Izraelskie flagi.

Izraelskie flagi. / Fot. Pixabay

  • Izraelski rząd rezygnuje z tegorocznego programu szkolnych wycieczek do Polski
  • Te odbywały się od lat i poświęcone były historii Holokaustu
  • Rodzice izraelskich uczniów otrzymali zawiadomienia od Ministerstwa Edukacji o odwołaniu wszystkich tegorocznych wyjazdów
  • Władze mają problem, gdyż rodzice powinni otrzymać zwrot poniesionych z góry kosztów
  • Nie wiadomo na razie, jak zwrócić pieniądze tysiącom osób
  • Izrael podjął decyzję z powodu sporu z Warszawą o towarzyszących wycieczkom oficerów Szin Bet
  • Ci od lat wnosili broń na teren lotnisk, dworców, obozów koncentracyjnych i obiektów muzealnych
  • W tym roku rząd w Warszawie postanowił, że odpowiednik polskiego ABW nie będzie mógł być uzbrojony podczas pobytu w Polsce
  • Zobacz także: Andrzej Duda może zawetować przesunięcie wyborów samorządowych

Izraelski rząd odwołuje wyjazdy uczniów do Polski

Władze w Jerozolimie podjęły decyzję, aby zrezygnować w tym roku z wyjazdów szkolnych w ramach nauki o historii Holokaustu.

Rodzice izraelskich uczniów, którzy mieli tego lata przylecieć do Polski na szkolne wycieczki poświęcone historii Holocaustu, otrzymują zawiadomienia z Ministerstwa Edukacji o odwołaniu całego programu wyjazdów w tym roku.

– poinformowały wieczorem izraelskie media.

Polski rząd postanowił, że w tym roku oficerowie Szin Bet (odpowiednik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) nie otrzymają zezwolenia na noszenie przy sobie broni. Dotychczas izraelskie służby specjalne pozostawały uzbrojone, co wielokrotnie wywoływało sprzeciw i oburzenie polskiej opinii publicznej.

Rodzice mają dostać zwrot poniesionych kosztów. Media w Izraelu wskazują, że nie wiadomo na razie, jak zwrócić pieniądze tysiącom rodziców, którzy płacili w różnych miejscach i różnym pośrednikom.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Onet

Polska

Chiński CALT, który jest największym na świecie producent baterii do samochodów elektrycznych, zainwestuje 2 mld euro na Węgrzech zamiast w Polsce / fot. youtube

  • Polska przegrała rywalizację z Węgrami o inwestycję chińskiego koncernu CALT
  • Firma jest największym na świecie producentem baterii do aut elektrycznych
  • Chińczycy mieli zainwestować w Polsce 2 miliardy euro pod budowę swojej fabryki
  • Ostatecznie CALT wybrał Węgry
  • Jak wskazuje “Puls Biznesu”, Chińczyków zniechęciły skomplikowane formalności oraz brak jasnego programu pomocowego dla dużych inwestycji
  • Węgrzy przebili polską ofertę dogodnymi warunkami dla przedsiębiorstwa rozpoczynającego ekspansję w Europie
  • CALT działa od ponad 10 lat; wśród globalnych partnerów CALT znalazły się BMW, Hyundai, Honda czy Volvo
  • W 2018 roku CALT otworzył swój zakład w Niemczech w Turyngii
  • Jest to pierwsza fabryka firmy, która znajduje się poza Państwem Środka
  • Zobacz także: Andrzej Duda może zawetować przesunięcie wyborów samorządowych

Polska straciła chińską inwestycję

Chiński CALT, który jest największym na świecie producent baterii do samochodów elektrycznych, zainwestuje 2 mld euro na Węgrzech zamiast w Polsce.

– podaje “Puls Biznesu”, powołując się na relacje węgierskich mediów.

Oficjalnie, Polska nie została wybrana przez CALT z powodu skomplikowanych formalności i braku jasnego programu pomocowego dla dużych inwestycji.

Koncern od 2021 roku poszukiwał dogodnej lokalizacji pod wzniesienie swojej fabryki. Chińczycy zabiegali o działkę o powierzchni 200-250 ha. „Puls Biznesu” podał w poniedziałek, że ostatecznie wygrały Węgry.

W naszym kraju brakuje odpowiednich zachęt i lepiej raczej nie będzie.

– zakomunikował „PB”.

Węgierska gazeta „Világgazdaság” i portal „Hungary Today” poinformowały niedawno, że inwestycja może zostać zrealizowana w Debreczynie na Węgrzech. Zakup 200-hektarowej działki znajdującej się 20 km od fabryki BMW miał zostać już sfinalizowany.

Chińczycy nie przysłali informacji, że rezygnują z projektu w Polsce. Przestali się odzywać do wszystkich partnerów w Europie Środkowej i Wschodniej. Dostali kompleksową ofertę, działki na nich czekają. Wierzymy, że wciąż jesteśmy w grze. Jeśli jednak nie dojdzie do tej inwestycji, nie będziemy płakać.

– mówi przedstawiciel strony rządowej, cytowany przez “Puls Biznesu”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kresy

  • Mecz Polska-Belgia to kolejna porażka Biało-Czerwonych
  • Zwycięskiego gola na Stadionie Narodowym w Warszawie strzelił w 16. minucie Michy Batshuayi
  • Internauci po raz kolejny byli bezlitośni dla polskich kopaczy
  • Media społecznościowe zalała fala memów podsumowująca fatalny poziom gry polskiej reprezentacji
  • Zobacz także: Jarosław Kaczyński: W starciu z Rosją jesteśmy w pewnym sensie słabsi

Mecz Polska-Belgia. Memy

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Onet

Jarosław Kaczyński

Warszawa, 14.06.2022. Wicepremier, prezes PiS Jaros³aw Kaczyñski (L) oraz minister spraw wewnêtrznych i administracji Mariusz Kamiñski (P) podczas konferencji prasowej w siedzibie KPRM w Warszawie, 14 bm. Podczas spotkania zapowiedziano powstanie nowego Funduszu Ochrony Ludnoœci w kwocie ok. 3 mld z³. (amb) PAP/Rafa³ Guz / fot. PAP/Rafał Guz Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jarosław Kaczyński twierdzi, że w ciągu najbliższych trzech lat nie nastąpi żaden atak na samochody spalinowe
  • Prezes PiS odniósł się tym samym do alarmu podniesionego przez Solidarną Polskę
  • Zarząd partii Zbigniewa Ziobry przyjął w weekend uchwałę dotyczącą KPO oraz “kamieni milowych”
  • Solidarna Polska wskazuje, że ostateczna treść żądań UE wobec Polski nie była przedmiotem konsultacji rządowych ani politycznych z ugrupowaniem Ziobry
  • Koalicjant PiS zwrócił m.in. uwagę na kwestię wysokiego opodatkowania używania aut spalinowych
  • Zobacz także: Jarosław Kaczyński: W starciu z Rosją jesteśmy w pewnym sensie słabsi

Jarosław Kaczyński odpowiada Solidarnej Polsce

Cała ta zapowiedź, że nastąpi jakiś “atak” na samochody spalinowe w ciągu najbliższych 2-3 lat w postaci wysokich podatków, to po prostu bajka. Niczego takiego nie ma i nie mamy zamiaru niczego takiego robić.

– zapewnił Jarosław Kaczyński we wtorkowej rozmowie na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia.

Prezes PiS odniósł się tym samym do przyjętej przez zarząd Solidarnej Polski uchwały. Ta dotyczy Krajowego Planu Odbudowy i żądań Unii Europejskiej wobec Polski. Partia Ziobry utrzymuje, że treść “kamieni milowych” nie była omawiana w rządzie i wewnątrz klubu parlamentarnego.

Kaczyński pytany o tę sprawę, przyznał po części rację zaniepokojonemu koalicjantowi.

Nie było negocjacji, bo jednak rząd mający poparcie większości, której częścią, ale w ramach jednego klubu parlamentarnego, jest Solidarna Polska, ma pewną autonomię i pewne sprawy musi załatwiać sam. Nie można wszystkiego negocjować.

– przekonywał szef PiS.

Kaczyński nie tylko stwierdził, że ataku na auta nie będzie, ale też zwrócił uwagę, że w tej chwili jest różnica w opodatkowaniu samochodów, a kryterium jest pojemność silnika.

Tego rodzaju praktyki będą kontynuowane, ale tutaj się nic wielkiego w tej sprawie nie zdarzy.

– mówił lider Prawa i Sprawiedliwości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Michał Woś

Michał Jelonek zaprasza na Dzień Na Żywo / fot. medianarodowe.com

  • Janusz Kowalski, Paweł Kubala i Mariya Loyik wystąpią dzisiaj na antenie Mediów Narodowych w programie “Dzień na żywo”
  • Od środy 4 maja Media Narodowe rozpoczęły nadawanie w zupełnie nowym wydaniu
  • Od poniedziałku do piątku widzowie naszego kanału na YouTube będą mogli oglądać nasze programy na żywo o godzinie 9:00 rano
  • Nowy, lepszy format emisji to odpowiedź na zapotrzebowania widzów, którzy oczekiwali jednego, stałego i regularnego pasma
  • Programy poprowadzą red. Michał Jelonek oraz publicysta Jan Bodakowski
  • Zobacz także: Jarosław Kaczyński: W starciu z Rosją jesteśmy w pewnym sensie słabsi

Janusz Kowalski, Paweł Kubala i Mariya Loyik w MN

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe

Jarosław Kaczyński

Warszawa, 14.06.2022. Wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej w siedzibie KPRM w Warszawie, 14 bm. Podczas spotkania zapowiedziano powstanie nowego Funduszu Ochrony Ludności w kwocie ok. 3 mld zł. (amb) PAP/Rafał Guz / fot. PAP/Rafał Guz Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jarosław Kaczyński rozmawiał z “Gazetą Polską” na temat m.in. pomocy Ukrainie
  • Prezes PiS stwierdził, że Zachód “zafiksował się na unikaniu wojny”
  • Stan ten w ocenie wicepremiera sprawia, że Europa wypada słabiej w starciu z Rosją, która nie respektuje jakichkolwiek wartości
  • Kaczyński uważa, że klęska Zachodu na Ukrainie miałaby dużo poważniejsze reperkusje niż porażki historyczne pokroju Wietnamu czy Afganistanu
  • Zobacz także: Mateusz Morawiecki: Wzywam do dalszych dostaw broni na Ukrainę

Jarosław Kaczyński o wojnie na Ukrainie

Niestety, zafiksowanie się Zachodu na unikaniu wojny sprawia, że w starciu tym z nieliczącą się z żadnymi wartościami Rosją jesteśmy w pewnym sensie słabsi.

– wskazuje prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z “Gazetą Polską”.

Lider partii rządzącej podkreślił, że Zachód musi działać bardziej stanowczo w kwestii wojny.

Klęska Zachodu, przede wszystkim Ameryki, na Ukrainie byłaby czymś poważniejszym niż Wietnam, nie mówiąc już o Afganistanie.

– tłumaczy prezes PiS.

Niestety, zafiksowanie się na unikaniu wojny sprawia, że w starciu tym z nieliczącą się z żadnymi wartościami Rosją jesteśmy w pewnym sensie słabsi. Technologicznie, zasobami, sprzętem i wyszkoleniem bijemy ją na głowę, ale determinację by zwyciężyć, sami w sobie redukujemy.

– podkreśla polityk.

Kaczyński nie wyklucza rozszerzenia konfliktu na dalsze terytoria. Polityk uważa, że taki czarny scenariusz zaistniałby “w wyniku nieracjonalnych decyzji władz w Moskwie”, gdyby Rosja ponosiła znaczącą porażkę na froncie lub doszłoby do “zawirowań wewnątrz układu władzy w Rosji”.

Ale to jest jeden z rozpatrywanych scenariuszy, wojna zawsze ma w sobie element nieprzewidywalności.

– dodał polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Andrzej Duda

Warszawa, 14.06.2022. Prezydent RP Andrzej Duda włączył się w akcję oddawania krwi z okazji Światowego Dnia Krwiodawcy, 14 bm. w mobilnym punkcie poboru krwi przed Kościołem pw. Wniebowzięcia NMP i Świętego Józefa w Warszawie. (aldg) PAP/Rafał Guz / fot. PAP/Rafał Guz Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Andrzej Duda może doprowadzić do zawetowania ustawy dotyczącej przesunięcia wyborów samorządowych na 2024 rok
  • PiS otwarcie już zapowiada odpowiednią ustawę
  • Według nieoficjalnych informacji RMF FM, Kancelaria Prezydenta wysyła sygnały, że zmiany w ordynacji wyborczej nie zostaną zaakceptowane przez Dudę
  • Od blisko tygodnia wiadomo, że PAD jest zwolennikiem wyborów w terminie konstytucyjnym
  • Jeżeli plany PiS zostaną pokrzyżowane przez prezydenta, wówczas wybory samorządowe odbędą się właściwie w tym samym czasie co parlamentarne
  • Zobacz także: Mateusz Morawiecki: Wzywam do dalszych dostaw broni na Ukrainę

Andrzej Duda zawetuje ustawę o wyborach?

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało projekt ustawy, który przesunie wybory lokalne z jesieni przyszłego roku na wiosnę 2024.

Okazuje się, że prezydent Andrzej Duda nie zamierza wyrazić zgody na takie rozwiązanie.

PAD może zawetować przesunięcie wyborów samorządowych.

– dowiedział się nieoficjalnie dziennikarz RMF FM Roch Kowalski.

Choć Andrzej Duda należy do zwolenników konstytucyjnego terminu wyborów, dostrzega też zagrożenia, które płyną z kolizji wyborów lokalnych i parlamentarnych.

Oficjalnie Kancelaria Prezydenta czeka na konkretny projekt ustawy. Jak udało się dowiedzieć dziennikarzowi RMF FM – do Pałacu Prezydenckiego posłowie PiS-u przynieśli inny pomysł na zmiany, ale w ordynacji do Sejmu i Senatu.

Partia chce zlikwidować jednomandatowe okręgi w Senacie, a w Sejmie wprowadzić ordynację mieszaną. Politycy póki co głośno nie mówią o konkretach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF 24

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski / Fot. PAP/EPA/UKRAINIAN PRESIDENTIAL PRESS SERVICE HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Wołodymyr Zełenski nie ukrywa przed opinią publiczną, że armia ukraińska traci żołnierzy
  • Prezydent Ukrainy stwierdził, że w Siewierodoniecku “straty są niestety bolesne”
  • Przywódca podkreślił, jak ważnym jest, aby ukraińskie siły zbrojne pozostały w Donbasie
  • We wtorkowym przemówieniu wideo Zełenski ponownie wezwał Zachód do dostarczenia ukraińskiej armii odpowiedniej ilości systemów rakietowych
  • Zobacz także: Amnesty International gromadzi dowody na rosyjskie zbrodnie wojenne

Wołodymyr Zełenski o sytuacji na froncie

W Siewierodoniecku i obwodzie charkowskim trwają zaciekłe walki. Niestety, straty są bolesne. Ale musimy się trzymać.

– powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas przemówienia wideo we wtorek.

Im więcej strat poniesie tam wróg, tym mniej siły będzie miał, aby kontynuować agresję. Dlatego kierunek Donbasu jest kluczem do ustalenia, kto będzie dominował w nadchodzących tygodniach.

– wskazał Zełenski.

Prezydent Ukrainy mówił też o sytuacji w obwodzie charkowskim, gdzie armia rosyjska stara się wzmocnić swoją pozycję.

Walka o ten kierunek trwa i nadal musimy ciężko walczyć o pełne bezpieczeństwo Charkowa i regionu.

– mówił prezydent Ukrainy.

Ukraina żąda rakiet

Zełenski podkreślił, że w najbliższych dniach odbędzie wiele rozmów z europejskimi i amerykańskimi politykami, którzy są w stanie dostarczyć Ukrainie nowoczesne systemy antyrakietowe.

Chociaż z każdym dniem w Rosji jest coraz mniej nowoczesnych pocisków, Ukraina nadal potrzebuje takich systemów. Ponieważ Rosja wciąż ma wystarczająco dużo sowieckich typów rakiet, które są jeszcze bardziej niebezpieczne. Są one wielokrotnie mniej dokładne, a przez to o wiele bardziej zagrażające obiektom cywilnym i zwykłym budynkom mieszkalnym.

– mówił Zełenski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/Mateusz Marek Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Mateusz Morawiecki pojechał na spotkanie grupy unijnych państw NATO w Hadze
  • Szef rządu zorganizował konferencję prasową, podczas której podkreślił, jak ważne jest wzmocnienie “podejścia transatlantyckiego”
  • Premier powiedział, że na szczycie pojawiło się pytanie, czy UE i NATO są wystarczająco jednomyślne w obronie europejskich wartości
  • Morawiecki wezwał do jeszcze intensywniejszych dostaw broni na Ukrainę
  • Zobacz także: Amnesty International gromadzi dowody na rosyjskie zbrodnie wojenne

Mateusz Morawiecki wzywa do większych dostaw broni

Nie robimy wystarczająco dużo, aby bronić Ukrainy.

– ocenił krytycznie premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu grupy unijnych państw NATO w Hadze.

Wierzę, że te relacje transatlantyckie są bardzo silne i są dla nas oczywiste w obliczu takiego konfliktu i barbarzyńskiego ataku rosyjskiego na Ukrainę.

– powiedział szef rządu.

Polski premier wskazał, że na szczycie pojawiło się pytanie, czy UE i NATO są równie jednomyślne w obronie europejskich wartości.

Myślę, że nie. Nie robimy wystarczająco dużo. Jeszcze nie zrobiliśmy wystarczająco dużo, by bronić Ukrainy, by wspierać ukraiński naród, by bronić ich wolności, suwerenności.

– uważa Morawiecki.

Dlatego wzywam, proszę was, byśmy zrobili znacznie więcej. Byśmy dostarczyli broń, artylerię na Ukrainę. Oni tego potrzebują, by bronić swojej ojczyzny. Gdzie jest nasza wiarygodność, jeśli Ukraina upadnie? Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że Ukraina upada i wracamy do business as usual, czyli normalnych relacji? Mam nadzieję, że nie.

– dodał.

“Kompletny upadek”

Szef polskiego rządu twierdzi, że ewentualny upadek Ukrainy byłby “katastrofą” dla wartości europejskich i wartości wyznawanych przez NATO – te straciłyby wiarygodność. Morawiecki podkreślił, że ważne jest również wspieranie ukraińskich ambicji na drodze do Unii Europejskiej.

My wspieramy przyznanie Ukrainie statusu państwa kandydującego tak szybko, jak to możliwe, ponieważ naród ukraiński potrzebuje nadziei. Dla nich to największa nadzieja na przyszłość.

– wskazał premier.

Rosja wydestylowała to, co najgorsze z historii Europy – kolonializm i nacjonalizm. Właśnie dlatego musimy zjednoczyć nasze wysiłki przeciwko imperializmowi rosyjskiemu. Musimy podjąć zdecydowaną postawę odnośnie wojny na Ukrainie tu i teraz.

– zaapelował Mateusz Morawiecki w Hadze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Bucza odkrywa rosyjskie zbrodnie wojenne

Ofiary rosyjskiego ludobójstwa w Buczy / Fot. PAP/EPA/Mikhail Palinchak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jak poinformowała przedstawicielka Amnesty International Cecile Coudriou, organizacja zbiera dowody na rosyjskie zbrodnie wojenne.
  • Przekazała, że do tej pory uzbierano już wystarczająco dużo, aby osądzić rosyjskie władze.
  • Skrytykowała Rosjan za używanie broni kasetowej w wojnie na Ukrainie.
  • Podkreśliła, że tego typu broń zakazana jest przez umowę z Oslo oraz przez zwyczajowe prawo międzynarodowe.
  • Wskazała również, że rosyjscy żołnierze dopuszczają się licznych zbrodni wojennych, które nie są odosobnionymi przypadkami.
  • Zobacz także: Kita: Mélenchon to polityk, po którym można się wszystkiego spodziewać [NASZ WYWIAD]

Organizacja chce, by przywódcy i wojskowi armii Federacji Rosyjskiej odpowiedzieli za swoje działania przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości.

O rosyjskich zbrodniach poinformowała dyrektor francuskiego oddziału Amnesty International Cecile Coudriou, która rozmawiała z Radiem Watykańskim. Wskazała na liczne przypadki, które powielają się i są przeprowadzane w podobny sposób.

Broń kasetowa i zbrodnie wojenne

Coudriou podała, że dotychczasowe dochodzenie obejmowało badania na odległość, rozmowy ze świadkami i ofiarami oraz ekspertyzę przeprowadzoną na miejscu przez specjalistę do spraw uzbrojenia. Amnesty zajmuje się gromadzeniem materiałów dowodowych, które często są nietrwałe, aby w przyszłości mógł z nich skorzystać wymiar sprawiedliwości. Coudriou stwierdziła, iż rosyjskim przywódcom zarzuca się między innymi stosowanie zakazanej broni, w tym amunicji kasetowej, a także ostrzał ludności cywilnej, w tym punktów ewakuacyjnych.

Niestety, nie może być mowy o pomyłce. Chodzi o zachowania schematyczne, o świadomą strategię

– wskazała Cecile Coudriou.

Podkreśliła, że choć Rosja nie jest sygnatariuszem konwencji z Oslo zakazującej używanie broni kasetowej, to międzynarodowe prawo zakazuje takiego typu amunicji. Zauważyłą również, że rosyjscy żołnierze dopuszczają się wielu zbrodni wojennych na ludności cywilnej.

Choć Rosja nie jest sygnatariuszem konwencji z Oslo, która zakazuje używania amunicji kasetowej, to jednak międzynarodowe prawo humanitarne konfliktów zbrojnych, prawo zwyczajowe obowiązuje wszystkich, również Rosję. Dlatego mamy nadzieję, że dowody, które udało się nam zgromadzić i zachować, zostaną przekazane do trybunału międzynarodowego, ale też zostaną wykorzystane w ramach dochodzeń krajowych, ponieważ od samego początku jest jasne, że siły rosyjskie atakują ludność cywilną w regionach o gęstym zaludnieniu, że stosują tam mało precyzyjną broń, która musi spowodować ofiary wśród cywilów. To wszystko jest zakazane przez międzynarodowe prawo humanitarne

– powiedziała przedstawicielka Amnesty International.

Zauważyła ona również, że Rosjanie powtarzają pewne schematy, więc nie należy tutaj mówić o błędach w zarządzaniu żołnierzami, czy też odosobnionymi przypadkami samowolnych decyzji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl