Igrzyska Olimpijskie w Japonii

Logo Igrzysk Olimpijskich / Fot. pixabay

“Najbardziej haniebne igrzyska od czasów Hitlera”

Na razie więcej niż o tym, co dzieje się na sportowych arenach, mówi się o problemach. Pierwszym z nich jest przede wszystkim chaos związany z koronawirusem. Sportowcy żyją w strachu przed uzyskaniem pozytywnego wyniku testu, który może zabrać im szanse na start. Innym problemem są kwestie polityczne – niektóre państwa zdecydowały się na bojkot dyplomatyczny imprezy. Związane jest to z nagminnym łamaniem praw człowieka przez chińskie władze

W 2017 r. Chiny ogłosiły program walki z terroryzmem i islamskim ekstremizmem. Ofiarami tego planu padli Ujgurzy – islamska mniejszość etniczna zamieszkująca autonomiczny region Sinciang na północnym zachodzie kraju. Setki tysięcy Ujgurów trafiło do “obozów reedukacyjnych”. Ujgurzy są tam torturowani, zastraszani i zabiera się im poczucie przynależności. Największym dramatem, który się tam rozgrywa, jest tak zwane “ludobójstwo demograficzne”. Kobiety zmusza się do zabiegów sterylizacji, aby nie mogły już rodzić dzieci. Poddawane są także kontroli urodzeń. Rodziny, które zdaniem władz posiadają zbyt wiele dzieci, podlegają karze grzywny, a nawet więzienia. Według Associated Press, między 2015, a 2018 r. w dwóch regionach zamieszkałych w dużej części przez Ujgurów, liczba urodzeń spadła o 60 proc.

Wyjątkowo perfidne działanie Chińczyków.

Chińska propaganda utrzymuje, że działania tamtejszych władz doprowadziły do tego, że Ujgurom żyje się lepiej. Teraz postanowiono pójść o krok dalej. Kulminacyjnym momentem każdej ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich jest zapalenie znicza olimpijskiego. Symbolizuje on olimpijskie ideały takie jak różnorodność i jedność. Żadne z tych słów nie pasuje do traktowania Ujgurów przez Chińczyków.

A mimo to znicz olimpijski zapaliła m.in. Dinige’er Yilamujiang – biegaczka narciarska ujgurskiego pochodzenia. Chińczycy chcieli zapewne w ten sposób pokazać, że Ujgurzy tak naprawdę są dla nich równoprawnymi członkami społeczeństwa. Chińska propaganda została mocno skrytykowana przez dziennikarzy brytyjskiego “Daily Mail”. Tam również można przeczytać o sytuacji Ujgurów, a sama impreza została nazwana “najbardziej haniebnymi igrzyskami od czasów Hitlera”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

sport.pl

Rolnicy blokują autostradę

Rolnicy blokują autostradę / fot. Twitter

Strajk rolników

Farmerzy zaparkowali traktory na drodze w pobliżu miasta Larisa, największego miasta regionu rolniczego w środkowej części kraju, gdzie do pilnowania porządku została skierowana policja.

Kostas Tzelas, szef związku rolniczego Kardica, powiedział, że rosnące ceny paliwa i energii elektrycznej spowodowały wzrost kosztów produkcji rolnej o 50 procent.

– Oni nie rozwiązują podstawowych problemów, a my mamy do utrzymania nasze farmy i wioski. Prosimy o dodatkowe środki, realne rozwiązanie naszych problemów

– dodał.

Rząd grecki wydał około 1,7 mld euro, subsydiując rachunki za energię dla farmerów, gospodarstw domowych i firm, aby pomóc im w związku ze wzrostem cen. Wzrost ten był głównym napędem inflacji, która w grudniu ub. roku osiągnęła 5,1 proc., najwięcej w kraju od 11 lat.

Pakiet pomocowy

– To dlatego wyszliśmy na ulice. Wieś się wyludni, ludzie nie będą w stanie niczego uprawiać i nie będziemy mogli dalej żyć w naszych wioskach

– powiedział Tzelas na wiecu pod Larisą.  

Wcześniej w piątek rząd wyasygnował dodatkowe 170 mln euro pomocy finansowej dla sektora rolniczego.

Minister rolnictwa Spilios Liwanos powiedział w telewizyjnym wystąpieniu, że pomimo napiętego stanu finansów publicznych Grecja zaoferowała w ubiegłym roku farmerom miliard euro pomocy.

– Na tym trudnym etapie wielu kryzysów zewnętrznych jesteśmy z naszymi producentami

– zapewnił.

Pakiet pomocowy zawiera subsydia na pokrycie 80 proc. dodatkowych kosztów dla farmerów. Pomoc obejmuje rachunki za energię od sierpnia do grudnia ub. roku oraz na pokrycie połowy kosztów za styczeń i luty. Podatek od sprzedaży nawozów zostanie zmniejszony z 46 do 13 procent.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polsat News

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / fot. TT/@digitalhealth2

Wyrok Najwyższego Sądu Administracyjnego

Premier Peter Fiala i minister zdrowia Vlastimil Valek przekonywali, że decyzja o zakończeniu obowiązku okazywania certyfikatów szczepień nie została podjęta pod wpływem wyroku Najwyższego Sądu Administracyjnego, który zakwestionował obowiązek okazywania certyfikatów przy wejściu do restauracji lub do hoteli. 

Fiala powiedział, że gabinet podjął decyzję na podstawie rekomendacji ekspertów.

Decyzja sądu przyspieszyła ją tylko o kilka dni. To nie jest nieprzemyślany ruch, ale realizacja strategii naszego rządu w zakresie walki z Covidem

– powiedział premier.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polsat News

 

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

  • Pod koniec 2021 r. w budowie pozostawało ponad 870 tys. lokali mieszkalnych.
  • Z kolei w ciągu ostatnich ośmiu lat zarówno deweloperzy jak i inwestorzy indywidualni ruszyli z budową ponad 1,6 mln mieszkań i domów jednorodzinnych.
  • Po stronie deweloperów zapisano 914,3 tys. rozpoczętych budów, z kolei inwestorzy indywidualni rozpoczęli w tym czasie budowę 700,3 tys. domów jednorodzinnych.
  • Zobacz także: Marian Banaś składa zawiadomienie na Kaczyńskiego

Mieszkania i domy oddawane do użytku

Ponad połowa (ok. 60 proc.) oddanych lokali mieszkalnych i rozpoczętych budów mieszkań była dziełem deweloperów. Na przestrzeni ostatnich ośmiu lat oddali oni do użytku 847,1 tys. mieszkań. W tym samym czasie inwestorzy indywidualni wybudowali i oddali do użytku 587,2 tys. domów jednorodzinnych.

Nie zawsze jednak to deweloperzy oddawali do użytku więcej lokali od inwestorów indywidualnych. Lata 2014-15 z niewielkimi wyjątkami należały pod tym względem do inwestorów indywidualnych budujących domy jednorodzinne.

Koniunktura odmieniła się w 2016 r., gdy inwestorzy indywidualni oddali do użytku o 17 proc. mniej domów niż rok wcześniej, a deweloperzy zaliczyli 46-procentowy wzrost r/r. W przypadku deweloperów trend wzrostowy utrzymywał się do 2020 r. Dopiero ostatni rok przyniósł nieznaczną obniżkę liczby oddanych do użytku mieszkań (-1,4 proc. r/r). Mimo tego było ich o 141 proc. więcej niż na początku analizowanego okresu – osiem lat wcześniej.

W przypadku inwestorów indywidualnych od 2016 do 2019 r. liczba oddawanych domów jednorodzinnych utrzymywała się na zbliżonym poziomie od ok. 66 do 69 tys. rocznie. Dopiero 2020 r. przyniósł wzrost tego wskaźnika i powrót do poziomu notowanego w latach 2014-15. Z kolei 2021 r. przyniósł znaczący wzrost – o ponad 30 proc. w skali roku do 96,7 tys. lokali.

Luka mieszkaniowa zniknie za 20 lat?

Pod koniec 2021 r. w budowie pozostawało ponad 870 tys. lokali mieszkalnych. Z kolei w ciągu ostatnich ośmiu lat zarówno deweloperzy jak i inwestorzy indywidualni ruszyli z budową ponad 1,6 mln mieszkań i domów jednorodzinnych.

Po stronie deweloperów zapisano 914,3 tys. rozpoczętych budów, z kolei inwestorzy indywidualni rozpoczęli w tym czasie budowę 700,3 tys. domów jednorodzinnych.

Polska mieszkaniówka znajduje się w ścisłej europejskiej czołówce. Dość powiedzieć, że według raportu Deloitte „Property Index 2020” w Polsce oddano do użytku najwięcej mieszkań w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców, o czym pisaliśmy w artykule „Najwięcej mieszkań w Europie buduje się w Polsce, ale wciąż jest ich za mało”. Polska mieszkaniówka znalazła się także na podium pod względem liczby rozpoczętych budów mieszkań i domów w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców.

Pod względem liczby istniejących mieszkań w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców Polska ze współczynnikiem 392,9 plasuje się bowiem dopiero na 13. miejscu w Europie. W tym względzie najlepszy wynik zanotowano w Portugalii (581,9), a na podium znalazły się jeszcze Bułgaria (575,3) oraz Francja (548,8).

Z danych zebranych przez Deloitte wynika, że aby Polska osiągnęła współczynnik 500 lokali mieszkalnych w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców, w naszym kraju musiałoby powstać dodatkowe 4,7 mln mieszkań. Żeby poprawić wynik liderującej Portugalii, w Polsce powinno istnieć 22,9 mln mieszkań, czyli o blisko 8 mln więcej niż obecnie. Nawet utrzymując rekordowe tempo oddawania domów i mieszkań z 2021 r. (238,4 tys.) pierwszy próg udałoby się przekroczyć w 2040 r., a drugi w 2054 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bankier.pl

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron / Fot. PAP/EPA/AHMED JALIL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Wczoraj Emmanuel Macron odbył kolejną rozmowę z prezydentem Władimirem Putinem, w której, według komunikatu Kremla, “kontynuowano merytoryczny dialog na temat sytuacji wokół Ukrainy oraz kwestii związanych z rosyjską inicjatywą wypracowania długoterminowych prawnie wiążących gwarancji bezpieczeństwa dla Federacji Rosyjskiej”.

Obaj liderzy wymienili poglądy na temat aktualnej sytuacji, m.in. w kontekście ostatnich kontaktów z przywódcami innych państw oraz prezydencji Francji w Radzie UE.

Była to trzecia rozmowa prezydentów Rosji i Francji w ciągu ostatniego tygodnia. Europejscy dyplomaci wciąż mają nadzieję na pokojowe zażegnanie konfliktu na linii Mińsk-Moskwa. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita

Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn

Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn / Fot. YouTube

  • Propaganda rosyjska i białoruska prowadzą stałe ataki na Polskę. Na celowniku może być obecnie zapora graniczna -stwierdził Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn.
  • W ostatnich dniach media rosyjskie publikowały szereg materiałów, realizujących założenia walki informacyjnej – podkreślił.
  • Różnorodne doniesienia próbowano wykorzystać w celu destabilizacji relacji polsko-ukraińskich – przekonuje.
  • Zobacz także: Polski Senat o Ukrainie. “Nie ma bowiem bezpiecznej Polski bez niepodległej Ukrainy”

Zapora graniczna na granicy polsko-białoruskiej będzie miała ponad 186 km długości oraz 5,5 m wysokości. Całkowity koszt inwestycji wyniesie 1,6 mld złotych. Budowa ma się zakończyć w czerwcu. Ten temat, zdaniem Żaryna miał się stać pretekstem do zintensyfikowania działań dezinformacyjnych, wymierzonych w Polskę.

Propaganda rosyjska i białoruska prowadzą stałe ataki na Polskę. Na celowniku może być obecnie zapora graniczna

– stwierdził Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn.

W ostatnich dniach media rosyjskie publikowały szereg materiałów, realizujących założenia walki informacyjnej. Różnorodne doniesienia próbowano wykorzystać w celu destabilizacji relacji PL-UA.

Działania dotyczą m. in. inwestycji energetycznych. Portal zaangażowany w ros dezinformację insynuuje, że PL nie jest zainteresowana budową połączeń energetycznych z Ukrainą. Powodem ma być brak chęci inwestowania „ciężko zarobionych pieniędzy” w relacje energetyczne z UA.

– napisał na Twitterze Żaryn.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

DoRzeczy.pl

Człowiek chowa maseczkę do kieszeni.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Zniesienie restrykcji

Hiszpania zwalnia z obowiązku noszenia maseczek swoich obywateli. Informację o tym, podała minister zdrowia Carolina Darias w piątkowej audycji na antenie radia Cadena Ser.

We wtorek nastąpi opublikowanie nowych przepisów sanitarnych znoszących nakaz noszenia masek na świeżym powietrzu. Oznacza to, że wraz z publikacją nowego prawa w dzienniku ustaw automatycznie zniesiona zostanie ta restrykcja

– powiedziała minister Carolina Darias.

Zarówno rząd kraju, jak i jego służby medyczne są przeciwne znoszeniu nakazu noszenia masek ochronnych na świeżym powietrzu. Zmiana decyzji może mieć związek ze spadającą liczbą dziennych zakażeń koronawirusem (SARS-CoV-2). Poziom maleje sukcesywnie od blisko tygodnia. Podczas minionej doby zanotowano 74,3 tys. infekcji, podczas gdy ponad tydzień temu wskaźnik przekraczał 133 tys. wykrytych przypadków

– podały w środę media.

Statystyki zakażeń

Rządowe szacunki podają, że liczba chorych na zwolnieniach to około 10 proc. aktywnych zawodowo zakażonych pracowników. To statystyki trwającej szóstej fali koronawirusa w Hiszpanii.

Szacuje się nawet 200 tys. pracowników zakażonych koronawirusem od grudnia ub.r. Liczba zainfekowanych osób przebywających na zwolnieniach lekarskich była trzykrotnie niższa

– poinformował minister ds. przeciwdziałania wykluczeniu Jose Luis Escriva.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

DoRzeczy.pl

Krzysztof Kawęcki

Krzysztof Kawęcki / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Strzembosz o pandemii: Covid to choroba, którą musimy leczyć [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Czy i w jaki sposób Polska powinna wspierać Ukrainę w obliczu zagrożenia ze strony Rosji?

Dr Krzysztof Kawęcki: Polska przede wszystkim powinna podjąć wielowymiarowe działania dyplomatyczne  na rzecz zachowania pokoju i przeciwdziałania zbrojnemu konfliktowi rosyjsko-ukraińskiemu. Skuteczna akcja dyplomatyczna byłaby najlepszym potwierdzeniem kluczowej roli naszego kraju  w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Niestety działania polskiej dyplomacji nie są wielowymiarowe, co ogranicza możliwości prowadzenia realnej polityki w tym zakresie. Proszę zauważyć, że wszystkie zainteresowane państwa np. Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, Turcja prowadzą rozmowy i z Kijowem i z Moskwą. Polska w wyniku wieloletniej realizacji tzw. doktryny Giedroycia i bezwarunkowym uznaniu „ukraińsko-polskiego partnerstwa strategicznego” skazuje się na jednowymiarowy kurs polityki zagranicznej, w którym nie ma miejsca na twarde, ale realne relacje polityczne z Federacją  Rosyjska.  

Piotr Motyka: Co w zamian za wsparcie Polska powinna otrzymać od Ukrainy?

Dr Krzysztof Kawęcki: Mamy do czynienia z deklaracjami bezwarunkowej gotowości wsparcia Ukrainy w razie inwazji ze strony Rosji. Tymczasem dla Kijowa ważniejsze są relacje nie tylko z Niemcami (proniemiecki kurs w polityce ukraińskiej jest mocno ugruntowany od lat m.in. w powojennych, emigracyjnych środowiskach UPA), z Turcją, ale i z innymi państwami. W końcu 2019 roku prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski przyjął zaproponowaną przez prezydenta Niemiec, Franka-Waltera Steinmeier’a tzw. „formułę Steinmeiera”, która zakłada wprowadzenie „specjalnego statusu” na obszarach Donbasu, po przeprowadzeniu wyborów lokalnych pod nadzorem międzynarodowych obserwatorów.

Piotr Motyka: Czy Ukraina docenia wsparcie Polski?

Dr Krzysztof Kawęcki: Oczywiście politycy ukraińscy dziękują Polsce za wsparcie m.in. w zabiegach o członkostwo tego kraju w NATO. Tymczasem polityka historyczna Ukrainy nie uwzględnia nie tylko polskich, ale nawet moralnych oczekiwań, czego wyrazem jest de facto brak zgody na ekshumację ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach dokonanego przez UPA. 2022 rok został ogłoszony przez Lwowską radę obwodową rokiem UPA. W kontekście faktu, że w 2019 roku prezydent elekt Ukrainy oddał w Dniu Pamięci i Pojednania, hołd rodakom, którzy walczyli w Armii Czerwonej i UPA, przy braku poszanowania dla Polaków, ofiar czystek etnicznych odpowiedź jest jednoznaczna.

Piotr Motyka: Jak Pan ocenia koncepcję nowego układu sojuszniczego Wielka Brytania-Polska-Ukraina?

Dr Krzysztof Kawęcki: We wrześniu 1939 roku w środowiskach politycznych Francji, kraju, który podobnie jak Wielka Brytania udzielił Polsce tzw. gwarancji, popularne było powiedzenie: „Polacy będą walczyć do ostatniej kropli krwi, a my będziemy walczyć do ostatniego Polaka”. Rzekomy sojusz brytyjsko-polsko-ukraiński to rezultat politycznych aspiracji Londynu w naszej części Europy. Brytyjczycy zapewne mogliby powtórzyć francuską sentencję.

Piotr Motyka: Jak powinna zachować się Polska w bieżącej sytuacji międzynarodowej?

Dr Krzysztof Kawęcki: Konflikt zbrojny na Ukrainie oczywiście stanowiłby  potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, z wszystkimi tego faktu konsekwencjami w postaci zwiększonej obecności wojsk rosyjskich na terenie Białorusi, ale i masową migracją ludności z Ukrainy do naszego kraju. Powtórzę – Polska, która powinna dążyć do pełnienia roli najważniejszego państwa w Europie Środkowo – Wschodniej musi „wybić się” na suwerenną, podmiotową realizację polityki. Wokół Ukrainy toczy się gra z udziałem wielu państw o wymiarze globalnym, a państwo to traktowane jest przedmiotowo. Polska nie może stać się przedmiotem, ale podmiotem tej rozgrywki.

Piotr Motyka: Daj Boże pokojowe rozwiązanie tego konfliktu. Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Nowa technologia

Technologia 6G to innowacyjny projekt, nad którym będą pracować naukowcy Politechniki Warszawskiej we współpracy z Instytutem Fraunhoffera (odpowiednikiem polskiej Sieci Łukasiewicza). Całość projektu będzie finansowana przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Inicjatorem przedsięwzięcia jest prof. Jarosław Turkiewicz z Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych. Natomiast dr hab. inż. Teodor Buchner jest łącznikiem biznesu ze światem akademickim.

Każdy z pracujących nad nową technologią, będzie realizował odpowiednie odcinki technologiczne. Od budowy i oprogramowania unikatowych źródeł oraz opartych na nich protokołów aż do poziomu testów technologii.

6G to skrót oznaczający szóstą generację sieci komórkowej. Obecnie operatorzy telekomunikacyjni na całym świecie wdrażają jej piątą generację. 5G daje o wiele większą prędkość przekazywania danych i prawie niezauważalne opóźnienia oraz bardziej stabilne połączenia. 5G pozwoli podpiąć do Internetu ogromną liczbę dodatkowych urządzeń. Nowa technologia pozwoli podłączyć do sieci nawet milion urządzeń na kilometr kwadratowy. Na razie nie podano szczegółów charakterystyki kolejnej generacji sieci komórkowej, tj. 6G.

Zapowiadane efekty

W planach jest demonstracja łącza telekomunikacyjnego, które strona polska przygotuje na bazie innowacyjnych komponentów dostarczonych przez stronę niemiecką. Chodzi o przygotowanie pełnego pakietu, który pozwoli na pełną komercjalizację nowej technologii. – Politechnika Warszawska w ścisłej współpracy z przemysłem otwiera nowe rynki i zarazem nowe obszary badawcze dla fotoniki czy telekomunikacji

– mówi dr hab. inż. Teodor Buchner.

Efektów prac możemy się spodziewać za 2 lata. Kluczowa jest krótka perspektywa rynkowa. Dlatego tak ważna jest współpraca z partnerem akademickim, z którym mamy szansę świętować wdrożenia, a nie jedynie dzielić doświadczenie wieloletnich prac badawczo-rozwojowych

– dodaje Buchner.
https://twitter.com/tvp_info/status/1311597140519645184

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info, gov.pl

najnowszy sondaż

Aborcja w 3. trymestrze ciąży / Fot. z video edukacyjnego doktora Levatino

  • Feministki spod znaku pioruna przyznają, że pomaganie w aborcjach jest ich życiową pasją i misją.
  • Aborcjonistki z Aborcyjnego Dream Teamu uważają, że aborcja powinna być dostępna w każdym momencie ciąży na żądanie.
  • Jak się okazuje również 9. miesiąc ciąży, według nich, jest odpowiednim momentem na zamordowanie dziecka.
  • Zobacz także: Rosną ceny wynajmu mieszkań. W ciągu ostatniego roku nawet o kilkanaście procent

Aborcyjny Dream Team

Feministki spod znaku pioruna przyznają, że pomaganie w aborcjach jest ich życiową pasją i misją, a za cel obrały sobie promowanie pozytywnego (!) przekazu dotyczącego aborcji. Za pośrednictwem mediów społecznościowych co jakiś czas Aborcyjny Dream Team chwali się swoimi morderczymi osiągnięciami. Uruchomiona przez nich infolinia umożliwia konsultacje aborcyjne i zamawianie tabletek poronnych oraz umawianie wyjazdów na zabicie dziecka za granicami Polski (w krajach, w których zabijanie dzieci przed narodzeniem jest legalne). Aborcjonistki z Aborcyjnego Dream Teamu uważają, że aborcja powinna być dostępna w każdym momencie ciąży na żądanie. Jak się okazuje również 9. miesiąc ciąży, według nich, jest odpowiednim momentem na zamordowanie dziecka.

Aborcja w 9. miesiącu ciąży

Ostatnim wpisem na Facebooku wywołały spore oburzenie nawet wśród swoich zwolenniczek. Gdy oznajmiły, że pomogły kobiecie będącej w 37 tygodniu ciąży dokonać aborcji, w komentarzach zawrzało (niektóre zostały już przez Aborcyjny Dream Team skasowane).

Aborcjonistki przyznały, że preferowaną metodą zabicia dziecka w tak zaawansowanym stadium rozwoju, jest rozszerzenie szyjki macicy umożliwiające wydobycie go narzędziami, a wcześniej podanie bezbronnemu dziecku morderczego zastrzyku, który zatrzymuje akcję serca.

37. tydzień ciąży to etap, gdy dziecko oficjalnie uznaje się za donoszone, można je urodzić i oddać je do adopcji lub okna życia. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Fundacja Życie i Rodzina