Legia Warszawa powraca do europejskich pucharów. Awansowali do fazy grupowej Ligi Europy

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!
PIŁKA NOŻNA LIGA EUROPY LEGIA WARSZAWA SLAVIA PRAGA

PIŁKA NOŻNA LIGA EUROPY LEGIA WARSZAWA SLAVIA PRAGA / PAP/Leszek Szymański

Legia Warszawa pokonała faworyzowaną Slavię Praga i awansowała do fazy grupowej Ligi Europy. Mistrzowie Polski przegrywali, ale zdołali odwrócić losy tego pojedynku i ostatecznie wygrali ze Slavią Praga 2:1.
  • Legia czekała 5 lat na ponowny awans do fazy grupowej europejskich pucharów. Po raz ostatni drużyna ze stolicy występowała w fazie grupowej europejskich pucharów w sezonie 2016-17, gdy rywalizowała w Lidze Mistrzów.
  • Zawodnicy uzyskali awans dzięki wielkiej determinacji, grze zespołowej oraz walce do ostatniego gwizdka.
  • Losowanie składów grup Ligi Europy odbędzie się w piątek o godz. 12:00 w Stambule.
  • Zobacz także: Republikański senator ostro krytykuje Bidena. “Nie ma ani woli, ani zdolności by przewodzić”

Drużyna z Warszawy aż 5 lat czekała na ten moment. Po raz ostatni ekipa z Łazienkowskiej występowała w fazie grupowej europejskich pucharów w sezonie 2016-17, gdy rywalizowała w Lidze Mistrzów. Legia Warszawa powraca do europejskich pucharów.

Twarda walka o awans

W 3. minucie Tomas Holes sfaulował brutalnie Andre Martinsa, sędzia z Portugalii Artur Dias, sięgnął zdecydowanie po czerwoną kartkę. W tym momencie niektórzy kibice dopiero co zajmowali miejsca na stadionie, a to oznaczało, że Legia ma do rozegrania niemal całe spotkanie z przewagą jednego zawodnika.

Wtedy wszystko się zmieniło, bo przecież przed meczem mało kto stawiał na mistrza Polski. Oczywiście, że Legię Warszawa stać na to, by powalczyć ze Slavią Praga, co pokazała w pierwszym meczu, jednak nie da się ukryć, że piłkarsko Slavia jest znacznie lepsza.

Zresztą zawodnicy z Czech wcale nie mieli zamiaru cofnąć się na własną połowę i walczyć o przetrwanie. W pierwszej połowie to goście mieli więcej okazji, oddali więcej strzałów. Przy uderzeniu Tecla nieźle spisał się Artur Boruc.

Bramkarz Legii mimo 41 lat udowadnia, że wciąż jest w świetnej formie i jest realnym wzmocnieniem drużyny z Warszawy. Jego reakcja przy kolejnej okazji Tecla była fenomenalna. Napastnik reprezentacji Czech w 53. minucie wyszedł sam na sam z “Królem Arturem”, ale musiał uznać wyższość jednego z najlepszych bramkarzy ostatnich dwóch dekad w polskim futbolu. Reakcja Boruca była błyskawiczna. To oznaczało, że Legia wciąż jest w grze. Boruc podał jej tlen.

W tym czasie było już 1:0 dla Czechów. Pod koniec pierwszej połowy po stałym fragmencie gry do piłki na 16. metrze dopadł Nigeryjczyk Ubong Ekpay i uderzył potężnie. Boruc nawet się nie ruszył. Nikt nie miał do niego pretensji.

Gdyby nie interwencja Boruca w sytuacji sam na sam z Teclem, Legia szykowałaby się już do występów w Lidze Konferencji, a więc w tym trzecim, najmniej ważnym pucharze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Legia Warszawa powraca do europejskich pucharów

A jednak, niedługo później Rafael Lopes zagrał na głowę Mahira Emreliego a ten wyrównał na 1:1. A zaledwie 11 minut później dośrodkował Filip Mladenović. Ponownie do piłki doskoczył Emreli i strzelił swojego drugiego gola, choć ledwie musnął piłkę. Fakty są takie, że w 11 meczach zawodnik z Azerbejdżanu ma 6 bramek. Przychodząc do Warszawy nie ukrywał, że dla niego to przystanek do wielkiego świata.

Emreli kilka razy w tym sezonie pokazał, że jest skuteczny, dobrze znajduje się w sytuacji. Miewał też słabsze momenty, ale na razie jego transfer można uznać za sukces.

Legia miała dużo szczęścia, zawodnicy Czesława Michniewicza ustępowali rywalom piłkarsko, poza Luquinhasem był problem z grą jeden na jednego, z szybką kombinacją.

Legionistom brakowało jakości piłkarskiej, więc użyli najprostszych środków i to okazało się skuteczną bronią. Oczywiście z minuty na minutę Legia była coraz lepsza, goście słabli, różnica jednego zawodnika okazała się prawdopodobnie decydująca. Zawodnicy uzyskali awans dzięki wielkiej determinacji, grze zespołowej oraz walce do ostatniego gwizdka.

Na pewno legioniści mieli też sporo szczęścia, zwłaszcza w samej końcówce, gdy Peter Olayinka z kilku metrów uderzył nad poprzeczką, choć szansa, że nie trafi do bramki była minimalna. W obecnej sytuacji kadrowej awans do Liga Europy jest wielkim sukcesem Czesława Michniewicza i jego drużyny.

Losowanie fazy grupowej LE odbędzie się w piątek o godzinie 12 w Stambule. W rozgrywkach wezmą udział 32 zespoły, które zostaną przydzielone do ośmiu grup. Pierwsza kolejka 16 września, ostatnia 9 grudnia. Awans uzyskają dwie najlepsze z każdej z nich. 

wp.pl

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY