Zbigniewa Rau Minister Spraw Zagranicznych

Zbigniewa Rau Minister Spraw Zagranicznych / Fot. Youtube

  • Dzisiaj minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau wziął udział w Konferencji Utrechckiej
  • Poprosił on swojego holenderskiego odpowiednika Wopke Hoekstra o wsparcie finansowe na rzecz ukraińskich uchodźców
  • Szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że Polacy pomimo swojej gościnności, nie będą w stanie dłużej ponosić kosztów pomocy
  • Z kolei holenderski minister podziękował Polakom za otwarte serce i wyraził przekonanie, że Kreml odpowie za zbrodnie wojenne
  • Zobacz także: Rosja wysłała do walki o Donbas 20 tysięcy arabskich najemników

Minister wziął w środę udział w Konferencji Utrechckiej, stanowiącej stałe forum dwustronnych konsultacji. Odbyła się ona na zamku Duivenvoorde niedaleko Hagi i wziął w niej również udział szef niderlandzkiego resortu spraw zagranicznych Wopke Hoekstra.

Po spotkaniu w cztery oczy obaj ministrowie otworzyli 31. sesję konferencji. Podczas swojego wystąpienia minister Rau podziękował Holandii za pomoc okazywaną Polsce w czasie stanu wojennego. Szef polskiego MSZ wyraził także nadzieję, że holenderskie władze okażą pomoc w integracji polskich społeczności w Holandii.

Natomiast holenderski minister mówił o polskiej gościnności i pomocy dla uchodźców. Zaznaczył, że Rosjanie odpowiedzą za swoje zbrodnie.

Rosyjskie zbrodnie na Ukrainie nie mogą pozostać bez kary

– powiedział minister Wopke Hoekster.

Konferencja Utrechcka to stały mechanizm dwustronnej współpracy eksperckiej między Polską a Holandią, utworzony w 1999 r. Początkowo służył wsparciu przygotowań Polski do członkostwa w Unii Europejskiej.

Oprócz rozmów ministrów odbyły się także spotkania ekspertów z obu krajów, reprezentujących dyplomację, środowisko, technologie i rozwój oraz finanse.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

GERMANY SOCCER UEFA CHAMPIONS LEAGUE

GERMANY SOCCER UEFA CHAMPIONS LEAGUE Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030 / PAP/EPA/PHILIPP GUELLAND

Temat przenosin kapitana reprezentacji Polski jest jak najbardziej aktualny. Lewandowski ma ważny kontrakt z Bayernem do czerwca 2023 roku, jednak od kilku dobrych tygodni dostajemy coraz to nowe informacje o jego domniemanych przenosinach do FC Barcelony. Duma Katalonii jest ponoć mocno zainteresowana Polakiem i już latem ma w planach za wszelką cenę sprowadzić napastnika do siebie.

Według niedawnych informacji niemieckiego dziennikarza Floriana Plettenberga Barcelona już szykuje ofertę za naszego kapitana. Ma być to oferta rzędu 30-35 milionów euro. W poniedziałkowy wieczór niemiecki magazyn “Kicker” podał informację, że Bayern nie puści swojej gwiazdy za mniej niż 40 milionów. To powinna być i tak dobra wiadomość dla władz hiszpańskiego klubu, bowiem na początku mówiło się o kwocie 60 milionów.

Władze Bayernu stanowczo jednak dementują wszelakie informacje, jakoby Robert miał się gdziekolwiek przenosić. Oliver Khan, prezes klubu, w rozmowie z Amazon Prime Video zdecydowanie mówi o tym, że nie wyobraża sobie sprzedawać piłkarza, który strzela 30 lub 40 bramek co sezon. Na dodatek przewodniczący rady nadzorczej niemieckiego klubu Herbert Hainer poinformował, że rozpoczęto rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu “Lewego”.

Jednak można sobie zadawać pytanie, czy tych rozmów nie rozpoczęto za późno. Pomiędzy stronami istnieją rozbieżności dotyczące wysokości pensji oraz długości kontraktu. Takie informacje tylko podsycają media i są powodem nowych plotek transferowych.

Zdaniem Mateusza Borka temat transferu “Lewego” jest nadal żywy

W programie “Moc Futbolu” na “Kanale Sportowym” Mateusz Borek oznajmił, że agent piłkarza ma się spotkać z władzami Barcelony. Wyjaśnił również widzom w jaki sposób hiszpański klub zdobędzie pieniądze na Polaka.

– Jest zaplanowana kolejna podróż Piniego Zahaviego między 27 a 29 kwietnia do Barcelony. Gdzieś tam zaczynają ćwierkać wróble, że jest blisko, coraz bliżej. Barcelona ma otrzymać jakąś arabską pożyczkę na dziesięć lat

– oznajmił Borek.

– Pierwotnie obóz Lewandowskiego chciał kontraktu do 2026 roku, w tej chwili byłby w stanie zaakceptować umowę do 2025 r. Bayern bardziej myśli o 2024 z ewentualną podwyżką, choć najnowsze informacje z poniedziałku są takie, że chcą się zatrzymać na 24 milionach euro, odrzucają koncepcję z 30 milionami

– dodał dziennikarz.
Przemyśl

Przemyśl / Fot. PAP/Darek Delmanowicz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Ukraińskie służby graniczne alarmują o masowych powrotach swoich rodaków do kraju
  • Andrij Demeczenko przekazał, że do ojczyzny według wstępnych szacunków wróciło 1,1 mln uchodźców
  • Wskazał, że do kraju nie wracają wyłącznie mężczyźni, ale również kobiety, dzieci i osoby starsze
  • Mundurowy wskazał, że Ukraińcy widzą, że sytuacja w większej części kraju uległa normalizacji
  • Mer Kijowa Witalij Kliczko zachęca swoich mieszkańców do powrotu
  • Zobacz także: Ukraina zaprzecza dostawie samolotów: “Otrzymaliśmy części zamienne i podzespoły”

Ukraińscy pogranicznicy widzą na przejściach spory ruch. Andrij Demeczenko przekazał, że w pierwszych dniach rosyjskiej inwazji na Ukrainę wracali przede wszystkim mężczyźni, którzy wracali walczyć z Rosjanami. Teraz sytuacja jednak uległa zmianie.

Teraz to są nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, dzieci i osoby starsze. To ci obywatele, którzy uciekali przed wojną. Widzą, że sytuacja, poza kilkoma obwodami, jest w miarę spokojna. Dlatego chcą wracać do ojczyzny, do domów

– powiedział przedstawiciel ukraińskiej służby granicznej.

Według szacunków ukraińskich służb granicznych na Ukrainę miało wrócić już około 1,1 mln uchodźców.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kijów wraca do normalnego życia

Zmiany widać m.in. w Kijowie, życie w mieściu coraz bardziej się normalizuje. Mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko poinformował, że ilość mieszkańców w mieście sięga 2,1 mln osób. Czynnych jest coraz większa liczba sklepów, przychodni, salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Otwierają się również kina i teatry.

Na scenie Narodowego Akademickiego Teatru im. Łesi Ukrainki grane są nie tylko spektakle jego zespołu, ale również Narodowego Akademickiego Teatru Dramatycznego im. Iwana Franki. Gmach tego drugiego teatru znajduje się nieopodal biura prezydenta Ukrainy i dostęp do niego jest ograniczony ze względów bezpieczeństwa.

Od czwartku pociągi kijowskiego metra będą kursowały częściej – średnio co 15,20 minut. Ponadto, zostaną otwarte naziemne stacje metra oraz łączący dwa brzegi Dniepru Most Metra. Pasażerowie będą więc mogli korzystać z wszystkich stacji, z wyjątkiem Kłowskiej, Chreszczatyk oraz Majdanu Niepodległości. Metro w Kijowie wciąż pełni funkcję nie tylko środka komunikacji, ale i schronu.

W mieście zaczyna kursować coraz więcej autobusów, tramwajów i trolejbusów. Przejazd kijowskim metrem i innymi środkami komunikacji miejskiej jest bezpłatny. Na drogach pojawiły się również marszrutki – alternatywny środek komunikacji w Kijowie. Przejazd nimi jest odpłatny, ale cena biletu wynosi tyle, ile przed wojną.

Do Kijowa licznie wracają też przedstawiciele misji dyplomatycznych, którzy przed początkiem wojny przenieśli się do miast na zachodzie Ukrainy, głównie do Lwowa. Od początku rosyjskiej agresji jedynym ambasadorem, który nie opuścił Kijowa był polski ambasador Bartosz Cichocki.

Wznawia się połączenie z pobliskimi miejscowościami. Od poniedziałku z Kijowa do Buczy można będzie dostać się marszrutką. W okolicach Kijowa w miejscach zniszczonych mostów uruchamiane są tymczasowe przeprawy dla samochodów osobowych.

Od początku wojny z Ukrainy wyjechało ponad 5 milionów ludzi. W Polsce schronienie znalazło już blisko 2,9 mln osób.

rmf24.pl

Wizyta duszpasterska Franciszka na Węgrzech i Słowacji

Papież Franciszek i Premier Victor Orban / fot. Twitter

Informację, podaną przez węgierskiego polityka za pośrednictwem Twittera, potwierdza też w mediach społecznościowych sam premier Węgier.

Moja pierwsza po wyborach oficjalna wizyta poprowadzi jutro do Watykanu, na spotkanie z papieżem Franciszkiem

– przekazał Viktor Orban za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Dotychczas Viktor Orbán spotkał się z papieżem Franciszkiem trzykrotnie – ostatni raz 12 września, podczas kurtuazyjnego spotkania przy okazji 52. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, którego zakończeniu przewodniczył w Budapeszcie Ojciec Święty.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Węgry pośrednikiem do rozmów z Kremlem

O jutrzejszej wizycie premiera Orbana w Watykanie pisze także portal “Il Sismografo”, sugerując, że spotkanie może sprzyjać utworzeniu za pośrednictwem Węgier kanału komunikacji na odległość pomiędzy Stolicą Apostolską, a Kremlem.

Należy jednak zwrócić uwagę na to, zę ten sam portal nie wspomniał o wizycie polskiego prezydenta Andrzeja Dudy oraz innych europejskich przywódców, które miały miejsce w ostatnim czasie. Prezydent Polski, spotkał się z papieżem 1 kwietnia, premier Słowacji Eduardo Heger, został przyjęty 14 marca, a tego samego dnia, papież spotkał się także z ministrem spraw zagranicznych Łotwy Edgarsem Rinkēvičsem.

dorzeczy.pl

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/ALEXEI NIKOLSKY / KREMLIN POOL / SPUTNIK / Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według nieoficjalnych informacji prezydent Rosji Władimir Putin miał zdenerwować się na list rosyjskich generałów
  • Poprosili oni swojego przywódcę o zakończeniu działań wojennych na Ukrainie
  • Jak przekazał ukraiński analityk wojskowy płk Ołeh Żdanow, rosyjski przywódca miał zażądać nawet listę nazwisk buntowników
  • Mają zostać wyciągnięte wobec nich odpowiednie konsekwencje i represje, aby stłumić ewentualny bunt żołnierzy
  • Na Kremlu w Sztabie Generalnym ma również dojrzewać powoli idea wycofaniu się z operacji militarnej
  • Zobacz także: Ukraiński wywiad poinformował o “czystkach” we władzach Ługańskiej Republiki Ludowej

Pojawiają się doniesienia, że nawet część kierownictwa armii nie akceptuje postawy Władimira Putina. Do prezydenta Rosji trafił bowiem anonimowy list, którego autorstwo przypisuje się grupie rosyjskich generałów. Mają oni krytykować decyzję dyktatora o rozpoczęciu “operacji specjalnej” oraz wzywać go do zatrzymania inwazji, by uniknąć większych strat.

“Dojrzewa opinia o zaniechaniu operacji ofensywnej”

Jak przekazał w rozmowie z kanałem Ukraina 24 ukraiński analityk wojskowy płk Ołeh Żdanow, Putin podobno się wściekł i zażądał nazwisk tych generałów, którzy mają stać za anonimowym listem. Według jego informacji czekają na nich reperkusje, aby osłabić potencjalny bunt żołnierzy.

Według moich poufnych źródeł w Sztabie Generalnym dojrzewa opinia o konieczności zaniechania operacji ofensywnej, aby utrzymać przynajmniej część sił lądowych w gotowości bojowej do rozwiązywania innych zadań i wyzwań stojących przed Rosją

– poinformował ukraiński płk Ołeh Żdanow.

Rosyjska gra o tron

W rosyjskim Sztabie Generalnym trwa ponoć polowanie na winnych porażek w wojnie na Ukrainie., a zdaniem Żdanowa wspomniany list, a także inne niepowodzenia w działaniach militarnych w Ukrainie mogą doprowadzić Putina do podjęcia gwałtownych decyzji, łącznie z próbą użycia broni jądrowej. Zwrócił jednak uwagę, że mogłoby się to nie udać.

Wiele doniesień wywiadowczych mówi o tym, że na Kremlu zaczyna się gra o tron. Rosyjskie media państwowe już zaczęły mówić, że nie potrzebują drugiego Afganistanu, a “denazyfikacja” to sprawa Ukrainy.

Putin może tego nie wiedzieć, bo prawie nie ogląda telewizji. Dlatego takie nastroje dają szansę, że jeśli Putin wyda polecenie, to nie zostanie ono wykonane

– wytłumaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gen. Stróżyk: nie wierzę w skuteczność takich listów

List generałów do Putina skomentował również środowy Gość Radia ZET gen. Jarosław Stróżyk. W rozmowie z Beatą Lubecką nazwał inicjatywę kremlowskich wojskowych przejawem odwagi, jednocześnie wyraził sceptycyzm odnośnie jej ewentualnej skuteczności. 

Nie wierzę w żaden przewrót, nie wierzę w skuteczność takich listów. To system wzajemnych powiązań, który powoduje, że ludzie się boją i akceptują, a de facto w jakiś sposób lubią takiego przywódcę jak Putin

– stwierdził były wiceszef wywiadu NATO.

radiozet.pl

Piotr Gliński

Piotr Gliński / Fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Kilka dni temu dziennikarz Tadeusz Giczan, zamieścił na Twitterze nagranie z rzekomej akcji smoleńskich urzędników grożących zburzeniem cmentarza katyńskiego
  • Pod polski cmentarz miały przybyć koparki oraz wywrotki do przewozu zniszczonych nagrobków
  • Wicepremier Piotr Gliński zauważył, że Polska zgodnie z porozumieniem dba o wygląd cmentarzy i nagrobków, gdzie leżą pochowani żołnierze radzieccy
  • Minister kultury i dziedzictwa narodowego zaznaczył, że umowa nie dotyczy pomników oraz innych miejsc upamiętnienia Armii Czerwonej
  • Zobacz także: Koparki pod cmentarzem w Katyniu. Rosjanie grożą wyburzeniem

Minister kultury powiedział w środę dziennikarzom, że warto przedstawić opinii publicznej sytuację, jeśli chodzi o upamiętnienie w Katyniu i niezrealizowane upamiętnienie w Smoleńsku. 

Federacja Rosyjska od kilku lat blokuje możliwość remontu cmentarza w Katyniu i upamiętnienia, stosując metody “spychologii”, nieodpowiadania na pisma, albo odpowiadania w sposób ezopowy, przerzucania się odpowiedzialnością 

– wytłumaczył minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Jak poinformował, od kilku lat blokowana jest możliwość przeprowadzenia normalnego remontu cmentarza. 

My w Polsce staramy się zachowywać cmentarze w odpowiednim stanie, remontować także cmentarze żołnierzy radzieckich, poległych, którzy są u nas pochowani. Czym innym jest upamiętnianie symboliczne systemu, czy jego funkcjonariuszy. Na to zgody nie ma

– podkreślił prof. Piotr Gliński.

Przypomniał, że przed laty odbył się międzynarodowy konkurs na pomnik w miejscu katastrofy smoleńskiej. W jury konkursu zasiadała strona polska i rosyjska. Sąd konkursowy wydał wyrok, zwyciężyła jedna z koncepcji, a następnie strona rosyjska zaczęła stawiać przeszkody. Najpierw nie podobała się długość pomnika, potem wysokość. 

Wszelkie reguły konkursu i założenia, na podstawie którego został przeprowadzony, były zaakceptowane przez Federację Rosyjską, a jej przedstawiciele uczestniczyli we wszystkich procedurach. Blokowanie nastąpiło później i starym sowieckim sposobem obstrukcji administracyjnej i kłamstw doprowadzono do tego, że ten pomnik nie został zrealizowany

– powiedział wicepremier.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rosjanie grożą zniszczeniem cmentarza w Katyniu?

W ubiegłym tygodniu niezależny białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan alarmował, że Rosjanie na rozkaz smoleńskich urzędników, mieli podjechać ciężkim sprzętem pod Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu. Opublikował również nagranie, mające potwierdzać jego rewelacje.

Na filmie widać, jak pod nekropolię podjechało kilkadziesiąt ciężarówek i pojazdów budowlanych z flagami Rosji i literami Z. Lektor, komentujący tę demonstrację, mówi: “Opamiętajcie się zwykli Polacy”.

Smoleńscy urzędnicy i lokalni działacze przywieźli ciężki sprzęt na polski cmentarz wojskowy w Katyniu i zagrozili zniszczeniem go w odpowiedzi na ‘wyburzenie sowieckich pomników w Polsce’

– napisał na Twitterze Tadeusz Giczan.

rmf24.pl

Dmitrij Miedwiediew

Dmitrij Miedwiediew / Fot. YouTube

  • Według byłego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, legiony cudzoziemskie na Ukrainie nie są postrzegane jako ochotnicy
  • W związku z tym wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa zagroził, że zostaną poddani procesowi “denazyfikacji”, co należy uznać za ich eliminację
  • Zaznaczył przy tym, że jako nielegalni bojownicy nie są objęci zapisami konwencji genewskiej o jeńcach wojennych
  • Zobacz także: Ukraiński wywiad poinformował o “czystkach” we władzach Ługańskiej Republiki Ludowej

Dla nas najemnicy nie są ochotnikami. Nie są legalnymi bojownikami, nie podlegają konwencjom genewskim

– napisał na Telegramie Dmitrij Miedwiediew.

“Cudzoziemcy walczący na Ukrainie to nie ochotnicy”

Miedwiediew nie uważa obcokrajowców, którzy obecnie walczą przeciwko rosyjskim agresorom w tzw. legionie cudzoziemskim w Ukrainie, za prawdziwych ochotników. Wśród walczących obcokrajowców są także Polacy.

Były prezydent Rosji za przykład prawdziwych ochotników wskazał na francuski pułk, 1 i 2 armię Wojska Polskiego, czechosłowacki korpus, które walczyły u boku Armii Czerwonej podczas tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Prawdziwymi ochotnikami są dla nas francuski pułk ‘Normandia-Niemen’, 1. i 2. armia Wojska Polskiego, biorące razem z nami udział w operacji berlińskiej w 1945 r., 1. Czechosłowacki Korpus Armijny, walczący ramię w ramię z Armią Czerwoną podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Zawsze będziemy pamiętać o ich bezinteresownej pomocy

– stwierdził wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Dlatego zagraniczni najemnicy na Ukrainie, którzy nie poddadzą się naszym żołnierzom wraz ze swoimi banderowskimi mentorami, zostaną w pierwszej kolejności poddani denazyfikacji. Będą musieli wziąć pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Oczywiście, jeśli przeżyją

– dodał Miedwiediew, grożąc międzynarodowym ochotnikom.

interia.pl

Poseł Robert Winnicki.

Poseł Robert Winnicki. / Fot. You Tube/ Konfederacja

  • Prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki w rozmowie dla katolickiego radia “Siódma9” skomentował najwyższą od 21 lat inflację
  • Poseł Konfederacji wskazał, że głównym powodem obecnych problemów gospodarczych i finansowych była polityka lockdownów, a także dodruku pieniądza
  • Zaznaczył również, że pośrednim winowajcą za obecny stan jest międzynarodowe działanie rządów w trakcie epidemii
  • Polityk był również ostrożny we wskazywaniu wojny na Ukrainie jako głównego czynnika inflacji, gdyż sytuacja jest rozwojowa
  • Zobacz także: To nie koniec problemów gospodarczych. Po inflacji, czeka na nas stagflacja

Niestety według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego oficjalny poziom inflacji w Polsce w marcu wyniósł 11 proc., czyli najwięcej od ponad 21 lat.

Prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki w katolickiej rozgłośni radiowej “Siódma9” postanowił odpowiedzieć na pytania redaktor Anny Czytowskiej odnoszące się do obecnej sytuacji ekonomicznej kraju i obywateli.

Lockdowny doprowadziły do katastrofy gospodarczej

Poseł Konfederacji wskazał na kilka czynników, które w jego ocenie spowodowały obecny stan rzeczy. Jednym z podstawowych czynników, były działania polskiego rządu w trakcie epidemii koronawirusa.

Pierwszym podstawowym winnym jest rząd i jego polityka przez ostatnie dwa lata. Rządzący postawili na lockdowny i drukowanie pieniędzy. Żeby lockdowny nie doprowadziły do całkowitej zapaści gospodarczej to musieli dodrukować pieniądze, a to doprowadziło do inflacji. To najbardziej dominujący powód

– wskazał Robert Winnicki.

Jako drugim element wskazał konsekwencje epidemii w skali ogólnoświatowej. Chodzi o przerwanie łańcuchów dostaw przez restrykcje, które wywołały ogromne turbulencje gospodarcze, niewidziane od dekad.

Polityka UE kolejnym winowajcą wysokiej inflacji

Trzecim winowajcą jest polityka klimatyczna Unii Europejskiej, i rosnące ceny zwłaszcza energii elektrycznej, jako efekt tej polityki. To jest trzech jeźdźców apokalipsy inflacyjnej – rząd, Unia i pandemia

– ocenił prezes Ruchu Narodowego.

Winnicki tłumaczył też, że także wojna na Ukrainie ma wpływ na inflację, jednak jest dopiero czwartym czynnikiem. Podkreślił, że premier Mateusz Morawiecki mija się z prawdą, obarczając winą za inflację prezydenta Rosji Władimira Putina. Poseł zaznaczył, że inflacja rośnie konsekwentnie od połowy 2020 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Konfederacja proponuje radykalne obniżki cen paliw

Winnicki został następnie zapytany, co proponuje w zaistniałej sytuacji Konfederacja. Polityk przypomniał niektóre z prezentowanych postulatów.

Jeśli chodzi o NBP walka zaczęła się zdecydowanie zbyt późno. Przede wszystkim trzeba obniżać koszty podstawowych surowców i artykułów, które składają się na cenę każdego produktu. Mówimy tu o energii elektrycznej, paliwie i węglu, jako surowcu grzewczym i składającym się na cenę energii elektrycznej

– zauważył poseł Konfederacji.

Trzeba też powiedzieć jasno, że kontynuowanie polityki klimatycznej Unii to jest katastrofa. Trzeba powypowiadać Pakiet Klimatyczny i temu podobne zobowiązania podejmowane w tym zakresie przez rządy Morawieckiego i Tuska. Trzeba zablokować “Nowy Zielony Ład” i “Fit for 55”, dlatego że to uderza najbardziej w całej Europie w polską energetykę.

Trzeba również radykalnie obniżyć cenę paliw, Winnicki tłumaczył, że dotychczasowe obniżki nie dotknęły przedsiębiorców.

– zaproponował Winnicki.

Za energię i paliwo płacimy kupując każdy produkt i musimy obniżać ceny surowców energetycznych

– dodał.

siodma9.pl, dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła przegląd zezwoleń na wycięcie drzew i krzewów na terenie polskich miast
  • W latach 2015-2020 wycięto w sumie 116 tys. drzew oraz 141 tys. metrów kwadratowych krzewów
  • Pod przewodnictwem Rafała Trzaskowskiego w Warszawie zlikwidowano ich najwięcej, bo aż 37 tys. drzew i 16 tys. m kw krzewów
  • Ponadto w polskiej stolicy nasadzono najmniej drzew w stosunku do liczby wyciętych, bo różnica wyniosła aż 10 tysięcy
  • NIK wskazała również, że w Polsce nadal nie obowiązują przepisy, które chroniłyby lepiej sfery zielone w miastach
  • Zobacz także: Wybuch metanu w kopalni “Pniówka”. Z dwoma górnikami nie ma kontaktu

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła przegląd zezwoleń na usunięcie drzew i krzewów wydane przez 19 urzędów polskich miast. Kontrolą objęto lata 2015-2020.

W badanym okresie z nieruchomości gminnych wycięto w sumie niemal 116 tys. drzew i ponad 141 tys. m kw krzewów, najwięcej w Warszawie – prawie 37 tys. drzew i niemal 16 tys. m kw krzewów

– czytamy w komunikacie Izby.

W zamian za wycięte drzewa trzeba posadzić nowe. Z kontroli wynika, że w dziesięciu na 19 skontrolowanych miast, na nieruchomościach gminnych nasadzono mniej drzew niż z nich wycięto – w Katowicach o ponad 17 tys., w Lublinie o ok. 4 tys., a w Łodzi o ponad 2 tys.

W pozostałych 9 miastach nasadzono więcej drzew niż usunięto – w Warszawie o prawie 10 tys., Krakowie o ok. 7 tys., w Gdańsku o ok. 4 tys.

W badanym okresie, na potrzeby tworzenia i urządzania terenów zielonych miasta objęte kontrolą, poza Sopotem, Chorzowem, Mikołowem i Leżajskiem kupiły grunty o łącznej powierzchni 221,5 ha.

Najwięcej Kraków – 96,3 ha za ponad 95 mln zł i Lublin – 75 ha za 1 zł netto. W tym ostatnim przypadku, właściciel działek składających się na kompleks tzw. „Górek Czechowskich” o powierzchni w sumie ponad 105 ha, zobowiązał się do takiej sprzedaży w zamian za umieszczenie przez Miasto w studium i w założeniach przestrzennych gminy zapisu o możliwości przeznaczenia pozostałej części terenu pod zabudowę mieszkaniową.

Kontrolowane miasta w latach 2015-2020 także sprzedały grunty, którym w dokumentach planistycznych przypisywano funkcje przyrodnicze. W sumie 14,4 ha, z czego najwięcej sprzedała Łódź – 5,6 ha, przy czym park o powierzchni 2,7 ha przekazano w formie darowizny Politechnice Łódzkiej z zastrzeżeniem, że przestrzeń ta ma pozostać ogólnodostępna.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nierzetelne działania prezydenta Lublina

Kontrolerzy z NIK wykazali, że działania podejmowane przez prezydenta Lublina są nierzetelne, gdyż ten nie dysponował pełnymi analizami na temat tego, jakie funkcje przyrodnicze spełniają działki miejskie przeznaczone na sprzedaż. Za jeden z przykładów takich nierzetelnych działań można uznać sprzedaż terenów w dolinie rzecznej, gdzie rada miejska wydała pozwolenie na budowę w tym miejscu wielorodzinnych budynków mieszkalnych.

Kilka miesięcy później rada miasta wraz z włodarzem Lublina uznała, że działka położona jest w obszarze chronionym przed urbanizacją, a zwiększenie tam istniejącej zabudowy nie ma żadnego uzasadnienia.

W ocenie NIK obowiązujące przepisy wciąż nie chronią przed zabudową terenów zielonych spełniających w miastach istotne funkcje klimatyczne, wentylacyjne, czy hydrologiczne.

Jak pokazała kontrola przeprowadzona przez NIK, normy prawne regulujące od 18 lat planowanie i zagospodarowywanie przestrzenne zamiast wspierać zachowanie i powiększanie systemów przyrodniczych dopuszczają do ich postępującego i nieodwracalnego osłabiania

– podaje Najwyższa Izba Kontroli.

zyciestolicy.com.pl

MiG-21 Lancer C Sił powietrznych Rumunii.

MiG-21 Lancer C Sił powietrznych Rumunii. / Fot. Wikimedia Commons

  • Wczoraj rzecznik Pentagonu John Kirby zasugerował, że Stany Zjednoczone wraz z krajami Sojuszu Północnoatlantyckiego przekazało Ukrainie samoloty i części zamienne
  • Ponadto Kirby podkreślił, że Ukraina powiększyła swoją flotę samolotów
  • Z kolei w środę w odpowiedzi na ten komunikat ukraińskie lotnictwo wojskowe zaprzeczyło tym informacjom
  • Dowództwo przekazało, że Ukraina otrzymała części zamienne i podzespoły, a nie gotowe myśliwce
  • Zobacz także: Ukraińcy w Mariupolu: Zostało nam kilka godzin życia [+WIDEO]

Potwierdzamy, że w ramach sojuszniczej pomocy wojskowej Ukraina otrzymała części zamienne i podzespoły do samolotów, ale nie samoloty

– poinformowało dowództwo ukraińskiego lotnictwa wojskowego.

To komentarz do wcześniejszej wypowiedzi rzecznika Pentagonu Johna Kirby’ego. Oznajmił on, że Ukraina otrzymała od innych krajów samoloty i części zamienne do swoich samolotów.

Części zamienne i podzespoły zostaną wykorzystane do remontów naszej floty powietrznej. Otrzymaliśmy to wsparcie dzięki współpracy z rządem Stanów Zjednoczonych

– podkreśliła strona ukraińska, cytowana przez gazetę “Ukraińska Prawda”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

NATO przekazało Ukrainie części do myśliwców

We wtorek rzecznik Pentagonu John Kirby poinformował, że Ukraina otrzymała od innych krajów samoloty i części zamienne do swoich samolotów. Zaznaczył, że USA pomogły w transporcie części, ale nie w przekazaniu całych samolotów.

Powiedziałbym, nie wchodząc w to, co przekazały inne kraje, że oni otrzymali dodatkowe platformy i części, by mogli zwiększyć rozmiar swojej floty samolotów

– powiedział John Kirby podczas konferencji prasowej

Rzecznik wskazał również dzięki temu, że Ukraina posiada teraz więcej myśliwców niż jeszcze 2 tygodnie temu co mocno sugeruje, że NATO postanowiło obejść rosyjskie groźby i wysłało samoloty w częściach, które mieliby złożyć Ukraińcy.

tvp.info