Janusz Kowalski

Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski na sali obrad Sejmu. / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Ks. prof. Cisło o prześladowaniach Chrześcijan: Pandemia pogorszyła sytuację [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Co wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczący mechanizmu warunkowości, oznacza, jakie są jego konsekwencje i co Polska może zrobić w tym zakresie?

Janusz Kowalski: Niemieckie rozporządzenie z grudnia 2020 roku, które zostało przyjęte przez Radę Europejską, bez zmiany przecinka, jest oczywistym projektem unijnych eurokratów i niemieckich polityków na obejście artykułu 7 i zasady jednomyślności w Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, która dotyczy właśnie tak zwanej praworządności. Jest to najbardziej niepraworządne rozporządzenie Unii Europejskiej, bo w istocie sprowadza się do definicji takiego instrumentu szantażu, że jeżeli dane państwo nie będzie realizować ideologicznej agendy, czy pomysłów unijnych eurokratów, to będzie można państwu członkowskiemu odciąć fundusze unijne. Wyrok TSUE całkowicie bezprawny i pozbawiony fundamentu prawnego w Traktacie, a w zasadzie oddalenie skargi, w istocie jest próbą zalegalizowania tego rozporządzenia i doprowadzenia do sytuacji, że za chwileczkę Polska będzie szantażowana ekonomiczne i gospodarczo. 

Jak to może w praktyce wyglądać, a będzie wyglądać na przykład tak, że nieuchwalenie ustawy i brak takiej ustawy, która byłaby sprzeczna z polską Konstytucją tak, aby na przykład pan Krzysztof Śmiszek i pan Robert Biedroń byli w związku partnerskim, nazywanym eufemistycznie małżeństwem w różnych krajach Unii Europejskiej, to jest przejaw nietolerancji, dyskryminacji i łamania praw człowieka. W kolejnym kroku brak możliwości adopcji przez taką parę homoseksualistów dzieci, które byłyby przecież krzywdzone w takim związku, który nie jest rodziną w rozumieniu polskiej Konstytucji, a więc związku kobiety i mężczyzny, zdaniem unijnych eurokratów jest przejawem dyskryminacji. Skoro jest dyskryminacja i łamane są prawa człowieka to Polsce nie można wypłacić miliardów złotych na przykład inwestycji w drogi, infrastrukturę, pomoc przedsiębiorcom. To jest właśnie ten instrument, który jest w tej chwili legalizowany przez TSUE, zwanym właśnie rozporządzeniem o praworządności.

Piotr Motyka: Co w tej sytuacji powinien zrobić polski rząd?

Janusz Kowalski: W mojej ocenie sytuacja Polski jest dramatycznie trudna dlatego, że lista popełnionych błędów przez ministra Konrada Szymańskiego, który z jednej strony zgodził się na Europejski Zielony Ład w 2019 roku, z drugiej strony, negocjował w sposób nieskuteczny Krajowy Plan Odbudowy, bo do dnia dzisiejszego pieniędzy nie ma, część polskiej suwerenności oddaliśmy. A z trzeciej strony odpowiada za dialog z Brukselą w sprawie sądownictwa, również niemający konstytucyjnego oparcia, od 4 i pół roku reforma sądownictwa jest zablokowana, ze względu na jakieś rozmowy z unijnymi eurokratami. 

Kolejna oczywiście rzecz to zgoda na rozporządzenie, które w istocie jest zgodą na to, aby dać unijnym eurokratom broń, która będzie wykorzystywana przeciwko suwerenności Polski po to, żeby obalić rząd, który im się nie podoba, a nie mają oni nawet mandatu demokratycznego. I teraz co należy zrobić? Oczywiście trzeba odpowiedzieć twardą polityką, to znaczy trzeba w sposób stanowczy wykorzystać pozycję Polski. Polska jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej może wetować wszelkiego rodzaju decyzje, które wymagają jednomyślności, może blokować do czasu zaprzestania szantażu, może stosować tak jak kiedyś Francuzi w latach sześćdziesiątych zasadę pustego krzesła, więc w ogóle nie uczestniczyć w radach europejskich, jako odpowiedź jasna i sygnał, że nie ma zgody na bezprawne, bez podstawy traktatowej szantaże. 

To jest w mojej ocenie jedyny sposób, który dzisiaj można walczyć z tymi cynicznymi hipokrytami z Brukseli, oszustami, którzy w sposób bezpardonowy realizują scenariusz budowy wielkiego europejskiego superpaństwa, gdzie Polska miała być jednym z landów podległym teoretycznie Brukseli, a faktycznie Berlinowi.

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że będzie wola premiera Mateusza Morawieckiego do prowadzenia takiej twardej polityki?

Janusz Kowalski: Zasadą zasad w polskiej polityce i każdej innej jest odpowiedzialność. Skoro ktoś w sposób nierzetelny wykonuje swoje obowiązki i ponosi za to odpowiedzialność, jeżeli na przykład Polski Ład został źle wprowadzony, to został zdymisjonowany za to minister odpowiedzialny, minister finansów i wiceminister. Skoro mamy już kilka naprawdę gigantycznych porażek na forum unijnym, to jak można twierdzić, że panu ministrowi Szymańskiemu, za to należy się nagroda. Ja mówię jasno, jako poseł, patriota Zjednoczonej Prawicy, nie widzę ani jednego sukcesu Konrada Szymańskiego. Jest to pasmo porażek, klęski, nieskuteczności, kompletnej amatorszczyzny. Prowadzona polityka, która prowadzi do ograniczenia polskiej suwerenności i do degradacji polskiego miejsca, pozycji w Unii Europejskiej. Na to w mojej ocenie nie może być zgody. Pan Konrad Szymański powinien być jeszcze dzisiaj zdymisjonowany, ponieważ realizuje najbardziej entuzjastyczną, prounijną politykę, całkowicie naiwną, bez jakiejkolwiek asertywności, politykę, która jest, w mojej ocenie, polityką Donalda Tuska, który za tymi wszystkimi decyzjami, które wypracowywał Konrad Szymański stoi murem. To Donald Tusk cieszy się i jest beneficjentem błędów Konrada Szymańskiego.

Musi nastąpić o 180 procent zwrot w polityce unijnej, jeżeli nie nastąpi, to premier Mateusz Morawiecki będzie ponosił pełną odpowiedzialność za upadek projektu Zjednoczonej Prawicy, za oddanie władzy Donaldowi Tuskowi, dlatego, że akceptował prowadzenie przez Konrada Szymańskiego polityki liberalnej, nieskutecznej, która doprowadziła do tego, że unijni eurokraci szantażują Polskę. Przykładem tego szantażu, sprzed kilku miesięcy, było wymuszenie na wielu samorządach wycofanie się z ważnych uchwał chroniących polskie dzieci ideologię LGBT. To była wielka kompromitacja, wielka ujma dla polskiego honoru, że polskie samorządy muszą wycofywać się z jakichś uchwał dlatego, że Komisja Europejska nie wypłaci pieniędzy samorządowcom. Na to nie może być po prostu zgody. Dość tego!

Piotr Motyka: W mediach pojawiają się spekulacje dotyczące list wyborczych. Ktoś powiedział, że chłopcy z Sol-Polu mogą nie znaleźć się na listach Prawa i Sprawiedliwości, czy Solidarna Polska ma jakąś alternatywę w tym zakresie?

Janusz Kowalski: Jeżeli ktokolwiek myśli, że dla mnie istnieniem w polityce jest tylko i wyłącznie znalezienie się na liście wyborczej, to się grubo myli, po to jestem posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polski, dlatego przysięgałem, składałem takie ślubowanie, że będę działał na na rzecz suwerenności Rzeczypospolitej, chronił Konstytucję, żeby je wypełnić. Jeżeli ktoś uważa, że istotą bycia w polityce jest znalezienie się na jakieś liście, a przez to musi akceptować i kłamać, że odnosimy sukcesy w polityce unijnej, to nie jestem to ja. Dla mnie najistotniejsze jest takie działanie posła i takie wypełnienie mandatu, aby działać na rzecz silnej Polski i dlatego nie zgadzam się na to, aby była prowadzona polityka, która prowadzi do osłabienia Rzeczypospolitej. Nie zgadzam się na to, aby była prowadzona taka polityka, która doprowadza do degradacji pozycji Rzeczypospolitej Polskiej, do szantażowania Polski.

Jeśli ktoś myśli, że będę schylał kark i akceptował klęski, niepowodzenia tylko po to, żeby zapewnić sobie miejsce na liście to pomylił adres, to na pewno nie jest Janusz Kowalski. Jestem w polityce dlatego, że bronię Rzeczypospolitej i będę bronił polskiej suwerenności zawsze i z tego mandatu nigdy nie zrezygnuję, dlatego głosowałem przeciwko wielkiemu długowi, zobowiązaniu ze strony Unii Europejskiej, czyli Funduszowi Odbudowy, bo mówiłem, że i tak nam pieniędzy nie wypłacą i do dnia dzisiejszego nie wypłacają. Namawiałem do tego, żeby wetować w 2020 roku to niemieckie rozporządzenie o warunkowości i dokładnie tak się stało, jak mówiłem, że będziemy w tej chwili szantażowani. 

Piotr Motyka: Życzę powodzenia, wszystkiego dobrego, serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Załamanie pogody; burze i silny wiatr

Załamanie pogody; burze i silny wiatr / Fot. CC0 Creative Commons

  • Do Polski zbliża się burza Eunice, kolejny w odstępie zaledwie kilkudziesięciu godzin silny huragan.
  • Zdaniem synoptyków należy przygotować się na warunki gorsze, niż miały miejsce ostatnio.
  • Orkan Eunice przesuwa się znad zachodu Europy na wschód.
  • Zobacz także: Andrzej Duda: Zachodni świat przechodzi test wiarygodności

Wiatr ma osiągnąć siłę orkanu

Sobota będzie kolejnym bardzo niespokojnym dniem w pogodzie.

Głównym bohaterem soboty będzie niestety wiatr, który osiągnie siłę orkanu. Oznacza to spore zniszczenia i zagrożenie dla zdrowia i życia. Najsłabiej powinno wiać na południu, gdzie siła wiatru w porywach nie powinna przekraczać 70-90 km/h.

Przez Europę Zachodnią przechodzi dziś burza Eunice, powodując wichury, śnieżyce lub ulewne deszcze  i sztorm. 

Nad kanałem La Manche wiatr wiał z prędkością 150 km na godzinę. Na południu Anglii zanotowano rekordowe porywy – tam wiało z prędkością 195 km/h.

Na terenie całej Wielkiej Brytanii już wczoraj tamtejszy urząd meteorologiczny Met Office zdecydował się na wprowadzenie czerwonego, najwyższego stopnia alertu. Wszystkim, którzy mogą nie wychodzić z domów, nakazano pozostanie w nich, pozostałym – maksymalną ostrożność. 

Odwołano wiele lotów, samoloty kończące rejsy mają potężne problemy z lądowaniem.

Wichura spowodowała mnóstwo zniszczeń, wiele budynków ma zerwane dachy.

IMiGW wydał ostrzeżenia.

Skutki żywiołu dotykają nie tylko ludzi.

W miejscowości Ampleforth w hrabstwie North Yorkshire zniszczeniu uległa hodowla psów rasowych. Wichura powaliła drzewo, a to  z kolei zerwało linię energetyczną o napięciu 11 tys. woltów, która spadła na psie budy. Zginęło 11 labradorów i 2 cocker spaniele, w wieku od 7 miesięcy do 6 lat. 

Orkan Eunice przesuwa się znad zachodu Europy na wschód. Dziś przechodzi nad Niemcami i krajami Beneluksu.

Do Polski dotrze w nocy z piątku na sobotę. Porywy mogą wiać z jeszcze większą prędkością, niż podczas huraganu Dudley, który opuścił właśnie Polskę. Spowodował poważne zniszczenia i śmierć trzech osób. Jedna osoba zginęła w Wielkopolsce, gdy na samochód spadło drzewo, dwie kolejne zmarły w Krakowie, gdzie wiatr przewrócił potężny dźwig budowlany. 

Stosunkowo najlepiej dzień zapowiada się na południu, gdzie co prawda możliwe są opady różnego typu, ale możemy tu liczyć na dużą ilość rozpogodzeń. Im dalej na północ, tym opadów pojawi się więcej, a nawet lokalnie może zagrzmieć.

W sobotę wiatr w Polsce może wiać z prędkością nawet 130 km/h. Instytut meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita

Artyleria

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

Na Ukrainie w pobliżu stacji kolejowej Skotuwata, rankiem o godzinie ósmej, słyszano ostrzał artyleryjski. Prace zostały wstrzymane i wszyscy uciekli do schronów.

W związku z ostrzałem w pobliżu stacji kolejowej Skotuwata w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy ograniczono ruch pociągów na jednym z odcinków

– poinformowały w piątek koleje ukraińskie.

Mimo gwarancji bezpieczeństwa danych przez przedstawicieli zbrojnych formacji na linii przeprowadzenia działań zbrojnych z terytorium nieznajdujących się pod kontrolą (władz w Kijowie) znów zaczęły się ostrzały ukraińskich miast w obwodzie donieckim

– poinformowały na Facebooku koleje.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Prezydent Andrzej Duda, Ireneusz Dąbrowski oraz Henryk Wnorowski

Prezydent Andrzej Duda, Ireneusz Dąbrowski oraz Henryk Wnorowski / Fot. Twitter

Prezydent Andrzej Duda w piątek powołał Ireneusza Dąbrowskiego oraz Henryka Wnorowskiego w skład Rady Polityki Pieniężnej.

Ireneusz Dąbrowski to polski ekonomista i prawnik, doktor habilitowany nauk ekonomicznych. Profesor nadzwyczajny Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Specjalista w zakresie problemów stabilności systemów, równowagi ogólnej oraz ekonomii ewolucyjnej, były wiceminister Skarbu Państwa i były wicewojewoda opolski.

Henryk Wnorowski to ekonomista i nauczyciel akademicki, profesor nauk ekonomicznych. Był dziekanem Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku, poseł na Sejm VIII kadencji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

  • Ks. Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta, negatywnie ocenił rozwiązania rządowego “Polskiego Ładu” w kontekście osób niepełnosprawnych, jak również rodzin zastępczych.
  • Zdaniem kapłana dotychczasowe rozwiązania funkcjonowały dobrze.
  • Ks. Isakowicz-Zaleski wskazał, że poprawki do rządowego programu powinny zostać wprowadzone jak najszybciej.
  • Zobacz także: Koniec z samorządowymi programami wsparcia in vitro? Lekarze apelują do premiera

Niesprawiedliwy “Polski Ład”

Ks. Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta, negatywnie ocenił rozwiązania rządowego “Polskiego Ładu” w kontekście osób niepełnosprawnych, jak również rodzin zastępczych.

Do tej pory ten system w Polsce funkcjonował dość dobrze. Niestety Polski Ład spowodował, że pomniejszono wynagrodzenia dla tych rodzin w sposób absurdalny. Tego typu działalność społeczna – szalenie ważna – powinna być dodatkowo wspierana przez system podatkowy, a nie pomniejszana – stwierdził.

Zdaniem kapłana dotychczasowe rozwiązania funkcjonowały dobrze.

To przykre, że potrzeba interwencji, aby przywrócić stan poprzedni. On nie był zły, więc po co było go zmieniać, jeśli były wypracowane już pewne formy? Koszty utrzymania dziecka w domu dziecka to gigantyczne koszty w skali miesiąca. Natomiast o wiele mniejsze są koszty utrzymania dziecka i opłacenia potrzeb w rodzinach zastępczych. Nawet od strony ekonomicznej opłaca się bardziej wspierać rodziny zastępcze. One lepiej przygotowują dzieci do dorosłego życia – podkreślił.

Rodzina zastępcza szansą dla dziecka

W opinii prezesa Fundacji im. Brata Alberta rodziny zastępcze to lepsze rozwiązanie niż Domy Dziecka.

Pomysł powołania rodzin zastępczych to niesłychanie pozytywna sprawa. Na całym świecie odchodzi się od Domów Dziecka jako zakładów zamkniętych. Dzieci, które tracą swoich rodziców, bądź których rodzicom odebrane są prawa rodzicielskie, mają ogromną szansę żyć i przygotować się do dorosłego życia w rodzinach, które w specjalny sposób starają się pomóc tym dzieciom – wskazał.

Potrzeba pilnych zmian

Pod adresem rządzących napływają apele o zmiany w “Polskim Ładzie”.

Rzeczywiście jest tak, że popełniono błędy w tych konkretnych sprawach i nic dziwnego, że również władze samorządowe z całej Polski (ale też różne środowiska i organizacje, które opiekują się tego typu rodzinami) zwróciły się do Ministerstwa Rodziny z prośbą o wyjaśnienie i naprawę tego błędu. Można to naprawić poprzez poprawki do ustawy – powiedział ks. Isakowicz-Zaleski.

Ks. Isakowicz-Zaleski wskazał, że poprawki do rządowego programu powinny zostać wprowadzone jak najszybciej.

Jak najszybciej powinno dojść do zmiany, bo przecież te rodziny żyją w realiach inflacji, wzrostu kosztów energii, gazu, więc nie mogą czekać miesiącami, aż to zostanie naprawione – podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

siodma9.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Nowe dane GUS

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, realny wzrost wynagrodzeń spadł w Polsce do zera. Sytuacja staje się niepokojąca, gdyż do niedawna rosnąca inflacja miała wpływ na rozpędzające się pensje.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych, bo tylko takie uwzględnia w rachunkach Główny Urząd Statystyczny, wyniosło w styczniu 6064,24 złotych brutto. Średnie wynagrodzenie jest o 9,5% wyższe niż rok temu, podaje GUS.

Wcześniej ekonomiści szacowali, że pensje rosną szybciej. Rzeczywistość zweryfikowała jednak przewidywania ekspertów. Tempo wzrostu wynagrodzeń jest niewiele większe od inflacji, która w styczniu sięgnęła 9,2%. Jest to wartość najwyższa od prawie dwudziestu dwóch lat.

Najnowszy raport oznacza, że drożyzna już prawie dogoniła pensje Polaków. Wzrost średniej pensji w lutym jest większy od wzrostu cen już tylko o 0,3%, a to oznacza, że inflacja zjada niemal całość podwyżek wynagrodzeń. Takiej sytuacji nie było w Polsce od ponad dziesięciu lat.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF 24

Policja

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

  • Policja przekazała, że w piątek po godzinie 7:00 miał miejsce napad na dom urzędniczki Anny K. we Wrocławiu
  • Do mieszkania kobiety wpadli agresywni napastnicy przebrani za robotników; trwają ich poszukiwania
  • Napastnicy obezwładnili kobietę, a wokół szyi owinęli jej taśmę; uciekli jednak w momencie przybycia jednego z domowników
  • Poszkodowana ma 49 lat i piastuje stanowisko dyrektora kancelarii Sejmiku Dolnośląskiego
  • Jak ustalili reporterzy RMF FM, trzej mężczyźni przed wtargnięciem poruszali się autem marki Volkswagen Passat na francuskich numerach rejestracyjnych
  • Zobacz także: Sąd Administracyjny potwierdził polskie obywatelstwo dziecka, które ma “dwóch ojców”

Policja poszukuje sprawców napadu

Napad na dom dyrektor kancelarii Sejmiku Dolnośląskiego odbył się tuż po godzinie siódmej rano. Do budynku weszło trzech mężczyzn w roboczych strojach i budowlanych kaskach, na miejscu doszło do szamotaniny. Broniąca się urzędniczka zraniła jednego ze sprawców.

W pewnym momencie do domu wrócił ze spaceru z psem jeden z domowników. Jego powrót spłoszył bandytów. Jeden z nich uciekając zgubił kask. Z domu prawdopodobnie nic nie zginęło.

Na miejscu są m.in. policjanci z psami. Teren posesji jest monitorowany przez ekipę dochodzeniowo-śledczą. Trwają “intensywne” poszukiwania trójki mężczyzn.

Nie jest też jasny motyw działania sprawców. Mówimy tutaj o najściu, gdzie osoby udały się na teren jednej z posesji i weszły do domu. Na szczęście w wyniku ich działania nikt nie doznał poważniejszych obrażeń. Osoby te zostały spłoszone przez jednego z domowników.

– powiedział w rozmowie z RMF FM Kamil Rynkiewicz, rzecznik prasowy wrocławskiej policji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF 24

Flaga LGBT

Flaga LGBT / Fot. Pxhere

  • Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił w środę wszystkie poprzednie decyzje polskich urzędów w sprawie odmowy nadania polskiego obywatelstwa dla córki pary jednopłciowej
  • Dziewczynka ma “dwóch ojców”; jeden z nich posiada polskie obywatelstwo
  • W sprawę zaangażował się wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar
  • Prawnik pary Jacek Skrzydło nie kryje radości z orzeczenia sądu, a swoim entuzjazmem podzielił się z “Gazetą Wyborczą”
  • Zobacz także: Aktywista LGBT i pracownik Facebooka złapany na gorącym uczynku. Myślał, że umawia się z dzieckiem [+WIDEO]

Sąd Administracyjny wydaje przełomowy wyrok

Państwo nie może czynić łaski z potwierdzenia obywatelstwa w sytuacji, gdy przepis prawa materialnego wyraźnie stanowi o obowiązku takiego działania.

– czytamy w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Dwaj mężczyźni od kilku lat zabiegali o to, by ich dziecko otrzymało polskie obywatelstwo. Polskie urzędy i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie systematycznie odmawiały potwierdzenia obywatelstwa dziewczynki. Argumentowano to “klauzulą porządku publicznego”.

W środę 16 lutego NSA uchylił poprzednie decyzje i zobowiązał wojewodę mazowieckiego, by ten w ciągu 30 dni wydał dokument potwierdzający obywatelstwo dziewczynki.

Mecenas obydwu mężczyzn Jacek Skrzydło w rozmowie z “Wyborczą” nie kryje radości z powodu wyroku.

Na kasację wyroku czekaliśmy trzy lata. Sprawa jest o tyle zastanawiająca, że z prostą czynnością administracyjną, jaką jest potwierdzenie polskiego obywatelstwa dziecka w sytuacji, gdy biologiczny ojciec jest polskim obywatelem, nie powinno być z tym żadnego problemu.

– mówi prawnik w rozmowie z “GW”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

o2

Andrzej Duda

Warszawa, 16.02.2022. Prezydent RP Andrzej Duda wziął udział w posiedzeniu Rady ds. Bezpieczeństwa i Obronności w Belwederze w Warszawie / fot. PAP/Marcin Obara Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Andrzej Duda został zacytowany przez niemiecki dziennik “Die Welt” w piątkowym artykule
  • Głowa państwa mówiła o kryzysie ukraińsko-rosyjskim oraz działaniach Zachodu w obliczu spodziewanej wojny
  • Prezydent stwierdził, że napięta sytuacja na Wschodzie jest “sprawdzianem” dla całej społeczności zachodniej
  • Zobacz także: Zbigniew Rau w wywiadzie dla rosyjskiej agencji: Polska szanuje pozycję Rosji

Andrzej Duda o teście państw zachodnich

Wypowiedzi polskiego prezydenta pojawiły się w piątek w artykule na łamach niemieckiego dziennika “Die Welt”.

Zachodni świat przechodzi test wiarygodności, który musi udowodnić, czy jego wartości naprawdę coś znaczą.

– oznajmił Andrzej Duda.

Niezwykle napięta sytuacja wokół Ukrainy jest prawdziwym sprawdzianem dla całej społeczności zachodniej. Dla wszystkich państw należących do tej społeczności, dla ich głów państw, liderów opinii i mediów. To kluczowy test naszej solidarności, ale także sprawdzian, czy rzeczywiście jesteśmy oddani wartościom, które wyznajemy.

– stwierdził polski przywódca.

Zachodni świat przechodzi test wiarygodności, który musi udowodnić, czy jego wartości naprawdę coś znaczą. Jeśli Ukraina i jej zachodnie aspiracje zostaną poświęcone w imię spokoju, interesów gospodarczych czy ambicji politycznych, będzie to dotkliwy cios. Nie tylko dla ukraińskiego społeczeństwa, ale dla całej społeczności Zachodu.

– podkreślił Duda.

Pokaże to jasno, że podstawy świata zachodniego, wartości, takie jak demokracja, prawa człowieka i solidarność, choć ładnie brzmią, niewiele znaczą w obliczu brutalnej rzeczywistości. Nie możemy na to pozwolić.

– podsumował prezydent RP.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Adam Niedzielski

Minister zdrowia Adam Niedzielski / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Adam Niedzielski w piątkowej rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawną” przekonywał, że nie rozważał opuszczenia fotelu ministra zdrowia
  • Szef resortu stwierdził, że jego odejście “nie rozwiązałoby żadnego problemu”
  • Minister odniósł się do głosów, które przed miesiącem wskazywały, że polityk poda się do dymisji
  • Niedzielski twierdzi, że obecna polityka covidowa nie wpływa na słupki sondażowe poparcia rządu ani vice versa
  • Zobacz także: SENSACJA! Adam Niedzielski grozi, że odejdzie z rządu! RMF FM ujawnia

Adam Niedzielski wcale nie chciał odejść?

Minister zdrowia udzielił wywiadu “Dziennikowi Gazecie Prawnej”. W opublikowanej w piątek rozmowie polityk odnosił się do głosów krytyki pod jego adresem. Niedzielski stwierdził, że jego dymisja nie rozwiązałaby żadnego problemu.

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Nawet jakbyśmy wzięli w nawias odpowiedzialność, którą wziąłem na siebie, zostając ministrem, to zadajmy pytanie: czy ktoś inny na moim miejscu zmieniłby istniejącą sytuację? Otóż nie. Żaden problem natury społecznej, gospodarczej czy politycznej nie zniknąłby wraz z moim odejściem. To nie jest ani miejsce, ani czas na podejmowanie takich decyzji.

– oznajmił Adam Niedzielski.

Minister twierdził, że rząd nie podejmuje decyzji dotyczących pandemii koronawirusa na podstawie pikujących wyników w sondażach.

Nawet jeśli braliśmy pod uwagę badania opinii, to dotyczyły one zagadnień medycznych. I tych związanych z bieżącym zarządzaniem epidemią, np. podejścia do szczepień czy wpływu restrykcji na mobilność. Widzieliśmy dzięki temu czarno na białym, jaki będzie efekt wprowadzania pewnych obostrzeń na zachowania społeczne.

– powiedział Niedzielski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy