Z końcem kwietnia mija termin na złożenie rocznej deklaracji PIT.
Zachęcamy do przekazania swojego 1% podatku na rozwój Mediów Narodowych.
Należy wpisać: KRS: 0000406677. Cel szczegółowy: Media Narodowe.
“To jeden z najbardziej udanych projektów”
Specjalny apel o wspieranie działalności Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, w tym Mediów Narodowych, poprzez przekazanie 1% podatku, skierował Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia:
Ci z Państwa, którzy nie mogą iść z nami lub którzy potem chcą sobie przypomnieć wydarzenia z Dnia Niepodległości, chętnie korzystają z transmisji zapewnianej przez Media Narodowe. To jeden z najbardziej udanych projektów Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który od kilku lat przygotowuje codziennie kolejne wartościowe programy, będące znakomitą alternatywą wobec przekazu serwowanego przez największe stacje. Globalne koncerny jak PayPal, Youtube czy Facebook nieustannie blokują możliwość zarabiania na naszych materiałach i ograniczają nam zasięgi. To dzięki Państwa wsparciu Media Narodowe mogą nadawać i tworzyć materiały na przekór „poprawności politycznej” – podkreślił.
Media Narodowe nieustannie się rozwijają. W ubiegłym roku m.in. przeprowadziły się do nowej siedziby, zainaugurowało działalność nowe studio, odświeżono portal internetowy, jak również wzrosła liczba publikowanych artykułów, czy współpracujących publicystów. Pojawiają się nowe audycje, jak program “Na dwa głosy”. To wszystko jest możliwe dzięki systematycznemu oddolnemu wsparciu widzów i czytelników.
Jak przekazać 1% podatku dla Mediów Narodowych?
Jest to bardzo proste, logując się za pośrednictwem platformy podatki.gov.pl do serwisu Twój e-PiT. Wówczas przy wyborze organizacji do przekazania 1% swojego podatku trzeba wpisać numer KRS: 0000406677. Natomiast cel szczegółowy: Media Narodowe.
Przy wypełnianiu deklaracji w formie papierowej trzeba w okienku oznaczonym liczbą 123. wpisać numer KRS 0000406677, a w rubryce obok – obliczoną kwotę 1% swojego podatku. Z kolei w okienku 125. należy podać cel szczegółowy: Media Narodowe.
Media Narodowe możecie Państwo wspierać przez cały rok. Darowiznę można przekazać w wygodny sposób przez internet, przy pomocy tego linka. Można też dokonać przelewu w sposób tradycyjny. Wówczas należy podać poniższe dane:
Stowarzyszenie „Marsz Niepodległości” ul. Majdańska 1 lok. 11 04-088 Warszawa nr rach. 40 1020 1013 0000 0702 0411 9202
W tytule koniecznie proszę wpisać: Darowizna na cele statutowe
Piotr Motyka: Jak Pani skomentuje sytuację dotyczącą tragicznej śmierci śp. pani Agnieszki i jej dzieci z Częstochowy oraz promowania przez aborcjonistów po raz kolejny hasła: “Ani jedna więcej”?
Magdalena Korzkewa – Kaliszuk: Ta straszliwa tragedia jest manipulowana i wykorzystywana instrumentalnie przez zwolenników aborcji na życzenie. Fakty pokazują, że ta tragedia nie miała nic wspólnego z ochroną życia dzieci przed urodzeniem, a zwłaszcza z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że Konstytucja nie pozwala na zabijanie dzieci z powodu podejrzenia chorób. Kolejny raz aborcyjni działacze, celebryci i wspierające ich media próbują nakręcić atmosferę społeczną w taki sposób, aby wykreować przekonanie, jakoby kobiety umierały, bo nie pozwala się na aborcję eugeniczną. Gdy do dyskusji wchodzą emocje, trudno jest przebić się z informacją o faktach. O ile trochę można zrozumieć emocje bliskich szukających winnych śmierci pani Agnieszki, o tyle powielanie zmanipulowanych i nieprawdziwych informacji przez media albo media społecznościowe jest nieetyczne.
Wiadomo, że pani Agnieszka z Częstochowy była w 1 trymestrze ciąży z bliźniakami. 23 grudnia zmarło jedno dziecka, a 29 grudnia zmarło drugie. 31 grudnia obydwoje zmarłych dzieci zostało usuniętych z jej ciała. Pani Agnieszka zmarła 25 stycznia. Prawo pozwala na ratowanie życia matki, nawet jeśli sposobem na to jest doprowadzenie do śmierci dziecka, które nosi pod sercem. Co więcej, nawet gdyby nie było to zapisane w ustawie aborcyjnej, ciągle byłoby to możliwe ratowanie matki kosztem życia jej dziecka, ponieważ w sytuacji, w której nie można uratować dwóch osób i ratuje się jedną, prawo nie kwalifikuje takiego stanu wyższej konieczności za przestępstwo. W sprawie z Częstochowy mieliśmy jedno dziecko martwe a drugie zdrowe. To kompletnie odmienna sytuacja, której wyrok TK w żaden sposób nie dotyczy.
Jest rozbieżność w informacji od bliskich pani Agnieszki i informacjach ze szpitala, który twierdzi, że zapewnił właściwą opiekę. Fakty są takie, że indukcja porodu martwego dziecka nie jest aborcją. Co więcej, śmierć jednego z bliźniaków w ciąży jest znana medycynie. Wskazania medyczne nie mówią o tym, żeby usuwać w pierwszym trymestrze ciąży ciało zmarłego dziecka, tylko żeby pozwolić na jego „wchłonięcie przez organizm matki i żyjącego dziecka”. Co więcej, są informacje o zatorowości płucnej i pozytywnym wyniku na Covid-19. Nawet bez uwzględnienia wiedzy medycznej widać, że oskarżenie, jakoby śmierć pani Agnieszki była wynikiem wyroku Trybunału Konstytucyjnego jest grubymi nićmi szyte. W Irlandii czy Argentynie podobne manipulacje, oskarżenie o rzekome powodowanie śmierci kobiet, doprowadziły do legalizacji aborcji. Potrzeba dużo pracy, żeby fakty przebiły się do powszechnej świadomości społeczeństwa.
Piotr Motyka: Mija rok od opublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnegozakazującego aborcji eugenicznej, jak z perspektywy czasu ocenia Panidziałanie tej decyzji?
Magdalena Korzkewa – Kaliszuk: Posłowie wnioskodawcy oraz sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy uznali, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją, wykonali rewelacyjną pracę. Fakt wydania tak ważnego wyroku odbił się echem na całym świecie. Wiem, że na przykład w Hiszpanii wyrok polskiego TK stał się wielką motywacją dla środowiska ludzi, którym zależy na ochronie życia, aby naciskać na tamtejszy Trybunał, ponieważ czeka w nim do rozpoznania podobny wniosek i mija 12 lat, a nikt się nim nie zajął. Wiem o pozytywnym wpływie tego wyroku na nastroje w innych krajach. To znak nadziei, że można skutecznie zmienić prawo, aby chroniło więcej dzieci. To też ważna sprawa z punktu widzenia respektowania norm konstytucyjnych. Wyrok stanowi pośrednio zatrzymanie dążeń do tego, żeby z powodu złego stanu zdrowia zabijać inne osoby w tzw. eutanazji. Przywrócił godność chorym dzieciom.
Jednocześnie jest wiele do zrobienia. Sam wyrok i zmiana prawa to szalenie ważny krok ku polepszeniu standardów ochrony życia, ale jednocześnie potrzeba działać w społeczeństwie na rzecz uświadamiania ludzi, że każdy człowiek ma prawo do życia. Krótko mówiąc, ciągle potrzeba edukować ludzi o faktach, aby mieli oni pewność, że to była dobra zmiana prawa. Mam wrażenie, że tej edukacji poprzez media czy kampanie społeczne ciągle jest za mało.
Piotr Motyka: Czy mogłaby Pani przedstawić działalaność Pani Fundacji GrupaProelio?
Magdalena Korzkewa – Kaliszuk: Fundacja Grupa Proelio powstała, żeby tworzyć kulturę społeczną, w której chroni się człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, chroni się rodzinę, małżeństwo, dzieci oraz wolność sumienia. Chcemy oddziaływać na sumienia poprzez pokazywanie świadectw życia i łączyć ludzi podzielających nasze cele. Naszą pierwszą kampanią pt. „Każde życie jest cudem” zainaugurowaliśmy działalność na rzecz ochrony życia. Zapraszam na stronę www.cudzycia.pl, aby poznać ponad 100 świadectw pisemnych i kilkanaście filmowych, które pokazują, że każdy człowiek jest wart życia.
Piotr Motyka: Życzę powodzenia w działalności, serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!
Audycję poprowadzą Paweł Król oraz Piotr Zduńczyk / Fot. Youtube/MediaNarodowe
Już w najbliższą niedzielę, 30-go stycznia premiera najnowszej audycji Mediów Narodowych. Cotygodniowy program poprowadzą Paweł Król oraz Piotr Zduńczyk. Program “Na dwa głosy” będzie emitowany w serwisach Spotify oraz Youtube.
– Będziemy rozmawiać o kwestiach ważnych, aczkolwiek nie o kwestiach bieżących
– wskazuje współprowadzący audycję Paweł Król.
Program “Na dwa głosy” w każdą niedzielę o 10:30. Serdecznie zapraszamy na nowy cykl podcastów.
Olaf Scholz / Fot. PAP/EPA/TOBIAS SCHWARZ / POOL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Niemiecki redaktor naczelny „Die Welt” w mocnych słowach o grotesce rządowych działań.
Globalne rozczarowanie nowym rządem i jego polityką zagraniczną odsuwa kraj od Zachodu.
Prześmiewczo tytułuje swój artykuł pt. „Witamy w Niemieckiej Republice Federalnej Klaunów”.
„Die Welt” opublikował artykuł, w którym krytykuje rządowe zachowania. Prześmiewczo opisuje pomoc, jaką Niemcy skierowali dla Ukrainy w postaci hełmów.
My, Niemcy, staliśmy się kiepskim żartem.
Czy to kryzys ukraiński, transformacja energetyczna, czy też polityka w pandemii: rząd koalicji SPD, Zielonych i FDP nie przepuszcza żadnej okazji, by sprowadzić Niemcy na groteskową Sonderwege (specjalną drogę)”.
Azymutami są: moralna arogancja, tchórzostwo i wygodnictwo
– pisze redaktor naczelny gazety „Die Welt” Ulf Poschardt.
Witamy Niemieckiej Republice Federalnej Klaunów. Oferta 5000 hełmów dla Ukrainy, zagrożonej przez agresywnego autokratę, może stać się stałą frazą na przyszłych szczytach NATO i G7, jeśli chodzi o poczucie odpowiedzialności Niemców, staliśmy się żartem, złym, okrutnym. Mieszanką Gunthera (z »Przyjaciół«) i Utera Zoerkera, niemieckiego studenta w skórzanych spodniach z »The Simpsons«
– pisze w swoim artykule Poschardt.
Niestety, niemiecki dziwak powrócił.
Globalne rozczarowanie nowym rządem i jego polityką zagraniczną odsuwa kraj od Zachodu. Kiedy w rosyjskim kanale propagandowym Russia Today sławi się niemieckiego admirała za zdradę idei wolności liberalnego Zachodu, wiadomo, dokąd doszliśmy
– podkreślał autor.
Pacyfizm
Pacyfizm narodowy jest pretekstem do maskowania naszych lęków. Największą koalicją w tym kraju jest koalicja Putina i Rosji. Gdzie krytykuje się Putina co najwyżej od czasu do czasu, ze względów strategicznych.
Niemcy, »wciąż drewniany, pedantyczny lud / wciąż kąt prosty / w każdym ruchu i w twarzy / zastygła pycha«, pisał Heinrich Heine w 1844 r. Tak było przed nazistowskim barbarzyństwem – i tak pozostało
Film „Matrix Zmartwychwstania” miał być jednym z największych kinowych hitów ostatnich miesięcy. Produkcja, na planie której po wielu latach ponownie spotkały się największe gwiazdy kultowego obrazu z 1999 roku, została jednak dość chłodno przyjęta przez krytyków, nie osiągnęła również imponujących zysków. Szansą na poprawienie wyników finansowych miały być seanse w Chinach, które dziś są największym rynkiem kinowym. Jednak dzieło Leny Wachowski nie przyciągnęło tłumów do tamtejszych kin. Kilka dni temu magazyn „Variety” donosił, iż po niespełna dwóch tygodniach wyświetlania tytułu nowy „Matrix” zarobił w Państwie Środka nieco ponad 9 mln dolarów, a więc o 6 mln mniej niż się spodziewano.
Nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się poprawić. Chińscy nacjonaliści zagrozili właśnie bojkotem obrazu. Ich oburzenie wywołała informacja o udziale gwiazdora „Matrixa”, Keanu Reevesa, w nadchodzącym koncercie charytatywnym na rzecz Tybetu. W wirtualnej imprezie, która odbędzie się 3 marca, udział wezmą także m.in. Patti Smith, Laurie Anderson, Trey Anastasio i Jason Isbell. Celem imprezy jest zbiórka pieniędzy dla Tibet House – międzynarodowej grupy organizacji non-profit założonej na prośbę duchowego i politycznego przywódcy Tybetańczyków, Dalajlamy. Misją Tibet House jest ochrona starożytnych tybetańskich tradycji, kultury i sztuki, którym zagroziła chińska inwazja z 1950 roku i późniejsza diaspora. Data koncertu nie jest przypadkowa – odbędzie się on w ramach obchodów Monlam, uwielbianego przez turystów festiwalu muzycznego celebrującego początek tybetańskiego nowego roku.
Czarna lista Chińczyków
W sieci pojawiło się tymczasem mnóstwo wpisów autorstwa chińskich nacjonalistów, którzy jednoznacznie potępili udział Reevesa w protybetańskiej imprezie. „Jak to możliwe, że Keanu Reeves kompletnie nie rozumie naszej historii i popiera niepodległościową imprezę na rzecz Tybetu? Czy ci celebryci nie boją się utraty chińskiego rynku?” – dopytywał jeden z użytkowników chińskiego portalu społecznościowego Weibo. „Apelujemy o usunięcie +Matrixa+ z repertuaru naszych kin. Wynocha z Chin” – wtórował mu inny.
To nie pierwszy raz, kiedy gwiazdy wyrażające sympatie dla Tybetu są krytykowane w Chinach. Richard Gere miał ponoć stracić kilka lukratywnych kontraktów w tym kraju z powodu swojej przychylności wobec Tybetańczyków. Na czarnej liście Chińczyków znalazł się też Brad Pitt ze względu na występ w głośnym filmie „Siedem lat w Tybecie”. Selena Gomez natomiast przed kilkoma laty otrzymała wilczy bilet z powodu upublicznienia wspólnego zdjęcia z Dalajlamą. Władze kraju zablokowały wówczas zaplanowany koncert artystki.
Zaostrza się kryzys między Rosją a państwami UE oraz NATO. Widmo otwartej wojny z Ukrainą jest na początku 2022 roku jednym z realnie branych pod uwagę scenariuszy przez polityków i wojskowych.
W reakcji na agresywne żądania Moskwy USA zdecydowały o wysłaniu pomocy militarnej Ukrainie. Zapowiedziały też pakiet ostrych sankcji wymierzony w Kreml. Moskwa odniosła się do tego w równie wyrazisty sposób.
Obydwie izby amerykańskiego Kongresu przygotowały w ostatnim czasie projekty szerokiego katalogu sankcji, m.in. przeciwko głównym rosyjskim instytucjom finansowym i przemysłowi wydobywczemu, a także gazociągowi Nord Stream 2. W obecnie proponowanej formie sankcje te miałyby zostać przyjęte po stwierdzeniu przez prezydenta USA, że doszło do wznowionej agresji przeciwko Ukrainie.
Rosyjskie MSZ ostrzega
Szef dyplomacji Rosji Siergiej Ławrow powiedział w wywiadzie dla rozgłośni radiowych, że nałożenie sankcji będzie oznaczało zerwanie stosunków dyplomatycznych z USA.
– Jeśli chodzi o groźby wprowadzenia sankcji, powiedzieliśmy Amerykanom, w tym podczas kontaktów prezydentów, że ten pakiet […], któremu towarzyszyć będzie pełne wyłączenie systemów finansowo-gospodarczych kontrolowanych przez Zachód, będzie równoznaczny z zerwaniem stosunków
– oznajmił Ławrow.
Kilka dni temu prezydent Joe Biden oświadczył, że w przypadku rosyjskiej inwazji na Ukrainę rozważy nałożenie bezpośrednich sankcji na prezydenta Władimira Putina.
WARSZAWA POSIEDZENIE SEJMU RP
/ Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Do Sejmu wpłynął projekt ustawy, który zdaniem autorów ma pomóc w walce z pandemią.
Projekt nazwany już „lex Kaczyński” zakłada kilka kontrowersyjnych rozwiązań.
Posłowie zwracają uwagę na groteskowy zapis o odszkodowaniu za zarażenie.
Były przepychanki z ustawą Hoca, czas na „lex Kaczyński”
Po długich perypetiach z tak zwaną ustawą Hoca, czyli poselskim projektem, który zakładał m.in. obowiązek testowania pracowników, czas na kolejną próbę ustawowej walki z pandemią. Do Sejmu trafił projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19. Nazwany już „lex Kaczyński”, zakłada kilka kontrowersyjnych rozwiązań.
Projekt przewiduje m.in., że pracodawca będzie mógł wymagać od pracowników regularnych testów na Covid-19, osoba która się nie przetestuje będzie mogła być uznana za winną zakażenia współpracownika, co będzie dawało podstawę o ubieganie się o odszkodowanie w wysokości 5-krotności minimalnego wynagrodzenia.
Nowe kary za łamanie obostrzeń
Dziennikarze RMF FM zapoznali się z nowym projektem ustawy autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Projekt ten przewiduje znaczące zaostrzenie kar za łamanie obostrzeń wprowadzonych w związku z pandemią koronawirusa. Aktualnie, jeśli w przestrzeniach zamkniętych nie nosimy maseczki lub nie zachowujemy wyznaczonego dystansu, policjant może na nas nałożyć mandat w wysokości od 20 do 500 zł.
Projekt ustawy, pod którym podpisał się również prezes PiS Jarosław Kaczyński, zmienia wysokość kar – czytamy. Kara maksymalna wzrośnie aż do 2000 zł, co stanowi czterokrotność obecnej kary maksymalnej za wskazane wykroczenie. Osoby, które nie zgodzą się na przyjęcie mandatu od policjanta, a później przegrają sprawę w sądzie, „załapią się” na dodatkowe koszty w postaci 6 tysięcy złotych kary.
W kontekście zatrzymania rapera Maty za posiadanie marihuany, jeden z liderów Konfederacji, Artur Dziambor, udostępnił na Twitterze postulat partii KORWiN, domagającej się depenalizacji narkotyku, opatrzony komentarzem: „Chcącemu nie dzieje się krzywda! Dorosły człowiek powinien sam decydować o tym co je, pije, pali i brać za to odpowiedzialność. Zdepenalizujmy marihuanę! @Partia_KORWiN #Mata „
Dyrektor biura prasowego Konfederacji, Tomasz Grabarczyk, zapytany o to, czy to stanowisko całego ugrupowania skomentował: „ Konfederacja nigdy nie wychodziła z postulatami związanymi z legalizacją czy depenalizacją marihuany. To są jedynie punkty, które postulują przedstawiciele partii KORWiN. Konfederacja jest porozumieniem środowisk wolnościowych, narodowych i konserwatywnych. Te kwestie związane z marihuaną postulują środowiska wolnościowe, a nie cała Konfederacja. Nie jest to część programu Konfederacji.”
Obecnie Ustawa z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii precyzuje karę za posiadanie narkotyków w następujący sposób: Art. 62 ust. 1. Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 2. Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Chciałbym zwiększyć ilość dostarczanego gazu z poziomów uzgodnionych w rosyjsko-węgierskim kontrakcie gazowym.
– poinformował Orban na antenie węgierskiej publicznej rozgłośni.
W ubiegłym roku 27 września Węgry i Rosja podpisały długoterminowy kontrakt na dostawy gazociągiem Balkan Stream oraz gazociągami w Europie Południowo-Wschodniej. Z dniem 1 października Gazprom rozpoczął dostawy do kraju Viktora Orbana.
To jednak nie koniec wzajemnych interesów obydwu państw. Wcześniej węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto oznajmił w wywiadzie dla agencji TASS, że Orban planuje poruszyć również kwestię projektu elektrowni jądrowej Paks 2.
Lider Konfederacji: Chcącemu nie dzieje się krzywda
Wolnorynkowe skrzydło Konfederacji wyraziło swoje oburzenie w związku z zatrzymaniem ulubieńca wielkomiejskiej młodzieży. Liberałowie z Partii KORWiN przekonują, że “robienie przestępcy” z syna prof. Marcina Matczaka jest “absurdalne”.
Zatrzymanie rapera Maty za posiadanie 1,5g marihuany i robienie z niego z tego powodu przestępcy jest absurdalne. Inne środki odurzające są o wiele bardziej szkodliwe i jakoś nikt z tym nic nie robi. Przestańmy pajacować i stosujmy zasadę “chcącemu nie dzieje się krzywda”.
– zakomunikował w piątek oficjalny profil Partii KORWiN na Twitterze.
Partii KORWiN wtóruje związany z nią Artur Dziambor:
Chcącemu nie dzieje się krzywda! Dorosły człowiek powinien sam decydować o tym co je, pije, pali i brać za to odpowiedzialność. Zdepenalizujmy marihuanę!
Chcącemu nie dzieje się krzywda! Dorosły człowiek powinien sam decydować o tym co je, pije, pali i brać za to odpowiedzialność. Zdepenalizujmy marihuanę! @Partia_KORWiN#Matahttps://t.co/NvV8Ij2vzj
Zatrzymanie rapera Maty za posiadanie 1,5g marihuany i robienie z niego z tego powodu przestępcy jest absurdalne. Inne środki odurzające są o wiele bardziej szkodliwe i jakoś nikt z tym nic nie robi. Przestańmy pajacować i stosujmy zasadę "chcącemu nie dzieje się krzywda". pic.twitter.com/PgbY50jCGN