Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska

Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Pomnik Bitwy Warszawskiej. Kompromitująca gra warszawskiego ratusza i PiS

Polityk podkreśliła, że brak pieniędzy z KPO to konkretne straty dla polskiej gospodarki.

Jeśli pieniądze z KPO ciągle nie będą do Polski trafiały, to znajdziemy się w unii drugiej prędkości, bo inne państwa, nasi sąsiedzi będą się rozwijali, bo dostaną środki na odbudowę gospodarek po pandemii. Co to spowoduje? Że będziemy krajem uboższym, że będziemy się wolniej rozwijać, nasze PKB będzie niższe – stwierdziła.

Jej zdaniem “rząd PiS robi wszystko, by tych pieniędzy nie dostać”.

Posłanka odniosła się też do powołania Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego.

To zmiana tabliczki na drzwiach. Wcześniej to się nazywało Izba Dyscyplinarna, teraz – Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Nic się nie zmieni, ci sędziowie będą wybierani przez władzę wykonawczą w osobie prezydenta – oceniła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polsat News

Stop aborcji

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił odrzucenie pięciu pierwszych skarg polskich aktywistek aborcyjnych, które dążą do obalenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku. W każdej z tych spraw prawnicy Instytutu Ordo Iuris przekazali sędziom ETPC opinię „przyjaciela sądu”, w której wykazaliśmy, że szeroki zakres ochrony życia nienarodzonego w Polsce jest nie tylko zgodny z oczekiwaniami większości Polaków, ale stanowi przywrócenie ludzkiej godności i odpowiada przemilczanym często normom prawa międzynarodowego, które stoi po stronie ludzkiego życia – także nienarodzonego.

Na tryumfalizm jest jednak za wcześnie. Prawdziwa wojna o ochronę życia dopiero przed nami. Pięć wspomnianych decyzji ETPC było możliwych dzięki zaniedbaniom samych aborcjonistów. Według komunikatu prasowego ETPC, podobnych postępowań może być… ponad tysiąc. W pozostałych sprawach skarżących wspierają całe sztaby prawników, pragnących podważyć konstytucyjną ochronę życia w Polsce.

Polskie feministki zorganizowały bowiem akcję dążącą do unieważnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej, wykorzystując do tego Europejski Trybunał Praw Człowieka. W tym celu przygotowały wzór skargi do ETPC i zachęcały kobiety do zalewania Trybunału w Strasburgu skargami na Polskę, w których twierdzą, że zakaz aborcji eugenicznej narusza między innymi art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zakazujący tortur i nieludzkiego traktowania. Większość skarg zakomunikowanych już polskiemu rządowi nie dotyczy nawet kobiet, którym odmówiono przeprowadzenia eugenicznej aborcji. Skarżące za tortury i nieludzkie traktowanie uznają najczęściej… „stres i strach przed zajściem w ciążę”.

Promotorzy aborcji nie chcą przy tym pamiętać o preambule najszerzej akceptowanego aktu prawa międzynarodowego na całym świecie – Konwencji o prawach dziecka – która stwierdza, że „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

Jeśli sędziowie ETPC zgodzą się z absurdalnymi wywodami aborcjonistów, to Polska może zostać zmuszona do prawnego ograniczenia prawa do życia. Dlatego nie możemy pozostać bierni.

Wyrok uwzględniający choćby jedną skargę może zachwiać całym dotychczasowym dorobkiem prawa międzynarodowego i obalić orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego, co będzie mieć, nomem omen, śmiertelne skutki dla polskich dzieci.

Czytaj również: Walia: Rządowa strona zamiast “kobiety” używa sformułowania “ludzie którzy krwawią”

Skargi do Trybunału w Strasburgu to metoda, jaką lewica wybrała, aby podważyć konstytucyjny ład ponad głowami Polaków. Nie dotyczy to zresztą tylko obrony życia, ale też takich spraw jak tożsamość małżeństwa, dopuszczalność surogacyjnego handlu macierzyństwem, adopcja dzieci przez pary jednopłciowe, eutanazja, a nawet obecność krzyża w przestrzeni publicznej… 

Dlatego bacznie obserwujemy wszystkie postępowania wszczynane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka i włączamy się w każde, w którym na szali leży ochrona życia w Polsce, konstytucyjna tożsamość małżeństwa i rodziny, wolność słowa czy wolność sumienia i wyznania.

Nierzadko jesteśmy jedyną organizacją w Europie, która w tych często precedensowych postępowaniach staje po stronie fundamentalnych dla całej cywilizacji europejskiej wartości – życia, rodziny i wolności. Z drugiej strony sędziowie ETPC spotykają się z presją szeregu skrajnie lewicowych organizacji, które dążą do światowej rewolucji ideologicznej i podważenia całego dotychczasowego, naturalnego porządku społecznego. Biorąc pod uwagę, że coraz częściej to nasze opinie są cytowane w orzeczeniach Trybunału, wierzę, że będziemy w stanie skutecznie przypominać sędziom ETPC, że ich zadaniem jest obrona praw człowieka, a nie zmuszanie państw do dostosowania swojego prawa wedle żądań radykałów.

Weronika Przebierała – dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris


Matura 2022 z matematyki

Matura 2022 / Fot. PAP/Marcin Bielecki. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jak ogłosił wiceminister edukacji i nauki, w polskich szkołach ponad 16 tysięcy nauczycieli.
  • To więcej niż w poprzednim roku. Konkretnie o 4 tysiące.
  • Wiceminister Rzymkowski oznajmił też, że na pewno będzie strajk, bo zbliżają się wybory.
  • Zobacz też: USA: Eksperci w szoku. Zaskakująca niska inflacja

Wiceminister edukacji i nauki, Tomasz Rzymkowski, przekazał, że w szkołach publicznych brakuje ponad 16 tys. nauczycieli, a to blisko 4 tys. więcej niż w poprzednim roku szkolnym.

Rzeczywiście ponad 16 tys. nauczycieli brakuje, to jest o blisko 4 tys. więcej niż w roku poprzednim i poprzedni rok szkolny jako żywo odbył się mimo tych wakatów.

Jeśli chodzi o dodatkowe tegoroczne braki, Rzymkowski stwierdził:

Te 4 tys. może być podyktowane chociażby tym, że wprowadziliśmy „kwestie psychologiczno-pedagogiczne” do szkół. Rozłożyliśmy ten proces na dwa lata, więc jeśli nie będzie tych psychologów i pedagogów w szkole to nic nadzwyczajnego się nie dzieje.

Wiceminister liczy, że w ciągu dwóch lat dyrektorzy szkół znajdą nowych pracowników.

Strajk to już niemal tradycja

Udzielając wywiadu w TVP1, Rzymkowski usłyszał od dziennikarza słowa:

Wszystko wskazuje na to, że nie obędzie się bez strajku nauczycieli na początku roku szkolnego.

Wiceszef MEiN odparł na to twierdząco:

Jeśli chodzi o strajki, to zbliża się rok wyborczy, więc ZNP na pewno zorganizuje strajk. Co do tego nie ma wątpliwości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Bernard Kerik

Bernard Kerik / Fot. Rumble / Newsmax

  • Były 40. komisarz z Departamentu Policji Nowego Jorku Bernard Kerik oświadczył, że wg niego może dojść do próby zamachu na Donalda Trumpa.
  • Kerik uważa, że może do tego dojść, jeśli były prezydent będzie kandydował w 2024 roku.
  • Były komisarz stwierdził, iż przeszukanie posiadłości w Mar-a-Lago miało na celu powstrzymanie Trumpa od kandydowania na urząd prezydenta.
  • Zobacz też: 78. rocznica powstania Brygady Świętokrzyskiej NSZ

Były nowojorski komisarz Bernard Kerik ostrzegł, że następnym krokiem przeciwników Trumpa jest przeprowadzenie na niego zamachu. Chyba że zdecyduje się nie kandydować na prezydenta w 2024 roku.

Jego ostrzeżenie nadeszło dzień po tym, jak FBI dokonało “najazdu” na dom Donalda Trumpa w Mar-a-Lago. Były 40. komisarz z Departamentu Policji Nowego Jorku napisał na Twitterze:

I podobnie jak w innych krajach Trzeciego Świata, jeśli dzisiejszy nalot FBI Bidena nie powstrzyma Donalda Trumpa przed kandydowaniem na prezydenta w 2024 roku, ich kolejnym posunięciem będzie Zamach.

Wypowiedź ta nawiązuje do komentarza Richarda Grenella:

Dyktatorzy Trzeciego Świata prześladują swoich politycznych wrogów.

“Nie wykreśliłbym możliwości zamachu”

Kerik pojawił się także w telewizji Newsmax, gdzie powiedział:

Próbowali postawić go w stan oskarżenia (impeachment) dwa razy, próbowali śledztwo za śledztwem. To ma na celu jedną rzecz – powstrzymać go przed startowaniem w wyborach w 2024 roku. Nie wykreśliłbym możliwości zamachu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

News Punch

Operacja Polska 1937 NCK

Operacja Polska 1937 NCK / Fot. NCK

Rosjanie wymordowali 200.000 Polaków

Rosjanie w czasie trwania Operacji Polskiej wymordowali Polaków tylko dlatego, że ci byli Polakami. 500.000 dzieci ofiar represji (z różnych nacji) trafiło to sowieckich sierocińców, gdzie odebrano im ich tożsamość. Większość z nich z głodu i chorób zmarła w rosyjskich ochronkach.

Operacja Polska trwała od sierpnia 1937 do listopada 1938. W trakcie jej trwania (i w czasie trwania wcześniejszych akcji) Rosjanie zamordowali 200.000 Polaków i wysłali na pewną śmierć w łagrach żony zamordowanych (czyli bilans ofiar może być dwa lub więcej razy większy). Tylko dlatego, że ofiary były Polakami. W masowym mordowaniu Polaków wzięła udział rosyjska bezpieka NKWD, rosyjska partia komunistyczna WKP(b), rosyjska milicja, rosyjska administracja, i młodzi rosyjscy działacze komunistyczni – komsomolcy.

Zobacz także: 78. rocznica powstania Brygady Świętokrzyskiej NSZ

Dzieci ofiar pozbawiono tożsamości

Te dzieci pomordowanych Polaków, które przeżyły akcje, też były ofiarami. Nie dopuszczono ich do edukacji i podjęcia lepszej pracy. Przez lata były skazane na nędzę. Władze odmawiały dzieciom wszelkiej wiedzy o losie ich rodziców.

Polacy byli mordowani na podstawie decyzji administracyjnej, od razu po aresztowaniu, w okolicznych lasach. By ukryć fakt zamordowania, Rosjanie informowali, że Polacy zostali skazani na 10 lat łagru bez możliwości kontaktu. Po 10 latach administracja nie odpowiadała na pytania o los pomordowanych.

Rosjanie mordowali Polaków z pobudek etnicznych

Rosjanie mordowali Polaków z pobudek etnicznych. Polacy byli najbardziej prześladowaną grupą etniczną w ZSRS. Ponieważ opierali się sowietyzacji, bolszewicy zdecydowali o ich eksterminacji. Polacy w ZSRS nie zdawali sobie sprawy, że są skazani na zagładę. Podczas gdy sowieci wymordowali 3% mieszkańców ZSRS, Polacy zostali wymordowani w 30%. Represje nie dotknęły w ZSRS właściwie tylko Żydów, nie licząc pojedynczych oprawców z NKWD i WKP(b). Za eksterminacje Polaków nikt nie poniósł konsekwencji.

Jeszcze innym aspektem Operacji Polskiej było wysłanie przez sowietów polskich dzieci do sowieckich obozów koncentracyjnych dla dzieci. W obozach tych sowieci zmienili tożsamość 100.000 polskich dzieci. W sumie sowieci zmienili tożsamość 500.000 dzieci z różnych nacji. Do dziś władze rosyjskie odmawiają ujawnienia danych dzieci, którym odebrano ich tożsamość. Dodatkowo umieszczone w obozach polskie dzieci pozbawione były elementarnej opieki i wiele z nich w cierpieniach zmarło.

Rosyjskie ludobójstwo – polskie ofiary

Celem ludobójstwa dokonanego przez Rosjan była eksterminacja Polaków tylko dlatego, że byli Polakami. By usprawiedliwić rasistowską zbrodnie Rosjanie wymyślili, że Polacy są rzekomymi agentami działającej w ZSRR Polskiej Organizacji Wojskowej – w rzeczywistości nic takiego nie miało miejsca.

Odgórnie władze ZSRS narzuciły lokalnym władzom sowieckim jaka ilość Polaków ma zostać zamordowana. Wyłapywani Polacy torturami byli zmuszani do przyznania się do win, których nie popełnili. Bardzo skutecznymi torturami okazało się: przesłuchiwanie non stop przez 48 godzin, przesłuchiwanie przez kilka dni zatrzymanych, którzy musieli non stop stać, i byli pozbawieni jedzenia oraz wody, umieszczanie zatrzymanych nago w zimnych celach lub w gorących i dusznych, skuwanie na wiele miesięcy zatrzymanych. Bicie i torturowanie zatrzymanych było normą.

Polacy największymi ofiarami zbrodni rosyjskich komunistów

Operacja polska stała się wzorem dla innych ludobójstw dokonywanych przez Rosjan w ZSRS. Jednak trzeba przypomnieć, że Polacy byli najbardziej udręczoną grupą narodowościową prześladowana w ZSRS. Polacy stawali się ofiarami wielokrotnie częściej niż inne nacje, w tym i sami Rosjanie, nie wspominając o Żydach.

Badania nad zbrodniami Rosjan są bardzo trudne. Dziś archiwa w Rosji i na Białorusi są zamknięte a świadkowie zbrodni boją się rozmawiać z badaczami. Jest to spowodowane tym, że współczesne władze Rosji gloryfikują zbrodniarzy komunistycznych, bolszewizm i sowietów uznają za część swojej tożsamości narodowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Plakat

Plakat / Fot. Pro-life.pl

  • Letnia Akademia Pro-Life to trwające pięć dni warsztaty kształcące młodych ludzi w zakresie bioetyki.
  • Miejscem akcji jest Kraków, a organizatorem Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka.
  • Chodzi w nich m.in. o przygotowanie uczestników do umiejętnego przekonywania ludzi do opowiedzenia się za życiem.
  • Zobacz też: Chiny zakończyły ćwiczenia wokół Tajwanu. Pelosi zadowolona ze swojej wizyty

Właśnie wystartowała Letnia Akademia Pro-Life. To już druga edycja projektu mającego na celu kształcić młodych ludzi w zakresie bioetyki. Wydarzenie trwa pięć dni, i jest przeznaczone dla osób w wieku 18-40 lat. Miejscem akcji jest Kraków, a organizatorem Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka.

Portal Radia Maryja pisze:

Uczestnicy warsztatów będą zgłębiać wiedzę na temat najważniejszych zagadnień bioetycznych w oparciu o rzetelne opracowania naukowe. Zdobytą wiedzą oraz umiejętnościami będą mogli podzielić się z osobami ze swoich lokalnych środowisk.

Wiedza przydatna w praktyce

Piotr Guzdek z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka jako cel akcji podaje “dostarczenie argumentów za życiem” do dyskusji na temat ochrony życia osób nienarodzonych. Chodzi o to, aby nabytą wiedzę umieć wykorzystać w praktyce.

Akademia ma przygotować lokalnych liderów pro-life, animatorów we wspólnotach parafialnych i społecznościach lokalnych. Po szkoleniu lider ma aktywować społeczność lokalną na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony w wymiarze działalności charytatywno-pomocowej, a z drugiej strony formacji intelektualnej. W trakcie warsztatów uczestnicy otrzymują wiedze bioetyczną, ale również określone umiejętności komunikacyjne po to, by mogli wejść w dialog nie tyle z adwersarzami ruchu aborcyjnego, ale z osobami nieprzekonanymi o tym, po której stronie stoją.

Warsztaty udostępnią uczestnikom specjalne narzędzia, m.in. do użycia podczas lokalnych spotkań z młodzieżą na tematy pro-life, czy do przygotowania prezentacji o rozwoju życia człowieka. Warsztaty trwają od 10 do 14 sierpnia. Więcej na ich temat można przeczytać tutaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Brygada Świętokrzyska NSZ

Brygada Świętokrzyska NSZ / Fot. Wikimedia Commons

Powołanie Brygady poprzedziła koncentracja kilku oddziałów partyzanckich NSZ — dowodzonych przez Władysława Kołacińskiego „Żbika”, porucznika Stanisława Grabdy„Bema”, podporucznika Edmunda Dachtera „Boppa”, „Ścibora”, podchorążego Kazimierza Nowaka „Łośa” i porucznika Henryka Figuro-Podhorskiego „Stepa” we wsi Wronów Mirogonowice w powiecie opatowskim na Kielecczyźnie. Z oddziałów tych sformowano 3-batalionowy 204 Pułk Piechoty Ziemi Kieleckiej NSZ dowodzony przez Eugeniusza Kernera „Kazimierza”, „Jana Balcerowskiego”. Szefem sztabu pułku został rotmistrz Antoni Starnawski „Leon”. Pułk liczył do 600 żołnierzy, i walczył z Niemcami i komunistyczną partyzantką podległą Rosji sowieckiej.

Kiedy w 1944 roku sowieci weszli na ziemie obecnej Polski, dowództwo NSZ świadome tego, że celem Rosjan jest komunistyczna okupacja Polski i wymordowanie polskich patriotów zdecydowało się ewakuować żołnierzy NSZ na tereny zajmowane przez Amerykanów, by Rosjanie nie wymordowali polskich patriotów z NSZ. Do 204 Pułku dołączono inne oddziały NSZ. Rozbudowaną formację NSZ Komendant Główny NSZ generał Tadeusz Jastrzębski „Powała” przekształcił 11 sierpnia 1944 w Brygadę Świętokrzyską NSZ.

Zobacz także: Jermak: “Przed zimą musimy zakończyć aktywną fazę wojny”

Według Instytutu Pamięci Narodowej:

Brygada Świętokrzyska NSZ była jedynym polskim oddziałem partyzanckim w czasie II wojny światowej, który jako jednostka partyzancka oswobodziła więźniów obozu koncentracyjnego. Był to obóz kobiecy w Holiszowie, podobóz KL Flossenburg, w którym osadzono ponad 1000 więźniarek różnej narodowości.

Brygada Świętokrzyska NSZ była jedną z największych formacji partyzanckich działających na ziemiach polskich. Jej żołnierze walczyli równocześnie z okupantem niemieckim i z podziemiem komunistycznym, odrzucającym legalne polskie władze na wychodźstwie i stanowiącym awangardę nowej, sowieckiej okupacji. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i umiejętnej dyplomacji dowódców całej jednostce udało się przedostać na Zachód, unikając rozbicia i ze strony Wehrmachtu czy Waffen SS, i Armii Czerwonej. Była także jedynym oddziałem polskiego podziemia niepodległościowego, który nawiązał kontakt taktyczny z wojskami zachodnich aliantów, wszedł w ich skład i współdziałał taktycznie w walce z Niemcami w ostatnich dniach II wojny światowej.

Brygada Świętokrzyska walczyła z Niemcami i ich kolaborantami

Jednostka powstała 11 sierpnia 1944 r. w majątku Lasocin. Brygada Świętokrzyska NSZ prowadziła działania przeciwko Niemcom. Miały one charakter ograniczony i sprowadzały się do samoobrony, ochrony ludności przed represjami i akcjami pacyfikacyjnymi oraz zaopatrzenia w broń i materiały wojskowe. Żołnierze NSZ stoczyli kilkadziesiąt walk i potyczek zarówno z oddziałami żandarmerii, Wehrmachtu czy Luftwaffe, jak i kolaboracyjnymi formacjami: ukraińskim Schutzmannschaft i turkiestańskim Ostlegionen. Podczas jednej z bitew (27 sierpnia 1944) Brygada stoczyła walkę z oddziałem zwiadowczym złożonym z żołnierzy Ostlegionen, wspieranych ogniem przez pociąg pancerny. Miesiąc później, 20 września pod Cacowem stoczyła bitwę z oddziałem Niemców w sile ok. 400 żołnierzy Luftwaffe i ok. 100 żandarmów. Prowadziła również akcję przeciwko oddziałom komunistycznym, będącym sowiecką agenturą. W historii działań Brygady Świętokrzyskiej NSZ nieznany jest ani jeden przypadek dokonania przez jej jednostki zabójstwa obywateli polskich żydowskiego pochodzenia ze względu na pochodzenie etniczne. Należy zaznaczyć również, iż w szeregach tej formacji służyli Polacy żydowskiego pochodzenia.

Ewakuacja na zachód

W styczniu 1945 r., w obliczu sowieckiej ofensywy, dowództwo brygady w obawie przed jej zniszczeniem przez zbliżającą się Armię Czerwoną i NKWD podjęło próbę wycofania się na zachód i uratowania jednostki jako siły zdolnej do walki o wolną Polskę. Dzięki lokalnym, doraźnym i taktycznym, porozumieniom z jednostkami niemieckimi Brygada rozpoczęła marsz ku zachodowi, ku jednostkom alianckim. Podczas przemarszu Dowódca Brygady nie zgodził się na podporządkowanie i współpracę wojskową z Niemcami. Nie pozwolił też rozbroić jednostki. Ostatecznie jednostkę skierowano do Czech i pozostawiono samą sobie. Podczas przemarszu polski oddział nawiązał kontakty z czeskim podziemiem. Równocześnie wysłano emisariuszy do sztabu Naczelnego Wodza i wojsk alianckich.

Jedyny oddział partyzancki który wyzwolił niemiecki obóz koncentracyjny

Brygada Świętokrzyska była jedynym polskim oddziałem partyzanckim w czasie II wojny światowej, który jako jednostka partyzancka oswobodził więźniów obozu koncentracyjnego. Był to obóz kobiecy w Holiszowie, podobóz KL Flossenburg, w którym osadzono ponad 1000 więźniarek różnej narodowości. Atak polskiej jednostki na ten obiekt uratował od śmierci żydówki węgierskie, które niemiecka załoga obozu miała spalić żywcem. Następnie oddziały Brygady nawiązały kontakt taktyczny z jednostkami 3. Armii Amerykańskiej gen. George’a Pattona. We wspólnych walkach Polacy i Amerykanie wzięli do niewoli sztab niemieckiej XIII Armii, w tym dwóch generałów.

W okolicznościowym rozkazie do swoich podkomendnych płk Antoni Szacki „Bohun Dąbrowski” (dowódca jednostki) napisał: „Dziś sztandary nasze powiewają obok zwycięskich barw amerykańskich, obok proporców wyzwolonego narodu czeskiego. Opatrzność pozwoliła nam raz jeszcze wziąć udział w walce przeciwko odwiecznemu wrogowi i dorzucić swą cząstkę do wspólnego wysiłku zjednoczonych narodów. W tej tak pamiętnej dla nas chwili dziękuję Wam za zaufanie, którym mnie obdarzyliście. Ta Wasza ufność umożliwiła mnie w znacznej mierze realizację tych zadań, które sobie postawiliśmy”.

Amerykanie uznali Brygadę za jednostkę sojuszniczą

Amerykanie dokonali sprawdzenia polskiej jednostki pod względem kontrwywiadowczym, uznając ją za jednostkę niekolaborującą z Niemcami, uznali ją za jednostkę aliancką. Brygada była jedyną polską jednostką, która uzyskała od Amerykanów w maju 1945 roku prawo do noszenia odznak jednostek amerykańskich oraz broni. I to na zdjęciach widać, amerykańskie gwiazdy, głowa Indianina, symbole amerykańskich dywizji.

Jednostka po zakończeniu wojny była wizytowana przez przedstawicieli Naczelnego Wodza, a jej żołnierze i oficerowie szkoleni byli w II Korpusie gen. Andersa. Wobec nacisków Sowietów, którzy żądali bezprawnie wydania polskiej jednostki, armia amerykańska spowodowała rozwiązanie jednostki i utworzenie z jej żołnierzy i oficerów Kompanii Wartowniczych, jednostek polskich wspomagających amerykańskie wojska okupacyjne na terenie Niemiec.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdechłe ryby na brzegu Odry

Zdechłe ryby na brzegu Odry / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Media alarmowały już wcześniej o możliwym zatruciu Odry, gdy w województwie lubuskim zauważono krocie martwych ryb. Wędkarze mówili o dziwnym swądzie i kolorze wody.

Teraz śnięte stworzenia liczone są w setkach. Wyławiają je straże rybackie, stowarzyszenia ekologiczne i wolontariusze. “Gazeta Lubuska” pisze, że wedle słów specjalistów, jest to katastrofa ekologiczna, a odbudowa Odry potrwa wiele lat.

Hydrogeolog Krzysztof Smolnicki zauważył:

Tak znacznego zatrucia chemicznego na Odrze nie było już od wielu lat. To może być niekontrolowany zrzut odpadów z jakichś procesów produkcyjnych. Było już kilka takich przypadków i nie stwierdzono, kto takiego zrzutu dokonał, nie znaleziono odpowiedzialnego.

Ponoć podobny problem wystąpił w marcu.

Mamy bezpośrednie zagrożenie zarówno ekosystemu, jak i życia i zdrowia ludzi. Ludzie nie zostali odpowiednio poinformowani. Pierwsze działania podjęły nie państwowe służby, a obywatele, związki wędkarskie, lokalne organizacje, m.in. Stowarzyszenie 515 z Krosna Odrzańskiego. Tak nie powinno działać państwo, w którym świadomie zarządza się gospodarką wodną. ie słyszałem też o żadnym alercie RBC, który zostałby wysłany do ludzi nad Odrą, by nie zbliżali się do rzeki. Alert powinien zostać wysłany.

Komunikaty

Redakcja “Do Rzeczy” zwraca uwagę, że komunikaty zostały opublikowane w regionalnych serwisach internetowych. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu zgłosił sprawę do prokuratury, gdyż możliwe jest popełnienie przestępstwa.

Lokalne okręgi Polskiego Związku Wędkarskiego ostrzegają:

W związku z zatruciem rzeki Odry nieznaną substancją i masowym śnięciu ryb, zaleca się unikanie wędkowania na Odrze i absolutnie niekonsumowania złowionych ryb.

Władze samorządowe ostrzegają, by unikać rejonu rzeki, ani nie zostawiać tam zwierząt domowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Uchodźcy z Ukrainy

Uchodźcy z Ukrainy / Fot. YouTube

  • Niemal 50% ukraińskich uchodźców w Czechach korzysta z mieszkań opłacanych z podatków.
  • Do końca lata MSW chce zdecydować, jak długo będzie płacić z podatków za mieszkania dla uchodźców.
  • Po tym terminie musieliby poszukać własnego mieszkania i sami za nie zapłacić.
  • Zobacz też: Awaria w Elektrowni Jaworzno. Była spodziewana

Według oficjalnych statystyk około 300 tys. Ukraińców uciekających przed rosyjską agresją znalazło w tym roku dom w Czechach. Prawie połowa z nich korzysta z mieszkań opłacanych przez państwo, ale to może się wkrótce zmienić. Do końca lata MSW chce zdecydować, jak długo będzie płacić z podatków za mieszkania dla uchodźców. Po ustalonym terminie musieliby poszukać własnego mieszkania i sami za nie zapłacić.

Władze mają nadzieję, że dzięki temu zwolni się również możliwość zakwaterowania Ukraińców, którzy przyjeżdżają do Czech, aby uciec przed srogą zimą. Komendant straży pożarnej Vladimír Vlček rzekł:

Chcielibyśmy zadeklarować, jak długo uchodźcy powinni przebywać w tymczasowym zakwaterowaniu. Decyzja musi zostać podjęta z wyprzedzeniem, aby mieli czas na znalezienie czegoś. Powinno to nastąpić w sierpniu.

Pół roku

Strażacy są częścią grupy strategicznej MSW. Grupa ta decyduje o sprawach związanych z kryzysem uchodźczym i przekazuje swoje wyniki ministrowi spraw wewnętrznych Vítowi Rakušanowi. Według Vlčka Ukraińcy muszą stanąć na własnych nogach i szukać zakwaterowania na dłużej.

Jeszcze tego nie rozgryźliśmy, ale wyobrażam sobie, że będzie to określony czas od rejestracji. Na przykład pół roku po zarejestrowaniu osoby musiałaby znaleźć miejsce do zamieszkania. Powinno dotyczyć to wszystkich obiektów noclegowych, za które płaci państwo.

Państwo wypłaca miesięcznie 146 milionów koron (ponad 28 mln złotych) tylko na składki solidarnościowe dla rodzin przyjmujących uchodźców i setki milionów więcej na zakwaterowanie w hotelach i innych obiektach. Pod koniec maja zarządzanie kryzysem uchodźczym wyniosło 7,2 mld koron (294 mln euro), z czego 4 mld koron (163 mln euro) przeznaczono na świadczenia socjalne.

Rakušan stwierdził już, że uchodźcy muszą jak najszybciej zacząć organizować sobie zakwaterowanie. Według niego pozwoliłoby im to na bardziej równomierne rozproszenie się w całym kraju, ponieważ zmotywuje ich do przeprowadzki do tańszych lokalizacji. Jednak konkretne zarysy nowej strategii nie są jeszcze jasne. Według Vlčka nie jest jeszcze przesądzone, w jaki sposób terminy będą traktowane dla seniorów czy matek z dziećmi.

Gubernator regionu libereckiego Martin Půta twierdzi, że tylko jedna czwarta ukraińskich imigrantów ma pracę.

Wielu/e z nich nie może nawet jej znaleźć, ponieważ opiekują się dziećmi.

Gubernator regionu pardubickiego Martin Netolický orzekł:

Pół roku to wystarczająco dużo czasu na adaptację. Oznacza to znalezienie pracy i mieszkania. Czechy mogą pomóc, ale w dłuższej perspektywie nie pokryją kosztów.

Eksperci ostrzegają, że przybycia większej liczby uchodźców można się spodziewać jeszcze przed zimą. Na Ukrainie brakuje materiałów budowlanych, remonty są opóźnione, co skutkuje słabą infrastrukturą, a kraj nie wie, jak poradzi sobie z zimną porą roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

"Krwawiący ludzie" zamiast słowa "kobiety"

"Krwawiący ludzie" zamiast słowa "kobiety" / Fot. Reclaim the net

  • Walijska “Służba Zdrowia” utworzyła stronę internetową z poradami dotyczącymi miesiączki.
  • Nie znajdziemy tam jednak słów takich jak “kobiety” czy “dziewczęta”.
  • Portal oznajmia: “Jesteśmy źródłem wiedzy, wsparcia i informacji dla młodych ludzi, którzy krwawią w całej Walii”.
  • To nie jest żart.
  • Zobacz też: Ukraina: Ośmiolatek sfinansował remont czołgu

Walijski rząd i NHS (“Narodowa Służba Zdrowia”) utworzyły witrynę internetową w celu udzielania porad dotyczących miesiączki. Na stronie nie znajdziemy jednak ani jednego przypadku użycia słowa “kobiety” lub “dziewczęta”.

Zamiast tego portal stosuje określenia takie jak “połowa światowej populacji” lub “ludzie którzy krwawią”. Zobaczcie, jak niedorzecznie to brzmi:

Jesteśmy źródłem wiedzy, wsparcia i informacji dla młodych ludzi, którzy krwawią w całej Walii.

Witryna zawiera około sześciu tematów związanych z miesiączką, ale ani razu nie wspomina o dziewczynach ani kobietach.

Naszym celem jest przełamanie tabu wokół okresów poprzez zachęcanie do rozmowy na jeden z najbardziej normalnych, naturalnych tematów, których doświadcza połowa światowej populacji.

Absurd

Ekspert ds. położnictwa i pielęgniarstwa z Western Sydney University, dr Karleen Gribble, skomentowała:

Wygląda na to, że przeszliśmy od niewspominania menstruacji, co przyczynia się do wielu niepokojów i trudności dla wielu młodych dziewcząt, do niewspominania faktu, że to dziewczęta i kobiety mają okresy.

Dodała, że ​​język może być mylący dla młodych dziewcząt.

Wyobraź sobie, ile wysiłku musiało kosztować stworzenie całej witryny internetowej poświęconej miesiączkom, nie wspominając ani razu słowa kobieta lub dziewczyna.

Na początku tego roku NHS England ocenzurowała słowa “kobiety” i “dziewczyna” w wytycznych dotyczących nowotworów, które dotykają tylko kobiety, takich jak rak jajnika, oraz wytycznych dotyczących menopauzy.

Ot, kolejny dzień w lewicowej szurlandii.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Reclaim the net