Funkcjonariusze policji i migranci w obozie namiotowym na poligonie w Rudnikach, Litwa

Funkcjonariusze policji i migranci w obozie namiotowym na poligonie w Rudnikach, Litwa / Fot. PAP/EPA/Toms Kalnins

Koniec stanu wyjątkowego

Władze Litwy po dwóch miesiącach zdecydowały się na zakończenie stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią. Tamtejsze służby twierdzą, że sytuacja została opanowana, ale i tak dalej prowadzone będą wzmożone kontrole.

Rząd podkreśla, że w przypadku pogorszenia się sytuacji na granicy, w trybie pilnym stan wyjątkowy zostanie przywrócony.

– Sytuacja na granicy państwowej jest zmienna

– wskazuje Rustamas Liubajevas szef Państwowej Służby Ochrony Granic (VAST).

Podkreśla, że teraz odnotowuje się mniej naruszeń granicy, mniej osób usiłuje nielegalnie wejść na Litwę, ale – jak zaznaczył – zagrożenie pozostaje.

Szacuje się, że na Białorusi pozostaje kilka tysięcy migrantów, którzy chcą przedostać się do Unii Europejskiej. Nie wiadomo jednak, ile osób jest przy granicy z Litwą. Liubajevas podkreśla też, że coraz częściej odnotowuje się próby nielegalnego przekroczenia granicy od strony Federacji Rosyjskiej.

Uwzględniając aktualną sytuację i potencjalne zagrożenie, według Liubajevasa, “przejście do normalnego reżimu straży granicznej nie jest jeszcze planowane”.

Wojsko wspiera pograniczników

Rząd w tym tygodniu przedstawił Sejmowi do zatwierdzenia decyzję o przedłużeniu o kolejne trzy miesiące, do 13 maja, zwiększonej obecności żołnierzy na granicy.

Obecnie ponad 1000 żołnierzy wspomaga litewską straż graniczną. Żołnierze, tak jak pogranicznicy, mają prawo do wydawania poleceń, dokonywania kontroli osobistej oraz przeszukiwania pojazdów, zatrzymywania osób podejrzanych.

Szef litewskiej straży granicznej podkreśla, że “podczas kryzysu migracyjnego Litwa stworzyła skuteczny mechanizm, który pozwala nam bardzo dynamicznie i elastycznie reagować na zmiany sytuacji na granicy”.

“Istnieją pewne instrumenty, możliwość wykorzystania istniejących rezerw zarówno Państwowej Straży Granicznej, Sił Zbrojnych Litwy, jak i policji, co pozwala, w razie potrzeby, na rozmieszczenie dodatkowych sił na granicy” – wskazuje Liubajevas.

W ubiegłym roku granicę litewsko-białoruską nielegalnie przekroczyło 4 326 osób. W ostatnich tygodniach liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy znacznie spadła. Notowane są pojedyncze przypadki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wnp.pl

Flaga Finlandii.

Flaga Finlandii / Fot. Pixabay

Areszt za wiarę?

63-letnia parlamentarzystka wyznaje w rozmowie z włoską prasą, że za stawiane jej zarzuty, może trafić do więzienia na dwa lata.

Räsänen otwarcie skrytykowała Kościół luterański w Finlandii za popieranie ideologii LGBT i parady homoseksualistów w Helsinkach. To właśnie z tego powodu oskarżono ją o obrażanie homoseksualnej mniejszości. Drugi zarzut ma związek z jej książką, a trzeci dotyczy jej bazujących na Biblii odpowiedziach, jakich udzieliła w programie telewizyjnym pt. „Co Jezus myślał o homoseksualistach?”.

Proces rusza pod koniec miesiąca

Międzynarodowa organizacja CitizenGo zwróciła się do prokuratora generalnego przypominając, że karanie obywateli za chrześcijańskie poglądy stanowiłoby bardzo niebezpieczny proceder, a wysyłanie za to do więzienia zaważyłoby na przyszłości demokracji i wolności słowa także poza granicami Finlandii.

Proces rozpocznie się 24 stycznia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

niezalezna.pl

Stanislaw Karczewski

Stanislaw Karczewski / fot. screen youtube

„Dziś dostałem kilka SMS-ów i kilka sygnałów”

W piątek 13 członków doradzającej premierowi w sprawie walki z Covid-19 Rady Medycznej złożyło dymisje. Stwierdzili oni, że powodem ich decyzji był „brak wpływu rekomendacji na realne działania” oraz „wyczerpanie się dotychczasowej współpracy”. Składający rezygnację członkowie Rady Medycznej napisali, że byli oskarżani o niedostateczny wpływ na poczynania rządu, a jednocześnie obserwowali „narastającą tolerancję zachowań środowisk negujących zagrożenie COVID-19 i znaczenie szczepień w walce z pandemią”.

W sobotniej rozmowie z Polskim Radiem 24 Stanisław Karczewski zwrócił uwagę, że nie wszyscy członkowie Rady Medycznej zrezygnowali z zasiadania w niej.

– Ja uważam to za naturalne. No cóż, przez bardzo wiele miesięcy ta współpraca układała się bardzo dobrze. To nie znaczy, że ta współpraca musi się układać cały czas dobrze

– powiedział senator PiS.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

– Ja już mam sygnały i muszę powiedzieć, że dziś dostałem kilka SMS-ów i kilka sygnałów od bardzo wybitnych polskich lekarzy, profesorów, którzy zgłaszają chęć pracy w takiej radzie, bo wszyscy czujemy tę odpowiedzialność i chcemy walczyć z koronawirusem

– dodał Karczewski, z zawodu chirurg.

Formuła gremium zostanie zmieniona

Stanisław Karczewski w dobitnych słowach skrytykował zachowanie lidera PO Donalda Tuska.

– Wykorzystywanie tego do walki politycznej jest podłe. To, co robi Donald Tusk, jest po prostu podłe. Sam pracuję, pracowałem na oddziale covidowym. To niezwykle ciężka i odpowiedzialna praca. Jakiekolwiek aspekty i niuanse, o których Tusk nie ma zielonego pojęcia, po prostu nie wie, jest bardzo istotnych i ważnych

– podkreślał.

– Wszystkie kraje nie radzą sobie z epidemią, wirus jest groźny, nieprzewidywalny, zmienia się i mutuje. Nie wiadomo, czy piąta fala nie będzie groźniejsza. Wyważenie i podejmowanie decyzji w takiej sytuacji musi się opierać o opinie ekspertów. Ale nie można jednak w całości przenosić tych zaleceń czy sugestii ekspertów do życia politycznego. Nie możemy sobie pozwolić w tej chwili na takie działania jak na początku epidemii, na lockdown

– tłumaczył senator PiS.

Zdaniem Karczewskiego Rada Medyczna dalej będzie funkcjonować. W piątkowym komunikacie Centrum Informacyjne Rządu przekazało, że „w związku z decyzją części członków Rady Medycznej, formuła doradcza tego gremium zostanie zmieniona”

– Zadanie wypracowania nowej formuły zostało przekazane przez Prezesa Rady Ministrów Ministrowi Zdrowia

– podkreślono w komunikacie.

wPolityce, Rzeczpospolita

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. The Presidential Press and Information Office Wikimedia Commons

Dziedzictwo prezydenta Putina

– Obawiam się, że tak naprawdę chodzi tu o dziedzictwo prezydenta Putina, czyli o fałszywą wizję, o Rosję, której nawet carom nie udało się stworzyć i skonsolidować, czyli Rosję złożoną z Białorusi, Ukrainy i Rosji

– powiedział Wallace w wywiadzie opublikowanym w sobotę przez dziennik “Daily Telegraph.

Dodał, że “motto carów dla Imperium Rosyjskiego” ma “o wiele głębsze konsekwencje dla bezpieczeństwa Europy Wschodniej. Brytyjski minister podkreślił tym samym, że rosyjskie ambicje nie kończą się na Ukrainie”.

Brytyjski minister obrony wskazał, że sprawa “konsekwencji dla Rosji za dokonanie inwazji na suwerenny naród musi być traktowana poważnie, ponieważ świat patrzy, Chińczycy patrzą”. Podkreślił, że jeśli Putin zdecydowałby o dokonaniu inwazji, to wszelkie sankcje gospodarcze i konsekwencje byłyby “surowe” i “wykraczałyby daleko poza sankcje z 2014 roku”, kiedy Moskwa zaanektowała ukraiński Krym.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Szwecja i Finlandia autentycznie zaniepokojone

Wallace rozmawiał z “Daily Telegraph” przy okazji wizyty w Szwecji, Finlandii i Norwegii. Brytyjski minister obrony zapewnił o brytyjskim wsparciu dla tych państw.

– Kraje takie jak Szwecja i Finlandia są autentycznie zaniepokojone obecnym zachowaniem Rosji i konsekwencjami inwazji na Ukrainę

– powiedział.

Zapewnił, że wyjście przez Wielką Brytanię z Unii Europejskiej nie oznacza, że zmniejszyła ona zaangażowanie w bezpieczeństwo w Europie.

Ostrzegł Putina, że dokonując inwazji ryzykuje tym, iż zostanie zapamiętany jako ten, który wciągnie Rosję w wieloletni konflikt. Przypomniał mu tym samym jak wyglądało to w przypadku wojny w Czeczenii czy wcześniej, za czasów Związku Sowieckiego – w Afganistanie.

– Rosja ryzykuje ugrzęźnięciem w konflikcie, który potencjalnie będzie kosztował życie wielu młodych rosyjskich mężczyzn i nie powinna ona lekceważyć woli narodu ukraińskiego, aby chronić swoje suwerenne państwo. Moja największa obawa jest taka, że prezydent Putin błędnie kalkuluje i będzie to prowadziło do ogromnych strat w ludziach po wszystkich stronach

– oświadczył minister obrony.

Tymczasem szefowa brytyjskiego MSZ Liz Truss zarzuciła w sobotę Rosji, że prowadzi kampanię dezinformacyjną. Jej zdaniem ma ona na celu uzasadnienie nadchodzącej inwazji na Ukrainę i zapewniła o solidarności z Kijowem.

– Rosja prowadzi kampanię dezinformacyjną mającą na celu destabilizację i usprawiedliwienie inwazji na jej suwerennego sąsiada, Ukrainę. Rosja musi zaprzestać agresji, doprowadzić do deeskalacji i zaangażować się w konstruktywne rozmowy

– napisała Truss na Twitterze.

PAP

Wielka Brytania

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Wielka Brytania szykuje się do powolnego wychodzenia z lockdownu i oswobadzania gospodarki.
  • Minister zdrowia Sajid Javid poinformował posłów Partii Konserwatywnej o planowanymm zniesieniu certyfikatów covidowych oraz zaleceniach dotyczących pracy zdalnej.
  • Do luzowania obostrzeń przymierzają się również władze w Walii.
  • Zobacz także: Korwin-Mikke zaskoczył: Konfederacja doniosła na nich do ABW. Dlatego zrezygnowali

Wielka Brytania przymierza się do łagodzenia obostrzeń

Jak informuje “The Times”, takie zapewnienie Javid złożył podczas czwartkowego spotkania z grupą posłów konserwatywnych. Minister oświadczył, że wobec spadającej liczby nowych zakażeń certyfikaty przestają być potrzebne. Przyznał także, że “podziela ich instynktowny dyskomfort” związany z nimi.

Certyfikaty covidowe, które są wymagane przy wejściu na imprezy masowe powyżej określonych limitów uczestników, były budzącym największe kontrowersje elementem covidowego “planu B”, uruchomionego przez rząd z powodu wariantu Omikron. Przeciwko własnemu rządowi wówczas zagłosowało prawie 100 posłów konserwatywnych, co stało się największą rebelią, odkąd Boris Johnson został premierem.

Następny przegląd istniejących restrykcji epidemicznych zaplanowany jest na 26 stycznia. Zapowiedź Javida oznacza, że od lutego jedynym wymogiem pozostanie najprawdopodobniej noszenie maseczek w zamkniętych przestrzeniach publicznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Walia przymierza się do luzowania restrykcji

Również w piątek rząd Walii ogłosił stopniowe znoszenie restrykcji wprowadzonych w związku z wariantem Omikron, które są znacznie ostrzejsze niż te w Anglii. Już w sobotę maksymalny limit osób uczestniczących w wydarzeniach na otwartym powietrzu podniesiony będzie z 50 do 500 osób. Za tydzień ma być on natomiast zupełnie zniesiony. Z kolei od 28 stycznia kluby nocne będą mogły wznowić działalność, zaś lokale gastronomiczne – wznowić pracę w normalnym trybie. Nie będzie już też wymogu pracy z domu. Nadal będą jednak obowiązywać certyfikaty covidowe, które w Walii wprowadzono jeszcze przed pojawieniem się Omikronu.

Podobne restrykcje jak Walia wprowadziła z powodu wariantu Omikron także Szkocja; ich stopniowe znoszeni szkocki rząd ogłosił we wtorek.

W piątek poinformowano, że w ciągu minionej doby w Wielkiej Brytanii wykryto 99,6 tys. nowych zakażeń koronawirusem. To pierwszy raz od 24 dni, gdy ich liczba spadła poniżej 100 tys. Zarówno w całym Zjednoczonym Królestwie, jak i w każdej z jego części składowych od kilku dni wyraźnie widać, że szczyt zakażeń wariantem Omikron już minął.

RMF24

Mariusz Z.

Mariusz Z. przed kilkoma laty zajadle atakował Marsz Niepodległości / fot. youtube/Onet Rano

  • Mariusz Z. to były redaktor naczelny “Super Expressu” oraz pisma “Komputer Świat”
  • Znany dziennikarz został w czwartek zatrzymany przez policję, prokuratura postawiła mu zarzuty dokonania gwałtu
  • Ulubieńcowi salonów grozi nawet do 12 lat więzienia, choć sam nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów
  • Przypominamy archiwalny wpis dziennikarza, w którym atakował Marsz Niepodległości
  • Mariusz Z. przekonywał, że organizatorzy MN mieli brać pieniądze od bliżej nieznanych podmiotów
  • Zobacz także: Policja zatrzymała znanego dziennikarza. Postawiono mu zarzut gwałtu

Mariusz Z. o Marszu Niepodległości

W 2017 roku dziennikarz najwyraźniej nie mógł znieść widoku maszerujących patriotów, gdyż poświęcił wydarzeniu wyjątkowo kąśliwy wpis na Twitterze. Mariusz Z. był pod wrażeniem organizacji Marszu Niepodległości do tego stopnia, że popadł w szerzenie teorii spiskowych. Jeszcze jako ekspert i salonowy autorytet moralny, zdołał przeforsować swoją absurdalną narrację.

Ten marsz był zdumiewająco sprawnie, profesjonalnie zorganizowany. Coś takiego kosztuje poważne pieniądze. Podobnie jak przeszkolenie mówców: nie mieliśmy do czynienia ze spontanicznymi wystąpieniami wygłaszanymi “z czapy” przez Janków Muzykantów rodzimego faszyzmu.

– napisał wówczas Mariusz Z.

Ci faceci najwyraźniej przeszli szkolenia.

– diagnozował w swoim małym śledztwie dziennikarskim.

Jak się wówczas okazało, Mariusz Z. tkwił w przekonaniu, że Marsz Niepodległości to inicjatywa finansowana odgórnie. Podejrzany o gwałt nie mógł znaleźć innego wytłumaczenia na sprawną organizację wydarzenia. Najwyraźniej w wielkim, oświeconym świecie mainstreamu wszystko musi być opłacone przez szemrany kapitał, a szczere pobudki, talent oraz wytrwałość w dążeniu do realizacji celu nie istnieją.

W ich wrzaskliwych wystąpieniach nie było zbędnych słów ani chybionych – w stosunku do tej publiki – wyjątków. Trzymali się ściśle reguł populistycznej polityki i scenariusza na bieżący etap (jazda tuż przy granicy faszymu, ale zachowane tzw. deniability).

– ciągnął dalej Mariusz Z.

Posługiwali się WYŁĄCZNIE językiem emocji; to trudniejsze niż myślicie. Pełna profeska. Powtarzam: Takie szkolenie kosztuje majątek i trwa co najmniej kilka miesięcy.

– przekonywał eksperckim tonem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe

Zbigniewa Rau Minister Spraw Zagranicznych

Zbigniewa Rau Minister Spraw Zagranicznych / Fot. Youtube

  • Pierwszego stycznia tego roku formalnie rozpoczęła się roczna prezydencja Polski w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).
  • Zbigniew Rau przez rok będzie sprawował funkcję jej przewodniczącego.
  • Przewodniczący OBWE odwiedzi Ukrainę, Stany Zjednoczone i Rosję. Wśród poruszanych tematów będą bezpieczeństwo Europy i sytuacja na Ukrainie.
  • Zobacz także: Adam Niedzielski zabrał głos w sprawie rezygnacji Rady Medycznej

Na początek Kijów

Pierwszego stycznia tego roku formalnie rozpoczęła się roczna prezydencja Polski w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Zbigniew Rau przez rok będzie sprawował funkcję jej przewodniczącego.

– Minister Rau odwiedzi najprawdopodobniej najpierw Ukrainę, wizyta jest planowana na przełomie stycznia i lutego. Pan minister spotka się tam z ukraińskim ministrem spraw zagranicznych Dmytro Kułebą, odwiedzi też tereny przyfrontowe w związku z działaniem misji OBWE na tym terenie

– zapowiedział w rozmowie z rzecznik rządu Łukasz Jasina.


Poinformował, że bezpośrednio po tej wizycie Rau odwiedzi Waszyngton, gdzie spotka się z Antonym Blinkenem. Podkreślił, że nie jest wykluczone, że spotkań szefa MSZ w Waszyngtonie będzie więcej, ale – jak zaznaczył rzecznik resortu – szczegóły tej wizyty dopiero są ustalane.

– Natomiast w połowie przyszłego miesiąca – najprawdopodobniej 15 lutego – przewodniczący OBWE spotka się z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Wizyta w Moskwie to normalna procedura przewodniczącego OBWE w czasie przewodnictwa związana z tym, że Rosja jest w tej organizacji jednym z najważniejszych państw członkowskich. Mieliśmy już w rozmowę z panem ministrem z tym związaną

– powiedział Jasina.

Aktywny początek przewodnictwa

Podczas spotkania z Blinkenem – mówił rzecznik MSZ – “omawiane będą kwestie związane z OBWE, ale także ze wszystkimi kontrowersyjnymi sprawami, które występują w tym momencie w grudniu i w styczniu w Europie”.

– To tematy, które porusza regularnie minister Rau podczas rozmów telefonicznych z sekretarzem Blinkenem: bezpieczeństwo, obrona Europy przed agresją, prawo międzynarodowe, a także to, co dzieje się na Ukrainie. Zatem nie bez przyczyny wizyta w Waszyngtonie odbędzie się bezpośrednio po wizycie w tym kraju

– dodał.

Pytany, czy wśród omawianych z Blinkenem tematów będzie kwestia Nord Stream 2 i sankcji, Jasina stwierdził, że “każdy z tematów, który jest ważny dla Polski i Stanów Zjednoczonych może być podczas tej wizyty poruszany”.

W czwartek w Wiedniu na posiedzeniu Stałej Rady OBWE szef polskiej dyplomacji organizacji przedstawił priorytety rozpoczynającego się polskiego przewodnictwa. Wśród nich jest aktywne zapobieganie konfliktom, przede wszystkim w Europie. Stwierdził, że ryzyko wojny na obszarze OBWE jest obecnie większe niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 30 lat. Zapowiedział zaangażowanie polskiego przewodnictwa w OBWE w rozwiązywanie wyzwań dotyczących bezpieczeństwa w Europie Wschodniej, otwartość na dialog i gotowość do przedstawienia swoich inicjatyw. Przyznał, że rozmowy Rady Stałej nie przyniosły przełomu w kwestii bezpieczeństwa regionu.

Czujność coraz bardziej wzmożona

W czwartek doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan powiedział na konferencji prasowej w Białym Domu, że ryzyko rosyjskiej inwazji na Ukrainę nadal jest wysokie, ale amerykańskie służby nie przesądzają, że Rosja definitywnie podjęła decyzję o ataku.

– Obecna sytuacja jest więc taka, że Rosja wciąż ma szasnę by przyjść do stołu i zająć się bardzo rzeczywistymi obawami, jakie przedstawiliśmy

– powiedział Sullivan.



Doradca podsumował w ten sposób sytuację po serii rozmów z Rosją w Genewie, oraz na forum NATO-Rosja i OBWE. Zadeklarował, że USA są gotowe do dyskusji m.in. na temat ograniczeń ćwiczeń wojskowych, ale nie zamierzają zmniejszać obecności swoich żołnierzy w Europie.

Ambasador USA przy OBWE Michael Carpenter w czwartek stwierdził, że sytuacja wokół Ukrainy stanowi “rzeczywisty kryzys”, wobec którego dyplomacja, w tym na forum OBWE, powinna odegrać kluczową rolę. Docenił przy tym propozycję szefa polskiego MSZ dotyczącą “rewitalizacji dialogu o bezpieczeństwie europejskim”, która miała zostać przyjęta przez zdecydowaną większość członków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PAP

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński / Fot. PAP/Artur Reszko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

PiS nadal liderem

W najnowszym sondażu przeprowadzonym dla “Super Expressu” przez Instytut Badań Pollster wynika, że w porównaniu z sondażem grudniowym, Zjednoczona Prawica (PiS i Solidarna Polska) straciła poparcie! Gdyby wybory do Sejmu miały się odbyć w najbliższą niedzielę, to na Zjednoczoną Prawicę zagłosowałoby 32,81 proc. osób. Oznacza to spadek poparcia w porównaniu z sondażem z poprzedniego miesiąca – wtedy na koalicję władzy chciało głosować 36,38 proc. (różnica wynosi 3,57 punktów proc.).

Drugie miejsce w nowym sondażu zajęła Koalicja Obywatelska z wynikiem 24,5 proc. (poprzednio miała 25,28 proc.), trzecie miejsce należy do Polski 2050 Szymona Hołowni: 17,08 proc. (wcześniej 14,55 proc.), czyli ugrupowanie zaliczyło wzrost poparcia.

Sześć partii w Sejmie

Dalej znalazły się: Konfederacja 10,11 proc. (w poprzednim badaniu miała 10,7 proc,); Lewica z wynikiem 7,06 proc. (wcześniej 6,18 proc.) oraz PSL 6,44 proc. (w zeszłym miesiącu miało 4,38 proc.).

Kolejne miejsca zajęły ugrupowania, które według badania nie weszłyby do Sejmu. Pod progiem wyborczym znalazły się Kukiz’15 z wynikiem 1,25 proc. (poprzednio miał 1,35 proc.) oraz Porozumienie Jarosława Gowina, na które zagłosowałoby 0,3 proc. badanych (we wcześniejszym sondażu wynik wyniósł 0,19 proc.).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Super Express

Paweł Kowal

Paweł Kowal / Fot. PAP/Mateusz Marek

Paweł Kowal chciałby pojedynku z Mejzą

Żeby stanąć z Łukaszem Mejzą w ringu muszę dobrze poćwiczyć, bo chętnie mu dołożę.

– mówił Kowal w rozmowie z “Super Expressem”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jest odpowiedź Łukasza Mejzy

Były wiceminister sportu wyraził chęć podjęcia sparingu z politycznym adwersarzem.

Chętnie też umówię się z posłem Kowalem na wspólny trening, pokazałbym mu trochę techniki i rzemiosła bokserskiego.

– powiedział dziennikowi były wiceminister.

Tysol

GERMANY SOCCER UEFA CHAMPIONS LEAGUE

GERMANY SOCCER UEFA CHAMPIONS LEAGUE Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030 / PAP/EPA/PHILIPP GUELLAND

  • W styczniu tego roku nową umowę z Bayernem Monachium podpisał Kingsley Coman.
  • “Bild” ujawnił dane finansowe bawarczyków przed i po przedłużeniu umowy Francuza.
  • Na czele najlepiej zarabiających nadal jest Robert Lewandowski. Ile zarabia Polak?
  • Zobacz także: Straż Graniczna: Białoruskie służby rzucały w nas butelkami

“Lewy” na czele listy

W styczniu tego roku nową umowę z Bayernem Monachium podpisał Kingsley Coman. Zawodnik związał się z klubem do 2026 roku i otrzymał sporą podwyżką. Do tej pory zarabiał 12 mln euro, a teraz będzie inkasował o 5 mln rocznie więcej.

Podwyżki otrzymali też dwaj inni piłkarze mistrza Niemiec. Leon Goretzka otrzymał 8 mln euro więcej (z 10 na 18 mln), a Joshua Kimmich 10 mln więcej (z 10 na 20 mln). Obaj przedłużali swoje umowy z klubem w 2021 r.

Na czele najlepiej zarabiających nadal jest Robert Lewandowski. Polak swoją umowę przedłużał w 2019 r. i obowiązuje ona do 2023 r. Wcześniej “Lewy” zarabiał 16 mln euro, a teraz otrzymuje 24 mln. O 4 mln mniej dostają Kimmich, a także Thomas Mueller i Manuel Neuer.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Klub zrobi wyjątek dla Lewandowskiego?

Jeśli zarząd na czele z prezesem Oliverem Kahnem zdecyduje się na przedłużenie umowy o kolejne lata, to Robert Lewandowski będzie wyjątkowym zawodnikiem. Bayern ma bowiem politykę przedłużania umów piłkarzom po 30. roku życia tylko o jeden sezon.

Już wcześniej w rozmowie z gazetą “SID” Uli Hoeness, honorowy prezes Bayernu, mówił, że klub “upadłby na głowę” gdyby zrezygnował z “Lewego”. W podobnym tonie wypowiadał się także Lothar Matthaeus. W rozmowie z “Kickerem” nazwał on Polaka elementem “rusztowania” Bayernu, bez którego Bawarczycy mogą stracić dominację na krajowym podwórku.

Jeśli w tym roku “Lewy” nie przedłuży umowy, to zgodnie z prawem Bosmana w styczniu 2023 r. będzie mógł rozmawiać z dowolnym klubem o szczegółach kontraktu.

Lewandowski w tym sezonie rozegrał 26 spotkań, w których strzelił 31 goli. Drużyna Juliana Nagelsmanna wciąż pozostaje liderem Bundesligi, a polski snajper plasuje się na czele klasyfikacji strzelców z dwudziestoma golami na koncie.

meczyki.pl, onet.pl