akcja Wisła Wkipedia

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wkipedia

Akcja “Wisła”. Kres krwawych walk z OUN-UPA

Zobacz także: Ukraina dostała od Polski 200 czołgów. “Przodujemy, jeśli chodzi o udzielanie pomocy”

Tej budzącej kontrowersje operacji poświęcona jest, ponad 560 stronicową, praca Marka Koprowskiego „Akcja »Wisła«. Kres krwawych walk z OUN-UPA” (wydaną staraniem wydawnictwa Replika). Wydawca pracy przypomina, że „w 1943 r. ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli czystki etniczne na Wołyniu. […] Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, podobnie jak ukraińscy komuniści, dążyła do opanowania części ziem, stanowiąc realne zagrożenie dla integralności Polski”.

Zbrodnie dokonywane na Polakach przez ukraińskich nazistów kontynuowane były też po wojnie. „Na przełomie lat 1946-47, sytuacja w południowo-wschodniej Polsce daleka była od stabilizacji. Wsie ukraińskie w dalszym ciągu stanowiły zaplecze UPA. Najgorzej było w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim. Działaniom OUN-UPA sprzyjał ponadto górzysty, silnie zalesiony teren, słabo rozwinięte sieci dróg, a w zasadzie ich brak, a także mała liczba ośrodków miejskich i garnizonów wojskowych. UPA zbudowała tam sieć bunkrów, kryjówek, w których rozlokowano składy materiałowe oraz szpitale”.

Komunistyczny okupant zaangażowany w mordowanie polskich patriotów polskich, nie dawał sobie rady z terrorem nazistów ukraińskich. „Doraźne działania grupy operacyjnej wojsk WP i KBW nie przyniosły oczekiwanych skutków”.

Komunistyczna władza nie mogła tolerować stanu anarchii, „by skończyć z OUN-UPA, postanowiono połączyć zmasowaną operację przeciwko oddziałom UPA z przesiedleniem ludności ukraińskiej na Ziemie Zachodnie i Północne. W tym celu powołano Grupę Operacyjną „Wisła”. Wokół jej działań, jak i samej akcji, narosło mnóstwo pytań i kontrowersji. Wciąż toczy się wiele polemik. Historycy ukraińscy dążą wyizolowania operacji „Wisła” z całego procesu dziejowego lat czterdziestych i stosunków polsko-ukraińskich. Nazywają ją „zbrodnią komunistyczną”, „czystką etniczną”, a nawet ludobójstwem”.

Nie było to ludobójstwo

Wydawca pracy przypomniał, że „koncepcja akcja »Wisła« zbudowana została na bazie prawa przedwojennego, które zezwalało na wysiedlenie ze strefy przygranicznej każdego obywatela, którego władze uznały za »niepożądanego ze względu na bezpieczeństwo granic państwa«. Nie miała zatem nic wspólnego z komunizmem. Nie jest więc prawdą, że Polska złamała prawo międzynarodowe. Mitem jest to, że Wojsko Polskie zabiło kilka tysięcy osób. Mitologizacji uległ również obóz filtracyjny w Jaworznie, gdzie osadzano Ukraińców i Łemków podejrzanych o przynależność do OUN-UPA”.

Jak wskazuje wydawnictwo Replika „Koprowski pisze o tych, jak i o wielu innych ważnych, a często pomijanych i kontrowersyjnych aspektach operacji »Wisła«. Szeroko ujęte konteksty i polemiki wzbogaca omówieniem praktycznie zapomnianej akcji „H-T” oraz biogramami największych ukraińskich zbrodniarzy. Tekst uzupełnia bogaty zestaw zdjęć archiwalnych, obrazujących działalność OUN-UPA, pochodzących m.in. z Muzeum Historycznego w Sanoku oraz prywatnych zbiorów prof. Władysława Filara”.

W trakcie akcji zabito 165 osób

Komentując prace Koprowskiego o Akcji Wisła, warto przypomnieć, że w 1947 roku rozpoczęła się akcja Wisła. W trakcie akcji zabito 165 osób, a 162 zmarły w obozie w Jaworznie. Przesiedlono 103.146 osób. Na Podkarpaciu pozostało 10.000 Ukraińców i 35.000 osób z rodzin mieszanych. Pozostanie, było często nagrodą za współpracę z komunistami. Część przesiedleńców (około 25%) wbrew władzy powróciła na ziemię rodzinne. Powodowało to konflikty z polskimi osadnikami (konflikty te czasami inspirowały władze komunistyczne).

Akcja „Wisła” została przeprowadzona po II wojnie światowej przez polskojęzycznego komunistycznego okupanta podległego sowieckiej Rosji w celu likwidacji zaplecza logistycznego dla podziemia ukraińskiego. Przed akcją „Wisła” Związek Sowiecki nagle zablokował wywózkę Ukraińców z powojennych polskich południowo-wschodnich ziem na tereny sowieckiej Ukrainy prowadzoną bezpośrednio po wojnie (w jej trakcie z ziem polskich na sowiecką stronę przepędzono 480.000 osób, co było dramatem dla tej ludności). Działania Rosjan miały na celu pozostawienie w Polsce dużej społeczności ukraińskiej, by móc w przyszłości mniejszość ukraińską wykorzystać do destabilizacji sytuacji na ziemiach polskich.

Sowieci wstrzymali wywózki Ukraińców do ZSRR, by mieli czym destabilizować Polskę

Jednak, by społeczność ukraińska pozostająca na ziemiach polskich przy granicy z (okupowaną przez sowiecką Rosję) sowiecką Ukrainą nie była zapleczem logistycznym dla akcji UPA po sowieckiej stronie granicy (świadczącej usługi wywiadowcze dla zachodu), sowieci komunistom okupującym Polskę polecili ludność ukraińską przesiedlić na zachód. W interesie sowietów polskojęzyczne władze komunistyczne wywiozły Ukraińców na polskie ziemie północne i zachodnie, gdzie Ukraińcy nie zagrażali już interesom ZSRR i mogli w przyszłości posłużyć sowietom do destabilizacji sytuacji w Polsce.

Akcja „Wisła”, choć uderzała w Ukraińców niemających najczęściej w związku z ludobójstwem Polaków na Wołyniu i dotknęła też ludność nieukraińską (Rusinów, Łemków, a nawet prawosławnych Polaków, stanowiących do 10% wysiedlonych, oraz Cyganów), nie wiązała się z dużymi stratami ludności (inaczej niż w wypadku np. deportacji polskiej ludności Kresów czy Bałtów dokonywane przez sowiecką Rosję podczas II wojny światowej). Nie ma więc powodów, by mówić o akcji Wisła jako ludobójstwie. Nie ma też powodu, by Polacy czuli się odpowiedzialni za działania komunistycznego okupanta, który zniewolił Polskę po II wojnie światowej, i którego władze centralne i kadry dowódcze aparatu represji nie składała z etnicznych Polaków, tylko np. z Żydów.

Przebieg akcji

Akcja wysiedlania ludności tubylczej z południowo-wschodnich ziem polskich, komunistyczny okupant rozpoczął 28 kwietnia 1947. W ciągu kilku miesięcy komunistyczny okupant przesiedlił przymusowo na ziemie zachodnie i północne ponad 140.000 osób. Na opuszczenie domu i spakowanie niewielkiej części dobytku wysiedlani dostawali 2 do 3 godzin. Miejscowości, z których wysiedlano, były otoczone przez w sumie przez 20.000 żołnierzy ludowego Wojska Polskiego (polskiego z nazwy, bo dowodzone przez Rosjan i ich żydowskich kolaborantów, i nic z Polską niemające wspólnego prócz przymusowo wcielonego rekruta), funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wspieranych przez pograniczników z Armii Czerwonej i komunistycznej Czechosłowacji.

Akcja Wisła przygotowywana była już od jesieni 1946 roku. Pretekstem do jej rozpoczęcia była tajemnicza śmierć w czasie potyczki z bandą UPA sowieckiego bandyty Karola Świerczewskiego dowodzącego w ludowym Wojsku ”Polskim” (możliwe, że Świerczewskiego zabili jego podwładni, a nie Ukraińcy). Po wysiedleniu opustoszała wsie były często palone.

Ukraińcy trafiali do obozu w Jaworznie – jego komendantem był Żyd Morel

Część wysiedlonych (stanowiących elitę) trafiało do komunistycznego Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie (jego jednym z komendantów był Salomon Morel, żydowski zbrodniarz komunistyczny, którego w ostatnich latach nie udało się państwu polskiemu ukarać, bo Izrael odmówił wydania oprawcy polskiej prokuraturze). Jaworzno było filią niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, który po ”wyzwoleniu” sowiecki przemienili w komunistyczne obozy koncentracyjne. Do Jaworzna zsyłano polskich patriotów, cywili ukraińskich, śląskich i niemieckich (banderowcy byli rozstrzeliwani od razu przez ludowe Wojsko ”Polskie”). Wśród 4000 więźniów Jaworzna było 800 kobiet i dzieci. Codziennością w Jaworznie był głód, ciężka praca, bicie i wymuszanie zeznań.

Na terenach, z których deportowano cywili w ramach akcji Wisła, bandy UPA terroryzowały ludność cywilną i dokonywała licznych sadystycznych zbrodni na Polakach. Jak wspominają wysiedleni rozmówcy akcja Wisła, choć była z jednej strony dla nich dramatem z powodu wyrwania z ziem rodzinnych, to z drugiej strony wyzwoliła ich z wiecznego strachu związanego z nieustanną działalnością i terrorem rabunkowa ze strony band (tych kryminalnych i tych UPA), a także formacji komunistycznego okupanta. Wysiedleni nie ukrywają też tego, że pomimo pierwszych lat biedy i niechęci ze strony wcześniej przybyłych osadników, z czasem wysiedlenie wiązało się z poprawą ich sytuacji materialnej — choć na ziemiach zachodnich dostawali domy gorsze i od dwu lat opustoszałe (lepsze zajęli koloniści przybyli dwa lata wcześniej).

Wysiedlani nie czuli się Ukraińcami

Warto pamiętać, że tereny, z których wysiedlano w ramach akcji Wisła leżały w centrum przedwojennej Polski. Wysiedlani zazwyczaj nie czuli identyfikacji etnicznej tylko religijną. Byli związani z prawosławiem lub grekokatolicyzmem i nie postrzegali się jako Ukraińcy (taką identyfikację narodową narzucało im UPA i komunistyczny okupant). Wysiedlani trafiali na ziemie, z których po wojnie wysiedlono ludność niemiecką i osadzono Polaków z Kresów — często doświadczonych terrorem banderowców, którzy żywili uprzedzenia do wysiedlonych (pomimo że ci nie mieli wiele wspólnego ze zbrodniami nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej). Odmiennie niż na Kresach, na ziemiach centralnych II RP konfliktów etnicznych między ludnością cywilną przed wojną nie było, choć prawosławni i grekokatolicy byli prześladowani, podobnie jak polscy patrioci, przez sanacyjną dyktaturę.

Dramat akcji Wisła dotyczył też Łemków. Których i nacjonaliści ukraińscy i komuniści na sile robili Ukraińcami, wbrew woli tej grupy etnicznej głoszącej swoje związki z Chorwatami. Niestety skutecznie, bo dziś na zachodzie Łemkowie działają w diasporze ukraińskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Współpraca AK-WiN z UPA?

Mało znanym faktem z polsko-ukraińskiej historii jest to, że w momencie wkroczenia wojsk sowieckich do Polski część oddziałów UPA porozumiała się z częścią oddziałów AK (potem WiN) ws. walki z wspólnym komunistycznym wrogiem. Dotyczyło to przede wszystkim terenów od Białej Podlaskiej po Lubaczów, czyli w dużej mierze terenów obecnego województwa lubelskiego. Efektem tej współpracy był m.in. wspólny atak polsko-ukraińskiego podziemia na UB i NKWD w Hrubieszowie. O tego typu epizodach współpracy powstała książka “Pany i rezuny Współpraca AK WiN i UPA 1945 1947” Grzegorza Motyki i Rafała Wnuka. Jak można przeczytać w jej opisie na jednej z internetowych księgarni:

Dobry to omen, że na cywilną odwagę zdobyli się tu autorzy młodzi. Łatwiej im o obiektywizm i ważenie sądów. Mają, oczywiście, świadomość, że wchodzą na swoiste pole minowe. Kryte jak dotąd iście krzyżowym ogniem tak ze strony ukraińskiej, jak i polskiej. Przemyskie konflikty po dziś dzień o mogiły i nagrobki UPA musiały być dla autorów dobitnym ostrzeżeniem. Ale ich nie wystraszyły. Skłoniły tylko, myślę, do wyakcentowania w książce tych fragmentów relacji AK-UPA, które akurat były współdziałaniem przeciw NKWD-LWP-UB. Fragmentów, niestety, raczej wyjątkowych, aniżeli stanowiących regułę…

Fragment zapory na granicy polsko-białoruskiej.

Fragment zapory na granicy polsko-białoruskiej. / Fot. Twitter/Straż Graniczna

  • Straż Graniczna zamieściła krótkie nagranie z granicy polsko-białoruskiej
  • Wyraźnie widać, postępy budowy muru na granicy, który ma zapewnić Polsce bezpieczeństwo przed imigrantami
  • Budowany mur mierzy 5 metrów, a do tego dołączona zostanie półmetrowa concertina
  • Resort spraw wewnętrznych podkreślił, że zapora będzie posiadać nowoczesną technologię, która będzie alarmować przy ewentualnych próbach podkopywania
  • Zobacz także: Ołena Zełenska o Polakach: Robicie wszystko, żeby te kobiety i dzieci znowu zaczęły się uśmiechać

Prezentujemy postęp prac na budowie zapory na granicy polsko-białoruskiej. Tym razem odcinek na terenie patrolowanym na co dzień przez funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Michałowie

– podaje Straż Graniczna, pokazując postępy z prac nad murem granicznym.

Materiał prezentuje fragment muru z kilku ujęć. Wzdłuż zapory przejeżdża auto Straży Granicznej. Oddalona perspektywa pozwala uchwycić wysokość zapory.

Mur mierzy pięć metrów ponad poziom ziemi. W ciągu dalszych prac na górze zamontowana zostanie półmetrowa concertina. Ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji zapewniło ponadto, że jakiekolwiek usiłowania podkopu skończą się interwencją polskich służb, ponieważ perymetria zapewniać ma precyzyjny sygnał i przybycie na miejsce Straży Granicznej w ciągu 5-10 minut.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Tomasz Grabarczyk

Tomasz Grabarczyk. / Fot. Media Narodowe, YouTube.

  • Po ostatnim głośnym odejściu Tomasza Grabarczyka z partii KORWiN należało czekać na jego dalsze ruchy
  • Rzecznik Konfederacji zdecydował się w końcu, aby podjąć współpracę z posłami Arturem Dziamborem, Jakubem Kuleszą oraz Dobromirem Sośnierzem
  • Byli politycy partii Janusza Korwin-Mikke podjęli pracę nad budową nowego ugrupowania wchodzącego w skład koalicji
  • Grabarczyk wyjawił, że po weekendzie majowym ruszą ostatnie prace nad budową czwartego skrzydła Konfederacji
  • Zobacz także: Emmanuel Macron jednak nie pojedzie do Kijowa? “Moment nie przyszedł”

Polityk Konfederacji pochwalił się na Twitterze, że postanowił podjąć decyzję o dołączeniu w budowę nowej partii złożonej z posłów Artura Dziambora, Jakubę Kuleszę i Dobromira Sośnierza.

Miło mi poinformować, że zdecydowałem zaangażować się w powstający projekt polityczny

– napisał Tomasz Grabarczyk.

Szef biura prasowego Konfederacji poinformował, że będzie pomagał w budowie czwartego skrzydła ugrupowania, które ma reprezentować poglądy wolnościowe.

Jestem przekonany, że wraz z kolegami będziemy budować silne skrzydło wolnościowe w ramach Konfederacji

– dodał.

Czwarta siła, skupiona przede wszystkim na wolności gospodarczej jest nam wszystkim niezwykle potrzebna. Tego potrzebuje Konfederacja, tego potrzebują nasi wyborcy, tego potrzebuje polska scena polityczna. WOLNOŚĆ!

– podkreślił polityk.

Przyznał, że intensywne prace nad budową nowego projektu wejdą w kluczową fazę po weekendzie majowym, a na końcowe efekty opinia publiczna nie będzie musiała długo czekać.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, medianarodowe.com

Reprezentacja Ukrainy wraca do gry

Reprezentacja Ukrainy / Fot. Twitter

  • Reprezentacja Ukrainy powraca do gry po przymusowej przerwie spowodowanej rosyjską inwazją
  • Zgrupowanie zostanie zorganizowane w stolicy Słowenii na początku maja
  • Pierwszy mecz zostanie rozegrany przeciwko niemieckiej drużynie Borussi Monchengladbach
  • Natomiast 1 czerwca Ukraina rozegra barażowe spotkanie o udział w Mistrzostwach Świata
  • Zobacz także: Emmanuel Macron jednak nie pojedzie do Kijowa? “Moment nie przyszedł”

Zgrupowanie reprezentacji Ukrainy zaplanowano na początek maja w pobliżu Lublany, stolicy Słowenii. Ma się na nim pojawić 25 piłkarzy z rodzimych klubów, do których w późniejszym czasie dołączą gracze występujący poza granicami kraju.

Spotkanie z niemieckim zespołem zaplanowano na 11 maja na stadionie Borussia Park. Ukraińscy kibice obejrzą je za darmo, a cały zysk z organizacji zostanie przekazany na rzecz poszkodowanych w wyniku rosyjskiej agresji.

W związku z sytuacją na Ukrainie tamtejsza reprezentacja nie mogła przystąpić do meczów barażowych w pierwotnym terminie. UEFA przesunęła półfinał ze Szkocją na 1 czerwca.

Zwycięzca zagra jeszcze z Walijczykami. Na mundialowego rywala w grupie B czekają już Anglia, USA i Iran.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Zdjęcie ilustracyjne / fot. TT/@GaulSeth1

  • Sztab generalny ukraińskiej armii informuje o wielkiej kradzieży zboża z ukraińskich spichlerzy
  • W obwodzie zaporoskim Rosjanie mieli ukraść nawet 60 ton zboża
  • Rzecznik praw człowieka Ukrainy Ludmyła Denisowa porównała obecną sytuację do Wielkiego Głodu
  • Nazwała Rosjan spadkobiercami architektów tamtego okresu, który doprowadził na Ukrainie do milionów ofiar
  • Zobacz także: Rosjanie chcą utworzenia nowego państwa. Podano nazwę

Brytyjskie media piszą o kradzieży zboża na Ukrainie, powołując się na oświadczenie Władysława Zyryjanowa, szefa komisji do spraw rolnictwa w okręgu krasnojarskim. Rekwirowanie żywności miałoby na celu złagodzenie skutków sankcji nałożonych na Rosję, które już doprowadziły do niedoboru w sklepach spożywczych i supermarketach.

Proputinowski polityk nie widzi w tym procederze niczego niestosownego z uwagi na wycofanie się z rynku wielu producentów nawozów i dostawców nasion.

Także sztab generalny ukraińskiej armii informuje o przypadkach kradzieży zboża ukraińskim rolnikom przez Rosjan. Sztab donosi o 60 tonach zboża i ciężarówce odebranej rolnikom w obwodzie zaporoskim.

O niepokojących doniesieniach pisała w mediach społecznościowych też ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa.

Spadkobiercy architektów Wielkiego Głodu z lat trzydziestych próbują po raz kolejny zorganizować ludobójstwo narodu ukraińskiego poprzez zwykły rabunek, który nazywają “wywłaszczeniem nadwyżek z ubiegłorocznych i tegorocznych żniw”

– przekazała Ludmyła Denisowa.

Do znacznego wzrostu liczby kradzieży i nielegalnego wywozu żywności dochodzi w gospodarstwach w okolicach okupowanego Melitopola, w obwodzie zaporoskim na wschodzie Ukrainy. Na początku tego tygodnia widziano konwój ciężarówek z zamaskowanymi tablicami rejestracyjnymi, transportujący części do maszyn rolniczych oraz zboże na okupowany Krym.

Denisowa informuje, że w Kraju Krasnojarskim na Syberii lokalne władze postanowiły zawłaszczyć zboże i inne towary spożywcze z gospodarstw rolnych znajdujących się w okupowanym przez Rosjan obwodzie chersońskim na południu Ukrainy. Władze Kraju Krasnojarskiego argumentowały swoją decyzję brakiem ogórków i innych warzyw oraz zbóż, który został spowodowany przez zagraniczne sankcje nałożone na Rosję.

Czytaj więcej: Znakomite informacje dla polskich sadowników. Białoruś zniosła embargo

Wielki Głód na Ukrainie

Ukraińcy doskonale pamiętają politykę Józefa Stalina, która polegała na rekwirowaniu ukraińskiego zboża i doprowadziła do tego, że ludzie umierali z głodu.

Według szacunków historyków w latach 30 ubiegłego wieku w czasach w ludobójczego Hołodomoru zmarło ok. 4 milionów Ukraińców. Dochodziło do przypadków kanibalizmu.

Strategia Stalina polegała na rekwirowaniu zboża przeznaczonego na przyszłoroczne siewy, co w rezultacie doprowadziło do całkowitego załamania systemu spożywczego w ukraińskiej republice Związku Radzieckiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski / Fot. PAP/EPA/UKRAINIAN PRESIDENTIAL PRESS SERVICE HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Ukrainy podczas specjalnej konferencji prasowej podziękował Polakom i rządowi za udzielane wsparcie
  • Podkreślił, że Polacy zapewniają ukraińskim uchodźcom bardzo wiele
  • Złożył również osobiste podziękowania prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz jego małżonce
  • Zobacz także: PiS nie chce osłabiać Tuska. Zaskakujące doniesienia

Jedynie w domu możemy czuć się “jak w domu”, ale Polacy robią wszystko, by Ukraińcy tak właśnie czuli się w Polsce

– powiedział polskim dziennikarzom Wołodymyr Zełeński.

Podczas specjalnej konferencji prasowej dla polskich mediów prezydent Ukrainy złożył po raz kolejny podziękowania polskiemu rządowi i Polakom za okazaną pomoc.

Chcę podziękować Polsce i polskiemu narodowi za bezprecedensową pomoc niesioną Ukrainie i Ukraińcom

– zaznaczył.

Chcę osobiście podziękować Andrzejowi Dudzie i jego żonie, którzy faktycznie zrobili mnóstwo dla Ukrainy 

– przekazał prezydent Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

  • W piątek na drodze między Kobyłką, a Markami w województwie mazowieckim doszło do poważnego wypadku samochodowego
  • Na skrzyżowaniu z ulicą Rzeczną kierowca busa uderzył w samochód osobowy marki toyota
  • Kierowca osobówki, zjechał niestety w kierunku pracowników stojących przy skrzynce elektrycznej
  • Zobacz także: Wybuch butli z gazem w Łomiankach. Strażacy odnaleźli ciało kobiety

Dwie osoby zostały poszkodowane w wypadku koło Starej Nadmy koło Warszawy. Na drodze między Kobyłką, a Markami na skrzyżowaniu z ulicą Rzeczną kierujący busem uderzył w osobową toyotę.

Z kolei po tym uderzeniu osobówka wjechała w dwóch pracowników, którzy stali przy skrzynce elektrycznej 

– przekazał dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada.

Na razie nie wiadomo, jakie mają obrażenia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Ukraina

Czołg T-72 / fot. wikimedia commons

  • Ukraina otrzymała od Polski ponad 200 czołgów T-72
  • O sprawie informuje Polskie Radio 24: Informacyjna Agencja Radiowa ustaliła, że ostatnie pojazdy już docierają na miejsce przeznaczenia
  • IAR wskazuje, że czołgi T-72 wysłane na Ukrainę to „przede wszystkim” wozy, których nie objęto prowadzonym od lat, bardzo wolno, programem modernizacji
  • Doniesienia te potwierdził w Polsat News szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch
  • Rząd Wielkiej Brytanii zadeklarował, że przyśle nam w zamian czołgi Challenger 2, w ramach „uzupełnienia” za pojazdy przeznaczone dla ukraińskiej armii
  • Zobacz także: Zaczyna się. Łeba i kilkanaście innych gmin bez gazu. Mateusz Morawiecki reaguje

Ukraina z hojnym prezentem od Polski

Polska przekazała Ukrainie ponad 200 czołgów T-72, liczbę wystarczającą do sformowania dwóch brygad pancernych, oraz kilkadziesiąt wozów BWP.

– przekazała w piątek Informacyjna Agencja Radiowa.

Oprócz czołgów, polski rząd wysłał na wschód także kilkadziesiąt wozów bojowych piechoty.

Informacje te pośrednio potwierdził na antenie Polsat News, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch. Przyznał, że chodzi o „czołgi w znacznej liczbie”.

Nie mogę podać konkretnych liczb. Mogę potwierdzić wcześniejsze słowa premiera, że Polska dostarczyła i będzie dostarczać pomoc wojskową na Ukrainę w tym również czołgi T-72. To są znaczne liczby.

– powiedział Soloch.

Na pewno jest to bardzo istotna pomoc i jesteśmy przodującym krajem jeśli chodzi o udzielanie pomocy, również wojskowej, Ukrainie.

 zaznaczył szef BBN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kresy

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron / fot. PAP/EPA/CHRISTOPHE PETIT TESSON / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Emmanuel Macron zwleka z wizytą

Nie przyszedł jeszcze czas na wizytę prezydenta Emmanuela Macrona w Kijowie.

– stwierdziła w piątek Anne-Claire Legendre, rzeczniczka francuskiego resortu sprawiedliwości, informując o przygotowywaniu przez UE szóstej puli sankcji przeciwko Rosji.

Ostrzał Kijowa podczas wizyty sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa jest „znakiem pogardy dla międzynarodowego prawa humanitarnego.

– dodała Legendre w rozmowie ze stacją BFM TV.

Pytana o groźby użycia broni jądrowej przez Rosję rzeczniczka stwierdziła, że: „mają one nas zastraszyć”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

World Central Kitchen

Lwów, Ukraina, 27.04.2022. Uchodźcy wojenni z Ukrainy ustawiają się w kolejce po żywność z World Central Kitchen na dworcu kolejowym we Lwowie. / Fot. PAP/Vitaliy Hrabar Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rząd powołał rządowy i samorządowy zespół ds. kwestii uchodźców z Ukrainy
  • Na czele grupy stanął wiceminister MSWiA Paweł Szefernaker
  • Współprzewodniczącym od strony samorządowej został kojarzony z opozycją prezydent Sopotu Jacek Karnowski
  • Cały zespół liczy dwanaście osób; w piątek o godz. 8:30 doszło do pierwszego spotkania, w formie zdalnej
  • Zobacz także: Inflacja nie odpuszcza. Nowe dane GUS przebiły najgorsze prognozy analityków

Rząd powołuje zespół ds. uchodźców

Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego roboczo powołała zespół ds. uchodźców.

Stronę rządową reprezentują: Paweł Szefernaker (wiceszef MSWiA, pełnomocnik rządu ds. uchodźców), Marlena Maląg (minister rodziny i polityki społecznej), Janusz Cieszyński (sekretarz stanu w KPRM, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa), Waldemar Kraska (wiceminister zdrowia), Dariusz Piontkowski (wiceminister edukacji), Małgorzata Jarosińska-Jedynak (sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej).

Stronę samorządową reprezentują: Jacek Karnowski (prezydent Sopotu), Renata Kaznowska (wiceprezydent Warszawy), Elżbieta Polak (marszałek woj. lubuskiego), Jan Grabkowski (starosta poznański), Krzysztof Iwaniuk (wójt Terespola, Związek Gmin Wiejskich), Grzegorz Cichy (burmistrz Proszowic, Unia Miasteczek Polskich).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Interia