Rosyjskie czołgi pod Chersoniem

Rosyjskie czołgi pod Chersoniem / Fot. Twitter

Siejący propagandę rosyjską portal GreyZone poinformował w czwartek o wejściu ukraińskich sił do Chersonia.

Najemny kanał GreyZone podaje, że ukraińskie siły zbrojne “weszły do miasta Chersoń”

– podaje Christo Grozew.

Ukr oddziały wchodzą do miasta, wspomagają ich lokalni partyzanci, część Rus garnizonu osłaniać odwrót. Nie ma łączności z broniącymi miasta oddziałami spadochronowymi. Zorganizowany opór słabnie

– potwierdził szef działu analiz Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk Tomasz Szulc.

Czytaj więcej: Xi Jinping przygotowuje się do wojny. Ostrzegał chińską armię o nadchodzącym zagrożeniu

Rosjanie uciekają z Chersonia

Wcześniej media rozgrzała decyzja rosyjskiego ministerstwa obrony o wycofaniu się z miasta. Siergiej Szojgu rozkazał swoim dowódcom na froncie ukraińskim, aby ci wycofali się na lewy brzeg Dniepru i przegrupowali siły.

Ukraina nie zwraca uwagi na rosyjskie oświadczenia. Nasze siły zbrojne pracują zgodnie ze swoim planem

– powiedział doradca ukraińskiego prezydenta Mychajło Podolak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, tysol.pl

Wołodymyr Zełeński i Andrzej Duda

Kijów, Ukraina, 22.05.2022. Prezydent RP Andrzej Duda (L) i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski (P) w Radzie Najwyższej Ukrainy w Kijowie. / Fot. PAP/Jakub Szymczuk/KPRP Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Xi Jinping przygotowuje się do wojny. Ostrzegał chińską armię o nadchodzącym zagrożeniu

Prezydent Zełenski podkreślił bliskie relacje Polski i Ukrainy w ostatnim czasie i podziękował za wszelkie wsparcie.

Ukraina i Polska – razem. Jesteś naszą siostrą. Różnie było między nami, ale jesteśmy krewnymi – powiedział.

Polityk wskazał na zagrożenie ze strony Rosji.

Kiedy znów spotkaliśmy się ze starym, wspólnym wrogiem – Polska obok – podkreślił Zełeński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Policjanci

Polscy policjanci / Fot. Twitter/ MSWiA

Zobacz także: Marsz Niepodległości 2014 poprzedziły policyjne represje wobec młodych narodowców

Zarówno organizatorzy Marszu Niepodległości, jak i media, od dłuższego czasu apelują o zmiany prawne.

W RMF FM od dłuższego czasu sygnalizujemy potrzebę takich rozwiązań prawnych. Jak ujawniliśmy, prokuratura zmuszona była umorzyć śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy prewencji – którzy dwa lata temu – podczas obchodów Dnia Niepodległości w Warszawie bili pałkami przypadkowych ludzi – podało RMF FM.

Przestępstwo nie zostało ukarane, bo nie zidentyfikowano sprawców. Zarówno sami policjanci nie przyznali się, jak i ich danych nie ujawniają ich przełożeni. Zarówno MSWiA, jak i Komenda Główna Policji nie chcą odpowiedzieć, dlaczego nie doszło do zmian przepisów.

Rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka powiedział, że do ochrony porządku podczas Święta Niepodległości zostali zadysponowani nie tylko “umundurowani policjanci widoczni na ulicach”, ale również policjanci służby kryminalnej, pionu wspomagającego czy logistyki. Zapytany o to, ilu policjantów z całej Polski dodatkowo przyjechało do Warszawy, rzecznik KGP odpowiedział, że nie może podać dokładnych danych, jednak liczbę tę określił na “bardzo dużo”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Młodzież Wszechpolska

Zobacz także: 75 urodziny Krzysztofa Wyszkowskiego

O 91. rocznicy śmierci studenta przypomniał w mediach społecznościowych historyk Leszek Żebrowski.

Dziś mija 91 rocznica śmierci S. Wacławskiego, studenta USB, działacza MW. Zamordowany przez bojówki żydowskie 10 XI 1931 w Wilnie, które polowały na stud. polskich. Wg sądu był to pogrom żydowski na ludnosci polskiej. Było też kilkudziesięciu poszk. Polaków. Cześć Jego pamięci! – napisał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Uczestnicy Marszu Niepodległości na Rondzie Dmowskiego.

Uczestnicy Marszu Niepodległości na Rondzie Dmowskiego. / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Gośćmi programu są: Jacek Krzystek, Bartosz Józwiak, Robert Bąkiewicz, Marcin Iwanowski, Jan Pospieszalski, Krzysztof Kawęcki, Wojciech Muszyński, Marcin Paluch, Wojciech Sumliński, Henryk Piotrowski, Rafał Ziemkiewicz, Paweł Chmielewski, Cezary Krysztopa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Marsz Niepodległości 2015 zdjecie Jan Bodakowski

Marsz Niepodległości 2015 / Fot. Jan Bodakowski

100.000 uczestników

Z ronda Dmowskiego na błonia Stadionu Narodowego przeszło 100.000 młodych narodowców w Marszu Niepodległości ulicami Warszawy. Nie było policji, nie było dymu. Niestety przez ostatnie 25 lat politycy instrumentalnie wykorzystywali policje i inne służby do nękania opozycji i pacyfikowania niezadowolenia społecznego, owocem tego sabotażu ze strony polityków jest brak zaufania do policji i służb w społeczeństwie. Odbudowa zaufania społecznego dla policji i służb to ogromne zadanie nowych władz.

Przez cały czas trwania Marszu Niepodległości w użyciu była non stop pirotechnika, flary, petardy i świece dymne. Nie było słychać, by ktoś zrobił sobie czy innym krzywdę – świadczy to o tym, że zakazy pirotechniki podczas demonstracji i innych imprez masowych nie mają sensu.

Wśród maszerujących było widać transparenty: reprezentujące różne miasta (Włocławek, Koło, Ostrów, Inowrocław, Bełchatów, Augustów, Bieszczady, Beszcze, Żelechów, Garwolin, Kaczory), regiony (wschodnią Wielkopolskę), zagraniczne partie (szwedzkie, francuskie, węgierskie w tym bardzo liczną reprezentację Jobbik, włoską Forza Nuova), lokalne organizacje Obozu Narodowo Radykalnego (z Małopolski, Biłgoraja, Pomorza, Kwidzyna, Kościerzyna, Dolnego Śląska, łodzi, Zelowa, Kujaw, Mielca, Wielkopolski, Łomży, Zagłębia Dąbrowskiego, Lublina, Górnego Śląska, Bielsko Białej, ziemi Świętokrzyskiej, Podhala), lokalne organizacje Młodzieży Wszechpolskiej (z Inowrocławia, Nowego Sącza, Warszawy, Podkarpacia, Wysokich, Rzeszowa, Zachodniego Pomorza, Przemyśla, Poznania, Łodzi), lokalnych organizacji (NS Warszawa, Ruch Narodowy Krosno, Patriotyczne Mrągowo, Patriotyczna Rawa, Gliwiccy Patrioci, Młodzi Patrioci Chełm, Ostrowieccy Patrioci, Narodowy Wałbrzych, Narodowy Staszów, Narodowe Świnoujście, Narodowy Strzyżów, Narodowy Łowicz, Łomżyński Klub Myśli Patriotycznej, Jaworznicka Inicjatywa Narodowa, Kieleccy Patrioci, Pilscy Patrioci), organizacji politycznych (Niklot, NS Zadruga, Krucjata Młodych, Patria Fidelis z Wielkiej Brytanii, Pobudka, Narodowa Wolna Polska, Narodowcy RP Mariana Kowalskiego), kibiców (Lech Poznań, Widzew, Zawisza Bydgoszcz).

Hasła przeciwko islamizacji

Oprócz transparentów organizacyjnych, tysięcy flag biało czerwonych, kilkuset ONR i MW, widać było tylko kilka transparentów z przesłaniem politycznym („marksiści, lewacy, masoni, ręce precz od naszej wolności”, „polski handel w polskie ręce”, „Polska katolicka”, „Polska patriotyczna”, antyislamski „witajcie w Piekle, zbłąkane owieczki”, „Prosiaczek przeciwko islamowi”, antyislamski „Sława Zwycięzcom”, „żołnierze niezłomni — Kraków nie zapomni”, „niepodległość jest OK”, „wolny rynek i niepodległość alternatywą dla UE”).

Nacjonalistyczne marsze odbyły się też we Wrocławiu i w Krakowie. Jak i podczas wcześniejszych manifestacji narodowców widać, że jest to pokolenie młodych wyborców, których PiS olał. Oferta PiS okazała się atrakcyjna dla starszych patriotów – PiS korzysta na tym, że Polska się starzeje i ma zapaść demograficzną, dzięki czemu głos starszych myślących o teraźniejszości, a nie młodych i myślących o przyszłości wyborców jest decydujący (a interesy pokoleniowe są różne, starsi myślą o dzisiejszych emeryturach z ZUS, młodsi o tym, że składki na ZUS rujnują gospodarkę i zmuszają do emigracji, a emerytur w przyszłości nie będzie).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Marsz Niepodległości 2021

Marsz Niepodległości 2021 / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Relacja TV Trwam

W relacji TV Trwam jeden z liderów narodowców informował o tym, że w marszu idzie 100.000 osób, oraz o tym, że tysiące innych nie mogą dojechać do Warszawy, bo są nękane przez policję. Policja przez wiele godzin uniemożliwiała narodowcom jadącym na Marsz do Warszawy dotarcie do stolicy — po kilka razy zatrzymywane były samochody i autokary z uczestnikami. Zatrzymanymi często byli członkowie Straży Marszu, co ewidentnie miało na celu ograniczenie bezpieczeństwa uczestników i porządku na zgromadzeniu. Zdaniem lidera narodowców represje wobec uczestników Marszu miały miejsce w czasie kampanii wyborczej i dotykają kandydatów listy narodowców do europarlamentu.

Według lidera narodowców celem Marszu było uświadomienie, że trzeba walczyć o niepodległość Polski. Lider narodowców stwierdził w TV Trwam, że nikt nie zapewni niepodległości i suwerenności Polski, mogą to zrobić tylko sami Polacy, poprzez rozwój polskiej gospodarki i armii. Zdaniem lidera narodowców należy aktywizować politycznie Polaków do codziennej troski o swoją rodzinę, naród i wspólnotę lokalną.

Lider narodowców na antenie toruńskiej stacji przypomniał, że współcześni narodowcy są kontynuatorami idei endecji, Romana Dmowskiego, nauczania prymasa Wyszyńskiego i Solidarności, która przed okrągłym stołem była ruchem katolickim i narodowym.

W czasie swej transmisji w TV Trwam widzowie mogli posłuchać przemówień nacjonalistycznych polityków z Węgier, Francji, Szwecji, Hiszpanii i Włoch. Goście z zachodniej Europy zwracali uwagę na niebezpieczeństwo islamskiej imigracji. Jednym z rozmówców księdza prowadzącego program TV Trwam był węgierski poseł z Jobbiku – drugiej co do wielkości partii na Węgrzech. Do głównych zagrożeń dla Węgier i Polski zaliczył on ateizm i UE.

Policyjne represje

Jak zostało podane na antenie toruńskiej telewizji, przeprowadzenie pełnej transmisji TV Trwam uniemożliwiło policja, zatrzymując i przeszukując reporterów stacji. Pomimo to przy majestatycznej muzyce kamery stacji uchwyciły setki tysięcy uczestników Marszu, nad którymi unosiła się czerwona łuna od flar.

Gdy czoło Marszu zatrzymało się przed blokadą policyjną na wysokości praskiego końca mostu Poniatowskiego, z powodu bojek chuliganów, którzy zaatakowali Straż Marszu i policje, ponownie na antenie Trwam zabrał głos lider narodowców. Jego zdaniem zamieszki były owocem prowokacji Policji, by nie było świadków jej działań. Policja zakazała lotów dronów z kamerami nad Warszawą.

Równocześnie z TV Trwam swoją relację z Marszu Niepodległości nadawała TVP Info. Na antenie telewizji publicznej sytuację skomentował były policjant Dariusz Loranty. Był zaszokowany działaniami policji, która zablokowało uczestników marszu na moście, co zagrażało ich zdrowiu i życiu. Zdaniem byłego policjanta prowokatorzy atakujący policje nie byli uczestnikami marszu, tylko celowo i świadomi wbili się w uczestników Marszu. Zachowanie policji wobec sytuacji było zdaniem eksperta błędem lub celowym zachowaniem mającym na celu doprowadzić do zamieszek – co gorsza taki sam mechanizm występował już po raz czwarty podczas Marszu. Jest to tym bardziej dziwne, z racji tego, że zabezpieczenie antyfaszystowskiego marszu, który kilka dni temu przeszedł przez Warszawę, było wzorowe, więc policja wie jak zachowywać się w takich sytuacjach.

Komentujący ze studia TVP Info publicysta prawicowy był równie zaszokowany zachowaniem policji, nieprofesjonalnym albo mającym na celu wywołanie zamieszek. Publicysta przypomniał też, że chuligani przed atakiem na policje zaatakowali też Straż Marszu. Innego zdania był już senior postkomunistycznej prasy Rolicki, który stwierdził, że w związku z awanturami należy zdelegalizować organizację nacjonalistów. Nadawany w TVP 1 Teleexpress jednoznacznie stwierdził, że „policja starła się z chuliganami, którzy zaatakowali marsz i Straż Marszu”.

Występująca w TVP Info przedstawicielka biura bezpieczeństwa miasta stwierdziła, że nie ma uwag do organizatorów, którzy odcięli się kordonem Straży Marszu od chuliganów wykonują polecenia władz miejskich.

Policja strzelała i gazowała

Kiedy Marsz dotarł na plac przed stadionem narodowym, do zebranych przemówił Mariusz Dzierżawski kandydat na prezydenta Warszawy z komitetu Rodzina dla Warszawy. Niestety TV Trwam nie zdecydowała się transmitować jego przemówienia. Zamiast lidera polskich przeciwników aborcji widzowie wysłuchali komentarza Krzysztofa Kawęckiego. Przemówienia innych osób zostały nadane w całości. Do zebranych przemówił Andrzej Kumor redaktor naczelny kanadyjskiego tygodnika dla Polonii Goniec oraz znany reżyser filmów dokumentalnych (mający jeszcze wtedy normalne poglądy). Po przemówieniu reżysera prowadzący program TV Trwam kilkakrotnie informował, że jednostki policji atakują uczestników marszu stojących na placu przed stadionem. Policja w ataku na pokojowych uczestników Marszu miała użyć gazu, granatów hukowych, strzelb i armatek wodnych.

W swoim wystąpieniu do uczestników Marszu lider narodowców stwierdził, że prowokatorom ze służb nie udało się zatrzymać Marszu. Lider narodowców nawoływał do uczestników, by nie ulegali prowokacjom i emocjom, by dbali o innych uczestników Marszu. Prowokatorom odmówił prawa do miana patriotów. W czasie przemówienia lidera narodowców policja kolejny raz zaatakowała uczestników wiecu pod stadionem.

Komentujący marsz Kawęcki stwierdził, że policja wobec uczestników Marszu zachowuje się jak ZOMO. Prowadzący program ksiądz przypominał, że niewinni uczestnicy Marszu zostali zaatakowani przez policję.

Ze sceny jeden z organizatorów Marszu apelował do uczestników o nieuleganie prowokacjom i niepodejmowanie walki. Potępił też policję za rzucanie w tłum uczestników wiecu granatów hukowych.

Do zebranych przemówił też szef ówczesny ONR, a także Marian Kowalski (kandydat Ruchu Narodowego na prezydenta Lublina). Kowalski apelował do uczestników o spokój, porządek, dyscyplinę, nieuleganie prowokacjom i panice. Zdaniem Kowalskiego młodzi narodowcy nie mogą narażać swojego bezpieczeństwa, bo Polska potrzebuje ich dla pracy politycznej. Zaapelował też o głosowanie na ugrupowanie nacjonalistów, uznając, że PO gardzi Polską, a PiS to koncesjonowana opozycja, która nie chce zmian. Jeden z ostatnich mówców, kibic z Łodzi, stwierdził, że chuligani, którzy zaatakowali policje to hołota, od której należy się odciąć. W pewnym momencie nawet mówcy pod stadionem krztusili się od gazu łzawiącego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Krzysztof Wyszkowski

Krzysztof Wyszkowski / Fot. IPN

W swej bezpośredniej relacji z Marszu Niepodległości na antenie Polskiego Radia Krzysztof Wyszkowski deklarował, że — Atmosfera na Marszu Niepodległości jest wspaniała. Gigantyczne tłumy roześmianych, radosnych ludzi. Jest cudownie, prawdziwa atmosfera święta narodowego.

Zobacz także: Kontrowersyjna decyzja FIFA. Dania bez specjalnego logo na strojach treningowych

Życie pełne zasług dla Polski

Jak można się dowiedzieć, ze strony Instytutu Pamięci Narodowej Krzysztof Wyszkowski „urodził się 10 listopada 1947 r. w Mrągowie, syn Stefana Wyszkowskiego i Krystyny z domu Nowakowskiej. Szkołę podstawową ukończył w 1961 r. W wieku 16 lat przerwał naukę w Liceum Ogólnokształcącym nr 2 w Olsztynie, podejmując pracę robotnika fizycznego. W 1975 r. przeprowadził się do Gdańska. Przez kontakty z członkami rodziny Józefa Piłsudskiego nawiązał współpracę z redaktorem Jerzym Giedroyciem z Instytutu Literackiego w Paryżu, który przez tajnych kurierów przekazywał mu wydawnictwa „Kultury” i innych ośrodków emigracyjnych do dalszego rozpowszechniania, m.in. w Warszawie i Krakowie. W tym czasie Służba Bezpieczeństwa PRL podjęła przeciwko niemu i przeciwko współpracującemu z nim bratu – Błażejowi Wyszkowskiemu – Sprawę Operacyjnego Rozpracowania pod kryptonimem „Kanał” w celu zablokowania kanału przerzutu książek oraz prowokacji na rzecz oskarżenia o szpiegostwo.

Po powstaniu Komitetu Obrony Robotników włączył się w działalność tego środowiska. W 1977 r. przystąpił do współpracy z pismem „Robotnik”, wydawanym w podziemiu przez Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”. W kwietniu 1978 r. był inicjatorem utworzenia Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. W latach 1979–1980 działał również jako wydawca podziemny, publikując druki polityczne (m.in. „Res Publica”, „Głos”) oraz książki historyczne (Jerzy Łojek) i dzieła literatury pięknej (Witolda Gombrowicza, Wojciecha Karpińskiego, Czesława Miłosza, Leszka Szarugi, Jerzego Andrzejewskiego).

W sierpniu 1980 r. wziął udział w Wielkim Strajku w Stoczni Gdańskiej, gdzie dzięki własnym zasobom wydawniczym uruchomił druk dokumentów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz ulotek strajkowych. Od 23 sierpnia 1980 r. wchodził w skład redakcji „Strajkowego Biuletynu Informacyjnego SOLIDARNOŚĆ”, będąc autorem tego tytułu, którego użycie jako hasła dla całego ruchu niepodległościowego zaplanował jeszcze w 1978 r. W 1981 r. pracował jako sekretarz redakcji „Tygodnika Solidarność”. Aresztowany 13 grudnia 1981 r. został umieszczony w więzieniu w Strzebielinku. W sierpniu 1982 r., wykorzystując pobyt w szpitalu, uciekł z internowania, podejmując współpracę z podziemnym ruchem solidarnościowym. Po zatrzymaniu przez SB w dniu 22 lipca 1983 r. i zwolnieniu (na skutek amnestii) kontynuował tę działalność do jesieni 1989 r.

Krytyk układu postkomunistycznego

Jako bezpośredni obserwator obrad Okrągłego Stołu (akredytowany jako członek ekipy „Video Studio Gdańsk”) publikował na łamach pism podziemnych i „Kultury” paryskiej krytyczną ocenę przebiegu i wyników „kontraktu”. Z tego powodu odrzucił propozycję redaktora Tadeusza Mazowieckiego kontynuowania pracy w odnowionym „Tygodniku Solidarność”. Podjął w nim pracę jako kierownik działu politycznego dopiero po powołaniu Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko redaktora naczelnego pisma. W tym czasie za swe główne zadanie uznał niedopuszczenie do utrwalenia się w Polsce powstałego w wyniku obrad Okrągłego Stołu systemu postkomunistycznego. Uznając, że pierwszym krokiem powinno być obalenie prezydentury Wojciecha Jaruzelskiego, namówił Lecha Wałęsę do podjęcia akcji na rzecz przyśpieszonych wyborów prezydenckich. Jako członek jego sztabu wyborczego uczestniczył w tworzeniu programu politycznego kandydata, w którym przeforsował wpisanie dążenia do przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO) jako głównego celu ówczesnej polskiej polityki zagranicznej. Po wygranej kampanii odrzucił propozycję Lecha Wałęsy podjęcia pracy w jego Kancelarii i został doradcą premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego. Po niedługim okresie współpracy złożył dymisję i podjął aktywność na rzecz jak najszybszego przeprowadzenia demokratycznych wyborów parlamentarnych. Po wyborach przyjął propozycję objęcia funkcji doradcy premiera Jana Olszewskiego, aktywnie uczestnicząc w działaniach na rzecz lustracji i dekomunizacji.

Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego przez koalicję postkomunistyczną powrócił do pracy w „Tygodniku Solidarność” jako publicysta (w latach 1997–2000 pracował przy tworzeniu raportu końcowego Komisji Likwidacyjnej RSW, a następnie w Polskiej Agencji Informacyjnej). Do przejścia na emeryturę w 2012 r. aktywność publicystyczną kontynuował w tygodniku „Gazeta Polska”, następnie jako komentator niezależny. Uchwałą Sejmu RP z dnia 23 czerwca 2016 r. powołany na członka Kolegium IPN. 14 maja 2019 r. został wybrany na zastępcę przewodniczącego Kolegium na czwartą kadencję, rozpoczynającą się 28 czerwca 2019”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

  • Statut Łaskiego ma szczególne znaczenie w Polsce, będąc pierwszym ilustrowanym drukiem w naszym kraju.
  • Został sporządzony przez kanclerza i prymasa Jana Łaskiego w 1505 r. i skompilował prawie całe ustawodawstwo, które wcześniej pojawiło się w Polsce.
  • Po zbadaniu sprawy przez bibliotekarzy, paradoksalnie “zwrot Statutu Łaskiego powinien być mniej problematyczny, ponieważ nie wydaje się być łupem wojennym”.
  • Zobacz też: Sean Penn wręczył niespodziewany prezent prezydentowi Ukrainy

Szwedzki parlamentarzysta Bjoern Soeder ponowił apel do rządu szwedzkiego o zwrot Polsce Statutu Laskiego z 1506 roku, znajdującego się obecnie w zbiorach specjalnych Biblioteki Uniwersytetu w Uppsali.

W lipcu ówczesna minister spraw zagranicznych Ann Linde odmówiła przekazania dokumentu Polsce. Polityk w odpowiedzi udzielonej Soederowi powołała się na “restrykcyjną praktykę zwrotu łupów wojennych, stosowaną przez większość państw” i dodała, że

łupy wojenne z XVII wieku są legalnymi zdobyczami w świetle ówczesnego prawa międzynarodowego.

Paradoks

W nowym zapytaniu do szefa szwedzkiej dyplomacji Tobiasa Billstroema, który zastąpił Linde, Soeder przytoczył dodatkowe informacje z Biblioteki Uniwersytetu w Uppsali. Według szwedzkich bibliotekarzy “większość dowodów wskazuje na to, że dokument nie dotarł do Szwecji drogą rabunkową w XVII wieku”, czyli w czasie potopu szwedzkiego (1655-60).

Na stronie tytułowej książki znajduje się podpis króla Gustawa II Adolfa i rok 1616. To sprawia, że jest ona zbyt wczesna, by mogła być łupem wojennym. Pierwsza grabież usankcjonowana przez państwo szwedzkie miała miejsce podczas okupacji Rygi w 1621 roku

– stwierdzili bibliotekarze.

Nie było zwyczaju, by król podpisywał książki uzyskane jako łupy wojenne. Sugeruje to jednak, że książka była darem od wysoko postawionej osoby, której nie możemy dziś zidentyfikować, a Gustaw II Adolf docenił dar i włączył ją do swojego księgozbioru

– dodali. Soeder zauważył, że “zwrot Statutu Łaskiego powinien być mniej problematyczny, ponieważ nie wydaje się być łupem wojennym”.

Billstroem ma czas do 16 listopada na wyrażenie swojego stanowiska w tej sprawie. O samym Statucie łaskiego pisaliśmy tutaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The first news

Putin i Zełenski

Putin i Zełenski / Fot. Wikimedia Commons, Quotepark, przeróbka własna

Na początku tygodnia ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski przedstawił warunki rozpoczęcia rozmów pokojowych z Rosją, domagając się przywrócenia integralności terytorialnej Ukrainy, poszanowania Karty Narodów Zjednoczonych, odszkodowań za wyrządzone straty, ukarania każdego zbrodniarza wojennego i gwarancji, że inwazja nigdy się nie powtórzy.

Wcześniej Zełenski oświadczył, że nie będzie prowadził żadnych negocjacji z obecnymi władzami Rosji, wprowadzając odpowiedni dekret w tej sprawie.

Porozumienie Zełenskiego z USA

Douglas Macgregor, były doradca amerykańskiego sekretarza obrony w administracji prezydenta USA Donalda Trumpa, uważa, że prezydent Zełenski i Jake Sullivan, doradca prezydenta Joe Bidena do spraw bezpieczeństwa narodowego, stworzyli jedynie pozory, że Kijów chce negocjować z Moskwą.

Rosyjskie media, które cytują McGregora, piszą o ujawnieniu tajnego porozumienia Zełenskiego z USA.

Myślę, że Sullivan poprosił Zełenskiego, aby był miły i stworzył iluzję, że Kijów chce negocjacji

– stwierdził Douglas Macgregor.

Czytaj więcej: Obajtek o rafinerii Schwedt: “Na wszystkie okazje patrzymy z nadzieją”

Sullivan prowadził tajne rozmowy z Rosją

W miniony weekend “Washington Post” napisał, że administracja Joe Bidena nieoficjalnie zachęca Wołodymyra Zełenskiego do wykazania otwartości na negocjacje z Rosją.

Potem “Wall Street Journal” podał, że Jake Sullivan prowadził przez ostatnie miesiące poufne rozmowy z doradcą prezydenta Władimira Putina do spraw międzynarodowych Jurijem Uszakowem i sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołajem Patruszewem, aby zapobiec eskalacji konfliktu na Ukrainie, w tym użycia broni jądrowej.

Z kolei według doniesień włoskiej gazety “La Stampa”, Watykan jest gotów pełnić rolę mediatora w rozmowach między Moskwą a Kijowem i zaoferował swoje terytorium jako neutralne miejsce prowadzenia rokowań pokojowych, w których mogłyby brać udział także inne strony, w szczególności USA i UE.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl