Wieczór wyborczy Konfederacji / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Konfederacja osiągnęła historyczny wynik w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Warto przypomnieć, że 5 lat temu wydawało się, że Konfederacja będzie miała swoich posłów w Parlamencie Europejskim. Na wieczorze wyborczym w 2019 panowały dobre nastroje po tym jako ogłoszono wyniki exit poll. Niestety, okazało się, że ostatecznie Konfederacja zjechała pod prób wyborczy i nie miała ani jednego europosła.

To co nie udało się 5 lat temu z nawiązką Konfederacja odbiła sobie w kolejnych wyborach do Parlamentu Europejskiego, a exit poll tym razem zaniżył ostateczny wynik Konfederacji. Konfederacja uzyskał 12,08% spośród wszystkich oddanych głosów. Dało to Konfederacji miejsce na podium w tych wyborach, za Koalicją Obywatelską i Prawem i Sprawiedliwością. Konfederacji przypadło 6 mandatów.

Według wstępnych danych wynika, że posłami do Parlamentu Europejskiego zostali: Anna Bryłka, Grzegorz Braun, Tomasz Buczek, Marcin Sypniewski, Stanisław Tyszka i Ewa Zajączkowska-Hernik.

Zdjęcie: fotomontaż MN; zrzut ekranowy YT i X

Młoda Lewica na X zamieściła wpis, który oburzył wiele osób, a który dotyczył żołnierzy zatrzymanych przez żandarmerię za to, że oddali strzały ostrzegawcze.

Tłit został opublikowany w czasie, kiedy po raz pierwszy została podana informacja o śmierci klinicznej polskiego żołnierza. Żołnierz kilka dni temu został zaatakowany nożem na granicy polsko-białoruskiej przez nielegalnego imigranta. Później pojawiła się już oficjalna informacja o jego śmierci. Nawet w tym momencie młodzieżówka Lewicy nie uznała za stosowne zdjęcie tego tłita. Administratorzy profilu Młodej Lewicy na X dokonali jedynie blokady w komentarzach. Dopiero po wielu godzinach wpis został usunięty.

Pełna treść skandalicznego tłita Młodej Lewicy: Nie dajemy zgody na bezkarność żołnierzy, którzy nie stosują się do przepisów mówiących o niestosowaniu broni w przypadku braku wojny. Czy niektórzy politycy dalej będą ślepo bronić żołnierzy, którzy niezaprzeczalnie naruszyli swoje uprawnienia?

Rafał Foryś.

To świetna wiadomość! Okazuje się, że zdecydowana większość Polaków nie popiera Europejskiego Zielonego Ładu. Najnowszy sondaż opinii publicznej pokazuje, że nasze społeczeństwo nie godzi się na absurdalne plany brukselskich decydentów.

Według Komisji Europejskiej założenia składające się na Europejski Zielony Ład mają doprowadzić do całkowitej neutralności klimatycznej w Unii Europejskiej do 2050 roku. Inicjatywa Brukseli nie cieszy się zbytnią popularnością wśród europejskich społeczeństw, w tym Polaków, o czym świadczą m.in. liczne protesty rolników i związkowców (ostatnio nawet w samej Brukseli!), jak również rosnąca krytyka ze strony rozmaitych ugrupowań politycznych. Najbardziej stanowcze wypowiedzi wychodzą z kręgów Konfederacji, która w swojej kampanii regularnie podkreśla zagrożenia, jakie stwarza unijny establishment. Jednym z nich jest bez dwóch zdań wspomniany Europejski Zielony Ład, który stanowi element całej polityki klimatyczno-energetycznej UE.

Bezpieczeństwo żywnościowe oznacza dla mnie zatrzymanie degradacji rolnictwa, zwiększenie rentowności produkcji rolnej oraz ścisłe monitorowanie importu z Ukrainy. Bezpieczeństwo gospodarcze opieram na zwiększeniu znaczenia firm o charakterze strategicznym, wzroście rentowności krajowych podmiotów gospodarczych oraz współpracy handlowej w ramach Unii Europejskiej, ale na równych zasadach. Bezpieczeństwo w polityce migracyjnej to przestrzeganie zasady, że każdy kraj ma własne potrzeby i tradycje kulturowe. Dlatego stanowcze „NIE” dla paktu migracyjnego. Natomiast polityka klimatyczno-energetyczna Unii nie może obciążać społeczeństw, tylko powinna uwzględniać bezpieczeństwo finansowe każdego kraju. Nie zgadzamy się na nic, co jest robione naszym kosztem. Interes Polski nie podlega negocjacji

– stwierdził Rafał Foryś, lider Konfederacji Korony Polskiej na Mazowszu, w rozmowie z serwisem DoRzeczy.pl.

Jaką pozycję obecnie Polska ma w Unii Europejskiej? Czy decyzje podejmowane przez Komisję Europejską gwarantują rozwój naszego kraju? Dlaczego polskie rolnictwo i przemysł ulegają degradacji? Co się stało, że produkcja bydła i trzody chlewnej, przemysł mleczarski czy przetwórstwo rolno-spożywcze stają się coraz mniej opłacalne? Komisja Europejska proponuje Zielony Ład, walkę z globalnym ociepleniem oraz przymusową migrację, a to wszystko sprawia, że pod Europę jest podkładana bomba gospodarcza z opóźnionym zapłonem. Brak odwagi w przeciwstawieniu się tym księżycowym dyrektywom w szybkim tempie doprowadzi do upadku ekonomii w państwach członkowskich Unii, w tym w Polsce. Co więcej, działania międzynarodowych globalnych koncernów i ich lobbystów blokują rozwój mniejszych firm na korzyść gospodarek Chin oraz USA

– dodał Rafał Foryś z „Drużyny Brauna”.

Polacy nie chcą Zielonego Ładu

Na pewno warto również poruszyć wątek raportu naukowego “Polacy o Zielonym Ładzie”, który jest przygotowywany – na zlecenie NSZZ „Solidarność” – przez dr Katarzynę Obłąkowską oraz dr. Artura Bartoszewicza. Dokument ma być przedstawiony polskiemu rządowi, członkom Sejmu, a także najważniejszym instytucjom unijnym w Brukseli, w tym Komisji Europejskiej. Dzięki temu badaniu już teraz mamy pewność, że Polacy w przytłaczającej większości (aż 80 proc.) zdecydowanie sprzeciwiają się wdrażaniu zasad polityki Zielonego Ładu w obecnej formie.

Z naszych badań wynika, że Polacy w znakomitej większości Zielonego Ładu po prostu się boją. Przy czym najbardziej obawiają się jej rolnicy i właściciele firm. Najmniej zaś mieszkańcy największych polskich aglomeracji i, co bardzo mnie zaskoczyło, emeryci. Być może dzieje się tak dlatego, że słyszą oni zapewnienia o wsparciu państwowym dla osób o najniższych dochodach w ramach całej UE. Rolnicy, których strajk obserwujemy obecnie w Polsce, a także właściciele prywatnych firm nie są w stanie policzyć kosztów swojej działalności gospodarczej po wprowadzeniu przepisów Zielonego Ładu. Wielu przedsiębiorców, a wiemy to nie tylko z badań, ale również trwającej publicznej dyskusji na ten temat, obawia się, czy ich firmy będą w stanie przetrwać wprowadzenie tych przepisów

– wyjaśnia współautorka badania dr Katarzyna Obłąkowska.

Zerknijmy na te wyniki bardziej szczegółowo: 34,9 proc. respondentów optuje za tym, aby całkowicie odrzucić Zielony Ład, natomiast 42,9 proc. oczekuje gruntownych zmian w całym planie, jeśli Polska miałaby się na niego zgodzić. Co istotne, nawet najwięksi zwolennicy UE przyznają, że Zielony Ład powinien zostać jakoś zreformowany. Takie stanowisko przyjmuje 19 proc. badanych. A co z tymi, którym unijne pomysły w ogóle nie przeszkadzają? Są tacy, ale mówimy tu ledwo o 3,3 proc. ankietowanych…

Źródło: DoRzeczy.pl, MagnaPolonia.org, NCzas.info, Tysol.pl

Pilne

Pilne

Komunikat w sprawie śmierci żołnierza ugodzonego nożem przez imigranta na granicy polsko-białoruskiej wydało Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych. Poniżej pełna treść komunikatu.

… krwi własnej ani życia nie szczędzić”

Z przykrością informujemy, że 6 czerwca w godzinach popołudniowych w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie, otoczony wsparciem rodziny i żołnierzy zmarł ugodzony nożem żołnierz 1 Brygady Pancernej.

Pomimo udzielonej pomocy w rejonie bandyckiego ataku na granicy z Białorusią i wysiłków lekarzy, jego życia nie udało się uratować.

Bliskim zmarłego żołnierza zapewniono wsparcie i opiekę psychologiczną. Dodatkowa pomoc, zarówno psychologiczna jak i organizacyjna, będzie kontynuowana w zależności od woli rodziny.

Mateuszu, Nasz Bracie w służbie, wypełniłeś słowa roty przysięgi.

Spoczywaj w pokoju.

Zdjęcie: X/Krystian Kamiński

Krystian Kamiński Konfederacji na platformie X.

Dostaliśmy szokujące zdjęcia od naszych żołnierzy na granicy! Widok magazynków amunicji zaklejonych taśmą to symbol państwa z dykty.

Taśma, która miała zapobiegać zgubieniu amunicji, w rzeczywistości naraża naszych obrońców na niebezpieczeństwo. Żołnierze zmuszeni są do odklejania taśmy w trakcie akcji, co może prowadzić do zacięć broni i stwarza realne zagrożenie ich życia.

Sytuacja ta jest nie do przyjęcia bo jak możemy wymagać od żołnierzy skutecznej obrony granic? Nieodpowiednie warunki służby i brak wsparcia ze strony dowództwa obniżają morale.

Żandarmeria Wojskowa zatrzymała trzech żołnierzy, którzy oddali strzały ostrzegawcze w kierunku napierających migrantów. Dwóch z nich oskarżono o przekroczenie uprawnień i narażenie życia innych osób. To skandal! Ci żołnierze zasługują na naszą ochronę i wsparcie, a nie na prześladowania.

Konfederacja stanowczo wspiera polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej. Zamiast ścigać aktywistów utrudniających pracę Straży Granicznej, prokuratura prowadzi śledztwa przeciw tym, którzy skutecznie bronią naszych granic. To absurdalne i niedopuszczalne!

Polacy doceniają wysiłki służb, które z poświęceniem bronią naszej ojczyzny. Konfederacja stoi murem za polskim mundurem i będzie walczyć o prawa oraz odpowiednie warunki służby dla wszystkich obrońców naszych granic.

Krystian Kamiński / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Krystian Kamiński (Konfederacja, Ruch Narodowy) komentuje wizytę prezydenta Rosji w Chinach.

W dniach 16-17 maja prezydent Rosji gościł w Chinach. Putin był podejmowany po cesarsku. Z pompą. Jeszcze większą niż w czasie jego poprzednich, nierzadkich przecież, wizyt w kraju potężnego sąsiada. To spore osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że od początku rządów Władimira Władimirowicza i intensyfikacji relacji z Chinami. pod koniec pierwszej dekady XXI w., a szczególnie po 2014 r., pompa była jedną z cech charakterystycznych dla spotkań przywódców wchodzących w buty cesarzy. Skoro celebra rośnie, sygnalizuje to wolę gospodarzy pielęgnowania wzajemnych relacji.

Zatem był czerwony dywan, orkiestra grającą marsze Armii Radzieckiej, dzieci z kwiatami i proporczykami, armatnie salwy i suty bankiet. Wizyta Putina otrzymała dużo uwagi chińskich mediów, która przeniosła się także na chińskie platformy społecznościowe. Xi złożył Putinowi gratulacje w związku z rozpoczęciem nowej kadencji, w której była to pierwsza zagraniczna wizyta rosyjskiego prezydenta.

Dwaj liderzy w pekińskiej Wielkiej Hali Ludowej podpisali porozumienie o „pogłębianiu wszechstronnego partnerstwa strategicznego w zakresie koordynacji dla nowej ery” – ta barokowa nazwa to najwyższy poziom porozumienia zawierany przez ChRL, unikającą wiązania się sojuszami.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych ChRL określiło Putina jako „starego przyjaciela” chińskiego przewodniczącego partii i państwa. Podkreśliło, że dwaj politycy spotykali się już „ponad 40 razy”, a obaj przywódcy pozostają „w ścisłym kontakcie, zapewniając strategiczne wytyczne, które zapewniły zdrowy, stały i płynny rozwój stosunków”.

Wspólne oświadczenie podpisane przez dwóch przywódców było dłuższe niż kiedykolwiek. Podkreślono w nim priorytet współpracy ekonomicznej, ale wyraźnie przebijał z niego sprzeciw wobec hegemonii Stanów Zjednoczonych. Odniesiono się do głównych punktów zapalnych: Rosja w pełni poparła politykę „jednych Chin” w kontekście Tajwanu oraz odrzuciła wszelkie gesty niepodległościowe na wyspie, natomiast w kontekście Ukrainy wezwano jej władze do stołu rokowań, przy czym Putin przed wizytą uznał, że 12-punktowy projekt ram negocjacyjnych opracowany przez Pekin jest odpowiedni. Zachód i Kijów odrzucają na razie ten projekt.

Obaj przywódcy skrytykowali również amerykańskie formaty współpracy obliczonej na osaczania Chin, z których głównym stał się AUKUS (angażujący we współpracę militarną z USA w regionie Azji Południowowschodniej Australię i Wielką Brytanię). W dwustronnej deklaracji wybrzmiewała wyraźnie wola tworzenia świata wielobiegunowego, w której Chiny i Rosja miałyby zajmować miejsca równorzędne z USA.

W tym celu Pekin i Moskwa zadeklarowały pogłębianie współpracy na poziomie sił zbrojnych, bezpieczeństwa i dyplomatycznej. Podkreślały znaczenie ONZ i formatów multilateralnych, w których współpracują: BRICS, Szanghajska Organizacja Współpracy, Zarazem jednak strony podkreśliły, że bazą pozostaje dwustronny traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 2001 r., co uwidacznia niechęć Chińczyków do mnożenia zobowiązań o charakterze prawno-międzynarodowym i chęć utrzymania elastyczności polityki zagranicznej.

Sam Xi podkreślał znaczenie dwustronnego handlu, który w ciągu 10 lat podniósł się o 170 proc. Putin mówił o poszczególnych sektorach kooperacji: handlu surowcami energetycznymi, żywnością, współpracę w dziedzinie energetyki atomowej czy imporcie chińskich samochodów, które szeroko napływają do Rosji (ale i na Białoruś) po zachodnich sankcjach. Zadeklarowaną dalszą dedolaryzację wzajemnego handlu. W zeszłym roku Rosjanie przyznali, że już 75 proc. dwustronnego handlu z Chinami rozliczane jest w ich walucie.

Aspekt ekonomiczny podkreśliła też 17 maja wizyta Putina w mandżurskim Harbinie, gdzie uczestniczył w otwarciu VIII Wystawy Expo Chiny-Rosja, rozłożonej na powierzchni 400 tys. metrów kwadratowych. To zresztą kolejny symboliczny gest gospodarzy w jego stronę. Harbin wykształcił się jako miasto w związku z budową strategicznej dla Rosji Kolei Wschodniochińskiej i pozostawał w pierwszej połowie XIX wieku domem dla sporej rosyjskie diaspory.

Symbolicznym elementem, a takie zawsze mają znaczenie dla wschodniej dyplomacji, jest 75 rocznica nawiązania relacji dyplomatycznych między Związkiem Radzieckim, a proklamowaną wówczas ChRL. Co ciekawe w komunikacie chińskiego MSZ nie tajono, że relacje te miały swoje „wzloty i upadki”, czyniąc aluzję do rozłamu radziecko-chińskiego rozpoczętego w czasach Chruszczowa, który doprowadził potem do ostrej rywalizacji, mającej swój militarny epizod w postaci starcia o wyspę Damanskij na rzece Ussuri i koło jeziora Żałanaszkol w 1969 r. Nigdy dość przypominania, że ZSRR przegrał pierwszą „zimną wojnę” także dlatego, że ChRL była wówczas funkcjonalnie po stronie USA, na granicy chińskiej wiązane były znaczne siły militarne i inwestycje Moskwy. Chińczycy brali nawet udział we wspieraniu antyradzieckiego powstania mudżahedinów w Afganistanie. W Chinach wciąż pamięta się również o nabyciu przez Rosję kosztem cesarstwa Qingów obszarów obecnego Kraju Nadmorskiego, Chabarowskiego i obwodu amurskiego w połowie XIX w., co umieszcza się w katalogu „nierównoprawnych traktatów” ukazywanych jako historyczny upadek „Państwa Środka”, którego przezwyciężanie do dziś jest jednym z głównych składników legitymizacji władzy Komunistycznej Partii Chin.

Częstotliwość i spektakularność wizyt Putina w Chinach i Xi Jinpinga ma za zadanie między innymi niwelowanie mentalnego dziedzictwa dekad napięć, nakładających się na jeszcze starsze klisze „żółtego niebezpieczeństwa”, jakie pojawiły się w Rosji jeszcze u schyłku XIX wieku, a które wyświetliły się wyraźnie w latach 90 XX wieku, kiedy to gubernatorzy dalekowschodnich regionów Rosji próbowali zbijać kapitał polityczny na straszeniu „chińską kolonizacją”. Te wysiłki władz dwóch państw znajdują odzwierciedlenie w stymulowanych z poziomu ministerstw, agencji i innych instytucji centralnych lub uczelni kontaktach o naturze kulturalnym i naukowym. Nie inaczej było tym razem, gdyż w programie wizyty zaangażowani byli także urzędnicy odpowiedzialni za te dziedziny oraz studenci.

Wysiłki te zresztą przynoszą skutek. Przywódca Rosji cieszy się dużą popularnością wśród obywateli ChRL, a Chiny były w zeszłym roku wskazywane przez Rosjan jako kraj najbardziej przyjazny po „bratniej” Białorusi.

Jak już wspomniałem USA wygrały XX-wieczną „zimną wojnę” m. in. dzięki Chinom. Dziś sytuacja jest radykalnie inna właśnie z tego powodu, że Pekin i Moskwa przejawiają skłonność do geopolitycznej synergii. W dodatku potencjał samych Chin, jest większy niż był kiedykolwiek potencjał ZSRR. Z wyjątkiem jednej, choć ważnej płaszczyzny – broni atomowej. Jednak i na niej Chińczycy nadrabiają dystans w szybkim tempie.

Pekin może być co prawda zaniepokojony relacjami rosyjsko-północnokoreańskimi. Moskwa daje bowiem ostatnio izolowanemu Pjongjangowi jeden z niewielu punktów podparcia wobec potęgi chińskiej, przez którą KRLD była do tej pory znacznie ograniczana. Ten punkt podparcia Kim Dzong Un już wykorzystuje intensyfikując swój program rakietowy i znacznie zwiększając częstotliwość testów, obejmujących już zarówno pociski manewrujące jak międzykontynentalna pociski na paliwo stałe. Niemniej jest to detal w obliczu ewentualnej konsolidacji sił na „Wielkiej Wyspie” świata i budowania w jego azjatyckiej części coraz bardziej autonomicznego obiegu gospodarczego, systemu cyrkulacji towarów, technologii i kapitału.

Europa jest tylko półwyspem „Wielkiej Wyspy”, który przestał już nad nią dominować materialnie i kulturowo. Podstawowym pytaniem pozostaje, czy wejście w koleiny amerykańskiej polityki odgradzania się od Chin ekonomicznym i technologicznym „wielkim murem” (tym razem antychińskim) przyniesie Europie korzyści i bezpieczeństwo, czy raczej koszty, których Waszyngton, stosujący protekcjonizm także wobec UE, nie zrekompensuje, i niebezpieczeństwo związane z konsolidacją kontynentalną w Eurazji przeciw Europie, a nie z nią.

Dwa tygodnie temu Pekin zamanifestował, że ma partnera w postaci państwa zajmującego największą, tranzytową jej część. A ten partner właśnie bije, z pewnym powodzeniem, taranem w Ukrainę. Pekin geopolitycznie jest więc znacznie bliżej nas, niż wskazuje na to wartość wyrażona w kilometrach.

Nowy prezes IDMN Adam Leszczyński / fotomontaż: mn; zdjęcie: zrzut ekranowy YT

Zmiana kierownictwa w Instytucie Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego na skrajnie lewicowe musiała przynieść taki właśnie efekt. Pretekstem do likwidacji Instytutu dla nowego prezesa Adama Leszczyńskiego jest protokół pokontrolny Najwyższej Izby Kontroli.

W oświadczeniu prezesa IDMN Adama Leszczyńskiego, opublikowanym na stronie IDMN, czytamy o Funduszu Patriotycznym, że nie jest kontynuowany i nie będzie kontynuowany w najbliższych latach, a kontrole i rozliczenia dotacji przyznanych w latach 2021-2023 potrwają do jesieni bieżącego roku.

Pojawia się również zapowiedź “reorganizacji” IDMN: IDMN jest w trakcie reorganizacji. Zmieni nazwę i zakres działania. Nie będzie zajmował się dziedzictwem jednej ideologii, ale szerokim spektrum polskiej demokratycznej myśli politycznej.

W rozmowie z Krytyką Polityczną nowy prezes IDMN ujawnia już nieco więcej niż wynika to z oświadczenia zamieszczonego na stronie internetowej Instytutu.
– Dostałem ze strony Ministerstwa Kultury propozycję objęcia tego Instytutu i jego zamiany w de facto nową instytucję.

Wynika z tego, że Bartłomiej Sienkiewicz, bo to on kierował w tamtym czasie ministerstwem, podjął decyzję o likwidacji IDMN, a Adam Leszczyński taką propozycję, faktycznego likwidatora patriotycznej instytucji, przyjął. Już na samym początku obejmowania Instytutu Adam Leszczyński za patrona tej instytucji, w miejsce Romana Dmowskiego, obrał Gabriela Narutowicza, masona, pierwszego prezydenta w II Rzeczpospolitej, który zginął w wyniku zamachu. Tak wyjaśnia tą zmianę Leszczyński w rozmowie z Krytyką Polityczną:
– Zmiana patrona jest symboliczna i związana z tym, czym ten instytut ma się zajmować: upowszechnianiem polskiej, demokratycznej myśli politycznej, szeroko rozumianej, a więc od demokratycznej lewicy po demokratyczną prawicę. (…) Moja misja w tym instytucie jest w dużym stopniu misją ratunkową, to znaczy jest próbą przeciwdziałania ciśnieniu ideologii nacjonalistycznej, skrajnie prawicowej.

Źródło: IMDN, Krytyka Polityczna

Zdjęcie: StrazGraniczna.pl

Polska granica od strony Białorusi jest przez całą dobę forsowana przez nielegalnych imigrantów.

W środę 29 maja i w czwartek 30 maja odnotowano po przeszło 150 prób sforsowania zabezpieczeń granicznych. Agresywni cudzoziemcy znajdujący się za techniczna barierą kilkukrotnie zaatakowali polskie służby. W wyniku agresywnych zachowań 29 maja poszkodowanych zostało dwóch żołnierzy, których przewieziono do szpitala.   

Migranci polsko-białoruską granicę usiłowali nielegalnie przekroczyć na odcinkach ochranianych przez Placówki SG w Białowieży, Dubiczach Cerkiewnych, Narewce, Michałowie i Czeremsze.

Wczorajszego dnia zatrzymano również czterech kurierów, którzy przewozili łącznie 19 cudzoziemców. W jednym z przypadków zatrzymany w okolicy Hajnówki obywatel Polski w osobowym volkswagenie przewoził 9 migrantów.  

Trzykrotnie w ciągu minionych dwóch dni Straż Graniczna udzieliła też pomocy cudzoziemcom potrzebującym opieki medycznej, 4 osoby zostały przewiezione do szpitala.

Od początku bieżącego roku na odcinku ochranianym przez Podlaski Oddział Straży Granicznej do Polski usiłowały przedostać się osoby pochodzące z 35 krajów.

Źródło: Straż Graniczna

Stanisław Tyszka i Janusz Kowalski / fotomontaż: mn; zdjęcie: mat. pras. Konfederacji i zrzut ekranowy YT

Poseł Suwerennej Polski Janusz Kowalski postanowił wyzwać do debaty posła Konfederacji Stanisława Tyszkę. W całą sprawę wtrąciła się dziennikarka Polsatu

Po tym jak Stanisław Tyszka ujawnił jak wyglądały w 2020 roku rozmowy Kukiz15 z ziobrystami, poseł Janusz Kowalski nie wytrzymał i na serwisie X rzucił wyzwanie do debaty Stanisławowi Tyszce: Wzywam dziś do debaty Stanisława Tyszkę np. u redaktor Agnieszki Gozdyry! Ufam, że poseł Tyszka rzucający kłamstwami, by wypromować się w czasie swojej kampanii wyborczej nie okaże się miękiszonem i przyjmie moje zaproszenie. Bardzo chętnie porozmawiam o kadencji 2019-2023 posła Tyszki.

Poseł Konfederacji nic nie odpowiedział na to wezwanie do “debaty”. Ale odpowiedział dziennikarce Polsatu Agnieszce Gozdyrze, która była gotowa taką debatę przeprowadzić, czemu dała wyraz swoim wpisem na X: Poseł Janusz Kowalski będzie dziś u mnie w Debata Dnia o 19.50 Cały czas aktualne jest moje zaproszenie dla Stanisława Tyszki, by Panowie mogli skonfrontować swoje wersje nt. Funduszu Sprawiedliwości.

Stanisław Tyszka na to zaproszenie do debaty odpowiedział we właściwy dla sprawy sposób:
Szanowna Pani Redaktor, niewykluczone, że na dyskusję między mną a posłem Januszem Kowalskim przyjdzie jeszcze czas. Ale wtedy poseł Kowalski będzie zeznawał pod przysięgą i pod odpowiedzialnością karną za ewentualne składanie fałszywych zeznań.

Zdjęcie: zrzut ekranowy YT

Jak podał portal Straży Granicznej dzisiaj nad ranem doszło do ataku na polskiego żołnierza strzegącego granicy polsko-białoruskiej. Żołnierz został ugodzony nożem.

Na tym jednak cały incydent się nie skończył. Na nagraniu umieszczonym na kanale YouTube przez Straż Graniczną widać jak w kierunku funkcjonariuszki Straży Granicznej, udzielającej pomocy koledzy, lecą gałęzie.

A tak opisuje całe zdarzenie portal StrazGraniczna.pl:

Dziś około 4:30 przy granicy w rejonie Placówki Straży Granicznej w Dubiczach Cerkiewnych poszkodowany został żołnierz Wojska Polskiego. Do zdarzenia doszło podczas ataku grupy około 50 cudzoziemców, którzy rzucali gałęziami, konarami drzew i kamieniami w stronę polskich patroli. Podczas próby siłowego przekroczenia granicy przez migrantów, jeden z nich nożem ugodził polskiego żołnierza. Pierwszej pomocy rannemu udzielała funkcjonariuszka Straży Granicznej. W tym czasie cudzoziemcy nadal zachowywali się agresywnie, atakowali rannego i udzielającą pomocy funkcjonariuszkę. Poszkodowanego i funkcjonariuszkę osłaniano samochodami. Żołnierz został przewieziony karetką do szpitala.

Inne niebezpieczne sytuacje miały miejsce przy granicy w rejonie Placówki Straży Granicznej w Białowieży. Funkcjonariusz Straży Granicznej został zaatakowany rozbitą butelką. Doznał obrażeń twarzy i trafił do szpitala. Wcześniej na terenie służbowej odpowiedzialności Placówki Straży Granicznej w Dubiczach Cerkiewnych, podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy przez grupę 9 cudzoziemców, jeden z nich ranił w ramię funkcjonariusza Straży Granicznej. Do ataku wykorzystano kij, do którego przytwierdzony był nóż. Funkcjonariusz odebrał niebezpieczne narzędzie. W szpitalu został zaopatrzony medycznie.

Niemal codziennie funkcjonariusze Straży Granicznej mierzą się z agresją ze strony migrantów próbujących forsować polsko-białoruską granicę. W ostatnich miesiącach nasiliły się ataki cudzoziemców na służby ochraniające polsko-białoruską granicę, poszkodowanych zostało czterech strażników granicznych. Migranci rzucają kamieniami, gałęziami, butelkami, mają ze sobą niebezpieczne narzędzia zakończone nożami, strzelają z procy. Uszkadzane są też pojazdy służbowe, w których m.in. wybijane są szyby i niszczona karoseria.

Źródło: Straż Graniczna