/ Fot. YouTube/Media Narodowe

Bardzo ciekawa rozmowa na temat Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych. Żołnierze tej formacji uratowali Żydówki, a nazywa się ich mordercami.

Jeszcze jakiś czas temu wydawało się nam, że temat “Żołnierzy Wyklętych”, podziemia narodowego, bohaterów z Narodowych Sił Zbrojnych w końcu stał się częścią polskiej historii i nikt nie będzie miał prawa znowu tego prześladować. Niestety, ataki na niektórych Wyklętych czy żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych nie ustają. Zachęcamy do wysłuchania ciekawej rozmowy na temat Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Rozmowę znajdziecie państwo oczywiście na kanale telewizji internetowej Mediów Narodowych.

Gościem programu był Tomasz Rzepa, członek Związku Żołnierzy NSZ, wnuk Mieczysława Nowackiego z NSZ. Program prowadziła doktor Anna Mandrela. Rozmowa dotyczyła historii Brygady Świętokrzyskiej NSZ, najbardziej dziś demonizowanej jednostki polskiego podziemia. “Brygada Świętokrzyska zasłużyła się dla Polski (…) Musimy mieć świadomość, że źródłem całej tej propagandy, oskarżeń o rzekomą kolaborację, oskarżeń o prowadzenie wojny domowej, nieuznawanie rządu w Londynie, mordowanie Żydów, są lata 50. Tak naprawdę to wtedy ta propaganda powstała, w celu walki z żołnierzami NSZ” – mówił Tomasz Rzepa.

ZOBACZ TAKŻE: 28 marca 1933 roku sanacja zdelegalizowała Obóz Wielkiej Polski

Autorami tej propagandy były te same środowiska, które prowadziły propagandę przeciwko Armii Krajowej, II RP czy rządowi w Londynie. “O ile po 1956 roku pewne środowiska zostały zaakceptowane przez władzę, jak żołnierze AK (…), to żołnierze NSZ, podobnie jak >Żołnierze Wyklęci<, ponieważ walczyli z komuną, nie mogli być zaakceptowani przez władze komunistyczne”. Mowa była o propagandzie wobec Brygady. Tomasz Rzepa podkreślił także dlaczego ta kłamliwa propaganda na temat NSZ znowu powraca. Serdecznie zapraszamy do wysłuchania rozmowy na temat Brygady Świętokrzyskiej. Przyda się nam to do odpierania zarzutów ze strony skrajnego lewactwa!

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. YouTube/MediaNarodowe

W ramach serii “Idee mają konsekwencje” Marcin Masny mówił widzom Mediów Narodowych o upadku Zachodu, Williamie Ockhamie. Zapraszamy!

Marcin Masny, w ramach cyklu “Idee mają konsekwencje” i współpracy Dziennika Narodowego z Mediami Narodowymi, mówił o początkach upadku Zachodu. Marcin Masny zaznaczył skąd tytuł “Idee mają konsekwencje”. Oczywiście jest to nawiązanie do publikacji Richarda M. Weaver’a, amerykańskiego konserwatysty, wykładowcę filozofii, platonika. Przekład tej książki na język polski zrobiła Barbara Bubula, wieloletnia posłanka Prawa i Sprawiedliwości. “Tej partii, która pragnie uchodzić, a może przynajmniej pragnęła uchodzić za konserwatywną, a na pewno nigdy nią nie była”.

“Ponieważ PiS jest po prostu ariergardą rewolucji i postępu, tak jak na przykład Robert Biedroń jest szpicą, awangardą postępu” – zaznaczył dr Marcin Masny. Właśnie o tej rewolucji, postępie oraz upadku Zachodu, który jest ich konsekwencją, w programie była mowa. Richard M. Weaver “dostrzegał początek nieszczęścia Zachodu, początek upadku Zachodu, nie tak jak inni w Lutrze, rewolucji francuskiej, w Kartezjuszu. On dostrzegał ten początek upadku Zachodu w późnym średniowieczu, a mianowicie w nurcie filozoficznym zwanym nominalizmem. Uważał, że William Ockham, znany jako autor >brzytwy<, był tym który zaczął rujnować myśl Zachodu, europejską, katolicką”.

ZOBACZ TAKŻE: Radny z PiS w proteście odchodzi z partii. Zrobił to przez… Facebooka

Czym jest nominalizm? Nominalizm i realizm to przeciwstawne nurty rozumienia człowieka i świata. “Są obecne od starożytności aż po dziś dzień. Co więcej, są obecne w naszym życiu, rozumowaniu”. Chociaż być może nie znamy tych pojęć, to właśnie takie postawy są obecne w naszym życiu. Dr Marcin Masny pokazywał przykłady tych dwóch postaw, dwóch nurtów filozofii. Weaver mówił, że nominalizm jest “ruiną naszego obcowania ze światem i obcowania między nami”. Problemy naszej cywilizacji wynikają właśnie z tego, że często zapomina się o umyśle, rozumie, realizmie. Zachęcamy do wysłuchania tego bardzo ciekawego, kilkunastominutowego wykładu.

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Wikipedia

Odpocznijmy na chwilę od wieści o koronawirusie. 28 marca 1933 roku dyktatura sanacyjna zdelegalizowała Obóz Wielkiej Polski. Liczył 250 tysięcy członków.

Obchodzimy dzisiaj ciekawą rocznicę, która wiele mówi o polskiej historii i naszej scenie politycznej. Od 1926 roku w Polsce panowała dyktatura Józefa Piłsudskiego i jego tak zwanej sanacji. Sanacji, do której tak chętnie odwołuje się dzisiejszy obóz rządzący. Dyktatura ta, która przejęła władzę w konsekwencji tzw. zamachu majowego, bezlitośnie niszczyła opozycję. Szczególnym wrogiem sanacji byli narodowcy, którzy wtedy częściej nazywani byli endekami (od Narodowa Demokracja). Odpowiedzią narodowców na dyktaturę sanacji było powołanie Obozu Wielkiej Polski.

Jak niedawno na łamach Mediów Narodowych pisał Tomasz Dorosz, “4 grudnia 1926 roku z inicjatywy Romana Dmowskiego w Poznaniu powstał Obóz Wielkiej Polski. Dmowski chciał, aby OWP zjednoczył całą polską prawicową opozycję wobec tzw. sanacji”. Struktury Obozu Wielkiej Polski szybko się rozwijały, a organizacja stała się największym ruchem politycznym w II RP, która liczyła, według różnych historyków, od 200 do nawet 300 tysięcy członków. OWP działał poza parlamentem, organizował młodzież, wpływał na politykę partii narodowców (do 1928 pod nazwą Związek Ludowo-Narodowy, potem Stronnictwo Narodowe).

ZOBACZ TAKŻE: [OPINIA] Dorosz: Ruch narodowy wczoraj (1918-1939)

Wzrost potęgi narodowców władza starała się ograniczyć zamykaniem działaczy narodowych do więzień, rozbijaniem struktur, rozwiązywaniem ich. Ostatecznie, 28 marca 1933 roku, sanacja rozwiązała cały Obóz. Delegalizacja ta nie spowodowała jednak upadku ruchu. Działacze OWP masowo przeszli do partii narodowców, Stronnictwa Narodowego. SN szybko stało się największym ugrupowaniem w II RP, zrzeszając około dwustu tysięcy Polaków. W czasie wojny utworzyli oni Narodową Organizację Wojskową, następnie Narodowe Siły Zbrojne, aż w końcu Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, których członków zwiemy dziś “Żołnierzami Wyklętymi”.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Media Narodowe

W Polsce zmarło 18 osób w wyniku zarażenia się koronawirusem. Prezydent Andrzej Duda przyznał, że jeśli epidemia będzie szaleć, wybory mogą być przełożone.

W Polsce zmarła osiemnasta osoba, która umarła w wyniku zarażenia się koronawirusem. W warszawskim szpitalu zmarł 67-latek. Na tę chwilę w Polsce mamy więc już osiemnaście ofiar śmiertelnych i 1638 zarażonych. Liczby te są na pewno dużo lepsze od tych, jakie docierają do nas z Włoch i Hiszpanii, jednak chorych przybywa i niewiele na razie wskazuje, żeby sytuacja w Polsce miała się uspokajać. Liczba chorych nie wzrasta tak szybko jak wcześniej we Włoszech czy teraz w Hiszpanii lub Stanach Zjednoczonych, ale nie oznacza to, że epidemia w Polsce idzie ku końcowi.

Z tego powodu praktycznie wszystkie, poza partią rządzącą, ugrupowania w Polsce domagają się przeniesienia wyborów. Zwracają uwagę, że wprowadzanie “stanu nadzwyczajnego” małymi kroczkami, aby nie przełożyć wyborów, to igranie ze zdrowiem i życiem Polaków. Andrzej Duda, obecnie urzędujący prezydent i kandydat obozu rządowego na prezydenta przyznał, że jeśli “epidemia będzie szalała, i że będziemy cały czas trzymać taką dyscyplinę i takie ograniczenia, jakie są w tej chwili, to myślę, że ten termin wyborów wtedy może się okazać nie do utrzymania”.

ZOBACZ TAKŻE: Radny z PiS w proteście odchodzi z partii. Zrobił to przez… Facebooka

Prezydent w rozmowie z dziennikarzami TVP Info przyznał więc, że przełożenie wyborów jest możliwe. Według wielu komentatorów, obóz rządzący czekał tylko na zarejestrowanie kilku dodatkowych kandydatów w wyborach prezydenckich, a teraz wybory mogą zostać przeniesione. Czy tak się stanie? Będziemy oczywiście informować na bieżąco rozwój sytuacji w naszym kraju. Na tę chwilę mamy 157 kolejnych przypadków zakażenia się koronawirusem. Az 103 przypadki w województwie mazowieckim, 15 w dolnośląskim, 14 w śląskim, 9 na Podkarpaciu, po 4 w zachodniopomorskim i wielkopolskim, 3 w małopolskim, 2 w lubelskim i po 1 w pomorskim, opolskim i lubuskim.

Dodano w Bez kategorii

/ wikimedia commons

Radny Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi, Bartłomiej Dyba-Bojarski, odchodzi z partii w proteście przeciwko zmianom w prawie wyborczym.

Jak już informowaliśmy, Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicja Obywatelska zmieniły prawo wyborcze. Poprawki do ustawy w trakcie nocnego głosowania zgłosiło PiS. Zakładają one, że osoby w czasie wyborów przebywające na kwarantannie, w związku z epidemią koronawirusa, będą mogły głosować korespondencyjnie. Podobne uprawnienia otrzymają wszyscy, którzy ukończyli 60 lat. Wiele środowisk politycznych krytykuje te zmiany. Wygląda na to, że PiS za wszelką cenę chce przeprowadzić wybory 10 maja, w czasie pandemii koronawirusa. Zmiany wprowadzone poprzez tzw. Tarcze Antykryzysową spotykają się też z oporem samych polityków PiS.

Jeden z radnych miejskich PiS-u w łodzi, Bartłomiej Dyba-Bojarski, nie wytrzymał. Odszedł on z partii. Jak tłumaczy powody swojej decyzji? “Dzisiejsza nocna wrzutka do ustawy pomocowej, zmieniająca sposób przeprowadzenia głosowania w najbliższych wyborach przebrała miarę akceptowalnego dla mnie stopnia cynizmu i nieliczenia się przez PIS z niczym poza własnym partyjnym interesem. Kolejny raz w tym tylko roku (po pseudoreformie sądów i miliardach dla propagandowej TVP) PIS prowadzi politykę, z którą się osobiście w sposób zdecydowany nie zgadzam, bo jest po ludzku nieprzyzwoita”.

ZOBACZ TAKŻE: Włochy: Już 10 tysięcy ofiar koronawirusa. Na świecie 650 tysięcy chorych

Zaznaczył też, że nie popiera Platformy Obywatelskiej. “Parcie do wyborów za wszelką cenę, także w sytuacji, gdy szczyt zachorowań w Polsce nie wybuchnie z takim impetem, jak w innych krajach, jest nieprzyzwoite. Wiecznym uzasadnieniem kolejnych szkodliwych dla państwa zagrań PIS nie może być to, że rządy ludzi w typie Schetyny, Nitrasa czy Neumanna czy innych pożal się Boże liderów KO byłyby jeszcze gorsze”. Co ciekawe, dotychczasowy radny PiS-u poinformował o swoim odejściu z partii… tylko na Facebooku: “Skoro można bez zachowania jakiegokolwiek trybu zmieniać kodeks wyborczy chwilę przed wyborami w głosowaniu online, to moja rezygnacja na Fb również wystarczy”.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay

Włochy właśnie przekroczyły liczbę 10 tysięcy ofiar koronawirusa. Na świecie chorych jest już ponad 650 tysięcy osób. Zmarło około 30 tysięcy osób.

Włochy właśnie przekroczyły liczbę aż dziesięciu tysięcy ofiar śmiertelnych koronawirusa. Zakażonych jest tam na tę chwilę kolejnych 92 tysiące. W ciągu ostatniej doby w Italii zmarło aż 889 osób. Na świecie zarażonych jest już ponad 650 tysięcy osób. Zmarło 30 tysięcy. Oznacza to, że aż jedna trzecia wszystkich ofiar to obywatele Włoch. Jeszcze kilka tygodni temu na łamach Mediów Narodowych pisaliśmy, że z powodu koronawirusa umierają właściwie tylko Chińczycy. Sytuacja uległa poważnej zmianie. O ile Chiny najwyraźniej uporały się z zagrożeniem, Europa i USA są na kolanach.

Nie tylko jeśli chodzi o same konsekwencje koronawirusa dla zdrowia i życia wielu osób, ale także ze względów ekonomicznych i gospodarczych. Polski rząd podjął poważne działania mające na celu zahamowanie rozwoju koronawirusa w naszym kraju. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych również jest bardzo poważna. To pierwszy kraj, który przekroczył liczbę stu tysięcy zarażonych. Na tę chwilę koronawirusa stwierdzono u aż ponad 116 tysięcy obywateli amerykańskich. Zmarło stosunkowo (w porównaniu do liczby zarażonych) niewiele osób, bo około dwóch tysięcy, co może świadczyć o dobrym przygotowaniu opieki zdrowia.

ZOBACZ TAKŻE: Perspektywa bankructwa systemu finansowania zdrowia [WIDEO]

Podobnie jest w Niemczech, gdzie zarażonych jest ponad 55 tysięcy, a zmarło tylko 420 osób. Bardzo poważnie jest z kolei w Hiszpanii, która zdanie się podążać w stronę sytuacji Włoch. Południowy temperament wpływał na raczej luźne podejście do zasad bezpieczeństwa i kwarantanny. Póki nie stało się naprawdę groźnie. Na tę chwilę w Hiszpanii chorych jest już ponad 72 tysiące, a zmarło ponad 5500 osób. Za chorobą i śmiercią tysięcy osób idzie jednak kryzys, który dotknie miliony. Tylko w ostatnim czasie w USA bezrobotnych przybyło o kilka milionów. Podobnie może być w Polsce.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay.com

W nocy z soboty na niedzielę nastąpi zmiana czasu z zimowego na letni. Zegarki będą przestawione z 2:00 na 3:00.

Przejście na czas letni następuje zawsze w nocy z ostatniej soboty na ostatnią niedzielę marca. Zmianę odczują m.in. pasażerowie pociągów.

Kiedy Francja walczy z koronawirusem imigranci atakują policję: „Niewiele się zmieniło”

W ostatnich latach zintensyfikowała się dyskusja na temat rezygnacji ze zmiany czasu. W marcu 2019 r. Parlament Europejski opowiedział się za jej zniesieniem. Rządy unijne nie zgodziły się jednak na taki krok. Obecnie kwestia zniesienia zmiany czasu jest przedmiotem pracy grup roboczych.

Dodano w Bez kategorii

Zmarła siedemnasta osoba w Polsce zarażona koronawirusem. To mężczyzna, który przebywał w szpitalu w Lublinie. Łączny bilans zakażonych wzrósł do 1481.

Zmiana Kodeksu wyborczego. Możliwe głosowanie korespondencyjne

Mężczyzna zmarł w wieku 70. lat. Był w ciężkim stanie i miał choroby współistniejące. Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 92 nowych przypadkach zakażeń.

Dotychczas przebadano niemal 39 tys. próbek. W ciągu ostatniej doby wykonano ponad 4,6 tys. testów.

Dodano w Bez kategorii

W sobotę nad ranem Sejm przegłosował poprawki zmieniające Kodeks wyborczy. To część tzw. tarczy antykryzysowej. Wprowadzone zostało m.in. głosowanie korespondencyjne dla osób objętych kwarantanną i seniorów powyżej 60. roku życia.

Poprawki do ustawy w trakcie nocnego głosowania zgłosiło PiS. Zakładają one, że osoby w czasie wyborów przebywające na kwarantannie, w związku z epidemią koronawirusa, będą mogły głosować korespondencyjnie. Podobne uprawnienia otrzymają wszyscy, którzy ukończyli 60 lat.

Zbiórka na respiratory dla zakażonych koronawirusem wciąż trwa! Wspomóż #DajmyOddech

Głosowania korespondencyjnego nie będzie można przeprowadzić w obwodach zagranicznych i na statkach morskich. Wyborcy ponad 60-letni, zamiast głosowania korespondencyjnego, będą mogli wybrać głosowanie przez pełnomocnika – jak niepełnosprawni.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay

Niemcy rozdają polskim pracownikom pieniądze i… zarabiają na tym krocie – o nieuczciwych praktykach Niemców w studiu Mediów Narodowych opowiedział Maciej Biernat.

Media wczoraj rozpisaywały się na temat tego, że niemieckie landy zaoferowały aż 65 euro dziennego dodatku dla tych, którzy pracują po niemieckiej stronie. Dodatek pieniężny ma ich przekonać do kontynuowania pracy pomimo wprowadzonych przez Polskę obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa.

“Niemcy chcą zatrzymać polskich pracowników i chcą im zaoferować pieniądze za to, że zostaną w Niemczech” – informuje Maciej Biernat. Jest to efekt zamknięcia polskich granic – rząd uchwalił, że każdy kto od 27 marca przekroczy polską granicę zostanie poddany 14-dniowej kwarantanny. Tyczyć sie to będzie również Polaków, którzy pracują na codzień w Niemczech.

“Odpowiadają za to rządy poszczególnych landów, a nie rząd Angeli Merkel” – tłumaczy Biernat dla Mediów Narodowych podkreślając, że Niemcy zarobią na tym nieporównywalnie więcej: “Te landy są uzależnione od polskich pracowników. Polacy, którzy otrzymają dodatek nie będą mogły wrócić do domu”.

Dodano w Bez kategorii