Władimir Putin

Władimir Putin / fot. PAP/EPA/ANDREY GORSHKOV / KREMLIN POOL/SPUTNIK Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Amerykański senator Lindsey Graham zwrócił się do Rosjan z apelem, by ci zlikwidowali prezydenta Władimira Putina
  • Republikanin zamieścił w mediach społecznościowych serię wpisów, w których tłumaczy swoje stanowisko
  • Polityk podkreślił, że czynu tego dokonać mogą tylko obywatele Rosji
  • Ukraina dziewiąty dzień odpiera ataki Federacji Rosyjskiej
  • W piatek żołnierze FR ostrzelali elektrownię atomową w Enerhodarze, a następnie zajęli obiekt
  • Zobacz także: Ukraina: Domagamy się prawdziwej interwencji NATO i krajów, które posiadają broń jądrową

Amerykański senator domaga się zabicia Putina

Republikański polityk podkreślił, że osoba, która “zdejmie” prezydenta Rosji, wyświadczy światu wielką przysługę.

Czy jest w Rosji Brutus? Czy jest w rosyjskim wojsku bardziej skuteczny pułkownik Stauffenberg? Jedyny sposób, w jaki to się skończy, to jeśli ktoś w Rosji zdejmie tego gościa. Zrobiłby swojemu krajowi – i światu – wielką przysługę.

– napisał senator na Twitterze.

Zdaniem Lindseya Grahama, zwykli Rosjanie zostali odizolowani od reszty świata i tym samym postawieni pod ścianą. Rodzi to możliwość buntu i likwidacji dotychczasowego przywódcy.

W opinii Grahama, rosyjski naród powinien się zbuntować, jeśli nie chce “żyć w mroku przez resztę swego życia, odizolowany od świata w strasznej biedzie”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Ukraina

zdjęcie ilustracyjne / fot. youtube

  • Ukraina zwróciła w piątek uwagę świata na elektrownię jądrową w mieście Enerhodar
  • W nocy z czwartku na piątek Rosjanie ostrzelali jeden z bloków kompleksu i wywołali pożar
  • Następnie, jak podała agencja Interfaks Ukraina, wojska FR otworzyły ogień do strażaków walczących z płomieniami
  • Pożar ostatecznie udało się ugasić, lecz według najnowszych informacji oddziały rosyjskie wkroczyły na teren elektrowni
  • Głos zabrał ukraiński minister energetyki Herman Hałuszczenko; polityk zażądał interwencji NATO i państw posiadających głowice jądrowe
  • Według szefa ukraińskiego MSZ Dmytro Kuleby, potencjalna katastrofa byłaby dziesięć razy “większa” niż ta w Czarnobylu
  • Zobacz także: Wołodymyr Zełenski: “To jest terror nuklearny. Nikt w historii się do tego nie posunął”

Ukraina zagrożona atomem?

W piątek toczyły się intensywne walki wokół Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w mieście Enerhodar. W wyniku ostrzału artyleryjskiego, doszło do pożaru w jednym z bloków kompleksu.

Wojsko rosyjskie ostrzeliwuje ze wszystkich stron elektrownię jądrową w Zaporożu, największą elektrownię atomową w Europie. Pożar już wybuchł. Jeśli wybuchnie, będzie 10 razy większy niż Czarnobyl! Rosjanie muszą natychmiast wstrzymać ogień, wpuścić strażaków, utworzyć strefę bezpieczeństwa!

– napisał wcześnie rano ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba.

W odpowiedzi na atak Rosjan ukraiński minister energetyki Herman Hałuszczenko ogłosił, że domaga się interwencji NATO.

Domagamy się nie tylko profesjonalnej oceny tego zdarzenia, ale także prawdziwej interwencji NATO i krajów, które posiadają broń jądrową.

– napisał w piątek Hałuszczenko na Facebooku.

Rada Najwyższa Ukrainy poinformowała potem, że rosyjskie wojska wjechały na teren elektrowni jądrowej i przejęły kontrolę nad obiektem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Rosjanie

Rosyjskie wojska / fot. Twitter/Mateusz Ross

  • Rosjanie prowadzą intensywny ostrzał w Enerhodarze, nieopodal największej w Europie elektrowni atomowej
  • Białoruski kanał NEXTA zamieścił niepokojące nagranie ukazujące kłęby czarnego dymy unoszące się w pobliżu Zaporoża
  • W elektrowni wybuchł pożar, lecz został on w porę ugaszony
  • Dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej zaapelował o natychmiastowe zaprzestanie walk w pobliżu elektrowni
  • Ukraiński dozór jądrowy przekazał, że ostrzał artyleryjski na razie nie uszkodził systemów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego Zaporoskiej Elektrowni
  • Wołodymyr Zełenski oskarżył stronę rosyjską o próby powtórzenia katastrofy w Czarnobylu
  • Jak podaje Rada Najwyższa Ukrainy, rosyjskie wojska wjechały na teren największej elektrowni jądrowej w Europie – Enerhodar.
  • Zobacz także: Wołodymyr Zełenski: “To jest terror nuklearny. Nikt w historii się do tego nie posunął”

Rosjanie zajęli elektrownię atomową

Rada Najwyższa Ukrainy zakomunikowała, że rosyjskie oddziały wjechały na teren największej elektrowni jądrowej w Europie.

Według komunikatu Państwowego Inspektoratu Dozoru Jądrowego Ukrainy, reaktory elektrowni “zachowują integralność” a uszkodzenie “konstrukcji jednego z reaktorów nie ma wpływu na bezpieczeństwo jego działania”.

Póki co brakuje informacji o liczbie zabitych i rannych podczas obrony elektrowni. Nad ranem, kiedy jeszcze strona ukraińska miała kontrolę nad obiektem, udało się ugasić pożar w elektrowni wywołany przez rosyjski ostrzał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski oskarża Rosję o stosowanie "terroru nuklearnego" i chęć "powtórzenia" katastrofy w Czarnobylu. / fot. youtube/Tech Insider

  • Wołodymyr Zełenski oskarżył stronę rosyjską o próby powtórzenia katastrofy w Czarnobylu
  • Prezydent Ukrainy odniósł się tym samym do walk prowadzonych w pobliżu elektrowni atomowej w Enerhodarze
  • W wyniku ostrzału artyleryjskiego Rosjan, w największej elektrowni jądrowej w Europie wybuchł pożar; udało się go jednak ugasić
  • Wojska rosyjskie posuwają się coraz dalej; ostrzeliwane są osiedla z ludnością cywilną w położonym na północ od Kijowa Czernihowie
  • W wyniku ostrzału zginęły co najmniej 22 osoby, a liczba ofiar nieustannie rośnie
  • Zobacz także: Rosjanie strzelają w pobliżu największej elektrowni atomowej w Europie. Wybuchł pożar

Wołodymyr Zełenski: “To jest terror nuklearny”

W wyniku ostrzału Rosjan nieopodal Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w obiekcie wybuchł pożar, jednak jak poinformowały ukraińskie służby, udało się go ugasić.

Ostrzegamy wszystkich, że żaden inny kraj poza Rosją nigdy nie strzelał do elektrowni jądrowych. To pierwszy raz w naszej historii, pierwszy raz w historii ludzkości. To państwo terrorystyczne ucieka się teraz do terroru nuklearnego.

– ostrzegł Wołodymyr Zełenski.

Prezydent ostrzega, że Czarnobyl to była globalna katastrofa, z której skutkami walczyło setki tysięcy osób.

Rosja chce to powtórzyć. Płonie największa elektrownia atomowa. Rosyjskie czołgi strzelają po blokach jądrowych. Są to czołgi wyposażone w kamerę termowizyjną – wiedzą, po czym strzelają. Były do tego przygotowane.

– mówił Zełenski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Rosjanie

Rosjanie prowadzą ostrzał nieopodal elektrowni atomowej. / fot. Twitter/NEXTA

  • Rosjanie prowadzą intensywny ostrzał w Enerhodarze, nieopodal największej w Europie elektrowni atomowej
  • Białoruski kanał NEXTA zamieścił niepokojące nagranie ukazujące kłęby czarnego dymy unoszące się w pobliżu Zaporoża
  • W elektrowni wybuchł pożar, lecz został on w porę ugaszony
  • Dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej zaapelował o natychmiastowe zaprzestanie walk w pobliżu elektrowni
  • Ukraiński dozór jądrowy przekazał, że ostrzał artyleryjski na razie nie uszkodził systemów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego Zaporoskiej Elektrowni
  • Tysiące mieszkańców zablokowały Rosjanom drogę dojazdową do miasta
  • Zobacz także: Rosja naruszyła przestrzeń powietrzną Szwecji

Rosjanie prowadzą ostrzał krok od elektrowni atomowej

Trwa rosyjski ostrzał w Enerhodarze, w pobliżu największej w Europie elektrowni atomowej.

Wojsko rosyjskie otworzyło w czwartek ogień w Enerhodarze, w pobliżu największej w Europie elektrowni atomowej. Rosyjskie czołgi wjeżdżają do Zaporoża.

– przekazał doradca ukraińskiego MSW Anton Herszczenko.

Białoruski kanał NEXTA zamieścił nagranie na którym widać kłęby czarnego dymu unoszące się w pobliżu Zaporoża. Strona ukraińska przekazała, że na drodze do Zaporoskiej Elektrowni Atomowej trwają walki, a sytuacja jest “krytyczna”.

Dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi zaapelował o natychmiastowe zaprzestanie walk w pobliżu elektrowni.

“MAEA pozostaje w kontakcie ze stroną ukraińską i innymi krajami, by zapewnić maksymalną możliwą pomoc Ukrainie w utrzymaniu bezpieczeństwa jądrowego w tych trudnych warunkach”.

– podkreśliła Agencja.

W wyniku ostrzału Rosjan w elektrowni wybuchł pożar, jednak jak poinformowały ukraińskie służby, udało się go ugasić.

Nie ma uszkodzeń systemów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego Zaporoskiej Elektrowni w związku z ostrzałem artyleryjskim.

– przekazał ukraiński dozór jądrowy. Na terenie elektrowni nie odnotowano wzrostu poziomu promieniowania.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Plac Litewski w Lublinie.

Plac Litewski w Lublinie. / fot. Wikipedia Commons

Zobacz także: Kolejny “sukces” Putina. Mołdawia i Gruzja chcą do UE

Postanowienia Rady to jawne kneblowanie ust tym, którzy mają odwagę mówić i pokazywać prawdę. Dzięki obrońcom życia tysiące lublinian miało do tej pory okazję dowiedzieć się o tym, że aborcja to nie „zabieg medyczny”, ale brutalne i krwawe zabójstwo dokonywane na najbardziej bezbronnych dzieciach.

To haniebne, jak niektórzy radni wykorzystują czas wojny, aby za plecami obywateli chcą cenzurować debatę publiczną. Uchwałę oczywiście zaskarżymy, a póki co wyjdziemy na ulice miasta z kolejnymi pikietami informacyjno-edukacyjnymi. Nie damy zamilczeć prawdy o zbrodni – powiedział Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

Wolontariusze Fundacji w ostatnich latach wielokrotnie pokazywali mieszkańcom miasta prawdę o zabijaniu nienarodzonych, a także o krwawym biznesie aborcyjnym. Są to niewygodne fakty, które próbuje się ukryć przed społeczeństwem. Jednak przywilejem demokracji jest to, że obywatele mają prawo do informacji.

Władze miasta nie są dyktatorami, którzy mogą według swojego widzimisię decydować o tym, co można a co nie, ale powinny stać na straży prawa. Jeśli więc chcą cenzurować i zakazywać pokazywania prawdy (co stoi w sprzeczności z Konstytucją) – to sami sobie wystawiają jak najgorsze świadectwo.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki Radosława Patlewicza "Mędrcy Syjonu – Nowe Otwarcie".

Okładka książki Radosława Patlewicza "Mędrcy Syjonu – Nowe Otwarcie". / Fot. Wydawnictwo 3DOM

Z początku wydawało się to całkowicie niemożliwe. Kongres stanowczo odmówił (pod groźbą podjęcia kroków prawnych) przetłumaczenie raportu „An end to antisemitism”. Po wielu konsultacjach i analizach (w szczególności prawa autorskiego), udało się ustalić taką formę publikacji, która w pełni przekazuje treść dokumentu, ale i nie narusza zakazu wydanego przez organizatorów.

Zobacz także: Kto ma skorzystać na rosyjskim imperializmie?

Zanim jednak skrzętnie obmyślony tekst trafił na półki, ktoś musiał dokonać jego interpretacji, a przede wszystkim zebrać informacje w jedną całość. To także stanowiło problem. Niewielu autorów miało odwagę poruszać tak kontrowersyjny temat. W obecnych czasach nawet analiza raportu manifestującego zwalczanie antysemityzmu, sama w sobie mogła okazać się antysemicka. Prawo do wyrażania własnych poglądów praktycznie przestało istnieć, a wszelkie próby wypowiedzenia się „niekorzystnie” o danej nacji zazwyczaj kończą się niepowodzeniem, niosąc za sobą więcej konsekwencji niż pożytku. Poprawność polityczna i wszechobecna tolerancja nie zamknęły ust Radosławowi Patlewiczowi, który nie zwlekał z odpowiedzią i niezwłocznie zajął się wskazanym tematem. W taki oto sposób powstała książka „Mędrcy Syjonu – Nowe Otwarcie”.

Co znajdziemy w publikacji? Pozycja jest zbiorem kluczowych fragmentów oraz komentarzy samego autora. Z każdą stroną dowiadujemy się o kolejnych podstępnych planach wyznawców religii mojżeszowej. Spodziewać by się można, że zarówno konferencja, jak i powstały dokument będą standardowym, powtarzanym jak mantra stosem zażaleń i wymogów żydowskich stawianych reszcie społeczeństwa. Po głębszej analizie okazuje się jednak, że ów „lista życzeń” nie jest kolejną reklamacją na nie-żydowskich nie-przyjaciół, a raczej planem podporządkowania sobie świata.

Według autora żydów uważać można za hostis humani generis – wrogów rodzaju ludzkiego i nie jest to przesadne określenie. Autorzy tekstu: Armin Lange, Ariel Muzicant czy Dina Porat jawnie nawołują do użycia brutalnych metod niszczenia wolności wyznania i poglądów politycznych, otwarcie mówią o swojej nienawiści do innych religii, narodów i państw. Czytamy: „Raport z konferencji w Wiedniu należy traktować jako żydowski akt wypowiedzenia wojny całemu światu”.

Książka obnażająca plany wyznawców judaizmu dostępna jest na stronie Wydawnictwa 3DOM.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki Jacka Hogi "Do broni".

Okładka książki Jacka Hogi "Do broni". / Fot. Wydawnictwo 3DOM

Okropności I wojny światowej, toczonej na niewyobrażalną w tamtym czasie skalę, wywołały długotrwały wstrząs w świadomości społeczeństw całego globu. Po jej zakończeniu podjęte zostały działania, o których sądzono, że pozwolą uniknąć konfliktu zbrojnego w przyszłości – utworzono Ligę Narodów, protoplastę dzisiejszego ONZ, a w 1928 r. podpisano pakt Brianda-Kelloga o wyrzeczeniu się wojny jako instrumentu polityki narodowej. Nadzieje na powszechne rozbrojenie okazały się jednak płonne, a po zaledwie 20 latach od zawarcia pokoju świat znów ogarnęła wojenna pożoga.

Zobacz także: Polacy dołączą do obrony Lwowa. “Są ludzie, którzy się nie boją walki i ryzyka”

Dziś idea, że posiadanie sił zbrojnych jest jedną z gwarancją istnienia bytu państwowego, wydaje się czymś oczywistym. Pragniemy, aby nasz kraj rozwijał się w pokoju i nie chcemy, by stan ten był zakłócony przez jakikolwiek zbrojny konflikt, jednak gdyby do niego doszło, musimy posiadać odpowiednie środki do skutecznej obrony, a problem ten staje się coraz bardziej palący w kontekście aktualnych wydarzeń za naszymi wschodnimi granicami. Nic dziwnego, że kwestia naszej obronności stanowi dziś pole do głębokich rozważań – i właśnie takich podjął się Jacek Hoga w swej książce „Do broni!”.

Wydawnictwo 3DOM pragnie zaprezentować Państwu zbiór felietonów i prelekcji, w których autor porusza rozmaite aspekty stanu polskich sił zbrojnych. Jakie znaczenie ma dla nas geopolityczne położenie Polski i jaką rolę odgrywamy jako wschodnia rubież NATO? Czy koncepcja rozwoju Wojsk Obrony Terytorialnej jest zasadna z punktu widzenia realiów współczesnego pola walki? Jak przedstawia się wyposażenie Wojska Polskiego w najnowocześniejszy sprzęt i jaką zdolność bojową prezentuje nasza armia? Czy obecność amerykańskich wojsk na naszym terenie stanowi dla Polaków gwarancję bezpieczeństwa?

Gorąco polecamy Państwu tę niezwykle zajmującą pozycję, której autor rzuca światło na wiele współczesnych zagadnień militarno-politycznych, jednocześnie kreśląc szeroką perspektywę tła historycznego i nawiązując do rozmaitych analogii z przeszłości. Książka jest dostępna w przedsprzedaży na stronie naszego wydawnictwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Renegade Tribune

Zobacz także: Zełeński do Putina: Nie gryzę. Usiądź ze mną. Czego się boisz?

Putin i Żydzi

Na stronie internetowej „Jerusalem Post” ukazał się artykuł „Putin i Żydzi”, w którym izraelska redakcja doceniła przyjazną postawę Władimira Putina wobec Żydów. Zdaniem żydowskiej gazety „Putin — przez całą swoją długą karierę jako najwyższy przywódca Rosji — w dużej mierze powstrzymał się od sięgania po antysemickie tropy”, „nie jest, antysemitą”, i nie dopuszcza do antysemityzmu w rosyjskich mediach. Według Żydów przyjazny stosunek Putina do Żydów może być wynikiem tego, że w dzieciństwie Putin był chroniony i karmiony przez swoich żydowskich sąsiadów, ulubionym nauczycielem Putina był Żyd, i wielu z jego przyjaciół to Żydzi.

Zdaniem żydowskiej gazety „Putin słusznie zdaje sobie sprawę, że czystki Stalina i dyskryminacja Żydów, która trwała aż do upadku Związku Radzieckiego, ostatecznie zaszkodziła Rosji. Tak samo, jak masowy exodus 1,6 miliona Żydów [z ZSRR do Izraela i na zachód] po upadku rządów Partii Komunistycznej”.

Nadreprezentacja Żydów we władzach ZSRR

Jak informuje żydowska gazeta, w dobrych dla Żydów czasach ZSRR nadreprezentacja Żydów „w elitach dosłownie każdej sfery radzieckiego życia kulturalnego, naukowego i przemysłowego” była „nieproporcjonalnie wysoka”.

Żydowska gazeta doceniła też Rosję za to, że Rosja „wyraźnie wyróżnia się bardzo niską liczbą zarejestrowanych przypadków przemocy antysemickiej w stosunku do dużej populacji żydowskiej [około 190 000]”.

Według żydowskiej gazety „bycie Żydem w Rosji jest dziś modne, a nawet super, ponieważ oznacza to, że odnosisz sukcesy, jesteś zamożny, jesteś mądry”

W artykule „Putin jest dobry dla Żydów” opublikowanym na portalu „Israel National News” autorstwa Benny Tuckera można przeczytać, że rabin Shea Deitsch (doradca naczelnego rabina Rosji Berela Lazara) stwierdził, że Żydzi w Rosji popierają Władimira Putina, bo dzięki niemu „antysemityzm prawie nie istnieje”, społeczność rosyjskich Żydów kwitnie, Żydzi są szanowani przez rosyjskie władze, media i banki.

Dzisiejsza Rosja to kraj dla Żydów

Zdaniem rabina Deitscha „Jeśli porównamy Rosję do innych narodów europejskich, Rosja jest lepsza dla Żydów niż inne kraje i tutaj nikt nie wyśmiewa się z Żydów”. Doradca naczelnego rabina Rosji dodał, że „prezydent Putin ma przyjazne stosunki z naczelnym rabinem Rosji Berem Lazarem, robią sobie wspólne zdjęcia i uczestniczą we wspólnych wydarzeniach”. Co roku Żydzi rosyjscy dostają list od Putina, a na Chanukę menora zapalana jest na placu czerwonym.

Na stronie czasopisma amerykańskich Żydów „Tablet” ukazał się artykuł Vladislava Davidzona (redaktora naczelnego „The Odessa Review”) „Putin i Żydzi? To skomplikowane”. Zdaniem publicysty Putin ma reputację filosemity i relacje z Izraelem oraz społecznością żydowską są dla rosyjskiego prezydenta bardzo ważne.

W czasopiśmie amerykańskich Żydów można przeczytać, że „szacunek dla Żydów” Putina i jego „osobiste zaangażowanie w sprawy dotyczące rosyjskiego żydostwa na pewno nie są fałszywe”. Putin jedną oligurię „mocno żydowską” zastąpił „swoją lojalną oligarchią. Ta nowa oligarchia, której roszczenia do bogactwa polegały na niezachwianej lojalności wobec Putina, miała również licznych przedstawicieli żydowskich, takich jak jego przyjaciele z dzieciństwa, bracia Rotenbergowie. Putin zawsze był świadomy konieczności unikania oskarżeń o antysemityzm”.

Putin ceni Żydów

Jak przypomina czasopismo amerykańskich Żydów „Kreml Putina bardzo interesuje się rosyjskimi stosunkami żydowskimi, i we wszystkich sprawach bardzo poważnie podchodzi do tego problemu”. Według czasopisma amerykańskich Żydów Władymir Putin uważa, że „emigracja ponad miliona rosyjskich żydowskich obywateli do Izraela była znaczną stratą dla Rosji”.

Czasopismo amerykańskich Żydów przypomina, że Putin „otwarcie zachęcał europejskich Żydów do osiedlania się w Rosji”, i nie dopuszcza do ataku sił irańskich z terytorium Syrii na Izrael.

Żydowska gazeta wydawana w USA „The Jewish Daily Forward” a artykule Davida Kliona „Nie, Putin nie jest antysemitą” przypomniała, że „bolszewicy – z których wielu, jak Lew Trocki, byli pochodzenia żydowskiego – którzy zdobyli władzę w 1917 roku, przyjęli przepisy zakazujące antysemityzmu, dopuszczali masową emigrację Żydów do dużych miast, takich jak Moskwa i Leningrad, oraz prawnie uznali Żydów za narodowość z równymi prawami obywatelskimi”.

Żydowski dziennik w USA przypomniał, że Rosja uznaje tylko cztery religie „prawosławie, judaizm, islam i buddyzm”, katolicyzm nie jest uznawaną religią w Rosji. Według dziennika amerykańskich Żydów dziś w Rosji żyją setki tysięcy Żydów, w tym wielu „wybitnych ludzi w biznesie, polityce i sztuce. I sporo z nich jest blisko związanych z Władimirem Putinem”.

Żydowscy przyjaciele Putina

Jak przypomina gazeta amerykańskich Żydów Putin „nigdy nie atakował Żydów. Wręcz przeciwnie, Putin zalicza wielu Żydów do swojego grona bogatych przyjaciół, ma ciepłe stosunki z kontrowersyjnym rabinem Chabadem Lubawiczem, Berelem Łazarzem i […] z izraelskimi urzędnikami, takimi jak minister spraw zagranicznych Avigdor Lieberman. Zawsze mówił o Żydach w kategoriach pozytywnych, […] miał bliskie relacje z Żydami we wczesnym dzieciństwie w Leningradzie”.

Zdaniem dziennika żydowskiego w USA „ukryte wsparcie Rosji dla skrajnie prawicowych antysemickich partii politycznych w różnych krajach — w tym […] w Stanach Zjednoczonych należy rozumieć jako strategię destabilizującą te kraje, a nie wyraz wspierania ideologii antysemityzmu”.

Według dziennika amerykańskich Żydów Putin „konsekwentnie dążył do zacieśnienia stosunków z Izraelem i uczynił wiele ciepłych gestów dla rosyjskiej społeczności żydowskiej”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/SERGEY GUNEEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Zełeński do Putina: Nie gryzę. Usiądź ze mną. Czego się boisz?

Żydowska finansjera sfinansowała rewolucję bolszewicką w Rosji

Rewolucja bolszewicka i budowa Związku Sowieckiego, do których dziś odwołuje się Putin i jego Rosja, została sfinansowana przez żydowską finansjerę z USA. Przed rewolucją bolszewicką amerykańska finansjera nie chciała udzielać Rosji carskiej pożyczek, pomimo że Rosja rozwijała się gospodarczo, i nie miałaby problemów ze spłatą odsetek. Jedynym powodem rezygnacji amerykańskiej finansjery z zysków był rzekomy antysemityzm carskiej Rosji.

Rewolucja bolszewicka, która dała Żydom władzę w Rosji, zmieniła stosunek amerykańskiej finansjery. Sowieci zaczęli być wspierani gigantycznymi kwotami przez amerykańską finansjerę. Powód był jeden, zgodność komunizmu z interesem żydowskim. Dla amerykańskiej finansjery nie miało znaczenia to, że sowieci mogli w każdej chwili zbankrutować i inwestycje mogły okazać się nic niewarte. Nie miały też znaczenia dla amerykańskiej finansjery miliony ofiar komunizmu, terror, głód i zbrodnie, za które odpowiedzialni byli komuniści.

Żydowska kolonizacja Krymu

Jednym z wielu przywilejów, jakimi Żydzi cieszyli się w ZSRR była kwestia żydowskiej kolonizacji Krymu. Sowiecki pomysł kolonizacji Krymu, oczyszczonego przez bolszewików z tubylczej ludności, bardzo spodobał się diasporze żydowskiej na zachodzie. Żydzi z zachodu wspierali żydowską kolonizacje Krymu olbrzymimi kwotami.

Kwestia zachodniej pomocy dla Żydów w ZSRR jest sama w sobie ewenementem, żadna inna nacja nie mogła otrzymywać pieniędzy z zachodu, ani utrzymywać kontaktów z zachodem, prócz Żydów – wszelkie takie relacje nie Żydów były traktowane przez sowietów jako zbrodnia szpiegostwa.

Żydzi na Krymie dostawali upaństwowioną wcześniej ziemie ofiar represji komunistycznych, Żydom to wcale nie przeszkadzało. Międzynarodowa organizacja żydowska Joint dostarczała z zachodu dla żydowskich kolonistów na Krymie: ciągniki, maszyny rolnicze, wysokogatunkowe ziarna siewne. Za pieniądze Żydów z zachodu budowane były studnie i przeprowadzano szkolenia żydowskich osadników.

Żydowscy koloniści na Ukrainie

Jawnym celem Żydów było uzyskanie autonomii narodowej na Krymie. Na osadnictwo żydowskie na Krymie sowieci przeznaczyli 697.00 hektarów i dodatkowo na Ukrainie oraz Białorusi 455.000 hektarów. Sowieci planowali, że Żydzi będą stanowić na Krymie 25% populacji, dzięki czemu będą liczniejsi od tatarów krymskich. Osiedlaniu Żydów na Krymie towarzyszyły protesty Tatarów i bezrolnych chłopów – sowieci protestujących mordowali.

Żydowskie osadnictwo na Krymie wspierała komunistyczna propaganda. Majakowski w swym wierszu pisał:
„Uporczywą pracą
Żyd
na Krymie
uprawia
glebę kamień”.

Po ataku niemieckim na ZSRR w 1941 priorytetem dla władz sowieckich była ewakuacja Żydów z terenu potencjalnych działań wojennych, inne nacje nie miały tego przywileju. Także i żydowskich kolonistów z Krymu ewakuowano z całym dobytkiem i inwentarzem. Przeżyli więc oni wojnę, a dziś żyją ich spadkobiercy. I są oni zapewne zainteresowani restytucją mienia.

W Polsce organizacje żydowskie otrzymały już gigantyczny majątek byłych gmin żydowskich. Nieustannie amerykańskie organizacje żydowskie, władze Izraela, i lojalne wobec nich władze USA, chcą wymusić na Polsce realizacje bezzasadnych roszczeń żydowskich i przekazanie majątku wielkości 65.000.000.000 dolarów należącego do Polaków w ręce żydowskie. Nie ma więc powodu, by Żydzi w wypadku Krymu i reszty zajętej przez Rosjan Ukrainy nie stawiali roszczeń majątkowych, szczególnie gdy Rosja Putina i Izrael mają doskonałe relacje.

Ks. Trzeciak o żydowskiej kolonizacji Krymu

Przed wojną kwestia żydowskiej kolonizacji Krymu opisywana była przez księdza Stanisława Trzeciaka. Zdaniem księdza Trzeciaka na Krymie bolszewicy odbierali mienie Tatarom i dawali je Żydom. Program żydowskiej kolonizacji Krymu finansowany był przez amerykańskich Żydów milionerów, co prasa sowiecka skrzętnie przemilczał. Bolszewicy doprowadzili do masowej eksterminacji ludności rdzennej. Bela Kohn, ten sam, który wprowadził komunistyczny terror na Węgrzech, zamordował i zagłodził na śmierć na Krymie 70.000 tubylców, w celu zdobycia ziemi dla kolonistów. Krym miał być zalążkiem państwa żydowskiego. Co ciekawe żydowscy osadnicy nie byli zmuszani do kolektywizacji (obowiązkowej dla wszystkich innych nacji pod sowiecką tyranią, która nie Żydom zakazywała posiadania własności prywatnej) – Żydzi mogli prowadzić indywidualne gospodarstwa rolne i uniknąć kolektywizacji prowadzącej do nędzy. Na sowieckim Krymie za zgodą Moskwy Żydzi w praktyce odrzucili komunizm i prowadzili gospodarkę kapitalistyczną (do czego prawa nie mieli nawet Rosjanie). Żydowscy komisarze nie budowali komunizmu dla siebie, sami żyli normalnie. Komunizm budowany był w celu pozbawienia gojów własności i ich zniewolenia.

Jerusalem Post o żydowskiej kolonizacji Krymu

Z artykułu „Z archiwum: Kiedy Żydzi »skolonizowali« Krym” (From the Archive: When Jews ‘colonized’ Crimea) opublikowanego na łamach strony internetowej „The Jerusalem Post” można się dowiedzieć, że Krym „w latach dwudziestych i trzydziestych XX w. obszar ten był usiany żydowskimi koloniami rolniczymi i był domem dla około 29 000 Żydów”.

Żydowski dziennik informuje, że do 1938 roku „AgroJoint, program American Jewish Joint Distribution Committee, zapewniał szkolenia i kierownictwo dla tych kołchozów, w tym tych, w których mieszkańcy musieli mówić w jidysz”. Życie w tych kołchozach zachwalali korespondenci z amerykańskiej prasy żydowskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com