Bardzo odważna biografia Michalkiewicza. Nieznane fakty [RECENZJA]

KSIĄŻKA
Dodano   8  
  Loading
Michalkiewicz, Biografia fot wydawcy

Michalkiewicz, Biografia / fot wydawcy

Ta książka może być szokiem dla wielu fanów Stanisława Michalkiewicza. Wolnorynkowy publicysta zajmujący się głównie sprawami ekonomicznymi Tomasz Cukiernik opublikował biografię Stanisława Michalkiewicza. „Michalkiewicz. Biografia” to bardzo odważna praca poruszająca wiele kwestii, które mogą być kłopotliwe dla największego współczesnego polskiego felietonisty.

472 strony

Za młodu czytałem dużo i szybko. W ostatnich latach nawał pracy sprawia, że brak mi czasu, sił i zapału do lektury. Zdziwiłem się więc niepomiernie, że 472 stronicową biografię Michalkiewicza przeczytałem z ogromnym zainteresowaniem w ciągu jednego dnia. Stało się tak zapewne dlatego, że od 1990 do 1998 (od 13 do 21 roku życia) byłem aktywnym sympatykiem UPR (i nawet zostałem oficjalnie wyrzucony z bycia sympatykiem tej partii), a w kolejnych latach głosowałem na kolejne mutacje tej formacji, której jedną z najważniejszych postaci obok Korwina był Stanisław Michalkiewicz. „Michalkiewicz. Biografia” to dla mnie po części podróż sentymentalna do lat młodości.

Zobacz także: Węgry poprą Polskę w sporze z Brukselą. „KE nadużyła swojej władzy”

Stanisława Michalkiewicza znam z widzenia od 30 lat. Zawsze darzyłem go sympatią, regularnie czytałem jego felietony (w Najwyższym Czasie oraz Naszej Polsce) i książki, co wykorzystałem przy pisaniu mojej pracy magisterskiej o liberalnym modelu polityki społecznej oraz przy pisaniu pracy (która niestety nie stała się doktorska, ani nie została nigdy nawet we fragmentach opublikowana) o wizerunku Żydów w propagandzie środowisk prawicowych. Z racji na aktywny udział w demonstracjach, kolportażu materiałów wyborczych, sprzedaży książek na targach, wielokrotnie miałem okazję z panem Stanisławem Michalkiewiczem porozmawiać.

Wiele lat temu jednak przestałem czytać felietony Michalkiewicza i Korwina, choć nadal jestem wiernym czytelnikiem Najwyższego Czasu. W relacji dla autora biografii Michalkiewicza „w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że Stanisław Michalkiewicz dokładnie to samo pisze w książkach, to samo w artykułach, mówi dokładnie tymi samymi słowami na spotkaniach i w pewnym momencie przestałem czytać publicystykę Michalkiewicza. Ideowo nie skłóciłem się ze Stanisławem Michalkiewiczem, tylko przestałem go czytać”.

Michalkiewicz jako prezes UPR nie był oczekiwanym przełomem

Z racji na wieloletnią aktywność w środowisku UPR Tomasz Cukiernik poprosił mnie, bym podzielił się na potrzeby książki swoimi wspomnieniami o Stanisławie Michalkiewiczu. Na kartach pracy Cukiernika można przeczytać fragment z moją wypowiedzią, w której stwierdziłem, że:

„Liczyłem na to, że kiedy Stanisław Michalkiewicz został prezesem UPR to UPR stanie się normalną partią. Niestety tak się nie stało. Okazało się, że Stanisław Michalkiewicz świetnie się czuje jako felietonista, a absolutnie źle się czuje jako prezes partii. Prezesura Stanisława Michalkiewicza nie była oczekiwanym przełomem. Liczni sympatycy UPR liczyli, że Stanisław Michalkiewicz będzie alternatywą dla Korwina. Stanisław Michalkiewicz okazał się jednak niezainteresowany zmianami i grał dalej w jednej drużynie z Korwinem – mówi Jan Bodakowski, warszawski aktywny sympatyk UPR w czasach gdy Michalkiewicz był politykiem tej partii – Bardzo wiele osób oczekiwało, że pod innym kierownictwem UPR będzie bardziej patriotyczna. W UPR dało się dostrzec rozdźwięk między szeregowymi działaczami UPR, którzy byli bardzo katoliccy i zakorzenieni w polskości, a Korwinem, który nie podzielał takiej naszej tożsamości (bo miał własną, przez siebie stworzoną). Teren ubolewał, że Stanisław Michalkiewicz nie okazywał woli przemiany UPR w kierunku oczekiwanym przez zakorzenionych w katolicyzmie i patriotyzmie. Stanisław Michalkiewicz okazał się nie mieć drygu do bycia liderem partii oczekiwanym przez teren — zawsze bardzo lojalnie grał zespołowo z Korwinem. Choć wielu ludzi liczyło na to, że odrzuci Korwina, to Stanisław Michalkiewicz nigdy tego nie zrobił. Rozczarowanie prezesurą Michalkiewicza polega na tym, że nie odciął się od Korwina, a tego wielu aktywnych sympatyków oczekiwało”.

Publicystyka Michalkiewicza z racji na specyficzny barokowy język po kilku latach staje się nieczytelna

Zapewne z krytyką wielu fanów Stanisława Michalkiewicza spotka się moja wypowiedź, będąca refleksją z pisania pracy magisterskiej o klasycznie liberalnym modelu polityki społecznej i nieopublikowanej pracy o wizerunku Żydów w propagandzie środowisk prawicowych. W wypowiedzi tej stwierdziłem, że „publicystka Michalkiewicza szybko przestaje być czytelna dla odbiorców i nie przetrwa próby czasu”.

“Kiedy na studiach na kierunku Polityka Społeczna na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego byłem aktywnym sympatykiem UPR i temu podobnych środowisk, pisząc o ideowym przesłaniu wolnorynkowej publicystyki (np. w kontekście wolnorynkowego modelu polityki społecznej), zauważyłem smutne zjawisko, że ja – nawet jako sympatyk – po kilku latach nic nie wiem, o czym pisał Stanisław Michalkiewicz, że to jest publicystyka, która szybko przestaje być czytelna – zrozumiała – dla odbiorcy. Publicystyka Stanisława Michalkiewicza jest fajna, kiedy się ją czyta w danym momencie, a po kilku latach człowiek zapomina osoby i wydarzenia, o których na bieżąco barokowym językiem Michalkiewicz pisał i staje się publicystyka Michalkiewicza bardzo nieczytelne. Po kilku latach nie rozpoznaje się aluzji, żartów, osób – uważa Bodakowski. – Publicystyka Stanisława Michalkiewicza nie przetrwa próby czasu. Michalkiewicz będzie zapamiętany jako felietonista przez swoich obecnych czytelników, natomiast nie będzie jego publicystyka zrozumiała dla przyszłych pokoleń. Dziś po prawie wieku szokująco aktualna i niezwykle czytelna jest publicystyka np. Romana Rybarskiego, tak z publicystyką Michalkiewicza za sto lat nie będzie. Sądzę, że próbę czasu przetrwa z obecnie piszących publicystów np. publicystyka Rafała Ziemkiewicza, po kilku dekadach jego teksty dalej są czytelne dla nowych pokoleń, ludzi niepamiętających okoliczności, w których pierwotne te teksty były publikowane. Stanisław Michalkiewicz jest felietonistą całkowicie zakorzenionym w bieżączce politycznej, publicystą doprowadzającym lewicę i Żydów do histerii, ale zapewne za kilka dziesięcioleci żydowskie i lewicowe emocje będą niezrozumiałe”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Michalkiewicz takich kontrowersji jak Korwin nie wywołuje

W wypowiedzi dla Cukiernika powiedziałem też, że

„Stanisław Michalkiewicz nie jest to tak kontrowersyjna postać, jak np. Janusz Korwin-Mikke, którego najpierw się jest fanem, potem się na niego wkurza, a ostatecznie się go nienawidzi – to powszechny syndrom wszystkich byłych aktywnych działaczy UPR i kolejnych partii Korwina, którzy nie potrafią się wyzwolić z nienawiści do pana Janusza (znam działaczy UPR, którzy po 20 latach od rozstania politycznego z Korwinem dalej go nienawidzą tak bardzo, że przesłania im to obraz współczesnych środowisk prawicowych). Takich emocji Stanisław Michalkiewicz nie wywołuje. Nie spotkałem się z ludźmi, którzy by byli rozczarowani Stanisławem Michalkiewiczem. Może w pewnym momencie przestał ich interesować, ale nie ma tak, że im podpadł na całe życie, jak Korwin”.

Michalkiewicz pracował w nocnym klubie

Z pracy Tomasza Cukiernika można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji, które zapewne staną się pożywką dla tej części zwolenników PiS, którzy swoją obsesją ”ruskich onuc” kompromitują partię Kaczyńskiego i jej zwolenników. Okazuje się bowiem, że Stanisław Michalkiewicz pracował w kierowym przez Rosjanina klubie nocnym. Klub mieścił się w Paryżu, nosił nazwę „Rasputin”, a Michalkiewicz był w nim pomocnikiem kelnera odpowiedzialnym za magazyn z obrusami.

Michalkiewicz pracował w sowieckiej agencji Nowosti

Na razie sympatycy PiS wyciągają Michalkiewiczowi jego pracę (w latach 1977 – 1980) w warszawskim oddziale sowieckiej agencji prasowej Nowosti. Pierwszy raz z pracy Cukiernika dowiedziałem się o licznych spotkaniach Korwina i Michalkiewicza w 1990 roku z żołnierzami i dowódcami Wojska Polskiego w jednostkach wojskowych, o której pomimo swojej aktywności w środowiskach UPR nigdy nie słyszałem. Okazuje się też, że w 1997 Michalkiewicz negocjował sojusz wyborczy z Unią Wolności – właśnie wtedy zostałem wywalony oficjalnie (chyba jako jedyny w historii) z bycia sympatykiem. Przez lata myślałem, że miało to związek z jakimiś rozmowami warszawskiego UPR z AWS o koalicji (taka informacja była w biuletynie partyjnym), a tu się okazuje, że chodziło o rozmowy centrali z UW (powodem wywalenia było spalenie przeze mnie pierwszego dnia wiosny czarownej marzanny z symbolami UW, AWS, UE i tęczową flagą).

Ogromną zaletą pracy Cukiernika jest to, że napisał on, pomimo swej ogromnej sympatii dla Stanisława Michalkiewicza pracę poruszającą wiele kwestii, które pan Stanisław zapewne nie chciałby poruszać (tu też Szacunek dla Stanisława Michalkiewicza, że aktywnie wspiera promocję tej książki). Z kart „Michalkiewicz. Biografia” czytelnicy dowiedzą się o nieudanym pierwszym małżeństwie, złych relacjach z synem, czy o tym, że Stanisław Michalkiewicz klnie.

Z pracy Cukiernika czytelnicy dowiedzą się też o drodze życiowej i politycznej Stanisława Michalkiewicza oraz o jego rodzinie. Mnie zaciekawiła kwestia współpracy Stanisława Michalkiewicza z Wojciechem Ziembińskim, który w stanie wojennym ukrywał się w moim domu – tak to ścieżki naszego życia czasami się krzyżują. Ważne jest też to, że Cukiernik przypomina udział ludzi prawicy takich jak Michalkiewicz w opozycji antykomunistycznej, zwłaszcza gdy do dziś zasługi z okresu PRL chce zmonopolizować środowisko przed laty wiązane z „Wyborcza”.

„Michalkiewicz. Biografia” jest do nabycia poprzez sklep www.BiografiaMichalkiewicza.pl

Subskrybuj
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze
Krzysztof Sciepuro
Gość
Krzysztof Sciepuro
10 września 2021 21:45

Ja pozegnalem sie z tym panem kiedy zaczal publiczna zebranine o kase na wykup mieszkanka. “ Bo ja nie mam pieniedzy”. Wolnorynkowiec, no szok.

Andrzej
Gość
Andrzej
11 września 2021 07:39

Zaden szok, to raczej dobrze swiadczy o Michalkiewiczu. Z ogromna przyjemnoscia mu w tym pomoglem. Odwaga i humor Michalkiewicza zasluguja na powazny szacunek.

Kazik
Gość
Kazik
11 września 2021 09:11
Reply to  Andrzej

Podobnie jak ja. Mimo, że nie zgadzam się z absolutyzmem wolnego rynku, to chętnie czytam Pana Stanisława. Gdyby nie on, to nikt by nie wiedział o uroszczeniach żydów.

Piotr
Gość
Piotr
11 września 2021 09:35

Może wytłumaczysz dlaczego wg Ciebie zorganizowanie zbiórki kłóci się z ideą wolnego rynku?

Piotr A. Kopczyński
Gość
Piotr A. Kopczyński
11 września 2021 21:30

Zasadniczo nie pomagam przy zbiórkach internetowych ale i nie mam nic przeciwko.
Ludzie wpłacają pieniądze dobrowolnie, więc nie ma żadnego w tym problemu.
Dodam, że właśnie taka zbiórka to przykład WOLNEGO RYNKU – każdy może robić co uważa za stosowne ze swoimi pieniędzmi – czyli wpłacić
I z drugiej strony – każdy może pozyskiwać pieniądze w dowolny sposób – sprzedawać usługę, sprzedawać produkt, zarabiać graniem, pisaniem, fikołkami albo prośbą.
Co w tym złego jesli ktoś powie – daj pan piątaka na piwko a ktoś tego piataka rzuci ?

Waldek
Gość
Waldek
11 września 2021 08:32

Ty szukasz magii do zupy ,czy ch..a do dopy?

Last edited 12 dni temu by Waldek
jacek
Jan
12 września 2021 10:12

Do autora recenzji, Pana Jana Bodakowskiego

Pana Michalkiewicza znam z Jego publikacji, chętnie czytam oraz Słucham jego wypowiedzi.
Pańska recenzja, jak sądzę ze względu na ograniczoność miejsca na wypowiedź, nie jest pełna. Z podobnego powodu ja również muszę ograniczyć się do kilku Pańskich stwierdzeń.
– Język barokowy sprawi, że publicystyka p. Michalkiewicza stanie się nieczytelna – czyżby? A co Pan sądzi o języku C.K. Norwida? Pan myli język i styl komunikacji z rozumieniem przekazu.
– Michalkiewicz pracował w “Sputniku” i “Nowosti” – a co z tego wynika? Czy Pan Mu zazdrości tego?
– Nie sprawdził się jako prezes – “jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził.
– Negocjował z UW – cóż, polityka, czy to zarzut?
– Nieudane małżeństwo, złe relacje… – ploteczki na poziomie “Pudelka” to nie recenzja.
– Michalkiewicz klnie – ba, Pan nigdy w swoim życiu nie zaklął? A wachlarz możliwości w j. polskim jest duży.

Pańska wypowiedź nie jest recenzją książki “Michalkiewicz.Biografia”. Pan prezentuje tu wyłącznie swoje emocje, sympatie i antypatie. Szybkie czytanie jest rzeczywiście dobrą umiejętnością, ale Pańskie myślenie, jest daleko z tyłu, nie mówiąc już o refleksji nad własnym tekstem. Pan napisał o sobie, nie o Panu Michalkiewiczu. Pańska wypowiedź dlatego między innymi nie mieści się w ramach dziennikarstwa.
Mimo autoreklamy, zachęcił mnie Pan do kupienia i przeczytania tej pozycji.

Pozdrawiam
JC

Bogdan
Gość
Bogdan
19 września 2021 22:00

Pan Stanislaw jest polskim patriotą i … to mi wystarczy.

POLECAMY