste przywileje; narzędziem wykorzystywanym dla obrony własnej środowiskowej pozycji stała się kwestia tzw „praworządność”. Stąd określenie kasta, które pojawiło się w ferworze sporów jest jak najbardziej adekwatne. Ale o jej istnieniu wiadomo było już od dawna. Wystarczy wspomnieć choćby drobne próby reform ministra Gowina, czy sytuację powstałą po wyborze pięciu sędziów TK.

Powyższe okoliczności nakazywały więc przyjęcie strategii reformy wymiaru sprawiedliwości w taki sposób aby zejść z głównej linii ataku. Tymczasem przyjęto radykalną wersje zmian w Sądzie Najwyższym (skrócenie okresu czynnego sędziom SN i wysłanie ich w stan spoczynku, skrócenie kadencji Pierwszej prezes SN) bez dostatecznej determinacji do jej obrony. W rezultacie – pod wpływem oporu środowiska sędziowskiego i instytucji UE – doszło do jej złagodzenia. Abstrahując na ile ta reforma była „do utrzymania”, ustępstwa wobec nacisku Brukseli wytyczyły kierunek postępowania państwa polskiego i rządzącej nim klasy politycznej. Przy okazji nieskuteczna próba odesłania w stan spoczynku
znacznej części sędziów SN, w tym jego Pierwszego Prezesa stworzyła „wiarygodne”, „prawniczo przekonywujące” argumenty przeciwników reform, co doprowadziło do polaryzacji środowiska prawniczego polegającej na pozyskiwaniu przez przeciwników reform tych, którzy do reform podchodzili z umiarkowaną życzliwością i neutralnością. Koszty społeczne tej operacji były znaczne, a korzyści żadne.

Brak wiarygodności KRS

Silna polaryzacja środowiska prawniczego nakłada się na równie silną polaryzację w społeczeństwie, co na krótką metę daje korzyści polityczne dwom głównym i konkurencyjnym siłom politycznym, ale w dłuższej perspektywie jest szkodliwe dla państwa i jego polityki. Co więcej taki sposób przeprowadzenia reformy znacząco wzmocnił te siły, które są skłonne do odwoływania się do „czynnika zagranicznego”, co paraliżuje skuteczność nie tylko reformowania państwa, ale także budowania jego politycznej, moralnej, ekonomicznej geopolitycznej, a także militarnej siły. Za szczególny brak roztropności należy uznać skrócenie w 2017 roku kadencji KRS w sytuacji gdy do jej zakończenia pozostało kilka miesięcy. Ten fakt posłużył następnie do obniżenia wiarygodności nowej KRS i obciążaniu niezawisłości powoływanych z jej udziałem sędziów. Z pewnością skrócenie kadencji KRS nie doprowadziłoby do radykalnej zmiany
ocen dokonywanych w UE, ale z pewnością utrudniłoby jej zwalczanie.

Sprawa Izby Dyscyplinarnej trafiła do TSUE już w 2019 roku. I wtedy należało podjąć refleksję nad konsekwencjami tego faktu. Albo zdecydować się w oparciu o prawo traktatowe i przewidywane wyroki Trybunału Konstytucyjnego na zdecydowane stanowisko jej obrony, bez względu na konsekwencje, albo schodząc z linii ataku podjąć samodzielną korektę systemu. Wybrano najgorszy wariant. Najpierw w odruchu, bo trudno takie zachowanie nazwać przemyślanym, podjęto stanowczą retorykę wobec instytucji unijnych, że TSUE nie może nam nic narzucić, że się nie podporządkujemy (w tą retorykę wpisywał się wyrok TK uznający niedopuszczalność zawieszenia organów sądowych). Następnie zaś ukradkiem, zaczęto systematycznie wycofywać się z twardych deklaracji, ustępując na całej linii pod naciskiem UE.

Kapitulacja

Deklaracja Kaczyńskiego jest już tylko kropka nad i w kapitulacji polskiego państwa i uznaniu pozatraktatowych roszczeń do decydowania o ustroju Rzeczpospolitej i jej polityce. Jest to zupełna kompromitacja zarówno rządu jak i całej obecnej rządzącej klasy politycznej. Takie postepowanie nie tylko razi niekonsekwencją i nieodpowiedzialnością, ale naraża państwo polskie na śmieszność, prowadzi do dewaluacji wszelkich stanowczych deklaracji składanych przez polityków w jego imieniu. Wszystko to osłabia państwo i źle świadczy o kwalifikacjach politycznych obozu rządzącego.

Warto dodać, że ta kapitulacja jest również konsekwencją decyzji samego rządu. Premier Morawiecki z właściwą sobie nonszalancją deklarował weto wobec budżetu UE z powodu dążenia do wprowadzenia zasady „pieniądze za praworządność”, a następnie – po uzyskaniu niewiele znaczących zapewnień urzędników unijnych – ustąpił, godząc się na wdrożenie tej zasady do wtórnego prawa (dyrektywy unijne). Tym samym zgodził się na stworzenie realnego instrumentu nacisku na decyzje ustrojowe państwa polskiego. Jednocześnie rząd nie zrobił nic, aby zawczasu nie dopuścić do niekorzystnego dla Polski rozstrzygnięcia TSUE, narażając się na zastosowanie mechanizmu „pieniądze za praworządność” (do powstania którego sam się przyczynił). Tak więc rząd najpierw deklarował, że nie
wykona wyroku TSUE, narażając państwo polskie na zastosowanie ww. mechanizmu, a następnie całkowicie skapitulował przed roszczeniami instytucji unijnych. Taka polityka to skrajna nieodpowiedzialność.

WARSZAWA KONFERENCJA POLITYKÓW POROZUMIENIA

WARSZAWA KONFERENCJA POLITYKÓW POROZUMIENIA / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Były wicepremier zapowiedział, że przystąpił do budowy szerszej formacji centroprawicowej, która wypełniłaby przestrzeń między PiS, a PO.
  • Według niego w sprawach gospodarczych Prawo i Sprawiedliwość gwałtownie skręciło w lewo.
  • Pytany, jakby zagłosował w sprawie wotum nieufności wobec premiera, Gowin odpowiedział, że byłby za odwołaniem Morawieckiego.
  • Zobacz także: Wzrost liczby zakażeń w Izraelu. Chorują głównie zaszczepieni?

Jarosław Gowin wypowiedział się krytycznie o premierze Mateuszu Morawieckim. Na antenie Radia Wnet, były wicepremier rządu Zjednoczonej Prawicy punktuje rozwiązania podatkowe Polskiego Ładu.

“Na pewno nie będziemy opozycją totalną. Zostaliśmy wypchnięci z rządu byłej Zjednoczonej Prawicy, bo ten projekt przestał już istnieć. Zostaliśmy wypchnięci za wierność programowi ZP. Nie było w programie naszych partii drastycznej podwyżki podatków, nie było łamania zasad wolności czy pluralizmu mediów, nie było wreszcie takiej polityki, która prowadzi do kompletnej izolacji Polski na arenie międzynarodowej, a taki jest skutek lex TVN” – oświadczył Gowin w Radiu Wnet.

Dodał, że “jest w programie rządu wiele dobrych projektów, chociażby te, które przygotowywali ministrowie z Porozumienia i wiele tych projektów na pewno będziemy popierać”.

Były wicepremier zapowiedział, że przystąpił do budowy szerszej formacji centroprawicowej, która wypełniłaby przestrzeń między PiS a PO. Przyznał, że rozmawia o tym m.in. z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

“PSL tworzy dziś nurt opozycji wolnorynkowej” – stwierdził Gowin.

Według niego w sprawach gospodarczych Prawo i Sprawiedliwość gwałtownie skręciło w lewo.

“Rozwiązania podatkowe Polskiego Ładu są popierane tylko przez jedno środowisko polityczne – partię Razem, czyli skrajną lewicę. To naprawdę powinno dać do myślenia, zwłaszcza tym umiarkowanym wyborcom PiS” – powiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gowin krytycznie o Morawieckim

Gowin oświadczył, że był gotów do kompromisu w sprawach podatkowych, ale nie w sprawie “lex TVN”.

“Rozwiązania podatkowe Mateusza Morawieckiego są bardzo szkodliwe dla polskiej gospodarki. Co więcej, uderzają precyzyjnie w mikro, małe i średnie firmy, czyli w polski kapitał. Zjednoczona Prawica zawsze miała na sztandarach idee patriotyzmu gospodarczego, tymczasem teraz Mateusz Morawiecki, a za nim cały PiS proponuje rozwiązania, które są antypatriotyczne w sensie gospodarczym” – przekonywał.

“Jeżeli przedsiębiorcy z dnia na dzień będą musieli płacić o 50 proc. wyższe podatki, to zrobią jedną z dwóch rzeczy: albo zamkną biznes, zbankrutują, albo przerzucą część kosztów na klientów, podnosząc ceny swoich towarów czy usług. Tym samym w Polsce jeszcze bardziej pogłębi się drożyzna, która już dzisiaj jest wielkim problemem” – stwierdził lider Porozumienia.

Pytany, jakby zagłosował w sprawie wotum nieufności wobec premiera.

“Wiązałem wielkie nadzieje z Mateuszem Morawieckim jako premierem. Byłem jedną z osób, które doprowadziły do objęcia przez niego tego stanowiska, natomiast jestem głęboko rozczarowany tym, co pan premier zaproponował w kwestiach podatkowych i tu nie mam wątpliwości, że głosowałbym za odwołaniem” – powiedział.

dorzeczy.pl

KATOWICE BRIEFING NT. IDENTYFIKACJI WARIANTÓW SARS-COV-2

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Andrzej Grygiel. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek o 212 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Ostatniej doby w szpitalach zmarło czworo pacjentów z COVID-19.
  • Najwięcej nowych zakażeń odnotowano na Mazowszu i w Małopolsce.
  • Resort zdrowia podaje również dane dotyczące obłożenia miejsc szpitalnych oraz wykorzystania sprzętu medycznego.
  • Zobacz także: Kolejny samolot z Afgańczykami wylądował w Warszawie. Co dalej z uchodźcami?

Koronawirus w Polsce. Ministerstwo Zdrowia podaje najnowsze dane dotyczące dobowych zachorowań oraz zgonów na COVID-19.

Nowe potwierdzone przypadki zakażeń koronawirusem dotyczą województw: mazowieckiego (31), małopolskiego (30), śląskiego (19), zachodniopomorskiego (17), wielkopolskiego (15), łódzkiego (14), dolnośląskiego (13), kujawsko-pomorskiego (13), podkarpackiego (12), podlaskiego (11), pomorskiego (11), lubelskiego (9), warmińsko-mazurskiego (8), opolskiego (3), lubuskiego (2), świętokrzyskiego (1).

3 zakażenia to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Z powodu COVID-19 zmarły 3 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarła 1 osoba.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Koronawirus w Polsce. Obłożenie miejsc w szpitalach

Hospitalizowanych jest 359 chorych z COVID-19, a 41 z nich przebywa pod respiratorami.

Dla pacjentów z COVID-19 przygotowano 6002 łóżka i 580 respiratorów.

tvp.info