PiS zawiesił kontrowersyjną radną

Radna z PiS Małgorzata Jacyna-Witt / Fot. Twitter

  • Kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości bardzo szybko zareagowało na skandaliczny wpis Małgorzaty Jacyny-Witt.
  • Przewodnicząca radnych w zachodniopomorskim nazywała siebie elitą.
  • Rzecznik rządu Piotr Muller skrytykował zachowanie swojej partyjnej koleżanki.
  • Jak podaje Radio Szczecin, została ona zawieszona w prawach członka.
  • Zobacz także: Bartłomiej Misiewicz skazany za reklamowanie wódki na Twitterze

Przewodnicząca radnych Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Jacyna-Witt w zachodniopomorskim przez swoje kontrowersyjne wpisy na Twitterze została zawieszona w prawach członka partii. Chodziło m.in. o stawianie się ponad resztę społeczeństwa, nazywając siebie elitą.

Do sprawy podczas konferencji prasowej odniósł się dziś rzecznik rządu Piotr Muller, który wyraźnie potępił zachowanie polityk.

Wypowiedź radnej PiS ze Szczecina nie powinna paść

– skomentował kompromitujący wpis radnej PiS rzecznik rządu Piotr Muller.

Małgorzata Jacyna-Witt po kilku godzinach od publikacji wpisu przeprosiła za niego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radioszczecin.pl

Bartłomiej Misiewicz

Bartłomiej Misiewicz / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Były rzecznik resortu obrony Bartłomiej Misiewicz został ukarany 20 tys. grzywny za nielegalną reklamę własnej wódki “Misiewiczówki” na Twitterze.
  • Sędzia Marcin Niedźwiecki uznał, że treść zarzutów i niewielka liczba działań była wystarczająca do osiągnięcia zamierzonych celów.
  • Obrońcy Misiewicza zapowiedzieli, że odwołają się od wyroku.
  • Zobacz także: Błaszczak z wizytą na Ukrainie. Spotkał się z Zełeńskim

Sąd rejonowy w Warszawie nie przychylił się do zawartych w akcie oskarżenia zarzutów sprzedaży alkoholu bez zezwolenia i promowaniu alkoholu na stronie internetowej sklepu sprzedającego “Misiewiczówkę”.

Sędzia Marcin Niedźwiecki zauważył, że do złamania prawa wystarczyło jedynie umieszczanie postów dotyczących wódki na Twitterze. Przypomniał przy tym, że niezgodna z prawem reklama alkoholu zagrożona jest karą grzywny od 10 tys. zł do 500 tys. zł. 

Sąd wymierzył oskarżonemu karę w dolnych granicach wobec istotnego ograniczenia treści zarzutów i stosunkowo niewielkiej liczby działań uznając, że będzie ona wystarczająca, żeby osiągnąć wobec oskarżonego swoje cele 

– zaznaczył sędzia.

Bartłomiej Misiewicz przez cały okres rozprawy nie stawił się osobiście w sądzie. Jego obrońca mec. Maciej Marczak nie wykluczył złożenia w tej sprawie apelacji. Wyraził też satysfakcję z uznania przez sąd za zgodną z przepisami zarówno sprzedaż, jak i reklamę alkoholu na stronie internetowej sklepu.

W okresie od 31 stycznia 2020 r. do 17 września 2020 r. na ogólnodostępnym profilu na portalu twitter.com i stronie internetowej publicznie reklamował wódkę ‘Misiewiczówka’ poprzez zamieszczenie grafiki oraz opisu, w których rozpowszechniał nazwę producenta, znaki towarowe oraz symbole graficzne, służące popularyzowaniu znaków towarowych napoju alkoholowego

– czytamy w oskarżeniu prokuratury.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Niespokojna wigilia polskich pograniczników

Patrol Straży Granicznej podczas świąt Bożego Narodzenia / Fot. PAP/EPA/Wojtek Jargiło. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • We wtorek Straż Graniczna opublikowała najnowszy raport z granicy z Białorusią.
  • Wczoraj tj. w poniedziałek 11 lipca do Polski próbowało się przedostać 48 nielegalnych imigrantów.
  • Były to przede wszystkim osoby pochodzące z Gambii, Sudanu, Mali, Ghany i Indii.
  • Aż 33 osoby przedostały się do naszego kraju wykorzystując rzekę Świłocz i jej rozlewiska.
  • Zobacz także: Polskie bezpieczeństwo energetyczne. Rząd przyjął ważny projekt ustawy

W dn.11.07 na terytorium Polski próbowało nielegalnie przedostać się z Białorusi 48 os.-m. in. ob.Gambii,Sudanu,Mali,Ghany,Indii. W tym 33 os. przekroczyły granice na odcinku #PSGBiałowieża Cudzoziemcy nielegalnie przedostali się do Polski przez rzeki (m. in.Świsłocz) i ich rozlewiska. Osoby zatrzymano

– podaje na Twitterze Straż Graniczna.

Wzmożony ruch na granicy z Białorusią postanowili skomentować internauci i politycy. Wśród nich znalazł się wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak.

Jeśli nie chcemy być szlakiem z Afryki do Europy to trzeba bezwględnie pilnować wschodniej granicy

– podkreślił poseł Krzysztof Bosak komentując najnowsze dane z granicy z Białorusią.

Białoruskie służby specjalne kontynuują działania destabilizujące granicę RP. Operacja hybrydowa przeciwko wschodniej flance NATO jest kontynuowana. Mińsk podtrzymuje sztuczny szlak migracyjny w celu prowadzenia dalszych ataków na Polskę

– zauważył z kolei rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Pedro Sánchez przemawiający w Parlamencie Europejskim

Pedro Sánchez, Hiszpania, Parlament Europejski, UE / Fot. Flickr/European Parliament

Jak ogłosił premier Hiszpanii Pedro Sanchez nowe prawo nakładające podatki na banki ma sprawić, że do końca 2023 r. budżet państwa zyska dodatkowe 7 mld euro. Wyjaśnił, że jest to tylko tymczasowy środek zaplanowany na lata 2022-2023, który dotknie największe instytucje finansowe.

Ponadto dodatkowe 4 mld euro, będą pochodziły z nowego podatku od tzw. wyjątkowych wpływów dużych firm sektora energetycznego. Premier wyjaśnił, że chodzi o spółki dostarczające energię elektryczną, gaz oraz paliwa płynne.

Ważnym punktem rządowego programu antyinflacyjnego będzie zwrot pasażerom kolei całości kosztów nabycia biletów na pociągi podmiejskie oraz połączenia na średniej długości trasach. Zwrot będzie obowiązywał w okresie wrzesień-grudzień 2022 r.

W okresie tym otrzymujący stypendia uczniowie i studenci powyżej 16. roku życia otrzymają również dodatkowe wsparcie od rządu na poziomie 100 euro.

Czytaj więcej: Polska zmuszona do zamykania kopalni? Sałek: “Nie mamy wyboru”

Program odbudowy mieszkań

W najbliższym czasie, jak ogłosił Pedro Sanchez, odblokowany zostanie program budowy 12 tys. mieszkań w aglomeracji Madrytu. 60 proc. z nich powstanie w ramach budownictwa publicznego.

Premier zapowiedział też, że w ramach programu antyinflacyjnego rząd utworzy państwowy ośrodek publicznej służby zdrowia, który będzie specjalizował się w zarządzaniu nagłymi sytuacjami medycznymi.

Podatki od nadmiarowych zysków niektórych firm, tzw. windfall tax, wprowadziło już kilka państw. Brytyjczycy nałożyli je na spółki energetyczne i naftowe, a wpływy z niego mają zostać przeznaczone na sfinansowanie jednorazowych zasiłków.

Na Węgrzech nową daniną objęte zostały m.in. firmy energetyczne, paliwowe, banki, ubezpieczyciele, telekomunikacyjne, sieci handlowe i linie lotnicze. Środki mają trafić na fundusz przeciwdziałania wzrostowi cen energii oraz na fundusz obronny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Wizyta Błaszczaka na Ukrainie

Wicepremier i MON Mariusz Błaszczak oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński / Fot. Twitter

Wartość wsparcia przekazanego Ukrainie przez Polskę to 1,7 mld dolarów. Jesteśmy w czołówce państw pomagających Ukrainie

– poinformował w Kijowie Mariusz Błaszczak.

Wicepremier podczas spotkania z ministrem obrony Ukrainy Ołeksijem Reznikowem podkreślił znaczenie wsparcia udzielanego Kijowowi przez Polskę.

Ukraina walczy oczywiście o swoją wolność, ale wolna Ukraina oznacza wolną Polskę. A Ukraina, która, nie daj Boże, zostałaby podbita przez Rosję, oznaczałaby śmiertelne zagrożenie dla Polski. My chcemy sąsiadować z wolną Ukrainą, a nie z Rosją, i dlatego wspieramy Ukrainę

– wskazał minister obrony narodowej.

Mariusz Błaszczak spotkał się także z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim.

Czytaj więcej: Szokujące doniesienia BBC! Jednostka SAS wielokrotnie zabijała afgańskich więźniów

Rozmowy o współpracy wojskowej

Dziś z ministrem obrony Ukrainy rozmawialiśmy też na temat możliwości szkolenia żołnierzy ukraińskich w Polsce. Wszyscy doskonale wiemy, że Rosjanie zostawili miny na terenie Ukrainy. Jesteśmy gotowi, żeby szkolić żołnierzy ukraińskich, żeby mogli rozminowywać te tereny 

– powiedział wicepremier Błaszczak.

Wspieramy Ukrainę, żeby nie doszło do eskalacji inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Dziś w Irpieniu widziałem co zrobili Rosjanie, gdy okupowali to miasto. Dochodziło do zbrodni wojennych. Rosja zawsze była taka sama, zawsze popełniała zbrodnie

– zaznaczył.

Na Ukrainie są Pioruny. Ale dostarczyliśmy także inną broń. Rozmawialiśmy dziś też o Krabach, które są wykorzystywane przez wojska ukraińskie.Wiemy doskonale, że na froncie artyleria ma zasadnicze znaczenie, stąd też nasze wsparcie. Jesteśmy w czołówce państw wspierających Ukrainę

– wyliczał polski minister.

Wicepremier wyraził też radość z dobrych relacji polsko-ukraińskich, wskazując m.in. na pomoc zaoferowaną przez Polaków dla ukraińskich uchodźców.

O pomocy dla Ukrainy rozmawiamy w szerokim formacie. Cały wolny świat powinien być zainteresowany tym, żeby zatrzymać odbudowę imperium Rosji. Imperium rosyjskie zawsze zniewalało inne narody

– zaznaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Tabletka "dzień po"

Tabletka "dzień po" / Fot. Pixabay

  • Kilka tygodni po sukcesie środowisk konserwatywnych w Stanach Zjednoczonych i wyroku Sądu Najwyższego, zwolennicy aborcji kontratakują.
  • Firma HRA Pharma złożyła wniosek do agencji ds. żywności i leków o wprowadzenie do aptek tabletek “dzień po” bez recepty.
  • Ku zaskoczeniu, Stany Zjednoczone nadal nie posiadają prawa liberalizujący dostęp do kontrowersyjnej metody antykoncepcyjnej.
  • Eksperci przekonują, że tabletki te mają również działanie wczesnoporonne doprowadzając do śmierci nienarodzonego dziecka.
  • Zobacz także: Szokujące doniesienia BBC! Jednostka SAS wielokrotnie zabijała afgańskich więźniów

Firma farmaceutyczna HRA Pharma, która posiada siedzibę w Paryżu złożyła do agencji ds. żywności i leków wniosek o umożliwienie sprzedaży w aptekach tzw. tabletek antykoncepcyjnych. Do tej pory Stany Zjednoczone jako jeden z niewielu krajów zachodnich nie pozwoliło na powszechną sprzedaż tej kontrowersyjnej metody zapobieganiu ciąży.

Badania wykazały, że ponad 50% z około 6,1 miliona ciąż w USA każdego roku jest niezamierzonych. Chociaż pigułki antykoncepcyjne zostały po raz pierwszy zatwierdzone do stosowania w Stanach Zjednoczonych ponad 60 lat temu, około jedna trzecia kobiet w Stanach Zjednoczonych, które próbowały uzyskać lub zrealizować recepty, zgłaszała trudności w tym zakresie.Rocznie w USA dochodzi nawet do 6,1 mln nieplanowanych ciąż.

Na całym świecie 100 krajów pozwala na taką metodę antykoncepcji, w pełni umożliwiając na sprzedaż tabletek “dzień po” w aptekach. Kilka głównych ośrodków medycznych w tym American Medical Association i American Academy of Family Physicians – wezwało władze USA do zrobienia tego samego.

Frederique Welgryn, dyrektor ds. operacji strategicznych i innowacji w HRA Pharma, przekonywała, że zgłoszenie firmy było przełomowym momentem w kwestii kwestii reprodukcyjnego w USA.

Przeniesienie bezpiecznej i skutecznej pigułki antykoncepcyjnej do OTC pomoże jeszcze większej liczbie kobiet i osób uzyskać dostęp do antykoncepcji bez niepotrzebnych barier

– podkreśliła Frederique Welgryn.

Przedstawiciele firmy spodziewaja się ostatecznej decyzji FDA w przyszłym tygodniu. Zatwierdzenie dotyczyłoby wyłącznie leku Opill, który został zakupiony od firmy Pfizer w 2014 roku. Pacjenci mogą zażywać pigułkę, jeśli została przepisana, od 1973 roku.

Czytaj więcej: Wbrew zapowiedziom Zełenski nie tylko nie potępił rzezi wołyńskiej, ale nawet o niej nie wspomniał [WIDEO]

Ofensywa zwolenników mordowania nienarodzonych dzieci

Wniosek HRA pojawia się w trakcie intensywnej debaty publicznej na temat praw reprodukcyjnych w USA, z demokratycznymi prawodawcami i działaczami pro-choice wzywającymi FDA do rozważenia podobnych wniosków.

W marcu 50 kongresmenów Klubu Wolnego Wyboru Izby Reprezentantów napisało list otwarty wzywający administrację do bezzwłocznego rozpatrzenia wniosków o dostępne bez recepty tabletki antykoncepcyjne i wyłącznie na podstawie danych.

Welgryn w wypowiedzi dla New York Times stwierdziła, że wniosek firmy nie był niezwiązany z decyzją Sądu Najwyższego.

Kontrola urodzeń nie jest rozwiązaniem dla dostępu do aborcji

– powiedziała Frederique Welgryn, dyrektor ds operacji strategicznych i innowacji w HRA Pharma.

Od czasu orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie aborcji wiodący detaliści w USA donoszą o racjonowaniu pigułek antykoncepcyjnych w związku z rosnącym popytem.

Również w poniedziałek administracja prezydenta USA Joe Bidena powiedziała, że ​​świadczeniodawcy muszą oferować usługi aborcyjne, jeśli życie matki jest zagrożone.

Administracja stwierdziła, że ​​prawo federalne dotyczące wytycznych dotyczących leczenia w nagłych wypadkach zastąpiło przepisy stanowe, które teraz zakazują tej procedury.

Departament zdrowia i opieki społecznej podkreślił, że lekarze muszą przeprowadzać aborcję, jeśli uważają, że tzw. pacjent w ciąży doświadcza zaburzenia w stanie zdrowia, aborcja byłaby odpowiednim “środkiem stabilizującym”.

Przerwanie ciąży umożliwiają nagłe niebezpieczne stany zdrowia jak ciąża pozamaciczną, powikłania utraty ciąży lub pojawiające się zaburzenia nadciśnieniowe, takie jak stan przedrzucawkowy z ciężkimi cechami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bbc.com

Żona prezydenta USA zaliczyła wpadkę

Żona prezydenta USA Jill Biden / Fot. Twitter

  • Podczas ostatniego spotkania UnidosUS żona prezydenta Stanów Zjednoczonych Jill Biden wygłosiła przemówienie.
  • Próbowała ona pochwalić Raul Yzaguirre za walkę o prawa dla latynosów.
  • W dość “wyjątkowy” sposób porównała jej osobę do śniadania z tacos.
  • Zrzeszenie latynoskich dziennikarzy potępiło wypowiedź Jill Biden.
  • Podkreślili, że ich kultura składa się z wielu różnorodnych elementów, a nie wyłącznie ze specyficznego jedzenia.
  • Zobacz także: Okupacja siedziby Tauron Energia. Związkowcy domagają się podwyżek

Żona prezydenta Stanów Zjednoczonych Jill Biden chwaliła ikonę praw obywatelskich Raul Yzaguirre podczas dorocznej konferencji UnidosUS. Niestety dla demokratów użyła ona dziwacznego komplementu. Sama Yzaguirre przez trzy dekady kierowała organizacją, znaną niegdyś jako Rada Narodowa La Raza.

Raul pomógł zbudować tę organizację, rozumiejąc, że różnorodność tej społeczności – tak wyraźna jak winiarki na Bronksie, tak piękna jak kwitnące Miami i tak wyjątkowa jak tacos na śniadanie tutaj w San Antonio – jest twoją siłą

– stwierdziła Pierwsza Dama USA Jill Biden.

Z kolei zwracając się do winiarzy Bronxu, błędnie wymówiła sklepy spożywcze i powiedziała “bogedas” zamiast “bodegas”.

Krytyka latynoskich dziennikarzy

Stowarzyszenie latynoskich dziennikarzy National Association of Hispanic Journalists skrytykowało wystąpienie Jill Biden. Podkreślili, że ich kultura jest zdecydowanie bardziej różnorodna, niż stereotypowe “tacos”.

Korzystanie ze śniadaniowych tacos, aby pokazać wyjątkowość Latynosów w San Antonio, świadczy o braku wiedzy kulturowej i wrażliwości na różnorodność Latynosów w regionie

– napisało w oświadczeniu National Association of Hispanic Journalists.

NAHJ zachęciło Pierwszą Damę i jej zespół tworzący przemówienia do poświęcenia czasu w przyszłości na zrozumienie ich kultury i dziedzictwa.

Nasze dziedzictwo jako Latynosów jest kształtowane przez różnorodne diaspory, kultury i tradycje kulinarne i nie powinno być redukowane do stereotypu

– podkreśliło stowarzyszenie.

Według oficjalnych statystyk San Antonio posiada populację około 1,5 miliona ludzi, czyli 65% Latynosów.

Konserwatyści również krytykowali Bidena i zastanawiali się, jakie liberalne oburzenie mogłoby wywołać, gdyby republikanin wygłosił te komentarze.

Nic dziwnego, że Latynosi uciekają z Partii Demokratycznej!

– stwierdził członek Izby Reprezentantów Andy Biggs z Partii Republikańskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nypost.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

We wtorek rząd przyjął podczas swojego posiedzenia projekt ustawy zakładający zwiększenie możliwości magazynowych gazu ziemnego oraz przedłużenie ochrony taryfowej do końca 2027 r.

To jest projekt ustawy, który pozwala na to, aby w bardziej efektywny sposób realizować kwestie związane z używaniem rezerw magazynowych gazu w Polsce. Ta ustawa uelastycznia funkcjonowanie tych magazynów, również przewiduje perspektywę zwiększenia możliwości magazynowych (…), aby w przyszłości zapewnić jeszcze większe bezpieczeństwo w tym obszarze

– powiedział rzecznik rządu Piotr Muller.

Projekt zakłada przedłużenie ochrony taryfowej dla niektórych grup odbiorców gazu do końca 2027 roku.

Jednocześnie, co jest szczególnie ważne dla osób, które są konsumentami oraz niektórych innych instytucji, przyjęte przedłużenie do końca 2027 roku, to jest realizacja naszego wcześniejszego zapewnienia, przedłużenie ochrony taryfowej odbiorców domowych oraz strategicznych instytucji pożytku publicznego, takich jak szkoły, szpitale, przedszkola

– wyjaśnił.

Doprecyzował, że chodzi o dopłaty z budżetu państwa, by ceny nie były podnoszone, tak jak to wynika z uwarunkowań rynkowych.

Czytaj więcej: Narodowcy oskarżeni za krytykę syjonizmu. Sąd chce ich skazać. Prokuratura uniewinnić

Wzmocnienie bezpieczeństwa gazowego

Jak podawano wcześniej w wykazie prac programowych rady ministrów, w projekcie miały znaleźć się regulacje zakładające między innymi: obowiązek uwzględniania planu działań zapobiegawczych w planowaniu rozwoju systemów gazowych; wydłużenie do 45 dni okresu, w którym zapasy obowiązkowe gazu ziemnego powinny zostać dostarczone do systemu gazowego (obecnie 40 dni); zmiany w katalogu wyłączenia od obowiązku koncesyjnego.

Ponadto, w przypadku zaistnienia określonych w ustawie okoliczności minister właściwy do spraw energii będzie mógł ogłosić właściwy stan kryzysowy w rozumieniu rozporządzenia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, isbnnews.pl

Nielegalne działania brytyjskiej jednostki SAS w Afganistanie

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Brytyjska stacja BBC donosi o szokujących nieścisłościach w działaniach jednostki specjalnej SAS.
  • Eskadry podczas służby w Afganistanie na przełomie 2010-2011 r. miały dopuszczać się nielegalnych działań.
  • Zabijali oni w dziwnych okolicznościach Afgańczyków, prawdopodobnie podkładając im wcześniej broń.
  • W ten bezprawny sposób mogli oni zabić nawet 54 osoby, niekoniecznie związane z terrorystami.
  • Zobacz także: Podróż Putina do Iranu. Pieskow zdradza szczegóły

Jak informuje brytyjska stacja BBC nowe wojskowe raporty mają ukazywać niemoralne zachowanie jednostek specjalnych SAS, które stacjonowały w Afganistanie w latach 2010-2011. Jej żołnierze mogli zabić w sposób bezprawny nawet do 54 osób. Ponadto stacja znalazła dowody sugerujące na specjalne tuszowanie sprawy przez byłego szefa sił specjalnych.

Ministerstwo obrony narodowej Wielkiej Brytanii twierdzi, że ich żołnierze służyły w Afganistanie w brdzo mężny, odważny i profesjonalny sposób.

Generał sir Mark Carleton-Smith, który jest byłym szefem sił specjalnych miał być informowany o wspomnianych bezprawnych morderstwach, lecz nie przekazał on dowodów Królewskiej Policji Wojskowej, gdy ta rozpoczęła śledztwo w sprawie nielegalnych działań SAS. W zeszłym miesiącu generał ustąpił ze stanowiska szefa armii, a teraz nie zamierza komentować tej historii.

Czytaj więcej: USA: Demokraci organizują konferencję liderów. Zgadnijcie, kto ją sponsoruje

Brutalne naloty SAS w Afganistanie

BBC Panorama przeanalizowała setki stron kont operacyjnych SAS, w tym raporty obejmujące kilkanaście nalotów typu “zabij lub przechwyć” przeprowadzonych przez jedną eskadrę SAS w Helmand w latach 2010-2011.

Osoby, które służyły w eskadrze SAS w tym rozmieszczeniu, powiedziały BBC, że były świadkami, jak agenci SAS zabijali nieuzbrojonych ludzi podczas nocnych nalotów. Powiedzieli również, że widzieli agentów używających karabinów AK-47 podłożonych na miejscu zdarzenia, aby usprawiedliwić zabicie nieuzbrojonej osoby.

Kilka osób, które służyły w siłach specjalnych, powiedziało, że eskadry SAS rywalizowały ze sobą o jak największą liczbę zabójstw. Odchodząca eskadra chciała pozostawić za sobą jak najwięcej trupów, aby wypaść lepiej w statystykach.

Z wewnętrznych e-maili wynika, że ​​funkcjonariusze na najwyższych szczeblach sił specjalnych byli świadomi zaniepokojenia możliwymi bezprawnymi zabójstwami, ale nie zgłosili podejrzeń żandarmerii wojskowej pomimo prawnego obowiązku.

Na obecna chwilę brytyjskie MON nie zmamierza komentować tej sprawy.

Afgańczykom podkładano broń

W 2019 roku BBC i Sunday Times zbadały jeden nalot SAS, który doprowadził do sprawy sądowej w Wielkiej Brytanii i nakazu dla brytyjskiego ministrowi obrony, aby ten ujawnił dokumenty opisujące sposób prowadzenia sprawy przez rząd.

Raporty operacyjne w sposób szczegółowy opisują działanie SAS podczas nocnych nalotów. Dziennikarze śledczy z BBC wyraźnie podkreślili, że te naloty były przeprowadzane po tym jak wcześniej najprawdopodobniej podstawiano Afgańczykom broń.

Na przestrzeni od listopada 2010 do początku kwietnia 2011 doszło do pięciu takich przypadków, gdy brytyjskie SAS przeprowadziło brutalne rozliczenie się z afgańskimi konwojami, które uznano za niebezpieczne.

Całkowita liczba ofiar śmiertelnych podczas sześciomiesięcznego tournee eskadry oscyluje około trzycyfrowej liczbie ofiar. We wszystkich nalotach analizowanych przez BBC nie zgłoszono żadnych obrażeń u agentów SAS.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bbc.com

Polskie ofiary Rzezi Wołyńskiej

Polskie ofiary Rzezi Wołyńskiej / Fot. Twitter

  • Wybuch II wojny światowej i początek koszmaru na Wołyniu.
  • Spotkanie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i podjęcie decyzji o eksterminacji Polaków.
  • Rozpoczęcie okrutnych mordów na polskiej ludności.
  • Ucieczka tysięcy Polaków na zachodnie tereny naszego kraju.
  • Zobacz także: 79. rocznica zbrodni wołyńskiej

Wybuch II wojny światowej i początek kształtowania się bestialskiego planu

W wyniku agresji Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r., po okupacji całej II Rzeczypospolitej przez Wehrmacht i Armię Czerwoną i ustaleniu w dniu 28 września 1939 r. w pakcie o granicach i przyjaźni pomiędzy III Rzeszą a ZSRR granicy niemiecko-sowieckiej na okupowanym terytorium Polski, tereny województwa wołyńskiego znalazły się pod okupacją ZSRR. Aby uzasadnić aneksję okupowanych terenów Polski, Sowieci przeprowadzili 22 października 1939 r. w atmosferze terroru fikcyjne wybory do lokalnego Zgromadzenia Ludowego. 27 października Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Ukrainy ogłosiło włączenie Wołynia w skład Ukraińskiej SRR, co potwierdziło Prezydium Rady Najwyższej 1 listopada 1939 r.

Po ataku Niemiec na ZSRR Wołyń został włączony do utworzonego 1 września 1941 r. Komisariatu Rzeszy Ukraina. Hitler zgodnie ze swoją polityką wschodnią traktował Ukrainę jako zaplecze materialne III Rzeszy i nie przewidywał istnienia tam administracji innej niż niemiecka. Głównym jego celem była eksploatacja gospodarcza, której podstawą były wysokie kontyngenty nakładane na ludność

W 1942 bezwzględne postępowanie władz niemieckich doprowadziło do żywiołowego rozwoju ruchu partyzanckiego na Wołyniu. Oprócz grup niezwiązanych z żadną organizacją polityczną i partyzantki radzieckiej powstały trzy ukraińskie formacje partyzanckie: tzw. pierwsza Ukraińska Powstańcza Armia, oddziały wojskowe OUN-M oraz drobne oddziały OUN-SD. Oddziały OUN-SD działały jednak najbardziej dynamicznie, które doprowadziły do zjednoczenia wszystkich

W marcu i kwietniu 1943 nastąpiła na Wołyniu masowa dezercja policjantów Ukraińskiej Policji Pomocniczej. Część dezerterów zasiliła oddziały OUN-B, OUN-M i UPA. Dezerterujący policjanci dopuszczali się zbrodni na wybranych Polakach. Akcja ta nosiła znamiona realizacji postanowień OUN-B o rozpoczęciu walki zbrojnej i planu usunięcia polskiej ludności Wołynia.

Plan eksterminacji Polaków na Wołyniu – ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego

Plany OUN podczas wojny i polityka narodowościowa, którą zamierzał wprowadzić rząd Stećki, zakładały usunięcie Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Zamierzano przy tym wspomóc się prowokowanymi wystąpieniami chłopskimi. Wobec inteligencji miano zastosować tę samą politykę, którą wprowadzali w życie Niemcy w ramach akcji “Intelligenzaktion”. Postanowiono prowadzić politykę faktów dokonanych i usunąć polską ludność ze spornych terenów, aby przed ewentualnymi rozmowami międzynarodowymi na temat granic, teren do którego OUN-B rościła swoje żądania, był jednolity etnicznie. Wpływ na taką decyzję miała również zagłada Żydów. Jeden z dowódców UPA tak oceniał sytuację:

Z dniem 1 marca 1943 r. przystępujemy do powstania zbrojnego. Jest to działanie wojskowe i jako takie skierowane jest przeciwko okupantowi. Obecny jednak okupant jest przejściowym, nie należy więc tracić sił w walce z nim. Właściwy okupant to ten, który nadchodzi ZSRR. Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską. Chyba że usuną się sami

– miał powiedzieć jeden z przywódców Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Według najbardziej prawdopodobnej hipotezy decyzja o ludobójstwie Polaków zapadła w gronie trzech osób wołyńskiego kierownictwa OUN-B: Dmytra Klaczkiwskiego, kierującego wołyńską OUN-B, Wasyla Iwachowa, referenta wojskowego OUN-B oraz Iwana Łytwynczuka, dowodzącego siłami UPA na północno-wschodnim Wołyniu. Ten ostatni według zeznań Janiszewskiego był inicjatorem i najaktywniejszym organizatorem rzezi wołyńskiej. Między marcem i majem 1943 r. po śmierci Iwachowa pełnia władzy przeszła w ręce Klaczkiwskiego, który już samodzielnie zadecydował o rozpoczęciu czystki etnicznej na całym Wołyniu.

Odpowiedzialnym za wydanie rozkazu do udziału UPA w czystce etnicznej jest Dmytro Klaczkiwski ps. “Kłym Sawur”, dowódca okręgu UPA-Północ wraz z Wasylem Iwachowem i Iwanem Łytwynczukiem. Śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej wskazało przywódców OUN-B i UPA bezpośrednio odpowiedzialnych za decyzję o zbrodni i kierowanie mordami. Jednym z nim był wspomniany pierwszy dowódca UPA.

[…] Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. […] Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi.

– oświadczył Dmytro Klaczkiwski wydając rozkaz do eksterminacji Polaków.

Z tym rozkazem według zeznań miał nie zgadzać się Jurij Stelmaszczuk, jedna z odpowiedzialnych osób za Rzeź Wołyńską.

W czerwcu 1943 roku spotkałem się w lesie kołkowskim z Kłymem Sawurem oraz z zastępcą przedstawiciela sztabu głównego Andruszczenką. Sawur dał mi rozkaz wymordowania wszystkich Polaków w okręgu kowelskim. […] Nie miałem prawa nie wykonać rozkazu, zaś na wykonanie nie pozwalały mi osobiste przekonania. Zwróciłem się do Andruszczenki, który powiedział mi, że jest to polecenie nie z centrum, że jest to przekręcenie w terenie

– powiedział w zeznaniu przed NKWD.

Ostatecznie nie wpłynęło to na próbę powstrzymania rzezi, walnie przyczyniając się do rozlewu niewinnej krwi Polaków.

Polski historyk Grzegorz Motyka przypuszcza, że dyrektywa Prowodu OUN mogła nakazywać całkowitą likwidację ludności polskiej bądź też zawierała postanowienia łagodniejsze dając czas do wyjazdu na tereny dzisiejszej Polski, jednak jej treść została samowolnie zmieniona przez “Kłyma Sawura” na bardziej radykalną. Część działaczy krytykowała przywódcę UPA za podjęcie decyzji o czystce etnicznej. Obrana przez niego linia postępowania wobec Polaków została jednak zaakceptowana w sierpniu 1943 roku przez III Zjazd OUN z Romanem Szuchewyczem na czele.

Osobami odpowiedzialnymi za przeprowadzenie masakry na polskiej ludności cywilnej były: Dmytro Klaczkiwski, Iwan Łytwynczuk, Petro Olijnyk, Jurij Stelmaszczuk, Wasyl Iwachiw.

Krwawa Niedziela – kulminacyjny moment rzezi wołyńskiej

Choć zabójstwa na Polakach były przeprowadzane już od początku II wojny światowej, to jednak ich skala była pojedyncza i obejmowała niewielką liczbę osób. Dopiero po odgórnej decyzji przywódców OUN-UPA zdecydowano się na rozszerzenie akcji. Najwięcej mordów dokonano latem 1943 r. Mordy niejednokrotnie miały miejsce w niedziele. Ukraińcy wykorzystywali fakt, że ludność polska gromadziła się podczas mszy w kościołach, więc często kościoły były otaczane, a wierni przed śmiercią niejednokrotnie torturowani w okrutny sposób (np. przecinanie ludzi na pół piłą do drewna, wyłupywanie oczu, palenie żywcem).

11 lipca 1943 około godziny 3.00 oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim pod hasłem “Śmierć Lachom”. Po otoczeniu wsi, by uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, dochodziło do rzezi i zniszczeń. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Polskie wsie po wymordowaniu ludności były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie. Była to akcja przygotowana i zaplanowana: na przykład akcję w pow. włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich w rejonie Marysin Dolinka, Lachów oraz w rejonie Zdżary, Litowież, Grzybowica.

Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Rzeź rozpoczęła się około godz. 3.00 rano 11 lipca 1943 od polskiej wsi Gurów, obejmując swoim zasięgiem: Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce – Sądową, Nowiny, Zagaję, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Swojczów, Gucin i inne. We wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób; w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków; we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem, w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu.

Według polskich historyków w ukraińskim ludobójstwu zginęło około 30-40 tys. Polaków. Z kolei Ewa Siemiaszko wskazuje, że ta liczba może być o wiele większa oscylująca w co najmniej 70 tys. pomordowanych. Ponadto od 300 do 400 tys. Polaków zostało zmuszonych do wyjazdu na tereny dzisiejszej zachodniej Polski oraz jej innych części.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

medianarodowe.com