Polski generał w USA

Gen. Rajmund Andrzejczak / Fot. Twitter

  • Prowadząca “Morning Joe” Mika Brzezinski mówiła o tym, że wojna na Ukrainie weszła w decydującą fazę. Na Ukrainę mają zostać wysłane kolejne czołgi.
  • Jeden z ekspertów zwrócił uwagę na to, że środek ciężkości NATO i UE zdaje się być przesunięty do Polski.
  • Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego przyznał, że na Ukraine wysłano setki sztuk pojazdów i uzbrojenia.
  • Zobacz także: IMGW ostrzega przed silnym mrozem. Oblodzenia na drodze i opady śniegu

Morning Joe to amerykański talk show publicystyczny emitowany w dni powszednie w godzinach porannych na kanale informacyjnym MSNBC. Prowadzony jest przez byłego republikańskiego kongresmana Joe Scarborough, który relacjonuje i omawia wiadomości dnia w formacie panelu ze współgospodarzem Miką Brzezinski.

Prowadząca Mika Brzezinski mówiła o tym, że wojna na Ukrainie weszła w decydującą fazę. Na Ukrainę mają zostać wysłane kolejne czołgi, a całemu przedsięwzięciu przewodzi Polska, która pospieszyła z wielokierunkową pomocą, natychmiast i bez zbędnych dyskusji.

Ukraina jest bardzo ważna dla Polski, jest niezwykle istotnym regionem o znaczeniu globalnym, zatem od pierwszych dni wojny, Polska ruszyła z pomocą. 8 milionów Ukraińców przekroczyło naszą granicę. Kilka milionów nadal przebywa w Polsce. Uruchomiliśmy programy socjalne, medyczne, edukacyjne i zaczęliśmy organizować transporty sprzętu niezbędnego do zwycięstwa

– wyjaśnił gen. Rajmund Andrzejczak.

“Środek ciężkości NATO i UE przesunięty do Polski”

Jeden z obecnych w studio ekspertów zwrócił uwagę na to, że od chwili rozpoczęcia wojny środek ciężkości NATO i UE zdaje się być przesunięty do Polski.

Każdego dnia daje się odczuć, że ten środek ciężkości przeniesiony został z Niemiec do Polski, do Warszawy. Liczy się sytuacja strategiczna i położenie geograficzne. Polska zainwestowała w obronę i sprzęt (…) I nie zamierzamy na tym poprzestać. Natomiast najważniejsze pozostaje zwycięstwo Ukrainy

– powiedział szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Inny z ekspertów zauważył, że za dwa tygodnie minie rocznica inwazji Rosji na Ukrainę, a Putin nie spodziewał się, że tyle to potrwa – jak pan, jako osoba znająca się na wojnie, zwłaszcza tej wojnie, sądzi, w którym kierunku to wszystko będzie zmierzało? – zapytał.

To bardzo trudne pytanie, ponieważ wszystko rozbija się o politykę, o ekonomię. Ukraina musi zyskać polityczna i ekonomiczną przewagę. Sytuacja nadal jest bardzo ciężka, niebezpieczna, dramatyczna, ale jest to decydujący moment. To co zrobimy dziś, przejdzie do historii, to czego nie zrobimy również. Zatem, teraz albo nigdy

– ocenił polski generał.

Jedna z ekspertów zauważyła, że Rosjanie ponoszą ogromną liczbę strat, lecz Władimir Putin nie zamierza zakończyć wojny.

Jesteśmy sąsiadami Rosji od setek lat. Znamy ich i ich metody walki, to nie jest dla nas niespodzianką. Standardy walki rosyjskiej armii są zupełnie odmienne od tych w zachodnich. Nie da się porównać Rosji do Zachodu

– wyjaśnił.

Czytaj więcej: Morawiecki przypomina spotkanie w Moskwie. “Odwagi panie Tusk” [+WIDEO]

Polska przyjęła rolę regionalnego lidera

Joe Scarborough zauważył, że Polska pierwszy raz od 1945 r. zajęła pozycję lidera w podejmowaniu kluczowych dla bezpieczeństwa Europy decyzji.

Polska zajęła miejsce zajmowane przez Niemcy od 1945 roku, jest na linii frontu wolności. Fascynującym jest fakt że kilka tygodni temu popchnęliście Niemcy do podjęcia decyzji o wysłaniu czołgów, z kolei Niemcy później popchnęły USA, mówiąc – my to zrobimy, kiedy wy to zrobicie – więc Polska była tutaj prawdziwym liderem, przywódcą. Co się zmieni pod tym względem w przyszłym roku i czego jeszcze potrzebuje Ukraina?

– podkreślił były kongresmen Joe Scarborough.

Od samego początku nasza gotowość w wysyłaniu sprzętu była kluczowa. Był jasny przekaz władz- wysyłać tyle ile możemy. Więc nie dziesiątki, ale setki sztuk sprzętu wojskowego pojechało na Ukrainę. Z operacyjnych i militarnych powodów Ukraina potrzebuje jednak zachodniego sprzętu

– dodał generał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Pistorius nie wyklucza czołgów na Ukrainie

Szef MON Niemiec Boris Pistorius / Fot. Twitter

Nowy minister obrony Niemiec musi pokazać w Polsce, że na Niemcach znów można polegać. Nie będzie to proste

– czytamy w “Die Welt”.

W ostatnim czasie spory rozgłos zyskała przeciągająca się w czasie decyzja niemieckiego rządu w sprawie przekazania Ukrainie czołgów typu Leopard. Wcześniej niemałe zamieszanie spowodowała poprozycja poprzedniczki Borisa Pistoriusa – Christine Lambrecht, która dotyczyła rozstawienia w Polsce niemieckich wyrzutni Patriot.

Pod adresem Lambrecht padły także zarzuty dotyczące opieszałości Niemiec w kwestii dostaw amunicji dla Ukrainy.

W jej następcy – socjaldemokracie Borisie Pistoriusie – Polska pokłada nadzieję, że będzie opowiadał się za bardziej zdecydowaną polityką

– ocenił niemiecki dziennik.

Czytaj więcej: HIMARS dla Polski. Błaszczak: “Ta broń zatrzymała rosyjską inwazję”

Powiązania Pistoriusa z prorosyjskim byłym kanclerzem

Polski premier Mateusz Morawiecki zwrócił niedawno uwagę na bliskie powiązania Pistoriusa z byłym kanclerzem Gerhardem Schroederem, który w ostatnich latach zasłynął ze swoich bliskich powiązań z Kremlem. Na dodatek w sieci krążą wpisy Pistoriusa, który w 2018 roku krytykował sankcje UE nałożone na Rosję.

Utrwaliło się w Polsce wrażenie, że SPD nie może umieścić na wysokim stanowisku kogoś, kto nie ma żadnych związków z rosyjskimi lobbystami surowcowymi i byłym kanclerzem. Przez taki stan rzeczy, Niemcy mają trudniejszą pozycję do prowadzenia rozmów z polskimi władzami

– wyjaśniła niemiecka gazeta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dw.com, tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Sejm przyjął w środę nowelizację, która umożliwi piekarniom i cukierniom zakup gazu po obniżonych cenach.
  • W ustawie o postępowaniu egzekucyjnym w administracji znalazły się zapisy, które wprowadzają m.in. cenę maksymalną za gaz dla piekarni, wynoszącą 200,17 zł za MWh.
  • Za zmianą przepisów głosowało 234 posłów, 15 było przeciw, a 202 wstrzymało się od głosu.
  • Zobacz także: Satanistyczny incydent na Grammy. “Występ Smitha jest dosłownie hołdem dla szatana”

W nowej ustawie o postępowaniu egzekucyjnym w administracji znalazły się zapisy, które wprowadzają m.in. cenę maksymalną za gaz dla piekarni, wynoszącą 200,17 zł za MWh. To spełnienie zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego z ubiegłego tygodnia.

Zgodnie z nowelą, z ceny maksymalnej gazu do końca 2023 r. będą mogli korzystać ci przedsiębiorcy, którzy na dzień 31 grudnia 2022 r. prowadzili piekarnię i dla których była to działalność dominująca, albo przychód z działalności w ciągu dwóch miesięcy poprzedzających złożenie wniosku pochodził w co najmniej 50 proc. ze sprzedaży własnego pieczywa i ciastek. Warunkiem jest niezaleganie ze zobowiązaniami wobec urzędu skarbowego.

Za zmianą przepisów głosowało w środę wieczorem 234 posłów, 15 było przeciw, a 202 wstrzymało się od głosu.

Czytaj więcej: USA kontra Chiny. Obroty między państwami rosną mimo rywalizacji

Przymusowe dochodzenie podatku VAT

Ponadto nowelizacja ma umożliwić przymusowe dochodzenie podatku VAT, który rozliczany jest w szczególnych procedurach (chodzi o podatnika, którego miejscem zamieszkania lub siedziby jest inne państwo niż Polska i deklaracja została złożona w innym państwie).

Ustawa ma usprawnić korzystanie z Rejestru Należności Publicznoprawnych, który służy uzyskaniu informacji o podmiotach, które pomimo obowiązku nie wykonują zapłaty należności pieniężnych, podlegających egzekucji administracyjnej, których wierzycielami są naczelnicy urzędów skarbowych albo jednostki samorządu terytorialnego.

Nowela ma również doprecyzować moment wszczęcia egzekucji administracyjnej (sytuacja, gdy pierwszą czynnością egzekucyjną jest zajęcie dokonane poprzez sporządzenie protokołu zajęcia lub odbioru dokumentu czy też doręczenie zawiadomienia o zajęciu – innemu podmiotowi lub urzędowi niż dłużnik zajętej wierzytelności).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

isbnews.pl, dorzeczy.pl

Sezon zimowy czas zacząć

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w środę ostrzeżenie dla pięciu województw w południowo-wschodniej części Polski.
  • Temperatury na tym obszarze wyniosą od – 17 do nawet -20 stopni Celsjusza.
  • Spodziewane są również opady śniegu oraz oblodzenia na drodze.
  • Zobacz także: Katastrofa ekonomiczna w Rosji. Powstanie ogromna dziura budżetowa

W środę wieczorem ostrzeżeniami pierwszego stopnia przed silnym mrozem Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej objął niemal całe województwo świętokrzyskie, część śląskiego i lubelskiego oraz na całym obszarze małopolskiego i podkarpackiego.

Prognozuje się temperaturę minimalną w nocy od minus 17 do minus 15, lokalnie możliwy spadek do minus 20. Wiatr o średniej prędkości od 5 km/h do 15 km/h

– podano w ostrzeżeniu dla powiatu bieszczadzkiego.

Także w innych alertach jest mowa o temperaturach oscylujących w okolicach minus kilkunastu stopni.

Większość ostrzeżeń obowiązuje do godzin przedpołudniowych w czwartek, tylko dla rejonów wysokogórskich żółte alerty zostały wydane na całych tydzień. Dla części powiatów jest to kontynuacja ostrzeżeń obowiązujących w ostatnich dniach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl, twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pxhere

Firma SpyCloud rok w rok tworzy raport, w którym analizuje wpływ cyberzagrożeń na biznesy z ostatnich 12 miesięcy. Z najnowszego badania wynika, że w 2022 roku aż 90% analizowanych firm doświadczyło co najmniej jednego ataku ransomware. Z kolei aż 50% biznesów z ransomware walczyło częściej – od 2 do 5 razy w ciągu roku.

To ogromna zmiana w porównaniu z 2021 rokiem – niestety negatywna. Wcześniejszy raport wykazał bowiem, że 72,5% firm borykało się z atakami ransomware w 2021 roku.

Kto jest bezpieczniejszy – małe czy duże biznesy?

Co ciekawe, wbrew temu, co sądzą przedsiębiorcy, małe firmy wcale nie są mniej narażone na ataki ransomware. Jak wynika z najnowszego raportu SpyCloud, udział niewielkich biznesów (500-1000 pracowników) w procencie organizacji, które doświadczyły przynajmniej jednego ataku, jest porównywalny z udziałem znacznie większych firm (powyżej 25 tys. pracowników).

Aż 89% biznesów zatrudniających 500-1000 pracowników miało problem przynajmniej z jednym atakiem. Jeśli chodzi o największe organizacje: 85% firm zatrudniających więcej niż 25 tys. pracowników było w takiej samej sytuacji.

Jak sugerują specjaliści ze SpyCloud, taka sytuacja jest możliwa zapewne dlatego, że mniejsze biznesy przeznaczają mniej środków na cyberbezpieczeństwo. Wielkie korporacje są atrakcyjne dla przestępców ze względu na potencjalnie duże korzyści, małe firmy – ze względu na gorsze zabezpieczenia.

Co to jest ransomware?

Raport SpyCloud dotyczy ataków ransomware, a więc tylko jednego z wielu cyberzagrożeń nękających obecne firmy. Ransomware to typ ataku wykorzystującego oprogramowanie szyfrujące dane. Jeśli wewnętrzna sieć biznesu padnie jego ofiarą, istotne dane zostaną zaszyfrowane i staną się bezużyteczne.

Dlaczego dochodzi do ataków ransomware? Przestępcy szyfrują pliki, by następnie wyłudzać okupy za przywrócenie do nich dostępu. Najczęściej posługują się kryptowalutami ze względu na anonimowość. Władze w takich sytuacjach rozkładają ręce, ponieważ transakcje kryptowalutowe są praktycznie niemożliwe do prześledzenia.

Chociaż opłacenie okupu zazwyczaj wystarczy, by przywrócić dane, to żadna organizacja nie może mieć pewności, że pliki nie zostały wykradzione i nie znajdują się już w posiadaniu hakerów, którzy albo wykorzystają je w przyszłości, albo sprzedadzą komuś innemu.

Co więcej, obietnicom przestępców nie warto ufać, o czym przekonało się 29% badanych firm, które opłaciły okup. Biznesy te albo nie odzyskały swoich danych w ogóle, odzyskały tylko ich część albo musiały wykorzystywać inne metody, by przywrócić istotne informacje.

Jak dochodzi do ataków ransomware?

Ankietowane osoby jako najważniejsze przyczyny ataków ransomware reprezentowanych przez siebie firmach wskazały następujące czynniki:

  • słabe punkty systemów,
  • maile phishingowe zawierające zainfekowane linki lub załączniki,
  • niezarządzane urządzenia mające dostęp do wewnętrznej sieci.

Na uwagę zasługuje szczególnie ostatni punkt. Urządzenia niezarządzane, a mające dostęp do biznesowych sieci (np. personalne sprzęty pracowników) mogą stanowić bardzo duże zagrożenie. Ataki ransomware wymagają bowiem od przestępców podjęcia wstępnych działań, do czego idealnie nadają się zainfekowane złośliwym oprogramowaniem laptopy czy smartfony.

Wielu pracowników zajmujących się na co dzień kwestiami niezwiązanymi z IT może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, co to wirus komputerowy i jak dochodzi do pobrania go na sprzęt. Gdy natomiast posługują się swoimi urządzeniami w miejscu pracy, a te okazują się zainfekowane – możliwe jest „zarażenie” sieci, wydobycie z niej danych logowania albo przejęcie sesji pracownika.

Jak firmy mogą się zabezpieczać przed ransomware?

Chociaż niewielkie firmy mogą nie dysponować ogromnymi środkami na cyberbezpieczeństwo, to warto pamiętać, że koszty zwalczania skutków ataków ransomware znacznie przewyższają koszty prewencji. Chodzi tu nie tylko o sam okup, ale i zerwane kontrakty, spadek zaufania klientów czy koszty sądowe.

Warto zatem pamiętać o tym, by jak najprędzej zadbać o bezpieczeństwo biznesu. Eksperci jako szczególnie istotne działania prewencyjne wymieniają:

  • regularne tworzenie kopii danych,
  • wdrożenie uwierzytelniania wieloskładnikowego,
  • korzystanie z wirtualnych sieci prywatnych,
  • szkolenie pracowników,
  • segmentację sieci.
Spotkanie Bidena z Xi Jinpingiem

Xi Jinping i prezydent USA Joe Biden / Fot. Twitter

  • Pomimo trwającej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Chinami rywalizacji handlowej i technologicznej, w roku 2022 obroty między tymi państwami wzrosły.
  • Według oficjalnych danych strony amerykańskiej wyniosły 690,6 miliardów dolarów.
  • Wzrost wymiany handlowej między USA, a Chinami w znaczącym zakresie jest spowodowany rosnącymi kosztami życia.
  • Zobacz także: Satanistyczny incydent na Grammy. “Występ Smitha jest dosłownie hołdem dla szatana”

Pomimo trwającej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Chinami rywalizacji handlowej i technologicznej, w roku 2022 obroty między tymi państwami wzrosły. Według oficjalnych danych strony amerykańskiej wyniosły 690,6 miliardów dolarów.

Nowe dane pokazują, że import z Chin do USA wzrósł w ubiegłym roku do 536,8 miliardów dolarów, ponieważ amerykańscy konsumenci wydawali więcej na chińskie produkty, w tym telefony komórkowe. W tym samym czasie eksport z USA do Chin również wzrósł, do 153,8 miliardów dolarów.

Jak zauważa BBC, wzrost wymiany handlowej między USA, a Chinami w znaczącym zakresie jest spowodowany rosnącymi kosztami życia. Wskazuje również na to, jak mocno USA i Chiny są od siebie zależne, nawet po latach konfliktu handlowego i technologicznego.

Czytaj więcej: Skandaliczne słowa Leszczyny: “Policja nie strzelała wtedy do górników, tylko to byli chuligani”

Biden krytycznie o ostatnich działaniach Pekinu

We wtorek w trakcie orędzia o stanie państwa prezydent USA Joe Biden wysłał sygnał ostrzegawczy dla Chin, sygnalizując, że Stany Zjednoczone będą zdecydowanie bronić swoich interesów.

Powiedziałem prezydentowi Xi Jinpingowi, że USA szukają konkurencji, nie konfliktu. Nie będę przepraszać za to, że inwestujemy w to, aby Ameryka była silniejsza. Tworzymy innowacje, tworzymy wspaniałą przyszłość

– powiedział Joe Biden.

Nie chcemy dominacji Chin. Inwestujemy w nasze sojusze, aby chronić technologię, aby nie była ona wykorzystana przeciwko nam. Dziś nasza pozycja jest najsilniejsza, aby konkurować z Chinami wszędzie na świecie

– wyjaśnił prezydent Stanów Zjednoczonych.

Jestem zobowiązany, by współpracować z Chinami, gdzie jest to korzystne dla amerykańskich interesów i świata. Ale niech nikt nie ma złudzeń: jak pokazaliśmy w ubiegłym tygodniu, jeśli Chiny zagrożą naszej suwerenności, podejmiemy działania, by chronić nasz kraj. I to zrobiliśmy

– wytłumaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, apnews.com

Walka z depresja pocovidową

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W badaniu, które przeprowadziła firma UCE Research i platformę “epsycholodzy.pl” odnotowano niepokojący wzrost depresji wśród Polaków.
  • Według najnowszych danych, aż 75 proc. Polaków ma objawy pogorszenia się stanu psychicznego.
  • Głównym powodem takiego stanu rzeczy, jest pogarszająca się sytuacja ekonomiczna oraz wojna na Ukrainie.
  • Zobacz także: Sejm zajmie się obywatelskim projektem “Aborcja to zabójstwo”

Badanie przeprowadziła firma UCE Research i platforma ePsycholodzy.pl na zlecenie dziennika “Rzeczpospolita”.

Straty dla gospodarki wywołane depresją mogą nad Wisłą sięgać pułapu nawet około 2 mld złotych rocznie

– czytamy.

Ponad 75 proc. Polaków ma objawy pogorszenia się stanu psychicznego. Z kolei 47 proc. badanych zauważyło problemy dopiero po fali podwyżek cen oraz rat kredytów w Polsce. To właśnie sytuacja gospodarcza kraju jest głównym powodem depresji i innych tego typu chorób.

Wkrótce do tego zestawu mogą dołączyć nowe czynniki, takie jak uśpiony od dłuższego czasu lęk o pracę. W mojej ocenie, dopóki nie zmienią się te wskaźniki, sytuacja nie ulegnie poprawie

– powiedział psycholog Michał Murgrabia z platformy “epsycholodzy.pl”.

Na pogorszenie się stanu psychicznego Polaków miała także wpływ wojna na Ukrainie, a jeszcze wcześniej niepokój związany z epidemią koronawirusa.

Czytaj więcej: HIMARS dla Polski. Błaszczak: “Ta broń zatrzymała rosyjską inwazję”

Niepokojące dane GUS

Z opublikowanego w styczniu badania “Oszczędzanie Polaków w inflacji” zrealizowanego przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA wynikało, że blisko co piąty Polak, aby spiąć budżet, ryzykuje swoim zdrowiem, oszczędzając na lekach bądź badaniach i wizytach lekarskich.

Przypomnijmy, że Główny Urząd Statystyczny podał, że inflacja konsumencka wyniosła 16,6 proc. rok do roku w grudniu 2022 roku. GUS opublikuje dane wstępne dotyczące styczniowej inflacji 15 lutego, zaś 15 marca – tzw. koszyk inflacyjny na 2023 rok, aktualizując dane CPI za styczeń i luty. Zgodnie ze wstępnymi prognozami ekspertów, sytuacja finansowa polskich gospodarstw domowych ulegnie w tym roku dalszemu pogorszeniu.

Czytaj więcej: Sprawiedliwość dla rodziny rtm. Pileckiego. Rekompensata za wyrządzone krzywdy

Rozpoznanie i leczenie depresji

By rozpoznać depresję, lekarz przeprowadza wywiad medyczny, obserwację i badanie fizykalne. W trakcie procesu diagnozuje też inne ewentualne zaburzenia psychiczne (np. lękowe czy związane z nadużywaniem substancji psychoaktywnych) oraz wyklucza obecność pozostałych objawów choroby afektywnej dwubiegunowej. Na ogół zleca również testy laboratoryjne, by upewnić się, czy depresja nie jest spowodowana lub nie współwystępuje z inną chorobą (np. tarczycy).

Obecnie, leczenie osób z depresją może odbywać się w trybie ambulatoryjnym. Jedynie ciężkie, zagrażające życiu przypadki wymagają terapii na oddziale psychiatrycznym. Głównym celem leczenia depresji jest uzyskanie remisji, czyli braku objawów oraz zapobieganie ich wczesnemu nawrotowi.

Leki przeciwdepresyjne służą leczeniu objawów depresyjnych i lękowych. W leczeniu łagodnych stanów depresji są rekomendowane na równi z psychoterapią, natomiast w leczeniu umiarkowanych i ciężkich depresji stanową metodę z wyboru. Leki przeciwdepresyjne dzieli się na kilka grup o różnym mechanizmie działania. By dobrać preparat, specjalista bierze m.in. pod uwagę profil objawów, wiek pacjenta, obciążenia somatyczne, inne stosowane leki, dotychczasowe leczenie przeciwdepresyjne czy działania niepożądane.

Warto dodać, że w niektórych przypadkach mamy do czynienia z depresją lekooporną. Rozpoznaje się ją, jeśli po zastosowaniu dwóch kolejnych kuracji lekami przeciwdepresyjnymi z różnych grup (w odpowiedniej dawce i przez odpowiednio długi czas) nie następuje poprawa.

Psychoterapia polega na leczeniu zaburzeń psychicznych za pomocą metod psychologicznych. Prowadzi ją wykwalifikowany specjalista (np. psychoterapeuta czy lekarz psychiatra po specjalistycznym podyplomowym szkoleniu). Ten sposób oddziaływania stanowi podstawową metodę terapii stanów depresyjnych o lekkim nasileniu oraz niektórych stanów depresyjnych o nasileniu umiarkowanym. W pozostałych przypadkach może być uzupełnieniem farmakoterapii.

U osób z depresją najczęściej stosuje się psychoterapię poznawczo-behawioralną i interpersonalną. Pomocna może być także psychoterapia dynamiczna, stosowana przez krótki czas. W części przypadków zaleca się terapię małżeńską czy terapię rodzinną. U niektórych pacjentów rekomendowana jest też psychoterapia grupowa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl, onet.pl, dorzeczy.pl, damian.pl

Sam Smith i diabelski występ

Sam Smith / Fot. Twitter

W niedzielę odbyło się rozdanie nagród Grammy. Występ Sama Smitha zaniepokoił liczne grono komentatorów. Brytyjski piosenkarz wraz z resztą zespołu tancerzy był ubrany na czerwono oraz w kapelusz z rogami.

Wiem, że my na prawicy prawdopodobnie zbyt często używamy słowa szatan, ale ten występ Sama Smitha jest dosłownie hołdem dla diabła

– napisał jeden z internautów.

Nie trzeba być super religijnym, żeby zaniepokoić się występem Sama Smitha czczącego diabła

– dodał inny użytkownik Twittera.

Kolejna osoba komentując zachowanie artystów napisała natomiast, że występ był tak dziwny, że musiała odwracać wzrok.

Dlaczego artyści mają taką obsesję na punkcie diabła?

– pytał się zaniepokojony internauta.

Nie chciałam publikować tego filmu, ale muszę ujawnić, jak szatański jest przemysł muzyczny. To takie demoniczne. Przestań słuchać tych śmieci. To czary!

– grzmiałą jedna z użytkowniczek.

Czytaj więcej: Jest petycja do rządzących o wsparcie dla hospicjów perinatalnych

Gala sponsorowana przez Pfizera

Warto zauważyć, że gala z rozdania nagród muzycznych Grammy była sponsorowana m.in. przez koncern farmaceutyczny Pfizer, który zyskał rozgłos i duży dopływ gotówki podczas epidemii koronawirusa. Do dzisiaj ich szczepionki oraz sposób ich promocji budzą szereg wątpliwości wśród międzynarodowej społeczności.

Satanistyczne (sponsorowane przez PFIZERA) rozdanie nagród Grammy. Sam Smith przebiera się za demona w satanistycznym wykonaniu „Unholy” podczas rozdania nagród Grammy

– zauważył jeden z użytkowników.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, twitter.com

Prezydent Rosji Władimir Putin

Prezydent Rosji Władimir Putin / Fot. Youtube

  • Paweł Jeżowski z portalu “ekonomiarosji.pl”, opublikował szerokie wyjaśnienie na temat stanu rosyjskiej gospodarki i ekonomicznej przyszłości kraju.
  • Dane z rosyjskiego ministerstwa finansów jasno wskazują, że tamtejsza gospodarka jest w fatalnym stanie.
  • Dziennikarz wyjaśnił również, że sytuacja w Rosji będzie w następnych miesiącach coraz gorsza. Przychody z najważniejszych surowców wciąż będą spadały.
  • Ekspert wskazał również, że wpływ na tragiczną sytuację gospodarczą ma również masowa emigracja.
  • Zobacz także: Media Narodowe w sieci kablowej. Nowa jakość i nowy rozdział

Paweł Jeżowski z portalu “ekonomiarosji.pl”, opublikował szerokie wyjaśnienie na temat stanu rosyjskiej gospodarki i ekonomicznej przyszłości kraju. Jak się okazało, jego grudniowe prognozy całkowicie nie pokrywają się z danymi z rosyjskiego ministerstwa finansów.

Przypominam, zgodnie z projektem budżetowym na 2023 r. wydatki budżetu federalnego miały wyniosą 29 bilionów rubli (409 mld dolarów) w 2023 r., dochody 26,1 bln rubli (368 mld USD). Deficyt miał wynieść według prognoz, około 2% PKB, czyli około 3 bilionów rubli (41 mld USD). Oczekiwano że osiągnie go się głównie poprzez pożyczki wewnętrzne. Dane za styczeń przedstawiają się następująco: Dziura budżetowa wyniosła 1,761 bln rubli (25 mld USD, Przychody spadły o 35% do 1,356 bln rubli (19 mld USD), a wydatki wzrosły o 59% do 3,117 bln rubli (44 mld USD) w porównaniu ze styczniem 2022 r.

– podaje Paweł Jeżowski.

Dodatkowo są dane mocno papierowe i stworzone jedynie dla porównania przez rząd bo jak przyznaje samo ministerstwo wpływy według systemów skarbowych w styczniu wyniosły jedynie 414 mld rubli (5,83 mld USD)

– dodał redaktor.

Jak zauważył, różnice są spowodowane odmiennymi rozliczaniem podatku VAT dla przedsiębiorców. Dodał również, że dziura budżetowa może wynieść w Rosji nawet do 300 mld dolarów.

Różnica wynika z dwóch zmian w 2023r. Szybciej oddaje się VAT przedsiębiorcom niż w 2022 r oraz część podatków i PPE jest księgowana dopiero na początku lutego. W mojej opinii zaciemnia to i tak już fatalny obraz. Na ten moment planowany na cały 2023 r. został osiągnięty w jeden miesiąc a jeśliby wziąć pod uwagę zmanipulowane porównanie w dwa miesiące. Dziura budżetowa na 2023 może osiągnąć 25 mld USD x 12 = 300 mld USD

– wyjaśnił.

Czytaj więcej: Zalewska alarmuje: “Jest pewien dokument, który mówi o 300 proc. wzroście cen za energię”

Ekspert nie ma wątpliwości. Rosyjska gospodarka w zapaści

Dziennikarz wyjaśnił również, że sytuacja w Rosji będzie w następnych miesiącach coraz gorsza. Przychody z najważniejszych surowców wciąż będą spadały.

Przychody z ropy i gazu spadły o 46% do 426 mld rubli (6 mld USD), podczas gdy przychody spoza ropy i gazu spadły o 28% do 931 mld rubli (13 mld USD). W przypadku ropy jest to wynik najgorszy od czasu Covidu i załamania na rynku ropy. A pamiętajmy że w lutym wchodzi embargo i pułap cenowy na paliwa

– wyjaśnił Jeżowski.

Oczywiście rząd może sięgnąć po kolejne obciążenia firm naftowych i zwiększanie podatków dla nich co będzie robił, jednak jest to gaszenie pożaru benzyną wręcz dosłownie, bo w drugiej połowie roku może się to srogo zemścić. Jednak bardziej niepokojący jest spadek dochodów poza surowcowych. Pamiętacie pisałem że moje prognozy to -20% a jest -28% i tu będzie gorzej

– dodał.

Ekspert wskazał również, że wpływ na tragiczną sytuację gospodarczą ma również masowa emigracja, szczególnie młodych Rosjan.

Nie należy również zapominać że wyjazd 2-3 mln obywateli rosyjskich również pozostawia swoje piętno w spadku konsumpcji, podatku vat i dochodowych. Koszt wojny ocenia się od 130 mld do 328 mld USD w ujęciu rocznym

– podkreślił dziennikarz.

Ktoś z fanów Kremla zakrzyknie rezerwy walutowe. Niestety nie mam dobrych dla nich wieści. Na ten moment dostępne rezerwy to zaledwie 155 mld dolarów które można użyć z 630 mld USD przed lutową napaścią. A i tak wiąże się to ze sprzedażą złota czego byliśmy świadkami w zeszłym miesiącu.

– ocenił Paweł Jeżowski.

A nie należy zapominać o wydatkach. Stabilizacja rubla może pochłonąć 20 mld USD. Zwrot dla Oligarchów zamrożonych aktywów to kolejne 50-70 mld USD. Oczywiście to ostatnie można realizować w obligacjach wojennych

– wyjaśnił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

rosja flaga Pixabay

rosja flaga Pixabay / rosja flaga Pixabay

  • Według najnowszego sondażu Romir i pracowni Gallup International, 44 proc. Rosjan w wieku do 34 lat, chciało opuścić kraj.
  • Po ogłoszeniu przez Władimira Putina mobilizacji, do Kazachstanu i Gruzji miało uciec około miliona młodych osób.
  • Oficjalne szacunki resortu gospodarki wskazują, że siła robocza w gospodarce zmalała o 600 000 osób.
  • Zobacz także: Reparacje od Niemiec. Mularczyk: “Polonia może naprawdę bardzo pomóc”

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez instytut badawczy Romir i pracownię Gallup International, który przytacza na swojej stronie internetowej “Rzeczpospolita”, 44 proc. Rosjan w wieku do 34 lat byłoby skłonnych do emigracji, gdyby miało taką możliwość.

Według ankiety, 15 proc. mieszkańców miast byłoby gotowych na wyprowadzkę za granicę, co jest wynikiem niższym w stosunku do poprzedniego badania, przeprowadzonego jeszcze przed inwazją na Ukrainę. Otóż w grudniu 2021 roku odpowiedziało tak 20 proc. Rosjan.

W grupie potencjalnych emigrantów zdecydowanie przeważają młodzi. Co drugi z nich wyraził gotowość emigracji. Jest to wartość jest o 8 punktów wyższa niż średnia światowa i 21 punktów wyższa niż wśród osób w wieku powyżej 55 lat, wśród których tylko 23 proc. chciałoby mieszkać gdzie indziej.

Czytaj więcej: Poczobut skazany przez białoruski sąd. Dziennikarza czeka 8 lat kolonii karnej

Tragiczne skutki wojny dla rosyjskiej gospodarki

Po ogłoszeniu przez prezydenta Rosji Władimira Putina, we wrześniu ubiegłego roku, decyzji mobilizacji wojskowej do armii, z kraju zaczęli masowo uciekać młodzi mężczyźni. Około milion miało udać się do Kazachstanu i Gruzji.

Oficjalne szacunki resortu gospodarki wskazują, że siła robocza w gospodarce zmalała o 600 000 osób, co stanowi niezwykle duży deficyt siły roboczej.

W ocenie Aleksandra Grebeniuka z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego, motywacje do emigracji w Rosji mogą się różnić w zależności od wieku obywatela. Jak tłumaczył, młodsi mogą być zachęcani przez czynniki zewnętrzne i chęć zdobycia doświadczenia międzykulturowego, podczas gdy starsi obywatele mogą być odpychani przez czynniki wewnętrzne w Rosji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl, dorzeczy.pl